Pisze pod zmienionym nickiem, bo sie troche wstydze zapytac "oficjalnie". Od
kilku tygodni mam maly dylemat z moim niemezem. Mieszkamy razem od ponad 3
lat, mamy rocznego synka, pracujemy - nie jest zle. Od jakiegos czasu moj
facet przestal o siebie dbac. Nie zapuscil sie jakos mocno, powiedzmy, ze
myje sie nie codzien. Przed wyjsciem do pracy goli sie, na szczescie myje tez
zeby

, ale gorzej jest z prysznicem... Nigdy taki nie byl: zawsze swieza
bielizna, czysta koszula, codziennie kapiel. Teraz bywa "nieswiezy".
Przeszkadza mi to, szczegolnie w sytuacjach intymnych. Zachecam go do
wspolnych kapieli, ale to przeciez dorosly facet. Mowi, ze mu to nie
przeszkadza, ze sie nie poci (fakt, w lecie kapal sie codziennie) i mowi, ze
sie czepiam. Mowi sie, ze to kobieta po urodzeniu dziecka zaniedbuje sie. U
nas tak nie jest - chociaz mam dla siebie niewiele czasu, zawsze jednak
znajduje czas na umycie sie, uczesanie, lekki makijaz. A on... Troche mi
przykro, bo lubie sie do niego przytulac. A teraz robie to niechetnie. Macie
jakis pomysl, zeby go przekonac?