Dodaj do ulubionych

jak to jest z wasza miloscia do dziecka?

01.12.05, 12:12
czasami patrze na mamy, ktore szczebiocza do swoich pociech: kruszynko,
mamusia da ci papu a potem piciu-piciu, sloneczko Ty moje najslodsze itd...".
zastanawiam sie, czemu nie potrafie byc az tak wylewna?
mowie synkowi
, ze jest wspanialy, ze bardzo go kocham, ale jakos mam wrazenie, ze odstaje
w tej swojej milosci od innych mam.
ostatnio spotkalamsie odwiedzilam kolezankami. poczulam sie jeszcze gorzej,
bo poszlam liczac na kawe i ciacho, na mila rozmowe a mialam egzamin z tego
jak opiekuje sie synem. oczywiscie nikt mi w oczy nie powiedzial, ze cos
robie nie tak....ale to da sie wyczuc.
po pierwsze dlaczego mowie, ze jest ciezko? przeciez to takie super miec w
domu DZIDZIE ( boze jak ja nienawidze tego okreslenia, przepraszam, ale z
dzida mi sie kojarzy a nie z moim malym kajtkiem). a przeciez ja nie mowie,
ze jest zle... bo nawet w tych ciezkich momentach jeden bezzebny usmiech daje
sile na dalsze chwile.
oczywiscie najwieksze kontrowersje wzbudza ciagle fakt, ze podaje mleko
butelka ( moje wlasne i bebilon pepti). o tym, jak karmie kolezanki wiedza od
dana, zatem do cholery dlaczego przy kazdej okazji pytaja : jak karmisz?
nastepnym razem nie wytrzymam i powiem, ze lyzka rosol z kluskami wlasnej
roboty podaje.
na 1000% kajtek bedzie mial krzywe zeby i bedzie chodzil do logopedy, bo je z
butelki a nie z cycka. nie moge sobie darowac, ze nie powiedziala,, ze jednej
z kolezanek syn ssal piers poltora roku ma krzywy zgryz i sepleni jak malo
ktore dziecko. po prostu nie chcilam tak zle mowic o jej dziecku.
oczywiscie jestem glupia, bo codziennie kapie dziecko. ZMYWASZ DOBRE
BAKTERIE, kajtek bedzie alergikiem.... taaa, pewnie nie wazne jest to, ze syn
ma swoj rytual, ze lepiej spi po kapieli ( ma wtedy najdluzszy sen), olac to,
ze czasem uleje mu sie mleko na szyjke ( przecieram mokra chusteczka... ale
to nie to samo co mycie!). mozna wymieniac dalej, ale po co?uncertain
reasumujac: wychodzac z domu kumpeli mialam wraenie, ze chyba za malo kocham
syna, bo nie umiem/nie chce/nie mam takiej potrzeby by byc swieta, ktora
przyszla na swiat po to by wydac potomstwo a potem juz tylko cierpiec i
przezywac: o! jak pieknie sapnal! o jak jakpieknie podniosl raczke! wszystko
mi sie podoba: i podnoszenie racek i to sapanie itd...ale czy musze przy tym
spazmow graniczacych z orgazmem dostawac?
zastanawiam sie czy jestem normalna, jesli wszyscy dookola mowia: poswic
sie , przystawiaj na sile syna do piersi, poplacze, bedzie glodny i bedzie
ssal, poswiec sie, nie zjedz kielbasy, nie zjedz ciastka, nie zjedz sera,
jedz marchewke i buraki, to syn bedzie zdrowy...ja tak nie umiem. to egoizm?
co to jest?
Obserwuj wątek
    • escribir Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:21
      To jest normalne podejście do dziecka. Sama wiesz co jest najlepsze dla twojego
      malca i przy tym obstawaj.
      Poza tym przecież nie wiesz jak koleżanki naprawdę funkcjonują w zaciszu
      domowym.
      • maretina Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:22
        no nie wiem, ale wydaja sie takie perfekcyjne i dopracowane!
        • andaba Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:24
          Ty się nie martw, ty się ciesz, że jesteś normalna.
          Pozdrawiam smile
        • mama_kotula Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:28
          Przecież dokładnie i od dawna wiadomo, że forum służy do leczenia kompleksów i
          pokazywania swojego oczytania w fachowej literaturze.
          99% tego, co się tu pisze, to ściema.
          • maretina Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 13:48
            mama_kotula napisała:

            > Przecież dokładnie i od dawna wiadomo, że forum służy do leczenia kompleksów i
            > pokazywania swojego oczytania w fachowej literaturze.
            > 99% tego, co się tu pisze, to ściema.

            nie miesci sie to w mojej glowie. stwarzac pozory? w imie czego?
            nigdy nie podejrzewalam, ze ktos na forum zmysla...bo niby czemu ma to sluzyc?
            oszukiwac samma siebie nie da rady.
            • mama_kotula Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 13:56
              To ma służyć leczeniu kompleksów i pozbywaniu się wyrzutów sumienia, czytałam
              pracę doktorską na ten temat.
              Chodzi o to, że jak kobieta ma poczucie, że coś robi źle, będąc jednocześnie pod
              presją babci/teściowej/psychologów z durnych gazetek, to chce się tego poczucia
              wyzbyć i pisze na forum swoje pobożne życzenia. Internet gwarantuje jakiś
              stopień anonimowości i nikt nie sprawdzi, czy ona faktycznie przeciera te
              dziąsła rumiankiem po każdym posiłku, czy sterylizuje butle 5 razy dziennie, czy
              nie krzyczy na swoje dziecko, tylko tłumaczy.
              • mart44 hmm... 01.12.05, 14:00
                Czyżbym nie miała kompleksów? Bo piszę szczerą prawdę - chodzę z dzieckiem do
                marketów, dokarmiam i pewnie jeszcze dużo rzeczy antyksiążkowych robię...wink Ale
                coś w tym jest...
                • maretina Re: hmm... 01.12.05, 14:04
                  mart44 napisał:

                  > Czyżbym nie miała kompleksów? Bo piszę szczerą prawdę - chodzę z dzieckiem do
                  > marketów, dokarmiam i pewnie jeszcze dużo rzeczy antyksiążkowych robię...wink
                  Ale
                  > coś w tym jest...
                  kajtek w hipermamrkecie wlacza syrene i wyje do momentu wyjscia. u nas to
                  odpada, adlatego zapomnialam jak sklep spozywczy wyglada.
        • luna333 Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:29
          odstanę od tematu - na kolejne pytanie czy karmię odpowiedziałam - nie! głodzę ale jest taki duzy bo mu wsadzam w dupelka pompkę i pompuje smile
          a tak wogóle to tez nie jestem z tych słodkich, wylewnych i moj synek jest synkiem a nie dzidziusiem i mówie do niego normalnie nie paciu, psi psi, kompu kompu tylko spać, kąpiel itd smile
          • maretina Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:30
            luna! oplulam monitor ryzem! ale ta pompka mnie ubawila! dzieki!!!!!smile
        • escribir Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:31
          maretina napisała:

          > no nie wiem, ale wydaja sie takie perfekcyjne i dopracowane!
    • niya Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:31
      ja naprawdę nie wiem czym ty się przejmujesz, każda matka kocha inaczej swoje
      dziecko a to że mu nie "słoneczkujesz i nie promyczkujesz" bez końca nie ma nic
      do rzeczy są różne dni czasem jesteś wyspana wypoczęta i dziecko Ci sprawia
      radość masz świetny humor i wiadomo, że się inaczej odnosisz do dziecka, ale po
      nieprzespanej nocy godzinach płaczu i noszeni i uspokajania niemowlaka nikt od
      ciebie nie wymaga abyś mu jeszcze słodziła słówkami ja np często zapewniam swoje
      dziecko o swojej miłości ale nie lubie mu "słoneczkowac" itd... ale to nie
      znaczy, że je mniej kocham! od innych matek, a koleżankami się nie przejmuj
      matka starszego dziecka ZAWSZE poucza matkę młodszego berbecia po prostu ten
      typ tak ma smile ciesz się swoim dzieckiem tak jak lubisz a inne niech wychowują
      swoje dzieci jak chcą od twojego im wara





      i
      • mama_kotula Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:33
        niya napisała:

        > ja naprawdę nie wiem czym ty się przejmujesz, każda matka kocha inaczej swoje
        > dziecko a to że mu nie "słoneczkujesz i nie promyczkujesz" bez końca nie ma nic
        > do rzeczy są różne dni czasem jesteś wyspana wypoczęta i dziecko Ci sprawia
        > radość masz świetny humor i wiadomo, że się inaczej odnosisz do dziecka, ale po
        > nieprzespanej nocy godzinach płaczu i noszeni i uspokajania niemowlaka nikt od
        > ciebie nie wymaga abyś mu jeszcze słodziła słówkami ja np często zapewniam swoj
        > e
        > dziecko o swojej miłości ale nie lubie mu "słoneczkowac" itd... ale to nie
        > znaczy, że je mniej kocham! od innych matek, a koleżankami się nie przejmuj
        > matka starszego dziecka ZAWSZE poucza matkę młodszego berbecia po prostu ten
        > typ tak ma smile ciesz się swoim dzieckiem tak jak lubisz a inne niech wychowują
        > swoje dzieci jak chcą od twojego im wara

        Jesuuu... ten post to jest jedno zdanie...
        • niya Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:41
          przepraszam, że zraniłam Twoje oczy smile, śpieszyłam się wink
          • mama_kotula Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:44
            niya napisała:

            > przepraszam, że zraniłam Twoje oczy smile, śpieszyłam się wink
            I gdzieś klawisz Shift i kropka uciekły wink)), pewnie też się spieszyły.
            Wybaczam ;o)
            Pozdrawiam wink))
      • mart44 Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:42
        POciesz się, że w wyniku tego, że nie zmiękczasz wszystkich wyrazów Twoje
        dziecko będzie szybciej mówiło po polsku! Ja wręcz się muszę pohamowywać, bo mam
        tendencje do zmiękczania, a czytałam, że to niedobrze.
        A generalnie - nie wracaj już do tych koleżanek. Niektóre matki strasznie
        podniecają się swoją perfekcyjnością: najlepiej karmią, najlepiej się troszczą,
        unikają wszystkich niebezpieczeństw wytoczonych przez literaturę... Ja uważam,
        że najważniejsza jest normalność. Jeśli czujesz się sobą, a dziecku to nie
        szkodzi - jesteś super matką!smile
        POzdrawiam
    • aneta_mil Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:35
      Rozumiem Twoje rozterki. Ja też mam podobne i czasami wydaje mi się, że jestem
      najgorszą matką na świecie. Wszystko robię nie tak jak konkurencyjna młoda
      mamuśka z rodziny męża. Czasami słyszę "naprawdę?!!, bo Weronika ma taki
      system..." i ble ble ble. A ja niektóre rzeczy brzydko mówiąc olewam, ale za to
      mam pogodną i cudną Małgosię (8mies), która uśmiechem i pianiem "rozwala"
      każdego. Stwierdziłam, że nie będę nic na siłę udoskonalać, bo tak jest nam
      dobrze. I chyba o to chodzi. Jak jesteś dumna z własnego dziecka to znaczy, że
      jesteś super mamuśką. Chyba to widzisz w jej bezzębnym uśmiechu?
      • hanula Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:47
        > Czasami słyszę "naprawdę?!!, bo Weronika ma taki
        > system..."

        Być może się mylę, ale mam poważne podejrzenia, że Weronika w kółko słyszy:
        "Dlaczego ty to tak robisz, przecież Aneta..." Zapytaj ją kiedyś.
    • gosiamam Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:37
      ja takie uwagi wpuszczam jednym uchem a drugim.. i dalej robię swoje
    • christych Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 12:51
      każde dziecko jest inne i każda matka jest inna - co nie znaczy gorsza.
      grunt to obupulne szczęście.
      • elf1977 Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 17:33
        Oj, ja też się przyznaję, że nie jestem ideałem, ale co to kogo obchodzi? I
        niektorzy podejrzanie na mnie patrzą, gdy mówię, że mała nie przewraca się z
        brzuszka na plecy( ma prawie 5 miesięcy). To na pewno moja wina! Pewnie
        zostawiam samego dzieciaka w łóżeczku, a sama imprezuję, nie zważając na jego
        krzyki...I sepleniż do malej, mimo, że uwielbiam poprawną plszcyznęsmile) A jak
        słyszę, że dwulatka z rodziny mojej teściowej już składa literki, jasna ch.....
        mnie bierze.
    • mj77 Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 13:25
      Ha! mam to samo. I czuję, znajomi czy rodzina mają mnie za wyrodną matkę, gdy widzą jak karmię piersią i nic nie mówię (nie dam rady jakoś, sama lubię jeść i skupić się na tym, a nie na gadaniu czy słuchaniu) albo nie słodzę przesadnie do mojej córeczki. Bardzo ją kocham, ale wydaje mi się, że dla dziecka dużo dużo lepsze jest, gdy normalnie się z nim rozmawia. Mam ciocię, która przyjeżdża i wtedy to już idą słowa: jakie lączki malutkie, a jakie nózki, a jak duza juz jestem. Może to nie jest normalne według niektórych, ale ja rozmawiam z dzieckiem normalnie, oczywiście cieplejszym głosem smile
      poza tym podjęliśmy decyzję, że dokarmiamy małą bebilonem pepti, kiedy jest taka potrzeba. Na moją taką właśnie odpowiedź na pytanie: "jak karmisz" jest reakcja- wielkie oczy: "tak!? no coś Ty, przystawiaj, przystawiaj i przystawiaj"
      jem czekoladę, czasem kapustę, ciasta, piję mleko, jem wiele innych rzeczy i żyjemy
    • asiakach Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 14:52
      Maretina - Ty masz po prostu zdrowe podejscie do swojego dziecka i
      macierzynstwa, i z tego co piszesz wyglada ze jestes wspaniala, rozsadna mama.
      To ze kochasz swego maluszka ponad wszystko wcale nie oznacza, ze cale to
      zmeczenie, stres, niewyspanie zwiazane z byciem mama, same sie rozwieja, ot tak
      z milosci.

      A Twoja kolezanka jest malo empatyczna, takie kolezanki to zrodlo najwiekszego
      stresu. Albo porozmawiaj z nia albo daj sobie spokoj z taka znajomoscia, bo
      inaczej bedziesz caly czas na cenzurowanym, z coraz wiekszym poczuciem
      nieadekwatnosci.
    • bemark76 Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 15:10
      pytanie w poscie dotyczy tej milosci.... zatem podziele sie z wami moimi
      doswiadczeniami. Moja ciaza byla w zasadzie bezproblemowa, ale CC... Jak
      skonczylo sie znieczulenie no to sie zaczelo... Wszystko mnie bolalo, chodzic
      nie moglam, podniosic sie tez nie a Malgosia strasznie ryczala - myslalam
      wtedy "ja chyba nie kocham tego dziecka, mysle wylacznie o sobie, o swoim
      cierpieniu"... jak wrocilam do domu - to dopiero dostalam "popalic"! lekcja
      zycia jak to mowia niektorzy i milosci takze - sutki bolaly mnie okropnie kazde
      przystawienie do piersi to potworny bol, placz, a mala ssala 3-4 h.... to bylo
      nie do zniesienia i jak myslalam o tym co ja czuje od tego dziecka to pojawial
      mi sie w glowie jeden wielki znak zapytania...
      Potem wszystko sie unormowalo to zaczely sie kolki - Goska potrafila cale dnie
      przeryczec, a ja juz czasami nie wytrzymywalam i mowilam do niej "bo cie udusze
      ty gowniarzu" To bylo okropne i sama za to skarcilam sie w myslach.
      Ale sytuacja mnie przerosla. Jak trafilismy do szpitala, to na pytanie lekarki
      czy ZOSTAWIAMY dziecko w szpitalu bez namyslu powiedzialam "a czy ja moge
      zostac z nia"? Jakos nie miescilo mi sie w glowie zeby ja SAMA ZOSTAWIC.
      Przesiedzialam cala noc na twardym krzeselku...
      Po trzech miesiacach zmagan z kolka, z bolem po CC, z okropnym bolem sutkow,
      nadal nie bylam pewna swoich uczuc do tego dziecka... nie szczebiotalam z
      zachwytu na jej widok tak jak to robia inne mamy... swoimi myslami podzielilam
      sie z moim mezem i dopiero on mi otworzyl oczy. Powiedzial: jak to jej nie
      kochasz? opiekujesz sie nia jak najlepiej, nie przerwalas karmienia pomimo
      bolu, przetrwalas to ze lzami w oczach, robilas wszystko zeby jej ulzyc w
      cierpieniu zwiazanym z kolka... chodzials do lekarzy, wyszukiwalas coraz to
      inne srodki, badalas ja, zeby tylko sie upewnic ze wszystko jest ok... czy w
      twoich gestach nie ma milosci? przeciez jest jej bardzo`duzo, tak nie postepuje
      matka ktora nie kocha... Zobacz jak ona jest wpatrzona w ciebie, jak zasypia
      przy tobie, jak sie do ciebie usmiecha - gdybys jej nie kochala, byla zimna,
      oschla, to dziecko nie darzyloby cie takim cieplem...

      Dopiero to dalo mi do zrozumienia czym tak na prawde jest milosc matki do
      dziecka - chodzi o to bezgraniczne oddanie - a nie szczebiotanie "na pokaz"
      zeby to innym pokazac jaka to ze mnie dobra mamusia.
      • maretina bemark76 01.12.05, 15:44
        tego postu bylo mi potrzeba!
        chyba mamy podobna droge za sobasmile
        sciskam mocno!
        • bemark76 Re: bemark76 01.12.05, 21:40
          milo mi ze moglam sie podzielic z toba tym co czulam i ze to w jakis sposob
          podnioslo cie na duchu

          przeczytalam twoj post i od razu wiedzialam o co chodzi - w koncu macierzynstwo
          u kobiet nie rodzi sie ot tak nagle, ni skad ni zowad! na to trzeba czasu,
          wsluchania sie w siebie - to mozolna praca u podstaw. Sa kobiety ktore czuja
          sie matkami juz z chwila poczecia - ja do konca ciazy wiedzialam ze tam jest
          moja "kuleczka" ale nie zywilam do niej ogromnych uczuc.
          moze to blad - ale jestem szczera wobec siebie ze tak wlasnie bylo
          byc moze dlatego ze ciaza byla dla mnie zaskoczeniem?
          trudno powiedziec
          w kazdym razie pierwsze 3mce byly okropne - na prawde myslalam tylko o tym co
          mi sie "zlego" przytrafilo jakby nie dostrzegajac tego, ze przytafilo mi
          sie "cos-ktos" najpiekniejszego na swiecie...
          kazda kobieta jest inna - nie mozna potepiac tych "slodkich" a i trzeba tez
          zrozumiec te "chlodne" - ale tez nie mozna dac sie wpedzic w poczucie winy, ze
          inne robia to i to lepiej, pewnie sa lepszymi matkami niz ja...

          trzeba dac sobie troche czasu (ile? to juz indywidualna sprawa), zeby zaplonac
          ta prawdziwa, szczera miloscia do dziecka - dzisiaj to wiem.

          serdeczne pozdrowienia
          Beata i Malgosia (17.07.05)
      • inessa7 Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 18:15
        Masz bardzo mądrego męża smile przyznaję mu rację w 100%
        Pozdrawiam

















    • tropikalna MARETINKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 01.12.05, 15:21
      Dawno Cię nie widziałam...
      Rozumiem w pełni Twoje rozterki, mało tego może nawet bardziej bo znamy się
      przecież z wcześniejszego forum.
      I niby powinnyśmy byc własnie takie mamuśkowate i rozmemłane i nie mogące nawet
      odwrócić wzroku od naszych pociech, a jednak ja też nie jestem i nie zamierzam
      taka być.
      Moja Zuzia jest moim szczęściem, spełnieniem i bardzo ją kocham ale czasem
      widzę spojrzenia dziwne ze strony rodziny i nie tylko.
      I często mam wrażenie że jestem zla matką bo czasem marzę po prostu żeby ktoś
      wziął dziecko z moich rąk, żeby wreszcie zasnęła, żeby przestała jęczeć i wcale
      się tego nie wstydzę. Jestem człowiekiem a nie mechaniczną nianią.
      I karmię butelką własnie bo przez to przymusowe przystawianie do pustej piersi
      mało dziecka nie zagłodziłam. I nie prasuję pieluszek i innych ubranek bo do
      cholery wolę ten czas poświecic na zabawę z córeczką.
      I powiem Ci że przez te 9 miesięcy mam już odporność nabytą na tego typu
      komentarze i mam je gdzieś.
      To jest moje dziecko i będę robiła to co uważam w swoim mniemaniu za prawidłowe.
      I własnie że mój syn( o ile uda się nam go jeszcze mieć) będzie miał na imię
      Bruno a nie tak jak chce babcia czy ciocia.
      Trzymaj się cieplutko i pisz.
      PS Twój synek jest śliczny, naprawdę...smile
      • maretina Re: MARETINKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 01.12.05, 15:45
        a ja sie zastanawialam czy poddlas sie czy jak? a tu prosze... corcia jak
        marzeniesmile
        zauwazylas, ze coraz wiecej nas po tej stronie?smile
    • barbami Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 15:53
      Widzę, że Ty z tych normalniejszych mamusiek. Popieram i tak dalej.
    • kdoryw Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 18:25
      Pewnie masz jescze bardzo małe dziecko i możliwe że przezywasz poporodowy baby
      blues. Ja do ok 3 miesiaca życia mojego synka miałam ochotę wywalić go przez
      okno (naturalnie nigdy bym tego nie zrobiła) ale wkurzał mnie okropnie. Też
      wydawało mi sie zę jestem wyrodną matką, że wszystko robię źle - a i otoczenie
      nie ułatwiało mi zadania. Ale dzisiaj z perspektywy 9 miesięcy myślę, ze
      najlepiej jest robić tak jak się samamu uważa za słuszne. Dziecko jest
      szczęśliwe gdy matka jest spokojna w zgodzie z sobą. A Twoje kolei
      prawdopodobnie nie mają dzieci, albo już zapomniały jak to jest przy noworodku,
      a najprawdopodobniej są po prostu złymi koleżankami. Jeśli wybrałas taka formę
      karienia to jest Twoja decyzja i twoja sprawa. Dzisiaj jest straszny nacisk na
      karmienie naturalne, co utrudnia sprawę mamom butelkowym budząc w nich
      niepotrzebne poczucie winy. Mnóstwo dzieci moich koleżanek karmi piersią a
      dzieci chorują. ja jestem wychowana od początku na butli i nigdy w życiu nie
      brałam antybiotyku. Zatem nie ma reguły.
      Wyluzuj. Jeśli Twoje dziecko jewst zadowolone, posyła Ci te bezzębne uśmiechy,
      rośnie i rozwija się prawidłowo to na pewno jesteś Super mamą.
      Nikt kto nie był mama nie zrozumie jak bywa ciężko.
      Trzymaj się kobieto i olej te "koleżanki"
    • shamsa Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 18:37
      Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka?
      z moja jest fatalnie
      nie usypiam na piersi (ojca lub matki) i pozwolilam mu kiedys krzyczec przez
      pare minut podczas nauki zasypiania, czym mu dalam sygnal, ze jest nie kochane
    • zwierzaku Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 21:13
      jesteś mądrą kobietą. a rady i uwagi swolich "przyjaciółek" wpuszczaj jednym a
      wypuszczaj drugim uchem. sama wiesz co jest najlepsze dla twojego dziecka. i
      jeszce jedno. szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko
    • lodziasta Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 21:22
      Kiedyś tam stwierdziłam, ze drażni mnie jodłowanie do dzieci i zdrabnianie wszystkiego. Odpisałaś mi, że mogę mieć problem z okazywaniem uczuć... Teraz widzę, że to nie ja mam problem, bo nie potrzebuję forum, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że jestem dobrą mamą...

      tongue_out
      • maretina Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 22:56
        lodziasta napisała:

        > Kiedyś tam stwierdziłam, ze drażni mnie jodłowanie do dzieci i zdrabnianie
        wszy
        > stkiego. Odpisałaś mi, że mogę mieć problem z okazywaniem uczuć... Teraz
        widzę,
        > że to nie ja mam problem, bo nie potrzebuję forum, żeby utwierdzić się w
        przek
        > onaniu, że jestem dobrą mamą...
        >
        > tongue_out
        >
        widzisz lodziasta...przyjmuje, ze chcialas dac mi kuksanca. tylko celuj
        odpowiednio chociaz co?smile
        nie mam klopotu z ntakiem uczuc, jak bylas laskawa w swojej wyobrazni zobaczyc.
        po prostu czuje inaczej. zatem pudlo. proboj dalej walic, tym razem nie
        trafilassmile
        ps. co do infantylizmu zdania nie zmieniam... chyba
        zauwazylas? "dzidzie", "fasolki" i takie tam pierdoly mnie nie wzruszaja i
        kojarza mi sie z wszystkim, tylko nie z dziecmi i nie z macierzynstwem.
        natomiast przyjmuje do wiadomosci, ze sa kobiety, ktore tak czuje i tak
        szczebiocza. podoba sie im? fajnie! im dobrze... to mi 4 razy lepiej.
        • lodziasta Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 02.12.05, 00:17
          pimpku słonko - skoro uważasz, że nie masz problemu, to po co ten wątek, skąd teksty, że zacytuję za dudencją:
          " czemu nie potrafie byc az tak wylewna"
          "mam wrazenie, ze odstaje w tej swojej milosci od innych mam."
          "poczulam sie jeszcze gorzej [...] ale to da sie wyczuc"
          "mialam wraenie, ze chyba za malo kocham syna"
          "zastanawiam sie czy jestem normalna"
          "to egoizm?"

          Twierdzisz, że nie pogubiłaś się... Ale jakoś konsekwencji w Twoich wypowiedziach brak...

          Tylesmile
          • maretina Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 02.12.05, 00:20
            ojej, to znowu Ty, jak milosmile
            pisz czesciejsmile
            buziaczkismile
            • lodziasta :-)/nt 02.12.05, 00:23


    • annakg Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 01.12.05, 21:39
      z tego co piszesz wynika, że kochasz synka więc nie ma się co przejmować! To, że koleżanki wiedzą lepiej jak masz się zajmować dzieckiem to ich problem!!ja też kiedyś miałam wątpliwości czy jestem dobrą mamą bo jak wychodziłam z domu ma 3- 4h to nie dzwoniłam co chwilę zapytać się co i jak aż mnie w końcu mąż opieprzyła, że pzrecież wychodzę, żeby odpocząć a on zajmuje się Młodym więc nie ma problemu smile także uszy do góry i róbmy swoje smile ucałuj Kajtka od nas
    • betka100 Ja nie mam problemów ze swoją miłością 01.12.05, 22:14
      Ty na prawdę masz ten problem??? Kurcze dlaczego szukasz u innych ludzi
      odpowiedzi na pytanie czy jestes normalną mamą i czy "własciwie" kochasz swoje
      dziecko, po co? Przecież to jest proste- albo sie kocha albo nie, TO SIE PO
      PROSTU WIE!i bynajmniej zdrobnienia nie decydują o tym.Ja tez miałam cesarkę i
      pierwszej nocy oddałam dziecko położnym, bo nie mogłam sie ruszyć, ale wcale nie
      uważałam aby to miało umniejszać moja miłość, nie przyszło mi to do głowy.Mam
      zdrowe podejście, nie mam jakiegos świra (chociaz potrafie wpatrywać sie w moje
      dziecko godzinami i chciałabym przytulać non stop)i ty zdaje sie tez nie masz...
      Ale jak wiesz że kochasz i jesteś przekonana o swoich racjach to po co się
      pytasz...potrzebujesz ciągłych potwierdzeń?
      • maretina Re: Ja nie mam problemów ze swoją miłością 01.12.05, 22:47
        moze zle sie wyrazolam, a moze Ty nie zrozumialas... chodzi i ROZMOWe, nie o
        potwierdzenia.
        nie napisalam tez nigdzie, ze nie wiem czy kocham syna... skad to wielas?
        • dudencja Re: Ja nie mam problemów ze swoją miłością 01.12.05, 23:22
          Skad to wzieela? Hehe...! Mocne pytanie! Masz kilka cytatow z twojej pierwszej
          wypowiedzi:
          " czemu nie potrafie byc az tak wylewna"
          "mam wrazenie, ze odstaje w tej swojej milosci od innych mam."
          "poczulam sie jeszcze gorzej [...] ale to da sie wyczuc"
          "mialam wraenie, ze chyba za malo kocham syna"
          "zastanawiam sie czy jestem normalna"
          "to egoizm?"

          Kobito! Co ty masz cos ze soba nie tak? Potrzebujesz ciaglych potwierdzen! To
          chyba po byciu gwiazda po forum "ciaza i porod". Woda sodowa do glowy poszla?
          Fan klubow brakuje? Najpierw piszesz "mialam wraenie, ze chyba za malo kocham
          syna" chcac, zeby ci cale szacowne grono przyklasnelo "nie, skadze, jestes super
          jak zwykle", a potem sie pytasz skad ona to wziela?

          Coz... Jak sie chce byc na tapecie, to nie wszyscy cie kochaja... I dobrze, ze
          ci te kilka osob uwage zwraca, bo pepkiem (pimpikiem?) swiata sie czujesz i
          hołdów domagasz indifferent

          Pozdtawiam,
          Dudencja
          • bemark76 Dudencja! chyba troche przesadzilas...... 01.12.05, 23:27
            po co te mocne slowa???? po co te oskarzenia???
            moze to teraz Ty chcesz byc gwiazda na forum NIEMOWLE????
            rece opadaja...
          • maretina Re: Ja nie mam problemów ze swoją miłością 01.12.05, 23:41
            dudencjo... coz wiesz, ze dzwonia, ale nie wiesz w ktorym kosciele. jestem
            uzytkownikiem forum.moe odbiegajacym od standardow, ale coz.... jestem jaka
            jestem i mam gdzies co sadzisz o tym Ty czy ktokolwiek inny. na "gwiazde"
            kreuja mnie takie jak ty. nikt normalny i zdrowy na umysle za gwiazde mnie nie
            ma.
            masz jakies kompleksy? za malo sie toba ludzie interesuja? chcesz o
            tym "porozmawiac"?smile
            • ariella Re: Ja nie mam problemów ze swoją miłością 02.12.05, 09:09
              Hi,
              nie wiedzialam, ze ty to pimpek! pozdr
              i nie lam sie. ja mam podobnie.jak patrze na niektore mamy, to nie moge sie
              nadyiwic jak one jodluja i sie royplzwaja etc. ja traktuje moje dyiecko
              normalnie a nie jak jakies bog wie co. jest czas pryztulania, ale i czas kiedy
              sprzedaję mlodego dyiadkom kilka rayz w tzg i biegne do sklepow albo na ploty.
              m.in. dla tego karmie mieszanie zeby miec czas dla siebie . A na pytanie czy
              kermie, odpowiadam ze oczywiscie, zawsze jak jest glodny...
              • mama_kotula Ariella... 02.12.05, 09:34
                Przestaw klawiaturę na: polski (Shift+Ctrl), bo ci się zamieniło z i y...smile))
                • ariella Re: Ariella... 02.12.05, 09:41
                  dzieki wielkie, zauwazylam juz pod koniec, ale prawa reka trzymalam mlodego
                  przy cycu, pisalam lewa i nie wszystko zmienilam, thks
        • betka100 Re: Ja nie mam problemów ze swoją miłością 02.12.05, 10:03
          hej! nie było moim życzeniem aby ten post wykreował cię na "gwiazde", rozumiem
          że jest to bardzo uciażliwesmile).nigdzie nie napisałam że nie wiesz czy kochasz
          swojego syna,wrecz przeciwnie pisałam że jak kochasz to przecież nie ma sensu
          tego rozstrząsać, zdziwiłam sie bo według mnie taka miłosć jest największa,
          niepodważalna i nie musi szukać potwierdzeń, dla mnie to nie podlega dyskusji.
          Jesli chodziło ci o rozmowe, to dostałaś wiele dowodów na to ze jesteś "normalną
          "mama, i szczerze bez złośliwosci sie pytam czy teraz jakoś czujesz sie lepiej,
          bardziej uwierzyłaś w siebie? A co byś zrobiła gdyby dziewczyny tu na forum
          przyznały racje tym twoim koleżankom?....
          Pozdrawiam
          • maretina Re: Ja nie mam problemów ze swoją miłością 02.12.05, 10:09
            to nie bylo do Ciebiesmile))
            moja intencja byla rozmowa o tym jak inne mamy sie czuja, czy maja podobne
            kolezanki, podobne zawirowania. potwierdzen nie potrzebuje chociazby z tego
            prostego powodu, ze jesli sama czegos nie czuje, to nawet papiez mnie do tego
            czegos nie przekona.chcialam tylko wiedziec czy jestem odosobniona w tym co
            czujesmile
            moze wyrazilam sie nieprecyyjnie a moze niektore osoby zle mnie zrozumialy,
            niektore tez celowo przeinaczaluy sens mojej wypowiedzi, ale tak jak papiez
            mnie nie przekona do czegos, czego nie akceptuje, nie pojmuje., tak naprawde
            nie przejmuje sie tymi "zyczliwymi". to internet. prawdziwe zycie jest obok. po
            wylaczeniu komputerasmile
            dzieki za wszytko!smile
    • oszszin Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 02.12.05, 09:14
      "jakos mam wrazenie, ze odstaje w tej swojej milosci od innych mam" (...),
      "mialam wraenie, ze chyba za malo kocham syna(...),zastanawiam sie czy jestem
      normalna"
      Dziewczyno skad ty bierzesz takie wydumane problemy? Nie jestes pewna siebie i
      szukasz potwierdzenia w stylu wypowiedzi - jestes cudowną mamą, to te inne są
      okropne? Rany, ludzie są rozni i każdy na swój sposób okazuje miłość do drugiego
      czlowieka, także do dziecka. Co za róznica jak? Po co sie nad tym zastanawiać?
      Porównywać? E tam...
    • bomba001 oj szuaksz potwierdzenia 02.12.05, 09:49
    • tropikalna Maretina...zapraszam na inne forum 02.12.05, 10:32
      Niemowlę się popsuło strasznie i bywam tu tylko czasami
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32911lub
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32905&t=1133515924197
      Reklamuję fora bo wiem ze są tam dziewczyny które zawsze pomoga i są miłe a
      kłotni u nas nie ma wcale
      pozdrawiam cieplo
      • maretina Re: Maretina...zapraszam na inne forum 02.12.05, 10:38
        pierwszy link chyba zlysmile
        dziekujesmile
        • shamsa Re: Maretina...zapraszam na inne forum 02.12.05, 10:42
          wwykasuj z niego "lub"
          • maretina Re: Maretina...zapraszam na inne forum 02.12.05, 11:15
            dzieki!
    • kira_koslin Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 02.12.05, 10:34
      to jest po prostu Twój sposób bycia. I nie ma sensu myslec sie ze jestes zla
      matką. Czy o jakosci miłosci swiadczy fakt w juaki sposób mówimy do dziecka.
      jezeli nie dostajesz spazmów bo mu tak slicznie w tych spioszkach albo tak
      slicznie zrobił kupkę, to wcale nie znaczy ze jestes gorsza.
      Boze, kazda z nas jest inna i inaczej przezywa swoje zycie. kazda ma inna
      relację z mezem , z dziecmi, psami, inaczej wychowujemy swoje dzieci, inaczej
      urzadzamy swoje zycie po prostu.
      A kolezanki niech gadaja - moze tak muszą?
    • weronikarb Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 02.12.05, 10:59
      dlaczego tak sie czepiacie ze szuka potwierdzenia?
      Nie dziwie jej się jak Dominik był malutki to sama byłam w takim nastroju.
      Miałam czasami serdecznie dość, chciałam wyjść z domu wszystko zostawic i
      najlepiej nie wracac. A wkoło siebie miałam sporo koleżanek, które zachwycone
      opowiadały o dzieciach, które paplotały tylko o tym ze moga siedziec godzinami
      i wpatrywac sie w dziecko, ze juz w ciazy je tak bardzo kochaly ze itd. itd.
      A ja taka wyrodna bylam
    • ania_sz77 Re: jak to jest z wasza miloscia do dziecka? 02.12.05, 15:44
      Proponuje zachowanie zdrowych proporcji między czasem spędzanym przed
      komputerem, a czasem poświęcanym zabawie z dzieckiem a problemy same sie
      rozwiążą wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka