nielubiani

27.07.05, 09:16
czy sa w waszym życiu osoby, które w jakiś szczególny sposób nie lubicie, czy
wiele jest takich osób, a jesli tak czy to was w jakiś sposób męczy
moralnie,czy czujecie sie z tym nie w porządku czy po prostu nie widzicie w
tym żadnego problemu? i jak sie odnosicie do takich osób czy sa to otwarte
konflikty czy raczej unikanie sie, a w razie konieczności spotkanie plus
pobojetność? no i kim sa dla was te nielubiane osoby - rodzina, znajomi z
pracy sąsiedzi? proszę o wypowiezi
    • ewa2233 Re: nielubiani 27.07.05, 09:46
      Nie lubię sąsiada. Ciągle palił pod moimi drzwiami - zimą namiętnie.
      Tak więc w domu mi okropnie śmierdziało, a jemu - nie.
      Po kilkakrotnym zwróceniu (grzecznym) uwagi, ledwie nas zauważał.
      W ubiegłym roku, jego syn wywalił nam kamieniem dziurę w drzwiach.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=14472661&a=14472661
      I tu dopełniła się czara goryczy naszego sąsiada. Przestał się kłaniać i w
      ogóle nas nie zauważa smile Nie odpowiada też na "dzień dobry" mojego syna.

      Czy mi z tym źle? Dziwnie się czuję, gdy znam człowieka, a on udaje, że mnie
      nie widzi. Poza tym bardziej mnie ta sytuacja śmieszy niż "uwiera", zwłaszcza,
      że sąsiad jest z tych wielce "pobożnych" smile
      ------------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂçççççç
      • kawusia76 Re: nielubiani 27.07.05, 10:15
        rzadko się zdarza zebym kogoś naprawdę nie lubiła-najczęsciej albo kogoś lubię
        albo jest mi całkowicie obojętny albo go ignoruję.nie lubię (nie znoszę)
        opisywanej juz kilkakrotnie na forum szwagierki,nieznosiłam sąsiada z góry-
        kiedy jeszcze mieszkałam w bloku, który namiętnie karmił gołębie na balkonie-
        awantury były na porządku dziennym. jeszcze kilka osób by sie znalazło.
        żle mi z tym nie jest,czasami odczuwam wredną satysfakcje ze ludzie których nie
        lubię bezbłędnie to odczytują z mojego zachowania
        • madic Re: nielubiani 27.07.05, 10:35
          Oj tak, jest kilka osób- nie lubie ich i już! Powodów oczywiście znalazłabym
          tysiąc, ale byłoby to "dorabianie ideologii", nie wiem, czemu tak mam, nie
          jestem zazdrosna ani zawistna- po prostu drażnią mnie swoim sposobem bycia.
          Ale strrrrrasznie się tego wstydzę i staram się z tym walczyć-póki co, niechęć
          jest silniejsza.
          Pzdr,
    • suzzi.e Re: nielubiani 27.07.05, 10:33
      Jest jedna osoba, której szczególnie nie darzę sympatią.... To mój kolega ze
      studiów i długoletni znajomy mojego męża. Na początku nawet go lubiłam - gość z
      ogromnym poczuciem humoru - co chwila robił ludziom jakieś kawały... Sytuacja
      zaczęła się zmieniać przy bliższym poznaniu. Okazało się że gość jest "śliski"
      jak mało kto sad(( Juz na studiach właził profesorom w dupę za przeproszeniem
      żeby uzyskać zaliczenie....brał na litośc między innymi na zmłamana nogę!!! surprised i
      o dziwo większość się nabierała na jego żałosną minkę. Minęło trochę czasu...
      gość się ożenił ze wspaniałą dziewczyną - mają córeczkę trzy latka. Nie wiem
      jakim cudem taka laska zwróciła uwagę na takiego "węża" brrrr I co? zamiast
      docenić szczęście jakie go spotkało gość chodzi na boki sad(( Przypuszczam że ona
      o tym nic nie wie... zresztą ostatnio nie układa im się najlepiej, prawie ze
      sobą nie rozmawiają sad(( W życiu codziennym gość jest pedantem okropnym wręcz!
      Kiedyś poprosił mnie żebym posprzątała po sobie piasek który się obsypał z butów
      kiedy do nich przyszłam z wizytą surprised zamurowało mnie! Przy mnie zrobił żonie
      awanturę (ale jaką!!!) za kilka ziarenek rozsypanej kawy leżących na blacie w
      kuchni!
      Najgorsze jest jednak to że facet kłamie jak najety sad(( najczęsciej na temat
      pracy jaką to niby ma on podjąć lada moment (mówi tak od czterech lat....) a
      ciagle gnije w jednej firmie... Przykładów możnaby mnozyć i mnożyć. Generalnie
      nie cierpię gościa za krętactwo i okropny niezdrowy wręcz egoizm. Zal mi tylko
      jego żony a jeszcze bardziej córeczki sad((
      Jeśli chodzi o moje zachowanie w stosunku do niego....staram się ignorować jego
      przechwałki (jak większośc paczki) kiedy przesadza - wyśmiałam go nie
      niednokrotnie - ale po nim jak po kaczce to spływa - to ON jest gwiazdą
      przecież! Przystojny niczym Brad Pitt, mądry jak Sokrates, najlepszy mąż, ojciec
      i przyjaciel (jak coś potrzebuje)- żałosne....
      Uff - niezły temat fugitive!!!
    • lajlah Re: nielubiani 27.07.05, 10:34
      Przykro mi to pisać, ale naprawdę nie lubię swojego własnego ojca. Nie prowadzę
      z nim żadnego otwartego konfliktu, ale unikam spotkań z nim jak ognia. Wiele
      przez niego w życiu wycierpiałam i nie mam już serca, mimo,że coraz starszy i
      pewnie bedzie potrzebował mojej pomocy.
    • 18lipcowa Re: nielubiani 27.07.05, 10:45
      nie ma takich osób. Wkurzają mnie pewni ludzie ale nie do tego stopnia by kogoś
      nie lubic, lub zyczyc komus zle.
      Ja jestem taką osobą ktore trzeba naprawde zalezc za skore bym strrrrrrasznie
      nie lubila.
      • doktorus Re: nielubiani 28.07.05, 08:01
        Chyba tylko polskich polityków, inni są ok lub prawie ok.
    • fugitive Re: nielubiani 28.07.05, 08:05
      a ja się tym przejmuje, mam jedna osobę, której bardzo nie lubię, niestety z
      rodziny, więc nie można po prostu usunąć jej z mojego życia, natomiast jestem
      osoba wierzącą i jakos mam mocno zakorzenione to, że trzeba dążyc do zgody,
      pojednania. Najbardziej męczy mnie to, że ja nie chcę, żeby z tą osobą mi sie
      dobrze układało, bo na tyle jej nie lubię, że nie wyobrażam sobie wspólnych
      spotkann itp. w żadkich momentach kiedy stosunki sie polepszaja i jestem do
      takich spotkań zmuszona ( za sprawa naszych mężów)to mnie to męczy i nienawidze
      takich spotkań. No i zawsze się zastanwiam jak mam sie wobec takiej nielubianej
      osoby zachowywać, nie wchodze w otwarte konflikty, ale z drugiej strony
      towarzyskie, sympatyczne rozmowy to dla mnie fałsz czystej wody, bo czuje sie
      wtedy bardzo obłudna.
    • amb25 Re: nielubiani 28.07.05, 08:33
      pewnie, że są . Staram się do nich odnosic normalnnie. Jest to jeden pan u
      mnie w pracy (na oko okolo 30 lat)- niby po studiach a słowa proszę, dziękuję,
      na zdrowie dla niego nie istnieją natomiast uwielbia używać słów typu "pedał",
      nie lubi Żydów, Murzynów, Azjatów itp. i w ogóle żadnych odmienności - jak
      byście słyszały te komentarze.... Ja nikogo nie zmuszam do tolerancji - ma
      prawo przecież nie lubić - ale jakoś wypowiadać mógłby się w bradziej
      kulturalny sposób, bo to co mówi chamstwem trąci.
    • sowa_hu_hu Re: nielubiani 28.07.05, 09:25
      ja nie przepadam za osobami które mnie nie darza sympatią - to jakoś tak
      naturalnie wynika jedno z drugiego... To są zazwyczaj jakieś znajome osoby które
      rzadko spotykam... zdecydowanie więcej jest jednak osób ktore lubie smile
      czasami mam coś takiego ze nie tyle kogoś nie lubie co np. dana osoba wydaje sie
      być fałszywa i owszem rozmawiam z nią o pogodzie ale na żadne inne poważniejsze
      tematy...
    • olamad Re: nielubiani 28.07.05, 09:49
      Jestem takim typem człowieka, że na moje "nielubienie" a tym bardziej nienawiść
      trzeba sobie zasłużyć. Ludzie, którzy w żaden istotny sposób nie mają wpływu na
      życie moje i mojej rodziny są mi obojętni.
      Piewrszą osobą, której szczerze nienawidzę jest moja teściowa. Rodzina mojego
      mężą jest bardzo skłócona - przez kilka lat próbowałam uporządkować chociaż
      nasze stosunki z teściami (chciałam by moja córka miała choć jedną babcię, bo
      moja mama nie żyje), ale niestety efekt jest taki, że teraz to ja jestem winna
      wszystkiemu złu, które panuje w tej rodzinie.
      Druga jest kiedyś moja najlepsza przyjaciółka. Po jakimś czasie okazało się, że
      zaprzyjaźniła się ze mną tylko po to by być bliżej mojego męża, bo była w nim
      szaleńczo zakochana.
      W ostatnim czasie znalazła sie jeszcze jedna osoba, na której widok włos mi się
      jeży na głowie - moja teraz już była szefowa. Mobbing w czystej postaci.
      Podejrzewam, że punkt nr 3 za jakiś czas spadnie z "czarnej listy" (czyt.
      stanie się mi obojętny), ale pierwsze dwa za bardzo zalazły mi za skórę, by
      stało sie to w najbliższej przyszłosci.
    • lila1974 Re: nielubiani 28.07.05, 10:34
      Osobe, której nie lubie z premedytacja mam chyba tylko jedna. Jest nia
      pracujacy w mojej firmie lekarz. Wnerwia mnie do granic wytrzymalosci.
      Przychodzi do pracy o 6:40, choc zaczyna o 8:00 i z nudów przesiaduje w
      informacji, raczac kazda wchodzaca kobiete swoja opinia na temat jej wygladu.
      Dawniej zagryzalam wargi, bo z szacunku do jego wieku, nie chcialam burczec.
      Jednak nie wytrzymalam, kiedy nie szczedzil krytyki Danusi. Kobieta wpadla do
      pracy prosto od fryzjera. Panu doktorowi fryzura sie nie spodobala i nie
      omieszkal Danusi o tym poinformowac. Wtedy po raz pierwszy i w sumie jedyny
      ulzylam sobie na nim. Gdy Danusia wyszla, pan doktor dostal po uszach. Efekt
      byl taki, ze sie przestal u nas pokazywac i odetchnelysmy z ulga. Niestety
      chyba juz zapomnial, bo od paru miesiecy znów nas nawiedza.
      To jest jedyny czlowiek, którego nie znosze, nie cierpie i wszystko inne na nie.

      Natomiast wrogów jako takich nie posiadam. Mam szczescie do ludzi i otaczam sie
      osobami sympatycznymi. Ludzi irytujacych zwyczajnie unikam.
    • weronikarb Re: nielubiani 28.07.05, 10:50
      W ciagu zycia ktore juz przezylam smile napewno znalazly sie osoby za ktorymi nie
      przepadalam, ktorych nie lubilam, ale nie na tyle aby nie nienawidzic.
      Na ogol spotykam sie z zyczliwymi ludzmi. Raz zdawalo mi sie ze nie cierpie
      pewnej dziewczyny gdy ja blizej poznalam zostala moja przyjaciolka smile
      Jednak 4 lata temu poznalam wtedy dziewczyne brata mojego obecnego meza (teraz
      szwagierke) od momentu gdy stanela w drzwiach nie poczulam do niej sympati, ta
      niechcec sie poglebiala.
      Teraz jest tak ze 5 mint w jej towarzystwie nawet nie musi sie odzywac, to mi
      sie rece trzesa, humor psuje,bierze gore moja nienawisc - tak to jest nienawisc
      w czystej postaci.
      Rozumiem ludzi ktorzy zabili z nienawisci, sama tego nie zrobie.
      Jednak mam satysfakcje i szczerze sie ciesze jak cos u niej jest nie takk,
      tak jak ja jej zle rzycze to chyba nikt - oprocz jej samej do mnie sad
      Dlatego tez unikam jej, unikam konfliktow.
      Wygaduje sie przed mezem aby mi ulzylo - sprobowalam tylko raz na forum sad
      • fugitive Re: nielubiani 28.07.05, 11:56
        no ja mam nieco podobnie, choc nie tak drastycznie , nie nazywam tego
        nienawiścią, a nie czujesz się z tym okropnie? jak w ogóle radzisz sobie z
        uczuciem nienawiści i tym życzeniem komuś źle? no i czy często sie widujecie,
        czy interesujesz sie jej życiem co u niej słychać? czy wolisz nic nie wiedziec?
        • weronikarb Re: nielubiani 28.07.05, 14:35
          Gdybyśmy mieszkali nie na jednym korytarzu, to poprostu bym unikala kontaktu
          i byłoby to na etapie nie lubienia sie i tolerowania na imprezach rodzinnych.
          Jednak mieszkamy na jednym korytarzu (korytarz, toaleta i ubikacja wspolne)
          i niestety przez 3 lata sie uzbieralo troche, jest to osoba moim zdaniem (nie
          tylko zreszta moim) niezrownowazona psychicznie.
          Jak sobie radze? Z poczatku zlewalam, pozniej bylam zla robilam awantury a
          teraz tj. wredna.
          Nie jest mi z tym dobrze, bo lubie czuc atmosfere dobra wokol siebie.
          Ja jestem chora jak jestem w tym domu - doslownie.
          Niechce mi sie wracac do niego i jak najczesciej jestem u mamy,
          maz sie burzy, ale nie potrafie sobie z tym poradzic z taka zlosliwoscia i
          zawiscia po raz pierwszy sie spotkalam.
          Ostatni jej numer to jak wyszlam z lazienki z synkiem gdzie go kapalam to ona
          zaraz za zmna weszla i puscila wirowanie - woda brudna z automatu poleciala do
          synka wanienki - nie pierwszy raz
          • fugitive Re: nielubiani 28.07.05, 14:37
            ogromnie współczuje
            • weronikarb Re: nielubiani 29.07.05, 11:08
              jestem z natury bardzo cierpliwa i spokojna.
              I glupote zrobilam, ze poprostu dla swietego spokoju nie usadzilam
              jej od razu. Teraz jest to trudniejsze zadanie,
              bo mysli ze nadal poprostu bede ustepowac.
              Zobaczymy jakie przyniesie efekty smile
    • natiz Re: nielubiani 28.07.05, 11:08
      Swojego teścia kiedyś nie lubiłam, obecnie jest mi totalnie obojętny. Człowiek
      niereformowalny. Moja metoda na niewzbudzanie w sobie złych emocji - unikanie...
    • shaktic Re: nielubiani 28.07.05, 12:46
      Tak mam osobę za którą nie przepadam i jest to niestety mój teść. Jest on dla
      mnie zbędnym dodatkiem do męża, który niestety muszę dość często oglądać bo
      przychodzi odwiedzać małego (staram się tego unikać, ale ciężko idzie bo nie
      zdarza mu się zapowiadać że przyjdzie a jeśli nawet to się spóźni 3 godziny
      albo nie przyjdzie wcale). Ale na usprawiedliwienie dodam że akurat mojego
      teścia to prawie nikt nie lubi. Czy mi z tym źle - raczej nie. Postępowanie w
      stosunku do niego - on coś mówi a ja staram się nie wypowiadać na dany temat bo
      jak już zacznie opowiadać swoje historie to koniec.

      • babsee Re: nielubiani 28.07.05, 13:01
        nie nawidzę-jednej takiej dziwki co mi życie pokiereszowała.Choroby jej nie
        zyczę ale zbytniego szczęścia też nie.
        nie lubie- jak nie lubię, to unikam.A jak nie mam wyjścia,to milczę.Poza tym,ja
        na pierwszy rzut oka wygladam mało sympatycznie wiec nie mam z tym trudności smile
        Myslę,że to chyba jedyne skuteczna metoda- unikanie.
        • kawusia76 Re: nielubiani 28.07.05, 13:06
          nie,jedyna skuteczna -dla mnie- metoda to demonstrować swoją niechęc do tej
          nielubianmej osoby.a ja to umiem zrobićsmile))
          • fugitive Re: nielubiani 28.07.05, 13:10
            ale jawne demonstrowanie niechęci prowadzi do otwartych konfliktów bo druga
            strona tez odpowiada tym samym. Serio lubisz się tak kłócić czy walczyc z kims?
            Ja nieznosze, czuje się wtedy beznadziejnie, nienawidze kłótni
            • kawusia76 Re: nielubiani 28.07.05, 13:15
              alez ja nie dąze do konfrontacjismileto jest taka bardzo zimna obojętnosc i
              całkowite ignorowanie nielubianego osobnika,bez zaczepek.co do walki -walczyc
              lubie-ale wolę tzw.zimną wojnę niz otwarty konflikt-przy zimnej wojnie jest
              wieksze pole manewrusmile
            • magdalenka30 Re: nielubiani 29.07.05, 11:05
              To witam w gronie tych, co nie lubia szwagierek...Moja weszla do rodziny jak
              Armia Czerwona, zupelnie nie szanujac granic i depczac, wysmiewajac wyznawane
              przez rodzine wartosci, ktore zanegowala, doprowadzila do zerwania kontaktow
              miedzy bracmi etc. Jak ognia unika otwartych, szczerych rozmow, Jej bronia to
              jatrzenie, jatrzenie i manipulacja.Moj styl komunikacji to grzeczne wprost al
              eto jest kompletnie nie do przyjecia przez druga strone. Teraz, gdy dopiela
              swego (slub, dziecko) wcielila sie w Matke Boska. Kontakty rodzinne na sile,
              politycznie poprawne, ale co krwi napsutej to nie do odrobienia. Ja je
              odchorowywuje, a juz zupelnego szalu dostaje jak sie dowiaduje o kolejnych
              probach, podchodach i maceniu.
              I jak dalej?
              Obowiazuje mnie chrzescijanska postawa,a z drugie strony mam wrazenie, ze jest
              to ciagle naduzywane. Z trzeciej najchetniej w ogole bym nie chciala miec tych
              kontaktow, z czwartej wiem,ze dla szwagierki jestesmy z mezem niewygodni i Jej
              marzeniem byloby gdyby tak sie wlasnie skonczylo.
              Obrzydliwe i meczace.
              Jakie macie pomysly na te sytuacje?
              M
              • kawusia76 Re: nielubiani 29.07.05, 11:11
                moja szwagierka unicestwia sie własną bronia-ma już przeciwko sobie i swojemu
                meżowi moich (i jej też)teściów,drugiego brata mojego męża,nawet swojego
                własnego brata.to wredna suka i tyle.
              • weronikarb Re: nielubiani 29.07.05, 11:14
                tak jak ja. Jaka bronia wojujesz od takiej giniesz.
                Podam przyklad banalny bo banalny ale:
                nie myje lustra w lazience - mylam zawsze ja dopiero w czasie swojej kolejki.
                Przestalam myc - lustro niemyte przez 3 m-ce - zlitowala sie nad nim i umyla ja
                w swojej kolejce tez juz umylam i.... znowu przerwa na 3 m-ce.
                Teraz weszlam do lazienki po jej kolejce lustro nie umyte - zalalam woda efekt:
                nic nie widac. Lustro umyla smile)))))))
                Jak sie nie da rozmowa to wredny postepek jest na miejscu.
                Dziwnie sie czuje, jakby taki diabelek mi szeptal na ucho co mam wrednego zrobic
              • fugitive Re: nielubiani 29.07.05, 11:16
                magdalenka30 napisała:

                > napisałaś, że doprowadziła do skłocenia obraci, kurcze jak cos takiego słyszę
                to sie zastanawiam czy z tymi braćmi było wcześniej wszystko ok? czy na prawde
                sie kochali? bo jeśli tak to tak po prosru dali się komuś skłocic? nie mogę w
                to jakoś uwierzyć
                ja bym radziła jednak mimo wszystko unikanie kontaktów metodę która sama
                stosuje, jak najrzadziej się widywać, jak najmniej informacjio życiu
                nielubianej osoby i o swoim życiu wobec tej osoby, żeby nie było jakiś okazji
                do zazdrości. A w razie obowiązkowych kontaktów chłodna uprzejmość ( lub
                lodowata) i unikać spięć, to mój sposób
                • kawusia76 Re: nielubiani 29.07.05, 11:22
                  sposób jest niezły,ale czasami mam taką wredną satysfakcję jak wiem ze oni
                  chcieli by cos miec co my mamy a nie stać ich na to.a taka sytuacja jest
                  bardzo częsta.zresztą wiem ze diabli ich biorą jak teściowa nas chwaliwink
                  • fugitive Re: nielubiani 29.07.05, 11:28
                    tylko widzisz kawusia dla mnie jest ważne żebym ja w tym wszystkim czuła dla
                    siebie szacunek, jak już wyżej napisałm nie jest mi dobrze z tym że do kogoś
                    żywie takie a nie inne uczucie, więc spokojnie mogę darować sobie wredną
                    satysfakcję , bo mimo wszystko chciałabym sobie w tej relacji nie mieć nic do
                    zarzucenia
                  • weronikarb Re: nielubiani 29.07.05, 11:32
                    sposób jest niezły,ale czasami mam taką wredną satysfakcję jak wiem ze oni
                    chcieli by cos miec co my mamy a nie stać ich na to.a taka sytuacja jest
                    bardzo częsta.zresztą wiem ze diabli ich biorą jak teściowa nas chwaliwink

                    Widzisz na stesciowa tez jakby ciut bardziej lubi (nie pyskuje jej, nie zadam
                    od niej jedynie prosze i staram sie w miare mozliwosci pomoc)
                    Finansowo oni sa lepiej ustawieni (ja weszlam w malzenstwo z duzymi dlugami),
                    ale to ona mi zazdrosci i szczerze mowiac nie mam pojecia czego.
                    Zarzeczyny zrobili w 2 m-ce po nas, slub wzieli 1 m-c po nas dziecko ona
                    urodzila w 2,5 m-cu po mnie.
                    Zaczelam kupowac Avon, hmmm ona tez ale 3 razy tyle co ja a uzywa tanich
                    zaminnikow z biedronki.
                    Kupilam glupi plyn do plukania - najtanszy. Ona kupila 4 rodzaje E i 2 rodzaje
                    Lenor-wiem dokladnie bo poukladala je na polce zrobila to 2 lata temu a one
                    stoja nie ruszone smile
                    Ja kupilam lancuszek na noge ona tez w dzien pozniej itd, itd.....
                    To sa tylko drobne przyklady takich drobnych i duzych to jest cale mnostwo.
                    Zlewamm to, bo dla mnie to smieszne choc denerwujace takie papugowanie az z
                    przesada.
                    ale mam czasami wredna satysfakcje jak chce cos zrobic i miec lepiej o demnie a
                    wtopi po uszy smile)))))))
                    Jestem wredna wiem
                    • kawusia76 Re: nielubiani 29.07.05, 11:38
                      u nas ty my jestesmy zdecydowanie lepiej sytuowani,wykształceni itp.o
                      kopiowaniu moich zakupów szwagierka moze tylko pomarzyć.zresztą skrytykowali
                      nasze wesele,ze za wystawne,czepiali sie moich gości.mąz nie wytrzyamł i
                      wygarnał bratu ze trzeba było sie nie zenić będąc na utrzyamniu rodziców mając
                      20 lat i dziecko w drodze to by miał wesele.zresztą - na weselu siedzieli
                      najdalej jak sie dało - mimo wizytówek dla gosci na stołach-nie dostalismy
                      kwaitów,zyczeń,ze o prezencie nie wspomnę.
                • weronikarb Re: nielubiani 29.07.05, 11:25
                  jest to mozliwe ze skloci zona braci nawet o tak silnej wiezi jak moj maz i
                  jego brat.
                  Poprostu klamala jak z nut oraz slowa pieknie interpretowala na swoj uzytek.
                  Jej maz znowu wierzy jej bez zastrzezen.
                  I tak przez ok. pol roku byly bardzo chlodne stosunki miedzy bracmi dopoki
                  tamtemu nie zaczela prawda przeswiecac przez te zamkniete "miłościa" oczy
                  • kawusia76 Re: nielubiani 29.07.05, 11:32
                    mój maż jest w konflikcie z bratem,moze nie w konflikcie ale kontakty miedzy
                    nimi są wrecz lodowate , równiez z powodu szwagierki i jej stosunku do mnie.
                    • weronikarb Re: nielubiani 29.07.05, 11:35
                      ja rozmawialam na ten temat czesto z mezem i doszlismy do wniosku, ze to co sie
                      miedzy nia a mna nie powinno sie odbijac na relacjach braci.
                      My jestesmy obce a oni jednak sa bracmi. Ja mam gdzies jaki stosunek ma do mnie
                      szwagierka czy szwagier, ale meza bolalo to jaki byl dla niego brat.
                      I tak nei powinno byc i tak teraz jest oni maja ze soba swietny kontakt, ale
                      np. maz szwagierki nie cierpi i szwagier mnie tez nie smile
                    • magdalenka30 skloceni bracia 29.07.05, 11:46
                      No wlasnie- lodowato uprzejme stosunki i napiete do granic mozliwosci. Potem,
                      po naszym wyjsciu - raporty do tesciowej ze skargami typu: malo zagadywalismy
                      do malzonki, cos tam i cos tam. Przeklaman tyle, ze czuje sie jak wlaczaca z
                      hydra - odetniesz jedna glowe, wyrasta 5 nastepnych. To prostowanie mnie meczy,
                      bo okazuje sie,ze klamstwa, przerabianie rzeczywistosci sa na porzadku
                      dziennym. Nieraz apelowalam, zeby prestensje i zazalenia do nas kierowac droga
                      bezposrednia. Ha. Wolanie na pustyni. Tesciowie nie stawiaja granic i ledwo
                      zyja z powodu wizji pekniecia w rodzinie. Chca tylko spokoju. Kazde mrugniecie
                      okiem brata interpretuja jako przejaw dobrej woli... Gdybysmy tylko my
                      zechcieli wykazac taki poziom amnezji i hipokryzji, ktory by ulatwil odbior
                      rzeczywistosci jako takiej w kwiatki i ciapki...
                      Szkoda gadac, duzo we mnie goryczy, rowniez z powodu nielojalnosci i
                      chwiejnosci tesciow (chcialabym nade wszystko, by zachowali neutralnosc).
                      Smutnam bardzo i zdziwiona jak mozna tak zamacic w rodzinie, skadinad chyba
                      zbyt poczciwej. I w dodatku uznac sie za pokrzywdzona i niewinna. Przy duzym
                      poziomie roszczeniowosci - typu: jak swiat powinien sie zachowywac wobec
                      rzeczonej.
                      I co kobieta moze zrobic z facetem, lacznie z przenicowaniem jego systemu
                      wartosci.
                      Czy cel, ktory zostal osiagniety byl wart takiego stylu dochodzenia do niego??
                      Tak ogolnie pytamwink
                      A manipulacja, pokretnymi sposobami brzydze sie po prostu. Stad moje
                      nielubienie.
                      M
                      • weronikarb Re: skloceni bracia 29.07.05, 11:59
                        Magdalena my chyba mamy te sama szwagierka - naprawde.
                        Ja raz mi tesciowa powiedziala co tam Daria sie zalila na mnie, bo ja taka i
                        owaka.
                        Powiedzialam spokojnie: mama mieszkasz z nami na gorze? Nie, mieszkasz na dole
                        znasz ja bo nieraz dala Ci popalic, nie raz cos innego ty mowilas jej a ona
                        mezowi juz ubarwiona historyjke wcisnela.
                        Od tamtej pory jak tamta sie zali to tesciowa rozmawa z moim mezem i podpytuje
                        sie jak bylo.
                        A co zrobila ze swoim mezem, to normalnie w glowie sie nie miesci.
                        Znalam chlopaka jeszcze nim ja poznal, a w porownaniu do teraz to dzien i noc.
                        Nie wiedzialam, ze mozna az tak zmienic czlowieka.
                        Rodzina gleboko wierzaca, wszyscy tacy chlopcy a tesciowa ma ich 3.
                        Dl arodzicow zawsze szacunek.
                        A teraz?
                        Zawsze przyznaje jej racje, wierzy w kazde slowo bo ono jest swiete - doslownie.
                        Nic sie nie odezwal jak ta na matke jego ryczala, ze niechce pobawic jej corki
                        (mimo ze i nam wtedy nie bawila, bo nogi i kregoslup sie odezwalay i kobieta
                        nie miala sily) powiedziala do neij ze jak tak to ona niechce od niej zadnej
                        pomocy, ale na starosc ma ado nich nie przychodzic - a syn jej tylko sluchal.
                        Mi by serce peklo na jej miejscu
                  • fugitive Re: nielubiani 29.07.05, 11:34
                    a może ta więź nie była na tyle silna żeby przeżyć próbe? kłamała mówisz/ a oni
                    nie mogli usiąść i pogadać i wyjaśnić i skonfrontować? sama nie wiem, ale ja
                    mam podobną sytuacje w rodzinie, i wszyscy mówili że to żony skłociły braci, a
                    to było g. prawda, bo do tej pory bracia niby zrzyci , ale zawsze mieli po
                    równo i jak nagle zmienił się ich status materialny, zaczeli sobie potwornie
                    zazdrościć, a było to zaraz po tym jak wzieli ślub jeden i drugi, wszyscy
                    dopatrywali sie winy żon, a to była po prostu małostkowośc facetów. Natomiast
                    prawdą znaną jak świat jest to, że najłatwiej zwala się na kogoś kto wszedł do
                    tej rodziny.
                    • weronikarb Re: nielubiani 29.07.05, 11:44
                      nie. Poniewaz teraz oni sa nadal lepiej materialne, a teraz jak tamten
                      stwierdzil ze nie bedzie pod tym wzgledem sluchal zony i ze nt. brata nie chce
                      slyszec i mojej i jej klotni to jest super miedzy nimi.
                      A dlaczego chciala sklocic to domyslam sie i maz tez. Ale to domysly.
                      Jak tamci byli tylko jeszcze para to na dyskotece sie poklocili i brat meza byl
                      smutny to maz prosto z mostu do niego "zostaw te k... znajdziesz duzo lepsza
                      niz ta baba ktora zamiast mozgu ma cycki"
                      przypadkiem ona to slyszala ....
                      • fugitive Re: nielubiani 29.07.05, 11:49
                        o rany Weronika, to ja się nie dziwię, że ona po takim tekście twojego męża nie
                        lubi, no jednak było to super chamskie, jak by o mnie ktoś tak powiedział bym
                        go definitywnie wykresliła z życia, no a gdyby to był szwagier to przypuszczam,
                        że do końca życia miałby we mnie wroga
                        No i twój dopisek " ale to domysły" wiesz co to jest powód żeby kogoś znielubić
                        na reszte życia
                        • weronikarb Re: nielubiani 29.07.05, 12:15
                          Fugitive oni wtedy ze soba "chodzili" dopiero ok. 1 m-ca czy 2.
                          Moj maz w zyciu by nie pomyslal ze ona kiedykolwiek zostanie jego szwagierka.
                          Po drugie to bylo na dyskotece, brat przyszedl przygnebiony - oboje dobrze
                          podchmieleni. Chcial brata pocieszyc - wyszlo jak wyszlo.
                          Maz nie jest chamem, bezposrednio do kobiety w zyciu by sie tak nei odezwal,
                          albo gdyby wiedzial ze ona slyszy. Pozatym on tez od chwili poznania sie z nia
                          ma do niej jakas rezerwe i chlod
                          • fugitive Re: nielubiani 29.07.05, 12:30
                            weronikarb napisała:

                            > Fugitive oni wtedy ze soba "chodzili" dopiero ok. 1 m-ca czy 2.
                            > Moj maz w zyciu by nie pomyslal ze ona kiedykolwiek zostanie jego szwagierka.
                            > Po drugie to bylo na dyskotece, brat przyszedl przygnebiony - oboje dobrze
                            > podchmieleni. Chcial brata pocieszyc - wyszlo jak wyszlo.
                            > Maz nie jest chamem, bezposrednio do kobiety w zyciu by sie tak nei odezwal,
                            > albo gdyby wiedzial ze ona slyszy. Pozatym on tez od chwili poznania sie z
                            nia
                            > ma do niej jakas rezerwe i chlod
                            >
                            no jak dla mnie to fakt, ze ona nie była wtedy jeszcze jego szwagierka niczego
                            tu nie zmienia. A teraz postaw sie na chwile w jej sytuacji (wiem, że to
                            trudne) chodzisz z facetem miesiąc, i tyle znasz jego brata, i słyszysz że ten
                            brat o tobie mówi żes ku.. i zamiast mózgu masz cyce i to dlaczego bo
                            pokłociłas sie o cos z jego bratem Wierze, że twoj mąz nie jest człowiekiem
                            chamskim, matomiast gdybym była na miejscu tej dziewczyny watpie żebym
                            kiedykolwiek potrafiła sie przełamac i mieć z nim poprawne relacje. Ciekawe czy
                            ktos tu sie ze mna zgodzi
                            • weronikarb Re: nielubiani 29.07.05, 12:41
                              wiesz wiadomo moim przyjacielem by napewno nie zostal to fakt.
                              Ale nie wchodzilabym pomiedzy braci i szczerze mowiac co ja zawinilam?
                              Ja niechce by nas kochala, wystarczy by unikala i nie stwarzala problemow.
                    • magdalenka30 wiez 29.07.05, 12:05
                      Masz racje Fugitive. Jak pisalam, proby konfrontacji (jednostronne) byly.
                      Bezskuteczne.
                      Masz racje, moze byla szczelina, moze byla zazdrosc ukryta pod fasada. Moj
                      facet mial zbudowany dom, dzieci, zaradny, meski facet. Brat - po nieudanym
                      zwiazku, niezaradny mamisynek, znalazl kobite z ktora za wszelka cene chcial
                      zalozyc rodzine, coby poczuc sie ok. Ale w drodze zagalopowal sie bardzo za
                      bardzo. I to byl rdzen problemow. Moze jej obecnosc przy boku dodala mu sil,
                      ona byla kims w rodzaju lodolamacza, przy pomocy ktorego on poczul sie
                      mezczyzna, probowla roziwazac problemy rywalizacyjne i dojrzewania zarazem,
                      plus swiatopogladowe. Co, jak sie przechodzi grubo po 30tce, podobnie jak
                      choroby wieku przedszkolnego, po prostu wyglada i przebiega straszliwie. Co tez
                      nie zmniejsza winy Szwagierki, bo rzeczy, ktore robila na wlasne konto, byly
                      zle, paskudne. Czyli mozna dostrzec dwutorowosc dzialania czynnikow (problemy
                      Brata i Szwagierka).
                      Co sie stalo to sie nie odstanie i na pewno osad bedzie w nas dlugo tkwil. A
                      poniewaz na moje oko (i nie tylko) panna jest toksyczna, histeryczna i tak
                      skoncentrowana na sobie, ciagnie swego meza w dol i w swoje wizje swiata, co mi
                      pozostaje?
                      Dystansowac sie i uprawiac small talki. Bronic asertywnie granic. Aczkolwiek
                      caly czas jestem spieta i boje sie , co tym razem, z czym po raz kolejny ktos
                      wyskoczy.
                      Amen.
                • magdalenka30 Re: nielubiani 29.07.05, 11:33
                  Janse, jasne. Z bracmi bylo ok, ale wlasnie klarowna postawa mego meza i proby
                  wymuszenia akceptacju dla niefajnych zachowan przez brata meza, (inspirowane, a
                  jakze) doprowadzily do stanu jakiego doprowadzily. Moj facet walczyl jak lew,
                  rozmawial, konfontowal sie. A jednak....Przregral. Wiesz, jak zakochany
                  oszolomiony facet chce widziec zielone to nie pokazesz mu ze to jest czerwone.
                  Mowie nie o ocenie nie osoby tylko zachowan i sytuacji. Nieakceptowanych
                  zupelnie (typu wrzaski na tesciow i wlazenie im na glowe). Tesciowie wybacza
                  wszystko i dadza sobie zrobic wszystko w imei swietego spokoju i pseudozgody w
                  rodzinie ("byle polska wies spokojna").
                  Co do wymiany informacji. Niestety, ja nie pytam, nie chce znac szczegolow z
                  zycia. Oni o nasze wypytuje, wiedza wszytsko, a to za sprswa podpytywania
                  tesciow, ktorzy.. jw..
                  Plon? Wrzody zoladka. Moje i bol meza, ktory teskni za dawnym bratem..
                  M
                  • weronikarb Re: nielubiani 29.07.05, 11:40
                    Magdalenka u nas tez czesto byly klotnie na tle tesciow a szwagrostwa.
                    Po pol roku pogadalismy z mezem na spokojnie i stwierdzilismy jedno:
                    to sa dorosli ludzie, jak daja sobie wchodzic na glowe i dawac wykorzystywac to
                    ich problem i to ONI powinni go zalatwic.
                    Teraz tesciowa wyslucham jak sie wyplakuje na szwagierke, pociesze
                    ale juz sie nie wtracam i staram sie meza uspokajac po kolejnych wybrykach w/w
                    • kawusia76 Re: nielubiani 29.07.05, 12:12
                      dziewczyny,ja z tą larwą próbowałam kilkakrotnie rozmawiac,w obecnosci jej i
                      mojego męża ale bez skutku. ona jest nieszczęsliwa,biedna,zadłzuona,zycie jest
                      niesprawiedliwe,dlaczego muy mamy a on nie.argumenty ze pracujemy duzo do niej
                      nie trafiają, niech sie do roboty wezmie,co jej powiedziałam,w domu kurz i
                      pajęczyny a ona śpi do 11.pozatym jak usłyszałam ze mój maż sie przy mnie
                      znarowił(!)bo chce dorównać panience z w-wy to mnie krew zalała.
                      • weronikarb Re: nielubiani 29.07.05, 12:17
                        Wiem rozumiem poprostu walka z wiatrakami, a czlowieka szlag poprostu trafia.
                        Wiesz co z jednej strony podziwiac takich ludzi, wg jakich oni kryteriow zyja
                        bo nie maja szacunku, odwagi, honoru, poczucia przyzwoitosci nic nie maja
                      • magdalenka30 kawusiu 29.07.05, 12:19
                        Moja tez jest ofiara - Losu, ExMeza, Kosciola (nie uniezwanil) szybko zwiazku,
                        spoleczenstwa, nas.. )Dlugo by wymieniac). Ma slabe zdrowie, jest nadwrazliwa,
                        niesmiala, zagubiona, bez dachu nad glowa (2 mieszkania, nie wypominajac),
                        skromna. Etc..
                        Na glowie kwietny ma wianekwink
                        Te komunikaty i wiara Brata w te wizje sa az przearzajace w konfrontacji z
                        rzeczywistoscia. Moze on zna jej prawdziwe "ja"? Tylko czemu ono jest tak rozne
                        od "ja" spolecznego?
                        Ha! Zagadka Szwagrorelacji.
                        M
    • moofka Re: nielubiani 28.07.05, 19:40
      nie mam takich osob raczej
      naprawde smile
      kiedy widze, ze mi ktos nie pasuje ograniczam kontakt do zdawkowej uprzejmosci
      jesli jestem zmuszona sie z nia kontaktowac
      i raczej tyle
      ogolnie wychodze z zalozenia, ze lepszy zly pokoj niz dobra wojna
      uczucie nienawisci, zlorzeczenia, czarnej zawisci, itp sa mi obce
      niszcza przede wszystkim ich odczuwacza
      wiele rzeczy natomiast u tych mniej lubianych - glupio-madrosc, pouczanie,
      wywyzszanie, kretactwo, skapstwo itd zauwazam
      i potrafie wysmiac okrutnie, bo raczej dosc zlosliwa bywam
      ale zawsze z milym usmiechem smile)
      • vatum Re: nielubiani 29.07.05, 22:39
        Ja nie lubiłam pewnej dziewczyny z pracy. Ale mnie na nią wzięło! Wstydzę się tego, bo okazywałam jej to na każdym kroku.
        Nadal jej nie lubię ale że kontaktu już z nią nie mam to i spokojniej nam obu się żyje smile
        I chyba to jedyna nielubiana osoba w moim 32 letnim życiu. Innych albo lubię albo są mi obojętni.
        Pozdrawiam!
    • lenette Re: nielubiani 29.07.05, 12:22
      Ja nielubie 18lipcowej,ale nie powiedziane ze gdybym ja spotkala w realu to
      mialabym inne zdanie.Poprostu nie lubie i juz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja