magda749
28.10.05, 17:45
Mam problem. Mieszkam w Stanach, mam rocznego synka i pracuje. Opiekunka ktora sie opiekuje
malym jest nasza krewna (z meza rodziny - byla zona brata mego meza) ktora przyjechala tu
zarobic. Mieszka u nas razem z moja tesciowa ktora ja po prostu uwielbia. Ciagle wydaje jej sie ze
ona jest pokrzywdzona i musimy jej pomoc za wszelka cene. Nie mam do niej zadnych zastrzezen
ale chodzi mi o moja tesciowa. Ona ma czwartki i piatki wolne i w sumie dwie sa w domu a ja musze
placic opiekunce. Przeciez to jest babcia i skoro ma te dwa dni wolne, to powinna zaproponowac ze
pomoze nam i niech ona poszuka pracy na te dwa dni a ona zostanie z malym.
Mamy mnostwo dlugow, niedawno kupilsmy dom wiec finansowo nie jest latwo. Dlatego jej pomoc
by sie nam naprawde przydala. Moj maz mowi ze nie widzi problemu no bo jak ustalilismy ze
bierzemy Ewke na opiekunke na caly tydzien to znaczy ze teraz nie mozemy jej powiedziec ze
potrzebujemy jej na 3 dni. A mi sie wydaje to wszystko dziwne. Tesciowa mieszka z nami i naprawde
wydaje mi sie ze powinna czuc sie do tego aby nam pomoc.
To juz nawet nie chodzi o pieniadze ale o ten fakt. Moi rodzice kolki mi ciosa na glowie za ta
sytuacje ze jak to tesciowa jest w domu a ja place niani. I przez to kloce sie z mezem, z rodzicami i
naprawde sytuacja jest nieciekawa.
Jak mam ja rozwiazac. Czy w ogole trzeba cokolwiek rozwiazywac? Gubie sie w tym. Pomozcie,
Magda