Dodaj do ulubionych

Brak mi słów :(

22.09.05, 17:28
Przed chwilą byłam świadkiem małej, dzięki Bogu, stłuczki. W samochodzie,
zaparkowanym koło sklepu, w foteliku siedziało maleńkie dziecko (około 3
mscy). Mama wyszła na chwileczkę (fakt, mogła dziecko zabrać ze sobą, to już
inna sprawa) Inny samochód cofał i uderzył w tył stojącego auta i wiecie
co... uciekł. Nawet się nie zawachał, po prostu uciekł. Nic malutkiej się nie
stało, ale... Boże, skąd tacy kretyni się biorą?!
Obserwuj wątek
    • musia2002 Re: Brak mi słów :( 22.09.05, 17:31
      Nie pierwszy i nie ostatni raz-niestety.Ale dlaczego matka zostawia dziecko w
      samochodzie?
    • musia2002 Re: Brak mi słów :( 22.09.05, 17:34
      W Stanach najpierw matka dostalaby mandat za zostawienie bez nadzoru dziecka,a
      potem dopiero zajeli by sie stluczka.
      • r.kruger Re: Brak mi słów :( 22.09.05, 17:37
        Między innymi po to aby chronić moje dziecko przed takimi "incydentami" zawsze
        zabieram je ze sobą. Uczciwość kierowcy-pozostawiam bez komentarza bo
        musiałabym ostro zakląć
        • mieszkowamama Re: Brak mi słów :( 22.09.05, 17:49
          Spisałam numery, powiedziałam im, że spoko, w razie policji powiem, co trzeba.
          Aż się trzęsę ze złości. Matkę też ochrzaniłam. Mówiła, że jej się siusiu
          chciało strasznie. To nie mogła dziecka z fotelikiem zabrać ze sobą? Eh...
    • kasiuncia25 Re: Brak mi słów :( 22.09.05, 17:49
      Kto zostawia takie małe dziecko samo w samochodzie? - to mnie zbulwersowało
      bardziej niż ucieczka kierowcy.
      A co do Stanów to nie skończyłoby sie na mandacie - konsekwencje postępowania
      matki byłyby większe, może nawet skończyłoby sie odebraniem praw rodzicielskich
      • musia2002 Re: Brak mi słów :( 22.09.05, 17:54
        kasiuncia25 napisała:

        > Kto zostawia takie małe dziecko samo w samochodzie? - to mnie zbulwersowało
        > bardziej niż ucieczka kierowcy.
        > A co do Stanów to nie skończyłoby sie na mandacie - konsekwencje postępowania
        > matki byłyby większe, może nawet skończyłoby sie odebraniem praw
        rodzicielskich

        _______________________
        Bardzo prawdobodobne.Napisalam o najmniejszej konsekwencji tego czynu bo w
        Polsce pewnie nie uwierza,ze tak rygorystycznie podchodzi sie tutaj do takich
        wystepkow.
    • kashunda Re: Brak mi słów :( 22.09.05, 18:18
      Boze,dlaczego ludziom brakuje wyobrazni!Mnie sie to w glowie nie miesci,
      zostawic dziecko w samochodzie .Kompletny brak odpowiedzialnosci.W Stanach NA
      PEWNO taka mamusia zostalaby pozbawiona praw rodzicielskich.Szok!
    • ykke Re: Brak mi słów :( 22.09.05, 18:24
      O matko, własnie wróciłam z pobliskigo, nieduzego marketu Eko. Wbiegła
      dziewczyna, pyta kasjerke, czy pampersy na sztuki maja. Potem poleciała w głąb
      sklepu wzięła paczke pieluch i prosiła stojacych w kolejce klientów, by
      pozwolili jej zapłacić pierwszej. Jako, że ja juz wychodziłam podpatrzyłam o co
      chodziło na zewnatrz. Ona właśnie spieszyła się do malucha, którego zostawiła w
      samochodzie na parkingu samego. Bez komentarza!
      • czajkax2 Re: Brak mi słów :( 22.09.05, 22:56
        Brak mi słów aby opisać głupotę i bezmyślnośc niektórych rodziców. Naprawdę
        powinni i u nas bardziej rygorystycznie podchodzić do teamtu opieki na
        dzieckiem.
      • mieszkowamama Re: Brak mi słów :( 23.09.05, 10:04
        Ykke, nie wierzę, naprawdę? Gdzie są ci wszyscy rodzice?! Udusić to mało sad
    • szymanka Re: Brak mi słów :( 23.09.05, 09:55
      A ja bym tak bardzo tej matki nie potępiała. Na moje rozumowanie dziecko samo,
      w zamkniętym samochodzie (byle nie w upał), malutkie, przypięte do fotelika
      jest przez kilka minut względnie bezpieczne. Względnie, bo zawsze może trafić
      się złodziej, idiota który wybije szybę dla zabawy, czy jak w opisywanym
      przypadku stłuczka o porwaniu dziecka nie wspominając... Co innego może stać
      się dziecku, co nie mogłoby się stać w obecności matki?
      Wypadki samochodowe zdarzają się często. Czy to oznacza, że nie powinniśmy
      wozić dzieci samochodem?
      czy gdyby matka była w samochodzie do stłuczki by nie doszło?
      czy dziecku w obecności matki nie zagrażają niebezpieczeństwa?
      myślę, że o wiele bezpieczniejsze jest zostawienie samego dziecka w samochodzie
      niż w wózku przed sklepem...

      Pewnie zostanę zrugana ale zostawiałam swoje maleńkie, śpiące dziecko samo w
      domu na kilka minut i szłam do sklepu po zakupy. Wychodziłam z założenia, że
      mały z łóżeczka się nie wydostanie, raczej się nie obudzi a nawet jeśli,
      najwyżej popłacze kilka minut. Też można było przewidywać: pożar, włamanie,
      zarwanie łożeczka (miałam kiedyś), to że nie wrócę bo jakiś wypadek, cegła na
      głowę itd.

      >A co do Stanów to nie skończyłoby sie na mandacie - konsekwencje postępowania
      >matki byłyby większe, może nawet skończyłoby sie odebraniem praw rodzicielskich

      No i tu dopiero brak mi słów. Zapewne lepiej byłoby dziecku w ośrodku
      opiekuńczym niż u kochającej własnej matki, której jedynym grzechem było
      zostawienie dziecka na kilka minut bez opieki.
      • mieszkowamama Re: Brak mi słów :( 23.09.05, 10:32
        Ja nie potępiam Twojego zdania, po części masz rację. Tylko... te zaostrzone
        przepisy nie służą zapewne temu, aby zabierać przy nadarzającej się okazji
        dzieci ich matkom, ale aby wzbudzić czujność i poczucie odpowiedzialności u
        rodziców.
      • gamma76 Re: Brak mi słów :( 23.09.05, 11:44
        A mi się jednak wydaje, ża nie masz racji. Jeśli wysiada matka-wysiada też
        dziecko. Nic by się nie stało ani matce ani dziecku, bo do stłuczki nie doszło
        w czasie jazdy ale właśnie jak samochód stał. Nigdy bym sobie nie wybaczyła,
        jakby w "na chwilę" zostawione dziecko w samochodzie wjechała ciężarówka, bo
        MOŻNA było tego uniknąć. To jest tak samo jak z wożeniem dziecka bez fotelika,
        bo tylko na 5 sekund do sklepu.
      • kasiuncia25 Re: Brak mi słów :( 23.09.05, 13:35
        Moja znajoma zaparkowała kiedyś samochód pod sklepem i poszła razem ze swoimi
        dziećmi na chwilke coś kupić. Dzieci (w wieku wczesno-szkolnym) miały zostać w
        aucie ale w końcu poszły z mamą. Kiedy byli w sklepie usłyszeli tylko ogromne
        bum - samochód do kasacji - nie wiem czy dzieciaki by przeżyły zderzenie z
        pędzącą ciężarówka. Dodam że samochód stał w miejscu wyznaczonym do parkowania.

        W Stanach było pare lat temu bardzo głosno o sprawie małżeństwa chyba ze
        skandynawii (nie pamiętam dokładnie), które zostawiło dziecko śpiące w wózku
        pod oknem restauracji a sami poszli cos zjeść i siedzili dokładnie po drugiej
        stronie tego okna więc mieli dziecko "na oku". Nie wiem jak ta sprawa sie
        skończyła ale mieli z tego powodu bardzo duże nieprzyjemności z policją i
        tamtejszą opieka społeczną. A przecież u nich w kraju takie postępowanie
        uważane jest za normalne. Co kraj to obyczaj.

        Wiem jedno: nie zostawiłabym dziecka samego ani przed sklepem ani w samochodzie
        ani w domu w czasie gdy śpi (oczywiście do pewnego wieku).

        Pozdrawiam
        • beata985 Re: Brak mi słów :( 23.09.05, 15:58
          chciałam nie tak dawno poruszyć ten sam temat.
          podjeżdzam do lekarza i kątem oka widzę samochód-pani cos tam robi i
          odchodzi,przechodze widzę dziecko w foteliku zaglądam gdzie tatuś,rodzenstwo-
          niema nikogo,pusty samochód.patrzę za kobietą myslałam ze wejdzie do
          poblioskiego sklepiku,co bym może jeszcze zrozumiała ale nie ona idzie coraz
          dalej i dalej,w końcu znika mi z oczu.Oddlaliła się dość daleko.córa w tym
          czasiezostała przyjęta przez lekarza,zbadana dostała zastrzyk więc nie była to
          sekunda a ok 10 min.conajmniej.schodzę a dzieciątko nadal samo.Gdyby nie to ,że
          musiałam z córa natychmiast jechać do lekarza pewnie bym dzwoniła gdzieś-zawsze
          jest jakieś alesad
          któraś pisała tu ,że takiemu dziecku nic nie grozi,w foteliku jest bezpieczne
          ale to przeciez matce coś mogło się stać-czy ktoś zgadłby,ze zostawiła
          dziecko.pomijając inne przypadki typu zakrztuszenie zadławienie i co tam
          jeszcze wyobrażnia podsunie
      • musia2002 Re: Do szymanka! 23.09.05, 18:23
        W Stanach wychodza z zalozenia,ze kochajaca matka dba o swoje dziecko i nie
        zostawia go samego nawet na kilka minut.Ja zawsze mam takie wizje:
        -auto sie zapala,
        -auto kradna murzyni[dzieciaka wyrzucaja albo zabijaja],
        -dziecko zaczyna sie dusic.
        Pomysl czasem o tym za nim zostawisz swoje samo!!!
        • nanuk24 Re: Do szymanka! 23.09.05, 18:58
          musia2002 napisała:


          > -auto kradna murzyni[dzieciaka wyrzucaja albo zabijaja],

          Och! nie tylko murzyni kradna.
          • musia2002 Re: Do nanuk24 23.09.05, 19:08
            Wiem,ze nie tylko murzyni kradna[napisalam o swoich wlasnych wizjach-ja juz
            swoje tutaj z murzynami przeszlam i nie zycze tych przejsc nikomu].
            • nanuk24 Re: Do nanuk24 23.09.05, 19:58
              Wspolczuje ci, bo tez mialam z nimi stycznosc, nie jeden i nie dwa i pewnie
              nadal bede miala.

              Ale prawda jest taka, ze w Polsce samochody gina czesciej niz w Stanach. Jestem
              tu 5 lat i jeszcze nie zginal mi samochod a tym bardziej nic z samochodu, a
              dosc czesto zdarza mi sie nie zamykac idac do sklepu lub lekarza na przyklad, a
              murzyni chodza przeciez po ulicy. W Polsce zostawienie otwartego samochodu
              chyba byloby niemozliwe?
              • musia2002 Re: Do nanuk24 23.09.05, 20:56
                Zgadzam sie w 100%.Pozdrawiam.[Ja mieszkam w apartamentach i na 3 noce auto
                zostalo otwarte-oczywiscie nic nie zginelo-w Polsce to nie do pomyslenia].
                • kasiuncia25 Re: Do nanuk24 23.09.05, 21:24
                  Do pomyślenia jednak. U mnie na osiedlu jak były upały to większosć osób
                  zostawiała otwarte szyby w samochodach (nie tak troszeczke tylko całkowicie) a
                  dwa dni temu przez cały dzien stao autko z otwartym bagażnikiem (corsa czyli
                  mozna było spokojnie wejść do środka) no ale to strzezone osiedle, dodam że w
                  Warszawie.
                  Pozdrawiam
                • szymanka Re: Do nanuk24 23.09.05, 21:58
                  No więc powiem Wam, że mieszkam w Polsce i notorycznie zostawiam otwarty
                  samochód, centralny zamek mi się zepsuł a syn wysiadając nie zawsze zamyka
                  tylne drzwi. Jak do tej pory nikt się nie połaszczył a jeżdżę jednym z nowszych
                  modeli smile
                  Inny przypadek: wyjeżdżałam w góry, zostawiłam na te kilka dni samochód na
                  parkingu przed dworcem. Wieść się rozniosła wśród znajomych lotem błyskawicy.
                  Część nie chciała wierzyć, długo upewniali się czy mowa o zwykłym parkingu a
                  nie o strzeżonym... Inni pukali się w czoło. Przecież na dworcach to sam
                  element... W najlepszym razie, po powrocie miałam zastać samochód zajęty i
                  wybebeszony przez meneli a najprawdopodnieniej nie będzie auta wcale.
                  Autko czekało na mnie nietknięte smile
                  Moja matka nie wychodzi z domu po godzinie 20, jeśli musi to z gazem w ręce.
                  Dlaczego? Przecież tyle napadów, kradzieży! Strach wyjść z domu! Ja wracam do
                  domu róznie, czasem po północy przez ciemne osiedle i nie wiem juz sama...
                  czyżby szczęście? jeszcze nikt mi w głowę nie dał, a wracam tak juz z 15 lat...

                  Żyjemy w czasach w których przepływ informacji jest błyskawiczny. Media
                  rozdmuchują kolejne afery... A my słuchamy, słuchamy... i powoli popadamy w
                  lekką paranoję smile Latem byliśmy w Bieszczadach. Ze zdziwieniem oglądaliśmy w
                  telewizji (w czerwonym pasku na dole ekranu!) informacje trąbiące o
                  katastrofalnej sytaucji w tym regionie ze względu na obfite opady, szalejące
                  burze. Podtopione domy, powalone mosty, turyści uciekają przed kataklizmem.
                  Słowem: tragedia. Moja matka od rana dzwoniła, żeby sprawdzić czy żyjemy. A
                  samych Bieszczadach? Owszem była 2-godzinna burza i sporo duzych kałuż.



                  --
                  sygnaturka gdzieś się zgubiła, podobnie jak ja
                  • bea.bea Re: Do nanuk24 23.09.05, 23:10
                    zgadzam sie z toba...czy aby zbycz czesto nie przesadzamy...mieszkam na zwykłym
                    osiedlu i zdarzyło mi sie nie zamknac samochodw...stał od piatku do poniedziałku
                    otwarty...z wózkiem..fotelikiem...radiem..w srodku...w ciepłe di czesto
                    zostawiam uchulone okna...moze mam szczesciesmile
        • tora99 Re: Do szymanka! 24.09.05, 03:08
          murzyni??!!!!!!!!! jak murzyni to napewno od razu zjedza..

          bez komentarza
    • ligia76 Re: Brak mi słów :( 23.09.05, 21:55
      Niestety głupich nie sieją, oni sami rosną i niestety (znowu) jak grzyby po deszczu.

      Pozdrowienia
      Ligia
    • bea.bea Re: Brak mi słów :( 23.09.05, 22:54
      co do zostawiania dziecka w samochodzie ..to nie byłabym taka zgorszona...sama
      zostawiam....bo
      ...co innego śpiący w gondoli 3 miesieczniak...a co innego w foteliku 2
      latek....nie mam sumienia go bydzić wchodząc do zieleniaka po 1 kg ziemniaków...

      ale co do uciekających pukaczy...to kiedyś taki przerył mi tak skutecznie auto,
      że od pszodu do tyłu wszystko było do klepania...nietety....

      choc słyszałam o przypadku gdzie pan znalazł karteczkę za szyba o
      treści...przepraszam uszkodziłem panu samochód, proszę o kontakt pod nr tel.....
      ale to chyba prawie niemozliwe smile
      • edytkus Re: Brak mi słów :( 24.09.05, 06:52
        bea.bea napisała:

        >> choc słyszałam o przypadku gdzie pan znalazł karteczkę za szyba o
        > treści...przepraszam uszkodziłem panu samochód, proszę o kontakt pod nr tel....
        > .
        > ale to chyba prawie niemozliwe smile


        mozliwe mozliwe, ja cofajac porysowalam sasiadom nowiutenkiego Pontiaca (swoje auto niestety tez) i
        chociaz nie bylo swiadkow zostawilam kartke na szybie ze to ja, ale - o dziwo!- nikt sie nie zglosil. Za
        to za dwa dni mialam nowa ryse, sasiedzi tez sad
    • bea.bea Re: Brak mi słów :( 23.09.05, 22:57
      bardziej bulwersuje mnie takie bierne zachowanie...nie przyszło ci moja miła do
      głowy by zapisacnr rejestracyjny tego delikwenta....
      ...to się podobno nazywa znieczulica....
      • bea.bea przepraszam...nie doczytałam..:) 23.09.05, 23:01
    • gagunia Re: Brak mi słów :( 24.09.05, 08:47
      Ostatnio widzialam na chodniku zaparkowany samochod, a w srodku, w foteliku 4-5
      letnia dziewczynka! Po ulicy (prosta, dluga) samochody smigaly z duza
      predkoscia. Wypadki tam sie nie zdarzaja, ale nigdy nie wiadomo, co sie moze
      stac. A gdyby tak dziecko, nawet grzeczne zechcialo wyjsc z samochodu, zachcialo
      mu sie siku itp. Nie wiem co ludzie maja w glowach....
      • bea.bea Re: Brak mi słów :( 24.09.05, 13:55
        pewnie zrobie sobie pod górkę..smile)...ale
        to sa skutki nieodpowiedzialnego zostawiania dzieckasad

        wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=7975624&rfbawp=1127562615.170&ticaid=13e5
        ale niech mi nikt nie pisze ja zwsze...i wszędzie...bo..smile..
        kazda z was tankuje na stacji ...i ile z was wyciąga dzieci idąc płacić
        ...szczerze powiem nie widziałam zadnej ...a tankuję często...i foteliki z
        zawartościa obserwujęsmile))...ale moze stacja to coś innegosmile
        • musia2002 Re: Brak mi słów :( 24.09.05, 16:51
          Ja nie wysiadam z auta przy tankowaniu.Podjezdzam na stacje daje panu karte z
          bank i koniec,reszte robi on sam.
        • balba_77 Re: Brak mi słów :( 24.09.05, 17:36
          hmmm... nie rozmumiem o co chodzi z tą stacją, kluczyki się zabiera ze sobą jak
          się idzie do kasy nie? A co do tego czy zabierać dziecko ze sobą to wszystko
          zależy od tego, jak daleko jest kasa. Julki nie zostawiłabym samej w
          samochodzie czy w wózku, bo bym chyba umarła na miejscu jakbym wróciła i Jej by
          nie było, samo myślenie o tym powoduje u mnie zimny dreszcz, dzieki temu zawsze
          chce mi sieJąwypakować z autka i trzymać na rękach podczas zakupów w
          warzywniaku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka