Dodaj do ulubionych

Kolega - problem

17.08.05, 15:11
Znacie mnie, jestem na forum prawie codziennie, ale mam pewien problem, a nie
chciałabym się ujawniać. Już tyle postów pojawiło się na podobny temat, na
podobny problem jak mój. I mnie to spotkało. Jestem mamą i żoną, kocham męża
i dziecko, nie wyobrażam sobie życia bez nich, a jednak w pracy jest kolega,
który nie jest mi obojętny. Gdy o nim myślę pukam się w głowę – co ja robię
najlepszego, przecież jestem szczęśliwa w małżeństwie – a jednak ten
kolega... i co ja mam zrobić, tak chciałabym zbliżyć się do kolegi, ale wiem,
ze jest to niemożliwe, tym bardziej, ze zawsze byłam wrogiem jakiejkolwiek
zdrady – czy to psychicznej czy do fizycznej, a tu tak kolega na mnie działa,
on cale szczęście o tym nie wie. Pomóżcie mi.
Obserwuj wątek
    • chimba Re: Kolega - problem 17.08.05, 15:46
      Współczuję Twojej sytuacji, ale trzymaj sie męża i dziecka, to pewnie chwilowa
      fascynacja a mozesz przez to rozwalić Twoje szcześliwe małżeństwo. Moze pogadak
      z kolegą? Albo popros go o to abyście zostali dobrymi kolegami - moze to Ci
      wystarczy. Pytanie czy Twój kolega chciałby tego i w ogóle co o Tobie myśłi.
      Ale bądź dzielna i trwaj przy męzu.
      Pozdrawiam
    • babka71 Re: Kolega - problem 17.08.05, 16:38
      przeczekać, i jeszcze raz przeczekać samo minie jak grypa
    • jagoda051 Re: Kolega - problem 17.08.05, 17:12
      Jakbym czytala o mnie.... Przeszłam to, ale ja nie potrafiłam sobie niczego
      odmawiać i zbliżyliśmy się... ale nie tak do końca, chociaż mało brakowało -
      konkretnie mojej odwagi. Trwało to jakiś czas, kilka miesięcy, może nawet
      latek. To bylo takie zauroczenie, taka jakby zabawa, gra, miłe spędzanie czasu
      w pracy. Ktoś zadzwoni, powie miłe słowo, komplement, zachwali, pocałuje jak
      nikt nie widzi. Bylo bardzo fajnie. Ale jakoś samo się rozmyło. teraz tak
      siedzę i nawet nie mogę sobie przypomnieć w jaki sposób. Chyba jesteśmy
      przyjaciółmi. Teraz mamy ze sobą mały kontakt. Ja siedzę w domu jeszcze pewnie
      roczek. Czasami gadamy i śmiejemy się jak to wspominamy. Chociaż jeszcze
      czasami mi się zatęskni i nie wiem jakby bylo gdybym chodziła do pracy. Ale był
      czas kiedy żałowałam. Bo wszystko jest ok jak się układa. A jak chwilowo nie to
      jest dziwna atmosfera w pracy, a jak wyszłaby z tego kompletna klapa to jak
      dalej razem pracować? Cieżko.
    • mieszkowamama Re: Kolega - problem 17.08.05, 17:20
      Nie zniszcz tego, co masz. Powodzenia.
      • jagoda051 Re: Kolega - problem 17.08.05, 17:25
        To też prawda. Jednym ruchem, gestem. słowem można zaprzepaścić to co sie
        budowało przez kilka lat. A potem czasami już nie ma odwrotu.
        • monisia98 Re: Kolega - problem 17.08.05, 18:01
          zawsze tak sie zaczyna niewinnie , a potem no coz.....czasu nie da sie
          cofnąc.... i myslisz co ja zrobilam , uleglam gosciowi z powodu paru umizgow, a
          tu mialam kochajaca rodzine : meza , dzieci i to wszystko stracilam, to kiedys
          slyszalam z ust mojej kolezanki , podobna historie i niestety nie miala dobrego
          zakonczenia - sad, rozwod, awantury , i szarpanie sie o dziecko, oboje
          przeszli pieklo, ona obecnie cigle tylko placze i placze nic juz jej nie
          zostalo - kochas z pracy delikatnie mowiac pobawil sie nia i zostawil , teraz
          bawi sie inna a ona stracila wszystko!!! Pomysl chcialbys tak ? Czy warto?
          Czasami zastanawiam sie dlaczego kobiety ktore maja wszystko szukaja czegos
          wiecej i zamiast znajdowac to przystowiowe "wiecej' nie maja nic - zero!!!!!
          • sowa_hu_hu Re: Kolega - problem 17.08.05, 19:51
            jeśli naprawde kochasz męża to nie powinnaś mieć problemu... teoretycznie...


            poza tym romans w pracy to nieciekawa sprawa - bardzo nieciekawa...
    • palka_zapalka Re: Kolega - problem 18.08.05, 01:31
      Pomgę chętnie sorki nie odbierz tego za złośliwość, ale proponuje młotek i mono
      sie po główce poklepać - kolega wyleci szybciej niż wleciałwink aha jak będziesz
      na niego patrzyć to pomyśl o mężuwink
      • palka_zapalka Re: Kolega - problem 18.08.05, 01:32
        tzn patrzeć chyba tak sie pisze - późno otumaniło mniewink
        • iwles Re: Kolega - problem 18.08.05, 10:39
          Dołączam się:
          wylewam kubełek zimnej wody wprost na Twoją głowę.

          Mam świeży przykład u mnie w pracy: koleżanka dla takiego jednego rozwiodła się
          z mężem (ma dwójkę dzieci) - teraz liczy, że facet zrobi to samo dla niej.
          Facet jest ojcem trójki dzieci i ... chyba się nie bardzo pali do rozwodu.

          Lubię tę moją koleżankę, nawet bardzo i tak sobie myślę, że być może już
          niedługo nadejdzie czas, że Ona pomyśli: co ja takiego narobiłam ...

          Żebyś n i g d y nie żałowała - dodaję jeszcze jeden kubełek lodowatej
          wody smilesmilesmilesmile
          • margosia.kr Re: Kolega - problem 18.08.05, 13:25
            Przeanalizuj problem od drugiej strony, czy byłabyś zadowolona gdyby tą mąż był
            zauroczony koleżanką z pracy ? Zapewne nie.
            Każdy patrząc na drugiego człowieka ma prawo pomyśleć fajna kobieta lub
            mężczyzna, to nie grzech, ale jeżeli zakiełkowały w Tobie żywsze uczucia, to
            pogrzeb je w zarodku.
            Tak jak pisały poprzedniczki, romans w pracy, to tylko kłopot. Potem jest żal,
            gęsta atmosfera i ciężko patrzeć w lustro.
            Chyba, że z mężem łączą Cię tylko ( albo aż) dzieci. Jeżeli jesteś w
            małżeństwie szczęśliwa, to po co Ci kolega ? Potrzebujesz wrażeń, adrenaliny ?
            Zły kierunek moja droga. Uwierz.
            Pozdrawiam - Małgosia
    • mamalgosia Re: Kolega - problem 18.08.05, 13:31
      Rzeczywiście problem. I to stary jak świat. Bo roum mówi Ci jedno (doskonale
      wiesz, co powinnaś zrobić), serce dyktuje inaczej.
      MOje zdanie jest brutalne: człowiek własnie rozumem różni się od zwierząt. I
      powinien go uzywać. Zwłaszcza, gdy ma tyle do stracenia...
    • znanawam Re: Kolega - problem 18.08.05, 15:24
      Dzięki za odpowiedzi - będzie trudno, ale malżeństwo najważniejsze.
      Pozdr.
    • yukee Re: Kolega - problem 19.08.05, 11:34
      Moja kuzynka kiedys przechodzila dokladnie to samo co ty teraz. Jedyna malenka
      roznica - to nie byl kolega z pracy. Jak sobie przypomne jak sie dziewczyna
      meczyla...twierdzila ze z tej sytuacji to po prostu nie ma wyjscia.
      Dodam, ze kolega nie wiedzial co sie dzieje ani mąż tylko mnie wtajemniczyla bo
      juz nie dawala rady.

      Jedno bylo pewne-moja kuzynka chciala sobie wybic faceta z glowy tylko nie
      wiedziala jak to zrobic. Wymyslilysmy taki sposob:
      Po pierwsze kuzynka stanela przed lustrem i nawymyslala sobie od glupich bab
      itp. {to byl ten kubel zimnej glowy o ktorym pisaly dziewczyny wczesniej).

      Nastepnie miala sobie wyobrazac kolege w sytuacjach obrzydliwych np. ze dlubie
      w nosie, albo podczas jedzenia mlaska i widac co ma w buzi, albo ze ma
      wytrzeszczone oczy i gupkowato sie smieje {chodzilo o to zeby sobie faceta
      obrzydzic, zeby ją odrzucalo na jego widok a nie przyciagalo).

      A punkt trzeci planu-zabrac sie za meza tzn. jeden wieczor wyciagnac go na
      romantyczną kolacje, w inny dzien ugotowac mu ulubione danie, zabrac do kina,
      poczarowac go sexowną bielizą itp.

      Kuzynka to zastosowala i powiedziala mi, ze zauroczenie jej przeszlo jak reką
      odjal. Mowi ze jak teraz spotyka tego kolege to sie gleboko zastanawia co
      takiego widziala w tym facecie ze ja tak zauroczyl. Taki sobie chlopek jak
      kazdy inny.

      Powodzenia i czekamy na post "Kochane juz mi przeszlo, co ja w nim widzialam?!"
      • wszystkienikizajete Re: Kolega - problem 19.08.05, 23:21
        To jest własnie ten moment, w którym nie jest za późno,żeby powiedzieć sobie
        stop - nie przegap tej chwili!
        • emango Re: Kolega - problem 20.08.05, 00:14
          Myślę, że sposób z obrzydzeniem sobie kolegi może okazać się skuteczny smile (ja na
          przykład nie znoszę kapci i takich białych męskich podkoszulków i wyobrażenie
          sobie go w takim zestawie by mnie otrzeźwiło wink ). Byle nie za bardzo, bo w
          sumie co kolega winien?
    • honi_29 Re: Kolega - problem 20.08.05, 22:31
      Łatwiej pomyśleć "idź precz ode mnie" niż wykonać,znam to z autopsji.Długo to
      trwało zanim wygrałam walkę sama z sobą(do niczego na szczęście między nim a
      mną nie doszło,chociaż kusiło,oj kusiło...)Myślałam zawsze jakbym się czuła
      gdyby mój mąż chciał miec taką extra kolezankę.Było mi za siebie wstyd,ale nie
      potrafiłam oprzeć się pokusie i flirtowalam ile wlezie.W końcu wzięłam się w
      garść i udało się.On dalej jest napalony,ale ja nie reaguję na jego zaloty i
      jest mi z tym dobrze.Musisz być silna,Trzymam kciuki i pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka