Nie palilam cala ciaze, nawet mnie nie ciagnelo do papierochow. Dym mi
przeszkadzal, podsmierdywal, niepalenie nie bolalo.
A teraz?
Dzidzia urodzona, karmie butelka a dymek jakos tak nagle zaczal przyjemnie
zalatywac... nie chce znow palic, to obrzydliwie wyglada: matka, wozek i pet
w dziobie

Czuje, ze bedzie z tego problemik... Nigdy w zyciu nie rzucalam
palenia (ciazy nie licze bo tu motywacja byla tak wielka, ze nic innego jej
nie zastapi) i boje sie, ze zacznie sie od jednego "dymka" a potem
pooollleeciiiii paczka za paczka

Macie jakies sposoby?