Dodaj do ulubionych

żal mi malucha...

13.02.06, 13:21
moje dziecko jest w szpitalu na zapalenie płuc. Leży z nami inny maluszek też
ma zapalenie płuc. Początkowo myślalam ze maluch jest malutki ale
dowiedzialam sie ze ma 8 mcy tyle ze byl wczesniakiem i urodzil sie ważąc 500
gr!. Nie to jednak jest ważne. Rodzice przychodzą do tego dziecka jak chcą,
nie zostają na noc, nie rozmawiają z nim, kiedy są to przewiną , nakarmią i
znikają. Pielęgniarki pozwalają maluchowi ryczej pół nocy. Podczas
tygodniowego pobytu mojego) jedna pieleniarka się zlitowała i umyła to
dziecko. Widac po nim ze mu potrzeba miłości, uczucia, dość się ju w swoim
życiu wycierpiało (od miesięcy hospitalizowany na rózne choroby). Zal mi
maluszka... Nie mi oceniać rodziców, może nie mają pieniędzy żeby zostawać na
noc wszpitalu, może mają inne obowiązki, ale jakoś nie mogę pogodzić się z
tym że maluch jest 23h na dobę sam. Z drugiej zaś strony kiedyś rodzice nie
mogli zostawać na noc w szpitalu, ciekawe jaka wtedy była opieka nad
dziećmi... le to jakie podejście mają pielęgniarki do tego dziecka też mnie
przeraza. Zachowują się jak urazone księżniczki, które chcą coś udowodnić
rodzicom. Tylko czy ktoś mysli w tym momencie o dziecku?? siedzę sobie tak i
myślę, gdyby nie to że mój już zdrowieje i nie chce go zarazić znów,
utuliłabym tego maluszka, skoro od najbliższych mu osób nie może tego
dostać...
Obserwuj wątek
    • malgorzata23c Re: żal mi malucha... 13.02.06, 13:26
      Wiesz to przerażające co piszesz.Nie nam osądzać tych rodziców,ale... Nie
      mieści mi sie to w głowie,żeby tak obojętnym być na los SWOJEGO dziecka
    • ania.freszel Re: żal mi malucha... 13.02.06, 13:27
      Mnie też zawsze szkoda dzieci których nie ma kto przytulić. Tym bardziej ze to
      jeszcze takie maleństwo.
      Wyć mi sie chce jak cos takiego czytam lub słysze. U niejednego pies ma lepiej
      niż u drugiego jego własne dziecko.
    • elza78 Re: żal mi malucha... 13.02.06, 13:32
      rodzic ejak rodzice, wiesz osmiomiesieczne ciagle chorujace dziecko, trezba
      gdzies pieniadze zarabiac, moze maluch ma rodzenstwo w domu, trudno powiedziec,
      ale zachowanie pielegniar jest skandaliczne.
    • aneta76 Re: żal mi malucha... 13.02.06, 13:40
      Nie chcecie oceniac rodzicow to tego nie robcie... Nie macie pojecia jak moze wygladac sytuacja tej rodziny...
      Moze to nie jest ich jedyne dziecko i nie moga nagle pozostalych zostawic w domu samych, zeby siedziec non stop przy najmlodszym, tym bardziej zreszta, ze jak piszesz jest od wielu...

      >Rodzice przychodzą do tego dziecka jak chcą,

      A moze jak MOGA??

      >nie zostają na noc, nie rozmawiają z nim, kiedy są to przewiną , nakarmią i
      >znikają.

      Jedym slowem moze straja sie zrobic co tylko moga, kiedy tylko moga... bo nie moga ze wzgledu na reszte rodziny rzucic pracy na kilka miesiecy (albo i dluzej bo nowa znalezc to nie hop siup...), zeby siedziec z maluszkiem w szpitalu. Skad wiesz, czy ta matka nie placze calych nocy, nad tym jakie to dziecko jest biedne, ze nie moze NIC wiecej zrobic, zeby mu ulzyc i tylko modli sie, zeby przynajmniej lekarze i pielegniarki sie zajely tym biednym maluszkiem...

      >Pielęgniarki pozwalają maluchowi ryczej pół nocy. Podczas
      tygodniowego pobytu mojego) jedna pieleniarka się zlitowała i umyła to
      dziecko. Widac po nim ze mu potrzeba miłości, uczucia, dość się ju w swoim
      życiu wycierpiało (od miesięcy hospitalizowany na rózne choroby). Zal mi
      maluszka...

      Rozumiem, ze Ci zal maluszka, ale wiesz, zycie jest STRASZNIE brutalne nawet dla takich maluszkow, a jak widac, osoby postronne maja to daleko w ... albo tak jak Ty, mowia wszytskim jak strasznie im zal takiego maluszka nie robiac NIC...

      Pozdrawiam...
      • mispolonia Re: żal mi malucha... 13.02.06, 13:50
        jesteś nie sprawiedliwa. Opisałam jak ja to widzę i zaznaczyłam że nie chcę
        oceniać rodziców bo zdaję sobie sprawę że może być tysiąc okoliczności które
        wpływają na takie a nie inne wizyty. Ale jeżeli nawet wpadają na godzinę to:
        mogą dziecko umyś, nakarmić, przewinąć, przebrać, rozmawiać z nim, pobawić się,
        grzechotką poruszać, poczytać mu bajke, zaśpiewać kołysankę, pocałować, etc. Ja
        siedzę z dzieckiem non stop, nie wymagam tego samego od innych rodziców ale
        jeśli ktoś kocha swoje dziecko, zwłaszcza jeśli tyle się wycierpiało, to
        powinien mu tę miłość okazywać. A po nich tego nie widać. Jeśli matka płacze po
        nocach to jej współczuję ale czemu będąc te 5 min z dzieckiem nie okaże mu tej
        miłości? czemu rodzice którzy odwiedzają swoje dziecko raz na dobę połowę z
        tego czasu spędzają na korytarzu czytając gazetę lub pijąc kawę?
        A ja i inne matki kołysamy łóżeczkiem, wsadzamy smoczka, wołamy pielęgniarki,
        co możemy zrobić kiedy nasze dzieci już zdrowieją a w szpitalu i nie chcemy
        żeby złapały kolejne zarazki?
        • babka71 Re: żal mi malucha... 13.02.06, 14:01
          mispolonia nie pytaj tylko jak pójdziesz do swojego dziecka to i utul to
          drugie, nic Cię to nie kosztuje, ja bym nie myslała o jego rodzicach, tylko bym
          przytuliła ..., a potem zapytała pielęgniarek , jak się nazywa jego matka i
          zapytała dlaczego nie przychodzi???
        • aneta76 Re: żal mi malucha... 13.02.06, 14:06
          > czemu rodzice którzy odwiedzają swoje dziecko raz na dobę połowę z
          > tego czasu spędzają na korytarzu czytając gazetę lub pijąc kawę?

          Tego nie napisalas wczesniej...

          Wiem, ze bylam niesprawiedliwa, ale Twoje stwierdzenie, ze nie chcesz oceniac rodzicow z tekstem, ktory pozniej napisalas, jakos nie pasowaly, gdyz ten tekst byl niestety nacechowany OCENA...

          A jezeli chodzi o zal maluszka, to Cie rozumiem,, ale niesty jak sie czlowiek czasami naoglada to PELNO jest takich dzieci, ktorym brak milosci rodzicow, bo sie urodzily w takiej a nie innej rodzinie. Czyli co, po prostu mialy pecha... wiem, ze to brzmi okropnie, ale taka jest niestety prawda i ZADNA matka, ktora zrobila wszytsko dla swojego dziecka nie moze tego zrozumiec...

          Trzymaj sie i rob wszytsko zeby TWOJEMU dziecku NIGDY nie zabraklo MILOSCI
    • michalina7 Re: żal mi malucha... 13.02.06, 13:51
      Moje dziecko urodziło się z zachłystowym zapaleniem płuc. Przeleżeliśmy 10 dni
      na patologii noworodka. To, czego się na tym oddziale naoglądało zasługiwało na
      nazwę patologia, w każdym tego słowa znaczeniu. Jedna mama została przywieziona
      na porodówkę z jakiejs imprezki - była jeszcze pijana. Inna notorycznie kopciła
      w łazience miedzy jednym a kolejnym karmieniem (ściągała mleko i dostarczała je
      pielęgniarkom, dziecko leżało w inkubatorze- wcześniak). Jeszcze inna
      nastoletnia mama bardziej interesowała sie dyskoteką, która ją ominęła niz swoim
      urodzonym w 6 miesiącu ciąży synkiem. Pomimo nalegań lekarzy aby została, jak
      najdłużej w szpitalu przy dziecku, wypisała się po 3 dniach. Nawet nie próbowała
      ściągać pokarmu. Mogłabym przytoczyć wiele zaobserwowanych na w/w oddziale
      przypadków niefrasobliwości, nieopowiedzialności i głupoty niektórych kobiet.
      Żal mi ich dzieci bardzo.
    • koleandra Re: żal mi malucha... 13.02.06, 14:06
      Też niedawno wróciłam ze swoim dzieckiem ze szpitala i też widywałam takie
      dzieci pozostawione, niektóre malutkie a niektóre już takie 10-miesięczniaki,
      niektóre niepełnosprawne... rodzic przychodził raz na kilka dni. ALe zaskoczyły
      mnie pielęgniarki, jesli było trzeba, dziecko płakało to i całą noc na rękach
      nosiły.
    • nitka111 Re: żal mi malucha... 13.02.06, 14:16
      Ja jak byłam z synkiem w szpitalu teżnaoglądałam sięróżnych rzeczy, zresztą nie
      wytrzymałam i jak zobaczyłam pielęgniarkę w nocy na dyżurze malującą sobie
      paznokcie podczas gdy rodzic ją wzywa to zrobiłam awanturę. Ale do rzeczy, był
      tam maluszek wtedy 7 miesięczny ( mój miał 3,5 mieś.), matka zostawiała go
      płacząc, ale w domu czekała siostra bliźniaczka. Kobieta nie miała prawa jazdy,
      mieszkała poza Krakowem i mogła przyjeżdżać tylko wtedy kiedy ktoś ją przywiózł,
      a ponadto miała z kim zostawić córkę, ktoś patrząc z zewnątrz mógł to ocenić
      inaczej, ja z niż rozmawiałam akurat. Ale leżała też 2,5 miesięczna dziewczynka,
      do której rodzice przychodzili raz na parę dni, nigdy nie wzięli na ręce, a z
      lekarzem rozmawiali jeden raz, czy mogą ( chore dziecko) wziąć na jeden dzień na
      chrzciny, bo już zapłacili i szkoda żeby pieniądze przepadły ( to prawie cytat).
      Nie zgodziła sie lekarka, wzięli na własną odpowidzialność, oddali po dwóch
      godzinach i szybko poszli, bo : goście czekają. uncertain
    • lola211 Re: żal mi malucha... 13.02.06, 14:33
      Zaliczylam z córka 7 szpitalnych pobytów.Zawsze znalazlo sie takie wlasnie
      dziecko- w roznym wieku.I zawsze sie okazywalo, ze z tymi rodzicami cos nie tak-
      dlatego sklaniam sie ku wersji, iz normalny, kochajacy rodzic z reguły nie
      zostawia dziecka samego.
      Moja córa byla w szpitalu majac 2,3, 4 lata, ja pracowalam i nocowalam z nia.Bo
      chcialam kontrolowac (piguly rzadko zagladaja), chcialam byc obok.Wstawalam o 5
      rano, jechalam do domu- prysznic, ubranie i do pracy.A z pracy do
      szpitala.Jesli jest dwoje rodziców, to nawet jesli jest rodzenstwo, nie musza
      go pilnowac razem.
      Niestety, takie doswiadczenia urealniaja rzeczywistosc- wokol nas pelno dzieci,
      o ktorych rodzice srednio dbaja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka