Dodaj do ulubionych

czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach?

23.12.05, 08:39
Cz Wasi męzowie pomagają Wam w czymś?
Mój w sumie nie lubi kuchni i spędzania tam czasu.Jeść lubi i to dobrze zjeść
i nie byle co. Ale jeśli go poproszę to pomoże, natomiast coś samemu zrobić
to nie, tłumaczy się tym ze kobieta powinna robić jedzonko. A jak u Was? a
jak ze sprzątaniem? u mnie to nie ma problemu z niczym w pomocy, jedynie
kuchnia jak wspomniałam wyżej.
Pochwalcie się jakich macie mężów, czy gotują za Was albo z Wami?
Obserwuj wątek
    • sunflower Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 08:46
      Nie gotują, ale sprzątają. I pójdą po jemiołę dziś, i orzechy z dziecmi
      wyłuskają do ciasta, i choinkę ubiorą, zakupy tez zrobią <
    • kawka74 Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 08:48
      Gdyby mój mąż powiedział, że to kobieta powinna robić jedzonko, kazałabym mu
      zmienić płeć. I niech sobie wtedy robi jedzonka do woli. Na szczęście lubi i
      umie gotować (ja nie znoszę); sprzątać nie lubi, ale jeśli zostanie mu wydane
      polecenie służbowe, sprząta bez grymaszenia.
    • kaaari Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 08:49
      Mój mąż w kuchni to kompletne beztalancie. Za to lubi dobrze zjeść. Duży plus
      to taki że ja nie musze po tym swoim pichceniu zmywać. Bez względu na to jak
      bardzo nabałaganię on zawsze posprząta. A tak ogólnie to obowiązki dzielimy na
      pół.
      • edytkaq Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 08:59
        mój podobnie do Twojego po pichceniu sprząta, i nie tylko po ale zawsze, pomaga
        mi, nie narzekam, ale gotowanie to nie j ego mocna strona.Chodź potrafi zrobic
        ekstra tosty, ugotowac meczko dla dziecka, dobre frytki zrobić, no i tego typu
        dania.
    • ania.silenter Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 09:05
      Mój pomaga - uwielbia gotować na Świętasmile.
      pozdrawiam
      • wesolek11 Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 09:13
        Mój pomaga, sprząta, w kuchni coś pokroi, pozmywa, na ogół wspólnie
        przygotowujemy.
    • asikx Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 09:14
      Mój gotuje zawsze - ja nie umiem i nie lubię.
      Wczoraj upiekł schab ze śliwką, mniammmmm
      A buraki na barszcz w kamionce to stały juuuuż dawno.
      Ale wigilia i tak u teściowej i każdy robi trochę - teściowa część, moja mama
      część, trochę my (poważne jedzenie mąż, ciasta ja)
      A sprzątamy zawsze razem.
      Mam dobrego chłopaka w domu.
      Pozdrawiam,
      Aśka
    • 18_lipcowa Jak to pomagają???????? 23.12.05, 09:27
      Co to znaczy pomagają??????????
      Nie bardzo rozumiem.

      Robią wszystko po równo, normalnie, jak domownik, qr....a - jak pomagają??????
      • wesolek11 Re: Jak to pomagają???????? 23.12.05, 09:47
        Oj, Lipcowa nie czepiaj się słówek. To, że powiem, że pomaga, to nie znaczy, że
        mniej robi. Ja też mówię, że mu pomagam, jak coś robię w garażu czy przy
        samochodzie. Choć prawde mówiąc nic nie robię, a mąż mój samochód sprząta! Wiec
        robi nawet wiecej!
        • 18_lipcowa Re: Jak to pomagają???????? 23.12.05, 09:56
          Sory kochanie ale jak mozna pomagać we własnym domu?
          Pomoc to moze przyjśc teściowa ale nie mąż. Mąż robi, czaisz? Po prostu.
    • aomega Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 09:43
      mój ukochany angazuje się w przygotowania do świąt bardziej niż jasmile
      sprząta,robi zakupy,ubiera z dziećmi choinkę i gotuje.I co najważniejsze jest
      tym zachwycony-taki fajny jestsmile
      • edytkaq Re:lipcowa! 23.12.05, 09:53
        Ty to masz zawsze problem.
        Jak moj może nie pomagac? mój może tylko pomagać, bo od rana do wieczora jest w
        pracy, jak przyjdzie to pomaga, chyba nie myślisz ze każda kobieta czeka cały
        dzień, np dzis i nic nie robi, bo mąż musi zrobić połowe. Chora jesteś
        dziewucho.
        • 18_lipcowa Re:lipcowa! 23.12.05, 09:57
          edytkaq napisała:

          > Ty to masz zawsze problem.
          > Jak moj może nie pomagac? mój może tylko pomagać, bo od rana do wieczora jest
          w
          >
          > pracy, jak przyjdzie to pomaga, chyba nie myślisz ze każda kobieta czeka cały
          > dzień, np dzis i nic nie robi, bo mąż musi zrobić połowe. Chora jesteś
          > dziewucho.

          Nie, nie czeka, ale tez nie wyręcza.
          Chora jestem? Może, przynajmniej nie jestem niczyją służącą.
          • edytkaq Re:lipcowa! 23.12.05, 10:00
            18_lipcowa napisała:

            > Nie, nie czeka, ale tez nie wyręcza.
            > Chora jestem? Może, przynajmniej nie jestem niczyją służącą.
            >
            ja też nie jestem służącą ale lubię jak mój męzulek smacznie je, jak ugotuję i
            mu ślicznie podam pod nosek, każdy facet tak lubi, każdemu się to należy po
            ciężkiej pracy, ja to lubię i nie uważam żebym jemu służyła, ale uwielbiam się
            odwdzieczać za to co dla mnie robi. Można powiedzieć prędzej że on jest moim
            słuzącym, bo wiecej robi ode mnie. U ciebie gotowanie znaczy wszystko?
            • 18_lipcowa Re:lipcowa! 23.12.05, 10:10
              > ja też nie jestem służącą ale lubię jak mój męzulek smacznie je, jak ugotuję
              i
              > mu ślicznie podam pod nosek, każdy facet tak lubi,

              Eeee wiesz że są tacy co lubią komuś pod nosek podstawiać?


              każdemu się to należy po
              > ciężkiej pracy, ja to lubię i nie uważam żebym jemu służyła, ale uwielbiam
              się
              > odwdzieczać za to co dla mnie robi. Można powiedzieć prędzej że on jest moim
              > słuzącym, bo wiecej robi ode mnie. U ciebie gotowanie znaczy wszystko?

              Nie, nie wszystko.
              • edytkaq Re:lipcowa! 23.12.05, 10:26
                18_lipcowa napisała:

                > Nie, nie wszystko.
                >
                >
                no więc właśnie, więc dobrze rozumuję, bo ty myślisz ze gotowanie to
                wszystko.Ja tylko gotuję dla męzusia, tak dobrze ze mi mozesz tylko
                pozazdroscic. Ty nie jesteś służącą bo niepotrafisz nic zrobić, więc co mozesz
                podac? przygotowac? nic!
                Może sie kiedys nauczysz. A swoją drogą to mój mężuś jest taki wspaniały,
                zawsze mi się odwdzięcza za wszystko, ja jemu również. A gotując łaski nie
                robię, bo gotuję tez swojemu dziecku, i tutaj też jestem słuzącą?
                • 18_lipcowa Re:lipcowa! 23.12.05, 10:32
                  > no więc właśnie, więc dobrze rozumuję, bo ty myślisz ze gotowanie to
                  > wszystko.Ja tylko gotuję dla męzusia, tak dobrze ze mi mozesz tylko
                  > pozazdroscic. Ty nie jesteś służącą bo niepotrafisz nic zrobić, więc co
                  mozesz
                  > podac? przygotowac? nic!

                  Nie myślę że gotowanie to wszystko.
                  Napisałam tak w kontekście przygotowan swiatecznych , a to przecież głownie
                  gotowanie. Gotowac umiem, moze nie wszystko ale umiem dobrze, nauczyłam się
                  sama z siebie. Lubię to robić od czasu dla czasu ale nie mam ambicji na super
                  kucharkę by męzuś był zadowolony. Tak sie sklada że natura obdarzyla mezczyzn
                  rozumem i rękoma i mysle ze nic zdrożnego jak to facet ugotuje dla siebie, albo
                  i dla żony i dzieci.Ba, wg to NORMA.
                  Co to znaczy że nie umiem nic zrobić, podać ? Buahaha!Jesli piszesz że ja nie
                  jestem służącą bo nic nie umiem zrobić i PODAĆ- no cóż, potraktować to mogę jak
                  komplement. To nie te czasy kochana że kobiety PODAWAŁY.

                  > Może sie kiedys nauczysz. A swoją drogą to mój mężuś jest taki wspaniały,
                  > zawsze mi się odwdzięcza za wszystko, ja jemu również. A gotując łaski nie
                  > robię, bo gotuję tez swojemu dziecku, i tutaj też jestem słuzącą?

                  Nie, po prostu uważam że gotowanie nie musi byc domeną kobiet. Raczej jestem
                  zdania że powinno byc po rowno.
                  • edytkaq [...] 23.12.05, 10:36
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • 18_lipcowa Re:lipcowa! 23.12.05, 10:45
                      Aha i to że ktoś ma inne poglądy na temat podziału obowiązków w domu nie znaczy
                      że gó...o wie o milości...to tak na marginesie.
                      • edytkaq Re:lipcowa! 23.12.05, 14:38
                        18_lipcowa napisała:

                        > Aha i to że ktoś ma inne poglądy na temat podziału obowiązków w domu nie
                        znaczy
                        >
                        > że gó...o wie o milości...to tak na marginesie.



                        przez żołądek do serca...
                        Ja jestem takiego zdania, pomimo ze nie usługuje mężowi w niczym (gotowanie) a
                        mąz nie usługuje mi (dając mi pieniaze zapracowane, sprzątanie) to miłośc ma
                        tutaj duże znaczenie.
                        Bo moje całe serce wkładam w to co gotuję, to dzięki męzowi nauczyłam się
                        gotowac. On właśnie uwielbbia to co robię. Wcześniej jak nie gotowałam dla
                        niego to nie poświęcałam uwagi aż tak dużej na to co gotuję, teraz wiem ze mam
                        dla kogo gotować, jestem zaskoczona ze takie pyszne jedzonko potrafię zrobić.
                        Miłośc się odbija w każdej rzeczy.Przynajmniej tak jest u nas. Ja nie mam innej
                        np zalety zeby czymś się wykazać tak dobrze jak gotowanie, bo to chyba
                        najlepsza rzecz jaką kobieta potrafi, każdy mężczyzna kocha jak
                        kobieta "dobrze" gotuje. Jak przyjdzie z pracy i dostanie pyszny obiadek.
                        Nie wyobrazam sobie zeby mąz wrócił z pracy i brał się za obiad, moze tylko
                        wtedy na to pozwolę jak sama będę pracowała.
                        • 18_lipcowa Re:lipcowa! 23.12.05, 14:48
                          > przez żołądek do serca...

                          Taaa powtórzę się jeszcze raz - to juz nawet moja babcia tak nie uważala.

                          > Bo moje całe serce wkładam w to co gotuję, to dzięki męzowi nauczyłam się
                          > gotowac. On właśnie uwielbbia to co robię. Wcześniej jak nie gotowałam dla
                          > niego to nie poświęcałam uwagi aż tak dużej na to co gotuję, teraz wiem ze
                          mam
                          > dla kogo gotować, jestem zaskoczona ze takie pyszne jedzonko potrafię zrobić.


                          Super. Ale są kobiety ktore inaczej okazują milosc, uwierz...
                          I męzczyzni ktorzy wolą miec ich milosc okazywaną inaczej...


                          > Miłośc się odbija w każdej rzeczy.Przynajmniej tak jest u nas. Ja nie mam
                          innej
                          >
                          > np zalety zeby czymś się wykazać tak dobrze jak gotowanie, bo to chyba
                          > najlepsza rzecz jaką kobieta potrafi, każdy mężczyzna kocha jak
                          > kobieta "dobrze" gotuje. Jak przyjdzie z pracy i dostanie pyszny obiadek.

                          Eeee nie, teraz to żartujesz??????????
                          To strasznie przykre że nie masz innych zalet ktore bo podobaly sie mezowi
                          oprocz bycia kucharą...

                          > Nie wyobrazam sobie zeby mąz wrócił z pracy i brał się za obiad, moze tylko
                          > wtedy na to pozwolę jak sama będę pracowała.

                          A ja tak, ja sobie wyobrażam. U mnie w domu tak robili rodzice i ja tez tak
                          bede robic.
                          • cocollino1 Re:lipcowa! 23.12.05, 15:01
                            > > Nie wyobrazam sobie zeby mąz wrócił z pracy i brał się za obiad, moze tyl
                            > ko
                            > > wtedy na to pozwolę jak sama będę pracowała.
                            >
                            > A ja tak, ja sobie wyobrażam. U mnie w domu tak robili rodzice i ja tez tak
                            > bede robic.
                            >
                            >
                            Dokladnie. U mnie to samo. Ale ja mam fajnie, bo u meza w domu tak sie zlozylo
                            ze to tesciu glownie gotuje, wiec maz nauczony, ze ugotowac moze tak samo jak
                            kobieta, co tez czyni.
                        • cocollino1 Re:lipcowa! 23.12.05, 14:59
                          Ja nie mam innej
                          >
                          > np zalety zeby czymś się wykazać tak dobrze jak gotowanie, bo to chyba
                          > najlepsza rzecz jaką kobieta potrafi, każdy mężczyzna kocha jak
                          > kobieta "dobrze" gotuje.
                          Jesteś w błędzie kolezanko. Jedyna rzecza ktora kobieta dobrze potrafi nie jest
                          tylko gotowanie. To znaczy moze u Ciebie tak jest, b sama tak piszesz. Kobiety
                          miewaja inne zalety, umiejetnosci itp Rola kobiety nie ogranicza sie do
                          kucharzenia. Ja bym takiego chlopa ie chciala, coby tylko zalezalo mu na tym
                          czy ja gotuje dobrze i to wszystko czego ode mnioe oczekuje??? Szok.
                          • 18_lipcowa Re:lipcowa! 23.12.05, 15:01
                            Ja głęboko wierzę że koleżanka żartuje i że to prowokacja...bo inaczej,cięzko
                            mi to zrozumieć.
                            • edytkaq Re:lipcowa! 23.12.05, 15:17
                              18_lipcowa napisała:

                              > Ja głęboko wierzę że koleżanka żartuje i że to prowokacja...bo inaczej,cięzko
                              > mi to zrozumieć.
                              >
                              >

                              a mój mąż przykłada dużą uwagę do tego jak umiem gotować i co gotuję. Nie
                              znaczy to że on nie gotuje i nie umie gotowac.
                              Jego mama jest dobra również w gotowaniu i on oczekiwał tego od swojej żony,
                              czyli mnie. Nie chodzi tu tylko ze jak umiem gotowac to wziął ze mną ślub.
                              Mam dużo innych zalet, jak każda kobieta.
                              Ale "JA" uważam ze każdy mąż powinien po pracy zjeść, to co ugotuje mu żona.
                              Chyba że są zony, co czekają jak przyjdzie chłop z pracy i jej ugotuje.
                              Nie lubię takich leniwych bab.Ty lipiec należysz do takich, bo sa inne czasy.
                              Ja nie jestem egoistką i samolubem, nie uważam że ja muszę wykorzystywac
                              innych. Jeszcze raz podreślam, ze uwielbiam jak męzowi gotuje, a on uwielbia
                              jeść, co nie znaczy że ja robię wszystko za niego.
                              Jestem w domu i uważam ze zrobić obiad i zajać się dzieckiem to drobnostka. Nie
                              muszę poświęcać całego swojego czasu na forum, tak jak ty.
                              • cocollino1 Re:lipcowa! 23.12.05, 15:25
                                Najwazniejsze jest to, ze Tobie to odpowiada i jestes szczesliwa!!!!!!!!!
                                To ze dla mnie, czy Lipiec jest to nie do pomyslenia to zupelnie nieistotne dla
                                Ciebie i dobrze. Tak samo dla Ciebie nie powinno byc istotne to co my na ten
                                temat myslimy. Uszanujmy wzajemnie swoje style zycia w tym zakresie.
                                • edytkaq cocolino 23.12.05, 15:42
                                  cocollino1 napisała:

                                  > Najwazniejsze jest to, ze Tobie to odpowiada i jestes szczesliwa!!!!!!!!!
                                  > To ze dla mnie, czy Lipiec jest to nie do pomyslenia to zupelnie nieistotne
                                  dla
                                  >
                                  > Ciebie i dobrze. Tak samo dla Ciebie nie powinno byc istotne to co my na ten
                                  > temat myslimy. Uszanujmy wzajemnie swoje style zycia w tym zakresie.



                                  kązdy ma prawo głosu, myślę ze mi zazdrościsz tej zalety i musisz troszkę
                                  szpilkeczkę wbić, ale przemilczmy temat(twoj temat)
                                  • 18_lipcowa Re: cocolino 23.12.05, 15:45

                                    > kązdy ma prawo głosu, myślę ze mi zazdrościsz tej zalety i musisz troszkę
                                    > szpilkeczkę wbić, ale przemilczmy temat(twoj temat)

                                    jakiej zalety?
                                    umiejętności gotowania czy dostawania orgazmu w momencie podawania męzowi
                                    obiadu? Jak tej drugiej to zazdroszczę, podawałabym wtedy obiad ze 3 razy
                                    dziennie.
                                  • cocollino1 Re: cocolino 23.12.05, 15:47
                                    Moja droga, ja chcialam poprostu zalagodzic sytuacje, moj post byl pokojowy,
                                    ale coz, widac garnuszki przeslonily Ci nawet zyczliwosc swiateczna, trudno...
                                    I tak na marginesie, nie mam za bardzo czego ci zazdroscic, gdyz ja umiem
                                    gotowac i to bardzo dobrze, a dodatkowo mam to szczescie ze moj maz rowniez,
                                    wiec czesto robimy to razem poprostu. Szpileczki nigdzie nie wbiłam, ale jak
                                    sobie zyczysz to mogesmile))
                                    MOj temat nie musi byc przemilczony, absolutnie, mam poprostu takie zycie jakie
                                    sobie ulozylam i Ty rowniez.
                              • 18_lipcowa Re:lipcowa! 23.12.05, 15:27
                                > a mój mąż przykłada dużą uwagę do tego jak umiem gotować i co gotuję. Nie
                                > znaczy to że on nie gotuje i nie umie gotowac.

                                Aha. No to super. Ja bym nie mogła być z kimś kto oczekuje ode mnie przede
                                wszystkim gotowania.

                                > Jego mama jest dobra również w gotowaniu i on oczekiwał tego od swojej żony,
                                > czyli mnie. Nie chodzi tu tylko ze jak umiem gotowac to wziął ze mną ślub.

                                Aha czyli wszystko jasne...wzorzec z domu.

                                > Mam dużo innych zalet, jak każda kobieta.
                                > Ale "JA" uważam ze każdy mąż powinien po pracy zjeść, to co ugotuje mu żona.
                                > Chyba że są zony, co czekają jak przyjdzie chłop z pracy i jej ugotuje.

                                Masz na myśli 3 daniowy obiad - zupe, drugie i deser oraz kompot własnej roboty?
                                Hehe u mnie mama gotowała, tata gotował, czasem nie gotowali tylko sie jadło
                                coś odgrzanego/mrożonki/zamawiało sie coś i jakos przeżyli razem 25 lat...

                                > Nie lubię takich leniwych bab.Ty lipiec należysz do takich, bo sa inne czasy.

                                Absolutnie nie jestem leniwa. Jestem po prostu tak wychowana iż uważam że
                                gotowanie to nie jest domena kobiet i nie mam ambicji być super gotującą żoną
                                codziennie lepiącą pierogi, pichcącą ciasta itp. SZKODA ŻYCIA na to...


                                > Ja nie jestem egoistką i samolubem, nie uważam że ja muszę wykorzystywac
                                > innych. Jeszcze raz podreślam, ze uwielbiam jak męzowi gotuje, a on uwielbia
                                > jeść, co nie znaczy że ja robię wszystko za niego.
                                > Jestem w domu i uważam ze zrobić obiad i zajać się dzieckiem to drobnostka.
                                Nie
                                >
                                > muszę poświęcać całego swojego czasu na forum, tak jak ty.

                                a moze na odwrót. Może to ja nie muszę zapitalać w kuchni i dlatego mam tyle
                                czasu na forum...Przemyśl to.
                                • edytkaq Re:lipcowa! 23.12.05, 15:38
                                  18_lipcowa napisała:


                                  >
                                  > a moze na odwrót. Może to ja nie muszę zapitalać w kuchni i dlatego mam tyle
                                  > czasu na forum...Przemyśl to.




                                  może i nie musisz zapitalać, ale wypadałoby przynajmniej ruszyk kuper i co
                                  kolwiek zrobic przed świętami, a ty nic, tragicczne podejscie.
                                  • 18_lipcowa Re:lipcowa! 23.12.05, 15:46

                                    > może i nie musisz zapitalać, ale wypadałoby przynajmniej ruszyk kuper i co
                                    > kolwiek zrobic przed świętami, a ty nic, tragicczne podejscie.

                                    Żartujesz? Przecież zrobilam, ulepilam pierogi z babcią, wieczorem kroję
                                    sałatkę.
                                  • chicarica Widzisz, edytka 25.12.05, 09:16
                                    Ja nie mam męża, ale mam narzeczonego (ślub w przyszłym roku). Pomieszkujemy
                                    sobie w zasadzie raz u mnie, raz u niego, więc problem podziału obowiązków mnie
                                    dotyczy, nie możesz mi zarzucić że nie mam pojęcia o życiu z mężczyzną.
                                    Ja wcale nie uważam, że umiejętność gotowania to najlepsze co kobieta może dać
                                    mężczyźnie. Może zabrzmi to jak przechwalanki, ale gotuję naprawdę dobrze
                                    (opinia innych, znajomi chętnie "wkręcają się" na moje spaghetti na przykład,
                                    spotkania towarzyskie często odbywają się przy jakimś przeze mnie upichconym
                                    żarełku wink), tym niemniej nie uważam, żeby to była moja największa zaleta.
                                    Jestem oprócz tego dobrym tłumaczem i lektorem, znam się na literaturze, dla
                                    mojego chłopa jestem autorytetem w dziedzinie motoryzacji wink, interesuję się
                                    polityką. Mój chłop ceni mnie jako kandydatkę na żonę nie dlatego, że moje
                                    pierogi są the best [a są, w żadnej knajpie takich nie ma, tylko moja mamuśka
                                    robi lepsze niż ja], tylko dlatego że może ze mną o wszystkim pogadać, że
                                    orientuję się w świecie, że można mnie ludziom pokazać i nie wstydzić się jak
                                    gębę otworzę, że jestem człowiekiem i posiadam osobowość i wyraziste (czasem
                                    kontrowersyjne) poglądy. On zawsze twierdzi, że jakby chciał sobie znaleźć
                                    kucharkę i sprzątaczkę, to by je zatrudnił, a nie żenił się z nimi.
                                    To, że kobieta nie robi z garów treści swojego życia i małżeństwa, nie oznacza
                                    że nie potrafi gotować i w domu ma syf. Ja osobiście gotować lubię i umiem, co
                                    do sprzątania jestem wręcz pedantyczna (mam alergię na kurz i to wymusza na mnie
                                    częste sprzątanie), ale traktuję to nie jako swoją misję jako kobiety, żeby
                                    kochanemu chłopu michę pod nos podsunąć, tylko raczej jako formę odpoczynku
                                    psychicznego (sic!) po intelektualnie wyczerpujących czynnościach typu
                                    przetłumaczenie umowy (kto wie o czym mówię, ten zrozumie) - ot, taki restart
                                    systemu. Mój chłop też nie czeka z założonymi rękami, tylko sam zakasuje rękawy
                                    i bierze się do roboty jak trzeba coś sprzątnąć czy ugotować i w zasadzie to
                                    chyba nigdy nie zastanawialiśmy się, które czynności ma wykonywać mężczyzna, a
                                    które kobieta. Jak trzeba sprawdzić poziom oleju w moim aucie (mamy dwa, moje i
                                    jego), to ja też nie krzyczę "och, misiu, bo ja to taka mala, nie wiem nawet
                                    gdzie się maskę otwiera, zrób mi", tylko sama robię takie rzeczy.
                                    Wydaje mi się, że zrobiłaś ze swojego mieszania w garach wielką misję. Któraś z
                                    dziewczyn wyciągnęła rękę na zgodę, potrafiła zaakceptować twoje inne spojrzenie
                                    na świat, ale ty nie potrafiłaś zaakceptować jej. Przykre to, bo wyszło z ciebie
                                    chamstwo i wąskie horyzonty. Racja, gary przesłoniły ci świat do tego stopnia,
                                    że atakujesz kobiety, które żyją inaczej. Czy one są dla ciebie zagrożeniem?
                                    Boisz się, że małżonek któregoś dnia porzuci twoje obiadki dla jakiejś
                                    wyrachowanej leniwej suki, co nie tylko nie gotuje mu, ale jeszcze ciągnie go do
                                    drogich restauracji i to na jego koszt?
                                    Pies szczeka, kiedy się boi.
                              • 18_lipcowa Re:lipcowa! 23.12.05, 15:28
                                Caly czas gleboko wierze ze to co piszesz to prowokacja...
                                • edytkaq Re:lipcowa! 23.12.05, 15:39
                                  18_lipcowa napisała:

                                  > Caly czas gleboko wierze ze to co piszesz to prowokacja...
                                  >

                                  a ja mam to w d...co sobie myślisz, jasne?
                                  • 18_lipcowa [...] 23.12.05, 15:48
                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                    • chicarica Ja jestem tylko ciekawa 25.12.05, 09:18
                                      dlaczego lipcowa jest kasowana, a chamskie odzywki edytki nie?
            • wesolek11 Re:lipcowa! 23.12.05, 10:39
              Ja też uważam, ze mój robi więcej ode mnie. Pracuje ciężej niż ja, czesto
              opłaty, zakupy, jakiś remoncik w domu, czy przy samochodzie, odśnieżanie, itp.
              To może on powiedzieć, zebym to sama robiła, bo nie będzie moim służącym. Mamy
              jakiś tam podział, pomagamy sobie, ale i wiele rzeczy robimy wspólnie.
              • 18_lipcowa Re:lipcowa! 23.12.05, 10:42
                wesolek11 napisała:

                > Ja też uważam, ze mój robi więcej ode mnie. Pracuje ciężej niż ja, czesto
                > opłaty, zakupy, jakiś remoncik w domu, czy przy samochodzie, odśnieżanie,
                itp.
                > To może on powiedzieć, zebym to sama robiła, bo nie będzie moim służącym.
                Mamy
                > jakiś tam podział, pomagamy sobie, ale i wiele rzeczy robimy wspólnie.


                No i przecież ja jestem za podziałem.
                Jestem przeciw usługiwaniu. To róznica.
        • edytkaq Re:lipcowa! 23.12.05, 09:57
          i jeszcze jedno, ja chyba też powinnam iśc do pracy do męża mu pomuc to
          skończyłby wczesniej i odwaliłby robote za mnie w domu(twoim rozumowaniem)
          • 18_lipcowa Re:lipcowa! 23.12.05, 10:10
            edytkaq napisała:

            > i jeszcze jedno, ja chyba też powinnam iśc do pracy do męża mu pomuc to
            > skończyłby wczesniej i odwaliłby robote za mnie w domu(twoim rozumowaniem)


            No nie bardzo idziesz moim rozumowaniem, no ale...coz
            • amhali Co do "pomagania" 23.12.05, 10:39
              A ja jednak uwazam ze maz moze "pomagac" a nie robic swoje, bo nie uwazam
              (podobnie jak maz) ze TRZEBA posprzatac, TRZEBA ugotowac to i to - w takim
              wypadku faktycznie bysmy to jako wspolny obowiazek bysmy robili.

              Natomiast skoro JA mam kaprys zeby jednak bylo posprzatane, czy ugotowane czy
              cokolwiek w tym stylu - to maz mi pomaga wink

              pozdrawiam

              ps. notabene nieopodoba mi sie ten owczy ped (bez urazy dla nikogo) ze na
              wigilie to MUSI byc to i to, ja rozumiem tradycje etc - ale jesli komus to
              zupelnie nie sprawia przyjemnosci to po co - tak sie pytam bo jakos w okolicy
              swiat strasznie duzo zlosci i zalow jakis z ludzi wychodzi. Oczywiscie to pewnie
              marginalne zjawisko, bo jednak duzo osob cieszy sie na swieta, sprzata przy
              kolendach i cieszy sie z ubierania choinki - ale znam po prostu takich co tego
              po prostu nie znosza, a i tak urzadzaja swieta w ten a nie inny sposob bo tak
              trzeba. Ja poniewaz maz w pracy dzis, a ja nie czuje sie na silach aby w 8 m-cu
              ciazy kupowac i nosic np. choinke - to jej pewnie nie bedzie mimo ze u mnie
              swieta sa i pewnie czesci osob sie to niespodoba...coz.
              • 18_lipcowa Re: Co do "pomagania" 23.12.05, 10:44
                Zgadzam sie z Tobą. Ja też nie lubię tego owczego pędu i u mnie takiego nie ma.
                Zakupy robione nie dziś i nie wczoraj tylko powolutku przez cały grudzien. Ot
                dwie sałatki, pierogi, ryba i jakies mieso na drugi dzien.
                Sprzątania tez wielkiego nie mam bo nie ma co sprzątac. Choinka ubrana, a tak
                poza tym nie widze powodu WIELKIEEEEGO gotowania i przygotowań.
    • wieczna-gosia nie gotuje 23.12.05, 10:09
      robi sniadania w sobote i w niedziele. Poza tym nic. Nienawidzi tego szczerze,
      lubi robic grzanki i jajecznice smile
      Tak wiec moze szczerze powiedziec ze moj pomaga tylko i li- jesli chodzi o
      kuchnie- przyniesie, wyniesie, pozamiata i kupil zmywarke bo zmywac tez
      nienawidzil, ale ja nienawidzilam bardziej.
    • julia246 Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 13:43
      Robimy razem, sprzątamy, myjemy okna itp. nie gotuje bo ja nic takiego nie
      szykuję do jedzenia.
    • 76kitka Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 14:06
      mój mąz pomaga tylko w kuchni, robi też jakieś cięższe prace, no i oczywiście przynosi choinkę. Ale przypomniałaś mi tym wątkiem taki wywiad z góralem, który albo obejrzałam w TV, albo usłyszałam w radio. Spiker pyta górala o tradycje bożonarodzeniowe, o kolędy, potrawy, przygotowania do świąt, góral na wszystkie pytania odpowiadał podobnie np. no kobity omiatajom izbe, baby warzom to i to ... no to spiker dopytujesie, no baco, a co Wy robicie w ramach tych przygotowań? Baca zaczął odpowiadać od nowa, że sprzątają, warzą, smażą, pieką, więc spieker mówi do Niego, baco ale mówiliście, że to baby robią, a ja pytam co Wy robicie? No jo kozoł coby było zrobione - odpowiedział baca smile
    • mama_maksa Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 15:03
      U mnie gotowaniem zajmuje się mąż (ja tylko zupy i ciasta). Nie to że tego nie
      lubię, albo nie umiem, ale jemu to sprawia taka frajdę, że nie nalegam. Gorzej
      jest ze sprzataniem. Ale wczoraj ja robiłam zakupy w Geancie, co w okresie
      przedświątecznym jest nie lada wyczynem, a męża zagoniłam do wycierania kurzów.
      No i dał radę - poprostu mu sie nie chce robić takich rzeczy. Dzisiaj też
      czekają na mojego męża do zrobienia śledziki w sosie śmietanowym z cebulką, w
      sosie musztardowym z curry, śledzie pod pierzynką i ryba w kremie cytrynowym, a
      ja sie zajmę całą resztą i Maksiem
      • lena99 nie na temat do mamy maksa 23.12.05, 15:37
        Przepraszam, że nie na temat, ale jak robisz śledzie pod pierzynką? Brzmi
        interesująco.


        To może na temat tez się wypowiem przy okazji. Otóż mój mąż mi nie pomaga. On
        po prostu robi różne rzeczy, które są konieczne do życia w rodzinie. Ja gotowac
        nie lubię, za to chętnie wyszukuję ciekawe potrawy. A jeść dobre rzeczy lubimy
        obojesmile
        • mama_maksa Re: sledzie pod pierzynką 23.12.05, 17:10
          najlepszy efekt jest w przezroczystym naczyniu w jakiejś salterce. posiekane
          produkty układam warstwow. na sam spód ugotowane ziemniaki, na nie, śledzika,
          póżniej groszek konserwowy, majonez (moze być wymieszany z jogurtem lub
          śmietaną), na to wszystko ugotowana marchewka (żeby trochę ożywić
          kolorystycznie tą potrawę), dalej jajka na twardo, można posypać startym serem
          żółtym i na sam wierzch majonez ze śmietana lub jogurtem. Jest dowolnośc
          produktów, mozna dobierać według własnego uznania. Chodzi o to żeby wszystko
          było posiekane i układane warstwowo, no i ta "pierzynka" na wierzchu. Mozna ja
          posypać czarnym pieprzem. Nakładając trzeba wybierać ta sałatkę do samego dna
          żeby spróbować wszystkich warstw. życze smacznego
          • lena99 Re: sledzie pod pierzynką 23.12.05, 18:29
            Dziękuję!!!
            A te śledzie to z octu czy solone? I czy można juz dzisiaj zrobić?
    • mieszkowamama Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 17:44
      TAK wink
      Wesołych...
    • isma Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 17:54
      Poniewaz ja pracuje zawodowo, a maz zajmuje sie dzieckiem i domem - to,
      ewentualnie, ja mu pomagam wink)). Rowniez dobra rada, bo on z tych, ktorzy z
      rodzinnego domu modelu innego niz tradycyjny wyniesc nie mogli.

      Ale chcialam o czyms innym: nie bardzo rozumiem swiete oburzenie dotyczace
      slowa "uslugiwac". Dla mnie to bardzo piekne slowo, bardzo dobrze oddajace
      istotny wymiar milosci. Jesli "uslugiwanie" jest swiadome i dobrowolne.
      No, ale, kategoriami forumowego ogolu, to mnie "usluguja", wiec moze
      faktycznie ta perspektywa spojrzenie zmienia, co?
    • halszkabronstein Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 23.12.05, 19:36
      Ja sama staram się troche pomóc w przygotowaniach tongue_out , ale gotować kompletnie
      nie umiem . Wynika to pewnie z faktu, ze najbardziej lubie jeść warzywa ,
      owoce , sałatki itp . Mój ukochany za to świetnie gotuje i nawet chętnie się
      tym zajmuje hihi.. Nie wiem co to za głupota , ze kobieta powinna przygotowywać
      jedzenie uncertain , to raczej wygodnictwo . Ja też się na tym kompletnie nie znam ,
      ale pomóc zawsze moge , a robienie czegoś we 2 zawsze może być przyjemnościa a
      nie obowiązkiem big_grin. Ponadto mężczyzni maja wiecej kubków smakowych na języku
      wiec są naturalnie stworzeni do gotowania , doprawiania i degustowania własnych
      potraw i tego bede się trzymała wink.
      • titicaka Re: czy Wasi mężowie pomagają w przygotowaniach? 25.12.05, 14:23
        Moj maz nie pomaga tylko wszystko robi praktycznie sam ,lacznie ze sprzataniem
        po ... a w potrawach pomagaja mu jego rodzice.
        Wesolych Swiat

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka