Rano wpadla tesciowa. Akurat trafila na godziny marudzenia Mlodego. Ma takie
godziny, kiedy mu nic nie dolega, najedzony, przewiniety, kolka-nie, ale po
prostu placze. Weszla do pokoju i mowi daj mi go.A ja :nie, dziekuje poradze
sobie sama. I sie dowiedzialam:ze jestem smierdzacym gownem

), ze nic bym
nie robila tylko w lozku z chlopem lezala i ziebila dziecko, ze pojdzie do
lekarza i powie co robie to mi dziecko zabiora. Glowny argument:ziebie
dziecko, a ja uwazam ze bluzeczka, spioszki i kocyk czy rozek w zupelnosci
wystarcza, nie widze potrzeby zawijania mlodego w 2 czapki, skarpety i
rekawice. w domu of kors. I tak hipotetycznie sie zastanawiam, co trzeba
zrobic by odebrac prawa rodzicielksie matce?? Czy wystarczajacym argumentem
bedzie, ze nie pracuje i nie mam wlasnego mieszkania?? Moze to smieszne, ale
napedzila mi stracha. A jeszczemaz bedzie wieczorem prosil zebym wrocila do
nich

) Buhaha