Dodaj do ulubionych

Za dużo, czy za mało tupetu mam?

22.08.05, 19:26
Wybrałyśmy się z koleżanką na zakupy do sklepu z rzeczami dla dzieci. Sklep
ma 3 spore stopnie przed wejściem. Wjechałam pierwsza (wózek typy parasolka,
więc luzik) z moim synem, a za mną przeszkody w postaci rzeczonych stopni
usiłowała pokonać koleżanka. Miała trudniej, bo wózek głęgoki. Nie bardzo
mogłam jej pomóc, bo jestem w 6 mies. ciaży, więc postanowiłam zwrócić się do
obsługi. Ponieważ pan był zajęty sprzedażą, uśmiechnęłam się do jedzącej loda
ekspedientki i mówię: "Przepraszam, czy mogłaby pani pomóc koleżance nadnieść
wózek?". Ona na to...: "Koleżanka sobie radzi" ;-O. Zatkało mnie, ale
odpaliłam: "No wygląda na to, że nie ma wyjścia". "No nie ma" - usłyszałam
(plus mlaśnięcie jęzorem po lodzie). Wrrrrrrr. Zatrzęsło mnie, bo ja naprawdę
proszę o pomoc w ostateczności. Nie fukam przy tym, nie prycham, nie uważam,
że mi się należy, nie pcham się bez kolejek, etc. Na końcu języka
miałam "Rusz się kobieto i zostaw tego loda, to może Ci tyłek zmaleje", ale
ugryzłam się w język. Przy wyjściu spytałam tylko głosno koleżankę "Aniu,
poradzisz sobie? Bo pani Ci na pewno nie pomoże."
Gdyby pracowała u mnie, poleciałaby na pysk.
Przepraszam, ale musiałam.

pzdr
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 22.08.05, 19:30
      to z grubą d... byłoby odpowiednie, szkoda, ze nie poszło w eter sad. A na
      poważnie, to ja bym od razu wyszła z tego sklepu.
    • sowa_hu_hu Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 22.08.05, 19:32
      stanowczo za mało tupetu masz smile

      chociaz tupet to złe słowo! bo tupet to miała ale ta laska...
      ja bym sie nie powstrzymała i powiedziała coś dosadnie owej panience! jak bym
      sie na maxa wkurzyła to bym sie jeszcze skarge złozyła u kierownika sklepu albo
      własciciela! no i wyszłabym z takiego sklepu...
      żenada!!!
      • tynia3 Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 22.08.05, 19:37
        Wiecie co, ja się staram opanowywać ostatnio, bo hormony w ciąży to czasem
        zdolosć spokojnego myślenia odbierają wink. No i chyba przeginam w druga
        stronę. "Normalnie" bym sklep rozniosła, a tu taka grzeczna jestem i jeszcze
        się zastanawiam, czy się może nie czepiam zbytnio. Ale myślę sobie, że jutro
        tam zadzwonię i z kierownikiem tej "lodziarni" pogadam.
    • kasssannndra Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 22.08.05, 19:37
      Duzy błąd zrobiłaś... byłaś zbyt delikatna!!!
      Powinnaś być zdecydowanie bardziej ostra i porządnie dogadać tej babcie.
    • kasiamp1 Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 22.08.05, 19:41
      Obled!
      Wczoraj w Londynie stalam w kolejce do autobusu polskiego przewodnika, 34
      tydzien ciazy, brzucho mam naprawde ogromne, a Mlode mialo wczoraj szczegolnie
      ruchliwy dzien, no, i co tu duzo mowic - potrafi ostro sie napiac, albo kopnac
      w zebra. Nagle poczulam, ze za chwile napierajacy na mnie ludzie mnie
      przewroca, nie mowiac o tym, ze ci, ktorzy byli dokola mnie widzieli moj
      brzszek, ale twardo, chcieli byc pierwsi, wczesniej i oczywiscie zaczeli sie
      klocic, kto byl pierwszy, itd...Przykre, ale typowe dla Polakow. Nie pchalam
      sie, chocby dlatego, ze nie mialam na to sily, ale jak uslyszalam, ze wokol
      zaczynaja krzyczec, kto byl pierwszy, powiedzialam podniesionym glosem "prosze
      panstwa, obojetne, kto z was byl wczesniej, kto pozniej, ja mam pierwszenstwo i
      prosze sie na mnie nie pchac". W odpowiedzi uslyszalam - od kobiety!, ze
      jestesmy w Anglii i tutaj nikogo pierwszenstwo kobiet w ciazy nie obchodzi.....
      Coz.
      • makoba Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 22.08.05, 19:53
        A tak przy okazji jak bedziesz rozmawiac z kerownikiem sklepu z art. dzieciecymi
        , to zwroc uwage, ze przy takim sklepie powinien byc podjazd dla wozkow.
        Zycze powodzenia i daj znac po tej rozmowie.
        Pozdrawiam.
      • migotka2000 Re:kasiamp 23.08.05, 15:51
        Typowe, ale wygląda na to ,że w ojczyźnie też te zasady o pierwszeństwie dla
        ciężarnych, w dodatki z małym dzeickiem nie obowiązuja. Ostatnio w urzędzie
        państwowym jakaś cwaniara z następnym numerkiem do okienka mnie podsiadła, "bo
        nie przychodziłam", a urzedniczka jeszcze ją usprawiedliwiała.
        Zabrakło mi sił, ale miałam ochotę doniesć na tą urzędniczkę.
    • 18lipcowa1 przeadziłaś.... 22.08.05, 22:34
      tynia3 napisała:

      > Wybrałyśmy się z koleżanką na zakupy do sklepu z rzeczami dla dzieci. Sklep
      > ma 3 spore stopnie przed wejściem. Wjechałam pierwsza (wózek typy parasolka,
      > więc luzik) z moim synem, a za mną przeszkody w postaci rzeczonych stopni
      > usiłowała pokonać koleżanka. Miała trudniej, bo wózek głęgoki. Nie bardzo
      > mogłam jej pomóc, bo jestem w 6 mies. ciaży, więc postanowiłam zwrócić się do
      > obsługi. Ponieważ pan był zajęty sprzedażą, uśmiechnęłam się do jedzącej loda
      > ekspedientki i mówię: "Przepraszam, czy mogłaby pani pomóc koleżance nadnieść
      > wózek?". Ona na to...: "Koleżanka sobie radzi" ;-O. Zatkało mnie, ale
      > odpaliłam: "No wygląda na to, że nie ma wyjścia". "No nie ma" - usłyszałam
      > (plus mlaśnięcie jęzorem po lodzie). Wrrrrrrr. Zatrzęsło mnie, bo ja naprawdę
      > proszę o pomoc w ostateczności. Nie fukam przy tym, nie prycham, nie uważam,
      > że mi się należy, nie pcham się bez kolejek, etc. Na końcu języka
      > miałam "Rusz się kobieto i zostaw tego loda, to może Ci tyłek zmaleje", ale
      > ugryzłam się w język. Przy wyjściu spytałam tylko głosno koleżankę "Aniu,
      > poradzisz sobie? Bo pani Ci na pewno nie pomoże."
      > Gdyby pracowała u mnie, poleciałaby na pysk.
      > Przepraszam, ale musiałam.
      >
      > pzdr


      Obsługa jest od sprzedania towaru, skasowania klienta, pilnowania czy nikt nie
      kradnie (jak nie ma ochrony) a nie od wnoszenia każdemu po kolei wózków...potem
      może jeszcze siatek, i nie wiadomo czego.
      Chyba nie za to im płacą...
      Uczepiłaś się niepotrzebnie.
      • tynia3 eee tam ;) 22.08.05, 22:56
        Oczywiście pani ekspedientka jest też od lizania lodów w trakcie obsługiwania,
        prawda? wink I to nie na zapleczu.
        Lipcu, tam nie ma tabuna matek z wózkami, ale bywają, bo to jednak sklep dla
        dzieci. Więc skoro nie ma podjazdu, to muszą się liczyć z tym, że trzeba będzie
        pomóc. Ja sobie poradziłam - mimo 6mies ciaży i wózka przed sobą. Ale koleżance
        było naprawdę trudno. To była sytuacja wg mnie wyjątkowa, a babsko miało
        OBOWIAZEK przestać mlaskać, albo powiedziec przynajmniej: "Przepraszam, nie
        mogę (ale grzecznie)".
        Jakbyś kupowała staniki u takiej "lepkiej baby", co to Ci fochy strzela, bo
        dokończyc loda nie moze, to byś się uśmiechała? Nie sadzę. Czasem grzecznosć to
        coś więcej niż obowiązek.
        Nie uważam, ze należała mi sie PRZYSŁUGA. Ale należała się KULTURA. Nawet
        odmówić można grzecznie.
        pzdr
        • 18lipcowa1 Re: eee tam ;) 23.08.05, 09:00
          tynia3 napisała:

          > Oczywiście pani ekspedientka jest też od lizania lodów w trakcie
          obsługiwania,
          > prawda? wink I to nie na zapleczu.
          > Lipcu, tam nie ma tabuna matek z wózkami, ale bywają, bo to jednak sklep dla
          > dzieci. Więc skoro nie ma podjazdu, to muszą się liczyć z tym, że trzeba
          będzie
          >
          > pomóc. Ja sobie poradziłam - mimo 6mies ciaży i wózka przed sobą. Ale
          koleżance
          >
          > było naprawdę trudno. To była sytuacja wg mnie wyjątkowa, a babsko miało
          > OBOWIAZEK przestać mlaskać, albo powiedziec przynajmniej: "Przepraszam, nie
          > mogę (ale grzecznie)".
          > Jakbyś kupowała staniki u takiej "lepkiej baby", co to Ci fochy strzela, bo
          > dokończyc loda nie moze, to byś się uśmiechała? Nie sadzę. Czasem grzecznosć
          to
          >
          > coś więcej niż obowiązek.
          > Nie uważam, ze należała mi sie PRZYSŁUGA. Ale należała się KULTURA. Nawet
          > odmówić można grzecznie.
          > pzdr


          Ale ona nie była niegrzeczna...
          • tynia3 aha ;))) n/txt 23.08.05, 09:03

          • starucha121 Re: eee tam ;) 23.08.05, 09:25
            >
            > Ale ona nie była niegrzeczna...
            >
            Lipcowa z tego wynika że znasz się na kulturze jak kolarz na krowiej d.u.p.i.e.
            • 18lipcowa1 Re: eee tam ;) 23.08.05, 09:49
              starucha121 napisała:

              > >
              > > Ale ona nie była niegrzeczna...
              > >
              > Lipcowa z tego wynika że znasz się na kulturze jak kolarz na krowiej
              d.u.p.i.e.


              Tak samo jak Wy na obowiązkach pracownika sklepu.
      • mama.tadka Re: przeadziłaś.... 23.08.05, 07:54
        To byl sklep z artykulami dla dzieci. OBsluga sklepu jest od dbania o klienta i
        zachęcania go, by coś kupil. W tym wypadku dbanie o klienta wyrazilo by się w
        pomocy we wjechaniu do sklepu potencjalnej klientce.
        Szczerze mówiąc w takim wypadku należalo by wezwać kierownika/wlaściciela i
        powiedzieć o niewlaściwym (bo niekorzystnym dla obrotów sklepu w koncu)
        zachowaniu pracownicy.
        Osobiście na pewno nie weszlabym więcej do tego sklepu. Nie zależy im na
        klientkach, to będą mieli dwie mniej.
      • a_weasley Nie przesadziła 23.08.05, 10:18
        18lipcowa1 napisała:

        > Obsługa jest

        chyba nie od jedzenia lodów w pracy?

        > od sprzedania towaru, skasowania klienta, pilnowania czy nikt nie
        > kradnie (jak nie ma ochrony) a nie od wnoszenia każdemu po kolei wózków...

        ZNaczy, rozumiem, inwalida na wózku też mialby się sam gramolić na te trzy
        stopnie?
        Obsługa jest od obsługiwania klientów. Psim obowiązkiem sklepu jest umożliwić
        klientowi zakupy. Tej panience nie chciało się ruszyć czterech liter i pomóc
        osobie, dzięki której ma pracę - klientce.

        > może jeszcze siatek, i nie wiadomo czego.
        > Chyba nie za to im płacą...

        Polskę Ludową, w której klient był dla sklepu, a nie sklep dla klienta,
        zlikwidowano 16 lat temu.

        > Uczepiłaś się niepotrzebnie.

        No... Niepotrzebnie uczepiłaś się tak słabo, ja na miejscu autorki... znaczy
        nie wiem co ja na miejscu autorki, ale w każdym razie uważam, że należało
        ZAŻĄDAĆ od ekspedientki, żeby się ruszyła. A z chwilą, kiedy nie podziała - iść
        do kierownika.
        Nie dajmy sobą pomiatać.
      • palka_zapalka Re: przeadziłaś.... 23.08.05, 11:09
        Ja nie uważam, że autorka wątku przesadzila raz ze poprosila i sprzedawczni
        widziala,ze sobie nie mogą poradzić - takie sklep mają mieć wejscia które mają
        być pokonywane bez trudu!
        Co to jest za akspedientka która obsługuje jedząc?! To czysta dobra wola
        sprzedawcy czy pomoże, a jeśli będzie miła i czasem pomocna też w takich
        przypadkach zyskuje symatię klientów ot co!
        Sprzedawca reklamuje sklep swoim zachowaniem nie tylko towaremwink
    • weronikarb Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 23.08.05, 08:02
      Tynia masz spokojne nerwy.
      Poprostu bym sie spytala czy jest właścicielka jeśli nie to poprosze o
      właściciela.
      'Klient nasz pan" i tak jest w prywatnych firmach, obojetnie jakich.
      Gdybym JA nie pomogla matce przenies wózek przez prog (a pracuje w firmie
      usługowej nie zajmujacej sie art. dziecięcymi), to nie dosyć że dostałabym
      nagane to objechana bym była że nie posiadam ani odrobiny kultury ktora wymaga
      ode mnie tego zeby pomoc potrzebującemu smile
    • edytkus Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 23.08.05, 08:06
      Szczeka by mi opadla wiec nic bym kobiecie nie odpowiedziala ale z miejsca skierowalabym sie do
      wyjscia i nie omieszkala napisac na forum w ktorym sklepie jest taka"przyjemna" obsluga - reklama
      dzwignia handlu, he he.
    • karina1974 Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 23.08.05, 09:14
      szkoda, ze jednak ugryzłaś sie w język sad
      • 18lipcowa1 Co z Wami ??????????? 23.08.05, 09:21
        Narzekacie na chamstwo a same jesteście chamskie.
        "Szkoda że nie ugryzlaś sie w jezyk", "powinnaś jej tak powiedzieć"
        Wg mnie to co uważacie ze powinna powiedzieć a niegrzeczność tej pani nie są
        rowne niestety. Dziewczyna nie odpowiedziała chamsko, moze powinna milej ale
        nie przesadzajcie. Obsługa nie ma obowiązku wnosić czegoś tam do sklepu
        klientom.
        • mama.tadka Re: Co z Wami ??????????? 23.08.05, 09:33
          Ma obowiązek. Ma obowiązek dbać o klienta. O ile traktuje poważnie swoją pracę.
          W tym mieści się również pomoc ciężarnej i dzieciatej w wejściu do sklepu.
          • 18lipcowa1 Re: Co z Wami ??????????? 23.08.05, 09:48
            mama.tadka napisała:

            > Ma obowiązek. Ma obowiązek dbać o klienta. O ile traktuje poważnie swoją
            pracę.
            >
            > W tym mieści się również pomoc ciężarnej i dzieciatej w wejściu do sklepu.


            Nie, nie ma obowiązku. Może ale nie ma obowiązku.
            Zrozumcie w końcu że całe społeczenstwo NIE MA OBOWIĄZKU ponosić
            odpowiedzialnosc za czyjąś ciążę, dziecko , wózek.
            • mama.tadka Re: Co z Wami ??????????? 23.08.05, 10:06
              Jeju, nie chodzi o ponoszenie odpowiedzialności za cokolwiek, lecz o ZABIEGANIE
              O KLIENTA. Przecież dla sklepu z artykulami dla dzieci wlaśnie ciężarne i
              dzieciate stanowią pewnie z 90% klientów. Gdybym byla wlaścicielem/kierownikiem
              takiego sklepu, to byloby dla mnie oczywiste, że pracownicy mają DBAĆ o te
              wlaśnie klientki, bo inaczej pójdę z torbami.
              Poza tym Weronikarb napisala wyraźnie, że często specjalne formulki określają
              wlaśnie pomoc klientowi jako obowiązek.
              • 18lipcowa1 Re: Co z Wami ??????????? 23.08.05, 10:07
                mama.tadka napisała:

                > Jeju, nie chodzi o ponoszenie odpowiedzialności za cokolwiek, lecz o
                ZABIEGANIE
                >
                > O KLIENTA. Przecież dla sklepu z artykulami dla dzieci wlaśnie ciężarne i
                > dzieciate stanowią pewnie z 90% klientów. Gdybym byla
                wlaścicielem/kierownikiem
                >
                > takiego sklepu, to byloby dla mnie oczywiste, że pracownicy mają DBAĆ o te
                > wlaśnie klientki, bo inaczej pójdę z torbami.
                > Poza tym Weronikarb napisala wyraźnie, że często specjalne formulki określają
                > wlaśnie pomoc klientowi jako obowiązek.


                Tak ale nie sądzę czy wnoszenie też?
            • e_r_i_n Re: Co z Wami ??????????? 23.08.05, 23:48
              Nie wszyscy robia cos, bo musza. Jest pare osob, ktore kieruja sie wyzszymi
              pobudkami, niz zasada kija i marchewki. Ja tez nie musze pomagac wnosic wozka
              do autobusu, a to robie. Bo tego wymaga kultura i zycie w spoleczenstwie.
        • weronikarb Re: Co z Wami ??????????? 23.08.05, 09:38
          18lipcowa1 napisała:

          > Narzekacie na chamstwo a same jesteście chamskie.
          > "Szkoda że nie ugryzlaś sie w jezyk", "powinnaś jej tak powiedzieć"
          > Wg mnie to co uważacie ze powinna powiedzieć a niegrzeczność tej pani nie są
          > rowne niestety. Dziewczyna nie odpowiedziała chamsko, moze powinna milej ale
          > nie przesadzajcie.

          No tu to musze przyznać rację chamstwo chamstwem sie nie zwalczy - ale moze by
          ulżyło smile

          Obsługa nie ma obowiązku wnosić czegoś tam do sklepu
          > klientom.
          Założe się ze w zakresie obowiązków ma napisane o pomocy klientom, o
          uprzejmości i bycie miłym dla kleinta.
          Naruszyła swoje obowiazki i na upartego ma pracodawca zwolnic ja dyscyplinarnie
          za naruszenie podejrzewam ze takze regulaminu smile
          Moja droga ja czytałam swoje obowiazki i jako sekretarka mam taki punkt
          "pozyskiwanie nowych klientów, zrozumieni i dążenie do spełnienia ich potrzeb
          oraz oczekiewań w zakresie realizowanych zadań"
          to tylko jeden punkt, a juz wszystko jest w nim zawarte
          • 18lipcowa1 Re: Co z Wami ??????????? 23.08.05, 09:50
            weronikarb napisała:

            > 18lipcowa1 napisała:
            >
            > > Narzekacie na chamstwo a same jesteście chamskie.
            > > "Szkoda że nie ugryzlaś sie w jezyk", "powinnaś jej tak powiedzieć"
            > > Wg mnie to co uważacie ze powinna powiedzieć a niegrzeczność tej pani nie
            > są
            > > rowne niestety. Dziewczyna nie odpowiedziała chamsko, moze powinna milej
            > ale
            > > nie przesadzajcie.
            >
            > No tu to musze przyznać rację chamstwo chamstwem sie nie zwalczy - ale moze
            by
            >
            > ulżyło smile
            >
            > Obsługa nie ma obowiązku wnosić czegoś tam do sklepu
            > > klientom.
            > Założe się ze w zakresie obowiązków ma napisane o pomocy klientom, o
            > uprzejmości i bycie miłym dla kleinta.
            > Naruszyła swoje obowiazki i na upartego ma pracodawca zwolnic ja
            dyscyplinarnie
            >
            > za naruszenie podejrzewam ze takze regulaminu smile
            > Moja droga ja czytałam swoje obowiazki i jako sekretarka mam taki punkt
            > "pozyskiwanie nowych klientów, zrozumieni i dążenie do spełnienia ich potrzeb
            > oraz oczekiewań w zakresie realizowanych zadań"
            > to tylko jeden punkt, a juz wszystko jest w nim zawarte



            Swoją drogą może ona sama była właścicielką sklepu, albo tatuś albo chłopak był
            Wtedy możecie jej naskoczyć tak apropos skarg.
            >
            >
            • weronikarb Re: Co z Wami ??????????? 23.08.05, 10:45
              watpie aby byla wlascicielka - gdyby tak bylo to juz sklepu by nie bylo.
              Moja droga chyba niewiesz co to znaczy wlasny interes
          • a_weasley Siłom i godnościom osobistom 23.08.05, 10:26
            weronikarb napisała:

            > No tu to musze przyznać rację chamstwo chamstwem sie nie zwalczy -

            Z ludźmi się rozmawia po ludzku, z chamami po chamsku. Niestety każdy najlepiej
            rozumie swój język ojczysty, a jednostki poniżej pewnego poziomu nie rozumieją
            żadnego języka poza swoim ojczystym.
            • 18lipcowa1 a jeśli ona nie mogła pomóc,,,? np. była w ciązy? 23.08.05, 10:35
              Albo miała chore stawy albo kręgosłup????????????
              • tynia3 Re: a jeśli ona nie mogła pomóc,,,? np. była w ci 23.08.05, 10:47
                To mogła to grzecznie powiedzieć, prawda? Już nie raz mi odmawiano pomocy i
                motywowano to grzecznie. W ŻYCIU nie strzeliłam focha wink.
                • 18lipcowa1 że co ???????????????? 23.08.05, 10:56
                  tynia3 napisała:

                  > To mogła to grzecznie powiedzieć, prawda? Już nie raz mi odmawiano pomocy i
                  > motywowano to grzecznie. W ŻYCIU nie strzeliłam focha wink.

                  miała sie tłumaczyć?
                  A może zaświadczenie lekarskie pokazać?
                  No wiesz....
                  • tynia3 o Boszzz... ;) 23.08.05, 11:28
                    Nie mówię, ze miała się tłumaczyć, mówię, ze mogła GRZECZNIE odmówić. Dyskusja
                    tu jest o tyle trudna, bo nie widziałaś miny tej pani, zachowania itd. Sądzę,
                    że lepiej byśmy się zrozumiały, gdybyś tam była wink. Zapewniam, jakby na Ciebie
                    trafiła, wióry by leciały wink.
                    pzdr
                    • 18lipcowa1 Re: o Boszzz... ;) 23.08.05, 11:50
                      tynia3 napisała:

                      > Nie mówię, ze miała się tłumaczyć, mówię, ze mogła GRZECZNIE odmówić.
                      Dyskusja
                      > tu jest o tyle trudna, bo nie widziałaś miny tej pani, zachowania itd. Sądzę,
                      > że lepiej byśmy się zrozumiały, gdybyś tam była wink. Zapewniam, jakby na
                      Ciebie
                      > trafiła, wióry by leciały wink.
                      > pzdr

                      nie, ja cierpiętnica nie jestem. Zwyczajnie bym pannę olała, o tym że
                      samodzielnie mozna wnieść wózek na 3 stopnie juz nie wspomnę...
                      • tynia3 Re: o Boszzz... ;) 23.08.05, 11:54
                        Wnosiłaś?
                        • 18lipcowa1 Re: o Boszzz... ;) 23.08.05, 11:58
                          tynia3 napisała:

                          > Wnosiłaś?

                          wózek ? na 3 stopnie? OFKORS.
                          • tynia3 Re: o Boszzz... ;) 23.08.05, 12:01
                            No widzisz, ja też wink, bo silne babki jesteśmy. Skoro tyle kobiet wnosi, znaczy
                            pani nie ma tu za dużo pracy wink. A że się koleżanka trafiła - słabsza np. i z
                            duuuuuzo cięższym pojazdem, nie znaczy chyba, że należy ją odstrzelić wink.
                      • chimba Re: o Boszzz... ;) 23.08.05, 11:56
                        18lipcowa1 napisała:

                        > tynia3 napisała:
                        >
                        > > Nie mówię, ze miała się tłumaczyć, mówię, ze mogła GRZECZNIE odmówić.
                        > Dyskusja
                        > > tu jest o tyle trudna, bo nie widziałaś miny tej pani, zachowania itd. Są
                        > dzę,
                        > > że lepiej byśmy się zrozumiały, gdybyś tam była wink. Zapewniam, jakby na
                        > Ciebie
                        > > trafiła, wióry by leciały wink.
                        > > pzdr
                        >
                        > nie, ja cierpiętnica nie jestem. Zwyczajnie bym pannę olała, o tym że
                        > samodzielnie mozna wnieść wózek na 3 stopnie juz nie wspomnę... widzisz nie
                        masz racji - nie wiadomo jakie stopnie to były i nie wiadomo czy wozek był
                        cięzki, bo są lżejsze wózki, ale są takie, ze sam wózek tyle waży, ze trudno
                        samemu sobie poradzić, a juz nie mówiąc z dzieckiem.

                        Oj jak Ty mało wiesz...


                        >
                        • 18lipcowa1 Re: o Boszzz... ;) 23.08.05, 12:00
                          chimba napisała:

                          > 18lipcowa1 napisała:
                          >
                          > > tynia3 napisała:
                          > >
                          > > > Nie mówię, ze miała się tłumaczyć, mówię, ze mogła GRZECZNIE odmówi
                          > ć.
                          > > Dyskusja
                          > > > tu jest o tyle trudna, bo nie widziałaś miny tej pani, zachowania i
                          > td. Są
                          > > dzę,
                          > > > że lepiej byśmy się zrozumiały, gdybyś tam była wink. Zapewniam, jakb
                          > y na
                          > > Ciebie
                          > > > trafiła, wióry by leciały wink.
                          > > > pzdr
                          > >
                          > > nie, ja cierpiętnica nie jestem. Zwyczajnie bym pannę olała, o tym że
                          > > samodzielnie mozna wnieść wózek na 3 stopnie juz nie wspomnę... widzisz n
                          > ie
                          > masz racji - nie wiadomo jakie stopnie to były i nie wiadomo czy wozek był
                          > cięzki, bo są lżejsze wózki, ale są takie, ze sam wózek tyle waży, ze trudno
                          > samemu sobie poradzić, a juz nie mówiąc z dzieckiem.
                          >
                          > Oj jak Ty mało wiesz...


                          ufff ulżyło? trzeba bylo tak od razu...
                          >
                          >
                          > >
              • weronikarb Re: a jeśli ona nie mogła pomóc,,,? np. była w ci 23.08.05, 10:50
                lipcowa po Twoich wypowiedziach nie widac inteligencji
              • palka_zapalka może nie pomagać, ale nie zwalnia ją to z kultury 23.08.05, 16:02
                hahahaha i lekarz jej zalecił jedzenie lodów w pracy przy klientach wink bo to jej
                pomagach wink
                Ona nie mósi nikomu pomagać,to jej dobra wola! ale ma dbać o wizerunek sklepu, a
                pałaszowanie loda jest brakiem szacunku dla klienta - ja bym ją upomniała jako
                pracodawca!
            • weronikarb Re: Siłom i godnościom osobistom 23.08.05, 10:50
              nie zwalczysz to tak jak z dzieckiem ono cie uderzy tu mu oddasz i co sprawa
              zalatwiona? Nie

              Choc nie powiem, sama niestety czesto gesto odpowiadam chamstwem na chamstwo,
              ale to jak juz mi sie niechce pokazywac ze jestem inetligentniejsza smile
              Bo czesto pomaga to ze np. ktos o jakis drobiazg robi ci awanture, wiesz co
              pomaga usmiech na twarzy i prosta odpowiedz tak? nie wiedzialm ze to ci
              przeszkadza, bo ja nie widze zadnego problemu.
              Wyprobowane - kasuje bardziej niz argumenty za i wydzieranie sie smile
          • 18lipcowa1 Re: Co z Wami ??????????? 23.08.05, 10:40

            > Moja droga ja czytałam swoje obowiazki i jako sekretarka mam taki punkt
            > "pozyskiwanie nowych klientów, zrozumieni i dążenie do spełnienia ich potrzeb
            > oraz oczekiewań w zakresie realizowanych zadań"



            "W sekretariacie, wielkopolska, prywatna firma, 8 lat pracy w tej firmie,
            650PLN
            netto + 30PLN PZU"


            I Ty to wszystko robisz za te 650 zł ???????????????
            • weronikarb Re: Co z Wami ??????????? 23.08.05, 10:52
              Widzisz jestem wychowana na osobe uprzejma ktora gdy jej nie zaplaca jest
              ordynarna i nie uprzejma.
              Moja droga kultury nie kupisz musisz ja sobie wypracowac smile
        • mimka21 Re: Co z Wami ??????????? 23.08.05, 10:09
          >Obsługa nie ma obowiązku wnosić czegoś tam do sklepu klientom. <

          W tym wypadku poniekad dziecko jest klientem. A to jest w interesie sklepu, zeby owze sklep
          byl dla klienta dostepny. To nie kwestia kultury nawet, ale braku wyobrazni.
          Obsluga wogole obowiazku nie ma obslugiwac - nazwa obsluga, jak wiadomo, jest nazwa
          mylaca. Biada klientom, gdy maja nadzieje, wchodzac do sklepu byc obsluzeni smile
    • chimba Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 23.08.05, 10:01
      Lipcową moze sie nie przejmujmy, bo ona zawsze wie najlepiej i odwrotnie niż
      my. Natomiast skoro był to sklep dziecięcy - to już duzy błąd tego sklepu - to
      to, ze nie było podjazdu. Przecież wiadomo, kto chodzi do takich sklepów, tu
      już sklep miałby u mnie minusa. A zachowanie tej kobiety, poniżej krytyki,
      obowiązkiem moze jej nie jest wnoszenie wózków, ale skoro została ładnie
      poproszona, tym bardziej, ze chyba ma oczy i widziała, ze tynia jest w ciązy, i
      nie jest w stanie pomóc koleżance, ja bym pomogła. No ale ludzie się dizelą, na
      ludzie i na takie jak Lipcowe (która by nie pomogła ciężarnej kobiecie, lub z
      wózkiem), nie wiem coraz bardziej dochodzę do wniosku, ze Lipcowa zazdrości
      kobietom w ciąży, tudzież z dziećmi.
      Szkoda, ze nic jej nie powiedzialaś. Ale wlaśnie w ten sposób sklepy tracą
      klientów. Ja już mam kilka takich punktów gdzie omijam szerokim łukiem. Sorry,
      ale jeśłi ktoś mnie traktuje mało poważnie, i nie jako potencjalnego klienta,
      to rozumiem, ze im nie zależy na sprzedaży i na zyskach, więc po co mam tam
      kupować?

      Tynia3, a tak swoją drogą to gratuluję Ci ciąży, mam nadzieję, ze wszystko ok.,
      nie wiem przegapiłam wątek - czy nie chwaliłaś się?
      Pozdrawiam
      • 18lipcowa1 Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 23.08.05, 10:07
        > Lipcową moze sie nie przejmujmy, bo ona zawsze wie najlepiej i odwrotnie niż
        > my.

        Nie uważam tak. Uważam tylko że obsługa nie ma obowiązku pomagać i pani ta nie
        musiała równiez pomagać.

        Natomiast skoro był to sklep dziecięcy - to już duzy błąd tego sklepu - to
        > to, ze nie było podjazdu. Przecież wiadomo, kto chodzi do takich sklepów, tu
        > już sklep miałby u mnie minusa. A zachowanie tej kobiety, poniżej krytyki,
        > obowiązkiem moze jej nie jest wnoszenie wózków, ale skoro została ładnie
        > poproszona, tym bardziej, ze chyba ma oczy i widziała, ze tynia jest w ciązy,
        i
        >
        > nie jest w stanie pomóc koleżance, ja bym pomogła.


        No ale może nie mogła pomóc? Albo nie mogła odejść ze swojego stanowiska, albo
        po prostu nie chciało jej się. Płacą jej za sprzedaż a nie za wnoszenie wózków.

        No ale ludzie się dizelą, na
        >
        > ludzie i na takie jak Lipcowe (która by nie pomogła ciężarnej kobiecie, lub z
        > wózkiem),

        Pomogłabym, ale rozumiem osoby które tego nie robią.
        A napewno nie pomogłabym komuś kto ma ostentacyjnie roszczeniową postawe bo "
        JA CHCĘ" czy to emerytka czy cięzarna.


        nie wiem coraz bardziej dochodzę do wniosku, ze Lipcowa zazdrości
        > kobietom w ciąży, tudzież z dziećmi.

        Nie zazdroszczę. To że uważam że ta lala nie musiała pomagać nie ma nic
        wspólnego z zazdrością o ciążę lub dziecko.

        > Szkoda, ze nic jej nie powiedzialaś. Ale wlaśnie w ten sposób sklepy tracą
        > klientów.

        E tam. Za jedną taką przyjdzie inna.

        Ja już mam kilka takich punktów gdzie omijam szerokim łukiem. Sorry,
        > ale jeśłi ktoś mnie traktuje mało poważnie, i nie jako potencjalnego klienta,
        > to rozumiem, ze im nie zależy na sprzedaży i na zyskach, więc po co mam tam
        > kupować?
        >
        > Tynia3, a tak swoją drogą to gratuluję Ci ciąży, mam nadzieję, ze wszystko
        ok.,
        >
        > nie wiem przegapiłam wątek - czy nie chwaliłaś się?
        > Pozdrawiam
        • a_weasley No, skoro Obowiązki Wzywały... 23.08.05, 10:22
          18lipcowa1 napisała:

          > No ale może nie mogła pomóc? Albo nie mogła odejść ze swojego stanowiska,

          Z samodzielnego stanowiska ds. lizania lodów?
          • 18lipcowa1 Re: No, skoro Obowiązki Wzywały... 23.08.05, 10:23
            a_weasley napisał:

            > 18lipcowa1 napisała:
            >
            > > No ale może nie mogła pomóc? Albo nie mogła odejść ze swojego stanowiska,
            >
            >
            > Z samodzielnego stanowiska ds. lizania lodów?


            heh ale się uczepiły tych lodów.Widzę że wy zrobicie wszystko byle tylko
            udowodnic ze caly swiat jest przeciw matkom i ich dzieciom.
            >
            • tynia3 Lipcu, z Toba to ubaw, naprawdę ;))). 23.08.05, 10:41
              A gdzie ja piszę, że się czuję szykanowana jako matka, etc. Świetnie sobie
              radzę. Nie przeganiam nikogo z tramwaju, żeby usiaść ani nie stoję nad nim
              dysząc wink, nie włążę bez kolejek, itd. Ba! Słyszałam nawet terorię, że
              cieżarna/matka/inwalida/ staruszka/dziecko tez człowiek. Właśnie dlatego, ze
              czuję się NORMALNA, wymagam NORMALNEGO traktowania. Jak z kimś rozmawiam, nie
              mlaskam. Poczytuję to sobie jako przejaw kultury. Jak komuś odmawiam, nawet
              stanowczo, to nie daje mu przy tym do zrozumienia, jak głegoko mi wisi jego
              prośba.
              Gdyby taka sama pannica obsłuciwała mnie przy, dajmy na to, kredytach
              mieszkaniowych, to bym miała te same pretensje (z wyjątkiem może dotyczących
              wozka, bo tam uznałabym, że akurat w takie miejsce nalezy i warto się wybrać
              bez Latorośli). Natomiast nie będe pani ułatwiać olewania swoich obowiązków i
              gonić z każda zakupioną rzeczą do domu, w celu przymiarki.

              pzdr
              • 18lipcowa1 Re: Lipcu, z Toba to ubaw, naprawdę ;))). 23.08.05, 10:43
                tynia3 napisała:

                > A gdzie ja piszę, że się czuję szykanowana jako matka, etc. Świetnie sobie
                > radzę. Nie przeganiam nikogo z tramwaju, żeby usiaść ani nie stoję nad nim
                > dysząc wink, nie włążę bez kolejek, itd. Ba! Słyszałam nawet terorię, że
                > cieżarna/matka/inwalida/ staruszka/dziecko tez człowiek. Właśnie dlatego, ze
                > czuję się NORMALNA, wymagam NORMALNEGO traktowania. Jak z kimś rozmawiam, nie
                > mlaskam. Poczytuję to sobie jako przejaw kultury. Jak komuś odmawiam, nawet
                > stanowczo, to nie daje mu przy tym do zrozumienia, jak głegoko mi wisi jego
                > prośba.
                > Gdyby taka sama pannica obsłuciwała mnie przy, dajmy na to, kredytach
                > mieszkaniowych, to bym miała te same pretensje (z wyjątkiem może dotyczących
                > wozka, bo tam uznałabym, że akurat w takie miejsce nalezy i warto się wybrać
                > bez Latorośli). Natomiast nie będe pani ułatwiać olewania swoich obowiązków i
                > gonić z każda zakupioną rzeczą do domu, w celu przymiarki.
                >
                > pzdr


                No dobrze ale co jeśli ta dziewczyna nie mogla pomóc, nie mogla dzwigac?
                • tynia3 Re: Lipcu, z Toba to ubaw, naprawdę ;))). 23.08.05, 10:51
                  18lipcowa1 napisała:

                  >
                  >
                  > No dobrze ale co jeśli ta dziewczyna nie mogla pomóc, nie mogla dzwigac?
                  >

                  No toż przecie piszę, że przyjęłabym taką odmowę zupełnie naturalnie, gdyby
                  była - że tak to ujmę - w przyzwoitej formie. Zachowanie tej pani wyraźnie
                  sugerowało, że żadnych przeciwskazań - oprócz wmiatania loda - nie było.


                  Przyszlo by Ci do glowy, zeby się tak w pracy zachować? Jesz sobie (nie
                  śniadanie, bo to się, rzecz jasna należy), ale jakiś smakołyk i ktoś Ci zakłóca
                  tę słodką chwilę. No cham wink)), prawda? A że w godzinach pracy - eeee, nie
                  bądźmy drobiazgowi wink.
                  • 18lipcowa1 oj rozśmieszylaś mnie! 23.08.05, 10:58
                    tynia3 napisała:

                    > 18lipcowa1 napisała:
                    >
                    > >
                    > >
                    > > No dobrze ale co jeśli ta dziewczyna nie mogla pomóc, nie mogla dzwigac?
                    > >
                    >
                    > No toż przecie piszę, że przyjęłabym taką odmowę zupełnie naturalnie, gdyby
                    > była - że tak to ujmę - w przyzwoitej formie. Zachowanie tej pani wyraźnie
                    > sugerowało, że żadnych przeciwskazań - oprócz wmiatania loda - nie było.

                    Zachowanie...A jak miala się zachowywać. Przecież choroby albo wczesnej ciązy
                    często nie widać, prawda?
                    Miala zaświadczenie ci pokazać.
                    Ja też bym powiedziała " nie,nie mogę"i nie tłumaczyłabym że mam chory krzyż.
                    >
                    >
                    > Przyszlo by Ci do glowy, zeby się tak w pracy zachować? Jesz sobie (nie
                    > śniadanie, bo to się, rzecz jasna należy), ale jakiś smakołyk i ktoś Ci
                    zakłóca
                    >
                    > tę słodką chwilę. No cham wink)), prawda? A że w godzinach pracy - eeee, nie
                    > bądźmy drobiazgowi wink.
                    • tynia3 Re: oj rozśmieszylaś mnie! 23.08.05, 11:13
                      Rzecz w tonie wink, nie w zaświadczeniach.
      • tynia3 Chimba 23.08.05, 10:45
        chimba napisała:

        > Tynia3, a tak swoją drogą to gratuluję Ci ciąży, mam nadzieję, ze wszystko
        ok.,
        >
        > nie wiem przegapiłam wątek - czy nie chwaliłaś się?
        > Pozdrawiam

        A dziękuję wink. Chyba się chwaliłam, tylko nie jestem pewna, czy na emamie, czy
        na tematycznym foc wink.
        pzdr serdecznie
    • mieszkowamama Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 23.08.05, 10:59
      Ja bym poszła z tym do kierownika sklepu, właściciela... Co ona jeszcze w
      komunie siedzi? Ludzie nie nauczyli się jeszcze doceniać pracy... a może
      inaczej, za mało zarabiają? Ale czy za szacunek do drugiego człowieka trzeba
      płacić?
      To straszne, co dzieje się na tym świecie, a w jakim wychowywują się nasze
      dzieci, jakimi ludźmi będą, czy też kiedyś powiedzą: "Pani, odwal się, mam
      przerwę."?
    • kamilkka30 Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 23.08.05, 11:07
      Tynia miałaś prawo zwrócić jej uwagę. Szkoda że tego nie zrobiłaś, jednak
      zdrowie najważniejsze.
      Nie spieraj się z Lipcową, bo jej nie przekonasz, a tylko na zdrowiu stracisz.
      smile))))
    • meessi Lipcowa co Ty za głupoty gadasz????? 23.08.05, 11:48
      Dziewczyno baba była hamska jak cholera!!!!!Czego Ty nie rozumiesz??
      Zniechęciła klientkę do sklepu i to jest najgorsze przewinienie. Sorry
      dziewczyno, ale zachowujesz się jak osioł. Gadasz na upartego jakieś bzdury,
      tylko po (wydaję się) żeby mieć inne zdanie. Fakt zawsze masz ostatnie słowo,
      ale tylko dlatego ze wzsystkim ręce opadaja i nie chce im sie z Tobą gadać!
      • 18lipcowa1 następna analfabetka 23.08.05, 11:51
        meessi napisała:

        > Dziewczyno baba była hamska jak cholera!!!!!Czego Ty nie rozumiesz??
        > Zniechęciła klientkę do sklepu i to jest najgorsze przewinienie. Sorry
        > dziewczyno, ale zachowujesz się jak osioł. Gadasz na upartego jakieś bzdury,
        > tylko po (wydaję się) żeby mieć inne zdanie. Fakt zawsze masz ostatnie słowo,
        > ale tylko dlatego ze wzsystkim ręce opadaja i nie chce im sie z Tobą gadać!

        A czego Ty nie rozumiesz?
        Pani pomagać nie musiała.
        Mogła mieć powody o których nie musiała mówić.
        Obsługa nie jest od wnoszenia wózków klientom.
        • tynia3 Doczytasz wreszcie? 23.08.05, 11:53
          Masz rację w tym co mówisz, ale ja nie o tym wink.
        • meessi Re: następna analfabetka 23.08.05, 12:30
          Oczywiście z całą pewnością miała powody dla których nie musiała się fatygować.
          A każda promocja to świetna okazja żeby zrobić tanie, potrzebne zakupy.
          Fakt tutaj sama forma odmowy jest ważna a nie zaniechania pomocy, ale chodzi mi
          o to że wymyślasz bzdury zeby tylko coś napisać
        • babka71 Owszem jest 23.08.05, 12:33
          Większość sklepów nie jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych, a jednak
          takie osoby robią zakupy zostawiając swoje pieniądze i dlatego:
          OBSŁUGA SKLEPU MA OBOWIĄZEK POMAGAĆ TAKIM OSOBOM NA WÓZKACH!!!
          I Z WÓZKAMI TEŻ, BO CZASAMI jest osoba na wózku sama , a czasami z opiekunem i
          ma prawo poprosić o pomoc !!!!!!!!!!
          P.s otwierałaś kiedyś drzwi lipcowa sama pomagając osobie będącej na wózku???
          np.wejść do sklepu ?? lub do tramawaju??
          Wielka to sztuka powiem Ci jak się nauczysz to napisz i nie bazgrol bzdur bo
          się niedobrze robi
        • palka_zapalka Re: następna analfabetka 23.08.05, 16:05
          ona nie mósi oznajmiać dlaczego, ale ma bć kulturalna i tyle!!!!
    • tynia3 Jako że trudno o zgodny chór ;)... 23.08.05, 12:06
      ... z wiadomych względów wink, przyznaję na koniec, że podzielam zdanie
      większości i uważam, że pani do kulturalnych nie należała (i nie rzecz
      w "treści" zachowania, a w "formie").

      pzdr
    • iwoniaw Ech, przed oczyma staje scenka z "Misia" 23.08.05, 12:09
      _"Jem przecież"_ Dla niektórych może to normalne zachowanie w pracy, ale ja bym
      po prostu od tej pory nie weszła do tego sklepu. Czasy się zmieniły. I nie jest
      prawdą, jak tu ktoś napisał, że nie ma znaczenia, iż jedna klientka mniej. Jeśli
      coraz więcej osób będzie się źle czuło w takim przybytku handlu, to właściciel
      może bardzo szybko odczuć skutki "głosowania portfelem".
    • migotka2000 Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 23.08.05, 16:02
      Oj tynia3, jak ja to znam!

      Jest taki jeden sklep z ciuchami dla dzieci w małej miejscowości na Pomorzu,
      gdzie na drzwiach jest wywieszona odręcznie napisana flamastrem kartka "zakaz
      wjazdu wózkami". Oczywiście nigdy tam nie wchodziłam, razu pewnego, będąc bez
      syna w wózku, wchodzę i cóż ja widzę? Ekspedientak siedzi na ladzie machając
      nogami i wciaga kanapkę.

      Żem wyszła, bo kurtularna jestem i co bede pani ekspedientce w jedzeniu
      przeszkadzaćwink

      Na marginesie - w ciąży nie wolno się denerwować, a jak kto się ośmieli Cię
      wkurzyć - nie mieć skrupułów. Z tym, że ja bym raczej pogadała sobie z
      kierownikiem, bez wdawania w pyskówki z małolatą.
    • zona_wojtka Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 23.08.05, 16:13
      Ja bym powiedziała tak, jak ty tylko pomyślałaś.
      Tak mam...
      • yosmum jako sprzedawca odpowiem.... 23.08.05, 23:42
        Oczywiscie, ze bym pomogla!!!
        Szczeka mi opadla jak przeczytalam odpowiedz tej dziewczyny.
        z jednej strony nie oczekujmy, ze sprzedawca w sklepie bedzie stal przy
        drzwiach i pytal -Moze siateczki z zakupami ponosic? Moze dziecka popilnowac?
        (takie ŻĄDANIA, nie prosby - slyszalam od klientow...) ale gdy ktos grzecznie
        prosi o pomoc to moim OBOWIAZKIEM jest pomoc. Nie wazne czy jestem mama (i znam
        dobrze problem wozek/schody) czy nie.....

        a na rozluznienie dodam cos z kwiatkow o klientkach ( tych z gatunku
        eleganckich, bogatych Pan) otoz wyobrazcie sobie, ze czesto zostawiaja zuzyte
        podpaski w przymierzalni.....

        Czasem moze warto przymknac oko na gorszy nastroj sprzedawcy (moze byc po
        prostu zmeczony, zdenerwowany, zniesmaczony powyzsza sytuacja z podpaskami) ale
        w opisanej scence to bym kierownika poprosila. Panienka przegiela...

        Pozdrawiam!
    • mamapiotra Re: Za dużo, czy za mało tupetu mam? 24.08.05, 12:42
      z tego wynika ze masz za mało tupetu. smile
    • vialle gdzie ten sklep? 24.08.05, 12:57
      podaj lepiej adres sklepu, bedziemy omijac szerokim lukiem. Na szczescie jest
      konkurencja i nie trzeba kupowac u tych, ktorzy nie rozumieja w jaki sposob
      walczy sie o klienta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka