Dodaj do ulubionych

No i po... marzeniach...

14.02.06, 11:00
Rano zazdwonił mąż z pracy i powiedział: "Życzę wszystkiego najlepszego z
okazji Walentynek. Dobra muszę kończyć mam dużo pracy. Pa.".
TYLKO?? - Wszystkiego najlepszego?? a myślałam, że stać go na coś więcej. Od
rana płaczę, płaczę, płaczę sad(( Chyba żyję marzeniami, wymyśliłam tylko
sobie kochającego mężą............
Obserwuj wątek
    • michiko nic tylko sie pociąć z tej rozpaczy 14.02.06, 11:02

    • scania81 Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:03
      przynajmniej pamietał, mój nie.. a i tak go kocham, w czym masz tak na prawde
      problem, bo chyba nie chodzi o to, że wygospodarował chwilkę i zadzwonił do
      ciebie, zeby cie usłyszeć...?
      • kalinkaagata Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 12:38

        he he a mi mąż dał rano maskotkę misia na serduszku i dwie pary stringów i
        powiedział, masz kochana mikołaki...no tak spieszył się do pracy, ale
        mikołajki...
      • marghe_72 Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 13:39
        ale dramatyczny tytuł..
    • iwoniaw A co miał niby zrobić? 14.02.06, 11:04
      Poczekaj aż wróci z pracy i przestań się mazać, bo zapuchnięta będziesz. I jak
      wtedy będziesz się prezentować na walentynkowy wieczór?
    • agnisiaz Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:04
      KOBIETO inni nawet telefonu nie wykonają, a Ty beczysz. Faktycznie masz powody!
      aga mama wiki
    • kleo1 Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:04
      My z mężem nie obchodzimy teoretycznie walętynek. Ale wczoraj jak spałam juz to
      wysłał mi życznei na gg hii, ogólnie to trzeba siękochac cały rok a nie być
      miłym tylko jednego dnia. Bez przesady wink

      P.S. mysłałam, że imiona pomylił albo coś takiego...
    • e_r_i_n Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:05
      Mój nawet nie zadzwonil. Pewnie mnie nie kocha smile
      • ageminix Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:08
        Moj maz dzwoni do mnie kazdego dnia, pyta sie jak maly i mowi ze mnie kocha.
        Nie oczekuje niczego specjalnego bo sa akurat Walentynki.
      • 18_lipcowa Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:23
        e_r_i_n napisała:

        > Mój nawet nie zadzwonil. Pewnie mnie nie kocha smile

        oby nie gorzej...wink))
      • kkatie Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 11:50
        e_r_i_n napisała:

        > Mój nawet nie zadzwonil. Pewnie mnie nie kocha smile


        buuuuu, jeszcze mi warknal rano, ze ze mna sie nie da porozmawiac crying
        ide sie utopic, w kanalku sad(
        • e_r_i_n Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 11:53
          No widzisz, to jestesmy dwie. Ciekawe, co Ci nasi mezowie robia wink
          • kkatie Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 11:55
            nie wiem, ale za kare zeżre mu cala czekolade, co sobie kupil (swoja juz
            zjadlam wink))
            • e_r_i_n Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 11:57
              Ja chyba sobie wyskocze do Wedla. Po drugiej stronie ulicy mam smile
              Oslodzic sobie zycie trzeba czyli ;P
              • kkatie Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:01
                to mialam na mysli wlasnie wink
                • e_r_i_n Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:05
                  Kupię Ci torcik wedlowski w ksztalcie serca. Kcesz? smile
                  • kkatie Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:24
                    e_r_i_n napisała:

                    > Kupię Ci torcik wedlowski w ksztalcie serca. Kcesz? smile

                    no pewnie, ze kcem smile)))
                    i jeszcze jak z nim do mnie przyjdziesz to juz w ogole bende szczesliwa smile)))
                    • e_r_i_n Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:29
                      No w sumie juz cieplej. Sobotnie popoludnie mam wolne (monsz szkolenie ma -
                      tzn. pewnie sie z kochanka spotyka wink).
                      • kkatie Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:31
                        hmm, brzmi to jak zachenta wink
                        jak mi sie bendzie chcialo d.. ruszyc to moze sie spotkamy co??
                        proponuje blisko mnie, z uwagi na moj 'stan' (czytaj: z czystego egoizmu wink)
                        • e_r_i_n Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:32
                          Hmm, ale ja bede z balastem moim kochanym smile Tzn. ze szczupakiem smile
                          Tak wiec prosze o wlasciwy wybor miejsca. Dojechac mozemy smile
                          • kkatie Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:34
                            ok, to cus wymysle i dam Ci znac. ja balast z mezem zostawie wink)
                            ups, chyba burzymy strukture wontku wink
                            • e_r_i_n Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:35
                              Alez skad. To bedzie nasz sposob na swietowanie Walętynków smile
                              Skoro mezowie nas olali wink
                              • kkatie Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:36
                                a, widzisz. ja taka gupia i niedomyslna jestem. myslalam, ze to nie na temat wink
                                • e_r_i_n Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:43
                                  No widzisz. Cale szczescie masz mnie wink
                                  • kkatie Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:47
                                    no, cale szczescie smile)
                      • 18_lipcowa Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:32
                        e_r_i_n napisała:

                        > No w sumie juz cieplej. Sobotnie popoludnie mam wolne (monsz szkolenie ma -
                        > tzn. pewnie sie z kochanka spotyka wink).

                        heh czyżby śmiech przez łzy...?
                        • e_r_i_n Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:33
                          Jakby Ci to delikatnie powiedziec... nie, nabijanie sie z glupoty.
                          • 18_lipcowa Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:37
                            e_r_i_n napisała:

                            > Jakby Ci to delikatnie powiedziec... nie, nabijanie sie z glupoty.

                            Ze swojej głupoty sie śmiejesz? Czyli dociera do Ciebie powoli ?
                            • e_r_i_n Re: Erin, moj tyz :((((( 14.02.06, 12:41
                              Tak, tak, mozesz tak sobie tlumaczyc. Jesli poprawia Ci to humor smile
              • babka71 erin to tys moja sąsiadka ? 14.02.06, 12:01
                Wedel w Warszawie?
                • e_r_i_n Re: erin to tys moja sąsiadka ? 14.02.06, 12:04
                  Wedel w Warszawie - tzn. sklep firmowy, ten przy NBPie.
                  Ale to moja czasowa siedziba (tylko w godzinach 8-16) smile
                  • babka71 miałam na myśli wedel firmę, przy Powszechnym 14.02.06, 12:18
                    wszystko jasne nie jesteśmy sąsiadkami...
    • verdana Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:06
      Wymyśliłaś sobie, że mąż w trakcie pracy powinien co zrobić?
      Powiedzieć "Panowie, dzis Walentynki, więc ja jadę do żony, jak mnie wyrzucicie
      to trudno, muszę uczcić ten dzień? Pracujcie beze mnie, ja teraz składam
      zyczenia?" Czego Ty chcesz? Pamiętał, złożył życzenia, chwała mu za to.
      Rzeczywiscie, wymysliłas sobie męża, który ma zachowywać się jak postać z
      romansu, a w dodatku czytać w Twoich myslach. Ma rzucać wszysko i ścielić Ci
      się do nóg.
      Rzeczywiscie, zyjesz marzeniami. A mąż wie, ze żyje się także z dochodów z
      pracy. Współczuję mu.
      Zauwazam też, że Ty do niego nie zadzwoniłaś. A Walentynki sa obustronne.
      • ania.freszel Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:14
        Dziewczyno i po co sie tak nakrecasz? Dla mnie Walentynki jest to komercyjna
        heca dla małolatów, ja tego "swieta" nie trktuje w ogole powaznie. Kupilam moim
        chlopakom po czekoladowym serduszku nawet dzieki nie usłyszałam, i fige mnie to
        obeszło..\
        Kocha... nie kocha... to jakby inne sprawy i sytuacje o tym świadczą. Nie bądź
        infantylna
    • babka71 Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:09
      Nie przesadzaj głupkowate święto dla nastolatków...
      zadzwonił to przynajmniej wiesz, że pamięta o takich pierdołach..
      p.s U mnie walentynki he he zaczęły się o 5.30 rano szybkim numerkiem z
      męzem .,!! jakoś tak wyszło po dzwonku budzika..UPSS
      także nie przesadzaj dzień jak co dzień
    • kleo1 Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:10
      okawangoo nie maż się, zrób coś miłego choć raz Ty, dlaczego faceci zawsze maja
      nas zdobywac? pomyślą, że kurcze ja sie staram a ona ani razu nic dl amnie nie
      zrobiła wink zrób pyszna kolację, ale lekka, nie jakąś tłustą, lepiej z
      afrodyzjaków wink
    • morgen_stern Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:13
      Chyba żyję marzeniami, wymyśliłam tylko
      > sobie kochającego mężą............

      Boże, durna babo, nic tylko przełożyć przez kolano i wlać na goły tyłek smile)))
      Ile masz lat, żeby przejmowac się walentynkami? Poza tym zadzwonił, do jasnej
      cholery!
      A może ten płacz to z zupełnie innego powodu? Bo nie wierzę, że dorosła kobieta
      bez zaburzeń umysłowych może ryczeć cały ranek tylko z tego powodu, musi być
      jakiś inny smile
      • balba_77 Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:16
        w życiu nie dostałam od męża nic z okazji walentynek a kochamy się ciągle jak
        wariaci. Nie płacz dziewczyno z powodu dnia plastikowego serduszka smile)))
    • okawangoo Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:18
      dzieki dziewczyny. Trochę mi ulżyło. Tylko ciągle się chce romantyki w związku
      (której już dawno, dawno nie ma - nawet nie wiem czy kiedykolwiek była) ja na
      początku sie starałam i to bardzo. Chociaż mały upominek, miły prezencik, ale
      już się nie chcę. Mamy cudną, kochaną 2 letnią córeczkę. Ostatni raz kochaliśmy
      sie w sierpniu surprised Jakoś ciągle nie ma na to ochoty. On nie zabiega, i ja
      przestałm sie starać i oczekiwać. Może warto się pogodzić z tym?? Że mam
      zwykłego faceta, z którym się kłócę, nie uprawiam sexu, nie mam
      żadnych "niespodzianek" itd... Taki jego tekst jest tradycyjny na wszystkie
      okazję: "Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, imienin, walentynek, nowego
      roku........". Taki to tradycyjny facet, a nie wymyślony książe z bajki sad
      • babka71 nie wierzę , że w sierpniu 14.02.06, 11:24
        ostatni raz uprawiałas seks z męzem??!!
        My o 5.30 dziś rano i mamy zamiar zrobić powtórke wieczorem..
        chyba musisz z nim pogadać , bo to nie jest normalne
      • morgen_stern Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:25
        Ostatni raz kochaliśmy
        >
        > sie w sierpniu surprised Jakoś ciągle nie ma na to ochoty. On nie zabiega, i ja
        > przestałm sie starać i oczekiwać. Może warto się pogodzić z tym??

        No i mamy ten prawdziwy problem...
      • czajkax2 doczytałam o tym seksie w sierpniu 14.02.06, 11:27
        No i faktycznie macie problemy. Ale to nie trzeba t\ryczec tylko
        porozmawiac,albo terapię sobie fundnąć jako walentynkowy prezent.
        • sabulka Re: doczytałam o tym seksie w sierpniu 14.02.06, 11:42
          Kochana - mąż sie postarał i zadzwonił , a Ty co masz dla Niego? Zaplanuj
          romantyczną kolację , kup gazetę nowy dzień za 1 zł z fajnym filmem na wieczór -
          teraz Ty się postaraj! Kto powiedział , że cała inicjatywa musi wyjść od męża.
          Spiesz sie , to może jeszcze do fryzjera pójdziesz , ubierz sie ładnie, Świece
          na stół
          i nas tym sierpniem nie dołuj!!!
          • ciociacesia Re: doczytałam o tym seksie w sierpniu 14.02.06, 12:35
            > Kochana - mąż sie postarał i zadzwonił , a Ty co masz dla Niego? Zaplanuj
            > romantyczną kolację , kup gazetę nowy dzień za 1 zł z fajnym filmem na wieczór
            nie chce gasic zapału kolezanki, ale czasem mozna sobie planowac, starac sie i
            potem wychodzi na to ze tylko kolejny powod do lez - bo mąż ma podejscie
            "praqgmatyczne" - cos jak zaprezentowaly kolezanki w watku. ja wiem ze trzeba
            sie cieszyc z tego co sie ma - ze nie zdradza, ze nie pije, ze nie bije, ale
            chyba mozna chciec czegos wiecej ?

            trzeba porozmawiac z mezem. ja wiem ze to strasznie trudno czasem, ze strasznie
            boli , bo czesto z poczatku nie chce słuchac, albo ma jakies własne pretensje,
            ale sam płacz do niczego nie prowadzi, tez chcialabym zeby sie sam domyslil i
            zainteresował, ale nie mozna na to czekac w nieskonczonosc bo potem bedzie coraz
            gorzej i coraz trudniej, a przeciez warto przełamac sie zeby bylo lepiej. jestem
            z tobą
            steffi
    • bea.bea Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:19
      PO PIERWSZE DZIEŃ SIE JESZCZE NIE SKOŃCZYŁ....
      po drógie ...zadzwonił....to dobry znak...
      po trzecie żyj z męzem ...a nie jego wyobrażeniem ...
      a po czwarte przesadzasz.....szkoda łez dziewczyno....smile))

      głowa do góry ....pozdrawiam cieplutko i śle serduszkową chustke do nosasmile)
      • monmor Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:25
        a mój rano wyszedł wcześnie, wróci koło 23... i wątpię szczerze czy z jakąś
        "walentynką"
        ode mnie rano i syn i mąż dostali czekoladowe serduszka - w zamian były buziaki
        i jest ok!
        nie martw się! lepiej "popracuj" nad Waszą codzienną miłością - bo chyba brak w
        niej nieco czułości...
    • lineczkaa Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:21
      to dopiero padalec jeden, tylko życzenia złożył?? Myśle, że powinnaś wystąpić o
      rozwód! Jak mozna tak traktować kochajęcą żonkę???!!!

      Rozpędź się kobieto porządnie i przywal głową w ścianę, może odrobinkę mózg Ci
      się pofałduje i nie bedziesz takimi gównami sobie głowy zawracać.

      Walentynki...a od kiedy to Polska tradycja he? My mamy noc świętojańską, dużo
      fajniejsza i w dodatku latem smile)
    • 18_lipcowa Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:22
      buahhahahaa padłam....
    • czajkax2 Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:24
      Tylko takich problemów zycze,doprawdysmile tak płakac i płakac i płakac to chyba
      nie bardzo masz czego. Ciesz sie, że zadzwonil mimo nawału pracy pamietal
      przeciez.
      Nie rozumiem tego szumu wokól Walentynek. W ten dzien to obowiazek jest byc
      milym i kochającu\ym,ale w inne dni to juz mozna olewac żonę?
      Nie wiem czemu piszesz ze tylko wymysliłas sobie ze masz kochającego męża? No
      chyba ze jed\go miłość oceniasz tylko po tym jednym dniu.
    • chimba Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:24
      Daj spokój - i tak wiele - mój jak zwykle zapomni o Walentynkach - ale ja w
      zasadzie też ten mam dzień gdzieś.... Ważne, zę na codzien sie kochamy a nie
      tylko od święta...
    • wieczna-gosia z okazji walentynek.... 14.02.06, 11:42
      rano sie poklocilismy, teraz maz w pracy ja wychodze o 14 wracam po 22.

      zajebisty dzien smile
    • mamalgosia Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 11:57
      a może to jeszcze nie wzystko?
    • blou1 Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 12:15
      Ja od mojego dostałam buziaka w policzek rano. Potem sama zadzwoniłam. Może
      wykaż odrobinę inicjatywy! Jeżeli przywiązujesz wagę od 14 02. Dzień jak
      codzień.
      • ledzeppelin3 Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 12:30
        A zrobiłaś mu laskę przed wyjściem do pracy? Daj coś z siebie, a potem wylewaj
        łzy rozpaczy
    • clk no i...? 14.02.06, 12:36
      I co, przestaniesz go kochac?
      Ja mojego mezczyzne kocham caly rok i walentynki nie sa jakims specjalnym powodem.
      To "swieto" dla mojej mlodszej siostry w LO ktora przezywa to od miesiaca tongue_out

      Ale dla doroslych kobiet?
    • ania.silenter No tak, straszne;) 14.02.06, 12:44
      Mój nawet nie odpisał na Walentynkę. Chyba był zdziwiony, że wpadłam na tak
      szmirowaty pomysłsmile)).
      pozdrawiam
      P.S. Okazywanie miłości przez mojego męża polega na zajmowaniu siędziećmi,
      kiedy ja padamsmile. I o to chodzismile))).
      • karambol45 Re: No tak, straszne;) 14.02.06, 12:47
        popieram cię
        mój tez nie odpisał przypuszczam że oczy w słup postawił
        ale wczoraj Mlibu sączyliśmy...
    • magalik Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 13:04
      nie chce sie okazac kolejnym dyzurnym psychologiem na emamie, ale moze...
      wiesz, z tego co pisalas mam wrazenie ze nie specjalni ejakos wam sie uklada -
      nie miec ochoty od sierpnia?? i jesli tak faktycznie jest to moze marzylas ze
      na walentynki on sie jakos przelamie, pogadacie, wytlumaczycie sobie moze
      nieporozumienia, a on sie nie domyslil ze ty sobie to wymarzylas i dlatego az
      tak rozzalona jestes z powodu glupiego telefonu. Glupiego obiektywnie, bo dla
      Ciebie to faktycznie mogl byc problem. Ale nie czekaj az sie facet domysli. do
      tego trzeba dwojga, moze ty wyciagnij reka. zrob, jak radzily dziewczyny,
      kolacyjke, kup bilety do kina, zacznijcie znow od malych kroczkow. jasne ze
      jesli jest glebszy problem to glupia kolacja go nijak nie rozwiaze, ale moze od
      tego sie zacznie...

    • mamaoskarka Re: No i po... marzeniach... 14.02.06, 14:51
      Ciesz sie, ze zadzwonil smile
    • mamalgosia napisz 14.02.06, 14:52
      jak sprawa potoczyła sie dalej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka