31.03.06, 09:21
wiecie co tak sobie myślę że te gimnazja to chyba chory pomysł naszej oświaty.
Młodzież rozpoczyna w nich naukę mając po 12-13 lat i już czuje się dorosła.
Odrabiełam kiedyś staż w jednej z takich placówek, w malutkiej mieścince i
niechcący podsłuchałam rozmowę pierszoklasistek
- No wiesz on powiedział że jestem łatwa?
- Jak to? -zdziwiła się druga - spałaś znim?
- Nie, ale chciałam, tylko on powiedział że już musi iść.
Byłam w totalnym szoku, przecież to jeszcze dzieci. nie wiem wydaje mi się że
jak podstawówka była dłuższa, to i dłuższe było dzieciństwo dzieci. Pamiętam
że były wyjątki dziewczyny które gdzieś się urywały, ale większość to nawet
nie mogła pomyśleć o imprezie, a chłopcy to jakaś czarna magia, uśmiechało się
, rozmawiało ale seks????????(wielka niewiadoma)
Obserwuj wątek
    • superslaw Re: gimnazja 31.03.06, 09:31
      podpisue sie pod twoim postem obiema rekami..100
      procent racja...tez tak myslę...
    • edorka1 Re: gimnazja 31.03.06, 09:37
      Gimnazja nie sa chorym pomysłem.
      Taki system jest w większości krajów.
      Chore natomiast jest zwalanie winy za wychowanie na szkołę.Jeśli rodzice mają kontrolę nad dzieckiem, to ono nie znika z domu na całe noce - w tym kontekście nie ma znaczenia czy to jest pierwsza klasa gimnazjum czy 8 klasa podstawówki.Za wychowanie odpowiedzialni są rodzice.
      Był tu kiedyś wątek o całonocnej imprezie sylwestrowej dla chyba 15 - latki.
      I bardzo wiele mam było za. Ja bym swojej córki nie puściła. Nie z braku zaufania, ale dla zasady. Bo 15-latka to jeszcze dziecko. O czym niektórzy zapominają.
      Tyle.
      • kai_30 Re: gimnazja 31.03.06, 09:53
        A ja przychylam sie do zdania, ze to chory pomysl. To mial byc system taki, jak
        w innych krajach, czyli teoretycznie lepszy, a wyszlo jak zwykle. W innych
        krajach "gimnazja" sa podciagniete juz pod szkole srednia, u nas najczesciej sa
        dolaczone do podstawowek, w pozalsiebosz zespolach szkol. Poza tym, w normalnym
        systemie juz w wieku lat 11-12 (czyli koniec podstawowki) zaczyna sie
        roznicowanie poziomow. U nas ten moment nastepuje dopiero po ukonczeniu lat
        15-16, kiedy mlodziez wybiera szkole srednia. Wczesniej obowiazuje urawnilowka,
        i jak to zwykle bywa, jest to rownanie w dol.

        Wszyscy, ktorych uczylam w szkole sredniej, twierdzili zgodnie, ze w gimnazjum
        nie tylko nie nauczyli sie niczego nowego, ale wrecz zapomnieli to, co opanowali
        w podstawowkach. Uczyc sie wiekszosci nie chce, bo i po co, skoro decydujace sa
        wyniki z testu po III klasie, a jesli nawet komus uczyc sie chce, to leniwa
        wiekszosc skutecznie mu to uniemozliwia. Gimnazja nie dysponuja takim arsenalem
        srodkow dyscyplinujacych uczniow jak szkoly srednie, bo z gimnazjum rejonowego
        wyrzucic ucznia nie mozna. Nie wolno tez roznicowac poziomow klas na "lepsze" i
        "gorsze", w imie zle pojetego dazenia do wyrownywania szans. Zatem do jednej
        klasy upychani sa wszyscy - i ci ambitni, zdolni, i mlodzi kryminalisci, czasem
        z bogata kartoteka na policji, ktorym zalezy jedynie na tym, zeby pokazac, "na
        co ich stac", i jak to maja wszystko w odwloku. Co im mozna zrobic? Wpisac
        uwage? Ha ha ha. Powiedza wprost, ze to p***ą. Zostawic na drugi rok? Na trzeci?
        I meczyc sie z nimi jeszcze dluzej? Wiekszosc nauczycieli dla swietego spokoju
        zaciska zeby i przepuszcza do nastepnej klasy, byle sie szybciej pozbyc tego
        elementu.

        To wszystko dziala bardzo demoralizujaco na tych "normalnych", bo to glupi wiek,
        kiedy autorytet i presja grupy rowiesniczej liczy sie najbardziej.

        Natomiast co do zwalania winy na szkole - popieram jak najbardziej.
        • edorka1 Re: gimnazja 31.03.06, 10:10
          Bo to nie pomysł z gimnazjami jest zły, tylko wykonanie nie takie. Pomysł z gimnazjami nowy nie jest, obowiązywał już przecież w Polsce takie system. Chory w kwestii programowej jest caly system kształcenia, inne podręczniki w każdej szkole - ba w równoległych klasach tej samej szkoły, brak całościowej wizji tego jak ma to wyladać. Wystarczy wspomnieć hstorię z nowymi maturami. I ładuje sie młodzieży do glowy tony niepotrzebnych wiadomosći. A to co ważne leży odłogiem, bo brak pomysłu.
          Nigdy nie zapomnę szoku, jaki przeżyłam rozmawiając ze studentką ekonomii na londyńskim uniwersytecie o egzaminach z matematyki. Była na ostatnim roku i kuła całki i różniczki - równania na poziomie ledwie maturalnym w Polsce. Wydało mi się kosmosem, że oni teg uczą się na uniwerku. Ba, pod koniec studiów. Ale dziś myślę, że to racja. Uczą się tego co ważne w ich przyszłej profesji, zamiast wkuwać tony teori, którą i tak zaraz zapomną. Kiedy przegladam licealne podręczniki i widzę totalny bałagan, skakanie z tematu na temat, całkowity brak powiązania między przedmiotami - a przecież takie powiązania są, równoległa nauka np. renesansu na polskim i analogicznego okresu na historii byłaby rozsądna, to nie dziwię się że mlodzież nic ze szkoły nie wynosi.

          No ale to inna kwestia i nie ma wiele wspolnego z nastolatką ktora śpi ze swoim rówieśnikiem. Choć łatwiej byloby powiedzieć, że ma.
          • natiania Re: gimnazja 31.03.06, 10:45
            ja nie uważam że szkoła poosi odpowiedzialność za to co dzieje się z dzisiejszą
            młodzieżą tylko wydaje mi się że idąc do gimnazjum dziecku delikatnie mówiąc
            szajba odbija. mam znajomą trzynastolatkę która kończy w tym roku podstawówkę i
            co ona idzie do gimnazjum szczęśliwa że tam można się malować do szkoły i będzie
            mogła spotykać się z chlopakami bo będzie już dorosła. ale tak właściwie
            przypomniało mi się jak kiedyś czytałam jakąś tam amerykańską serię dla
            dziewczynek w wieku 13-14 lat i pomyśleć że one się już zakochiwały w chłopcach
            i się z nimi spotykały także to może już norma na tym świecie tylko ja jestem z
            deko zacofana.
            • edorka1 Re: gimnazja 31.03.06, 10:59
              Norma pewnie to to nie jest.
              Ale to się znowu tak bardzo nie zmienia, pamietam że jak byłam w pierwszej klasie liceum, to dwie moje koleżanki z podstwówki były juz w ciąży. Też nie norma. Zadzrzało się i zdarza. W tych kwestiach bardzo ważna, najwazniejsza - jest rola wychowawcza rodziców. Ja byłam wychowywana dość surowo - mama zawsze musiał wiedziec z kim i gdzie jestem i musiałam wracać przed 22 - nie zaszkodziło mi to, bynajmniej.
    • mamadomi Re: gimnazja 31.03.06, 22:49
      Pracuję w gimnazjum od kilku lat w małej mieścinie, co prawda ztakim "tekstem"
      się nie spotkałam, lae zgadzam sie, ze realiacju pomysłu pt. gimnazjum
      pozostawi wiele do życzenia. Rzeczywiście czerpieny wzorce z kraow zachodnich ,
      lae tylko po trochu. Skopiowaliśmy taki sytem organizacyjny al eni
      przenieslismy innych wzorców nauczania czy wychowania. Gimnazj miały stanowic
      odrębną jednostke, a najczęściej sa połączone z podstawówką, a to rodzi wiele
      problemów, co sama obserwuję. ale to nie jest jedyna przyczyna niekorzystnych
      zjawisk jakie obserwuje się w gimnazjum. Zgadzam sie, ze zbyt czesto cała wine
      za złe wychowanie dzieci zrzuca się na szkołe- hasło gimnazjum stało się czyms
      w rodzjau kozła ofiarnego. rodzice niestety w niewielkim stopniu włączaja sie w
      wychowanie dzieci. Czy to, ze te dziewczynki tak szybko rozpoczeły swoja
      edukację to wina szkoły? A gdzie są ich rodzice? Jakie wzorce im wpoili? Myślę,
      ze zbyt łatwo obwiniamy szkołę bo tak jest poprostu wygodniej. Czy rzedzywiście
      to system edukacyjny skrócił dzieciom ich dziecinstwo?. Proszę spojrzeć na
      programy na przykład w TV przeznaczone dla dzieci, co one promują? Czy
      szczęsliwe beztroskie dziecinstwo, czy tez kulturę konsumpcyjną? Czy rodzice
      mają wpływ na to co czytaja trzynastoletnie dziewczynki? Bravo tak chetnie
      przez nie czytane zawiera niemalze poradnik udanego żcyia erotycznego. Tak więc
      to nie tylko szkoła odpoiwada za wzorce zachowan młodziezy. Pozdrawiam!
      • elf1977 Re: gimnazja 01.04.06, 15:28
        Też pracowalam w gimnazjum 3 lata i już nie chcę tam pracować. Czlowiek się
        szarpie, a później i tak slyszy, że jakieś tam złe zachowanie jest winą szkoły.
        Dzieci wychowują rodzice, chory jest caly system oświatowy i to, że w wielu
        szkołach szybciej wywali się nauczyciela, niż ucznia zostwai na drugi rok.
        Dopóki tak będzie, nauczyciel będzie lekceważony, a uczeń coraz bardziej żle
        się zachowujący...Oczywiście to nie dotyczy wszystkich dzieci, niemniej oprocz
        szkoły, dojrzewających gimnazjalistów to rodzice powinni otoczyć szzcegolną
        opieką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka