Dodaj do ulubionych

Tata w opałach

12.07.05, 20:41
Mój mąż jest na wczasach z naszą trzyletnią córeczką. Radzą sobie jakoś, ale
wyczuwam podczas rozmów przez telefon, że tatuś ma dosyć. A tak się cieszył
na ten wspólny wyjazd. Często zostawał z małą sam, ale nie w takiej dawce
naraz. Nie powiedział tego ale wiem, że chyba liczy dni do powrotu. Posiłki
jada w ekspresowym tempie bo najpierw pilnuje żeby młoda pojadła a potem to
ona już chce zwiewać z jadalni hihihhi.Przynajmniej się przekona że przy
dziecku to nie leżenie jak mi to czasami sugerował.
Zastanawim się czy tylko mój mąż taki "miętki" jest?
Jak Wasi mężowie znajdowali się w takich sytuacjach.
A tak na marginesie to ja cwana jestem bo jeszcze nigdy nie byłam kilka dni z
rzędu sama z dzieckim nie mogąc liczyć na pomoc.
Obserwuj wątek
    • lidkakn Re: Tata w opałach 12.07.05, 21:30
      Mój mąż ma również doskonały kontakt z dziećmi, często mi przy nich pomaga,ale
      w sytuacji sam na sam podczas, np. urlopu jeszcze nigdy z nimi nie zostawał.
      Nie wiem zatem, czy by sobie poradził i nie skrócił radykalnie wczasów.
      Podobnie jak i Ty uważam, że każdemu tatuśkowi by się przydał taki chrzest.
      Przynajmniej doceniłby pracę żony na dwa etaty. A ty korzystaj z wolności...
      • mama_szymka Re: Tata w opałach 12.07.05, 23:03
        hmm, do dobry pomysł. Chyba wyślę moich chłopaków samych w przyszłym roku.
        Niech zobaczy mężulek jak to jest wink
    • agata_to_ja Re: Tata w opałach 13.07.05, 00:47
      Mój mąż doskonale sobie radzi. Kiedy Szymek miał rok i dwa miesiące był z nim 2
      tygodnie sam na wyjeździe. Był także już z dwójką naszych dzieci na tygodniowym
      pobycie, ale to z babcią, to się nie liczy. Obecnie też przebywa 2 tygodnie nad
      morzem w towarzystwie dzieci i babci. Natomiast ja jadę w piątek do nich, a mąż
      wraca. I tak naprawdę to będzie właśnie dla mnie sprawdzian, bo ja jeszcze nie
      byłam nigdy z dwójką sama dwa tygodnie, a ja będę sama, bez babci.
      Musze przyznać, że mój mąż jest genialny w opiece nad dziećmi, lepszy ode mnie.
      Jedyne, czego nie umie, to uczesać córki (znaczy zrobić jej kitek czy
      warkoczyków). Babcia czesze. Ale jakby był sam, toby się nauczył. smile
    • mamadwojga Re: Tata w opałach 13.07.05, 08:56
      Takie zostawienie męża sam-na-sam z dzieckiem na dłuższy czas to doskonała
      metoda na bycie docenianą za swoją pracę związaną z opieką nad dzieckiem. Mąż
      się przekonuje na własnej skórze że siedzenie z dzieckiem w domu tak naprawdę z
      SIEDZENIEM nie ma NIC wspólnego. I to że czasem w domu nie ma obiadu a na
      podłodze na środku salonu jest rozłożona kołdra na której śpią wszystkie
      pluszaki to nie szkodzi.
      Mój mąż przechodził "szkolenia" z zakresu opieki nad dzieckiem kiedy
      rozpoczęłam studia zaoczne i on zostawał z Misią a potem z dwójką dzieci sam w
      domu przez weekend. Kiedy przychodziłam do domu wieczorem dzieci były jeszcze w
      piżamach, żaden spacer nie wchodził w rachubę, mąż rozczochrany, nieubrany
      starał się zachować spokój a mieszkanie przypominało pobojowisko. A ja się
      cieszyłam bo mój mąż teraz doskonale zdaje sobie sprawę ile wysiłku kosztuje
      wychowywanie dzieci.
      • kawusia76 Re: Tata w opałach 13.07.05, 11:34
        to mój to jakiś okazsmile zostaje z córcią kiedy mam wykłady albo delegacje.mała
        jest ,,wybawiona",nakarmiona w porę,przebierana kilka razy,zawsze jest
        spacer,pozmywane,czasami nawet cos ugotowane.na początku moja mama jeżdziła do
        nas zeby pomóc kiedy tatuś zostawał sam z ninią ale w końcu przestała i
        oświadczyła mi ze jak ma jechac na kawę to jej sie nie chcesmilea spodziewała sie
        kataklizmusmilekiedy wracam do domku słyszę co robili cały dzień,czasami czeka na
        mnie jakieś dobre jedzonko zrobione przez męża,nastawiona jest pralka,a on sam
        jest dobrym nastrojusmilejedyny wyjątek - nie radzi sobie z humorkami Ludwisi
        kiedy jest po nocnym dyżurze ale to mu wybaczamsmile
        • agata_to_ja Re: Tata w opałach 13.07.05, 13:40
          Mój to samo, z wyjątkiem gotowania smile
    • migotka2000 Re: Tata w opałach 13.07.05, 14:39
      Wiesz co, ja myślę że to taka specyfika trzylatków, zwłaszcza tych ruchliwych,
      że najlepiej jak są dwie osoby do "obsługi".

      W zeszła sobotę zostawiłyśmy z koleżanką mężów z naszymi prawie trzylatkami na
      plaży, na ok. godzinę. Okazało się, że że opieka nad bambetlami i dziećmi,
      naszych panów przerosła, były rozpaczliwe telefony o niezwłoczny powrót, o
      złośliwych uwagach po powrocie nie wspomnę. Później, już w zaciszu domowego
      ogniska, mąż przepraszał mnie ze te uwagi i gęsto się tłumaczył, jak to trudno
      pilnować koca i dziecka w wodzie jednocześnie. Co nie zmienia faktu,że i takie
      ekstermalne doświadczenie miłym panom się przyda!
      • agata_to_ja Re: Tata w opałach 13.07.05, 14:48
        Nie zgadzam się! Mam trzylatkę i pięciolatka i radzę sobie z obojgiem.
        Oczywiście są różne dzieci, ale jednak sądzę, że większość ojców po prostu sobie
        gorzej radzi z opieką nad dzieckiem.
        • migotka2000 Re: agata 13.07.05, 19:11
          Wiesz, ja mówię o sytuacjach poza domowych, takich typu restauracja, plaża,
          ulica. Z moim trzylatkiem też spędzam wiekszość dnia "sam na sam" w trybie
          spacerowo-domowym, większych tarć nie ma, ale na samotne wczasy z juniorem,
          zwłaszcza teraz będąc w ciąży, to bym się nie wybrała. Przyznaję się bez bicia!
          Młody jest za szybki i wszędobylski jak na moje stare kościwink
          • akseinga Re: agata 13.07.05, 19:36
            Też myślę,że w domu jest łatwiej bo dziecko ma zabawki i potrafi się czymś
            zająć na wyjeździe to już cały czas trzeba organizować. Wiem,że to dziwne ale
            nie wiem czy zdecydowałabym się na samotny wyjazd z dzieckiem, pewnie
            zdecydowałabym się dla dobra małej, ale byłabym pełna obaw. Nie chodzi o to
            żebym sobie nie poradziła z własnym dzieckiem, ale o to że zdana byłabym sama
            na siebie. Dlatego zawsze chylę czoła przed mamami których mężowie pracują
            całymi dniami i nie mają babć w okolicy. Troszeczkę podziwiam męża, że sobie
            radzi( chociaż wiem, że jest mu ciężko)nawet kiedy padał deszcz kupił peleryny
            i wędrował z małą bo ona nie usiedzi długo . Wiem ,że dziecku nic nie brakuje i
            ma zapewnione atrakcje, nie chodzi głodna ani źle ubrana ale pewnie mąż będzie
            odpoczywał dopiero po wczasach.
            I mam nadzieje, że wreszcie mnie doceni bo on tylko zajmuje się dzieckiem a
            jedzenie ma podane i nie musi prać ani sprzątać .
    • beata118 Re: Tata w opałach 14.07.05, 07:19
      Bądź dumna tylko mu tego często nie mów że wogóle chciał z małą pojechac sam.
      Mój mąż gdy mała miała trzy latka wziął sobie do pomocy mame bo biedaczek sam
      nie dalby rady wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka