Dodaj do ulubionych

matki taszczące wózki po schodach... są takowe?

10.01.06, 21:42
Mieszkam w starym budownictwie, 3 piętro, ale jak 4 w nowych blokach. Nie mamy wózkarni. Do tej pory jakoś sobie radziłam - gondola w domu, stelaż w piwnicy. Za chwilę kupuję spacerówkę i kompletnie nie wiem jak sobie poradze w tej sytuacji - złożoną trzymać w domu i znosić z dzieckiem na rękach? A te wszystkie kołderki, czapeczki, folie to w zębach znosić??? smile) Jak Wy to robicie?
Obserwuj wątek
    • grzalka Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 10.01.06, 21:49
      mieszkałam co prawda na pierwszym, ale sąsiadka z trzeciego tez tak robiła-
      miałysmy trójkołowe spacerówki na pompowanych kołach i po prostu zjeżdżałyśmy
      nimi po schodach z dzieckiem i akcesoriami w środku
    • pszczola99 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 10.01.06, 22:01
      My też mamy pompowane koła i jeździmy w górę i na dół.
    • emilka82 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 10.01.06, 22:48
      Witaj. Ja niestety u siebie do piwnicy w ogóle nie wchodzę. Synek ma 4
      miesiące. Taszczę wózek z drugiego piętra. Najjpierw wyczówam moment aby go
      znieść a potem dziecko. Do tej pory nosiłam go w "torbie" wózkowej, było
      łatwiej bo tam miał odrazu okrycia itp. Fajnie jak pomaga mąż, ale nie zawsze
      jest pod ręką... Cóż takie uroki bloków. Najgorsza ta zima bo jeszcze to
      stresowe ubieranie w swetry kombinezony, awantura... na pół bloku
    • mewamac1 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 10.01.06, 22:49
      A ja za drzwiami, za zgodą spółdzielni, wkręciłam hak z zapięciem takim jak do
      rowera. przypinam złożony wózek. Nikomu nie zawadza, a ja mam wygodę...
    • mewamac1 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 10.01.06, 22:50
      Tyle tylko, że moja córcia jest jedynym dzieckiem w naszej klatce. Gdyby było
      ich więcej byłby problem.
    • figrut Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 10.01.06, 23:02
      Nie mam potrzeby taszczenia wozka po schodach. Wozek stoi na dole przez caly
      czas. Poza tym malo go uzywalam, najmlodszy wiekszosc swoich niemowlecych
      spacerow spedzil w chuscie.
    • kangur4 Są, a jakże. 10.01.06, 23:34
      Ja najpierw znoszę wózek, potem dziecko. Wymaga to dośc gruntownego
      przygotowania logistycznego:

      - przede wszystkim kupujesz lekki wózek (ja mam taki, co wazy 8 kg)
      - najpierw szykujesz siebie - kurtka, szalik, klucze, komórka, portfel, czapka
      w pogotowiu. Buty najlepiej na nogach
      - ubierasz dziecko. Ale bez rękawiczek
      - przypinasz smoczek do kobinezonu
      - wsadzasz dziecko do łóżeczka, kojca, od biedy przykuwasz do kaloryfera
      - ubierasz się w mgnieniu oka
      - klucz do kieszeni
      - znosisz wózek, do którego wrzuciłaś wcześniej folię, kocyk i co Ci tam
      potrzeba.
      - zostawiasz wózek. Rzeczy z wózka przekładasz na rozłożoną budę.
      - lecisz z wywieszonym językiem po dziecko
      - wyjmujesz zaryczane/zajete zdejmowaniem czapki dziecko
      - zamykasz drzwi kluczem, który wcześniej przezornie schowałaś do kieszeni.
      - schodzisz
      - wkładasz dziecko
      - zapinasz, zakładasz rękawiczki, obkocykowujesz, folia do bagaznika.

      Aksesoria pomocnicze: dobry antyperspirant, relanium, perspektywa wysłania męża
      w weekend.

      Powodzenia.
      • 111a4 Re: Są, a jakże. 10.01.06, 23:46
        dokładnie tak jak opisałaś.hihihihi
      • mooh Re: Są, a jakże. 11.01.06, 00:43
        A jak juz usadowisz dziecię w wózku doznajesz nieprzyjemnego uczucia, że czegoś
        jednak zapomniałaś. Wtedy mały potwór otwiera paszczę i zaczyna ryczeć i juz
        wiesz, że tym zapomnianym czymś był smoczek.
        • kangur4 Re: Są, a jakże. 11.01.06, 01:11
          Dlatego napisałam, że smoczek przypinamy do kombinezonu. To bardzo ważny
          podpunkt.
          Ja notorycznie zapominam komórki, ale to niewielka strata.
          Mooh, co Ty tu robisz? I o tej porze? Ja jestem usprawiedliwiona, bo czuwam
          przy M. (38,7 w dalszym ciągu).
          • mmmmm Re: Są, a jakże. 11.01.06, 09:38
            ha ha ale się uśmiałam dokładnie przez to przeszłam wszyskie warianty: dzicko
            w wózeczku wózek sam na dół, zjeżdanie wózkiem z góry itd, dobrze to działa na
            figurę( te wejścia z powrotem z zakupami a potem po wózek) ale na kręgosłup
            okropnie, szanujmy te kręgosłupy bo potem to wyjdzie ! pzdr mamy co wózka na
            dole nie mogą zostawić
      • tulf Re: Są, a jakże. 11.01.06, 09:10
        Ja ma podobny problem . Mieszkam w centrum stolicy w piętnastopiętrowym bliok,
        winda niby jest ale co z tego jak do niej prowadzą schody od wejścia po których
        trzeba wnieść dziecko z wózkiem i nieść a nie zawsze są chetni do pomocy a ja
        nie mam zdrowia i ochoty za każdym razem prosić i nie lubię jak ktos mi robi
        łaskę. A mała ma trzy miesiące i już waży ponad siedem kilo dodać do tego wózek
        i czasami zakupy to pewnie czasami noszę i dobre 15 kilo. Pozostawienie wózka
        na dole nie wchodzi w grę, bo nie wiem co by się z nim stało gdybym ja sobie
        siedziała w tym moim mieszkanu na 12 piętrze. W piwnicy tez nie zostawie bo tam
        tez prowadzą schody no i sa szczury.
      • kubusiowa78 Re: do kangur4 11.01.06, 10:31
        U mnie identycznie, nawet kolejnośc czynności ta samabig_grinDDD A wózek mam Peg
        Perego Atlantico,waży 8,9kg. Z innym nie wyobrażam sobie tej akcjismile))
        Pozdrawiam
      • kaja2071 Re: Są, a jakże. 11.01.06, 11:27
        są są. Jedna z nich jestem ja.U mnie wyglada to podobniesmile
        Najpierw faza przygotowan:
        a) szykuje wózek - spiworek itp
        b)szykuje torbe - w niej portfel,komórka itp -klucze zostawiam na komodzie
        c)warstwowo ukladam rzeczy mlodego - na samym spodzie kombinezon,na wierzchu czapka.. zeby sie potem nie zakopac w ciuchach smile))
        d)ubieram sie
        e)młodego wsadzam do lozeczka i obsypuje chrupkami zeby mial sie czym zajac
        f) sprint po schodach z wozkiem pod pacha
        g)sprint po schodach - tym razem do góry
        h)ubieram mlodego - modlac sie zeby nikt mi wozka z klatki nie zajumałsad
        i)mlody pod pache, torba na szyje, i bieg z prawie 12kg klocem znow na dol.

        Z regóły konczy sie to tak,ze po powrocie ze spaceru musze brac prysznic taka jesem zgrzanasmile bo przeciez trzeba jeszcze wracajac wykonac te same czynnosci tyle ze w odwrotnej kolejnosci
      • mamamalgosi Re: Są, a jakże. 11.01.06, 11:31
        Chciałam opisać swoją wyprawę ale nie muszę... jest dokładnie tak samo jak u
        Ciebie smile
        Mieszkam na pierwszym piętrze i przez pół spaceru dochodzę do siebie a drugie
        pół przygotowuję się psychicznie do powrotu smile)
        Ale co tam !!! Damy radę smile
        Pozdrawiam wszystkie blokowe mamy !
      • mama_wojtusia2 Re: Są, a jakże. 11.01.06, 17:07
        Ale się ubawiłam smile Ja mieszkam na 4 bez windy, wózek trzymam
        w garażu za blokiem, ale ze straszym synkiem trenowałam to o czym
        piszesz....
    • majca1 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 11.01.06, 08:26
      Jak młoda jeździła w gondoli to ja brałam gondolę z dzieckiem w jedną rękę a
      stelaż złozony w drugą. Czasem, jak byłam w gorszej formie to znosiłam na
      przemian gondola stelaż co pół piętra. Z czasem było poręczniej zamienić
      gondolę na fotelik samochodowy wpinany do wózka. Przy którymś razie, kiedy to
      zapomniałam smoczka - powiedziałam NIE. Efekt jest taki że mąż do pracy zasuwa
      na nogach a ja trzymam wózek w bagażniku.
    • jakw Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 11.01.06, 08:40
      Spraw sobie nosidełko lub chustę
    • boziaj Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 11.01.06, 09:00
      ja walcze z 4 p.obecnie uzywamy spacerówki
      schodzimy i wchodzimy za jednym razem: Mała w nosidle (takim na brzuchu), a
      wózek fajnie się sklada, tak ze złożony moge prowadzic po schodach praktycznie
      jedna ręką; w dół fajnie, bo praktycznie sam zjeżdża, w górę niestety trzeba
      użyć więcj siły
      akcesoria w złożonym wózku
      na dole rozkladam wózek (,mala w nosidle więc 2 ręce mam wolne)i jedziemy :0
      trudno to nazwac superkomfortem, ale da się zyć i to bez wielkiego dźwigania
    • bomba001 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 11.01.06, 09:20
      ja nie robiłam tego na co dzień, ale jak szłam do rodzoiców-5 piętro, stare
      budownictwo. miałam do tego super wózek-inglesine max. lekka (ok 7 kg i
      poręcznasmilewnosiłam/znosiłam dziecko przypiete w wózku, jesli trzeba zatrzymując
      sie co pol piętra. wózek 7, dziecko 10, to tylko 17, cały czas mniej niz np
      wózek polak. myślę, że lekki wózek to podstawasmile)
      • ola31121982 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 11.01.06, 10:43
        Znoszenie wózka to odwieczny (tu w znaczeniu 8 miesięcy -bo tyle młody ma)
        problem,pomimo tego,że mieszkamy na pierwszym piętrze. Na dole na dłuższą
        chwilę nie zostawię, bo jak nie ukradną to pewnie zaraz zniszczą.Do tego
        wszystkiego mamy cholernie ciężki wózek,jedyny plus to pompowane duże koła.
        Jak KUBA urodził się w maju było łatwiej - dosyć,że bez tych
        ciuchów,swetrów,kombinezonów,kocy itp. to jeszcze jak był mały to w nosidełku
        wkładanym do wózka ( na tą chwilę już się nie mieści). Szybciutko spuszczałąm
        wózek po schodach i biegiem po naszykowane dziecko na górę.Z powrotem gorsza
        sprawa bo trzeba zanieść dziecko i wrócić po wózek i na górę. Ale za to jaka
        figura. Cieszę się,że idzie wiosna kupujemy lekką spacerówkę i mamy nadzieję,że
        praoblem się rozwiąże.pozdrawiamy ćwiczące mięśnie (taszcząc ciężary na góre)
        mamusie.papapap
        • niutaki Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 11.01.06, 10:51
          jak to dobrze, że mam to już za sobą, uff uff, zanim przeprowadziałam młodą do
          spacerówki, to mąż rano znosił wózek, a ja bez przerwy wyglądałam na klatkę
          czy stoi (stał owszem: opluty i zasypany wszystkim co starym babom przyszło do
          głowy wysypywać przez barierki na dół), a jak młoda wsiadła do spacerówki to w
          jedną rękę wóz z całym oporządzeniem, w drugą dziecko i w drogę. Jak zasnęła na
          spacerze to snułam się tak długo, aż spotkałam kogoś znajomego i silnegosmile
    • nalle_marta Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 11.01.06, 10:57
      Niestety są sad Mieszkam na IIp przewojennej kamienicy - nie ma miejsca na dole
      gdzie zostawić wózek a piwnica tez niedostępna - od razu schody za drzwiami.
      Generalnie koszmar. Póki młoda była malutka - zostawiałam ją w gondoli, wózek
      znosiłam, wracałam po małą. Teraz skończyła rok 01.01 i już jest katastrofa.
      Wózek mam potwornie ciężki - polskiego Nestora, ale za to jedyny, jaki się
      sprawdza na gdyńskim bulwarze i skwerze (zawsze wiatr, często w porywach
      sztormowy, mimo, że w samym mieście bywa wówczas OK).
      Kupiłam spacerówkę PegPerego - i żałuję najbardziej na świecie - totalna
      porażka. Przy temp. -5C dzieciak był (mimo śpiwora i kocyka) przemarźnięty.
      Wróciłam do Nestora i mała znowu niezależnie od pogody zawsze cieplutka.
      Za to coraz częściej ze zgrozą myślę o akcji wózek 16kg-dziecko 10kg-schody -
      chyba po roku noszenia powoli siada mi kręgosłup sad Nie mam pojęcia co robić
      dalej - na kolejny wózek za 1200 i więcej zwyczajnie nie mam kasy sad
    • margot_susane Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 11.01.06, 13:17
      dziewczyny, nie spodziewałam się takiego odzewu!! A uśmiałam się jak nie wiem...
      Ja niestety nie mam miejsca na klatce na dole żeby wózek zostawić. Własnie wróciłam ze sklepu zrezygnowana. Chciałam kupic graco quatro deluze ale jak wzięłam to to do ręki to się załamałam. Peg perego atlantico było by ideałem ale cena poraża. Trzymajmy się!!! Z kulturystycznym pozdrowieniem,
      Małgosia
    • agam80 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 15.01.06, 14:06
      Wychodzisz z wózkiem i dzieckiem w nosidełku (takim z wózka), przenosisz dziecko
      z nosidełkiem na półpiętro (zajmie się patrzeniem w okno), znosisz wózek o
      poziom niżej niż dziecko, następnie znosisz dziecko poziom niżej niż wózek i tak
      aż do skutku smile Ja na szczęscie z pierwszego piętra, więc nie było aż tyle roboty.
      • madic Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 15.01.06, 14:38
        Hehe, i ja sie melduję. Na początki robiłam tak jak agam80, teraz:
        1.pakuję się i przygotowuję ubrania dla siebie i dziecka
        2.wkładam małego do łóżeczka z biszkoptem, soczkiem, zabawką itp.
        3. sprint z wózkiem na dół
        4. ubieram siebie
        5. ubieram Kajtka (on nie cierpi więc wyje i sie wyrywa)
        6. wychodzimy
        Do tego oczywiście staram się pamietać o drobiazgach typu komórka, klucze,
        smoczek itp.
        Mieszkam na 4. piętrze bez windy, wózka nie ma gdzie trzymac na dole, więc
        powrót tak jak wyjście mniej więcej, czasem, jak wiem, że mąż wróci zaraz
        zostawiam wniesienie dla niego.
        Tak jak wszystkie na spacer wychodze spocona jak ruda mysz i wkurzona, na
        szczęście przechodzi mi szybkowink))
    • clio1979 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 15.01.06, 16:21
      Dołączam do klubu - 1 piętro bez windy, około 40 schodów do pokonania.
      Ja na razie stelaż z kołami trzymam na dole, mimo upomnień administracji
      (ale w nosie ich mam - wózkownia jest w piwnicy, ale co z tego skoro te matołki
      nie wybudowały tam podjazdów!!!), gondolę na górze.
      Ubieram trochę siebie, trochę małą, przygotowywuje wszystko, pies sam się
      wyprowadza na smyczy, na końcu ubraną córkę (5 mies) sadzam do łóżeczka,
      zapuszczam karuzelkę, zaczyna się ryk, ładuję ją do gondoli, ryk nabiera na
      sile, pies zaczyna nerwowo pochrumkiwać, ubrana i zgrzana, niosę gondolę na
      dół, w momencie nasadzania gondoli na stelaż i przykrywania jest już tylko
      RYK. Pies plącze się pod nogami, ja mokra, dziecko nie-smoczkowe.... Po 5-10
      minutach spaceru , dopiero się zapinam.
      Nienawidzę zimy.
    • mamka22 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 15.01.06, 17:21
      Ja w starym budownictwie mieszkam na 2 pietrze, ale to jest jak normalnie na 3-m.
      A więc początki były takie: najpierw koła na dól, potem gondola, potem dziecko.
      Myślałam, ze zwariuje !!!!!
      Potem juz znosiłam gondole razem z dzieckiem. Teraz mała przybiera na wadze i
      jest coraz gorzej.

      Nie wiem jak będzie ze spacerówką@!!!!
    • kwajkowska Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 15.01.06, 20:45
      my na drugim piętrze, ale mam bardzo kiepski kręgosłup, więc się przygotowałam.
      Kupiłam wózek uniwersalny, bez klasycznej gondoli i do tego wkładkę dla
      noworodka. Wózek stacjonuje na dole na klatce, a ja wspinałam się tylko z
      wkładką z Mają w środku. Co prawda mój kręgosłup ma jeszcze to szczęście, że
      mała waży 7 kg, a ma 9,5 miesiąca. Zawsze była leciutka.
      A teraz na spacery chodzi niania. Używamy spacerówki. Stoi na dole cały czas,
      więc pozostaje kwestia zniesienia dziecka na ręku.
      W zimie dla starszych dzieci na krótkie spacery polecam też sanki. wink
      zdecydowanie lżejsze niż wózek.
      Kasia
    • ksantypa7 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 16.01.06, 12:10
      mam dokładnie jak Ty!
      stara kamienica 3p (jak 4 w blokach) bez windy, przerobiłam to co dziewczyny
      piszą.....
      ale wpadłam na lepszy pomysł!
      jak wróciłam do pracy to małego zostawiam u teściowej i ona się teraz buja!!!!!
      wink)))))))))))))))))))))
    • jagodasoft2 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 16.01.06, 13:26
      Mieszkam na 2 piętrze i od urodzenia taszcze wózek. Teraz mała waży ok 9kg +
      13kg wóżek + wszystko co niezbędne. I to wszystko naraz w powietrze i jazda na
      dół a potem do góry. Czasami to jeszcze pare kilo zakupów, ale wtedy stosuje
      metode jak w drugim poście. Nie my pierwsze i nie ostatnie dzwigamy takie
      ciężary.
    • aiwilo1 Re: matki taszczące wózki po schodach... są takow 17.01.06, 14:59
      cieszę się, że nie jestem sama (wysokie 4 piętro)pozdrawiam i byle do wiosny
      (odejdą kombinezony i grube niewygodne kurtki)
      • kaktusowa to może doradzicie jaki wózek? 18.01.06, 10:05

        cześc dziewczyny, ja jeszcze mam sporo czasu (12 tc) ale już z przerażeniem
        myslę o wyprawach na spacery mieszkając na III p. kamienicy, bez mozliwości
        zostawiania wozka na dole. Przeglądam sobie różne stronki i szukam najlżejszych
        czy też najbardziej funkcjonalnych w tej sytuacji wózków. Narazie znalazłam coś
        takiego www.arti.pl/dzieciece/katalog.php?b=26 - rama alu i waga jedynie
        8,5 kg a do tego dobra cena.
        Pozdrawiam serdecznie,K
    • magdziaxyz Re: ja nie noszę wózek zostaje w samochodzie 18.01.06, 13:12
      Ponieważ sama nie wtaszczyŁabym nawet pustego wózka na 3 piętro zostawiam wózek
      w swoim samochodzie który stoi na parkingu. Jak na razie nie ukradli...Liczę że
      tak będzie dalej. Znoszę dziecko i torby do samochodu wyciągam wózek i możemy
      ruszać...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka