Dodaj do ulubionych

Protest pielęgniarek - kto popiera?

12.05.06, 16:24
Na temat lekarzy się nie wypowiadam, nie mam złych doświadczeń (być moźe
dlatego, że leczymy się głównie prywatnie). Jeśli zaś chodzi o pielęgniarki
tych wspomnień jest kilka i wszystkie niestety niezbyt przyjemne.
Wspomnienie pierwsze:
Leżę w szpitalu na Solcu po punkcji w Novum, zainteresowanie pielęgniarek
zerowe. Po wizycie męża przybiega pielęgniarka cała w uśmiechach pytając czy
mi czegoś nie potrzeba, jak się czuję i zapewniając, że jak bym tylko czegoś
potrzebowała to żebym powiedziała. Kiedy mąż przyjeżdża na drugi dzień pytam
się czy dał jednej z pielęgniarek w tzw. „łapę”, odpowiedź jest twierdzącasmile
Mąż nawet nie się nie pyta skąd wiemsmile
Wspomnienie drugie:
Przyjeżdżam do babci do szpitala, babcia ciężko chora. Stan bardzo ciężki,
widoczny brak zainteresowania ze strony pielęgniarek. Przez pół godziny jak
tam byłam nikt nawet nie zajrzał. Postanowiłam poszukac pielęgniarki i
poprosic o ligninę, żeby przemyc babci buzię, po dłuższych poszukiwaniach
odnajduję pokój pielęgniarski, szafa jest w nim ustawiona tak, żeby utworzyc
korytarz(między szafą i ścianą) i zasłonic resztę pokoju. Atmosfera niemal
imprezowa, rozkręcony telewizor, w pokoju jest szaro od dymu papierosowego,
rozgadane pielęgniarki dopiero po dłuższej chwili zauważają „intruza” smile
Wspomnienie trzecie (nie moje):
Koleżanka rodziła ostatnio w szpitalu Św.Zofii. Na drugi dzień usiłuje sama
nakarmic córeczkę piersią. Ma kłopoty pyta się jak powinna przystawic małą do
piersi, no co słyszy odpowiedź : „normalnie” smile
Czy mając takie wspomnienia można nadal popierac protest pielęgniarek?
A jakie są Wasze doświadczenia?
PS. Słyszałam kiedyś od znajomego, że był na praktykach na Zachodzie i tam w
szpitalu nie było czegoś takiego jak pokój pielęgniarski, pielęgniarki miały
obowiązek cały czas przebywac z pacjentami (oczywiście z przerwami na
posiłki). Czy któraś z Was może to potwierdzic lub temu zaprzeczyc?
PS. Na zakończenie dodam, że oczywiście zdaję sobie sprawę, że są pielęgniarki
„z powołaniem”, więc niczego tu nie uogólniamsmile Ja jednak nie miałam szczęścia
takich spotkac, za wyjątkiem tych w prywatnej klinice, no ,ale tam płaciłam za
opiekę nie małe pieniądze.

♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
Obserwuj wątek
    • wesolek11 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 16:27
      Podpisuje sie, miałam podobne doświadczenia.
    • przedszkolak2 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 16:49
      Popieram (strajk pielęgniarek oczywiście)!
      Moje doświadczenia z ostatniego dyżuru:
      Pielęgniarka na dyżurze, 1 na 30 pacjentów, w tym ok. 7 leżących, którzy
      wymagają umycia, przewinięcia, nakarmienia. Jeden z nich ma 140kg, "siostra"
      może ze 45. Próbuje go umyć, ale w trakcie wykonywania tej czynności jest
      odwołana- mamy reanimację. Do sali, w której reanimujemy juz od 30 min wpada
      nadąsana żona chorego i słyszymy : "Leży w zasranym pampersie od pół godziny i
      nikt palcem nie kiwnie!". Na szczęście udaje się ją wyprosić z sali.
      Nasz chory umiera .
      Wchodzę do sali, w której pielęgniarka myje zwłoki chorego (nie będę opisywać w
      jakim były stanie).Młoda dziewczyna, klęczy sama z myjką w ręce, łzy jej kapią,
      powstrzymuje odruch wymiotny.
      Wychodzimy z sali i pierwsza rzecz, którą słyszę, to skarga na pielęgniarkę,
      bo "paniusia" miała leki godzinę temu dostać.
      Tak wygląda praca pielęgniarek, z którymi pracuję, tak są doceniane przez
      chorych. I za to będzie nagroda 800zł/miesiąc.
      lekarka
      • semijo Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 17:00
        Nie od dziś wiadomo, że jaka płaca taka praca. Ja im sie nie dziwię, ciężka i
        cholernie niewdzięczna praca
        • miirabelka semijo:) 12.05.06, 18:03
          Czy naprawdę uważasz, że jak dostaną podwyżki to nastąpi istotna zmiana w
          podejściu do pacjenta?
          Jak w takim razie wytłumaczyc to, że są pielęgniarki, które pracują z oddaniem,
          troską i poświęceniem za taką samą pensję?
          A tak na marginesie wybierając zawód wiedziały chyba, że to ciężka praca i nikt
          ich chyba nie zmuszał do pójścia do tej, a nie innej szkoły, niektóre zaś
          zachowują się jakby były tam za karę.
          I jeszcze jedno nie zgodzę się, że jest niewdzięczna, niekóre pilęgniarki
          (lekarzy zresztą też) ponoc cieszy widok uściechniętego pacjenta, któremu
          zdołały w jakiś pomóc, ot takie dziwaczkismile)

          ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
          • semijo Re: semijo:) 12.05.06, 18:21
            Ale ja nie popieram chamskiego zachowania czy to na poczcie czy w szpitalu i
            wierz mi że krew mnie zalewa na każde takie zachowanie. Ale z drugiej strony
            siedzi we mnie takie poczucie, że lekko je rozumiem. Pacjenci też są różni,
            marudni, z wiecznymi prestensjami, a ty charujesz w piątki, świątki i nocki za
            800 zl, bez szansy na awans. Szpitale w dlugach, redukcje etatów i taka
            pielęgniarka ma nagle dwa razy więcej pacjentów za tę samą kasę.Jej też moga
            puszczać nerwy. Co do wyborów życiowych...myślę, że nikt nie staje się
            pielęgniarką bez powlania, bo to żadny biznes. Myślę natomiast, że wiele z nich
            zaczynalo pracę z autentycznymi idealami, które niestety obily się o kant dupy
            realnego życia.
          • shamsa Re: semijo:) 15.05.06, 17:01
            > Czy naprawdę uważasz, że jak dostaną podwyżki to nastąpi istotna zmiana w
            > podejściu do pacjenta?
            tak. bo zacznie im zalezec, nie beda sie stresowac czy im starczy do pierwszego.
            do tego dodac standardy europejskie obsady personalnej 1:5 (piel:pacjent),
            szacunek lekarzy i zaloze sie, ze bedzie lepiej.
            • camilcia Re: 15.05.06, 19:40
              spotkałam wiele cudownych pielęgniarek, wielu wspaniałych lekarzy, uratowali mi
              dziecko... chyba jak wszystkich można ich podzielić na miłych lub nie, na
              solidnych lub nie itd, ale niezależnie od zawodu, ludzie są różni

              jak leżałam na ginekologii, to w dzień była jedna pielęgniarka na 3 sale +
              zabiegowy, siedmiu lekarzy!!! obsługiwali też porodówkę, przychodzili na 9 a o
              13tej zostawał jeden dyżurujący - nie moja sprawa, ale nie pomagali w niczym,
              trochę to niesprawiedliwe.

              rozumiem, że pielęgniarki chciałyby być doceniane, bo to odpowiedzialny zawód i
              nieraz ciężki fizycznie (np chirurgia, OIOM) czy emocjonalnie (np dziecięcy)
      • miirabelka przedszkolak2 12.05.06, 17:52
        Pani doktor, a tak z czystej ciekawości dlaczego "paniusia" nie dostała leków na
        czas? Przykro, że taka wypowiedź pada z ust lekarzasad
        Wiesz znajoma koleżanki, też przy odrobinie złej woli mogłaby byc nazwana
        "paniusią", leżała ostatnio w szpitalu, miała podłączony wenflon. Po jakimś
        czasie ręka zrobiła się obolała i ktoś zasugerował, że powinna miec ten wenflon
        dawno zdjęty, wyszła więc na korytarz w poszukiwaniu pielęgniarki, pech chciał
        że wpadła na ordynatora, który po krótkiej rozmowie odesłał ją do pokoju, za
        chwilę wpadła pielęgniarka z wielkimi pretensjami, że mogła ją zawołac, a nie od
        razu "biegac" na skargę do ordynatorasmile
        Sytuacja pierwsza rzeczywiście dramatyczna, jednak rozumiem również "nadąsaną"
        żonę chorego, nie musiała miec ona świadomości, że jak piszesz była tylko jedna
        pielęgniarka na 30 chorych(a tak na marginesie dlaczego???). Twoim zdaniem
        powinna zając się mężem i nie zawracac głowy pilęgniarkomsmile

        ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
        • przedszkolak2 Re: przedszkolak2 12.05.06, 22:05
          Dlatego, że pielęgniarka nie potrafi się rozerwać, rozdwoić, ani roztroić.
          "Paniusią" nazwałam osobę, która nie tylko nie może zrozumieć pewnych
          okoliczności, na które personel nie ma wpływu, ale przede wszystkim nie potrafi
          współczuć pacjentom bardziej cierpiącym, bardziej potrzebujacym pomocy: jej
          witaminki są ważniejsze od sytuacji zagrożenia życia, w której znalazł sie inny
          człowiek.
          Nadąsana żona może najpierw sprawdzić co się dzieje, nie napadać na Bogu ducha
          winną pielęgniarkę.
          • przedszkolak2 Re: przedszkolak2 12.05.06, 22:15
            Dlaczego jedna pielęgniarka na 30 pacjentów?
            Dlatego,że przestały obowiązywac jakiekolwiek reguły: liczba personelu coraz
            bardziej ograniczona, pacjentów nie ubywa. To nie był epizod, tak wygląda
            normalny dyżur pielęgniarski w moim szpitalu.
    • mamastasia Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 17:11
      Bywałam kilka razy w szpitalach, sama i z synkiem. Nie zawsze z tzw "poparciem"
      (mój teść jest lekarzem). I zdarzalo mi się trafiać na różne pielęgniarki.
      Generalnie jednak za taką prace (ani ona miła, ani lekka i często bardzo
      nieprzyjemna , bo spotyka sie różnych ludzi) płaca jest śmieszna. Popieram ich
      strajk, zreszta jak i lekarzy. Nie znam lekarza, który jesli nie ma prywatnej
      praktyki, nie ma 2-3 etatów, a rodzina miewa go od świeta i to nie zawsze. Mój
      mąż zna to od tej właśnie strony - Taty nie ma i nie ma, bo chce utrzymać
      rodzinę i wykształcić dzieci. Moja rodzina zna z drugiej - jak nie dasz w
      łapę... Pochodze z limanowaszczyzny gdzie nie-danie w łapę to niemal
      świętokradztwo.
    • joanna35 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 21:10
      A może spróbujmy popatrzeć na to z drugiej strony - od strony pielęgniarki - 30
      chorych i każdy w pretensjach, każdy najważniejszy, jemu się należy
      pierwszemu , bo tego obok może boli , ale nie tak jak mnie. Oczywiście,
      dziekuję nie uświadczysz, a jeżeli już to rzadko. Rodzina, która tak mamusię
      czy tatusia kocha potrafi z tej wielkiej miłości grozić pielęgniarce zamiast
      samej podać basen, bo przecież to pielęgniarkę mamusia podcierała jak była
      dzieckiem, to do pielęgniarki mamusia wstawała w nocy. No, ale zrzucając winę
      na pielęgniarkę odwraca się uwagę od siebie i własnego egoizmu. Do pana doktora
      natomiast ta sama rodzina poleci z grubo wypchaną kopertą mimo, że gdyby
      mamusia miała zawał to nie pan doktor pierwszy zauważy, że coś się z nią
      dzieje. To nie do pana doktora w pierwszej kolejności zwraca się pacjentka z
      jakimkolwiek problemem - poważnym lub ubzduranym. Wszyscy wiedzą gdzie są drzwi
      do gabinetu lekarskiego , ale zwracając się do lekarza muszą mieć pośrednika. I
      te żenujace gadki na temat zostawionej w dyżurce kawie czy czekolady w
      kontekscie koperty w pokoju lekarskim. Pielęgniarki mają w nosie wasze kawy, za
      swoją pracę oczekują zwykłego dziękuję, bo najczęście robią przy Waszych
      bliskich to czego nigdy nie zrobiłybyscie Wy - takie wrażliwe, ucziwe,
      pracowite. To ich praca - oczywiscie, ale mam wrażenie, ze dla co niektórych
      powinny pracować za miskę zupy, bo "powołanie" . Pielęgniarka to zawód i nie
      wymaga powołania tylko odpowiedzialności i dojrzałości. Braki w kulturze
      występują u przedstawicieli każdej grupy zawodowej. Chcecie, zeby usmiechały
      się do chorych i odwiedzających, były miłe? To sróbujcie zamiast z wiecznymi
      pretensjami i roszczeniami podejść do pielęgniarki z sympatycznym wyrazem
      twarzy, wchodząc na oddział powiedzcie dzień dobry, wychodząc do widzenia.
      Pielęgniarki są chamskie? Skoro jest takie całe społeczeństwo to dlaczego one
      mają być inne? No, ale są za to znakomite w roli chłopców do bicia dla
      wrażliwego, myślącego społeczeństwa.
      • 222j444 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 21:55
        popieram protest, praca ciężka fizycznie, obciążająca psychicznie za żenującą
        zapłatę
        • edycia274 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 22:16
          popieram bo sama nia jestem sad
      • ivia Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 22:16
        Protest pielęgniarek popieram, lekarzy nie, nie dałabym im ani grosza podwyżki,
        oni swoje dostają do kieszeni albo "zapraszają" pacjentów do swoich prywatnych
        gabinetów. A że pracują na 2 lub 3 etatach? Myślę, że nie jeden bezrobotny
        chciałby być w takiej sytuacji.
        • przedszkolak2 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 22:26
          Ivia.
          Łpówki nigdy nie wzięłam, nie wezmę. Kwiaty, które mi chorzy przynoszą, proszę,
          aby oddali do kaplicy szpitalnej. Mając specjalizację doktorat, 11 lat
          praktyki, po wielkiej podwyżce zarabiam 1200zł. Nawet, gdybym chciała podjąć
          dodatkową pracę nie jestem w stanie, wychodzę z pracy tak zmęczona, że z trudem
          wykonuje obowiązki domowe (zredukowana ilość pracowników, przy takiej samej
          ilości pracy do wykonania). Mój mąż nie ma wyjścia; pracuje po 100 godzin
          tygodniowo: ma 38 lat, wrzody żołądka i nadciśnienie.
          Przepraszam za osobiste wynurzenia, bo nie jest to wątek o lekarzach. Piszę, bo
          jest mi bardzo przykro czytać tak niesprawiedliwe oceny.
          • wszystkienikizajete Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 22:34
            Oczywiście że popieram - rękami obiema!!!!
            joanna35 napisała chyba wszystko na temat pracy pielęgniarek - podpisuję się
            pod jej postem!
          • ivia Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 22:55
            Widzisz, więc jest cała rzesza "lekarzy" która te łapówki bierze i robi złą
            opinię lekarzom takim jak ty. Sześć lat temu moje mama miał bardzo poważną
            operację guza mózgu, kosztowało nas to 6 tys.zł. Po dwóch latach następna
            operacja guza mózgu - 3 tys.zł. Myślę, że ten lekarz tak naprawdę ma w nosie
            podwyżke, bo dla niego to i tak będą smieszne kwoty, ale jeśli lekarze wywalczą
            to dostaną wszyscy. Nie krytykuję w tym momencie jego umiejetności jako
            lekarza, bo fachowcem jest doskonałym, ale pacjent to dla niego bankomat.
            Wydaje mi się, że w pewnym sensie lekarze są sobie sami winni, bo nie
            krytykujecie takich zachowań, ukrywacie błędy kolegów przez lekarską
            solidarnośc, i tak was ludzie widzą, jak "kowalski" wziął to i "nowak" bierze.
        • mamastasia Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 13.05.06, 07:57
          A ilu z tych bezrobotnych co by się zamienili spędziło 6 lat na studiach i
          dodatkowe lata na śmiesznie opłacanym stażu? Ilu ma odwage wziąć
          odpowiedzialność podejmując decyzje dotyczące życia obcych ludzi?
          Nie mówię, że wszyscy lekarze są super z powołania ale też nie można uogólniać w
          druga stronę. I porównywanie niewykształconych ludzi, którzy młodość spędzili
          bawiąc sie a nie ucząc (wileu z bezrobotnych jest nisko wykształcona z własnej
          winy i o nich piszę), do tych którzy wiedzieli czego chcą i dązyli do tego
          konsekwentnie przez wiele lat jest małym nieporozumieniem.
          • ivia Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 13.05.06, 10:59
            Pisząc o bezrobotnych, którzy chetnie by pracowali na 2 lub 3 etatach miałam na
            myśli mojego męża, których siedział bez pracy 2 lata. Studiował 5 lat,
            doszkalał się, robił różne kursy a i tak zwolnienia grupowe go nie ominęły.
            Przez ten czas poszedłby do jakiejkolwiek pracy, żeby tylko pracować. Teraz na
            szczeście pracuje chociaż pieniądze jakie dostaje są nieporównywalne z
            oczekiwaniami.
            • mamastasia Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 13.05.06, 13:14
              A ja odpowiadając Ci napisałam, że mam na myśli tych słabo wykształconych. Wiem,
              że ludzie wykształecni sa bez pracy. Sama też rok temu poszukiwałam jej
              bezskutecznie. Tylko uważam, że jest cos nie tak gdy ludzie którzy uczyli się
              tyle lat i mają taka odpowiedzialna pracę sa tak smiesznie opłacani. Przecież
              robotnik na budowie zarabia wiecej. A praca lekarza czy pielęgniarki jest - co
              zostało już tu wielokrotnie napisane - ciężka i odpowiedzialna. Jasne są
              lekarze, o których lepiej nie mówić bo szkoda słów. Ale nie są wszyscy tacy.
              Pisze to z perspektywy zwykłego pacjenta. Bo oprócz konowała, który chcial
              leczyć moje zapalenie nerek biseptolem, którego jeść mi nie wolno, bo mu w łapę
              nie dałam, spotkałam sie w wieloma takimi co chcieli i starali się jak mogli
              dobrze leczyć, pomagać i mieli problemy ze związaniem końca z końcem.
      • miirabelka joanna35:) 12.05.06, 22:42
        joanna35 napisała:
        "30 chorych i każdy w pretensjach, każdy najważniejszy, jemu się należy
        pierwszemu , bo tego obok może boli , ale nie tak jak mnie. Oczywiście,dziekuję
        nie uświadczysz, a jeżeli już to rzadko"
        Wiesz nie gniewaj się, ale myślę, że trochę "odjechałaś" z tym przykłademsmile 30
        chorych i KAżDY z pretensjamismile Chociaż oczywiście każdy ma prawo do swojego
        zdaniasmile Moje zdanie to rezultat takich, a nie innych doświadczeń i uwierz mi
        nie należę do osób, które zachowują się arogancko czy też występują z ciągłymi
        pretensjami i roszczeniami. Niestety to o czym piszesz, uśmiech, dobre słowo w
        moim przypadku nie działały co oznacza, że Twój argument, że chamskie zachowanie
        pilęgniarek jest odpowiedzią na chamskie zachowanie pacjentów, nie zawsze ma
        zastosowanie.
        Ps.Zawsze dziękuję jeśli mam za cosmile
        • saraanna Re: joanna35:) 12.05.06, 23:24
          miirabelka -joanna35 chyba zapomniala ,ze szpital to nie dom wczasowy i ze nikt
          nie przebywa tam z wlasnej woli, tylko dlatego ze musi.A chorzy maja prawo byc
          marudni i podenerwowani bo sa chorzy ,ciekawe czy jak joanna35 ma grype albo ja
          glowa boli to jest usmiechnieta i zadowolona.
          • joanna35 Re: joanna35:) 12.05.06, 23:28
            saraanna napisała:

            > miirabelka -joanna35 chyba zapomniala ,ze szpital to nie dom wczasowy i ze
            nikt
            >
            > nie przebywa tam z wlasnej woli, tylko dlatego ze musi.A chorzy maja prawo
            byc
            > marudni i podenerwowani bo sa chorzy ,ciekawe czy jak joanna35 ma grype albo
            ja
            >
            > glowa boli to jest usmiechnieta i zadowolona.
            A od kiedy to choroba i złe samopoczucie usprawiedliwia chamstwo?
            • saraanna Re: joanna35:) 12.05.06, 23:42
              joanna35 napisala :
              A od kiedy to choroba i złe samopoczucie usprawiedliwia chamstwo?

              To chyba ty jako pielegniarka powinnas wiedziec (zajecia z psychologii),ze
              czlowiek chory reaguje roznie,i nawet "chamskie" zachowanie nie musi
              oznaczac ,ze jest chamem tylko,ze nie radzi sobie z sytuacja i z choroba,a ty
              jako pielegniarka nie powinnac go oceniac ,tylko wykonywac swoje obowiazki,bo
              taka wlasnie jest twoja praca.
              • saraanna Re: joanna35:) 12.05.06, 23:46
                Co oczywiscie nie ma nic wspolnego z podwyzkami dla pielegniarek,oczywiscie ze
                powinny zarabiac wiecej,ale temu nie sa winni pacjeci tylko system i to nie
                usprawiedliwia zaniedban ze strony pielegniarek.
                • joanna35 Re: joanna35:) 13.05.06, 00:06
                  saraanna napisała:

                  > Co oczywiscie nie ma nic wspolnego z podwyzkami dla pielegniarek,oczywiscie
                  ze
                  > powinny zarabiac wiecej,ale temu nie sa winni pacjeci tylko system i to nie
                  > usprawiedliwia zaniedban ze strony pielegniarek.

                  Oczywiście, że tak. Nigdy nie twierdziłam, że to pacjenci są winni temu, że
                  zarabiamy tyle ile zarabiamy. Nie znoszę tylko uogólnień. W każdej pracy trafi
                  się jakaś czarna owca - czy nie lepiej powiedzieć np. na tym oddziale jest
                  jedna pielęgniarka wredna strasznie, ale reszta spoko? I jeszcze jedno -
                  dlaczego zawsze tak łatwo przychodzi Wam obrzucanie błotem pielęgniarek. Nie
                  zetknęłyście się z brakiem kultury wśród innych zawodów? Zazdroszczę


              • joanna35 Re: joanna35:) 12.05.06, 23:47
                A ty moja droga z pewnością w odpowiedzi na takie zachowanie rozpłynełabyś się
                w uśmiechu i podziękowała za miłe słowa. Zresztą chamscy rzadko kiedy bywają
                pacjenci naprawdę cierpiący. Nie moja droga - oni są wdzięczni za każdą pomoc.
                Najbardziej pretensjonalna i chamska bywa tzw. rodzina i to tych chorych,
                którzy mają sprawne rece, nogi i teoretycznie powinni sobie radzić.
            • miirabelka Re: joanna35:) 12.05.06, 23:46
              joanna35 nie chamstwo tylko bycie marudnym i podenerwowanym, nie przeinaczaj
              wypowiedzismile
              Wygląda na to, że miałaś wyjątkowego pecha i trafiłaś na bardzo dużo
              niesympatycznych osóbsad i stąd Twoja skłonnośc do przesady.
              Ja niestety widzę ten problem z drugiej strony odczułam na własnej skórze
              oschłośc pielęgniarek, widziałam też jak z gburowata miną zajmowały się
              pacjentami(najczęściej starszymi, bo to oni są chyba najbardziej bezradni w
              szpitalu)lub nie odzywały się normalnie tylko "warczały" odreagowując byc może
              stresy i nerwy, często na Bogu ducha winnych pacjentach.

              ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
              • joanna35 Re: joanna35:) 12.05.06, 23:52
                Tak jak ktoś napisał - jeżeli nie pracujesz w szpitalu to nigdy nie zrozumiesz
                o co chodzi. Wytarłaś babci buzię ligninką? Wzruszające. A kto zmienił brudny
                pampers? Też ty?
                Mylisz się, nie trafiali mi się jacyś szczególnie trudni pacjenci i potrafię
                odróżnić brak kultury od zwykłej chęci odreagowania swojej frustracji na Bogu
                ducha winnej pielęgniarce, bo np. mama jest w szpitalu drugi tydzień, a
                ukochana córeczka jest taka zapracowana, że jeszcze nie zdążyła jej odwiedzić.
                • miirabelka Re: joanna35:) 13.05.06, 00:08
                  joanna35 daj spokój z tymi złośliwościami ja naprawdę nie chciałam byc
                  niesprawiedliwa, chociaż mogło to tak wyglądac. Rozumiem, że praca nie jest
                  łatwa, lekka i przyjemna, a pensja żenująco niska, jednak kiedy widzę
                  protestujące pielęgniarki myślę sobie, że jest wśród nich wiele takich, które na
                  te podwyżki nie zasługują, częśc z nich miałam wątpliwą przyjemnośc poznac
                  osobiściesad
                  Zapewniam Cię, że gdybym miała inne doświadczenia, nie dyskutowałabym na temat
                  tego czy pielęgniarkom należą się podwyżki czy nie. Mam nadzieję, że postarasz
                  się zrozumiec mój punkt widzeniasmile
                  Pozdrawiamsmile
                  ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
                  • joanna35 Re: joanna35:) 13.05.06, 00:10
                    Przepraszam, poniosło mnie.
        • joanna35 Re: joanna35:) 12.05.06, 23:27
          Niestety to o czym piszesz, uśmiech, dobre słowo w
          > moim przypadku nie działały co oznacza, że Twój argument, że chamskie
          zachowani
          > e
          > pilęgniarek jest odpowiedzią na chamskie zachowanie pacjentów, nie zawsze ma
          > zastosowanie.
          Ależ oczywiscie, że nie. Tak się akurat składa, że jestem i pielęgniarką i
          matką przewlekle chorego dziecka i proszę mi wierzyć znam problem z każdej
          strony, bowiem nie wkraczam np. do przychodni i nie wrzeszczę od drzwi, że
          jestem służbą zdrowia i przysługuje mi prawo wchodzenia do gabinetu poza
          kolejnością. Czekam, jak wszyscy pozostali na swoją kolej.Nie mam też na czole
          wypisane, że jestem pielęgniarką i byłoby mi miło gdybym powołując się na
          solidarność zawodową była traktowana z honorami. Byłam, ja i moje dziecko,
          traktowana bardzo różnie, zarówno przez pielęgniarki jak i lekarzy, bo
          niestety, kultura nie zawsze idzie w parze z wykształceniem, ale nie dotyczy to
          przecież tylko tych dwóch grup zawodowych. Miałam kontakt z niemiłymi
          pielęgniarkami, lekarzami, ale i z takimi, którzy okazali nam wiele serca i
          pomocy. I tak jest chyba wszędzie - są dobrzy i- powiedzmy- źli. I nie należy
          uogólniać. Nie pracuję w zawodzie od 6 lat, wcześniej byłam tzw. pielęgniarką z
          powołania - tak to określali chorzy, bo ja tylko wiem jakie pobudki mną
          kierowały kiedy podejmowałam naukę w szkole pielęgniarskiej. Na pierwszej
          praktyce, po pierwszym roku zakochałam się w zawodzie - ze szpitala mogłam nie
          wychodzić. Poszłam za ciosem i skończyłam studia pielęgniarskie - nie myślałam
          wtedy o kasie, chciałam więcej wiedzieć, być lepsza w swoim fachu( ukończenie
          tych studiów nie przynosi wymiernych korzyści, prosze mi wierzyć). Nigdy nie
          narzekałam na niskie pieniądze, ale ja mam zaplecze w postaci dobrze
          zarabiającego męża więc mogłam sobie pracować dla przyjemności. Jak mają wyżyć,
          utrzymać siebie i rodzinę te z nas, które tego zaplecza nie mają? Wybaczcie
          kochane, ale ideałami nie da się nakarmić rodziny, wykształcić dzieci.
          Oczywiście, że przegięłam z tymi trzydziestoma chorymi - wystarczy jedna
          reanimacja i kilku ciężko chorych, żeby każdy sprawny pacjent był traktowany
          jak intruz i nie dlatego, że pielęgniarka chce iść na kawę tylko dlatego, że
          jeżeli na oddziale na nocnym dyżurze są dwie to obie są zaangażowane przy
          reanimacji.
          Na koniec chciałam wypowiedzieć się w sprawie Waszego poparcia dla protestu
          pielęgniarek. Takie poparcie jest dla nas bardzo ważne. My nie mamy możliwości
          przyjęcia innej formy protestu, bo nie odejdziemy od łóżek, nie znikniemy z
          oddziału i nie zostawimy pacjentów bez opieki - i na tym żeruje każda kolejna
          władza.
          A tak na marginesie - dzisiaj jest Dzień Pielęgniarki - wiedziałyscie o tym?
          Tak bardzo jesteśmy doceniane przez społeczeństwo, że nawet media nie zadały
          sobie trudu, żeby o tym wspomnieć. Pozdrawiam serdecznie.
          • przedszkolak2 A propos warczących pielęgniarek 13.05.06, 00:06
            Przewiduję sie, że za kilka lat w Polsce może dojść do tego, że w szpitalach
            nie będzie pielęgniarek. Czynności pielęgnacyjne będzie musiała wykonywać
            rodzina (ewentualnie jakiś pracownik socjalny dla tych, którzy rodzin nie
            mają).Nie będzie warczenia? Na ustach będą ciągle nienagannie wzniosłe
            uśmiechy? Obserwując mamy opiekujące się swoimi dziećmi śmiem w to wątpić.
            • joanna35 Re: A propos warczących pielęgniarek 13.05.06, 00:11
              Przedszkolak2 - jestem naprawdę wzruszona Twoim głosem i DZIĘKUJĘ.
              • przedszkolak2 Re: A propos warczących pielęgniarek 13.05.06, 00:16
                Proszę.
    • alexandra74 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 23:16
      Popieram strajk pielęgniarek. Należy im się co najmniej 100% podwyżka.
      • inez21 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 23:31
        Joanna35-duuuża bużka za to co napisałaś o pracy pielegniareksmile
        Ja myślę,ze dyskutowanie o tym nie ma sensu,bo punkt widzenia zalezy od punktu
        siedzeniasad i nikt kto nie pracował w szpitalu tego nie zrozumie.Inną wizję ma
        się z punktu widzenia pacjenta a inną z punktu widzenia personelu.
        ludzie docenią ten zawód kiedy zacznie brakować pielęgniarek,kiedy rodziny bedą
        musiały pełnić dyzury przy chorych.Coraz mniej dziewczyn decyduje się na ten
        zawód a te co się decydują bedą wyjeżdżać za granicę-by tam wykonywać zawód
        tylko pielegniarki a nie również salowej i sanitariusza tak jak u nassad
        Kto by chciał za 800zł grzebać się gówienku,walczyć ze wszami i
        świerzbem,obcować na codzień ze śmiercią i nieludzkim cierpieniem,narażać życie
        własne i bliskich-bo przecież zawsze mozna do domu cos przywlec ze szpitala nie
        zawsze mozna uchronić się od zakażeniasad((
        Moze to i jest zawód do którego sie powinno miec powołanie,ale kto zdaje sobie
        sprawę mając 15lat na co się decyduje????
        Pielegniarki to tylko ludzie i niestety mają też wady...ale za swoją pracę
        powinny dostawać uczciwe pieniądze...
        • edycia274 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 12.05.06, 23:47
          nie ejstesmy doceniane. naszym obowiązkiem jest "myć tyłki " sprzatać"
          wymiociny itd itd, niestety ale czasem pacjenci są poprosty chamscy i chca być
          wcentrum uwagi, nie patrza na to ilu jest pacjentów....pamiętam jak byłysmy we
          dwie na nocce, koszmar, 2 reanimacje, 2 ludzi non stop wymiotowało i miało
          biegunke, kobieta prawie gnijaca...nie wiedziałam juz co robić....ktoś kto nie
          ropauje nie zrozumie, najlpeiej powiedziec Twój zasrany obowiązek i już, szkoda
          iz nikt nie popatrzy co to za praca i jak ciężka...ludzie maja dziwne mniemanie
          • edycia274 najlepszego z okazjii dnia pielegniarek..... 13.05.06, 00:14
            najlepsze życzonka smile
            • joanna35 Re: najlepszego z okazjii dnia pielegniarek..... 13.05.06, 00:19
              Dziękujęsmile)
              • edycia274 Joanno 13.05.06, 00:28
                napisałas wszystko tak jak trzeba. nic tu więcej nie trzeba dopisywać, szkoda
                tylko iż o naszym święcie nikt nie pamięta sad
    • dootchka Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 13.05.06, 11:14
      popieram protest pielęgniarek ale lekarzy NIE, bo krzyczą ,że mało zarabiają, a
      większość z nich dorabia sobie kupę kasy w prywatnych gabinetach.
      poza tym, jak ja bym chciała zastrajkować z płaceniem składek ubezpieczeniowych,
      to od razu byłyby problemy - kary itp.
    • elza78 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 13.05.06, 12:13
      ja spotkalam sie na oddziale laryngologicznym w szpitlau na polanki w gdansku
      ze swietnymi pielegniarkami, co jedna to lepsza i fajniejsza, swietne podejscie
      do pacjenta, caly czas z usmiechem na ustach szkoda ze wszedzie takich
      siostrzyczek nie ma, serio, natomiast poloznictwo wspominam fatalnie, nie wiem
      z jakigo wzgledu oczywiscie bylo kilka pielegniarek ktore byly na prawde ok,
      ale to byly wyjatki, reszta opryskliwa z fochem...
      w sumie nie wiem sama co sadzic na temat protestu, sprobuj wyzyc za 700 pln to
      pomowimy wtedy o tym czy maja praw protestowac czy nie
      mam kumpelke pielegniarke wstaje o 4:30 zeby dojechac do pracy zapieprza po 8h
      odwalajac robote na oddziale plus papiery, dodatkowo musi brac dyzury bo za
      normalna pensje to musieliby zrec tynk ze sciany...
      moz eone zwyczajnie sa przemeczone, moze zbyt duzo jest pacjentow na jedna
      osobe moze zbyt wiele obowiazkow za zbyt mala place...
    • shady27 ja nie!!!! 13.05.06, 13:29
      napisze krotko....NIE POPIERAM.... ja za to co robia w wlasciwie czego nie robia to bym sama jeszcze pensje poobcinala, oczywiscie nie mowie o wszystkich, bo u mnie w przychodni sa wspaniale pielegniarki, lekarze itd. ale to przychodnia prywatna wiec nic dziwnego,natomiast co do panstwowej "sluzby zdrowiA" to nie mam ochoty sie wypowiadac bo mnie krew zalewa. Mozna mowic ze jaka placa taka praca ale ostatecznie nie od dzis kiepsko zarabiaja i nie musialy ksztalcic sie w tym kierunku...
    • monia145 Ja popieram!!!!!! 13.05.06, 15:08
      Popieram i życzę, aby udało się w końcu uzyskać to, co im sie nalezy za cięzką
      pracę!!!!
      Co do autorki watku- miałaś rzeczywiście duzo pecha, że wiekszość Twoich
      kontaktów z pielęgniarkami była niezbyt przyjemna. Czarne owce zdarzaja sie w
      kazdym zawodzie i żadne posty na forum tego nie zmienią. Zawsze bedzie część
      osób, które z róznych przyczyn mają wiele zastrzeżeń do pracy pielęgniarek a
      inne będą wystawiać im laurki.
      Tam gdzie pracuję, w szpitalu dziecięcym, też personel nie odbiega zasadniczo
      od średniej krajowej- sa pielęgniarki, które ciepłem i troskliwością nadrabiają
      za te pozostałe. Są przepracowane, słabo opłacane, pogardzane przez lekarzy(
      nie wszystkich oczywiście). Sa takie, które w obejsciu przypominaja
      wrazliwościa piłę mechaniczna ale dla pacjentów sa miłe i wyrozumiałe. Często
      wiedzą przewyzszają lekarzy( co pozostawiam bez komentarza) i często one
      właśnie zbieraja na siebie niezadowolenie pacjentów i ci rodzin a winnym jest
      lekarz.
      Nie koloryzuję przedstawicielek tego zawodu ale solidaryzuję sie z nimi w pełni.
      Pozdrawiam też pielęgniarki z oddziału izolacyjnego w najwiekszym szpitalu w
      Warszawie.
      A Tobie Miirabelko, zyczę , aby Twoje przyszłe kontakty z pielegniarkami, oby
      jak najrzdsze, były powodem tylko do miłych wspomnień
      • egoya a ja sama nie wiem... 13.05.06, 16:15
        nie mam najlepszych wspomnień odnośnie relacji z pielęgniarkami. Wiem, że są oddziały, gdzie jest bardzo ciężko, a taka osoba naprawdę ma bardzo dużo pracy. Dla nich oczywiście popieram...Niestety ja na oddziałach położniczych byłam dwa razy, za pierwszym "dostały" jakiegoś koniaka, ciasto, kanapeczki, a na dodatek pracowała ciotka męża. Skakały co prawda pierwsze dwa dni, a potem sama doskonale dawaam sobie radę. Drugi raz nie pozwoliłam teściowej (bo przy pierwszej ciązy to jej działka była) dać żadnych "prezentów" i skutkiem było to, że po cięciu nie dostałam żadnego środka przeciwbólowego, musiałam się podnieśc żeby zadzwonić po jakąś piel. Przyszła od noworodków i spytała co chcę, bo przeciez dziecko grzecznie śpi, kazałam jej przebrać, bo mały leżał ze mną ze 4 godz. i napewno ma mokro. Nadąsana (no bo było koło północy) odpięła pieluchę a dziecko obsrane od góry do dołu. A z położnictwa przyszła rano potargana (nie wiem co robiła oprócz spania...) ledwie żywa. Dodam że oddział jest mały, dzieci mało, po prostu nie mają co robić i spią. jak być za sporo spotykam takie larwy.
        Jak dla mnie powinna być brana pod uwagę wielkośc szpitala, oddziału, ilość pacjentów.
        • ola2004 popieram!!!! 13.05.06, 16:21
          W każdym zawodzie sa ludzie wybitni, z powołania, mądrzy, i sa gburowaci,
          niemili, niedouczeni...tak jest wśród lekarzy, urzędników, nauczycieli...ale
          czy to, iż autorka wątku spotkała akurat klika niemiłych, niekompetentnych
          pielęgniark, to znaczy, że wszystkie takie są, i mają zarabiać po 700PLN??
        • monia145 Re: a ja sama nie wiem... 13.05.06, 16:38
          Jak rozumiem autorce watku chodziło o to,że watpliwości co do sensu podwyżki
          dla pielegniarek i poparcie dla strajku, budzi w niej podejście pielęgniarek do
          swoich obowiązków a nie wielkość szpitala, oddziału itp. Nie widzę dobrego
          pomysłu w Towjej propozycji- szpitale na prowincji sa z reguły mniejsze, więc
          tylko dlatego pielęgniarkom w nich pracujących mianoby nie przyznać podwyzki,
          ze ich placówka jest mniejsza od szpitala wojewódzkiego? To chyba nie jest
          sprawiedliwe?
          Jeśli chodzi o wielkość oddziału i ilości pacjentów to też sie nie zgadzam.
          Niektóre z nich, z racji specyfiki schorzeń z jakimi leżą w nich pacjenci, sa
          mniejsze. Ja pracuję na oddziela zakaźnym, praktycznie każda sala to izolatka,
          a więc często jest tak, że w sali może przebywać tylko jeden pacjent. Na moim
          oddziale jest więc mniej osób niz na innych, ale są to dzieci w większości
          cięzko uszkodzone, często po zapaleniach mózgu, opon mózgowych i dodatkowo
          jeszcze z zakaźnymi chorobami. W myśl tego co zaproponowałaś naszym
          pielęgniarkom nie należałaby się podwyżka, a ja wiem, ze to cięzki oddział i
          one napracuja sie o wiele więcej niz pielęgniarki na kardiologii.
        • mexykanka1 Re: a ja sama nie wiem... 13.05.06, 21:53
          egoya napisała:

          Przyszła od noworodków i spytała co chcę, bo przeciez dzie
          > cko grzecznie śpi, kazałam jej przebrać, bo mały leżał ze mną ze 4 godz. i
          nape
          > wno ma mokro. Nadąsana (no bo było koło północy) odpięła pieluchę a dziecko
          obs
          > rane od góry do dołu.

          Kazałas jej przebrac?!
          A kto to urodzil dziecko ona czy Ty?
          To nie jest jej obowiazek zeby sprawdzac czy dziecko sie obesralo.
          Tez mialam cesarke a od poczatku s a m a zmienialam pieluchy dziecku i nie
          widze w tym nic nadzwyczajnego .
        • nanuk24 Re: a ja sama nie wiem... 14.05.06, 02:41
          >kazałam jej przebrać, bo mały leżał ze mną ze 4 godz. i nape
          > wno ma mokro. Nadąsana (no bo było koło północy) odpięła pieluchę a dziecko
          obs
          > rane od góry do dołu.

          ????????
          Dobrze sie czujesz??
          Przewijanie dzieci nie nalezy do obowiazkow pielegnierek, a rodzicow!!
          Zeby dziecko lezalo obsrane, a Ty palcem przy SWOIM dziecku nie kiwnelas??
          Szczyt.
          • egoya Re: a ja sama nie wiem... 14.05.06, 18:20
            rozumiem że przewijałyście dzieci od razu po przywiezieniu z sali operacyjnej tak?????Bo mi kazano lezeć plackiem 24 godz. a w tym czasie obowiązek opieki nad małym miał spoczywać na pielęgniarce. Niestety tak spały że nawet dzwonek nie mógł ich dobudzić. Musiałam się podnieść 5 godz. po operacji i troche trudno mi by było wstać w tym czasie i przebrać dziecko. Opieka nad małym to wspaniała sprawa dla mnie bo to moje drugie dziecko, a na dodatek tak spokojne było, że przewinięcie to nie był problem...no i na szczęście od razu miałam pokarm i sobie jadł. Niestety z hamskimi odzywkami do innych matek tez się spotkałam, bo np. je budziły w innym pokoju.
    • jo_anna75 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 13.05.06, 16:27
      Chyba sobie sama odpowiedziałaś na swoje pytanie w ostatnim zdaniu.W prywatnej
      klinice ta pielęgniarka zarabia "nieco" inaczej i ma inne warunki pracy niż w
      szpitalu, więc nic dziwnego, że jest miła i uśmiechnięta. Ma jakąś motywację do
      pracy jaką wykonuje. A zapewniam cię, że jak się pracuje w tym szpitalnym
      syfie, gdzie wszystkiego brakuje z personelem włącznie, pada się na pysk, a na
      koniec miesiąca bierze się zapomogę i nie bardzo wiadomo co z nią zrobić to po
      jakimś czasie takiej uroczej pracy każde powołanie diabli biorą i zostaje tylko
      rutyna i "byle zbyć", żeby ci wszyscy dali święty spokój.
      Mówię ci to z własnego doświadczenia, po prawie 10 latach pracy w zawodzie,
      który wybrałam dlatego, że mi się podobał i go lubię. Ale niestety człowiek
      jest tylko człowiekiem i nie da się długo pragować "ku chwale ojczyzny", kiedy
      ci nie starcza na buty dla dziecka. Wtedy wszystko wkurza i czasami po prostu
      wyć się chce, a to siłą rzeczy odbija się na jakości opieki nad pacjentem.
      Dlatego cholernie bolą takie komentarze jak Twój, bo tak naprawdę nie znasz
      dokładnie istoty problemu, a swoje sądy opierasz na kilku przykrych
      doświadczeniach, które akurat tobie się trafiły.
      A sadząc po tym, że jak piszesz leczysz się prywatnie, to raczej nie miewasz
      dylematów czy zapłacić czynsz, czy kupić dziecku kurtkę przychodząc po 12
      godzinnym nocnym dyzurze, gdzie byłaś sama na 30 pacjentów i "zaliczyłaś" dwa
      zgony.
      Zastanów się proszę na drugi raz,
      pozdrawiam
      Aśka
    • llilly Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 13.05.06, 17:11
      Oczywiście, że popieram.Uściski dla całej Służby Zdrowia, której zdarza się
      zaglądać na emamę.Niestety, w tym kraju nikt nas nie doceni ani nie
      zrozumie.Pozdrawiam, emamy również.
    • sutra Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 14.05.06, 00:08
      miirabelka napisała:

      sprawę, że są pielęgniarki
      > „z powołaniem”, więc niczego tu nie uogólniamsmile Ja jednak nie miała
      > m szczęścia
      > takich spotkac, za wyjątkiem tych w prywatnej klinice, no ,ale tam płaciłam za
      > opiekę nie małe pieniądze.

      I tu własnie sama sobie odpowiedziałaś, dlaczego należy pielęgniarkom płacić
      więcej.
    • allija Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 14.05.06, 01:38
      Osobiscie uważam, że płace pielegniarek i lekarzy to jeden wielki skandal.
      I tu nawet trudno jest podawać argumenty "za" bo właściwie innych nie ma.
      Dziwię się, że w ogole mamy jeszcze jakakolwiek służbę zdrowia, że w ogóle
      jeszcze komukolwiek chce się jeszcze u nas pracowac w tych zawodach bo mnie by
      sie nie chciało, zmieniłabym zawód albo wyjechała.
      No, ale jeśli jednak pielegniarki zostały w swojej pracy to z wszelkimi
      konsekwencjami, przciez to nie wina pacjentów, że zarobki w służbie zdrowia są
      jakie są. My przeciez płacimy na to składki i nie uważam, że są małe.
      Natomiast na ogół jakość pracy w publicznej służbie zdrowia i to właśnie
      nizszego personelu, jest zła. I teraz nie wiem, czy pielegniarki zarabiaja tak
      mało bo kiepsko pracują, czy kiepsko pracuja bo zarabiaja tak mało.
      Akurat tak sie złożyło, że syn w ostatnich dniach złamał w szkole rękę,
      złamanie skomplikowane, potrzebna była operacja no i, oczywiście, pobyt w
      szpitalu. Pomimo zaleceń lekarza operującego syn nie miał zmienianych
      opatrunków, po interwencji męża pielegniarka tłumaczyła się, że syn mówił jej..
      cos tam, juz nawet nie cytuję. Cokolwiek by nie mówił pacjent - nastolatek to
      od kiedy pielegniarka słucha pacjenta a nie lekarza? i od tego uzależnia
      zabiegi?
      Syn skarżył się na ból, przy mnie zadzwonił na pielegniarkę, zajrzała do sali
      po 10 min mówiąc, że za chwile przyjdzie, nie było jej kolejne 15 min, w końcu
      sama poszłam do dyżurki i dostałam tabletki. Pielęgniarka zaglądając poprzednio
      nawet nie zapytała o co chodzi, a gdyby ktoś naprawdę źle sie poczuł i nie miał
      czasu czekać?
      Obok syna leżał unieruchomiony staruszek a przy nim stał cały obiad bo nie miał
      go kto nakarmić. Przy innym łóżku pełna kaczka stała podczas całego mojego
      pobytu, tez nie miał jej kto wynieść.
      W tym wszystkim wcale nie chodziło o brak pielegniarek bo zrówno w dyżurce jak
      i czymś na kształ pokoju wypoczynkowego /telewizor, kanapy/ było ich po kilka.
      Dla mnie to cały system /służby zdrowia/ chory i nasuwa sie tu stare, znane z
      czasów poprzedniej epoki powiedzenie - pielegniarki udają, że pracują a państwo
      udaje, że im za to płaci.
      • miirabelka Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 14.05.06, 23:27
        allija napisała:
        "przciez to nie wina pacjentów, że zarobki w służbie zdrowia są
        jakie są. My przecież płacimy na to składki i nie uważam, że są małe."
        Też miałam to napisac, bardzo trafne podsumowanie. W jednym z postów ktoś
        napisał, że małe zarobki, że przygnębienie i że czasami wyc się chce, ale to nie
        tłumaczy podejścia do pacjentów, którzy najczęściej wcale nie są aroganccy czy
        nie sympatyczni, no i przede wszystkim nie są winni, że pensje pielęgniarek są
        tak niskie. Kilka osób zwróciło mi uwagę, że sama sobie odpowiedziałam na
        pytanie w ostatnim zdaniu. Może tak, może nie. Otóż przebywając w szpitalu
        państwowym doświadczyłam niemiłego traktowania ze strony pielęgniarek, mimo, że
        z natury nie jestem osobą kłótliwą, wredną itd. nie ode mnie zależy też pensja
        pielęgniarek. Słyszałam też od znajomych o pielęgniarkach, które pracują w
        szpitalach państwowych, zarabiają tyle samo, co inne, a są miłe dla pacjentów.
        Więc może to nie do końca jest kwestia wynagrodzenia, sama nie wiem...
        Jedno wiem na pewno, gdyby więcej pielęgniarek było milszych, bardziej
        zaangażowanych w swoją pracę(niektóre takie są, więc nie jest to uwaga kierowana
        do wszystkich) to poparcie ze strony społeczeństwa byłoby większe. A tak, wśród
        moich znajomych, rodziny większośc głosów jest niestety niezdecydowana(lub
        przeciw), złe wspomnienia ze szpitali nie dają o sobie zapomniec. I prawda
        niestety jest taka, że nie myśli się o tym, że jest to ciężka praca, kiepsko
        wynagradzana, tylko wspomina się własne przykre doświadczenia.
        I jeszcze jedno - pewnie nie polubicie mnie za to, co napiszęsmile niektóre z Was
        piszą, że pacjenci są czasami bardzo nieuprzejmi(czyt.chamscy) i że Wy wtedy
        odpowiadacie tym samym, tylko, że różnica polega na tym, że szpital to jest
        miejsce pracy pielęgniarek, a nie pacjentów i tak sobie myślę, że w większości
        firm czy zakładów pracy, pracownik, który jest niemiły dla, nawet najbardziej
        chamskiego, klienta, dostałby w najlepszym wypadku naganę, szpital jak mi się
        wydaje rządzi się innymi prawami. Pisząc to nie biorę w obronę ludzi, którzy się
        delikatnie mówiąc zachowują nie kulturalnie, zwracam jedynie uwagę, że nie można
        w ten sposób tłumaczyc własnego nie kulturalnego zachowania.
        Pozdrawiamsmile
        ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
        • joanna35 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 15.05.06, 00:11
          Myślę, że ta dyskusja mija się z celem, bo wyciagnęłaś z naszych wypowiedzi to
          co było Ci potrzebne, żeby poprzeć swoją tezę.Jak już ktoś to napisał - punkt
          widzenia zależy od punktu siedzenia. Proponuję wobec tego, żeby każdy został
          przy swoim zdaniu. A co do poparcia to emamom, które cały czas popierają nasze
          dążenia jestem głęboko wdzięczna, jeszcze bardziej jestem wdzięczna tym emamom,
          które mimo nienajlepszych, pojedyńczych kontaktów z pielegniarkami potrafią
          wznieść się ponad swoje żale, nie wrzucać wszystkich do jednego worka,
          zrozumieć i poprzeć. Mamom uogólniającym i wytaczającym działa gratuluję
          dobrego mniemania o sobie - wszak kto jest bez winy niech pierwszy rzuci
          kamieniem.
          I jeszcze pozwolę sobie na bardzo osobistą dygresję odnośnie słów -
          pielęgniarki udają, że pracują , a państwo udaje, że im płaci - proszę nie
          obrażać mnie i całej rzeszy ciężko i uczciwie pracujących pielęgniarek, bo to,
          że Kowalska jest niekulturalna i leniwa nie oznacza, że Nowakowa też.
          • miirabelka joanna35:) 15.05.06, 11:24
            joanna35 ja niczego nie wyciągnęłam tylko się odniosłam do tego co niektóre z
            Was napisały, na tym polega dyskusjasmile
            Jeśli chodzi o poparcie mimo nie najlepszych pojedyńczych kontaktów z
            pilęgniarkami, widzisz gdyby były pojedyńcze to nie byłoby problemu...
            Ja niestety mam ciągle w pamięci pokoje pielęgniarskie pełne rozgadanych
            pielęgniarek i obrażone miny jeśli się ośmieliło przeszkodzic w tej zabawie...
            Moja rodzina i znajomi mają podobne doświadczenia.
            Wiem, że nie wszędzie tak to wygląda, ale proszę nie zarzucaj mi, że swoje
            stanowisko opieram jedynie na spotkaniu na swojej drodze jednej czy dwóch nie
            życzliwych pielęgniarek.
            Mimo wszystko nie uważam, że pielęgniarkom nie należą się podwyżki, podkreślam
            tylko, że nie wszystkimsmile
            Na zakończenie dodam tylko jeszcze to o czym już pisałam, uważam, że frustracja
            z powodu niskich zarobków i protest nie powinny uderzac w pacjentów bo oni nie
            są niczemu winni. Może by tak zastrajkowac w szpitalach rządowychsmile
            Pozdrawiam Cię joanno35smile

            ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
          • allija Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 15.05.06, 11:35
            Jak wcześniej podałam, jestem także oburzona niskimi zarobkami w naszym kraju,
            nie tylko w służbie zdrowia. Uważam, że bezczelnoscia pracodawcy jest
            proponować pracownikom takie wynagrodzenie za które wiadomo, iż nie sa w stanie
            utrzymac siebie, nie mówiąc o rodzinie. Jest to całkowity brak szacunku dla
            drugiego człowieka, państwa dla swoich obywateli czy prywatnego pracodawcy dla
            swoich pracowników.
            Nie mniej to właśnie ja napisałam te słowa, które tak cie poruszuły.
            I, niestety, musisz pogodzic sie z tym, że podobne uogólnienia będą istniały bo
            tak to zwykle bywa, tak to odbiera społeczeństwo. A kilka, chocby ostatnich
            przypadków, nie wystawia wam dobrej wizytówki. Przypomnijmy tylko ostatni - z
            fałszowaniem szczepień czy zabawy pielegniarek z wcześniakami.
            Kazdy też zwykle ma jakies osobiste złe doswiadczenia, ja przez kilkanascie lat
            życia swoich dzieci, kiedy to zwykle kontakty ze słuzba zdrowia są duzo
            częstsze, takze nie mam dobrych wspomnień.
            Podobnie jak małe grupy kibiców-chuliganów wystawiają wizytówkę wszystkim
            kibicom, podobnie jak małe grupy Polaków-złodziei i przestępców wystawiają w
            świecie wizytówke wszystkim Polakom ktorzy właśnie tak sa postrzegani.
            Myslę, że problem może byc dużo szerszy, moze ze wzgledu na niskie zarobki
            właśnie postepuje degenaracja tego zawodu, może przyjmuje sie kazdego kto tylko
            zechce w tym zawodzie pracowac nie bacząc na jego predyspozycje zarówno
            zawodowe jak i osobowosciowe. Nie wiem, jednak, jak widac, jakis problem
            istnieje skoro jest rzesza osób skarżących sie na jakość waszej pracy.
            Tak, ze nie obrażaj, to nic osobistego. Moze ty właśnie jesteś ta pielegniarką
            na jaka chciałabym trfic w razie potrzeby.
        • yosmum Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 15.05.06, 00:22
          Sytuacja pierwsza: umierającej chorej nie podano morfiny bo STRAJK. Rodzinie
          kazano kupic Ibuprofen. Przez dwa dni wyła z bólu, strajk zakończono, można już
          podac morfinę...
          Sytuacja druga: roczne dziecko (przeziębione) dostaje wysokiej gorączki,
          sinieje, piana z ust, przestaje oddychac. Ojciec robi reanimację(szczęście, że
          umiał). Jadą do szpitala. Na niezbędne badania muszą czekac kilka dni, do
          zakończenia strajku...

          Są to sytuacje sprzed kilku dni, wśród moich znajomych. Cóż... A Wy? Popieracie
          taki strajk?
          • joanna35 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 15.05.06, 00:42
            Yosmum to o czym piszesz nie dotyczy pielęgniarek. Decyzja jakie pobrać badania
            i czy podać morfinę nie należy do naszego zakresu obowiązków. Już o tym
            pisałam, ale jak zwykle są problemy z czytaniem ze zrozumieniem - Wasze
            poparcie jest dla nas - pielęgniarek - bardzo ważnie dlatego właśnie, że nie
            możemy pozwolić sobie na luksus wyjścia ze szpitala i pozostawienia oddziału
            bez opieki, bo właśnie strajkujemy. Nigdy w czymś takim nie uczestniczyłam. Nie
            przypominam też sobie, żebym w ramach protestu ogłuchła i nie reagowała np. na
            dzwonek czy światełko na konsoli. My, naprawdę, mamy niewielkie
            możliwości "upomnienia się" o swoje. Na dzień dzisiejszy jedynym sposobem
            poprawy sytuacji finansowej w naszym zawodzie jest wyjazd za granicę i coraz
            więcej pielęgniarek się na to decyduje i może się zdarzyć za parę lat, że
            pielęgniarki będą na wagę złota, zwłaszcza dla tych, którzy sami będą musieli
            zająć się w szpitalu swoimi bliskimi. No, ale to już nie bedzie nasz problem.
            • mufka51 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 15.05.06, 20:22
              Przeczytałam dokładnie wszystkie posty i doszłam do wniosku,że pielęgniarki
              powinny założyć osobny wątek.Wpisywały by w nim wszystkie przykrości jakich
              zaznały od swoich pacjentów.
              Miały by co wpisywać,za to mogę ręczyć.
              W wątku tym mogły byście przeczytać,jakimi słowami się do nas pacjenci
              zwracają,jak potrafią byc w stosunku do nas złośliwi.

              Na pewno nie było by wam miło,gdybyście usłyszały od kogoś ,że >jestście od tego
              jak dupa od srania<
              Takich przykładów jest wiele.
          • inez21 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 15.05.06, 09:18
            I tak powstają plotkisad bo nie wierze poprostu nie wierzę,że odmówiono pod\ania
            chorej morfiny z powodu strajkusad
            a nawet jesli z jakiegokolwiek powodu lek nie był podany to o podaniu bądź nie
            leku decyduje lekarz.
            zwykle strajki słuzby zdrowia polegaja na oflagowaniu,czarnych koszulkach czy
            tym podobnych rzeczach.Realne odejscie wszystkich od łóżka pacjenta nie jest
            przecież możliwe.
            • monia145 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 15.05.06, 09:30
              Ale ludzie tego nie rozumieją- niektórym a moze większości wydaje się, ze
              jeżeli to pielegniarka podaje lek to i ona decyduje, kto, co i jaka ilość leku
              ma dostać. I dlatego w razie jakichkolwiek problemów to pielegniarka jest winna
              bo jest blizej pacjenta, nikt nie zdaje sobie trudu ruszenia głową i udania sie
              z pretensjami do lekarza prowadzącego.
            • miirabelka inez21 15.05.06, 10:49
              Dobrze, że dodałaś "wszystkich" bo odejście od łóżek niestety jest możliwe i ma
              miejsce - pisząc to opieram się na informacjach podanych przez media(sama na
              szczęście nie miałam okazji się o tym przekonac) . Przykład to nie podawanie
              kroplówek i nie pobieranie krwi(mówiły o tym pielęgniarki, nie pamiętam już w
              jakim szpitalu) to chyba coś więcej niż oflagowanie czy czarne koszulki. Kolejny
              przykład który w żaden sposób nie można zakwalifikowac do flag czy koszulek to
              wypowiedź jednej z pacjentek, przytoczona w jakimś artykule w gazecie:
              "Cztery miesiące czekałam na wizytę. Kończą mi się paski i insulina, a osoby,
              które zostały w szpitalu nie chciały nawet udzielać informacji - płakała oparta
              o laskę Stanisława Zadroga, pacjentka przychodni przy Wojewódzkim Szpitalu
              Specjalistycznym w Tychach. Zadrodze puściły nerwy, kiedy weszła do
              nieoświetlonego korytarza i zapukała w szybę rejestracji. - Żaluzje zamknięte,
              nikt nawet nie popatrzył. Tymczasem za szybą kilka kobiet głośno rozmawiało -
              ocierała łzy".

              Oczywiście za każdym razem podkreśla się, że "za wyjątkiem sytuacji ratujących
              życie", tylko, że niestety szpital to jest takie miejsce gdzie niegrożny z
              pozoru stan może się za chwilę stac stanem bardzo poważnym.

              ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
              • mamadacja Re: inez21 15.05.06, 11:53
                A ja popieram!!! Kilka lat temu rodziłam w szpitalu który dostał czarne serce za
                porodówkę właśnie. Tak miłych i pomocnych pielęgniarek i salowych ( i na
                patologii i na porodówce - łącznie około 10-13 osób) nigdzie nie spotkałam. Z
                lekarzami już było dużo gorzej. Ale ci cudowni też byli. W lutym była na pobycie
                dziennym z synkiem w tym samym szpitalu - oddział dziecięcy - i tu również
                wspaniali ludzie naokołosmile Choć zebranie kawowe też było - a dzieci płakały.
                Co do protestu - no popieram!!! Płacę tyle kasy na ubezpieczenie zdrowotne -
                około 400 zeta miesięcznie - lekarz w przychodni ma z tego 5 zeta (ups plus 5
                groszy podwyżki), szpital pewnie z 50 zeta góra - i to na lekarzy, sprzęt,
                pielęgniarki. A gdzie do cholery reszta mojej kasy? W wyremontowanym budynku NFZ
                w moim mieście z obsługą kilkuset osób???
              • joanna35 Re: inez21 15.05.06, 22:48
                Miirabelka jeszcze raz przeczytałam wszystkie negatywne wypowiedzi i
                zastanawiam się na jakim ja świecie "zawodowym" żyję, bo dotychczas mi się
                wydawało, że np. wszystkie dyżurki pielęgniarskie mają jeden standard. Ze
                względu na koleje losu pracowałam w trzech szpitalach i w żadnym nie zetknęłam
                się z pokojami pielęgniarskimi ,w których można się przespać. Owszem, w dwóch
                pierwszych szpitalach stały w dyżurce dwa fotele, natomiast w trzecim były trzy
                obrotowe krzesełka, jedno z oparciem na wysokości łopatek - wierzcie mi na tym
                nie można wygodnie usiąść, a co dopiero się położyć. Jedynie przy biurku stał ,
                że tak powiem porządny fotel(bynajmniej nie wypoczynkowy), ale oparcie w
                stosunku do siedziska miało kąt 90 stopni, więc też trudno na nim byłoby spać.
                Pomijam fakt, że we wszystkich szpitalach naczelna i oddziałowe robiły tzw.
                naloty - człowiek był dnia i godziny niepewny kiedy go nakryjąwink). Dopiero w
                trzecim szpitalu pojawił się pokój socjalny wyposażony w stolik, cztery
                krzesła, czajnik i szafkę, bowiem przysługuje nam przerwa śniadaniowa i też w
                tym samym czasie nie wybierają się na nią wszystkie pielęgniarki z oddziału, bo
                pokój mieści się poza oddziałem.
                Co do strajków - zawsze przed każdą akcją jest bardzo dużo szumu, gadania itd,
                a kończy się zawsze tak samo - rozwieszeniem kartek z manifestacją naszego
                niezadowolenia na piśmie, przypieciem np. czarnych wstążeczek itp. Nawet na
                protest np. do Warszawy jadą te pielęgniarki, które akurat nie mają dyżuru. W
                moim szpitalu nikt nie zaryzowałby życia i zdrowia pacjenta, jeżeli nawet nie
                dla samego chorego to dla chronienia własnej skóry.
                Co do całych tabunów niegrzecznych pielęgniarek - na moim oddziale były takie
                trzy, do pozostałych jedenastu zastrzeżeń nie było. I jeszcze jedno - nie
                wydaje mi się, żeby pielęgniarki podchodziły do łóżek z założeniem nie płacą mi
                dobrze to dam popalić pacjentom. Owszem brak kasy pewnie ma wpływ na na brak
                uśmiechu, ale wydaje mi się, że trudno tryskać radością kiedy właśnie
                uświadomiłam sobie, że do wypłaty jeszcze 10 dni, ja mam w portfelu 50 zł. a
                dziecko kaszlało całą noc i pewnie trzeba je będzie zostawić w aptece(50 zł.
                nie dzieckowink. Oczywiscie, ktoś powie, że swoje problemy powinno zostawiać się
                w domu, ale jesteśmy tylko ludźmi.
    • elag3 Re: Protest pielęgniarek - kto popiera? 15.05.06, 12:58
      Myślę że zniechęcenie pielegniarek wynika z tego jak niedoceniany jest ich
      zawod. Tylko że zawód pielęgniarki bardziej niż inne zawody wymaga tzw
      powołania. Ja mam różne doświadczenia jeśli chodzi o pielęgniarki. Spędziłam
      kiedyś noc przy łóżku bratanka ktory miał wstrząs mózgu, dzieciak zachowywał się
      stosownie do swojego stanu czyli nieprzewidywalnie - nikogo to nie interesowało
      po kilku prośbach przyszła gwiazda i raczyła mi w czymś tam pomóc ale spotkałam
      też b.fajne pielęgniarki. W szpitalu ortopedycznym w łodzi przy ul Drewnowskiej
      jest b.miła i dobra opieka. Fantastyczne pielegniarki były też w nieistniejącym
      juz niestety szpitalu położniczym Jordana. Dodam że nie dawałam żadnej łapówki.
    • mamipatryka Popieram 15.05.06, 21:51
      Być może dlatego, że póki co spotykałam same sympatyczne i bardzo w porządku
      kobietki ( czego nie mogę powiedzieć o kilku lekarzach!!! )
      • agunek1 A ja częściowo 19.05.06, 19:25
        Są oddziały gdzie pielęgniarki muszą harować jak woły, ale są rownież takie np.
        dziecięce, gdzie przejdą się dwa razy dziennie po oddziale z termometrami,
        zrobią parę opatrunków i siedzą, bo przecież małymi pacjentami zajmują się cały
        czas rodzice.
      • trawa11 Re: Popieram 19.05.06, 21:45
        pare lat temu mialam okazje cala noc spedzic jako opieka nad ciezko chorym z
        rodziny.Na tej sali lezalo jeszcze dwoch pacjentow bardzo cierpiacych i nie
        wstajacych z lozka.W ciagu calej nocy pielegniarki pojawily sie na poczatku
        dyzuru ,podajac chorym leki i rano mierzac temperature.Rozumiem ,ze nie musialy
        nic robic przy moim chorym,Ale pozostali dwaj? cala noc krazylam miedzy cala
        trojka ,Nie mial im kto podac kaczki ,ani picia.Przeciez takim chorym to trzeba
        pozycje w lozku zmieniac,nie wiem ale chyba nie tak wygladac praca pielegniarki?
    • mirras2 ReProtest pielęgniarek - kto popiera?do mirabelki 20.05.06, 16:11
      Leżę w szpitalu na Solcu po punkcji w Novum, zainteresowanie pielęgniarek
      > zerowe. Po wizycie męża przybiega pielęgniarka cała w uśmiechach pytając czy
      > mi czegoś nie potrzeba, jak się czuję i zapewniając, że jak bym tylko czegoś
      > potrzebowała to żebym powiedziała. Kiedy mąż przyjeżdża na drugi dzień pytam
      > się czy dał jednej z pielęgniarek w tzw. „łapę”, odpowiedź jest twi
      > erdzącasmile
      > Mąż nawet nie się nie pyta skąd wiem:

      Dziewczyno może byś sie zastanowiła co ty wypisujesz???????? Czy wiesz, że
      osoba dająca w łapę jak to poetycko nazwałaś może iść siedzieć? Czym Ty się
      różnisz od tajkiego Rywina? jesteś nieuczciwa a Twój mąż jest beznadziejnym
      skorumpowanym i nieuczciwym facecikiem zapewne z prowincji. Gdyby był normalnym
      człowiekiem, to po prostu poszedł by do pielęgniarki oddziałowej i poprosił o
      tzw dyżur prywatny-LEGALNY!!! Ja tak zrobiłam jak miałam chorą babcie i
      narażałam innych pacjentów na to, że będą bez opieki podczas gdy pielęgniarka
      zajmuje się HRABINĄ, której mąż łaskawie włożył jej w fartuch rzekomą łapówkę,
      ciekawa jestem ile? 50, czy 100zł a może czekoladkę albo kawusię???? Tak czy
      inaczej jesteś beznadziejna i tak samo winna jak osoba przyjmujaca łapówkę , nie
      masz za grosz honoru, bo takie sprawy można załatwić legalnie i spisać umowe z
      pielęgniarka jak sie chce mieć pielęgniarkę która ma na dyżyrze 40-50 pacjentów
      pod opieką- żeby zajmowała się tylko TOBA??????? Nie widzisz jaka jesteś
      żałosna? Ty i ten twój mądry mąż??????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka