Dodaj do ulubionych

pieniądze w rodzinie - drążyć temat?

02.11.05, 14:28
Witam!
Ciekawa jestem waszego zdania, i tego jak wy zachowałybyście się w podobnej
(poniżej opisanej) sytuacji. Dostaliśmy od rodziców męża pewną kwotę
pieniędzy, bo planowaliśmy zakup większego mieszkania. Te pieniądze
zaproponowano nam, ot tak i oczywiście bezzwrotnie (czyli ani się ich nie
spodziewaliśmy, ani o nie nie prosiliśmy), inna sprawa, że teściowie dość
majętni.
I teoretycznie wszystko byłoby ok, gdyby nie pewna sprawa. Do tej pory było
tak, że teściowie starali się po równo dawać swoim dzieciom, czyli tobie 50%
mieszkania to i drugiemu dziecku też 50% wartości mieszkania, jednemu wesele
w 100% to i drugiemu w 100%. No i jakiś czas temu zaproponowali kupno
drugiemu dziecku ich używanego samochodu, ale my nigdy nie dowiedzieliśmy
się, czy i ile ten samochód kosztował, i czy w ogóle to drugie dziecko za
niego zapłaciło. Nikt o tym nic głośno nie mówi, tak samo jak nikt głośno
przy tym drugim dziecku nie mówi o danych nam pieniądzach. Dziwnie się
składa, że wartość tego samochodu jest zbliżona do danej nam sumy.
Czy drążyć temat? Czy mamy(z mężem oczywiście, bo to jego rodzice)zapytać
wprost, dlaczego nam oferują kasę i dlaczego w takiej a nie innej kwocie? Czy
wy chciałybyście wiedzieć dlaczego was rodzice obdarowują, czy tak po prostu
schowałybyście tę kasę do kieszeni i nic wiedzieć nie chciały? Czy w waszych
rodzinach też są takie "niedopowiedzenia", czy sprawy finansowe są jasne, np.
brat dostał to to i ty też masz to?
Sorry, że pytam, ale ja nie mam rodzeństwa, więc u mnie w domu wszystko jest
jasne.
Obserwuj wątek
    • mosze_singer oddajcie te kase i "problem" zniknie n/tx 02.11.05, 14:46
    • burza4 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 14:51
      volta2 napisała:
      Czy w waszych
      > rodzinach też są takie "niedopowiedzenia", czy sprawy finansowe są jasne, np.
      > brat dostał to to i ty też masz to?

      u mnie akurat nie ma - ale jest to wynikiem złych doświadczeń moich rodziców -
      sami na własnej skórze odczuli jak to jest, jeśli tylko jedno z rodzieństwa
      cokolwiek dostaje, więc sami starają się tego za wszelką cenę uniknąć.

      A co do tej konkretnej sprawy - nie drążyłabym tematu na zasadzie "darowanemu
      koniowi"smile
    • triss_merigold6 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 14:55
      Nie drążyc, nie wtrącać się.
    • liwia2004 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 14:55
      Volta dawno mną tak nie rzuciło jak po twoich wywodach. Z postu wnioskuję, że
      pieniądze pochodzą od rodziców męża a nie twoich. Do wesela twoi również się
      nie dokładali. Dlaczego się jeszcze interesujesz tym co robią teściowie z
      pieniędzmi? Martwisz się, że im nie starczy czy jak? Ostatnio jakoś nie
      czytuję postów w stylu "teściowie nie dają nam pieniędzy a MAJĄ!" A tu taki
      kwiatek! "Czy tamtym też dają? O matko! Oby nie za dużo!"
      Odpowiedz mi dziewczę, jak już się dowiesz czy dają czy nie dają, to co zrobisz
      z tą wiedzą? Do czego ci ona?
      Może powinno się wprowadzić obowiązek przepływania zeznań podatkowych przez
      ręce synowych?
      No ja pitolę!
      • ula_max Pewnie że drążyć 02.11.05, 14:57
        a może im dali więcej?
        Niesprawiedliwe!



        Litości!!!!
        • triss_merigold6 Re: Pewnie że drążyć 02.11.05, 15:04
          Ale Ty złośliwa baba jesteś.wink P
          Przedziwny klimat. Kasa to prywatna sprawa.
          Rozumiem, że można czuć się pokrzywdzonym jeśli jednemu dziecku rodzice fundują
          samochód a drugie oszczędza na chlebie.
        • ala67 Re: Pewnie że drążyć 02.11.05, 15:07
          A może tamtym dali mniej, albo nie dali nic? I dziewczyna nie chce, żeby były z
          tego powodu kwasy w rodzinie? I ten aspekt ją martwi?
          PO co od razu to oburzenie, dziewczyny?
          • lila1974 Re: Chyba masz rację. 02.11.05, 15:21
            Jeszcze raz przeczytałam główny post i Twoja teoria zdaje się być słuszną.
      • volta2 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:02
        No, trafiłaś kulą w płot w tym weselem, moi rodzice pokryli 100% moich wydatków
        weselnych, a mężowi 100% jego wydatków jego rodzice.
        • volta2 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:08
          A, przypomniało mi się, że sukienka w 50% była płacona z mojej kasy, nie
          rodziców.
      • lajlah Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:59
        liwia, mam podobne odczucia. brrrr
    • kosmitos Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 14:58
      ale gdzie jest problem?
      • volta2 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:07
        Dla mnie problem jest w "ciszy", nic nikt nie wie? Nie chciałybyście wiedzieć,
        że brat, czy siostra dostał od rodziców jakieś (duże, np.) pieniądze? I same
        bratu czy siostrze nie powiedziałybyście, że obdarowali was pieniędzmi (na
        mieszkanie, samochód?). Tylko byście milczały?, przecież to radosne raczej
        info...
        • lila1974 Re: Tak, nie pytałabym ani sie nie chwaliła 02.11.05, 15:12
          Z postu wynika wyraźnie, że Teściowie starają się dzielić tym co mają w miare
          sprawiedliwie. Dzieciom pozostaje podziękować i cieszyć się, że rodzicom się
          dobrze powodzi i mają ochotę na dofinansowywanie.

          Rodzeństwo zas nie powinno tego roztrząsać publicznie, bo to nieelegancko i
          może prowadzić do konfliktu.

          Triss ma racje - skoro nikt w tym ukladzie pokrzywdzony nie jest, to drążenie
          tematu z czystej ciekawości nie ma celu.
        • triss_merigold6 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:14
          Moja siostra - tak. Wiedziałabym, bo to żadne tabu i nasi rodzice pomagali raz
          mnie raz jej. Jej kupili mieszkanie, mnie nie. Z prostego powodu - mnie
          zabezpieczył dziadek.
          To co dostaje rodzeństwo M to nie moja sprawa.
        • ala67 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:20
          volta2 napisała:

          > Dla mnie problem jest w "ciszy", nic nikt nie wie? Nie chciałybyście
          wiedzieć,
          > że brat, czy siostra dostał od rodziców jakieś (duże, np.) pieniądze? I same
          > bratu czy siostrze nie powiedziałybyście, że obdarowali was pieniędzmi (na
          > mieszkanie, samochód?). Tylko byście milczały?, przecież to radosne raczej
          > info...

          Ja bym powiedziała, na pewno. I źle bym się czuła zarówno wtedy, gdyby siostra
          nie dostała a ja tak, jak i w sytuacji odwrotnej.
    • g0sik Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:09
      Ciekawa jestem czy swoich rodziców też rozliczasz z darowizn czy tylko
      usprawiedliwiasz, że nie dają bo, nie mają?

      A co zrobiśz jak się dowiesz, że drugiemu dali więcej? Strzelisz focha i
      wyślesz męża po wyrównanie???

      • ala67 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:17
        Temat był wałkowany na tym forum nie raz.
        Moja babcie (świeć Panie...) stosowała taką politykę: wysyłała jednej córce
        paczkę i dołączała liścik: tylko siostrze się nie przyznaj! Niby jej prawo,
        ale...Dobrze, że siostry były ponad babci zagrywki i żyły w zgodzie. Ale
        chcecie czy nie, dziewczyny, nierówne traktowanie rodzeństwa może być (i często
        bywa) zarzewiem poważnych konfliktów w rodzinie.
        • lila1974 Re: ala67 02.11.05, 15:19
          Jednak w wałkowanym przypadku nie widać rażacych dysproporcji.
          • ala67 Re: ala67 02.11.05, 15:25
            lila1974 napisała:

            > Jednak w wałkowanym przypadku nie widać rażacych dysproporcji.

            Owszem, a co najmniej tak należy przypuszczać. Ale sporo emam prezentuje
            stanowisko, że to drugorzędna sprawa, czy te dysproporcje są, czy nie - takie
            rodziców prawo, żeby obdarowywać dzieci wg swego widzimisię, a dzieci nie mają
            prawa oczekiwać równego traktowania, bo to już postawa roszczeniowa. I z tym
            się nie zgadzam.
            • triss_merigold6 Re: ala67 02.11.05, 15:28
              Równo nie znaczy sprawiedliwie.
              IMO można czuć się pokrzywdzonym jeśli są RAŻĄCE dysproporcje. Tyle, że jeśli
              rodzice wyraźnie finansowo faworyzują jedno z z dzieci to w inny sposób także
              dają to odczuć np. przez rzadkie odwiedziny, małe zainteresowanie.
              • ala67 Re: ala67 02.11.05, 15:31
                No właśnie -jedno i drugie zależy od dobrej woli rodziców, i niby nie mamy
                prawa niczego oczekiwać - a jednak boli, jeżeli te dysproporcje są.
    • 18_lipcowa Nie pytać, nie wtrącać się. 02.11.05, 15:22
      Grzecznie podziękować i nie zachowywać sie jak sęp albo jak wścibska przekupa.
    • volta2 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:41
      Dzięki za odpowiedzi, w większości jednak nie odpowiedziałyście jak to wygląda
      u was w rodzinach, a szkoda, bo chętnie bym się dowiedziała. To drążenie tematu
      to nie tylko po to, by wiedzieć, ale by również nie palnąć głupstwa, na
      przykład przy rodzinnym obiedzie, i nie wprawiać w zakłopotanie obdarowujących,
      czy też rodzeństwa. Oj nie lubię takich tajemnic, a jak brat zaptyta ile
      kosztowało nas wykończenie mieszkania, albo skąd u nas na to forsa była to mam
      to przemilczeć, by nie za dużo powiedzieć?...
      • triss_merigold6 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:48
        Wybacz, ale dlaczego ktoś miałby pytać skąd wzięliscie na to pieniądze? To
        zarobki podaje się do wiadomości całej rodziny? To nie Twój brat tylko męża,
        niech mąż myśli nad odpowiedzią.
        Kulturalni ludzie o kasę nie pytają w taki wścibski sposób.
      • donatta Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:56
        U mnie w rodzinie niestety też panuje taka zmowa milczenia i jest mi z tym źle.
        Moi rodzice wsparli nas finansowo w paru sprawach, wspomagają też mojego brata.
        Mają jakąś schizę na punkcie sprawiedliwości (bo mój ojciec jako jedyny z
        rodzeństwa nie dostał nic i czuje się pokrzywdzony), w związku z czym robią
        wszystko, żeby tylko było "po równo". A nie zawsze da się po równo, zwłaszcza,
        że ja jakoś sobie radzę finansowo, a mój brat nie. I jemu dokładają (co
        rozumiem, choć nie pochwalam, bo brat jest dorosły i zdrowy), a mnie mydlą
        oczy. Wolałabym niesprawiedliwość, ale szczerość. I dlatego o pieniądzach się
        nie rozmawia, a kiedy taki temat pada, wszyscy robią głupie miny i w zasadzie
        nie wiadomo, co mówić.

        Moim zdaniem, powinnaś przyjąć lub odmówić, ale na pewno tematu nie wałkować.
        Podziękować serdecznie i mieć gdzieś, kto jeszcze i ile dostał.
      • 18_lipcowa Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:57
        Że co??????
        A co ma brat do tego za ile urzadziliscie mieszkanie?
        On sie tak bez niczego pyta? Ale tupet.
    • aniask_mama Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 15:47
      Te pieniądze to teściów/rodziców, nie Wasze, moga więc robić z nimi co chcą i
      kiedy chcą. Nigdy by mi nie przyszło do głowy wymagać, zeby ktoś sie tłumaczył,
      co zrobił ze swoimi pieniędzmi... I jeszcze się ma spowiadać, że jest jakaś
      dysproporcja w dawaniu???? Ech...
    • jarek9615 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 16:24
      Ja zostawiłbym sprawę mężowi - jego rodzice jego problem. Co się zaś tyczy
      równego traktowania to oczywiście to jak rodzice dzielą kasą jest ich sprawą.
      Oni jednak powinni pamiętać że popełniając błędy przy takich sytuacjach mogą
      doprowadzić do konfliktu między dziećmi. Formalnie nie można się przyczepić ,
      ale żal o nierówne traktowanie pozostaje nie tylko do rodziców ale i do
      rodzeństwa które dostało więcej. Sam wielokrotnie to przeżywałem zwłaszcza że
      młodsze rodzeństwo (brat i siostra) nigdy nie widzieli tych róznic na ich
      korzyść. Co więcej traktowali to jako normalne, że starszy brat który zawsze
      radził sobie trochę lepiej, dostaje od rodziców trochę mniej.Nie mam pewności
      czy gdyby mieli na to wpływ nie wyeliminowaliby mnie całkowicie, starania z
      różnym skutkiem w każdym razie czynili- oczywiście każde dla siebie. Ja nie
      czynię takich starań co więcej pomagałbym pewnie rodzicom gdyby oni nie
      pomagali bratu i siostrze.
    • mary291 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 16:29
      Volta napisz proszę więcej o relacjach między mężem a jego rodzeństwem jak się
      traktują odwiedzają obdarowują itp. - może to rzuci trochę więcej światła na
      sytuację.
    • karina1974 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 20:21
      nie pytać sie, po co drążyć
      • agrest9 Re nie drązyć - jeszcze pomyślą że sie licytujecie 02.11.05, 21:41
        • verdana Re: Re nie drązyć - jeszcze pomyślą że sie licytu 02.11.05, 21:55
          No, to ja jestem zupełne dno. Cud, że moja córka jeszcze sie do mnie odzywa ( i
          do brata też, wyobraxcie sobie!), nie mówiąc już o wspólnym chodzeniu na zakupy
          czy na piwo. Bo powinna się sfrustrować, wykląć mnie i uciec z domu.
          Jej starszy brat otrzymał kawalerkę. Co gorsza dziadek opłaca mu studia. Ona
          zaś biedna, ma pół pokoju i dostała się na bezpłatne. W jej brata włożyliśmy
          majątek, a ona, sierotka biedna, g... dostanie - bo pieniędzy na drugie
          mieszkanie nie mam i sądzę, że mieć nie będę.
          Sprawiedliwie zatem byłoby wysłac syna pod most, i do pracy przy łopacie, a
          pieniądze przepić.
          Ciekawe, że córka pretensji nie ma. Rozumie, dlaczego brat dostał , a ona nie.
          Jakoś miłość rodzicielska nie kojarzy jej się z pieniedzmi... Dziwna jakaś, co?
          • agrest9 Re: do verdany 02.11.05, 22:04
            Ja mam siostre bliźniaczke -nasza mama zawsze dawała nam rzeczy po równo ,a
            jesli nie stać ja było na dwie "rzeczy" to nie dawała żadnej.NP Nawet gdy była
            jedna pomarańcza to brałam tylko połowke żeby drugą połówke zostawić siostrze
            (tak nas nauczyła).

            Verdana ,zawsze mozesz swoje mieszkanie w którym mieszkacie przepisać póżniej
            córce skoro zasponsorowaliście chatke synowi.wink
          • kasik751 Re: Re nie drązyć - jeszcze pomyślą że sie licytu 02.11.05, 22:19
            Verdana sama odpowiadasz - Twoja corka wie dlaczego i rozumie. Gdyby nie
            wiedziala, to by nie rozumiala i moglaby czuc sie zle.
            I mysle, ze volcie tylko o to chodzi - o jasnosc sytuacji, a nie krycie sie po
            katach, o jawnosc zasad, a nie obowiazkowo wszystkim rowno czyli g...o.
    • kasik751 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 22:13
      A ja bym jak najbardziej zbadala temat, bo nic tak jak pieniadze nie potrafi
      zepsuc relacji miedzy ludzmi i skoro jakas atmosfera niedomowienia wokol sprawy
      jest, to jest to sygnal, ze moze powstac problem, a po co?
      I wcale mnie nie dziwi, ze brat brata zapyta ile zarabia, albo skad wzial na
      cos tam pieniadze. Zaden to tupet, jesli ludzie sa sobie bliscy to sie dziela
      miedzy soba takimi informacjami na codzien, wiec tym dziwniejsze by bylo gdyby
      jeden nagle nabral wody w usta.
      Ja doskonale znam sytuacje finansowa mojego brata a on moja, co nie znaczy
      oczywiscie, ze sie sobie wtracamy do naszych wydatkow. Zgadzam sie takze, ze
      nie jest zadnym obowiazkiem udzielanie takich informacji, ale nie jest zakazane
      i nie musi swiadczyc zle o czlonkach rodziny.

      I to wcale nie jest tak, ze to nie ma znaczenia i niczyja to sprawa, bo
      praktyka pokazuje, ze tam gdzie sa niejasnosci wokol finansow, jak grzyby po
      deszczu powstaja problemy, czesto zreszta wyimaginowane z braku znajomosci
      faktow.
      No wiec ja jestem za poruszeniem tematu, ale umiejetnie, zeby nie wisial w
      powietrzu, a jakos sie wyjasnil np. po prostu mozna zapytac rodzicow czy sa
      pewni, ze moga podarowac wam tyle pieniedzy, bo nie chcielibyscie czuc sie nie
      w porzadku wobec siostry/brata, ze otrzymujecie takie kwoty na jakichs
      odrebnych zasadach.
      Wtedy rodzice beda musieli cokolwiek powiedziec, co jakos naswietli sprawe.
      Ja sobie w ogole nie wyobrazam, ze sie kryje przed moim bratem z tym co
      dostalam od naszych wspolnych rodzicow. Chyba bym sie pod ziemie zapadla,
      gdybym musiala mu w oczy sciemniac przy rodzinnym obiedzie, ze np. kuchnie
      kupilam na kredyt.
      Ale ja jestem lojalna wobec mojego brata, a on wobec mnie i nawet gdyby nasi
      rodzice probowali traktowac nas nierowno, my dbamy o to, zeby wyrownac takie
      nieorownosci dla dobra naszych relacji jako rodzenstwa na przyszlosc, gdy juz
      rodzicow miec nie bedziemy.
      Pozdrawiam.
      • mruwa9 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 02.11.05, 23:14
        Ja mam bardzo bliskie kontakty z rodzenstwem i nie mam pojecia, ile zarabiaja i
        w jakim stopniu rodzice dokladaja sie do ich budzetu.Rodzice jesli chca i moga,
        pomagaja wedlug wlasnego uznania i mnie nic do tego, Inna rzecz, ze odkad
        usamodzielnilismy sie, to raczej ja staram sie rodzicom pomagac finansowo, bo
        ich sytuacja jest gorsza, niz obecnie moja. Pieniadze nie sa w stanie sklocic
        mnie z rodzenstwem ani z rodzicami. Rodzice dysponuja swoim majatkiem i czasem
        wedlug wlasnego uznania, podobnie jak moje rodzenstwo. Nawet najserdeczniejsze
        kontakty z najukochanszym bratem czy siostra nie upowazniaja mnie do zadania
        pytania o ich zarobki czy wysokosc "dotacji" ze strony rodzicow. Gdyby
        ktokolwiek z nich byl w potrzebie, zdjelabym z grzbietu swoja ostatnia koszule
        i sie podzielila, tak zostalam wychowana. I wiem, ze moje rodzenstwo oraz
        rodzice zrobiliby to samo.
      • mruwa9 ps 02.11.05, 23:16
        kasik751 napisała:

        > A ja bym jak najbardziej zbadala temat, bo nic tak jak pieniadze nie potrafi
        > zepsuc relacji miedzy ludzmi i skoro jakas atmosfera niedomowienia wokol
        sprawy
        >
        > jest, to jest to sygnal, ze moze powstac problem, a po co?



        masz racje. Nic tak nie potrafi zepsuc relacji miedzy luzmi, jak pieniadze,
        zwlaszcza, gdy zaglada sie komus innemu do kieszeni i usiluje dysponowac cudzym
        majatkiem.
    • volta2 Re: to u nas jakoś dziwnie jest? 03.11.05, 00:08
      Dopiero teraz mogłam przeczytać odpowiedzi, i jestem trochę zaskoczona
      odpowiedziami. Większość z was pisze, że to nie nasza sprawa co rodzice robią z
      pieniędzmi, kto skąd ma pieniądze itd, itp, mogą dawać komu chcą.
      Ja mam 2 dzieci i nie wyobrażam sobie, bym jednemu synowi coś dała a drugi
      mógłby nie dostać, ba, nie wiedzieć o tym że pierwszy był obdarowany. Robić
      jakieś tajemnice i niedomówienia. Inna sprawa, że chciałabym aby relacje między
      nimi były na tyle bliskie, by mogli bez skrępowania powiedzieć co tam u nich
      się dzieje(w finansach również). Dlaczego miałby jeden drugiego o zarobki nie
      spytać? Wy na forum często gęsto zakładacie wątki o wysokości zarobków, o tym
      ile kosztuje utrzymanie, ile kosztuje dziecko a z rodziną o tym nie gadacie? Bo
      nie wypada? To u nas jakoś dziwnie jest, bo ja z rodzicami o forsie gadam i nie
      jest to temat tabu, mieszkałam u nich 20 parę lat to przecież wiem, a jak nie
      wiem to mogę zapytać, jak im interes idzie. Nie mam rodzeństwa, i tu mi
      niestety prawie nikt nie odpowiedział, jak to między rodzieństwem wygląda. Ale
      ja chyba przed siostrą nie miała tajemnicy w kwestiach finansowych, zresztą na
      zewnątrz i tak sporo widać. Zarobki przybliżone rodzeństwa ciotecznego znam i
      oni znają moje, cóż to za tajemnica?!
      Sporo postów jest ironiczno-złośliwych, z góry zakładających moje złe intencje
      i pazerność(?), ale akurat w tej sytuacji to chyba nie my
      jesteśmy "poszkodowani" i nie o to tu chodzi. Wszystkim nam się nieźle powodzi,
      rodzicom b. dobrze, ale i brat męża i my do najbiedniejszych nie należymy, więc
      i on i my spokojnie możemy obejść się bez darowizn, tu nie chodzi o zazdrość
      tylko o tajemnice, niedopowiedzenia, i to w tym konkretym przypadku, bo
      przecież finanse weselne a później mieszkaniowe były jawne, stąd o nich wiem,
      że wcześniej się mówiło, a tym razem cisza...

      Nie mam oczywiście za złe komentarzy ironicznych, czy złośliwych, dziękuję za
      wpisy!
      • mruwa9 Re: to u nas jakoś dziwnie jest? 03.11.05, 00:23
        Piszesz o rownym traktowaniu dzieci.. no to wyobraz sobie taka sytuacje:
        rodzenstwo : jednemu powodzi sie niezle, moze bez szalenstw, ale jest stala
        praca, dobry zawod, stabilna, choc bez ekstrawagancji, sytuacja materialna.
        Drugie z rodzenstwa- osoba niepelnosprawna po wypadku, calkowicie uzalezniona
        od pomocy osob trzecich, zyjaca z renty inwalidzkiej. jak myslisz, czy w takiej
        sytuacji rodzice powinni rowno pomagac obojgu dzieciom? Bo skoro
        ten "biedniejszy" dostal iles tam pieniedzy czy iles tam uwagi i pomocy
        niematerialnej ze strony rodzicow, to ja tez musze? Zeby bylo sprawiedliwie?
        Przyklad moze przerysowany, choc autentyczny. ja jednak upieram sie, ze
        rodzice, jako osoby dorosle, nie musza w zadnym stopniu wspomagac materialnie
        swoich doroslych i samodzielnych dzieci, A jesli to robia, to maja prawo sami
        decydowac, w jaki sposob i w jakiej wysokosci tej pomocy udzielaja. I nie musza
        byc w tym do bolu sprawiedliwi.
        • volta2 Re: to u nas jakoś dziwnie jest? 03.11.05, 00:32
          Ale ja nie napisałam, że muszą, ja chciałabym o tym po prostu wiedzieć, a żeby
          wiedzieć, wystarczy porozmawiać. Twój przykład jest baaardzo przejaskrawiony,
          ale rozumiem, że i tak może w życiu się zdarzać, to nie jest reprezentantywna
          sytuacja. Ja jako rodzic chciałabym pomagać "po równo", jeśli się nie da, to
          przynajmniej pomocy nie ukrywać.
        • ala67 Re: to u nas jakoś dziwnie jest? 03.11.05, 00:54
          A moim zdaniem sprawiedliwi być powinni. Absolutnie.
          Co nie zawsze oznacza: "równo pomagać obojgu dzieciom". Trzeba uwzględniać
          wypadki losowe, różne nieprzewidziane sytuacje, które życie niesie, niemniej -
          nie powinno się to odbywać na zasadzie: mam kaprys temu pomóc, a temu nie - i
          tak robię, bo takie moje prawo.
          Mamy dwie córki i wychowując je, bardzo staramy się traktować je sprawiedliwie -
          co nie znaczy tak samo! Starsza ma więcej praw, ale i wynikających z wieku
          obowiązków - młodsza np. może liczyć na pobłażliwość w kwestii sprzątania, ale
          spać idzie wcześniej. Jak kupuję prezenty, dostają obie - ale każda adekwatnie
          do wieku i zainteresowań, a nie to samo. Generalnie - jako rodzice bardzo się
          staramy, żeby jedna z naszych córek nie poczuła się faworyzowana, a tym samym -
          druga pokrzywdzona.
          Kompletnie nie rozumiem, dlaczego dla tylu z Was ta oczywista zasada przestaje
          mieć rację bytu, jak dzieci dorosną? Przecież to nadal moje dzieci. I dawno
          ustaliliśmy z mężem, że jeśli będziemy w stanie im pomóc - to pomożemy obyu.
          Jeśli kasy będzie mniej - to się ją podzieli, i każda dostanie na pół
          mieszkania...smile
          Jestem zdania, że dzieci trzeba traktować SPRAWIEDLIWIE. W trosce o nasze dobre
          relacje z dziećmi oraz ich dobre relacje wzajemne. Oraz - w naszym przypadku -
          o nasze dobre samopoczucie jako rodziców.
          • volta2 Re: to u nas jakoś dziwnie jest? 03.11.05, 01:16
            ala, u mnie będzie (już jest) tak samo, dziś jestem mamą małych dzieci, jutro
            będę mamą dorosłych ludzi, ale czy to znaczy, że nic mnie nie obowiązuje?
            Zresztą ostatnio na forum sporo było postów, w których dorośli ludzie żalą się,
            że rodzice faworyzują kogoś, a ktoś jest w jakiś tam sposób pokrzywdzony a
            przynajmniej tak się czuje...
    • klaudunia5 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 03.11.05, 07:17
      Uważam za głupote branie od rodziców pieniadzy.Jesteś na swoim ,jesteś mężatką to radż sobie ,tojest egoizm i brak wychowania.Co cie to obchodzi że inne dziecko dostało pieniadze,to jakieś chore,ludzie bezpomocy rodziców sobie wogóle nie radzą.Jak można takim być.Lepiej nie miec a nie wykłucac sie o każdy grosz ,niby dlaczego tobie nalezny?
      • ala67 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 03.11.05, 09:11
        Klaudunia, czy Ty przeczytałaś w ogóle wątek, czy może jakąś jedną wypowiedź i
        na tej podstawie jadem tu zioniesz?
        Ani nikt się tu nie wykłóca, ani egoistycznie nie żąda pomocy, bez której sobie
        nie radzi...Może do innego wątku chciałaś się dopisać i coś Ci się pomyliło?wink
      • volta2 Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 03.11.05, 09:27
        klauduniu, dziewczątko, czy ty opanowałaś w szkole lub poza nią umiejętność
        czytania ze zrozumieniem? Bo to co zaprezentowałaś w swojej wypowiedzi świadczy
        chyba o wtórnym analfabetyzmie. Twoim.
    • perelkidwie Re: pieniądze w rodzinie - drążyć temat? 03.11.05, 10:48
      U mnie rodzice pomagają siostrze, z jednego powodu - jest im bardzo ciężko
      finansowo, mimo iz obydwoje pracują. Teraz mama ma jeden cel, pomóc siostrze w
      zamianie mieszkania na wieksze, na ten cel zbiera pieniądze, nie powiem, mi też
      bardzo zależy by siostrze (jej mężowi i synowi też) żyło się lepiej. Sama też
      zaoferowałam pomoc (np kupno mebli, pokrycie opłat notarianych) oczywiście w
      kwocie na którą mogę sobie pozwolić (max 3 tys).
      Nie mam o to zalu do rodziców. Osobiście nie potrzebuję pomocy, a jeżeli juz to
      też mogę liczyć na rodziców (opieka nad synkiem np gdy wyjeżdżam służbowo)
      Pozdrawiam
    • kasik751 Sprawiedliwie nie znaczy równo 03.11.05, 12:11
      a kluczem do kwestii jest jawnosc.
      Uwazam, ze spelnienie tych warunkow w normalnej rodzinie zalatwia sprawe.
      Sprawiedliwie oznacza adekwatnie do potrzeb i sytuacji, a nie piłowanie stolu
      na pol. Wszystko da sie normalnie zalatwic pod warunkiem, ze sie nie robi
      otoczki tajemnicy i nie pietrzy tych tajemnic.
      Ja moim najblizszym nie sprawdzam wyciagu z kont co miesiac, ale sie po prostu
      w ich sytuacji orientuje, tak jak oni w mojej - to a propos wtryniania sie w
      nie swoje sprawy. W normalnej rodzinie to nie jest wtrynianie tylko zwykle
      rozmowy. W normalnej - gdzie nikt u nikogo nie weszy w zlej wierze.
      Inna opcja jest unikanie takich tematow - rownie dobra pod warunkiem, ze nie
      powstanie nigdy sytuacja dwuznaczna, a to jest kwestia ukladow i stosunkow
      panujacych.
      Gdy mnie matka pyta jak mi biznes idzie to jej normalnie odpowiadam, to nie
      tajemnica.
      Sa rozne mozlwosci a nie tylko jeden zloty srodek na funkcjonwanie rodziny -
      mowie o najblizszej rodzinie, nie calym klanie.
      Dlaczego niektore z Was usiluja udowodnic, ze tylko 1 opcja jest wlasciwa i
      sluszna?
      Wracajac do tego co pisze volta - zgadzam sie a takim ujeciem tematu, ze gdy
      rodzice daja mi jakas kase i mowia, ze mam nic nie mowic siostrze czy bratu, to
      bym sie czula jak idiotka. To chore i demoralizujace.
      Ja bym tylko tu uwzglednila kwestie meza, poniewaz to o jego rodzicow chodzi -
      czy on sie z tym zle czuje. Osobiscie nigdy sie nie wtracam w sprawy rodziny
      mojego meza.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka