Dodaj do ulubionych

Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a w środku ja

27.09.05, 11:27
Już nie mogę. Otóż chodzi o moich rodziców. Mają wieczne pretensje do swojego
zięcia a mojego męża o coś. To się nasiliło ostatnio, zbiegło się to z
wiadomością o mojej ciąży, i już nie wiem czy to jest przypadek, czy tak
specjalnie, aby mnie podenerwować.... Ale wiecie co, oni memu mężowi nie
wyłuszczą tych pretensji, ale mi się obrywa i mi naprawdę jest przykro tego
słuchać, oni uważają, ze mąż w ogóle nic mi nie pomaga w domu, że to leń – co
nie jest prawdą, bo mamy podzielone obowiązki w domu, ostatnio mają
pretensję, że mąż często idzie do pracy na drugą zmianę. Wczoraj właśnie taka
rozmowa (krzyki mamy) była, ze jak to może być, ze mój mąż pracuje na dwie
zmiany, i ze często na drugą zmianę, a przecież ma małe dziecko w domu. Ze
kiedyś nie pracował w systemie dwu zmianowym i ZUS się nie zawalił – tak to
prawda nie pracował, ale przenieśli go na inne stanowisko, a to niestety
wiąże się właśnie z tym systemem dwuzmianowym.... Pełno jest tych pretensji,
ale dałam dwa przykłady, aby nie zanudzać, i jeśli rodzicom mój mąż się nie
podoba, mogli wyrazić swoje zdanie przed ślubem, a nie dopiero teraz i
jeszcze wtedy gdy jestem w ciąży. Wiecie mama jest naprawdę kochana, ale po
takich atakach jest mi naprawdę źle. Mam już tego dosyć.
Pozdrawiam
Iza
Obserwuj wątek
    • chimba Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:30
      i jeszcze jedno nic o tych pretensjach nie mówię mężowi - aby nie było mu
      przykro, a moze powinnam?

      I juz zapomnieli chyba moi rodzice, ze jak mają problem z samochodem, czy z
      internetem, czy w ogole z komputerem to im pomaga
      • alistar1 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:36
        Postaraj się nie przejmować, i tyle! Najważniejsze, że Tobie jest z mężem
        dobrze, w końcu to Ty z nim jesteś, a nie Twoi rodzice. Oczywiście możecie
        zrobić "konfrontację" na forum rodzinnym, ale nie wiem, czy to pomoże. A może
        po prostu stanowczo ucinaj wszelkie tego typu "pretensje i żale" ze strony
        rodziców krótkim i stanowczym: proszę nie wtrącajcie się w nasze życie/ nie mam
        ochoty rozmawiać na ten temat/ etc.
        Głowa do góry- dbaj o siebie (i maluszka)!
    • meessi Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:38
      Powiem szczerze. Ucinaj takie dyskusje od razu. Powiedz, ze nie masz zamiaru
      tego słuchać , albo ze nie będziesz sobie zaprzątać głowy jakimiś ich
      wyimaginowanymi problemami. Uwierz mi kłopot sam zniknie. Jęsli nie będziesz
      chciała słuchac to oni przestaną gadać - gwarantuję. Doskonale wiem o czym
      mówisz. Ludzie czasami oceniaja jak idioci - co to znaczy ze on za duzo pracuje
      i to na dwie zmiany??? Są faceci, którzy muszą wyjeżdżąć kiedy mają żonę tuż
      tuż przed porodem albo (jak mój kolega z Citybanku) w sobotę slub a w
      poniedziałek do Londynu na szkolenie na dwa miesiace. W takich miejscach jak
      praca zwykle nie mozemy wybierać. Jęsli reszta zarzutów jest tak absurdalna to
      spokojnie możesz sie do nich w ogóle przestać odnosić.
    • ala67 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:40
      chimba napisała:

      > jeśli rodzicom mój mąż się nie
      > podoba, mogli wyrazić swoje zdanie przed ślubem, a nie dopiero teraz i
      > jeszcze wtedy gdy jestem w ciąży

      Ekhm, sorry, a czy to by miało jakieś istotne znaczenie, jakby wyrazili?
      Bo zabrzmiało, jakbyś chciała powiedzieć: mogli mnie uprzedzić przed ślubem, że
      on im się nie podoba, toby nie mieli takiego zięcia!
      Przepraszam, jeśli nadinterpretuję...wink
      • pijpulka Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:43
        Ja też tak to odebrałam Ala
      • chimba Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:45
        No nie mieli by zięcia, ale przynajmniej wiedziałabym na czym stoję,
        wiedziałabym co myślą o nim.
    • wieczna-gosia Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:42
      Ja mam w druga strone- moi tesciowie maja pretensje do meza. Mowia to mi.
      Szczegolnie tesc, ktory ma poczucie nieudanego syna.

      Ucinam. Mowie ze jak cos im sie nie podoba to niech rozmawiaja z nim, ja za
      poslanca sluzyc nie bede.
      • izabela_741 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 14:55
        U mnie tez taki uklad jak u Gosi. Mowie tesciom, ze jesli chca mi obrzydzic
        meza czy doprowadzic do rozwodu to moga kontynuowac a jak nie to niech z nim
        zalatwiaja sprawy, bo kablem nie chce byc.
    • pijpulka Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:43
      Jeżeli sama czujesz, że ich zarzuty są absurdalne, to zwyczajnie powiedz, że
      nie życzysz sobie ich opinii na temat męża. Do konfrontacji nie doprowadzaj, bo
      dopiero może być afera.
      • meessi Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:44
        Fakt. Konfrontacje tylko zepsują atmosferę w rodzinie na wiele lat .
        • ala67 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:55
          Popieram - konfrontacja zamieni się w aferę, i skwasi reklacje do reszty i na
          długo.
          Jeśli uważasz, że te pretensje są niesłuszne i męża krzywdzą, to nic mu o nich
          nie mów, bo i po co? Wyjdzie na to, że rodzice wtrącają się w Wasze sprawy i
          podburzają Cię przeciwko mężowi.
          A rodzicom nie pozwalaj, żeby źle mówili o Twoim mężu! Ucinaj takie rozmowy
          natychmiast, a w razie potrzeby sięgaj po argument ostateczny: że Cię takie
          rozmowy barrrdzo denerwują, a nie wolno Ci się teraz denerwować - tu wymownie
          łapiesz się za brzuch - wink
          Pozdrowienia - i faktycznie się nie denerwuj:
      • triss_merigold6 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:47
        U mnie podobnie. Teściowa oczekuje, że będę się przed nią skarżyć na męża
        (czyli jej syna). Też ucinam. Nawet gdybym miała dziesięć tysięcy zarzutów to
        ona jest ostatnią osobą, której bym powiedziała.
        Zresztą takie uskarżanie się i bezpodstawne krytykowanie własnego dziecka przed
        obcą osobą (synową) jest paskudne.
    • mruwa9 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:50
      mieszkacie z rodzicami?to koniecznie sie wyprowadzic i to jak najdalej.. z
      wlasnego podworka wiem, ze choc mam najlepszych na swiecie rodzicow, to zbyt
      bliskie przebywanie z nimi jest powodem przejsciowych kryzysow w moim
      malzenstwie. Nie ma takiego argumentu, ktory by obalil przeswiadczenie moich
      rodzicow, ze ich zieciowie, synowe to zlo wcielone, ktorego glownym celem jest
      znecanie sie na wspolmalzonkach (dzieciach moich rodzicow). Trzeba zyc na
      wlasny rachunek i radzic sobie samemu, bez angazowania rodzicow w zycie swojego
      malzenstwa, wtedy jest ok.
      • chimba Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:51
        mruwa9 napisała:

        > mieszkacie z rodzicami?

        nie nie mieszkam z rodzicami, ale często sie widzimy.
        • pijpulka Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 11:54
          Chimba, jeśli nie mieszkasz, to czym sie wogóle przejmujesz? Czy oni mają
          jakiekolwiek podstawy, żeby krytykować zięcia? Widzą jego rzekome lenistwo? Co
          mu mają do zarzucenia, że ciężko pracuje zawodowo? To jakiś absurd.
          • ala67 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 12:10
            Powiem szczerze, że ani mojej, ani męża mamie do głowy by nie przyszło, żeby
            krytykować naszych współm. po prostu dlatego, że obie wiedzą, że zostałyby
            natychmiast zgaszone. Lubią natomiast obie podkreślać, jak bardzo jesteśmy
            wobec siebie lojalni.
            Oczywiście, dopuszczam sytuację, kiedy krytyka jest uzasadniona - w końcu
            zdarzają się przypadki bitych żon wmawiających wszystkim dokoła, że uderzyły
            się o szafkę, i trudno uznać za słuszne bronienie męża w takiej sytuacji, i
            mieć matce za złe, że to dostrzega. Ale pretensje o to że mąż pracuje na drugą
            zmianę, podczas gdy - jak słusznie któraś z dziewczyn napisała - w pracy często
            nie ma wyboru - to gruba przesada.
        • mruwa9 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 12:24
          to chyba pozostaje rozluznic uklady, moze zmniejszyc czestotliwosc spotkan?
          Przynajmniej czasowo. A czy ty przypadkiem nie telefonujesz np. codziennie do
          rodzicow z relacja z uplywajacego dnia? Moze Twoi rodzice po prostu za dobrze i
          za duzo wiedza, co sie dzieje w Twojej rodzinie? Bo twoja rodzina to teraz Ty,
          Twoj maz, Wasze dziecko (dzieci). Czasem pomalu dociera sie do tej prawdy...
          • tynia3 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 12:30
            Ja bym powiedziała na początek stanowczo :"PROSZĘ SIĘ NIE WTRĄCAĆ". I na tym
            zakończyła dyskusję. Jak będą coś mówić - utnij, albo wyjdź. Niech wiedzą, ze
            nie chcesz i NIE BĘDZIESZ tego słuchać przy zadnej okazji. To nie ich sprawa.
            Równie dobrze możesz Ty im wyjechac z pytaniem/dyskusją nie na miejscu, np: jak
            im się współżycie układa wink i w ogóle to dlaczego oni jeszcze tak/już nie wink)).
            I zobaczysz jak długo potrwa rozmowa.

            pzdr
            • 158r Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 12:54
              Ach - to jak z mojego podwórka. łatwo się tylko mówi. Moi rodzice narzekaja na
              mojego meza chociaz w wiecej na jego rodziców /tu akurat słusznie/, za to mój
              małzonek jast... brak mi odpowiedzniego słowa. On strasznie "ubliza" mi co do
              mojej rodziny - jest mi bardzo przykro i tyle razy mu mówię że ja mu nie
              ubliżam i na nikogo źle nie mówię i prosze o to samo. No cóż moja rodzina
              stroni od alkoholu i imprezek co jest przeciwieństwem u mojego męza i pod tym
              wzgledem zgodzic sie nie możemy i tylko z tego powodu są konflikty miedzy mna a
              mezem. Rozumiem cie Iza. sad
    • betty_julcia Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 12:59

      Chimba, kochana jakbym o sobie czytała...
      Mój mąż pracuje na uczelni a do tego ma swoją firmę, wiecznie siedzi w terenie,
      w urzędach. Powygrywał przetargi i nigdy, NIGDY go nie ma w domu.
      Sam wie że się wkopał, że za dużo na siebie wziął i ledwie daje radę. Nawet jak
      był chory z gorączką pracował w terenie bo w naszej pracy liczy się czas i
      pogoda i terminy gonią. Nikogo nie obchodzi że padał deszcz albo spadł śnieg,
      przetargo to przetarg.
      Generalnie full nerwów, do tego ludzie z którymi wszedł w konsorcjum w
      najważniejszym i największym zleceniu sa leniami, im robota idzie jak krew z
      nosa i trudno ich pogonić...
      Za to moja mama wie wszystko najlepiej i gada i gada. Ma wieczne pretensje. Jak
      mało pracował było źle, dużo racuje też źle, bo dziecko, bo ja w domu, bo mi
      nie pomaga.
      Nocami jeździ do swoich wspólników to moja mama stwierdziła że on sobie tam
      drugi dom znalazł i że ja powinnam z dzieckiem z nim jeździć i słuchać o czym
      mówią itp itd.
      Moja mama wie najlepiej co powinnam z nim robić a w czym nie pomagać ( bo
      przecież on mi nie pomaga) i takie bezsensowne, WKU..AJĄCE gadanie.
      Przedwczoraj już się wściekłam. Mój mąż był chory, ściągnęła nas do siebie żeby
      dziecka nie zarazić bo dopiero co wyszło z innej choroby. Zła ale pojechałam bo
      rzeczywiście szkoda bytło mi małej.I dalej jazda po moim chłopie. O wszystko. A
      jak się nie odzywałam i nie przytakiwałam ani się nie kłóciłam to sie tak
      nakręciła że już w ogóle większych głupot i kretyństw nie słyszałam. A do tego
      że siedzę jej na głowie a ona nie może się swoimi sprawami zająć.
      BOSZSZSZ!!!!!!!!!!
      Pewnie to bardzo chaotyczne, ale jestem na świeżo po takich samych jak u ciebie
      akcjach ale w najmniej odpowiednim momencie i po prostu mnie nosi.
      Na dodoatek moje dziecko i tak się rozchorowało, ja też zaczynam.
      Generalnie tak dużo nam się problemów zwaliło na głowę w nieoczekiwanym
      momencie i tak dostaliśmy po tyłku. Mąż bo jauż nie wie jak się nazywa a ja ze
      stertą zaległości i nerwami na wierzchu jeszcze muszę się z moją matką
      użerać...
      ------------------------------------------------------
      Betty to mama a to jestem ja:
      GWIAZDECZKA
      • betty_julcia Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 13:08
        I powiem ci, że takie wygadanie się na forum nic nie da bo od razu będą teksty:
        to wasze życie, nie przejmuj się, nie dzwoń, nie rozmawiaj.
        JAk nie dzwonię to mam wyrzuty sumienia bo ona tęskni za Julią, 5 telefonów w
        ciągu dnia. Wie że mam dużo pracy i oferuje że zajmie się Julką. Itp itg. To
        nie jest takie łatwe. Jestem pewna że byłoby mi łatwiej jakbym mieszkała na
        drugim końcu Polski. Byłabym sama i nie miała wtrącania się i ofert pomocy.
        Pomocy, która jak zostanie odrzucona będzie źle, jak przyjęta to i tak
        wypomniana.
        Konfrontacja na forum rodzinnym... była kiedyś, jakieś 4 lata temu. Skończyłą
        się wielką kłótnią. Lepiej nie.
        Też mężowi nie mówię bo nie ma po co. Raz to ja jestem ta zła bo nie pomagam
        mu, bo on zapracowany, innym razem on zły bo coś tam... Generalnei moja mama
        jest z tych wygłąszających monologi. Jak jest ok to do rany przyłóż, naprawdę,
        wtedy jest super. Ale raz na jakiś czas, ostatnio coraz częściej robi w
        rodzinie rozładowanie atmosfery i ogromną aferę. Po prostu wiatrak z życia.
        Eech, szkoda gadać bo tyle jest różnych wątków że żeby wszystko opisać to by
        trzeba było książkę napisaćsmile
        Podsumowując już myślałam o ucieczce do Australii a z drugiej strony jestem
        cholerną jedynaczką i bardzo kocham rodziców i wiem że mają mnie jedną.
        NIESTETY! Tak trochę toksycznie.

        Napisałam to żebyś wiedziała że nie jesteś jedna i tylko po to. Nie potrzebuję
        żadnych rad i podsumowań od pozostałych bo sama wszystko wiem co mogłabym
        odnośnie tego tematu przeczytaćsmile

        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
        • chimba Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 13:29
          no widzisz to mozemy sobie podać rękę.
          Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
        • umasumak Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 13:49
          betty_julcia napisała:

          > I powiem ci, że takie wygadanie się na forum nic nie da bo od razu będą
          teksty:
          >
          > to wasze życie, nie przejmuj się, nie dzwoń, nie rozmawiaj.

          I to jest właśnie bardzo dobre rozwiązanie - w każdym bądź razie jedyne
          skuteczne. Wiem, bo przerabiałam. Miałam dokładnie taką samą sytuacje. Ale
          widać, i Ty, i Chimba jesteście za słabe na to, więc się męczycie nadal. Pzdr
    • lila1974 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 13:29
      Kazać im się nie wtrącać (tymi słowami) to nie jest najlepszy pomysł, bo się
      zwyczajnie obrażą. Przecież oni w dobrej wierze (w ich mniemaniu) tak wytykają.
      Raczej powiedziałabym im, że jestem z moim mężem szczęśliwa, żalu do niego nie
      mam kompletnie o nic i proszę, by przestali go krytykować, bo sprawiają mi tym
      przykrość. Gdyby nie dotarło, powtarzałabym za kążdym razem, gdy zaczynają
      śpiewkę.

      W dodatku rodzicom nie można się skarżyć na partnera, bo za chwilkę my się
      pogodzimy a rodzice wciąż będą na niego spoglądać przez pryzmat wcześniejszych
      niepowodzeń.
      • betty_julcia Lila1974 27.09.05, 15:26
        O to właśnie chodzi, to są bardzo mądre słowa.
        Nie, słaba się nie czuję i słaba nie jestem. Gdyby to był ktoś obcy to od razu
        wiedziałabym jak postąpić. Chodzi o moich rodziców dla których mam dużo
        zrozumienia. Oni dla mnie też..
        Dlatego nie chciałabym aby ktoś wypowiadał się na mój temat bo chcę uniknąć
        tekstów w stylu "słaba jesteś..." i mojego tłumaczenia się.
        Po prostu akurat ta sytuacja jest wyrwana z kontekstu, z życia, którego nie da
        sie i zresztą nie zamierzam na forum streszczać...
        Wiem jedno, moi rodzice są bardzo mądrzy, moja mama ma niesamowitą intuicję i
        dużo widzi. Za dużo... i mnie to denerwuje. To na co ja przymykam oczy bo idę
        na wiele kompromisów moich rodziców boli. Każdych by bolało. Ja wiele rzeczy
        potrafię puścić w niepamięć bo kocham. Oni akurat mają inne odczucia.
        Tak jak napisałam wcześniej jest wiele aspektów, spojrzeń, tradycji, sposobu
        wychowania, charakteru człowieka.
        Zazdroszczę komuś kto tyle emocji, odczuć, całe życie potrafi zamknąć w dwóch
        linijkach kończąc "słaba jesteś".......
        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
        • lila1974 Re: 28.09.05, 08:33
          Mój mąż i szwagier powtarzają czasami, że rodziców trzebasobie wychować, a
          zacząć bardzo wcześnie. Kiedy osiąga się wiek dorosły rodzice znają swoje
          miejsce w układzie planet. I chyba mają rację.
    • tynia3 Wszystko nie zmienia faktu, 27.09.05, 15:32
      że masz teraz SWOJĄ RODZINĘ i oni tego nie szanują crying. A maja taki obowiązek,
      inaczej nic po mądrości zyciowej, skoro się jej nie proponuje, a narzuca w
      toksyczny sposób. Ty z kolei masz prawo walczyć o swoje udane małżeństwo, bo
      jest Twoje i nie musi się zgrywać z poglądami rodziców. Masz prawo. Jeśli tego
      nie szanują, to brzydko z ich strony i ja bym nie usprawiedliwiała tego dobrymi
      chęciami. To raczej zaborczość.
      Przerabiałam. Postawiłam sie. Było ciężko, ale jest wręcz świetnie. Było warto.
    • g0sik Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 16:30
      Nie wyobrażam sobie, że muszę się tłumaczyć własnej matce / teściowej, że mój
      mąż jest dobry, nie jest leniem, pomaga mi w domu i wcale nie pracuje długo.
      Sorry, nie jesteś już córeczką mamusi - masz swoją rodzinę, mieszkacie
      oddzielnie więc rodzice nie powinni się do Was wtrącać. Może Ty swoją postawą w
      jakiś sposób dajesz im przyzwolenie na takie zachowanie? Żalisz się albo
      opowiadasz o wszystkim, rodzicom? No chyba, że pomagają Wam finansowo, bo sobie
      nie radzicie i stąd te wycieczki...

      Chcesz przez resztę życia udowadniać rodzicom, że dokonałaś właściwego wyboru?
      Jeśli nie powiesz stanowczo rodzicom, że to nie ich sprawa za jakiś czas
      zaczniesz się zastanawiać czy aby nie mają racji co do Twojego męza!
    • suffo Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 17:25
      Chimba - dołączam do Ciebie i Betty_Julci sad
      Ja mam długi staż z takimi problemami. Ostatnio jest na ostrzu noża. Teraz
      wydaje mi się, że jedynym dobrym rozwiązaniem jest nie mówić o zarzutach mężowi,
      żeby nie uprzedzać i nie ranić + maksymalnie ograniczyć kontakty z rodzicami.
      Wiem jakie to trudne, jak boli, ale im później tym gorzej, niestety.
      • betty_julcia Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 18:39
        Bynajmniej, na szczęście nie jesteśmy zależni finansowo, natomiast na pewno
        czasami zależna jestem od rodziców w kwesti opieki nad Julką. Mam wiele zajęć i
        nie zawsze moge sobie pozwolić na zostanie w domu. Teraz np Julka od września
        jest zapisana do żłobka i była tam 6 razy z powodu chorób... cóż, dziś
        poprosiłam mamę czy może zająć się jutro małą bo mam zebranie dydaktyczne na
        uczelni.
        Moja mama jest bardzo impulsywna, operatywna. Jej zachowanie wynika z racji
        tego że taką jest osobą-stanowczą, wymagającą. Moi rodzice nie są dziadkami-
        kanapowcami, mają dużą firmę, podejmują ważne decyzje, cały czas żyją w
        ogromnym tempie i stresie i nie potrafią zwolnić. Cały czas mają full nowych
        pomysłów i tylko żałują że ich czas się kończy, że jak rozpoczną jakąś dużą
        inwestycję to nie maja coraz więcej czasu tylko coraz mniej.
        Ja żyję jak w kołowrotku. Z jednej strony jedni, z drugiej drugi (mążsmile)i do
        tego mam swój kołowrotek, który jak na złość nie może ruszyć z miejsca.

        Ja nie należę do osób które za wyjście uważaja odwtrót, ucieczkę,
        urwanie/rozluźnienie kontaktów. Było i jest dużo bardzo fajnych chwil. Poza tym
        że moi rodzice mają swoją pracę to uwielbiają się bawić. Razem dużo jeździmy po
        Polsce, świecie, pijemy, jemy, bawimy się, śmiejemy, spędzamy fantastyczne
        święta w przepięknym domu moich rodziców. Kiedy tylko tego potrzebujemy moi
        rodzice zawsze są. Co nie znaczy że nieprzyjemne chwile też są. Jakieś
        niedomówienia, kłótnie, żale uzasadnione i nieuzasadnione, bezsensowne gadki
        takie jak ostatnio. Tylko przykro mi że te ostatnie zaczęły dominować. Mam żal
        ale nie na tyle żeby urywać kontakty. Coś gdzieś pękło i trzeba to naprawić.
        Przez 26 lat dogadywaliśmy się i nie mogę tylu wspaniałych chwil przekreślić bo
        coś tam komuś nie pasuje. JA jestem za rozwiązywaniem problemów a nie za
        ucieczką. Tylko słabe osoby uciekają i nie potrafią stawić czoła różnym
        życiowym dylematom i problemom.


        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
        • umasumak Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 22:12
          Widzę, że zabolały Cię moje słowa, chociaż tego nie chciałam. No cóż, mamy
          diametralnie inny pogląd na sprawę. Nie uważam, żeby wyznaczenie rodzicom
          granic, w obrębie których mogą się poruszać ingerując w życie dzieci, było
          oznaką słabości.
          Mam bardzo dobrą mamę, która zdaje się reprezentuje podobny typ do Twojej i
          niestety, jej podstawową wadą, jest chęć zbytniej inwigilacji w nasze sprawy.
          Nie pozwalam na to, czasem za cenę cichych dni, a nawet tygodni. Jestem
          stanowcza, chociaż samą mnie to niekiedy boli. Ale tworzymy z mężem odrębną
          rodzinę i nie pozwolimy sobie na to, żeby ktoś próbował nam się wtrącać, nawet
          w dobrej wierze. Nie doszło między nami do zerwania kontaktów i myślę, że nigdy
          nie dojdzie, chociażby dlatego, że moja mama mimo wszystko jest rozsądną osobą
          i w sytuacji, gdy dam jej do zrozumienia, że przegieła, potrafi się opamiętać.
          Gdyby tak nie było, zapewne nasze relacje byłby dużo, dużo chłodniejsze. Pzdr
          • betty_julcia Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 23:11
            Eeeech, może i trochę zabolały. Taki mam dziś kwaśny nastrój. Ale lubię twoje
            posty więc do serca sobie nie wzięłamsmile
            Nikt nie powiedział że życie jest proste, jest wiele skomplikowanych spraw,
            które trudno jest zawrzeć w kilku zdaniach.
            Jedno jest pewne Uma, pogląd mamy podobny na sprawęwink
            ------------------------------------------------------
            Betty to mama a to jestem ja:
            GWIAZDECZKA
        • tynia3 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 22:16
          betty_julcia napisała:


          >
          > Ja nie należę do osób które za wyjście uważaja odwtrót, ucieczkę,
          > urwanie/rozluźnienie kontaktów.


          Ale kontakty się same rozluźniają w sposób NATURALNY, gdy się chce tworzyć
          WŁASNĄ rodzinę!



          Było i jest dużo bardzo fajnych chwil. Poza tym
          >
          > że moi rodzice mają swoją pracę to uwielbiają się bawić. Razem dużo jeździmy
          po
          >
          > Polsce, świecie, pijemy, jemy, bawimy się, śmiejemy, spędzamy fantastyczne
          > święta w przepięknym domu moich rodziców.


          Serdecznie współczuję, czyli mąz się żenił z Tobą+rodzicami. Hmm... możesz
          przeczyc, ale piszesz, jak mamusia by chciała crying.



          Kiedy tylko tego potrzebujemy moi
          > rodzice zawsze są.


          No to akurat chwalebne, ale są i co? Oczekuja za to wdzięczności i poświęcenia
          własnej rodziny?


          Co nie znaczy że nieprzyjemne chwile też są. Jakieś
          > niedomówienia, kłótnie, żale uzasadnione i nieuzasadnione, bezsensowne gadki
          > takie jak ostatnio. Tylko przykro mi że te ostatnie zaczęły dominować. Mam
          żal
          > ale nie na tyle żeby urywać kontakty. Coś gdzieś pękło i trzeba to naprawić.
          > Przez 26 lat dogadywaliśmy się i nie mogę tylu wspaniałych chwil przekreślić
          bo
          >
          > coś tam komuś nie pasuje. JA jestem za rozwiązywaniem problemów a nie za
          > ucieczką. Tylko słabe osoby uciekają i nie potrafią stawić czoła różnym
          > życiowym dylematom i problemom.
          >
          >
          > ------------------------------------------------------


          Jaka ucieczka? Stanowczośc poprostu. Ja bym walczyla jak lwica. Odczep się
          wreszcie od spódnicy mamy.
    • misinka81 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 22:01
      no to i ja się jeszcze dopiszę...jakbym widziała siebie, mojego męża i moją
      matkę...
      wrrrrrrrrrrrr.....
      nie wiem, ile jeszcze wytrzymam, bo najgorsze jest to, że ze względów
      finansowych mieszkamy razem z moimi rodzicami i jeszcze nie zanosi się na
      wyprowadzkę...
    • misinka81 Re: Kłopot – moi rodzice – mój mąż, a 27.09.05, 22:01
      no to i ja się jeszcze dopiszę...jakbym widziała siebie, mojego męża i moją
      matkę...
      wrrrrrrrrrrrr.....
      nie wiem, ile jeszcze wytrzymam, bo najgorsze jest to, że ze względów
      finansowych mieszkamy razem z moimi rodzicami i jeszcze nie zanosi się na
      wyprowadzkę...
      • cocollino1 Chimba? 28.09.05, 12:50
        a Ty nie mieszkasz z rodzicami?
        byłam pewna, że mieszkacie z rodzicami, czy z teściami?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka