Dodaj do ulubionych

Mój mąż - ręce mi opadły

12.04.06, 16:18
Wczoraj mój Mąż ubiera córe na spacer.
On: Co mam jej założyć ?
Ja: Rajstopki, ale najpierw zmień pieluchę.
On(po zmianie pieluchy): A bodziaka też mam zmieniać ?
Ja: A po co ?
On: Bo jest przesikany.
Ja: ????!!!!
Załamałam się. Niby wykształcony, a pyta o takie oczywiste rzeczy: co mam
zjeść, w co się ubrać, ile dać robotnikowi (chociaż ustalone wcześniej). Mam
wrażenie, że on by bez kobiety zginął marnie. A dziecko chodziło by ufajdane
po pachy. sad
Obserwuj wątek
    • be.em Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 16:19
      to nie jest glupotasmile to wygodnictwowink
      • ciociapolcia Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 16:20
        Moj tez czasem tak ma... Wygodnictwo raz, glupota dwa smile.
        • be.em Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 16:22
          ach.. tu się zgodzę z koleżankąsmile głupota dwawink))
          • ciociapolcia Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 16:26
            Be.em, ale przyznasz, ze to jakis gatunek z defektem? ;P
            • be.em Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 16:27
              gdy sciągnie spodnie to nawet z dwomawink)

              p.s. muszę dodać, że żartuje, bo jak doczyta rozwód jak nicwink)))))))))
              • ciociapolcia Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 16:29
                Łałłłł!!! Be.em, dwa defekty? Rany, ale ty to masz fajnie wink.
      • marzenalach Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 17:23
        Zastanawiam się czasami, czy ONI są tacy tępi, czy wygodni, chyba karzdy facet
        taki jest.
        Mój też wykrztałcony, ale jak czasami o coś spyta, najcześciej dotyczy to
        dzieci, to ręce Mi opadają, myślę wtedy, że robi to celowo, następnym razem o
        nic nie poproszę tylko zrobię to sama.
        • natiania Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 18:08
          mOj beze mnie nawet swojej koszuli nie może znaleźć. Faktem jest że bez nas ten
          gatunek by dawno wyginął i tu nie chodzi nawet o rozmnażaniesmile))))))))
    • gruba-buba Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 18:18
      He he! Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że ten fenomen wtórnego
      analfabetyzmu, bezradności i bezmyślności często spotyka wielu (nie wszystkich
      na szczęście) panów krótko po ślubie. Powrót mentalny do beztroskiego
      dzieciństwa czy co?
      • natiania Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 18:21
        Może po ślubie sądzą że los dał im drugą mamusię.
        • gruba-buba Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 18:22
          No coś w tym jest, mało, że żonka mu matkuje to jeszcze można się z nią
          bzyknąć, no nie? Raj na ziemi!
          (Mam nadzieję, że nikt mnie tu źle nie zrozumie.)
          • ciociapolcia Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 18:25
            My bez slubu, wiec przyczyna nie ta ;P.
            Juz tylko czekam, az na kupke zacznie mowic papu... wink.
            • natiania Re: ciociapolcia 12.04.06, 18:27
              ale raj ma
              • ciociapolcia Re: ciociapolcia 12.04.06, 18:38
                Wlasnie ostatnio nie ;P. STRAJK! Hihi!
            • gruba-buba Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 18:31
              Żonka nie żonka, ale "stanowisko" w stadle i obowiązki nasze te same. Pomińmy
              biurokracje, bo to nie o papier chodzi, a tę kobietę , pod której skrzydełka
              mozna się skryć i fajtłapę udając migać się z wdziękiem bezradnego dziecka od
              wszelkich obowiązków.
              Ja jednak obstaję, że facet to zupełnie inny gatunek człowieka. Taki jakby...
              ciut wybrakowany.
              • natiania Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 18:34
                Bozia musiała podzielić rozumek na dwie główki wink)))))))))
                • gruba-buba Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 18:43
                  Pamiętaj jeszcze o sile grawitacji działającej na niekorzyść zawartości tej
                  górnej główki! Cały rozum spływa ku dołowi....... I pewnie gdyby nie ten fakt,
                  to faceci woleli by do końca swych dni siedzieć u mamusi pod spódnicą. A tak to
                  rządzi szef gaci.
                  wink)))
          • natiania Re: Mój mąż - ręce mi opadły 12.04.06, 18:26
            i można wyłączyć szare komórki.
    • morgen_stern Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 09:07
      He he, coś w tym jest.
      My jeszcze przed slubem, ale z kilkuletnim stażem.
      Normą jest pytanie "a gdzie jest szklanka/talerzyk/przyprawa/słoiczek?". Dodam,
      że kuchnię mamy przed remontem i szafka na przybory i naczynia kuchenne jest
      bardzo mała - no, nie ma za bardzo gdzie się pogubić, w dodatku chłop nie jest
      w kuchni gościem, często coś pichci... I NIGDY nie wie, gdzie co jest...
      Myślę, że to lenistwo i wygodnictwo. Woli zapytać, niż otworzyć dwie szafki na
      krzyż i sprawdzić (nie mówiąc juz o tym, żeby po prostu PAMIĘTAĆ, gdzie co
      jest).
      Druga sprawa, o którą się nawet kiedys pokłóciliśmy, to jego fizyczna
      niezdolność do robienia dwóch lub więcej rzeczy naraz i nie mówię tu o
      skomplikowanych czynnościach smile) Przykład:
      Siedzimy w kuchni, ja jem przy stole, on sie kręci, robi jakąś sałatkę.
      Mówię: "Możesz mi podać nóż?", bo kątem oka widzę, że on stoi właśnie dokładnie
      przy szufadzie na sztućce. On oburzony! Że on tu tak strasznie zajęty, a ja
      siedzę na tyłku i nie chce mi się wstać i noża sobie z szuflady wyciągnąć!
      Eeeee... No, trochę mnie zatkało smile))
      Generalnie kiedy mój Miły jest czymś zajęty, lepiej sie nie odzywać smile))))
      Aha, jeśli jadąc samochodem ktoś mu zajedzie drogę, albo on komuś, po prostu
      coś się niedobrego wydarzy, a ja akurat coś mówię, to to jest oczywiście moja
      wina! smile))
      Ale ogólnie poza tymi drobnymi przywarami jest kochany i uwielbiam go smile))
      • weblank Re: Mój mąż - ręce mi opadły 16.04.06, 23:45
        nooooooo, ja mam tak samo, nie gadac w samochodzie, bo on prowadzi, a jak cos
        robi, to ja juz sama nie wiem kto to robi, bo ciagle mam cos podac, przyniesc,
        zaniescsmile)) czasem jak przegina, musze zastrajkowac - skutkuje, ale na
        krotkosmile))
    • jusytka Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 09:36
      Mój też zawsze pyta w co ubrać dzieci - nie ma zupełnie wyobrazni pod tym
      wzgledem. Jak sam ich ubiera - bierze, co mu wpadnie w ręce. Nie patrzy, czy
      rzeczy do siebie pasują, jaka jest pogoda, czy spodnie nalezą do starszego czy
      do młodszego synka - czasem zakłada im odwrotnie - nie zwracajac uwagi, ze są za
      krótkie itp. Widac faceci tak mają ...
    • nisar Przypomina mi się mąż koleżanki. 13.04.06, 09:41
      Rano szykują się do wyjścia, Anka mówi: włóż Zuzi buty (Zuzia wówczas lat 2,5).
      Mąż włożył grzecznie buty. TENISÓWKI. Oraz szalik, czapkę i kożuszek.
      Był grudzień.
      Na pytanie, czemu założył tenisówki odpowiedział: no przecież stały.

      Ręce i cycki opadają.
      • shady27 Re: Przypomina mi się mąż koleżanki. 19.04.06, 23:02
        hahahahahahaha
    • melka_x Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 11:04
      Hmm...
      Tak mnie zastanawia w tym wątku ten Wasz pełen pobłażania, dobrotliwy, ale
      jednocześnie protekcjonalny ton jakim opowiadacie o swoich mężach. Tak
      jakbyście mówiły o cudownych, kochanych, śmiesznych ale nie w pełni sprawnych
      psychicznie fajtłapach. Takie słodkie, cwane gapciewink)) z tych facetów, co?wink,
      ciu ciu ciubig_grin. Może same wtłaczacie mężów w role Waszych synków? Nawet jeśli
      Wasi mężowie oczekują drugiej mamusi, to czy Wy nie wchodzicie w to zbyt
      skwapliwie?

      Nie wyobrażam sobie życia z dorosłym facetem, który zachowuje się jak dziecko
      lub osoba nie w pełni sprawna umysłowo. Pomijając oczywistą, codzienną
      upierdliwość, to jak taki facet może być jeszcze pociągający fizycznie?
      • be.em Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 11:08
        a kobieta, która nie potrafi zmienić koła, wlać oleju do silnika, i znaleźć
        problem, który pojawił się w dysku głównym komputera może być pociągająca? wink))
        Może...
        Więc facet, który gapciem jest w kuchni, lub przy dziecku może równieżwink
        • melka_x Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 11:16
          > a kobieta, która nie potrafi zmienić koła, wlać oleju do silnika, i znaleźć
          > problem, który pojawił się w dysku głównym komputera może być pociągająca? wink)

          Koła nie zmieniasz codziennie, poza o ile nie mówimy o nagłym kapciu to mogą Ci
          to zrobić w warsztacie. Z dyskiem to samo. Jak mi się zapcha rura w łazience,
          której nie umiem przepchnąc to przeżyję bez męza, wezwę hydrualika. Natomiast
          dziecko trzeba ubierać codziennie i raczej trudno oczekiwać, by robił to
          wynajęty fachowiec.
        • nanuk24 Re: Mój mąż - ręce mi opadły 20.04.06, 01:02
          Beem.
          Ty nie porownuj naprawy samochodu do umiejetnosci znalezienia przez faceta
          skarpetek, ktore znajduja sie powiedzmy od kilku lat w tej samej szufladzie.

          Nie porownuj naprawy komputera do zdolnosci odroznienia kalafiora od ziemniaka,
          czy lyzki od noza.
          To jest po prostu kalectwo.

          ps.
          olej w samochodzie wymieniam, mimo, ze samochodem nie jezdze. Wymiana kola tez
          nie jest sztuka.
      • morgen_stern Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 11:14
        Melka, nie przesadzaj! Ja za to w innych sprawach jestem zielona jak
        szczypiorek na wiosnę. Podczas remontu zadawalam takie pytania, że mój Luby za
        głowę się łapał. Jak się skarżyłam koleżankom, to one tez się łapały smile)))))
        Zresztą w innych sprawach tez mi się to zdarza smile I nie uważam mojego chłopa
        za tatusia, który mi wszystko ładnie tłumaczy smile)))
        Wyluzuj.
        • melka_x Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 11:19
          Ale to nie ja się skarżę, że robię za mamusięwink)). Jak widać dobrze odczytałam,
          że w gruncie rzeczy jesteście z tego zadowolone. Macie do tego prawa, tylko po
          co w takim razie zrzędzić na te swoje gapcie?wink))
          • be.em Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 11:21
            zeby powstal wątek na 200 wpisówwink))
      • jusytka Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 11:23
        Oczywiście że moze, czasem jest to słodkie wink Mój mężuś jest juz dobrze po
        30-tce, ale wciąż potrafi bawić sie jak dziecko i to w nim lubię smile
        • malagorzatkaa Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 12:52
          to wcale nie jest smieszne ja nie chcąc wejść w rolę "mamuśki" tylko kłóce sie
          z moim mężem
      • gruba-buba Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 14:26
        No tu muszę się z Tobą zgodzić, bo taki facet (ciapa, niedorajda w sprawach
        domowych itp) faktycznie przestaje być pociągający, bo jak tu poczuć pożądanie
        do kogoś komu się matkuje, toż by to było zboczenie wink). Tylko, że te matoły
        (sorki) nie przyjmują tego do wiadomości, im się wydaje, że są męscy i
        pociągający tak już odgórnie, dożywotnio i bezwarunkowo tylko dlatego, że noszą
        spodnie i przynoszą do domu pensję. Wiem, bo sama ze swoim osobnikiem często
        przeprowadzam takie uświadamiające pogawędki (o tym co sprawia, że facet jest
        pociągający, atrakcyjny, boski .....), a mimo to mam czasem wrażenie, że gadam
        ze ślepym o kolorach. Całe szczęście, że te nasze osobniki posiadają kilka
        innych ważnych zalet, bo inaczej byłoby ciężko.
        • gruba-buba Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 14:27
          Zgadzałam się z Melką x, tam powyżej, oczywiście.
    • umasumak Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 11:32
      Jestem przekonana, że gdyby został zmuszony do pozostania sam na sam z
      dzieckiem przez kilka dni, to poradziłby sobie świetnie.
      A takie zachowanie facetów jest winą ich kobiet, bo zazwyczaj nie dopuszczają
      swoich mężów do pielęgnacji dziecka od samego początku, a potem się dziwią
      zaistaniałym stanem rzeczy.
      • malagorzatkaa Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 12:56
        nieprawda; za kazdym razem kiedy jestem w poblizu mój mąz nie chce zając się
        dzieckiem a jak zostaje z nim gdy jestem w pracy "wykorzystuje" swioą mamę; w
        rezultacie On jest od zabawy karmienia (ale juz posiłków nie przygotowuje) i
        spacerków
        • wieczna-gosia Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 14:45
          a jak zostaje z nim gdy jestem w pracy "wykorzystuje" swioą mamę;

          no czyli twoja tesciowa potwierdza slowa Umy o tym, ze to kobiety czynia facetiw
          takimi sierotami. Gdyby mamusia zamiast robic za niego wysmiala go- okazaloby
          sie ze swietnie sie umie zajac dzieckiem.

          Moja tesciowa ma dokladnie to samo- kiedy mnie nie ma- maz jej potrafi dzieci na
          glowe zwalic. Bo mu sie nie chce- taka jest prawda. Na szczescie mamusi tez sie
          czasami nie chce i wtedy sie okazuje ze facet umie wszystko. Ja juz w te ich
          wzajemne relacje nie wnikam, natomiast kedy tesc usiluje mnie sklonic zeby
          mezowi cos nagadala- odmawiam- oboje sa dorosli i maz i jego mama (ktora zreszta
          bardzo lubie) jak musza tak troche sie ponianczyc to ich sprawa smile
    • 76kitka Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 14:42
      Żebyście widziały jak mój mąz zabierał się do ubierania małego, po minucie szamotania się z napami wołał z łazienki " Kitka gdzie to ma przód, to się ubiera przez głowę, czy się rozpina?"
      • wieczna-gosia Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 14:48
        ja w takich wypadkach odpowiadam:
        poradz sobie
        wierze w siebie
        itd.

        i o dziwo dziala smile

        mamy tez ciagle walki o:
        kochanie gdzie moje skarpetki

        jest to zdanie ktore doprowadza mnie do bialej goraczki i wywoluje reakcje od "a
        co mnie to obchodzi" po "kochanie gdzie moje majtki". Moj maz chyba wypowiada je
        odruchowo uwarunkowany 30 latami z mamusia i nawet kilkanascie lat ze mna i
        permamentny brak reakcji na to pytanie nie umie go wyleczyc smile

        a te skarpetki konec koncow znajduje sobie sam i to do pary wiec to nie kwestia
        braku umiejetnosci smile
        • joannab-o Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 20:55
          Gosia, to chyba nie synkowanie i wygodnictwo, tylko męski szowinizmsmile

          Mój mąż zachowuje się podobnie, ale to jest dlatego, że te sprawy są w mojej
          gestii - podział obowiązków.
          Tylko, że u nas podział obowiązków jest oczywisty i za obopólną zgodą. Małżonek
          nie jest ani fajtłapą, ani leniem, to już raczej ja na jego tle tak mogę wyglądać...
          • vanilla_sky7 Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 21:13
            Dlatego, dziewczyny, musimy wziąć sprawy w swoje ręce i położyć kres temu
            męskiemu wygodnictwu.
            Uczmy naszych synków od najmniejszego, ze jak np. coś rozleje to sam wyciera,
            choćby szło mu to na początku nieporadnie. Sam po sobie sprząta zabawki, zbiera
            ubranka na jedno miejsce, rozbiera się po spacerze itd. itp. (oczywiście
            adekwantnie do wieku) Nie przyzwyczajajmy ich że mamusia to całodobowa służąca.
            Może dzięki temu następne pokolenia kobiet będą miały lżejszy żywotwink)
          • natiania Re: Mój mąż - ręce mi opadły 13.04.06, 21:14
            Mój jak sam zostanie to wszystko zrobi i obiad ugotuje i dzieckiem należycie się
            zajmie, ale jak ja jestem lenistwo totalne. chociaż większego problemu nie widzę.
    • ania.silenter u nas sytuacja jest następująca: 14.04.06, 09:14
      Mamy dwoje dzieci - 2 lata i 11 miesięcy - czyli żadne z nich nie jest
      samoobsługowe. Ja zajmuję się jedną sztuką, a więc mąż MUSI zająć się drugą.
      Musi ją przewinąć, ubrać, nakarmić itp. Jeśli ubierze piżamkę tyłem na przód
      musi dziecko przebrać i nie ma zmiłuj. Wyrobił się tak, że zna wszystkie
      ubranka dziewczynek, wie co ubrać. Nie mam czasu aby go poprawić, z resztą nie
      ma takiej potrzebysmile. Gotuje lepiej ode mniewink. Opcja Gapcia nie wchodzi w
      rachubę bo ja już bym nie żyła.
      pozdrawiam
    • weronikarb Re: Mój mąż - ręce mi opadły 14.04.06, 12:26
      Szczerze mówiąc, nieraz też mam wrażenie, że drugie dziecko mam , zwłaszcza jak
      jest mąż chory - gorączka 37,2 i prawie etstament pisze.
      Jest czasami słodko nieporadny.
      Jednak sam zajmuje sie domem (bo częściej jest cały dzieńniż ja), świetnie
      gotuje, teraz w te święta sprawdze jak piecze.
      A teściowa zarzekała sie że nawet ziemniaków jej nie ugotował....

      Pozatym umie to czego ja nie potrafie i z lenistwa sie nie ucze, bo po co jak
      mam męża smile
      - nie naprawie auta
      - nie prowadze auta
      - nie remontuje
      - nie naprawiam agd i rtv
      - nie buduje naszego domu
      itd. itd
      • shady27 jesli chodzi o choroby to moj maz 21.04.06, 23:18
        umarlby z goraczki a za cholere nie powie ze jest chory....ostatnio mial 40 stopni goraczki, prawie majaczyl ale przy kompie dziarsko sie trzymal i gral....szlag mnie trafial....jesli chce pasc trupem ok , ale niech pomysli o dziecku i go nie zaraza....do lekarza na kopach go wywalalam, wczesniej go umawiajac
    • aski68 Re: Mój mąż - ręce mi opadły 15.04.06, 00:13
      A ja jako facet :
      gotuję
      prasuje
      pastuje
      myję naczynia i podłogi i okna
      zajmuje się córką od pierwszej pieluchy juz lat 10
      robię zakupy
      piorę
      wybieram ciuch do szkoły ( nie zawsze podobno pasują smile))
      kilkudniowy wyjazd tylko z córką tez nie stanowi problemu
      odrabiam lekcje

      Jako "pracujący" w domu facet mam teorię z którą żona się zgadza
      ... często kobiety robią z facetów takich... hm... jak to nazwać smile) ...
      niudaczników (leniuchów)
      Słyszę często... nie nie tak to robisz, ... ja to zrobię bo ty nie unmiesz... ja
      to zrobię lepiej... źle robisz...- i w głosie jest jakaś niepojęta pretensja to
      w sumie same sobie wychowujecie takich facetów smile

      Pozdrwiam Świątecznie
      Więcej zaufania drogie Panie smile
    • come_back Re: Mój mąż - ręce mi opadły 15.04.06, 22:16
      Ale pompa :_))Sorry, ale usmialam sie do lez z tego bodziaka i w ogole, ale
      glownie dlatego, ze moj maz czasem zachowuje sie [odobnie (w swojej firmie jest
      szefem, a w domu to czasem drugi dzieciak). Jak jestem na zajeciach w weekendy,
      a on jest z coreczka, to dostaje mnostwo tego typu telefonow- ono tak maja smile
      • logineczka Re: Mój mąż - ręce mi opadły 16.04.06, 23:20
        mój mąż jest kochaniutki,ale w kwestii synka ( nie wszystkich, o nie), jest
        czasami niezły. albo założy spodnie na lewą stronę, gdzie strony różnią się
        kolorami(a,bo jak zdjął dzień wcześniej, to automatycznie się "przewinęły";
        albo pomyli kremy(który na dwór, który po kąpieli itd...), a już w myleniu co
        jest w której szufladzie pobija wszelkie rekordy-zawsze, zanim otworzy tę z
        pampersami(a często przewija małego)-otworzy najpierw 3 inne, a na końcu
        właściwą. a synek niedługo skończy 2 lata. a pampersy od urodzenia są w tej
        samej szufladzie, zeby już mężowi nie utrudbniaćsmile. po prostu,on zamiast
        pamiętać, w której są, pamięta już chyba drogę, jaką musi pokonać, zanim je
        znajdzie(czyli te 3 szuflady najpierwsmile)) jazda czasami jest,ze hej... a ta
        mina poważna, jakby nigdy nic....pozdrowki
    • jacek.przybylski Re: Mój mąż - ręce mi opadły 17.04.06, 21:20
      Kobieto! On sie najzwyczajniej Ciebie boi.. Boi sie, ze jak zmieni bodziaka to bedzie zly kolor, jak zaplaci robotnikowi tyle co ustalone to mu powiesz, ze za malo.. Dalby sobie rade bez kobiety, gwarantuje!
    • triss_merigold6 Re: Mój mąż - ręce mi opadły 17.04.06, 21:42
      Poradziłby sobie, nie ma obaw. Zawsze wychodziłam z założenia, że jak będę
      chciała mieć dziecko to sobie zrobię małe a nie wezmę 20+ letniego chłopa na
      wychowanie i do obsługi.
      Panowie w/w prezentują czyste wygodnictwo ale najwyraźniej mogą sobie an to
      pozwolić.
      Od remontu jest ekipa, od samochodu warsztat, od wniesienia pralki - pan
      któremu się za to płaci.
      • melka_x Re: Mój mąż - ręce mi opadły 18.04.06, 11:11
        triss_merigold6 napisała:

        > Poradziłby sobie, nie ma obaw.

        Ano właśnie.

        Czy do ubrania dziecka sprawnej psychicznie, dorosłej osobie potrzebne są
        jakieś specjalne lekcje czy ubierania próbne jak przy prawie jazdy?wink

        Czy Wasi mężowie nie potrafią się bez Was ubrać? Czy bez Was wychodzą do pracy
        w grudniu w tenisówkach, z kalesonami założynymi na spodnie, koszulą na lewą
        stronę i krawatem wiszącym na plecach?wink))
      • weronikarb Re: Mój mąż - ręce mi opadły 18.04.06, 11:49
        > Panowie w/w prezentują czyste wygodnictwo ale najwyraźniej mogą sobie an to
        > pozwolić.
        > Od remontu jest ekipa, od samochodu warsztat, od wniesienia pralki - pan
        > któremu się za to płaci.

        jak kogoś stać, u mnie mąż jest od remontu mieszkania, budowy domu, naprawy
        auta, wniesienia cieżkich rzeczy oraz naprawy wszystkiego co jest w mieszkaniu.
        Nie stać nas to musi sobie on radzić, tak jak ja musze sobie radzić w domu- bo
        nei stac mnei na sprzataczke, niańkę, kucharkę i kelnera sad

        Jednak nam sie układ sprawdza i żadne z nas nie narzeka.
        Tym bardziej że mąż umie ugotowac, posprzatac, ubrać synka - za to ja z
        jego "obowiązków" nie umiem kompletnei nic sad
    • kika_78 A to znacie ??? 18.04.06, 13:44
      On: Kochanie, gdzie są np. worki na śmieci (może być tez talerzyk, papier
      toaletowy, herbata - niepotrzebne skreślić smile)

      Odpowiadam, że w szafce tam gdzie ręczniki kuchenne.

      Cisza.

      Szuka ..... szuka ...

      On: Nie ma !!!

      Są, na pewno tam są.

      Przychodzi i mówi, że nie znalazł sad(

      Idę, patrzę i SĄ !!!

      Trzeba było tylko przesunąć jedną rzecz, żeby znaleźć !

      Myślałam, że to tylko ten typ tak ma, ale z rozmów z koleżankami z pracy wynika
      że wszyscy po jednych pieniądzach sad((
      • shiraze Re: No to ja jeszcze dowalę 19.04.06, 22:57
        Wracam z pracy około 7 wieczór (po nadgodzinach), a w drzwiach wita mnie zły i
        naburmuszony jeszcze wtedy nie mąż
        Ja: Cześć
        On: No wreszcie jesteś !
        Ja: Co się stało ?
        On: Jestem głodny !
        Ja: No przecież lodówka pełna, wystarczy otworzyć i sobie wziąć
        On: Ale ja nie wiem co.....!!!
        • shady27 Re: No to ja jeszcze dowalę 19.04.06, 23:01
          hahahahahah dobre....ale fakt to moze wkurzyc
    • nanuk24 chryste panie - czytam i oczom nie wierze! 20.04.06, 01:34
      To, ze sie ma mezow niedorajdow to nie jest powod do dumy.

      Sorry, ale kota mozna nauczyc, gdzie powinien sie zalatwiac, a faceta nie da
      sie nauczyc, gdzie leza jego koszulki i majtki?
      Litosci! Podejrzewam, ze nie zmieniacie ich miejsca co drugi dzien?
      Albo facet, ktory nie potrafi dziecka ubrac?

      Moj maz musi byc bardzo bystrym i inteligentnym chlopina skoro potrafi juz za
      pierwszym razem odgadnac, gdzie znajduja sie szklanki(ba!nie dosc, ze wie, ze
      owe szklanki na pewno musza byc w kuchni, to nawet wsazae od razu, ze stoja w
      szafce po lewej od strony kuchenkiwink) z patelnia i innszymi garami to samo.
      Nawet wie, ze plyn do mycia naczyc, to jak sama nazwa wskazuje to plyn do mycia
      naczyn i tego sie nie pije, bo bedzie mial kuku.
      Ubrania tez wie gdzie sa:-0
      To przewaznie on kupuje ubrania i buty dla dziecka. Potrafi rozroznic body od
      pieluchy, spodnie od spodenek. potrafi go ubrac, tak jak pogoda nakazuje i ja
      nie musze sie pozniej wstydzic.
      Rachunki wie, jak oplacac. Zakupy sam robi. raz jedyny sie pomylil i przywiozl
      zamiast kalafiora - brokuly, ale to tylko dlatego, ze nie jest Polakiem i mu
      sie troszku pomylilo.

      Kiedy trzeba kupi mi farbe do wlosow - wystarczy, ze podam mu firme i numer
      farby - nigdy sie jeszcze nie pomylil; kupuje mi kosmetyki(cienie do powiek,
      pomadki, tusze do rzes, fluidy i pudry)tez wystarczy, ze podam mu firme i
      numer - nie ma klopotow.


      a ja wbijam wgozdzie w sciane, wieszam obrazy, polki, wierce dziury, zbijam
      dechy, naprawiam meble, odnawiam meble, maluje, wieszam karnisze, sama montuje
      zaluzje w oknach, wymieniam olej w aucie...
      • shiraze no, no pozazdrościć.... 21.04.06, 15:57
        ale ja wiem skąd u mojego się taka nieporadność wzięła. Mamuśkę ma nadgorliwą.
        Jak opowiadał mi co ona z nim wyprawiała, to.....zakrawa o jakąś chorobę. I tak
        np. do lat kilkunastu: wiązała mu buty, kąpała go i wycierała mu tyłek !!!!!
        Śniadanie codziennie do łóżka. Mimo to społecznie do życia przygotowany, tylko
        w domu pipa. Do tej pory jak jemy (niestety) u teściowej, to go ścierkami
        okłada, żeby się nie zachlapał i koniecznie mu nakłada wszystko na talerz i
        dokładki robi, żeby przypadkiem synuś się nie musiał fatygować. Ale i tak go
        kocham, tylko teściowej nie... smile
        • bella41 Re: no, no pozazdrościć.... 21.04.06, 22:36
          ostatnio ogladalismy biblioteczki na ksiazki, pokazalam , co mi sie podoba, moj
          na to 'co to ma byc, male to to, blablabla'
          kilka dni pozniej ogladalismy kanape z drewnianymi wstawkami, moj maz-'o,
          bedzie do naszych biblioteczek'
          ogladalismy dywany,ja mowie o, ladny, moj kochany 'a gdzie, brzydki' i tak z
          kilkanascie dywanow mu sie nie podobalo,
          wczoraj mowi mi, ze w sobote pojedziemy i kupimy jakis dywan i to dobrze, ze
          nam sie tyle tych dywanow podobalo, ja mu przypominam obie sytuacje, a on sie
          wypiera, ale sie smialam, haha
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka