Dodaj do ulubionych

Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow?

29.08.05, 16:21
Przyjaciel mojego M. jest dwa lata po slubie ale ze swoja zona sa razem juz
od 7 lat. Zamieszkali razem dopiero po slubie. Ostatnio chcieli sie spotkac i
wypic piwo ale kolega sie migal,ze on nie moze bo zona ma fochy itd. Do
siebie tez nie mogl go zaprosic bo maja male dziecko i zona nie pozwala...
Facet pracuje ciezko na rodzine, jest normalny (nie taki co tylko czeka na
okazje do napicia). Wkurzyl sie i skorzystal z okazji,ze jego rodzice
wyjechali i umowil sie z moim u nich w mieszkaniu a zonie powiedzial,ze jest
w pracy. Byl wkurzony i sie upil. Wiadomo,ze klamstwo ma krotkie nogi... Zona
najpierw zadzwonila do pracy a potem do rodzicow i zdziwlia sie,ze odebral
jej maz ostro nawalony. No i awantura na calego. A ja sobie mysle,ze sama
jest sobie winna. Dlaczego kobiety zabraniaja mezom wychodzic z domu??? Moj
mezczyzna ciezko pracuje, czesto po 12h dziennie i wiem,ze wyjscie na piwo a
nawet powrot nad ranem (wiem zawsze gdzie wychodzi i z kim) nie jest dla mnie
problemem. Oczywiscie on zna granice swojego wychodzenia i jest ok. Ja tez
moge isc na impreze z kumpela i nie ma tragedii. O co tu chodzi?
Obserwuj wątek
    • maya2006 bo czytaja rozne fora:-)) 29.08.05, 16:33
    • tomamisia Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 16:34
      może jedną z przyczyn ograniczania mężów jest fakt,że te żony poprostu znają
      zachowania mężów po wódce lub kilku piwach.Może ci mężowie pod wpływem
      alkocholu"głupieją" i niekoniecznie są mili i uprzejmi.A może żony nie ufają
      swoim facetom,może są zazdrosne,może nie lubią zostawać
      same,może........Myślę ,że tyle ile jest kobiet tyle znajdziesz różnych powodów
      do ograniaczania swoich małżonków.
      • g0sik Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 16:36
        nie wiedziałam że sposobem na głupotę jest ciągła kontrolasmile

        A tak na poważnie to nie wiem....ale wiem, że zakazany owoc kusi najbardziej!
    • nunia01 Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 16:38
      Może o to, że ona nie może/nie chce?/ wyjść bo ma małe dziecko?
      Ja na razie dzieci nie mam, i nie widzę problemów w przyjmowaniu gości, czy też
      wychodzeniu. A i męża puściłabym samego gdyby miał ochotę wyjść sam (jakoś nie
      miewa - może dziwny jakiś?).
      Może za bardzo zakładamy, że dla kobiety jak jej cały świat stanie na głowie,
      wszystko ulega przewartościowaniu w związku z przyjściem na świat dziecka - to
      dla niej to jest naturalne. Może nie jest? A może by chciałaby żeby mąż też
      sobie wszystko przewartościował i nie zachowywał się tak jak dawniej?
      Może to nie ona powinna mieć fochy, tylko on powinien mieć rodzinę na pierwszym
      miejscu zawsze i wszędzie?
      Może faceci powinni zrozumieć, że to nie żony ich ograniczają, tylko są pewne
      konsekwencje decyzji (dotyczących bycia razem, posiadnia dzieci), które podjeli?
      • huggire Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 30.08.05, 08:49
        Wydaje mi sie ze ograniczanie mężów polega na tym, ze żona nie chce siedziec
        sama, boi sie o zdradę, po alkoholu najszybciej można zdradzić, nie chce zostac
        sama z dzeieckiem, wiem po sobie,mąz cały dzień w pracy, a jak wróci ja
        chcialabym wyjsc, a nagle on wychodzi i to wkurza np.mnie.
        Miałam kiedys taki przykłąd ze moj chlopak wypil i mnie zdardzil, a po
        trzezwemu nigdy tego by nie zrobił.Tak wiec o to są obawy.
        Mężczyźni to takie stworzenie, nigdy nie jest się pewnym czy jest słowny, czy
        nie wywinie numeru.Pomimo zapewnien, i tak wiele kobiet, żon ma obawy, dmucha
        na zimne.
    • kama_mama Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 16:38
      Może jej mąż nie zna granic?
    • iwoniaw Bo niektórzy sami się nie potrafią pohamować? 29.08.05, 16:39
      Nie wiem, czemu niektórzy mężowie uważają, że nie ponoszą żadnej
      odpowiedzialności za swoją rodzinę i wszystko zwalają na żonę. Dziwi Cię, że
      kobieta nie ma chęci na imprezy w domu przy małym dziecku? Zwłaszcza, że mąż,
      jak widać, z tych, co to na zwykłym towarzyskim spotkaniu z kolegą się upiją,
      choć ma taki świadomość, że jak wróci do domu "z pracy" w takim stanie, to... No
      właśnie - co? Dziecko to też obowiązki, nie tylko dla matki. W czasach
      "przeddzieciowych" wychodziliśmy z mężem na różne imprezy - razem i osobno - o
      wiele częściej niż teraz. Było dla nas OBOJGA jasne, że to się zmieni do czasu,
      dopóki mały nie podrośnie. Teraz albo musimy znależć opiekę do dziecka, albo
      któreś rezygnuje z wyjścia, albo wychodzimy tylko na trochę wszyscy razem
      (zależy, czy miejsce i czas odpowiednie dla dzieci). A Ty opisujesz męża, który
      by żył jak za kawalerskich czasów, tylko "żona nie pozwala". Swoją drogą też
      uważam, że to jej wina, iż wyszła za smarkacza, a nie dorosłego faceta liczącego
      się z konsekwencjami swych czynów.
      • cocollino1 Re: Bo niektórzy sami się nie potrafią pohamować? 29.08.05, 16:46
        no z tego co opisala autorka to chlop chcial poprostu spotkac sie z kolega,
        nawet proponowal u siebie w domu, wiec nie sadze zeby mial jakies zle zamiary,
        ja go rozumiem, ze zakombinowal z mieszkaniem rodzicow, kobitka sama sobie jest
        winna. Im bardziej bedzie ograniczac tym bardziej on bedzie kombinowac. No
        chyba nie ma nic zlego w tym ze chlop spotkal sie z kolega i sie napil?? no raz
        na jakis czas mozna, i to ze ma male dziecko nie jest tu przeszkoda, zona
        zostala z dzieckiem. Jak zona bedzie chciala wyjsc to maz zostanie z dzieckiem,
        kurde ja problemu nie widze. Ide w srode na piwko z kolezanka z pracy wlasnie,
        mały bedzie z dziadkamismile))
        • iwoniaw Re: Bo niektórzy sami się nie potrafią pohamować? 29.08.05, 16:51
          cocollino1 napisała:
          No
          > chyba nie ma nic zlego w tym ze chlop spotkal sie z kolega i sie napil?? no
          raz> na jakis czas mozna, i to ze ma male dziecko nie jest tu przeszkoda,

          No obiektywnie to faktycznie nie przeszkoda, ale on się nie "napił" tylko
          "upił", a to już różnica

          zona
          > zostala z dzieckiem. Jak zona bedzie chciala wyjsc to maz zostanie z dzieckiem,

          Ty to uważasz za normalne, ja to uważam za normalne, ale podejrzewam, że
          opisywany pan niekoniecznie

          >
          > kurde ja problemu nie widze. Ide w srode na piwko z kolezanka z pracy wlasnie,
          > mały bedzie z dziadkamismile))

          No i ja to rozumiem, ale autorka wątku pisała o zgoła innej postawie - takie
          przynajmniej odniosłam wrażenie.
        • babka71 Re: Bo niektórzy sami się nie potrafią pohamować? 29.08.05, 17:32
          Podam przykład:
          Spotkanie po pracy kilku facetów siedzi na piwku w knajpce, czas mija, każdy ma
          komórkę i tak jedno piwko za drugim...
          Jeden dzowni do żony : kochanie zaraz wracam
          żona Ok , bo wie , że to zaraz to za godzinę lub dłużej...
          drugi dzwoni: Kochanie jestem z kolegami zaraz wracam
          żona : Jak śmiesz itp..itd..wypraszam sobie natychmiast do domu!!!
          I ten drugi usta w ciupkę piwo zostawił, taxi i do domu.
          Koledzy zdziwko ale wniosek:
          Tak się wychowuje faceta!!!!
          Powiedziane zrobione
          p.s ten drugi to nie mój he he
      • g0sik Re: Bo niektórzy sami się nie potrafią pohamować? 29.08.05, 16:50
        >....A Ty opisujesz męża, który
        >by żył jak za kawalerskich czasów, tylko "żona nie pozwala". Swoją drogą też
        >uważam, że to jej wina, iż wyszła za smarkacza, a nie dorosłego faceta
        >liczącego się z konsekwencjami swych czynów.

        A czy Ty nie wysuwasz zbyt daleko idących wniosków? Czy chęć spotkania się ze
        znajomymi od czasu do czasu świadczy o braku odpowiedzialności? Doprawdy nie
        rozumie jak można trzymać męza na smyczy tylko z powodu dziecka lub też
        dlatego, że zgłasza chęć wyjścia w pojedynkę. Gdyby mąż ograniczał moje wyjścia
        tylko dlatego, że jestem matką to chyba bym się zaczęła dusić w naszym związku.
        Nie korzystam za często z wolności ale sama świadomość, że zawsze mogę poprawia
        moje samopoczucie. I działa to w obie strony.....
        • iwoniaw Re: Bo niektórzy sami się nie potrafią pohamować? 29.08.05, 16:57
          g0sik napisała:

          > A czy Ty nie wysuwasz zbyt daleko idących wniosków?

          Być może wysuwam i oby zresztą tak było

          Czy chęć spotkania się ze
          > znajomymi od czasu do czasu świadczy o braku odpowiedzialności? Doprawdy nie
          > rozumie jak można trzymać męza na smyczy tylko z powodu dziecka lub też
          > dlatego, że zgłasza chęć wyjścia w pojedynkę.

          Też nie trzymam męża na smyczy. Opisywany pan jednak, gdy już w tajemnicy
          spotkał się z kolegą, upił się, co być może ma wpływ na pochopność mych
          wniosków. Po prostu nie zastanawiał się co dalej, tylko zaszalał. Może żona nie
          chce go samego puszczać, bo wie, że nie potrafi on kontrolować picia?

          Gdyby mąż ograniczał moje wyjścia
          >
          > tylko dlatego, że jestem matką to chyba bym się zaczęła dusić w naszym związku.
          >
          > Nie korzystam za często z wolności ale sama świadomość, że zawsze mogę poprawia
          >
          > moje samopoczucie. I działa to w obie strony.....

          No właśnie - działa to w obie strony. A autorka wątku opisała sytuację, w której
          facet do kolegów opowiada, że żona "ma fochy". Zamiast zadbać o zdrowe relacje w
          małżeństwie, obgaduje osobę, która powinna być mu najbliższa, do kumpla, któremu
          pożalić się chce czy co?
    • burza4 Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 17:11
      Są dwa aspekty sprawy, a my znamy jeden - z relacji jak się domyślam ludzi,
      którzy dzieci nie mają?

      Owszem - nie można dać się zwariować i mimo posiadania dziecka można JAKIEŚ
      życie towarzyskie prowadzić. Pytanie tylko jak wygląda ich życie na co dzień,
      bo tego nie wiemy ani my ani autorka wątku. Jeśli facet jest NA CO DZIEŃ
      odpowiedzialnym, pomocnym ojcem, który nie uważa, że jego żona zajmując się
      małym dzieckiem non-stop jest na luksusowych wakacjach na jego koszt - to nie
      widzę przeszkód żeby sobie od czasu do czasu wyskoczył ze znajomymi na piwo.

      Jeśli zaś rzeczony delikwent "potrzebuje odpocząć po pracy" nie widząc, że
      małżonka od paru miesięcy odpoczynku nie miała W OGÓLE, bo np. w nocy wstaje do
      dziecka 5 razy - to sorry - nie dziwiłabym się jej wrogiemu nastawieniu do
      potrzeby rozrywek.

      Ani my, ani autorka watku nie wiemy jaki jest ten facet w domowych pieleszach,
      być może palcem w nosie nie kiwnie, a żona słania się na nogach z przemęczenia
      i wścieka się nie mogac liczyć na żadne wsparcie ze strony beztroskiego
      małzonka? Nie ferowałabym wyroków tylko na podstawie tego, że ON twierdzi,
      ze "żona ma fochy". Jak znam życie - to ma je nie bez powodu...
    • lola211 Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 17:31
      Wystarczy poczytac to forum, by sobie uswiadomic, ze niektorym kobietom zdrowo
      odwala.Ja sie wcale nie dziwie, ze czesto facetom do ozenku nie spieszno, bo
      sie po prostu boja krótkiej smyczy.Co to za zwiazek, w ktorym stosuje sie
      nakazy, zakazy, itd.Dla mnie to dziecinada- albo facet nie dorósł i nie wie, co
      mozna a co nie, albo zona zachowuje sie jak Cerber i reglamentuje facetowi
      rozrywke pod postacia pojscia na piwo.
      Smieszne, gdy dorosły facet musi sie tlumaczyc zonie(i vice versa) z kazdej
      minuty spedzonej poza domem.
      >O co tu chodzi?
      Chyba o to, ze po zawarciu malzenstwa coniektorzy istnieja wylacznie
      jako "MY" , "jego " i "jej" juz nie ma.Wyjscia, imprezy- razem, ja siedze w
      domu, to i ty musisz, pełna kontrola.Brr..
      • babka71 Po pracy nie ma prawa 29.08.05, 17:40
        prosto do domku , bo jak nie to szlaban
    • ma.dzia Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 17:40
      Wiecie co, ten facet to naprawde normalny chlop, nie zaden pijus co ma rodzine
      za nic. Normalnym sie wydaje sytuacja gdzie czlowiek ktory ciezko pracuje dla
      relaksu chce spotkac sie z kumplem i wypic piwo. A wypic piwo nie zawsze
      oznacza sie nawalic.
      • iwoniaw Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 18:09
        ma.dzia napisała:

        > Wiecie co, ten facet to naprawde normalny chlop, nie zaden pijus co ma rodzine
        > za nic. Normalnym sie wydaje sytuacja gdzie czlowiek ktory ciezko pracuje dla
        > relaksu chce spotkac sie z kumplem i wypic piwo. A wypic piwo nie zawsze
        > oznacza sie nawalic.

        No oczywiście, że normalne jest spotkanie ze znajomymi dla relaksu, a "wypić
        piwo nie zawsze oznacza się nawalić", tyle że jednak z Twego pierwszego postu
        wynikało, że akurat w tym przypadku facet się upił. Nie uważam, że człowiek w
        małżeństwie ma być pod ciągłą kontrolą, ale niektórzy nie mają najwyraźniej
        żadnej samokontroli. Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że jak się ludzie
        potrafią dogadać, szanują się wzajemnie i liczą ze sobą nawzajem, to z reguły
        nie ma takich problemów - wychodzą razem, osobno, w towarzystwie i jakoś to
        sobie organizują. Ale istnieje kategoria facetów, którym "należy się
        odpoczynek", a żona w domu "siedzi", więc nie zastanowi się taki ani przez
        chwilę, czy aby na pewno to siedzenie takie relaksujące, tylko obgaduje własną
        żonę po kolegach, co uważam za żałosne.
        • utalia Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 18:28
          Chcialam napisac to samo co Burza, ze nie wiemy do konca jak sytuacja wyglada
          do konca. Byc moze kobitka jest furiatka i wariatka i gnebi biednego mezucia.
          Ale byc mozna najzwyczajniej slania sie na nogach z przemeczenia, poniewaz
          owszem facet ciezko pracuje w pracy a ona rownie ciezko pracuje w domu. Dlatego
          byc moze wolalaby aby choc troche wlaczyl sie w opieke nsad dzieckiem
          odciazajac ja a on tymczasem ma zachcianke skoczyc na piwko. Jest wielce
          prawdopodobhne, ze tez bym go nie zachecala delikatnie mowiac. Utalia
        • ma.dzia Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 18:41
          iwoniaw napisała:

          tyle że jednak z Twego pierwszego postu
          > wynikało, że akurat w tym przypadku facet się upił. Nie uważam, że człowiek w
          > małżeństwie ma być pod ciągłą kontrolą, ale niektórzy nie mają najwyraźniej
          > żadnej samokontroli. Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że jak się
          ludzie
          > potrafią dogadać, szanują się wzajemnie i liczą ze sobą nawzajem, to z reguły
          > nie ma takich problemów - wychodzą razem, osobno, w towarzystwie i jakoś to
          > sobie organizują. Ale istnieje kategoria facetów, którym "należy się
          > odpoczynek", a żona w domu "siedzi", więc nie zastanowi się taki ani przez
          > chwilę, czy aby na pewno to siedzenie takie relaksujące, tylko obgaduje własną
          > żonę po kolegach, co uważam za żałosne.


          a no upil sie bo go zona wkurzyla. Gdyby bez problemu mogl wyjsc z domu
          wczesniej to nie byloby afery. To czy zona wyjdzie z domu by odpoczac od
          dziecka to tylko sprawa zony. Jesli maz wychodzi dzis to nastepnym razem idzie
          zona, tak powinno to chyba wygladac. Zony czesto mowia NIE tak poprostu bo im
          sie nie chce ruszyc tylka, dziecko jest wymowka a do mezow maja pretensje gdy
          ci chca wyjsc. Wiekszosc kolegow mojego M. oklamuje zony zeby sie spotkac z
          kumplami i to jest smutne.
          • czajkax2 Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 20:01
            Wszystko zależy od ludzi, którzy tworzą związek.
            Nie sądzę żeby można było generalizowac że kobiety ograniczają mężów, tak jak
            nie podpiszę się pod zdaniem że mężczyźni to dranie. Co innego gdyby było
            napisane: niektóre kobiety czy niektórzy mężczyźni. Pozdrawiam
          • yenna_m Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 21:20
            ma.dzia napisała:
            > a no upil sie bo go zona wkurzyla.

            ma.dzia, ale to zachowanie w stylu: zrobie mamie na zlosc i odmroze sobie uszy
            biedak - zona mu nie pozwolila, wiec sie upil
            no biedak

            takie zachowanie nie najlepiej swiadczy o czlowieku, skoro puszczony samopas,
            gdy go zona wkurzy, musi sie az upic

            w taki sposob wlasnie pracujemy na mandat zaufania a raczej na jego brak

            nastepnym razem zona zareaguje jeszcze bardziej nerwowo na pomysl wyjscia meza
            z kolegami, pamietajac o tym "ostatnim razie"

            dla mnie takie zachowanie swiadczy o niedojrzalosci i niestety o tym, ze maz
            faktycznie na zaufanie nie zasluguje
            bo gdyby poszedl na to piwo - i skonczyloby sie na jednym - dwoch i trzezwym
            powrocie do domu - nie byloby tragedii

            no i jesazcze jeden aspekt: moze chodzi o to, ze skoro on pracuje a ona "siedzi
            w domu z dziecmi" to jej zycie towarzyskie jest jakby "mniej istniejące" albo w
            ogole "nie istniejace"?

            ja chyba strasznie wredna jestem, ale w hipotetycznej sytuacji, gdy ja haruje
            jak wol w domu i nie mam w zamian zycia towarzyskiego, bo dzieci, dom,
            sprazatanie, piaskownica, pranie, usypianie i te de i jestem zdana na siebie
            (są takie kobiety, ktore mieszkaja z dala od rodziny i musza sobie po prostu
            same radzic) - zachowam się jak pies ogrodnika - w koncu dlaczego mam isc na
            reke komus, kto i mi nie idzie na reke, prawda?

            za malo danych o zwiazku (chodzi mi o informacje dotyczace funkcjonowania
            zwiazku i zachowania obojga, ktore nie sa dostepne dla znajomych, bo z pewnymi
            rewelacjami jednak sie nie afiszujemy wsrod znajomych, prawda?), zeby oceniac
            zachowanie kobiety
            • lola211 Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 30.08.05, 08:37
              A nawet jesli sie upił to co z tego?
              Jego watroba, jego kac.


              • mika_p Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 30.08.05, 22:16
                On się upił, a ona miała cały wieczór samotnego zachrzaniania wokól dziecka
                zamiast jakiejkolwiek pomocy tatusia, choćby wynies przynies nalej wody do
                wanienki.
                • yenna_m Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 30.08.05, 22:44
                  lola, nie sadzisz, ze czlowiek dorosly, zanim sie upije, przemysli sprawe?
                  zwlaszcza, gdy ma nie tylko obowiazki w pracy, ale i w domu?
                  (przyjmuje, ze w normalnym, zdrowym malzenstwie, facet ma tez jakies obowiazki
                  i ze zona nie zaiwania po 24 h/dobe przy dzieciach i nieustannym sprzataniu-
                  gotowaniu-nocnym wstawaniu)

                  poza tym tzw "jego kac" dotyczy tak czy inaczej rodziny. Znam takie modele
                  facetow, ktorzy dzien na kacu spedzaja w lozku i choruja. Wiec kobiecie
                  dochodzi dodatkowy dzien - i tym razem bieganie wokol i dzieci, i meza.

                  Swoja droga - ja wrog alkoholu jestem i jeżę się monetalnie, gdy slusze o
                  upijajacych sie ludziach. W sumie moj maz to wie i nie uzywa wink
                  Puszyści
              • umasumak Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 31.08.05, 08:18
                lola211 napisała:

                > A nawet jesli sie upił to co z tego?
                > Jego watroba, jego kac.

                No, nie do końca. O ile rozumiem wyjścia w pojedynkę, chociaż w moim
                małżeństwie ten zwyczaj nie funkcjonują i to nie z powodu ograniczeń, o tyle
                nie do pomyślenia jest bycie w trakcie tego wyjścia poza całkowitym zasiegiem
                rodziny, czyli ludzi najbliższych. Tak więc w moim mnienaniu odpadają akcje
                typu upicie sie na umór, wyłączanie, czy też nie odbieranie komórki itp. Mąż i
                ojcieć to przede wszystkim właśnie mąż i ojciec, a nie za przeproszeniem
                obrzygany pijaczyna, który ma gdzieś rodzinę i który na skinienie kumpli
                zadziera ogon i leci.
                >
                >
    • koleandra Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 29.08.05, 18:36
      A mój mąż okazałoby się, że jest przeze mnie ograniczany bo wiele razy ktoś się
      próbuje gdzieś z nim spotkać na piwie itp. a on odpowiada, że nie bo żona
      będzie zła. A tak na prawdę to jemu się po prostu nie chce iść i zrobił sobie z
      żony "zołzy" niezłą wymówkę wink
      • maya2006 ograniczanie 29.08.05, 21:41
        zwasze kiedy czytam o "ograniczaniu mezczyzn" mam wrazenie, ze czytam o
        dzieciakach, ktore czekaja , by sie tylko wyrwac z domu. relacja mama-dziecko
        zamiast zona-maz. ale dlaczego sie tak dzieje to chyba bardziej zlozony
        problem. o jakiej relacji mowimy?
        maz pracuje+ona pracuje + dziecko+ niania?
        maz pracuje+ona w domu?
        ona pracuje+on w domu?
        bo za kazdym razem wolnosc wyglada inaczej, nieprawdaz?

        mysle, ze w tej relacji: ona pracuje, on pracuje i niania chyba najwiecej
        znajdzie sie sprawiedliwosci. z tym ze znow rodzi sie pytanie, czy to dla
        dziecka dobre?
        czasami mam tez wrazenie, ze kobiety nie zadaja, ale marudza o swoje prawa... no
        i czekaja, by maz sam wpadl na pomysl podzielenia sie obowiazkami.
        • ledzeppelin3 Re: ograniczanie 30.08.05, 11:57
          Maya, pamiętaj, ze stała kontrola podstawą zaufania!
    • attena76 Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 30.08.05, 08:56
      smile, kumple mojego męża w pracy to starsznie mu zazdroszczą żony. dlaczego?? bo
      bardzzo często wyjeżdzam do rodziców (jak już pojade to tak minimum tydzień
      mnie nie ma), jest zawsze na firmowych "szkoleniach", a ostatnio wszyscy się
      dziwili, że puściłam go na calutko weekend do Zakopca. Po co mam go "więzić" i
      patrzeć na jego naburmuszona minę? jak moge widzieć go szczęśliwie "zmęczonego"
    • sowa_hu_hu Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 30.08.05, 09:42
      nigdy nie ograniczałam swojego faceta ani teraźniejszego ani zadnego innego!
      chce iśc na piwo niech idzie - co w tym złego???
      tak samo to działa w drugą strone - moge sobie chodzić na kawke z koleżankami ,
      na imprezke jak chce... nawet z kolega sie moge umówić smile
      nie rozumiem jak mozna ograniczać druga osobe - zycie w takim związku to
      męczarnia...
    • izzunia Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 30.08.05, 10:01
      ja tam wrecz mojego meza wypycham, zeby wyszedl z domu i spotkal sie ze
      znajomymi, zeby jezdzil na kilkudniowe imprezy integracyjne w pracy, zeby nie
      siedzial caly czas w domu, co wiecej teraz mu nawet mowie, ze po urodzeniu
      dziecka za bardzo nie bedzie mogl jezdzic, wiec niech teraz sie wyszaleje.
      oczywiscie pozniej tez bede go "wypuszczac" z domu, ale bedzie wiecej obowiazkow
      i ja pewnie tez nie bede miala najlepszego samopoczucia z tego powodu, ale
      lojalnie o tym uprzedzam.
      a co do kobiet, ktore tak "krotko trzymaja mezow" jak ten Wasz znajomy, to
      wlasnie tak to sie konczy, ze facet usycha i w pewnym momencie zle to sie konczy
      dla zwiazku.
    • umasumak Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 30.08.05, 10:55
      A mój mąż nie chce nigdzie beze mnie wychodzić. Takie egzemplarze też
      istnieją smile. Pzdr
      • mika2 Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 30.08.05, 12:32
        Potwierdzam! Mój też taki jest i z moją wzajemnością - wszędzie lubimy chodzić
        razem a po pracy oboje pędzimy do domku, żeby się spotkaćsmile))
        • kalina_p Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 31.08.05, 12:25
          moj taki sam. Koledzy go wyciagaja, a on woli do domu i ze mna i mała
          posiedziec. A jak wyjść to razem...
    • clk Re: Dlaczego kobiety ograniczaja swoich mezow? 30.08.05, 12:36
      czasem zdarza mi sie ograniczac mojego faceta ;p
      dlaczego? bo wiem, co robi jak sie napije, wiem jak sie zachowuje itd.
      czasem poiem nie, zwlaszcza kiedy mielismy cos do zrobienia, a kolega dzwoni (i
      to jeszcze jakos niespecjalny kolega;P)
    • mal.go.sia bo same sa ograniczone 31.08.05, 11:29
      przez nieudolnosc i brak wspolpracy mezow rowniez, choc nie tylko
    • weronikarb Też sie zastanawiam 31.08.05, 11:41
      Tym bardziej ze widze co to przynosi. Kłamstwo, kombinowanie i jak się urwie z
      takiej smyczy to nie ma opanowania.
      Takie trzymanie na smyczy to odbieranie godności drugiemu człowiekowi.
      Widze jak smieja sie braci z tego trzeciego, jak on prosi sie żony czy może
      wypić piwko z nimi w garażu (ogólnie baaaaaardzo rzadko pije)
      Jak prosi sie czy moze z nimi wyjsc na piwko.
      Teraz jedzie na ruletke zaraz po pracy (zona o tym niewie),
      jak narobi dlugów on to przerabia swoj pasek od wyplaty (bo musi sie nim
      okazywac), jak teraz bierze kredyt o ktorym zona niewie, a adres
      korespondenctyjny bedzie na jednego z braci.
      I powiedzcie m i jak dlugo takie malzenstwo jeszcze pociagnie ?
      • triss_merigold6 Re: Też sie zastanawiam 31.08.05, 11:43
        Niedługo. Może kobieta w końcu go wykopie? Wybacz, ale facet, który robi długi
        grając w ruletkę i przerabia pasek od wypłaty nadaje się tylko do wykopania.

        Co do trzymania na smyczy - pełna zgoda. Upokarzające jest traktowanie
        dorosłego człowieka jak bezrozumnego i bezwolnego.
        • weronikarb Re: Też sie zastanawiam 31.08.05, 13:09
          Triss a ja sadze że raczej ona go nie wykopie (dlaczego to za dluga histroia)
          wrecz przeciwnie wykonczy go psychicznie i fizycznie.
          Nie chodzi mi o ruletke - to tylko przyklad
          Chodzi o to ze ograniczajac swobode drugiego człowieka powodujemy to ze on sie
          dusi, a zeby nie wzbudzac konfliktu - klamie.
          A na klamstwie jeszcze nikt szcescia nie zbudowal.
    • mama_patulki A dlaczego mężowie ograniczają swoje żony?:) 31.08.05, 19:59
      To działa w dwie strony i przede wszystkim zdeterminowane jest osobowiścią a
      nie płcią. Nie tylko żony ograniczają mężów ale i są tacy mężowie co
      ograniczają żony, czyż nie?smile
      A powodów może być wiele: bo nie ufają, bo się boją, bo może u nich w rodzinie
      działo się coś złego, bo może partenr kiedyś wyciął jakiś numer, którego nie
      można zapomnieć i tak można bez końca wymyśalć "dlaczego". Cóż, Twoi znajomi są
      ze sobą na tyle długo, że powinni wypracować już jakiś kompromis, zwłaszcza
      jeżeli facet źle się czuje z takimi ograniczeniami, może on sam się nie starał
      do tej pory przełamać oporu żony, tak aby uzyskać choć odrobinę swobody....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka