Dodaj do ulubionych

mam już dość,żony życia i już nic mi się nie chce!

17.05.06, 08:22
Może nikt mnie tu nie zrozumie,bo kobiety będą bronic swojego stanowiska,ale
może troche mi ulży.Wczoraj już sie miarka przebrała,wraca trzeci dzień juz w
tym miesiącu o trzeciej nad ranem z wyjazdu slużbowego(smierdząca alkoholem)
do tego dwa razy w miesiącu imprezy firmowe,które konczą sie o podobnych
porach,a z dziecmi( 2 i 4 latka) oczywiscie kto? Mąż bo kto by inny.Rozmowa
nie ma sensu bo i tak ma racje,bo to lezy w kwestji jej obowiązków(tak
twierdzi)Ja juz mam tego dosc!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • kryniakkk Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 08:33
      Współczuję i namawiam do rozmowy jednak. Może niekoniecznie o rezygnacji z
      kariery zawodowej Twojej żony ale o Twoich odczuciach z nią związanych, na
      spokojnie. I o jej odczuciach. Przecież się kochacie i macie w życiu
      priorytety - może trzeba usiąść i jeszcze raz wspólnie pogadac co jest w Źyciu
      najważniejsze... OStatnio do mnie przemówił taki tekst (lekka parafraza) -
      "umierając nikt nie żałuje, że nie spędził więcej czasu w pracy"...
      • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 08:38
        Tak tylko po 8 latach małzenstwa wydawało mi sie ze to rodzina jest na
        pierwszym miejscu
    • gabi683 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 08:38
      A Ja Cie rozumiem ,bo nit by nie wtrzymał takiego zachowania!Ja rozumiem
      spelniac sie zawodowo ,,ale chba Twoja zonka przekracza granicie!Trzymam kciuki
      za Ciebiesmile
    • mama_adasia Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 08:39
      Rozumiem twoja frustrację, kobieta mająca rodzinę i dwójkę małych dzieci nie
      powinna jak napisałeś wracać w nocy z pracy i chodzić tak często na imprezy
      firmowe (co to za rozrywkowa praca?) a picie pewnie nie leży w kwestii jej
      obowiązków.powinniście jednak pogadać bo to poważny problem.może twojej żonie
      jest źle ma problemy itp a ty o nich nie wiesz.im dłużej to bedzie trwało to
      tym gorzej bo problemy się nawarstwiają a macie małe dzieci.
      pozdrawiam
      • lila1974 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 08:46
        Tudzież odwrotnie, jest jej dobrze tam, gdzie jest.
        Może jest zwyczajnie niedojrzała i marzy jej się beztroskie życie - tak, czy
        siak, bez "okrągłego" stołu się nie obejdzie.
        • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 08:52
          lila1974 napisała:

          > Tudzież odwrotnie, jest jej dobrze tam, gdzie jest.
          > Może jest zwyczajnie niedojrzała i marzy jej się beztroskie życie - tak, czy
          > siak, bez "okrągłego" stołu się nie obejdzie.
          ten stół by musiał miec chyba już ze dwa kilometry obwodu,rozmawiac mi sie juz
          nie chce bo ile mozna? Ona zawsze i tak ma racje
          • lila1974 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:01
            W takim ukladzie, napisz, co do niej czujesz i co zamierzasz zrobić.
            • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:05
              Sam niewiem,podejme jeszcze próbe dialogu,tylko juz jestem zniechecony,bo ile
              mozna rozmawiac,a odpowiedzi zawsze te same( ze musze,ze nie wypada itp.)
              • lila1974 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:20
                Na dwoje babka wróżyła, albo rzeczywiście nie może nie bywać, bo jest to źle
                widziane przez dyrekcję i współpracowników, albo zwyczajnie lubi - jak sądzisz?
          • mama_adasia Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:18
            tatacc napisał:

            > > ten stół by musiał miec chyba już ze dwa kilometry obwodu,rozmawiac mi sie
            juz
            > nie chce bo ile mozna? Ona zawsze i tak ma racje
            jak bedziesz miał takie podejście do tego to nic z tego nie bedzie.przeszłam
            wiele rozmów z moim lubym który jest trudny w tych sprawach i wiem że
            odpowiednia atmosfera, nastawienie, nawet ton głodu wiele zdziałają,musisz
            wierzyć ze uda ci się z nią pogadać.
            • mama_adasia Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:19
              ton głosu miał być sorki za literówki
    • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 08:52
      Ale te służbowe wyjazdy, imprezy firmowe to tak nagle sie zaczęły??

      Tu gdzie pracuje, to faktycznie pracownicy bardzo często wyjeżdżają na
      szkolenia i niema, że można sie wymigać.
      Jednak szef na ogół ma wzgląd na najpierw te z dziećmi (jeszcze jaki wiek),
      mężatki bez dzieci i wolni.

      Jednak śmierdząca alkoholem za każdym służbowym wyjazdem to przesada,szkolenie
      wyjazdowe na więcej niżjeden dzień to w pierwszy nieraz coś sie wypije, ale na
      jednodniowym to każdy zmyka jak najszybciej do domu.

      Służbowe imprezy też u nas są, jedne są obowiązkowe, inne nie (te poza firma
      jaka sobie prywatnie robią pracownicy). Mówię obowiązkowe w formie, że dobrze
      by na nich być.

      Porozmawiaj poważnie, bo co za dużo to nie zdrowo
      • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:02
        weronikarb napisała:

        > Ale te służbowe wyjazdy, imprezy firmowe to tak nagle sie zaczęły??
        >
        > Tu gdzie pracuje, to faktycznie pracownicy bardzo często wyjeżdżają na
        > szkolenia i niema, że można sie wymigać.
        > Jednak szef na ogół ma wzgląd na najpierw te z dziećmi (jeszcze jaki wiek),
        > mężatki bez dzieci i wolni.
        >
        > Jednak śmierdząca alkoholem za każdym służbowym wyjazdem to
        przesada,szkolenie
        > wyjazdowe na więcej niżjeden dzień to w pierwszy nieraz coś sie wypije, ale
        na
        > jednodniowym to każdy zmyka jak najszybciej do domu.
        >
        > Służbowe imprezy też u nas są, jedne są obowiązkowe, inne nie (te poza firma
        > jaka sobie prywatnie robią pracownicy). Mówię obowiązkowe w formie, że dobrze
        > by na nich być.
        >
        > Porozmawiaj poważnie, bo co za dużo to nie zdrowo
        A co to znaczy dobrze by na nich byc? Czyli mozna byc,lub nie koniecznie? Ja
        osobiscie wybrał bym to drugie,bo dlamnie spedzenie kazdej chwili z rodziną to
        sprawa priorytetowa.
        • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:14
          Służbowe imprezy nie są obowiązkowe, a dlaczego nieraz dobrze na nich być??
          Jesto to forma integracji, można także porozmawiać np. z szefem na różn etematy
          nie w oficjalnej formie. Sporo człowiek doawiaduje się o różnych układach itp.
          sprawy.
          Jednak jak mówisz te służbowe 2 razy w m-cu to przesada.

          I mówię tu że to faktycznie zamknięty krąg pracowników.

          U nas są, ale może ze 3/4 w roku. Jak byłam panną bez zobowiązań to inaczej
          wyglądał sprawa imprez służbowych - teraz jestem na tych co muszę i staram się
          je opuszczać jak najszybciej to możliwe.

          Myślę że lubi te imprezki - a to muszę to poprostu świetna wymówka
          • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:16
            weronikarb napisała:

            > Służbowe imprezy nie są obowiązkowe, a dlaczego nieraz dobrze na nich być??
            > Jesto to forma integracji, można także porozmawiać np. z szefem na różn
            etematy
            >
            > nie w oficjalnej formie. Sporo człowiek doawiaduje się o różnych układach
            itp.
            > sprawy.
            > Jednak jak mówisz te służbowe 2 razy w m-cu to przesada.
            >
            > I mówię tu że to faktycznie zamknięty krąg pracowników.
            >
            > U nas są, ale może ze 3/4 w roku. Jak byłam panną bez zobowiązań to inaczej
            > wyglądał sprawa imprez służbowych - teraz jestem na tych co muszę i staram
            się
            > je opuszczać jak najszybciej to możliwe.
            >
            > Myślę że lubi te imprezki - a to muszę to poprostu świetna wymówka
            czyli co sugerujesz?
        • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:15
          acha a jest to firma mała kameralna czy spora?? Bo to też ważne
          • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:20
            pracuje w niej ok 20 osób,twierdzi podobnie jak ty:integracja: ja tez czasami
            chodze na imprezy i jakos sie integrowac nie musze,wychodze o której ja
            zdecyduje i nikt mi tego nie zabroni,ani z tego tytułu nie mam konsekwencji w
            pracy,twierdze ze poprostu te imprezki jej odpowiadają i to bardzo,a
            twierdzenie:integracja: jest poprostu załosne
            • lila1974 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:26
              Czyli po raz kolejny spróbuj załatwić sprawy rzeczową rozmową, ale nie
              zarzucając ją oskarżeniami, tylko posadź, przytul i zapytaj o jej uczucia, o
              to, czy jej źle w domu i takie tam.

              Wydaje mi się, że jeśli nie jest smarkatą kobietką, której uderzyła woda sodowa
              do mózgu, to takie podejście do sprawy może pomóc.

              Jesli zbagatelizuje Twoje starania, a dusza Ci będzie jęczeć, ze to
              szczeniackie zagrywki, to postaw sprawe na ostrzu noża.
              • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:29
                tak,na ostrzu noża,juz dawno bym to zrobiła jak ona postawi na ostrzu? Szkoda
                mi dzieci
                • lila1974 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:34
                  No, to co ci radzić?
            • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:30
              jest to mala firma (tez w takiej pracuje) i faktycznie jak grupa jest dobrana i
              szef który lubi poimprezować to częstotliwość może być tak duża.

              Mówię Ci z mojego punktu widzenia. Integracja i "pokazanie" się na imprezie
              jest dobre bo później będzie się czuła "wykluczona" z grupy, będzie miała
              poczucie że jest 5 kołem u wozu, atmosfera nie będzie już super, bo zawsze o
              wszystkim bedzie dowiadywac sie przez przypadek, albo po dłuższym czasie i w
              końcu może się okazać że nie jest potrzebna w firmie (b. dobrzy koledzy ładnie
              dołki jej wykopią). Jednak aż taka częstotliwość nie jest potrzebna.
              Jest zbyt duża. Ja się wymawiam małym dzieckiem, bo pewnie niewiele w ilości
              bym odstawała od Twojej żony i już czasami odczuwałam własnie skutki
              tego "braku integracji", ale mam w miarę stabilną pozycję i poprostu teraz na
              ważnej imprezie (wielka rocznica firmy) podciągnełam do pułapu, ktkóry na jakiś
              czas mi wystarczy smile

              Porozmawiaj i przekonaj że aż tak duża częstotliwość nie jest potrzebna.

              Acha a Ty też pracujesz w takiej małej firmie??
              • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:35
                jestem wstanie zrozumiec nawet takie czeste imprezy tylko czy trzeba prawie
                zamykac jako ostatnia drzwi knajpy? Twierdze ze jest poprostu typ ko21biet
                którym imprezy tego typu odpowiadają,nawet kosztem rodziny,no cóż chyba taki
                los jest przypisany ojcom.
                • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:46
                  No już nie przesadzaj ojcowie nieraz jeszcze gorzej robią smile

                  Hmm, akurat ja też w większości na tych imprezach wychodze późno (choć nie
                  ostatnia), dlatego ze inne nie mają dzieci, albo odchowane.
                  No i już i tak czuję się źle, bo w większości przypadków odmowy pójścia na
                  imprezę, na spotkanie z kolegami z pracy poza firmą, wyjazdy szkoleniowa to
                  wymówką jest dziecko.
                  Wychodzę z pracy punkt 15.00 - bo dzieko i dom.
                  Wiem, że większość w firmie myśli, że matka-polka bo nic tylko dom i dziecko.
                  Lubię spędzać czas z rodziną, ale o pracę też muszę dbać i o stosunki łączące
                  mnie z pracownikami i szefostwem.
                  To nie jest proste, wszystko zależy od układów panujących w firmie.

                  Porozmawiaj na spokojnie i argumenty typu bo ja, bo u mnie w firmie itp. nic
                  nie dadza, bo Twoja firma to Twoja Ty masz inne układy i ona w swojej też i
                  nieraz trudno zrozumieć.

                  Poprostu pójdźcie na kompromis np. zmniejsza częstotliwość chodzenia jest
                  dłużej, albo częstotliwość pozostaje a zmienjsza się czas
                  • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:59
                    piszesz podobnie jak tłumaczy sie moja żona(choc i tak to to tłumaczenie wzioł
                    bym w ciemno)Zawsze patrzy na innych w firmie co oni zrobią bo po prostu nie
                    potrafi byc sobą. Integracja to rzecz wzgledna,chyba ze pracujesz z rok w tej
                    firmie
                    • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:10
                      no właś dla Ciebie względna dla niej nie. Uwierz w argumenty i dojdź do
                      kompromisu. Pracuje sporo lat w tej firmie i dlatego wiem, kiedy lepiej być.

                      No cóż ksiegowa u nas pracowala dłużej jak ja obecnie jest na wypowiedzeniu i
                      dlatego że się nie integrowała, szła z imprez szybciej - ręki na pulsie nie
                      trzymała. Nie wiedziała jak sparwy stoją jak jej pozycja zaczyna się chwiać -
                      bo od kogo???

                      To mała ilość ludzi, podejrzewam firma prywatna, każdy o każdym na ogół sporo
                      wie, siedzą ze sobą pół dnia i czasami na luzie warto pogadać
                      • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:16
                        weronikarb napisała:

                        > no właś dla Ciebie względna dla niej nie. Uwierz w argumenty i dojdź do
                        > kompromisu. Pracuje sporo lat w tej firmie i dlatego wiem, kiedy lepiej być.
                        >
                        > No cóż ksiegowa u nas pracowala dłużej jak ja obecnie jest na wypowiedzeniu i
                        > dlatego że się nie integrowała, szła z imprez szybciej - ręki na pulsie nie
                        > trzymała. Nie wiedziała jak sparwy stoją jak jej pozycja zaczyna się chwiać -
                        > bo od kogo???
                        >
                        > To mała ilość ludzi, podejrzewam firma prywatna, każdy o każdym na ogół sporo
                        > wie, siedzą ze sobą pół dnia i czasami na luzie warto pogadać
                        To z tego wynika zeby tam pracowac to trzeba imprezowac
                        • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:25
                          Widzisz nawet każdą moją wypowiedź traktujesz jak tobie przypada do gustu, nie
                          starasz sie nawet zrozumieć to co ja pisze,jeśli tak rozmawiacie ze sobą to
                          nigdy nie znajdziecie czegoś takiego jak kompromis. Bo ona daje argument Ty
                          zbijasz bez próby zrozumieni - i kłótnia gotowa.

                          Nie żeby pracować to trzeb aimprezować, poporstu sama zaczęła sie odsuwać od
                          reszty, nie mieć z nikim wspólnego jęzzyka, nie wiedzieć co się dzieje w firmie.
                          W pracy u mnie np. nei usiądziesz sobie i nie pogadasz na luzie - bo to praca.

                          Na spotkaniu pogadasz o wszystkim, wymienisz opinie, dowiesz sie co szef
                          ustalał z danym departamentem, jakie idą projekty. Na codzień np. niemam z tym
                          nic do czynienia wiec niepotrzeba mi tego do mojej pracy.

                          Nie zrozumie takich układów np. ktoś kto pracuje w wiekszej firmie, bo tam juz
                          nie ma to takiego sensu.
                          Gdybym ja byla w firmie duzo większej to miałambym te spotkania gdzieś
                          • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:32
                            weronikarb napisała:

                            > Widzisz nawet każdą moją wypowiedź traktujesz jak tobie przypada do gustu,
                            nie
                            > starasz sie nawet zrozumieć to co ja pisze,jeśli tak rozmawiacie ze sobą to
                            > nigdy nie znajdziecie czegoś takiego jak kompromis. Bo ona daje argument Ty
                            > zbijasz bez próby zrozumieni - i kłótnia gotowa.
                            >
                            > Nie żeby pracować to trzeb aimprezować, poporstu sama zaczęła sie odsuwać od
                            > reszty, nie mieć z nikim wspólnego jęzzyka, nie wiedzieć co się dzieje w
                            firmie
                            > .
                            > W pracy u mnie np. nei usiądziesz sobie i nie pogadasz na luzie - bo to praca.
                            >
                            > Na spotkaniu pogadasz o wszystkim, wymienisz opinie, dowiesz sie co szef
                            > ustalał z danym departamentem, jakie idą projekty. Na codzień np. niemam z
                            tym
                            > nic do czynienia wiec niepotrzeba mi tego do mojej pracy.
                            >
                            > Nie zrozumie takich układów np. ktoś kto pracuje w wiekszej firmie, bo tam
                            juz
                            > nie ma to takiego sensu.
                            > Gdybym ja byla w firmie duzo większej to miałambym te spotkania gdzieś
                            No ja pracuje w firmie gdzie jest 26 osób i jakos nie potrzebujeimprezy zeby po
                            kielichu od kumpla wyjąc informacje,to ty pracujesz w jakiejs dziadoskiej
                            firmie,skorodopiero przy flaszce da sie pogadac,a na codzien relacje
                            kolezenskie są do d.... i tylko popatzrzec jak przez kumpla czy kolezanke mam
                            wyleciec z pracy. To juz na takiej imprezie by mnie nie widziano.
                            • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:37
                              mam wrażenie, ze Ty nie chcesz zrozumieć żony ty chcesz ją poprostu ud...ić.
                              Nie starasz sie czegoś zrozumieć, bo po co? Pan i władca ma rację. Żona ma po
                              pracy wracać do domu, bo przecież obiad, sprzątanie, zabawa z dziećmi i
                              zadawalanie męza smile

                              Najpierw pomyśl co chcesz
                            • lila1974 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:38
                              Powoli wychodzi szydło z worka ....
                              • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:42
                                no bo jęczy jaka ta żona zła, a nie stara sie znaleść kompromisu tylko
                                doszukuje się w tekstach podtekstu
                  • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:22
                    nie rozumie twojego postu"bo inne mają dzieci odchowane,albo nie mają ich w cale
                    (dlatego wychodze pózno)? Jak to sie ma do twojego zycia,bo rozumie ze dzieci
                    masz małe? Chyba ze masz wyrozumiała mame,albo tez dupe męża
                    • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:31
                      Kolejny dowód na to jak pięknie zrozumiałeś całość mojego postu. Wziąłeś
                      wycinek co Ci świetnie pasował i sobie go tłumaczysz.
                      Czytaj/słuchaj całości ze zrozumieniem, a nie tylko co Ci pasuje

                      "Hmm, akurat ja też w większości na tych imprezach wychodze późno (choć nie
                      ostatnia), dlatego ze inne nie mają dzieci, albo odchowane.
                      No i już i tak czuję się źle, bo w większości przypadków odmowy pójścia na
                      imprezę, na spotkanie z kolegami z pracy poza firmą, wyjazdy szkoleniowa to
                      wymówką jest dziecko.
                      Wychodzę z pracy punkt 15.00 - bo dzieko i dom.
                      Wiem, że większość w firmie myśli, że matka-polka bo nic tylko dom i dziecko.
                      Lubię spędzać czas z rodziną, ale o pracę też muszę dbać i o stosunki łączące
                      mnie z pracownikami i szefostwem.
                      To nie jest proste, wszystko zależy od układów panujących w firmie."

                      Czyli, że zostaje czasami tak długo jak reszta (która dlatego że ejst wolna
                      zostaje dłużej, natomiast gdyby była przewaga z małymi dziećmi trwałoby
                      krócej). Reszta wypowiedzi mówi o tym, że i tak traktują mnie jak matke-polke
                      co tylko 8h pracy i punkt 15.00 biegiem do domu, bo mąż i dziecko i żadnego
                      życia poza.

                      U nas sa spotkani aprzy piwie, dziewczyny ida arzem na miasto polazic po
                      sklepach, do fryzjera, kosmetyzki itd. rezygnuje z tego bo mam rodzine która
                      jest dla mnie priorytetem
              • ewa2233 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:43
                Myślę, że najlepsza byłaby rozmowa, nie w formie wymawiania, ale w tonie chęci
                poprawienia klimatu w rodzinie. Najpierw pomyśl, a później pozmawiaj o swoich
                emocjach, uczuciach. Wiem, że trudno je nazwać, ale takie rozmowy, o tym co
                czujesz, a nie obwiniające kogoś - są o tyle lepsze, że uczuć nie da się
                ocenić. One po prostu są. Natomiast gdy zaczniesz oceniać żonę: że jest złą
                matką, złą żoną, że nie zajmuje sie wystarczająco domem itp. wzbudzi tylko jej
                agresję i chęć bronienia się - najprawdopodobniej przez atak.
                Spróbuj pomyśleć przed rozmową, na co mógłbys się zgodzić, a co dla Ciebie jest
                już "za dużo". I negocjuj.
                Powodzenia!
                --------------------------------------------------
                çççççççççççççççççççççĂççĂç
    • kicia031 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:44
      Wiesz co, nie moge niestety cie w calosci poprzec, Ja tez mam prace, ktora
      wymaga uczestnictwa w roznych popołudniowych i wieczornych imprezach, a często
      wrecz organizowania ich. Wydaje mi się zupełnie naturalne, ze w tym czasie,
      kiedy ja musze wyjsc, dziecmi zajmuje się tata. Twoje narzekania, ze 3 raz w
      tym miesiącu musiałeś zajac się dziecmi wydaja mi się po prostu smieszne. W
      koncu jestes ich ojcem, prawda? Korzystaj z tego, ze masz niepowtarzalna szanse
      nawiązania bliskiej, cieplej relacji z dzieciakami, i ciesz się, ze zona ma
      prace.
      Teraz 2 sprawa – alkohol – znam przypadek kobiety, która w wyniku takiego
      wlasnie rozrywkowego trybu zycia zostala alkoholiczka, niestety, kobiety
      uzależniają się od alkoholu duzi szybciej niż mężczyźni i naprawde mozecire
      stanac przed powaznym problemem. I tutaj uwazam, ze powninienes porozmawiac z
      zona. Wiem, ze nie będzie latwo, ale chyba trzeba te sprawe poruszyc,
      Uczestnictwo w służbowym wyjezdzie czy imprezie nie oznacza konieczności skucia
      się – można się swietnie bawic wypijając kieliszek wina.
      • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 09:49
        Kicia ale napisał, że czuć było czuć alkoholem smile
        Też na każdej imprezie u nas jest alkohol, odemnie też czuć, bo aby wypić mało
        robię drinka, którego pije na ogół prawie cały wieczór. Niestety wina niema sad
    • kachwi1 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:00
      rozumiem cię doskonale. każda wymówka jest dobra - że być wypada również. u
      mnie w firmie także być wypada, a raczej - obecność obowiązkowa. ale picie
      alkoholu już absolutnie nie.
      może uderz w taki ton - "jak tam na ciebie w pracy patrzą, skoro matka dwójki
      dzieci tak się zabawia, jak nastolatka. przestaną cię szanować."
      bo tak prawdę mówiąc - u mnie w firmie też są takie młode mamy, które lubią się
      zabawić. i do zabawy każdy je namawia, i generalnie podczas imprezy jest super,
      ale później w kuluarach panuje raczej opinia: ja z taką żoną bym nie wytrzymał,
      niezła z niej mamusia, itd.
      może to do niej trafi? bo problem trzeba rozwiązać, bo nic dobrego z tego nie
      wyniknie. ani dla niej, ani dla ciebie, ani dla was, a już szczególnie nie dla
      dzieci, malutkich przecież. i tak, jak napisała któraś z emam wcześniej - jak
      juz siedzisz w domu z dzieciarnią, to popatrz na to chociaż z tej strony, że
      możecie się zbliżyć, pobyć razem, a nie każdy rodzic ma taką szansę, czas czy
      okazję.
      • ewcialinka nie ma sprawiedliwości na tym swiecie 17.05.06, 10:21
        jak ja bym chiała żeby mój mąz chiał spędzać czas ze mną i z synkiem sad a nie
        tylko komputer albo proszenie sie o poświęcenie nam troszke uwagi..a tu prosze
        kobieta to ma i co !!! nie szanuje tego a szkoda wiele bym oddała mając tak
        rodzinnego meża w domu smile
        • tatacc Re: nie ma sprawiedliwości na tym swiecie 17.05.06, 10:23
          ewcialinka napisała:

          > jak ja bym chiała żeby mój mąz chiał spędzać czas ze mną i z synkiem sad a nie
          > tylko komputer albo proszenie sie o poświęcenie nam troszke uwagi..a tu
          prosze
          > kobieta to ma i co !!! nie szanuje tego a szkoda wiele bym oddała mając tak
          > rodzinnego meża w domu smile
          Dziekuje,a ja chciał bym miec taką żonesmile
    • triss_merigold6 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:19
      Nie marudź facet, jak będziesz miał ciekawe propozycje spędzenia czasu razem (w
      domu lub poza domem) to żona mniej uwagi poświęci na integrację w pracy.
      • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:26
        triss_merigold6 napisała:

        > Nie marudź facet, jak będziesz miał ciekawe propozycje spędzenia czasu razem
        (w
        >
        > domu lub poza domem) to żona mniej uwagi poświęci na integrację w pracy.
        możę z gwiazdki z nieba by była choc troszke zadowolona
        • triss_merigold6 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:31
          Co mam kobiecie do zaproponowania? Pomijam atrakcje typu: siedzimy przed tv lub
          kompem. Wyjścia, spotkania ze znajomymi, aktywność sportowa, wystawy, pikniki -
          masę rzeczy też się da robić w towarzystwie dzieci.
          Dobry jesteś w łóżku? Nie zapuściłeś sobie brzucha przypadkiem?
          Jesteś atrakcyjnym partnerem intelektualnym, znaczy się - da się z tobą gadać
          nie tylko o pracy, dzieciach i tym co trzeba kupić?
          • ewcialinka do triss_merigold6 17.05.06, 10:33
            a skąd wiesz że jej tego nie proponował? a moze ją bawia tylko imprezki firmowe
            z dala od dzieci i przy alkoholu wspólnie z kolegami ? he
            • triss_merigold6 Re: do triss_merigold6 17.05.06, 10:35
              Nie wiem, pytam. Proste pytania zadałam. Na razie facet sprawia wrażenie
              jękliwego i nudnego misia.
            • lila1974 ewcialinka 17.05.06, 10:35
              Dobrze, że Triss pyta.
              Ma inny punk widzenia niż my - każde spostrzeżenie się liczy.
          • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:34
            Triss coś mi się zdaje że to wygląda tak: ona wraca z pracy do domu, sprzata,
            gotuje i zajmuje sie dziećmi. On odpoczywa przed kompem - bo zajmował się
            dziećmi a to wykańcza. Od czasu do czasu gdzieś pójdą we czwórke, a zaś się
            dziwi że żona woli od czasu do czasu odsapnąc i się "integrować" smile
            • triss_merigold6 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:36
              Mnie też się wydaje podobnie.wink
              Jak ktoś nie ma nic ciekawego do zaproponowania partnerowi/partnerce to nie
              powinien się dziwić, że on/ona zaczyna samodzielnie sobie organizować rozrywki.
              • ewcialinka Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:40
                po prostu wierze mu że faktycznie tak jest. nie zakładam od razu że maz raz
                został z dziećmi i teraz wymysla jakies pierdoły..bo wsród znajomych mam taką
                parę: kolega bardzo pomaga koleżance..w domu przy dziecku !! bardzo bardzo ona
                ma wszystko co chce a ona i tak jest dla niego okropna...( długo by pisać)i ma
                go gdzies dlatego nie zakladam od razu że kobieta na pewno jest w
                porządku...tak tak kobiety tez potrafią byc okropne jak mężczyźni
              • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:40
                pozatym widać po wypowiedziach, że on nie szuka rozwiązania i zrozumienia
                sprawy. Tylko jak zrobić aby było tak jak on chce.
                Tłukę mu jak może być w danej firmie,a on sobie wybiórcze teksty interpretuje i
                zbija argumentami najlepszymi wg niego.
                A nie na tym polega rozmowa, powinien dać się jej wygadać, on by sie wygadał i
                ustalić co robić dalej jaki osiągnąć kompromis.

                Proste, łatwe i przyjemne smile
                • ewcialinka weronikarb 17.05.06, 10:46
                  taki jest mój maz tongue_out okropieństwo dogadac sie nie mozna ..ciezko
                  • weronikarb Re: weronikarb 17.05.06, 10:57
                    pisze tez bo podobnie mam smile
                    Dogadać się ciężko czasami, bo wybiórczo bierze wypowiedzi a nie całość, albo
                    nieraz mu tłumaczę coś o np. moich odczuciach (co trudno słowami nieraz ująć)
                    to już wogóle masakra smile
                    • tatacc Re: weronikarb 17.05.06, 12:03
                      weronikarb napisała:

                      > pisze tez bo podobnie mam smile
                      > Dogadać się ciężko czasami, bo wybiórczo bierze wypowiedzi a nie całość, albo
                      > nieraz mu tłumaczę coś o np. moich odczuciach (co trudno słowami nieraz ująć)
                      > to już wogóle masakra smile
                      wiec sobie zmien meza jak ci znim zle i zamien na lepszy model,a daj facetowi
                      spokuj,moze akurat tego chce
                      • weronikarb Re: weronikarb 17.05.06, 12:16
                        Mówię "czasami" czytaj ze zrozumieniem...
                        Nikt nie jest idealny, ale układa nam się. Nieraz mamy gorsze dni nieraz
                        lepsze, ale rozmawiamy i się kochamy.
                        Mnie kurza u niego jego wady a jego wkurzaja mnie moje wady. Tak jest było i
                        będzie. Ale umiemy z tym żyć i jesteśmy szczęśliwi
            • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:40
              weronikarb napisała:

              > Triss coś mi się zdaje że to wygląda tak: ona wraca z pracy do domu, sprzata,
              > gotuje i zajmuje sie dziećmi. On odpoczywa przed kompem - bo zajmował się
              > dziećmi a to wykańcza. Od czasu do czasu gdzieś pójdą we czwórke, a zaś się
              > dziwi że żona woli od czasu do czasu odsapnąc i się "integrować" smile
              prosze sie nie na smiewac prosze pani bo ja pracuje moze wiecej niz pani i mąz
              razem wzieci,a z kobietą który lubi hulaszczy tryb zycia to "integracja czy
              wyjazdy to na to i doba nie wystarczy
              • triss_merigold6 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:43
                Odpowiedz na w/w pytania. Co oznacza "hulaszczy" tryb życia, tak na marginesie.
                Stary, Ty nie szukasz rozwiązania. Ty chcesz żony na kanapie oraz w kuchni
                lepiącej pierogi i żebyś przypadkiem się nie przemęczył nadmiarem ofert
                spędzania czasu wspólnie i aktywnie.
                • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:46
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Odpowiedz na w/w pytania. Co oznacza "hulaszczy" tryb życia, tak na
                  marginesie.
                  > Stary, Ty nie szukasz rozwiązania. Ty chcesz żony na kanapie oraz w kuchni
                  > lepiącej pierogi i żebyś przypadkiem się nie przemęczył nadmiarem ofert
                  > spędzania czasu wspólnie i aktywnie.
                  przestrzegano mnie na e tacie zebym tu nie pisał bo i tak nikt nie zrozumie,no
                  cóz myslalem ze moze ktos doda otuchy,DZIEKI EWELINKA
                  • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:49
                    Ty nie chcesz pomocy i rozwiązań ewentualnych Twojej sprawy.
                    Ty chcesz poprostu aby pogłaskać po główce i powiedzieć "mój biedaku, zajmuje
                    sie dzieciakami, a żona zamiast w chałupie siedzieć to lata. Wyrzuć ja i zmaień
                    na lepszy model"
                    A tu neistety tak sie nie stało, a wiesz dlaczego?
                    Bo zabawianie 2 dzieci 3 razy w miesiącu to dla większości tu kobiet byłby raj
                    • triss_merigold6 Weronikarb - raj 17.05.06, 10:52
                      Ja tak mam.smile Tyle, że dziecko jedno.P
                      Mówię, że się umówiłam albo i nie umówiłam i chcę wyjść wieczorem. I wychodzę,
                      srednio co 2 tygodnie ale bywa, że częściej.
                      • weronikarb Re: Weronikarb - raj 17.05.06, 11:01
                        Triss zamienimy sie choć na miesiąc??

                        Ja mam koleżanki aby na gg, ani nie przychodza do mnie ani ja do nich smile
                  • triss_merigold6 LOL 17.05.06, 10:50
                    Gościu, odpowiedz na pytania. Jak odpowiedz wtedy będzie można wnioskować kto
                    się przyczynił do takiej sytuacji jaką opisujesz. Na razie wypadasz coraz
                    bardziej komicznie.
                    A propos "hulaszczego" trybu życia: to się nie pojawia znikąd. Nie ma
                    opcji "spokojna domatorka zmienia się w balangującego wampa w ciągu 2
                    miesięcy". Widziały gały co brały, jak ktoś lubił życie towarzyskie to będzie
                    lubił również dzieciaty i żonaty/zamężna.
                  • ewcialinka Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:57
                    smile
                  • ewcialinka Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:59
                    smile to miało byc tu a nie na dole buu
                    • ewcialinka Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:00
                      cos mi nie wychodzi smile ..nie w tym miejscu co potrzeba.w każdym bądź razie nie
                      ma za co ( do autora wątku)
              • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:46
                drogi panie jak pan tak ciężko i długo pracuje jak my z mężem razem - to kiedy
                ma pan czas na zajęcie się dziećmi jak żony niema???

                Tryb życia hulaszczy jakto zostalo określone nie wychodzi tak nagle z dnia na
                dzień, tak musiało być i jest i będzie i tego raczej nei da sie zmienić bo to
                taki charakter.

                Natomiast jeśli to taki okres teraz to trzeba sie zastanowić co pan chce
                osiągnąć (jaką zmianę), dlaczego jest tak a nie inaczej (i to nie musi być wina
                tylko jej, każdy wariant trzeba wziąść pod uwagę) i jakie znaleść rozwiązanie
                satysfakcjonujące obie strony
                • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:54
                  weronikarb napisała:

                  > drogi panie jak pan tak ciężko i długo pracuje jak my z mężem razem - to
                  kiedy
                  > ma pan czas na zajęcie się dziećmi jak żony niema???
                  >
                  > Tryb życia hulaszczy jakto zostalo określone nie wychodzi tak nagle z dnia na
                  > dzień, tak musiało być i jest i będzie i tego raczej nei da sie zmienić bo to
                  > taki charakter.
                  >
                  > Natomiast jeśli to taki okres teraz to trzeba sie zastanowić co pan chce
                  > osiągnąć (jaką zmianę), dlaczego jest tak a nie inaczej (i to nie musi być
                  wina
                  >
                  > tylko jej, każdy wariant trzeba wziąść pod uwagę) i jakie znaleść rozwiązanie
                  > satysfakcjonujące obie strony
                  CO JA CHCE OSIĄGNĄC? kOBIETO!!!!!!!!! tROCHE SZCZESCIA W RODZINIE I TYLE.Jasne
                  wy mozecie sie integrowac,bo status firmy tego wymaga,hehehehehe,bo to nie
                  status tylko spełnienie waszych zachcianek,to wam odpowiada,lepiej sie pogoscic
                  z kumplami niz wyjsc z mezem i dziecmi bo to juz stało sie tradycjonalne.
                  Powtarzam jeszcze raz nikt i nic mnie nie zmusi by siedziec prawie do
                  pocałowania klamki lokalu na firmowej imprezie. Akobiety???????? Przeciez
                  frajer jest w domu i wszystkiego dopilnuje,a ja sie bawie,bo przeciez od zycia
                  mi tez sie cos nalezy.
                  • triss_merigold6 Będę uparta jak muł 17.05.06, 10:58
                    Ale co konkretnie masz do zaproponowania żonie w ramach wspólnego spędzania
                    czasu? Fajny jesteś? Atrakcyjny? Nie nudzisz?
                    Pamiętaj, że partner nie jest dany raz na zawsze...
                    • tatacc Re: Będę uparta jak muł 17.05.06, 11:18
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Ale co konkretnie masz do zaproponowania żonie w ramach wspólnego spędzania
                      > czasu? Fajny jesteś? Atrakcyjny? Nie nudzisz?
                      > Pamiętaj, że partner nie jest dany raz na zawsze...
                      a co ma do tego fajny,atrakcyjny? bo jak nie to co????? mozna zmienic na leprzy
                      model,bo zaczyna podskakiwac?
                      • weronikarb Re: Będę uparta jak muł 17.05.06, 11:23
                        a dlaczego na etacie tak dużo postów, że żona nie atrakcyjna, żże dziecko
                        najważniejsze itd.
                        Czy ją też trzeba wymienić na lepszy model??
                      • triss_merigold6 Fajny partner 17.05.06, 11:55
                        Uświadom sobie, że o związek trzeba dbać. Nie tylko pracować, przynosić kasę i
                        opiekować się własnymi dziećmi. Dbać wszechstronnie i mieć coś do
                        zaproponowania żonie jako kobiecie, a nie tylko jako pani domu czy matce.
                        Widzę, że tego nie pojmujesz absolutnie.
                        Wyrażę mało popularne zdanie w tym kraju: jak partner zaniedbuje związek to
                        należy albo wyegzekwować zmiany albo zostawić partnera. Samej jest nieraz
                        ciekawiej i nikt nie jęczy.
                  • lila1974 tatacc 17.05.06, 11:00
                    Triss zadała konkretne pytania, ja dołożyłabym jeszcze kilka, ale po coraz
                    bardziej zirytowanym tonie Twoich wypowiedzi wychodzi mi na to, że przyszedłeś
                    po poklask, a nie zrozumieć, co siedzi w głowie Twojej żony.
                  • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:00
                    no trzeba tak od razu było smile Czujesz sie jak frajer bo masz stereotyp że żona
                    to dom rodzina i nic pozatym ona niema prawa mieć nic innego poza tymi dwoma
                    priorytetami.

                    A powiedz mi czy ona gdzieś wychodzi SAMA oprócz tych firmowych wyjść??

                    Sama czyli bez męża i dzieci??

                    Np. z koleżanką na ploty??
                    • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:04
                      weronikarb napisała:

                      > no trzeba tak od razu było smile Czujesz sie jak frajer bo masz stereotyp że
                      żona
                      >
                      > to dom rodzina i nic pozatym ona niema prawa mieć nic innego poza tymi dwoma
                      > priorytetami.
                      >
                      > A powiedz mi czy ona gdzieś wychodzi SAMA oprócz tych firmowych wyjść??
                      >
                      > Sama czyli bez męża i dzieci??
                      >
                      > Np. z koleżanką na ploty??
                      tak i to dosc czesto"zajmi sie małymi bo ja mam z lidką do pogadania" to tak
                      miedzy 17 a 21 prawie co dzien
                      • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:08
                        no caly czas zadajemy pytania, aby pomóc Ci zrozumieć kobietę, a Ty zbijasz
                        argumentami nasz niby podteksty i dlatego wychodzi pyskówka i śmiech z Ciebie.
                        Zrozum, że nie chcemy zrozbić z Ciebei matoła bo jesteś facetem. Tylko co
                        możemy powiedzieć o twojej sytacji i żonie po paru słowach. Bo jak do tej pory
                        żadnych faktw neima.

                        To że rozmawia przez tel/ net to sie nie pyatałam - pytałam się czy sie spotyka
                        sama z koleżankami
                        • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:10
                          weronikarb napisała:

                          > no caly czas zadajemy pytania, aby pomóc Ci zrozumieć kobietę, a Ty zbijasz
                          > argumentami nasz niby podteksty i dlatego wychodzi pyskówka i śmiech z Ciebie.
                          > Zrozum, że nie chcemy zrozbić z Ciebei matoła bo jesteś facetem. Tylko co
                          > możemy powiedzieć o twojej sytacji i żonie po paru słowach. Bo jak do tej
                          pory
                          > żadnych faktw neima.
                          >
                          > To że rozmawia przez tel/ net to sie nie pyatałam - pytałam się czy sie
                          spotyka
                          >
                          > sama z koleżankami
                          hahahah zawsze jestescie tu najmądrzejsze widzicie drzazge w oku moim.abelkiw
                          swoim nie dostrzegacie,a ty weronika przebijasz nawet giertycha
                • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:58
                  weronikarb napisała:

                  > drogi panie jak pan tak ciężko i długo pracuje jak my z mężem razem - to
                  kiedy
                  > ma pan czas na zajęcie się dziećmi jak żony niema???
                  >
                  > Tryb życia hulaszczy jakto zostalo określone nie wychodzi tak nagle z dnia na
                  > dzień, tak musiało być i jest i będzie i tego raczej nei da sie zmienić bo to
                  > taki charakter.
                  >
                  > Natomiast jeśli to taki okres teraz to trzeba sie zastanowić co pan chce
                  > osiągnąć (jaką zmianę), dlaczego jest tak a nie inaczej (i to nie musi być
                  wina
                  >
                  > tylko jej, każdy wariant trzeba wziąść pod uwagę) i jakie znaleść rozwiązanie
                  > satysfakcjonujące obie strony
                  jestes chyba tak samo załosna jak moja zona,tylko współczuc mezowi
                  • triss_merigold6 O lallala 17.05.06, 11:00
                    Odpowiedz na pytania. Odpowiedz na pytania. Odpowiedz na pytania.
                    Skarżysz się? To odpowiedz na pytania. Konkretne były.
    • ulkapolla Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 10:59
      Jak matka dwojki dzieci w ogole smie wychodzic kilka razy w miesiacu na
      impreze? Toz to prawa rodzicielskie powinno jej sie odebrac! Skandal! Male
      dzieci i raz w tygodniu kobieta sobie robi wychodne? W glowie sie nie miesci.
      Kaz jej zrezygnowac z pracy i zapedz do garow. Niech se nie mysli ;P


      • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:02
        ulkapolla napisała:

        > Jak matka dwojki dzieci w ogole smie wychodzic kilka razy w miesiacu na
        > impreze? Toz to prawa rodzicielskie powinno jej sie odebrac! Skandal! Male
        > dzieci i raz w tygodniu kobieta sobie robi wychodne? W glowie sie nie miesci.
        > Kaz jej zrezygnowac z pracy i zapedz do garow. Niech se nie mysli ;P
        >
        >
        nie jestem zwolennikiem zeby kobieta nie pracowała,tylko troche zdrowego
        rozsadku w swoich poczynaniach
        • ulkapolla Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:17
          Zrobienie sobie wieczoru wolnego od dzieci i meza raz na dwa tygodnie czy nawet
          raz w tygodniu to wlasnie jest zdrowy rozsadek.
      • triss_merigold6 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:02
        Predzej laska z niego zrezygnuje... opiekunka wieczorem tańsza niż marudny
        chłop. P
        • ewcialinka Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:18
          jakos to wszystko za bardzo poszło do przodu uważam....chodzi autorowi watku
          oto że jego żona za często wraca późno do domu z pracy pod wpływem alkoholu..i
          uważam że wasi meżowie tez by mieli za złe takie zachowanie .co innego
          wychodzic do koleżanki a co innego wracac do domu o 3 w nocy pod wpływem
          alkoholu dziewczyny!!! to wielka róznica a wy mu wyskakujecie o koleżankach i
          takich innych rzeczach..no nie uwierze że wasi mężowie byli by tacy
          tolerancyjni!! że mając dzieci i dom zahcowujecie się jak wolne panienki.owszem
          na imprezy firmowe czasem trzeba chodzic (ale nikt nikog nie zmusza do picia
          alkoholu.) mając dom meża i dzieci przychodzenie o 3 w nocy ( czeste w
          dodatku!!!) pod wpływem alkoholu to jakos niesmacznie wygląda i nie uwierze że
          wasi mezowie by byli z tego powodu zadowoleni( no chyba że im na was nie zalezy
          i mają gdziec czy jesteście w domu czy nie) uważam że autor wątku jest za żona
          i dlatego go boli to że ona tak sie zachowuje..bedąc matka i zoną przeciez i
          wsszystko
          • ulkapolla Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:21
            Zeby "smierdziec alkoholem" wystarczy wypic jedno piwo lub kieliszek wina.
            Autor nigdzie nie napisal, ze zona wraca nawalona jak stodola.
            To, ze kobieta jest matka i zona nie oznacza, ze umarla dla swiata.
            • ewcialinka Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:24
              oczywiście ze nie ale popatrz na to z innej strony..gdyby to był meżczyzna oo
              to pewnie juz byście na niego psioczyły tongue_out oo ja w domu z dzieckiem a on
              przychodzi którys raz z kolei o 3 w nocy ,z koleżankami z pracy sobie pije he
              he ciekawe ..co byście pisały oj dziewczyny nie jesteście obiektywne i tyle
              • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:29
                nie psioczyłabym. Mój mąż lubi piwo i codziennie czuć od niego alkoholem.
                On jest ojcem i mężem - też mu nie wypada??? Nie bo to facet. I tu też jesteśmy
                niekonsekwentne.

                Gdy facet coś umie w domu zrobić to chwalicie, a jak kobieta to cicho.

                Uprawnienie to uprawnienie smile

                To już tak luzacko pisze ewcielinka smile
                • ewcialinka Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:34
                  mój tez pije sobie piwko nie oto tu chodzi chodzi o powroty do domu..póxne
                  uważam ..no takie moje zdanie kazdy może miec inne wink
                  • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:40
                    Ewcialinka napisałam niżej post o moich wyjściach poczytaj
              • ulkapolla Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:31
                Ale autor nic nie pisze o swoich wyjsciach i poznych powrotach bo pewnie jemu
                sie nalezy a zonie juz niekoniecznie.
                Poza tym patrze na to przez pryzmat swojego malzenstwa gdzie moj maz spedza
                poza domem znacznie wiecej czasu niz ja ale jak trzeba to siedzi z dzieckiem i
                nie robi mi problemow z powodu wyjscia na impreze niekoniecznie firmowa i
                powrotow nawet o 5-tej nad ranem i w stanie upojenia alkoholowego.
                • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:35
                  ulkapolla napisała:

                  > Ale autor nic nie pisze o swoich wyjsciach i poznych powrotach bo pewnie jemu
                  > sie nalezy a zonie juz niekoniecznie.
                  > Poza tym patrze na to przez pryzmat swojego malzenstwa gdzie moj maz spedza
                  > poza domem znacznie wiecej czasu niz ja ale jak trzeba to siedzi z dzieckiem
                  i
                  > nie robi mi problemow z powodu wyjscia na impreze niekoniecznie firmowa i
                  > powrotow nawet o 5-tej nad ranem i w stanie upojenia alkoholowego.
                  tak? autor tego wątku wychodzi raz góra dwa razy w roku z kolegami na piwo i o
                  22 maksymalnie jest w domu i jemu jakos integracja potrzebna nie jest
                • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:39
                  Ulkapolla też patrze przez pryzmat mojego małżeństwa i ja już nawet niechce z
                  moim n a temet rozmawiac.

                  Ma identyczne podejscie jak autor wątku do moich imprez służbowych, ale
                  częstotliwość jest duuuuuuuużo mniejsza (jakieś 4/5 w ciagu roku i to
                  okolicznościowe typu 30-lecie firmy, dzień kobiet, sylwester).
                  Jednak nie widzi, że rozmawiam z koleżankami tylko na gg (w pracy jak jestem),
                  że nie widuje się poza pracą z żadnymi koleżankami/znajomymi.
                  Jak wychodzimy to albo razem, albo ja z meżem, albo z dzieckiem.
                  Sama to nigdy smile
                  Z malym to oczywiście tylko do mamy i z powrotem, bo do koleżanki lepiej nie bo
                  może bedzie chcieć rewizyte sad
                  On też nei wychodzi jest domatorem, ale mieszkamy u tesciow tu ma braci, kuzyni
                  przyjeżdżają....

                  Dlatego ciśnienie mi ten chłop podniósł, bo wczoraj było 30-lecie firmy (duza
                  feta oficjalna), no i wróciłam za póxno (23.30)
                  • ewcialinka weronikarb 17.05.06, 11:51
                    no tutaj to cie rozumiem...
                    • weronikarb Re: weronikarb 17.05.06, 11:55
                      Bo nie rozumie dlaczego nie ulitowalam sie nad nim bobiedaczek musi sie
                      zajmować dziećmi smile

                      Nie mówie o powodzie zajmowania sie tylko o samym zajmowaniu sie, bo jak widać
                      z wypowiedzi, to źle sie z tym czuje smile

                      No, a kobiety zajmują się na codzień więc jaki to problem smile
                  • babka71 weronikarb... 17.05.06, 14:20
                    dla Twojego męża powrót do domu o 23.30 to było późno??...
                    walnij go w łeb wałkiem.., hmnnn
                    chyba twoj "małż" żartuje???
                    a na serio:
                    rozumiem dzieci bez opieki, matka pijana wraca z kolegami z pracy i robi
                    dodatkową imprezę do rana w domu, zaprasza teściową i teścia, plus demolka
                    itd...
                    To wtedy mozna się czepiać he he
                    pozdrawiam
                    • weronikarb Re: weronikarb... 18.05.06, 07:35
                      wyżej na samym początku pisałam taciecc że te częste wyjścia służbowe to ciut
                      za dużo - czego on już nie doczytał sad

                      Aaaaaa mój małż nie jest przyzwyczajony do moich wyjść bo baaaaardzo rzadko
                      wychodze sama i tylko n asłużbowe imprezy (okolicznościowe) i dlatego jemu sie
                      zdaje baaaaardzo późno smile

                      Na szczęście to tylko gadanie. Pogada, pomarudzi i za chwile przyzna racje smile
          • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:26
            ewcialinka pod wpływem alkoholu a czuć alkoholem to może być duża gama.
            Gdy to jest lampka wina, jedno piwo czy drink to oki. Gdy jest to fkktycznie
            wiekszailosc alkoholu to wg mnie nie ważne czy w pracy czy na imprezie.
            • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:33
              weronikarb napisała:

              > ewcialinka pod wpływem alkoholu a czuć alkoholem to może być duża gama.
              > Gdy to jest lampka wina, jedno piwo czy drink to oki. Gdy jest to fkktycznie
              > wiekszailosc alkoholu to wg mnie nie ważne czy w pracy czy na imprezie.
              >
              >
              to ze sie nie wypiło duzo to zadna okolicznosc łagodząca,smierdzi i tyle,dobrze
              ze dzieci tego nie widza bo juz spią,odwrócmy sytuacje jak by wasi mezowie sie
              tak jak wy to nazywacie integrowali to co? Było by niebo i ziemia poruszona ,a
              co drugi byłby zapewne juz spakowany.A ty weronika najlepiej podaj sobie dłon
              mojej zonie bo widze ze i tobie do domu sie nie spieszy,bo przeciez trzeba sie
              integrowac i zawsze w gronie kolegów zawsze czas miło sie spedza niz w
              domu,prawda?
              • ulkapolla Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:36
                tatacc napisał:

                i zawsze w gronie kolegów zawsze czas miło sie spedza niz w
                > domu,prawda?

                No i tu jest problem. Moze postarasz sie, zeby to sie zmienilo?
                • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:39
                  ulkapolla napisała:

                  > tatacc napisał:
                  >
                  > i zawsze w gronie kolegów zawsze czas miło sie spedza niz w
                  > > domu,prawda?
                  >
                  > No i tu jest problem. Moze postarasz sie, zeby to sie zmienilo?
                  a moze po prostu zrozumiesz ze moja zona jes uparciuchem i jest niereformowalna?
                  • zawsze-w-drodze Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:41
                    Też miałam takiego męża. Nie rozumiał,że mam możliwości i ambicję. Nie
                    rozumiał, że aby zrobić karierę trzeba bywać, organizować, spotykać się po
                    godzinach, czasem napić drinka - nie mówię tu o upijaniu się. W ogóle nie
                    rozumiał po co mi ta kariera - przecież mam DOM - jestem MATKĄ i ŻONĄ. On nie
                    miał ani takich ambicji ani możliwości - mógł za to kończyć pracę o 16.00. Była
                    niania - ja na nią zarabiałam ale to nie wystarczyło. Miałam być w domu,
                    oglądać seriale i robić przetwory. Tak jakbym po urodzeniu dziecka straciła
                    intelekt, wykształcenie, charakter. Każda delegacja kończyła się awanturą,
                    każde wyjście po godzinach marudzeniem, każda impreza - ciągłymi yelefonami i
                    smsami w trakcie i wyrzutami po. Potem zaczął mnie kontrolować - nie mieściło
                    mu się w głowie, że to nie kochanek, romans a po prostu praca. Praca, która nie
                    tylko pozwala zarabiać coraz więcej, spełnia mnie zawodowo, ale którą po prostu
                    LUBIĘ. Co nie znaczy, że nie kocham synka. No i sam sobie wykrakał - miałam go
                    tak dość, że w czasie jakiegoś spotkania zaczęłam narzekać na sytuację w domu
                    do jednego ze partnerów biznesowych (nie ta sama firma ale ta sama branża).
                    Okazało się, że ma tak samo - tyle, że ze swoją partnerką - też jest regularnie
                    kontrolowany i ochrzaniany za to, że pracuje i pnie się do góry. Skończyło się
                    moim rozwodem - z tym, że to ja o niego wystąpiłam i rozstaniem tego kolegi z
                    partnerką. Teraz jesteśmy razem - już jako małżeństwo. Mamy wspólnego synka i
                    kolejne dziecko w drodze - dalej obydwoje dużo pracujemy i nigdy nie wymawiamy
                    sobie czasu spędzanego w pracy - po powrocie z niej mamy go dla siebie i
                    dzieci, obydwoje jestemy spełnieni i szczęśliwi - jako rodzice, partnerzy,
                    pracownicy, ludzie. Przemyśl to.
                    • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:44
                      ujęłaś słowami to o co mi chodziło o to integrowanie smile
                      Że czasami trzeba bywać
                  • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:41
                    tak jak Ty - toście się dobrali smile
                    • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:46
                      weronikarb napisała:

                      > tak jak Ty - toście się dobrali smile
                      dobrze ze nie na ciebie bo byc moze była bys jeszcze gorsza
                      • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:50
                        pewnie tak
                  • triss_merigold6 LOL2 17.05.06, 11:45
                    Na razie to Ty jesteś uparty i nie odpowiadasz na pytania. W dodatku jęczysz a
                    jęczenie jest nudne i irytujące. Od jęczącego chłopa się ucieka.wink

                    Powtarzam: jesteś atrakcyjny jako partner a nie tylko ojciec dzieciom? Masz coś
                    żonie do zaproponowania? Jak wygląda TWOJA wizja spędzania czasu razem, co masz
                    ochotę robić?
                  • ulkapolla Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:45
                    tatacc napisał:

                    > a moze po prostu zrozumiesz ze moja zona jes uparciuchem i jest
                    niereformowalna
                    > ?

                    Pewnie przed slubem taka nie byla?
                    • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:48
                      ulkapolla napisała:

                      > tatacc napisał:
                      >
                      > > a moze po prostu zrozumiesz ze moja zona jes uparciuchem i jest
                      > niereformowalna
                      > > ?
                      >
                      > Pewnie przed slubem taka nie byla?
                      to cwana kobieta i niestety nie
                      • triss_merigold6 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 11:57
                        Nie wierzę, że cwana kobieta wzięła sobie na głowę kogoś tak jękliwego i z
                        mocno tradycyjną wizją związku. Ściemniasz.
                        • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:09
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Nie wierzę, że cwana kobieta wzięła sobie na głowę kogoś tak jękliwego i z
                          > mocno tradycyjną wizją związku. Ściemniasz.
                          a w twoim mniemaniu to tradycja to cos złego? Ciebie i weronike powinno sie
                          wysłac na rok do Emiratów dopiero moze wtedy doceniłybyscie co to znaczy
                          mąz,rodzina i prawdziwe wartosci.Bo z tego co piszecie to zachowujecie sie jak
                          rozkapryszone nastolatki,nie przygotowane do normalnego zwiazku,trzeba było nie
                          zawracac panom gitary,a wtedy mogły byscie robic co wam sie podoba
                          • aureliana Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:10
                            eee, to jakis troll chyba, ten tatacc
                          • triss_merigold6 DDD 17.05.06, 12:14
                            Mój drogi, zapewne jestes trollem ale w razie gdybyś nie był jeszcze raz
                            cierpliwie wyjaśniam: o związek trzeba dbać i facet musi mieć coś ciekawego do
                            zaproponowania nie tylko na etapie pierwszych randek.
                            Tradycyjnie patriarchalna rodzina z panią uwiązaną do domu i dzieci jest
                            koszmarna i jeśli Ty masz taką wizję a żona wręcz przeciwnie to nie wróżę temu
                            małżeństwu przyszłości.
                            Co rozumiesz pod pojęciem "normalny związek"?
                          • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:19
                            dlaczego nie pojechałeś do Emiratów, tam byłbyś bardzo zadowolony.
                            • triss_merigold6 Hej, gościu, sprawdź poroże 17.05.06, 12:22
                              Stań przed lustrem człowieku i sprawdź czy aby napewno nie masz poroża.DDD
                              • tatacc Re: Hej, gościu, sprawdź poroże 17.05.06, 12:26
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Stań przed lustrem człowieku i sprawdź czy aby napewno nie masz poroża.DDD
                                Moze sposób to jest chlac przez trzy dni walnąc piescia w stół i chwycic za
                                m................?
                                • triss_merigold6 Re: Hej, gościu, sprawdź poroże 17.05.06, 12:27
                                  Nie radzę. Naprawdę szczerze odradzam. Nie dlatego, że to mało eleganckie tylko
                                  dlatego, że możesz obudzić się w izbie wytrzeźwień z wniesioną sprawą karną. W
                                  każdym razie ja bym tak zrobiła.
                                  • tatacc Re: Hej, gościu, sprawdź poroże 17.05.06, 12:29
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Nie radzę. Naprawdę szczerze odradzam. Nie dlatego, że to mało eleganckie
                                    tylko
                                    >
                                    > dlatego, że możesz obudzić się w izbie wytrzeźwień z wniesioną sprawą karną.
                                    W
                                    > każdym razie ja bym tak zrobiła.
                                    JA TYLKO PODALEM PRZYKŁAD KTÓREGO BYM NIGDY NIE WYKONAŁ,ALE JESLI NEGOCJACJE
                                    SIE WYCZERPUJĄ?
                                    • triss_merigold6 Re: Hej, gościu, sprawdź poroże 17.05.06, 12:32
                                      Jak na razie nie widzę żebyś negocjował. Nie odpowiedziałeś na ani jedno
                                      pytanie a były konkretne. Jeśli w identyczny sposób próbujesz przekonać żonę to
                                      nie dziw się, że kobieta woli pracę i kontakty zawodowo-towarzystkie niż
                                      siedzenie w domu.
                                • weronikarb Re: Hej, gościu, sprawdź poroże 17.05.06, 12:29
                                  im dłuższa rozmowa tym bardziej wychodzi Twoja "klasa"
                                  • tatacc Re: Hej, gościu, sprawdź poroże 17.05.06, 12:38
                                    weronikarb napisała:

                                    > im dłuższa rozmowa tym bardziej wychodzi Twoja "klasa"
                                    wiec i ty "klasą nie grzeszysz skoro odpisujesz kompletnemu idiocie,no brawo
                                    • weronikarb Re: Hej, gościu, sprawdź poroże 17.05.06, 12:40
                                      żal mi żony i staram sie otworzyć tobie oczy
                                      • tatacc Re: Hej, gościu, sprawdź poroże 17.05.06, 12:43
                                        weronikarb napisała:

                                        > żal mi żony i staram sie otworzyć tobie oczy
                                        jesli jestes w domu to dlaczego sie nim nie zajmyjesz? Jesli w pracy to
                                        faktycznie musisz sie integrowac,bo tyle czasu spedzajac na emamie to ktos ci
                                        niezle musi tyłek obstawiac,ciekawe tylko jakim kosztem..............
                            • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:24
                              weronikarb napisała:

                              > dlaczego nie pojechałeś do Emiratów, tam byłbyś bardzo zadowolony.
                              >
                              bo tam normalni nie dostali by azylu. Wiesz weronika,lepiej nie pisz bo jestes
                              zadufana w sobie i twoje posty mnie mecza,jestes pisz,a maluj mojej
                              zony,chyba.......
                              • triss_merigold6 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:25
                                Łatwo się poddajesz. P
                              • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:31
                                napewno nie jestem Twoją żoną, mój mąż na szczęście nie jest podobny do Ciebie
                        • ewa2233 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:13
                          Wiesz, Tatacc, tyle jest naprawdę KONSTRUKTYWNYCH wpisów, a Ty odpowiadasz
                          WYŁĄCZNIE na te, które Twoim zdaniem są "głosami" popierającymi Twoją żonę.
                          Dlaczego nie komentujesz ani słowem tych, które PRÓBUJĄ rozjaścić Waszą
                          sytuację = pomóc Ci ją rozwiązać?
                          A może Ty nie chcesz rozwiązanmia?
                          --------------------------------------------------
                          çççççççççççççççççççççĂççĂç
                          • triss_merigold6 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:15
                            Pewnie, że nie chce. On chce przytulenia, pogłaskania i 200 wpisów o tym jaki
                            jest świetny i jak bardzo zazdrościmy tej jędzy jego żonie a jemu współczujemy
                            złej kobiety.
    • babka71 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:24
      Policzyłam:
      - trzy razy w ciagu miesiąca wróciła nad ranem z wyjazdu słuzbowego.., (po
      przeczytaniu całości watku),a czytam ze zrozumieniem ,nie wróciła pijana..,
      -dwa razy była na imprezie słuzbowej , tylko, ze wróciła pózno..
      Moim zdaniem facet robisz problem z niczego
      • triss_merigold6 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:26
        Toż powinna w chałpupie siedzieć i patrzeć jak on na kompie gra albo relaksuje
        się przed tv.wink
      • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:28
        babka71 napisała:

        > Policzyłam:
        > - trzy razy w ciagu miesiąca wróciła nad ranem z wyjazdu słuzbowego.., (po
        > przeczytaniu całości watku),a czytam ze zrozumieniem ,nie wróciła pijana..,
        > -dwa razy była na imprezie słuzbowej , tylko, ze wróciła pózno..
        > Moim zdaniem facet robisz problem z niczego
        NO CÓŻ JA JA BEDĄ CA JEJ MIEJSCU TO JUZ BYM NIEZYŁ
        • weronikarb Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:33
          pewnie tak z przepracowania
          • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:36
            wiec co ty teraz robisz skoro tyle pracujesz i zajmujesz sie domem? Skoro
            jestes wodzirejem na emamie?
          • ewa2233 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:38
            Już wiem dlaczego żona nie chce z Tobą gadać. Po prostu odpowiadasz tylko na
            takie pytania, które Tobie pasują, a do reszty się przyczepiasz, zamiast
            przedyskutować.
            --------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂççĂç
            • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:40
              ewa2233 napisała:

              > Już wiem dlaczego żona nie chce z Tobą gadać. Po prostu odpowiadasz tylko na
              > takie pytania, które Tobie pasują, a do reszty się przyczepiasz, zamiast
              > przedyskutować.
              > --------------------------------------------------
              > çççççççççççççççççççççĂççĂç
              DZIEWCZYNO ILE JA DYSKUSJI PRZEPROWADZIŁEM TO WIEM TYLKO JA,CHCIAŁEM JAK
              NAJBARDZIEJ PO DOGROCI,TWIERDZIŁEM ZE MOZNA DOJSC DO JAKIEGOS KOMPROMISU,ALE
              JEZELI TA DRUGA STONA NIECHCE? TO CO JA JUZ MOGE PORADZIC
              • wieczna-gosia kurcze taki fajny watek a ja nic nie wiem... 17.05.06, 12:45
                czy ja dobrze zrozumialam ze zona wyszla na trzy wyjscia a ty sie na forum wyzalasz?
                A schlala sie chociaz na umor?

                Moj maz wychodzi raz w tygodniu. Ja sadze ze tez z raz chodze sama. To daje 4
                wyjscia moje i 4 jego. Tez mi facet smierdzi- glownie dlatego ze jak pije to i
                pali. Wiec jak koniecznie ma powod sie ubzdryngolic- to sie umawiamy ze nie
                wraca do rana, tylko trzezwieje u kolegow, ale to mu sie zdarza.. ja wiem....
                raz na rok.... teraz jakos czesciej bo dzieci sie rodza u znajomych co
                fenomenalne wina robia smile
                • weronikarb Re: kurcze taki fajny watek a ja nic nie wiem... 17.05.06, 12:51
                  Tak gosia chodzi o te wyjścia -szkolenie/wyjazd służbowy plus imprezy służbowe.
                • triss_merigold6 Re: kurcze taki fajny watek a ja nic nie wiem... 17.05.06, 12:51
                  Służbowo wyszła, służbowo. I fajnie się bawiła, wredota jedna.
                  Przeczytaj od początku, gościu jest czadowy.
                  • weronikarb Re: kurcze taki fajny watek a ja nic nie wiem... 17.05.06, 12:53
                    no ijego argumenty zwalajace z nog
                    • triss_merigold6 Re: kurcze taki fajny watek a ja nic nie wiem... 17.05.06, 12:56
                      Dobra, pośmialim się i można do pracy wracać.wink
                      • ewa2233 Re: kurcze taki fajny watek a ja nic nie wiem... 17.05.06, 12:57
                        ano smile
                        --------------------------------------------------
                        çççççççççççççççççççççĂççĂç
                        • weronikarb Re: kurcze taki fajny watek a ja nic nie wiem... 17.05.06, 12:59
                          ja se moge pogadac, bo pracy dzis brak, kazdy zmeczony po wczorajszym 30-leciu.
                          Wlacznie z szefem to dal luz, aby pilne roboty wykonac smile
                          • tatacc Re: kurcze taki fajny watek a ja nic nie wiem... 17.05.06, 13:01
                            weronikarb napisała:

                            > ja se moge pogadac, bo pracy dzis brak, kazdy zmeczony po wczorajszym 30-
                            leciu.
                            >
                            > Wlacznie z szefem to dal luz, aby pilne roboty wykonac smile
                            no tak wczoraj imprezka,dzis zmeczona,to i w domu nic nie zrobie bo albo jest
                            taki ktos od czarnej roboty co sie maz nazywa albo mamusia
                            • weronikarb Re: kurcze taki fajny watek a ja nic nie wiem... 17.05.06, 13:04
                              aaaaaaa pewnie żona nie ma prawa być zmęczona,zapomniałam

                              Nie sama porobie w domu, bo mąż na chorobowym i nie może nawet jakby chciał
                      • tatacc Re: kurcze taki fajny watek a ja nic nie wiem... 17.05.06, 12:59
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Dobra, pośmialim się i można do pracy wracać.wink
                        i tak z tego wychodzi jakie wy jestescie zapracowane,płytkie umysłowo i tyle
                    • tatacc Re: kurcze taki fajny watek a ja nic nie wiem... 17.05.06, 12:58
                      weronikarb napisała:

                      > no ijego argumenty zwalajace z nog
                      jeszcze tu jestes? to ty chyba nic nie robisz,siedzi cały dzien na forum,i od
                      imprezek tez nie stroni,płytka jestes kobieto,nic cylko współczuc mezowi
                      • wieczna-gosia a jak wyglada kobieta gleboka? 17.05.06, 13:05
                        płytka jestes kobieto,nic cylko współczuc mezowi

                        to taka co stroni od imprezek czy jeszcze ma jakies zalety?
              • babka71 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 13:04
                Jeżeli tak rozmawiasz z zoną jak piszesz to wybacz ale postoje...
                • tatacc Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 13:07
                  babka71 napisała:

                  > Jeżeli tak rozmawiasz z zoną jak piszesz to wybacz ale postoje...
                  A jak mozna rozmawiac skoro 100 przeciw 1?
                  • toman5 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 13:16
                    Można posłuchać, to i jak ta setka mówi i przemyśleć, czy aby nie jest się w
                    błędzie. Można odpowiadać na precyzyjnie stawiane pytania. Można nie krzystac z
                    obelg.
            • triss_merigold6 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 12:41
              Widzicie? Wystarczył odpowiednio długi wątek i pan osobiście rozwiał
              wątpliwości.D
        • babka71 tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 12:59
          to juz uprzejma nie będę..
          p.s Twoja odpowiedź jest bez sensu i w dodatku z błędami
          • tatacc Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:03
            babka71 napisała:

            > to juz uprzejma nie będę..
            > p.s Twoja odpowiedź jest bez sensu i w dodatku z błędami
            ze tez pan bóg nie wymyslił nic inteligentniejszego od kobiet ufff szkoda
            • weronikarb Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:05
              szkoda że tej kobiecie gitare zawracałeś
              • tatacc Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:07
                weronikarb napisała:

                > szkoda że tej kobiecie gitare zawracałeś
                bo jest pisz a maluj taka jak ty,to raczej ty mezowi nie potrzebnie zabierasz
                czas,mam nadzieje ze o tym wie
                • weronikarb Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:13
                  gdyby był takim typem jak ty to napewno byśmy razem nie byli
                  • tatacc Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:18
                    weronikarb napisała:

                    > gdyby był takim typem jak ty to napewno byśmy razem nie byli
                    i tak prosze mu przekazac szczere wyrazy współczucia,stał sie chyba rogaczem
                    przy tobie,bo taką zdajesz sie byc,ale mu sie szczescie trafiło które sie
                    nazywa"jedza"
                    • weronikarb Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:57
                      hahahaha
                      to że kobieta wyjdzie to zaraz zrobi z męża rogacza.
                      Jejku jakie ty masz robaczywe myśli.
                      Psychiatra by Ci chyba pomógł bardziej niż my na forum
                      • tatacc Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 14:02
                        weronikarb napisała:

                        > hahahaha
                        > to że kobieta wyjdzie to zaraz zrobi z męża rogacza.
                        > Jejku jakie ty masz robaczywe myśli.
                        > Psychiatra by Ci chyba pomógł bardziej niż my na forum
                        wez sie lepiej za jakas pozyteczna prace bo idiotka z ciebie jakiej tu
                        niema,jak masz wypisywac takie brednie to lepiej nie pisz wcale,kaką ty szkołe
                        skonczyłas? chyba podstawową,i to dobrze ze sie udało
                        • weronikarb Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 14:03
                          brak argumentów i niewiesz biedaku jak wyjść z twarzą ......
                          • tatacc Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 14:06
                            weronikarb napisała:

                            > brak argumentów i niewiesz biedaku jak wyjść z twarzą ......
                            ja swoje wiem i zaczynam sie równiz dobrze bawic,szczególnie jak czytam twoje
                            posty,dno dno i jeszcze raz dno
            • iwles Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:05
              Wymyślił - mężczyzn.
              Kto Ci broni stworzyć taki związek ????
            • tatacc Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:23
              tatacc napisał:

              > babka71 napisała:
              >
              > > to juz uprzejma nie będę..
              > > p.s Twoja odpowiedź jest bez sensu i w dodatku z błędami
              > ze tez pan bóg nie wymyslił nic inteligentniejszego od kobiet ufff szkoda
              wiec twoim zdaniem wspaniały mąż to taki który gotuje,pierze,sprząta opiekuje
              sie dziecmi,spełnia zachcianki zony,stroni od alkoholu i jeszcze trzymie gebe
              na kłodke,tak?
              • wieczna-gosia Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:26
                > wiec twoim zdaniem wspaniały mąż to taki który gotuje,pierze,sprząta opiekuje
                > sie dziecmi,spełnia zachcianki zony,stroni od alkoholu i jeszcze trzymie gebe
                > na kłodke,tak?

                nie, wspanialy maz to taki, ktory gotuje sprzata opiekuje sie dziecmi, spelnia
                zachcianki, nie stroni od alkoholu przesadni i nie trzyma geby na klodke i w
                dodatku akceptuje fakt ze jego wspaniala zona gotuje, sprzata, pierze, opiekuje
                sie dziecmi, oraz tez nie stroni przesadnie od alkoholu i nie trzyma geby na
                klodke.
            • tatacc Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:25
              jak tak to sie czyta to wniosek jest tylko jeden.wszystkie kobiety są
              jednakowe,prawie wszystkie
              • wieczna-gosia Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:27
                za to faceci... ci to sa......

                pomysl o tym tato zamin skonczy ci sie lekcja informatyki albo abonament w
                kawiarence i lec odrabiac lekcje smile
              • babka71 Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:34
                tatacc wyluzuj kapeczkę, mniej nerwów, a wiecej rozsądku..
                Był tamat: Twoja zona nie znam jej, ale po przeczytaniu Twoich postów widzę, że
                się sam zapędzasz i nie ogarniasz całości...
                to po pierwsze
                po drugie:
                - nie odpisuj na pyskówki
                - odpisuj na temat
                - nie rób błędów , ponieważ to źle o Tobie świadczy
                - więcej dystansu do sprawy
                Po trzecie kup dzisiaj zonie kwiaty i pogadajcie w kuchni, a najlepiej polecam
                ostry i przyjemny seks wieczorem.. spuścisz trochę pary to i rozum inaczej mysli
                pozdrawiam
                • tatacc Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:39
                  babka71 napisała:

                  > tatacc wyluzuj kapeczkę, mniej nerwów, a wiecej rozsądku..
                  > Był tamat: Twoja zona nie znam jej, ale po przeczytaniu Twoich postów widzę,
                  że
                  >
                  > się sam zapędzasz i nie ogarniasz całości...
                  > to po pierwsze
                  > po drugie:
                  > - nie odpisuj na pyskówki
                  > - odpisuj na temat
                  > - nie rób błędów , ponieważ to źle o Tobie świadczy
                  > - więcej dystansu do sprawy
                  > Po trzecie kup dzisiaj zonie kwiaty i pogadajcie w kuchni, a najlepiej
                  polecam
                  > ostry i przyjemny seks wieczorem.. spuścisz trochę pary to i rozum inaczej
                  mysl
                  > i
                  > pozdrawiam
                  dobre sobie,a niby za co ja mam je te kwiaty kupic? Podziekowac za to ze
                  przyszła o 3 nad ranem,daruj sobie
                  • babka71 Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:45
                    Twoja sprawa tylko potem nie płacz i nie pisz..bzdur
                    hmnnn nie lubisz się kochać z kobietą..
                    • tatacc Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:47
                      babka71 napisała:

                      > Twoja sprawa tylko potem nie płacz i nie pisz..bzdur
                      > hmnnn nie lubisz się kochać z kobietą..
                      dwa was wszystko jest proste,ja mam powitac kwiatami,a namnie czekał by wałek
                      od ciasta,jak widze ja jak przychodzi to na nic juz niemam ochoty
                      • babka71 Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:52
                        Już dostałeś/ tym wałkiem od niej ??..
                        ile masz wzrostu??
                        przestań pisać i ugotuj żonie obiad, przyjdzie zmęczona musi cos zjeść
                      • iwles Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 13:56
                        Gdyby na forum e-tata jakaś kobieta założyła wątek podobnej treści tylko że o
                        mężu, nie o żonie - wszyscy faceci - jak jeden mąż uznaliby sytuację za
                        normalną i oczywistą.

                        Bo to taki stereotyp.

                        Ale nie protestujesz, gdy zarobione pieniążki wydaje na dom, prawda ????
                  • burza4 Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 14:00
                    mam wrazenie, że kobieta ucieka z domu, bo na imprezie fajniej, czuje się
                    przede wszystkim KOBIETĄ, a nie tylko żoną i matką. Poniekąd to zrozumiałe, ale
                    nikt mi nie wmówi, że na imprezie integracyjnej TRZEBA być do 3 nad ranem. Nie
                    trzeba, zapewniam, mało tego - źle się postrzega tak imprezowe mężatki. Olewam
                    systematycznie "obowiązkowe" wyjścia w mojej firmie - i choć jest to u nas źle
                    widziane - przez 3 lata jakoś mnie z tego powodu nie zwolnili. Jeśli już się
                    raz na ruski rok pojawię, to zmywam się po godzinie-dwóch, mimo że ludzie bawią
                    się dalej. Z prostego powodu - czas spędzany z mężem jest atrakcyjniejszy niż
                    ględzenie o firmie. Skoro tamta kobieta nudzi się w domu z własnymi dziećmi i
                    mężem - to co jeszcze robi w tym związku?

                    zgadzam się z Triss - związek trzeba pielęgnować, pewnie facet coś zaniedbał,
                    ale z drugiej strony - to przeciez dotyczy OBU STRON. W jaki sposób ONA ten
                    związek pielęgnuje? balując z innymi do rana?

                    to co pisze tatacc niekoniecznie oznacza szowinistyczną chęć zamknięcia kobiety
                    w domu, bo to nie są okoliczności, które sugerowałyby niewinną rozrywkę, ta
                    sytuacja COŚ mówi - że mają kryzys, bo jej się nie chce wracać do domu. Może i
                    mąż nudny, ale dzieci? zrozumiałam, że pracuje dużo, ciągle jej nie ma,
                    wyjeżdża - nie myśli o tym, że kilkulatek za nią tęskni? Mówcie co chcecie, ale
                    widziałam jak to działa - rozwój takiego trybu życia wiedzie w prostej linii do
                    biurowych romansów.

                    i jestem więcej niż pewna, że gdyby post był od dziewczyny, ktora pisze że mąż
                    ciągle imprezuje i wraca nad ranem - wasze odpowiedzi byłyby skrajnie różne.
                    • weronikarb Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 14:02
                      ale burza poczytaj ze z poczatku cos chcielismy wywnioskowac, znaleść jakieś
                      rozwiązanie, no to wdał sie w pyskówkę
                    • wieczna-gosia Re: tatacc wyłacz capsa, bo jak ja włącze.. 17.05.06, 14:54
                      > mam wrazenie, że kobieta ucieka z domu, bo na imprezie fajniej, czuje się
                      > przede wszystkim KOBIETĄ, a nie tylko żoną i matką. Poniekąd to zrozumiałe, ale
                      >
                      > nikt mi nie wmówi, że na imprezie integracyjnej TRZEBA być do 3 nad ranem.

                      nie nie trzeba, ale to sie babce zdarzylo 3 razy. Jakby sie zdarzalo co piatek,
                      no to rozumiem, ale nie ma odgornego zarzadzenia ze na imprezie firmowej trzeba
                      sie beznadziejnie bawic. Moze sie dobrze bawila.

                      > zgadzam się z Triss - związek trzeba pielęgnować, pewnie facet coś zaniedbał,
                      > ale z drugiej strony - to przeciez dotyczy OBU STRON. W jaki sposób ONA ten
                      > związek pielęgnuje? balując z innymi do rana?
                      Ta sama uwaga- od razu baluje i nie dba- poszla 3 razy sie zabawic. Imprezy
                      firmowe co tydzien chyba nie sa tylko raz na jakis czas sa okazje a potem dlugo
                      dlugo nic smile

                      > i jestem więcej niż pewna, że gdyby post był od dziewczyny, ktora pisze że mąż
                      > ciągle imprezuje i wraca nad ranem - wasze odpowiedzi byłyby skrajnie różne.
                      Nie ciagle tylko kilka. Gdyby kobitka imprezowala ciagle to moje odpowiedzi tez
                      bylyby skrajnie rozne ale ona ciagle nie imprezuje.

                      A w ogole siedzi koles i sobie jaja robi- IMHO smile
    • g0sik Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 14:06
      Po przeczytaniu Twoich postów wyłania mi się obraz zakompleksionego i
      chamskiego despoty...Czasy się zmieniły i żona to nie mamusia! Zastanów się nad
      sobą i pomyśl, która kobieta z radością biegłaby do domu, w którym czekają ją
      tylko pretensje i wymówki męskiego szowinisty? Gdyby mój mąż robił mi jazdy o
      3 - 4 wyjścia w miesiącu to nie czekałabym aż postawi sprawę na ostrzu noża
      tylko sama wniosłabym pozew o rozwód! Jeśli żona nagle woli spędzać czas poza
      domem to znaczy, że najwyższa pora abyś zastanowił się nad sobą...
    • lolinka2 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 15:12
      rozrywkowa jest, nie ma co....
      Ja pracuję w swojej rodzinie, mąż zajmuje sie 4-letnia córką, a niedługo także
      nowonarodzoną kolejną, i nie wyobrazam sobie (poza momentem gdy mieliśmy
      permanentne problemy rodzinne co to się omal o rozwód nie otarły, ale to było
      typowe robienie na złość...) żebym latała po imprezkach o TAKICH porach bez męża
      i uzasadniała to obowiązkami. Imprezy obowiązkowe są wczesnym popołudniem,
      integracja obowiazkowa nie jest i nie była (na szczęście). Owszem, kawa z
      koleżanką itp mi się zdarza (wcześniej ustalamy, kiedy i jak, zeby małż nie czuł
      się 'uziemiony'), ale to już przegięcie. A jesteś pewien ze 'ten trzeci' nie
      wchodzi w grę??? Przeanalizuj jej stosunek do ciebie (szacunek etc), bo mnie
      osobiście z racji niemiłego doświadczenia sprawa śmierdzi...
    • kachwi1 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 15:12
      nie wiem, czy tatacc to troll, ale też nie bardzo wiem, dlaczego tak na niego
      najeżdżacie. pewnie, że można się rozerwać, bycie matką nie oznacza zamknięcia
      w domu. ale wszystko trzeba robić z umiarem. jeśli ktoś systematycznie raz w
      tygodniu wraca z imprez pracowych nad ranem podpity, no to sorry, ale nie
      uważam tego za normę - niezależnie od tego, czy to jest kobieta, czy mężczyzna.
      podkreślę to, co już raz w tym wątku napisałam, a co również poruszyła burza4 -
      takie mamy małych dzieci pijące i bawiące się z kolegami z pracy do rana - nie
      wzbudzają zbyt dużego szacunku. przynajmniej u mnie i u ludzi, których znam.
      taki tryb życia i spędzania czasu jest fajny, kiedy jest się wolną osobą. a
      poza tym - jeśli ktoś chce się rozerwać (zrelaksować, pobyć z dala od domu,
      nawet upić się w miłym towarzystwie), to robienie tego na imprezie pracowej
      jest głupie. nie ma lepszego towarzystwa do spędzenia wieczoru niż
      szefostwo/współpracownicy?
      nie zapominajmy o najważniejszym - kobitka ma dwoje malutkich dzieci!!! co to
      jest za wracanie do domu nad ranem! pod wpływem alkoholu! mówcie co chcecie -
      ja tam nie chciałabym mieć takiej mamy.
      i jeszcze jedna rzecz, która mnie tu mocno zaskoczyła - chyba triss to
      napisała - co to ma do rzeczy, czy facetowi urósł brzuch? przepraszam, ale to,
      że ja utyłam w porównaniu do okresu narzeczeństwa znaczy, że mój mąż ma nie
      wracać do domu po pracy bo jestem nieatrakcyjna????????? dziewczyny, za taki
      tekst, gdyby to powiedział facet, zlinczowałybyście go. narzekamy, że faceci
      tak właśnie podchodzą do sprawy - żona urodziła dzieci, jest nudna,
      nieatrakcyjna, poszukam sobie kogoś, kto mnie rozerwie i ma mi coś więcej do
      zaoferowania. dlaczego same potrafimy tak myśleć? zgroza.
      • ewcialinka kachwi1 17.05.06, 15:20
        zgadzam, się z toba
    • gacusia1 Re: mam już dość,żony życia i już nic mi się nie 17.05.06, 16:29
      Moze zona jest znudzona zyciem rodzinnym(nie popieram!)i chce odreagowac?A moze
      za mlodu nie wyszalala sie i teraz ja to dopadlo?Nie bronie jej absolutnie,bo
      uwazam,ze jak sie ma dzieci i meza,to ma sie OBOWIAZKI!Dotyczy to rowniez tegoz
      MEZA!Moze zaproponuj jej rozstanie-tak dla picu,dla sprawdzenia-zobaczysz,jaka
      bedzie reakcja.Moze ona na to czeka?Moze nie chce pierwsza z tym wyskoczyc i
      chce Cie wkurzyc do granic Twojej cierpliwosci? Trzymaj sie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka