Dodaj do ulubionych

Ten świat zmierza ku końcowi

30.05.06, 15:25
Jak czytam takie artykuły to mam wrażenie że bliski jest koniec tego swiata ,
że zło zwycięża.......
wiadomosci.onet.pl/1331378,12,item.html
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 15:27
      sam świat się jeszcze nie kończy. Po prostu grupka chorych psychicznie próbuje
      legalizacji swojej partii. mam nadzieję, że do jej legalizacji nie dojdzie. ALe
      były juz czasy, gdy pedofilia, a konkretnie stosunki pederastów z młodziutkimi
      chłopcami były uznawane za zdecydowanie lepsze od stosunków z kobietami. te
      ostatnie były niezbędne tylko dla płodzenia dzieci. Historia starożytnej Grecji
      się kłania... smile
      • iwoniaw Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 18:06
        > były juz czasy, gdy pedofilia, a konkretnie stosunki pederastów z młodziutkimi
        > chłopcami były uznawane za zdecydowanie lepsze od stosunków z kobietami. te
        > ostatnie były niezbędne tylko dla płodzenia dzieci. Historia starożytnej Grecji
        >
        > się kłania... smile

        Jakiś cytat/źródło może podasz? Bo jakoś sobie nie przypominam żadnego tekstu
        źródłowego, który by potwierdzał takie opinie...
        • monia145 " Życie codzienne w starożytnej Grecji" 30.05.06, 18:19
          Poczytaj o życiu codziennym w starożytnej Grecji, to przekonasz się, jak
          wyglądało życie Greczynek i co,w czasie, kiedy one siedziały w domu, robili ich
          mężowie.
          • iwoniaw Re: " Życie codzienne w starożytnej Grecji" 30.05.06, 18:23
            Ja wiem, jak wyglądało życie Greczynek w starożytności, ale moje pytanie było na
            zupełnie inny temat, jeśli nie zauważyłaś.
            • nchyb Re: " Życie codzienne w starożytnej Grecji" 30.05.06, 18:46
              > Ja wiem, jak wyglądało życie Greczynek w starożytności
              z ciekawości zapytam, z autopsji?... wink
              • iwoniaw Jestem co prawda stara, ale nie aż tak... 30.05.06, 18:48
                Z lektur, panie, z lektur...
                • nchyb Re: Jestem co prawda stara, ale nie aż tak... 30.05.06, 18:53
                  > Z lektur, panie, z lektur...
                  to tak jak my, a tam jak wół stało, co i jak... smile
                  • iwoniaw No to wniosek jeden jest tylko 30.05.06, 18:55
                    świat nie chyli się ku upadkowi bardziej niż parę tysięcy lat temu. Wtedy też
                    pisano, że co to się wyrabia i za czasów dawnych było to nie do pomyślenia...wink
                    • nchyb Re: No to wniosek jeden jest tylko 30.05.06, 19:23
                      > świat nie chyli się ku upadkowi bardziej niż parę tysięcy lat temu.
                      no bo jak ten świat ma się chylić, skoro wszechświat ponoć ciągle się
                      rozszerza. Na chylenie się trzeba sobie zasłużyć... smile
                      • iwoniaw Czyli chylenie się jest sprzeczne z 30.05.06, 19:27
                        rozszerzaniem? A gdyby tak się rozszerzał z przechyłem? Tylko dokąd mógłby się
                        chylić, hmmmm...
                        • nchyb im mi do ex - he he coś śmiesznego mi wyszło... :- 30.05.06, 19:32
                          chylenie (się ku środkowi, ku upadkowi) kojarzy mi się z implozją, natomiast
                          rozszerzanie się wspomnianego wszechświata, oparte na teorii wielkiego bum
                          bardziej z eksplozją. A jako że im mi do ex nie pasuje jest wszelkie
                          prawdopodobieństwo, że jednak sprzeczność występuje smile


                          a wracając jeszcze do problemu, gdzież mogłby się chylić, przypomniały mi się
                          choinki z Alternatyw (ostatni odcinek) chylace się w pokłonie przed gośćmi z
                          trzeciego świata... smile
                          • iwoniaw Zatem jeśli pochylam się nad tym problemem 30.05.06, 19:39
                            to przyczyniam się do chylenia się świata ku upadkowi? Czy suma pochyleń się nad
                            problemem/problemami tego świata przyspiesza jego staczanie się?
                            • nchyb Re: Zatem jeśli pochylam się nad tym problemem 30.05.06, 19:42
                              czy toczenie się może być przyczyną upadku? A może właśnie upadek jest
                              przyczyną stoczenia? Dylemat wielce ciekawy, będę przed snem rozważać, jak coś
                              wymyślę, dam znać smile
        • rita75 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 18:28
          np. "Uczta" Platona- bedaca apoteozą milosci homoseksualnej dojrzalych mezczyzn
          i mlodych chlopcow, co prawda mlodziencow kilkunastoletnich, ale zawsze.
          • nchyb Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 18:33
            oprócz Platona można również poczytać Lukiana z Samosat, a konkretnie jego
            Dialog Bogowie Miłości...
          • iwoniaw No co Ty powiesz... 30.05.06, 18:47
            Jaki fragment tejże "Uczty" masz na myśli? Czyżby ten:
            "na tym szczeblu życie dopiero jest coś warte: wtedy gdy człowiek piękno samo w
            sobie ogląda. Gdybyś je ujrzał, nie myślałbyś go porównywać z klejnotami,
            szatami, pięknymi chłopcami czy młodymi ludźmi. (...) Gdyby komu było dane
            zobaczyć piękno samo w sobie, nieskalane, czyste, wolne od obcych pierwiastków,
            nie splamione ludzkimi wnętrznościami i barwami, i wszelką lichotą śmiertelną,
            ale to nadświatowe, wieczne, jedyne, niezmienne piękno samo w sobie - czy móglby
            wtedy marne życie pędzić? (...) Czy nie uważasz, że dopiero wtedy potrafi
            kultywować prawdziwą cnotę?"
            Czy może jakiś inny? Który?
            • rita75 Re: No co Ty powiesz... 30.05.06, 18:57
              szukajcie az znajdziecie
              • rita75 Re: No co Ty powiesz... 30.05.06, 19:08
                a niech tam...
                doksztalc sie
                "Author of this text: Platon; Original: psr.racjonalista.pl/kk.php/s,1785
                IX.

                Eros, syn Afrodyty wszetecznej, sam też jest wielki wszetecznik i dokazuje tu i
                tam bez planu; ten ci jest, którym marne jednostki kochają. Taki to najpierw
                kocha zarówno kobiety, jak i chłopców; potem, jeżeli już kocha, to więcej ciała
                niż dusze; przy tym ile możności najgłupsze, bo myśli tylko o uczynku, a piękno
                jest mu obojętne. Toteż mu się trafi, że zrobi dobrze, ale równie dobrze zdarza
                mu się i na odwrót. Bo taki Eros jest synem bogini znacznie młodszej niż druga,
                bogini, która już z urodzenia ma w sobie coś żeńskiego i coś męskiego.

                Ale drugiego matką jest Afrodyta niebiańska; ona, najpierw, nie ma nic
                wspólnego z pierwiastkiem żeńskim, tylko i jedynie z męskim (to właśnie jest
                miłość ku chłopcom skierowana), potem, jest starsza, nie pokalana niskimi
                skłonnościami. I stąd to się do męskiego pierwiastka zwracają ci, których taki
                Eros owionie, bo oni kochają to, co z natury ma więcej siły, więcej rozumu. I
                pośród samych pederastów można odróżnić tych, którymi taki nieskażony Eros
                włada, bo ci nie kochają dzieci, tylko chłopców, którzy już zaczynają myśleć, a
                to bywa zwykle mniej więcej w okresie dojrzewania. Przecież kto wtedy zacznie
                kochać, ten, zdaje mi się, gotów będzie pójść z drugim przez całe życie, a nie -
                wyzyskać młodzieńczą lekkomyślność, wyśmiać, rzucić i gonić za innymi. I
                powinno by istnieć prawo zakazujące kochania nieletnich, żeby człowiek na
                niepewne tylu trudów nie tracił. Bo z takiego chłopaka nie wiadomo jeszcze, co
                będzie: coś nędznego czy coś dzielnego na duszy i na ciele. Toteż dzielni
                ludzie sami sobie to prawo nakładają, ale trzeba było do tego zmusić i tych
                wszetecznych miłośników, podobnie jak bronimy miłości kobietom wolnym, o ile to
                w naszej mocy. Bo to są właśnie ci, którzy hańbę przynoszą całej sprawie, i
                stąd to ten i ów śmie mówić, że występkiem jest folgować miłośnikom. Mówi tak,
                bo na takich ludzi spogląda, widzi, jak niewczas i jak nieuczciwie postępują; z
                pewnością nikt by słusznie nie ganił żadnego postępku, gdyby go tylko spełniano
                pięknie i jak należy.

                A znowu ustawę innych państw, która się tyczy miłości, zrozumieć łatwo, bo jest
                po prostu określona. Ale tutejsza i lacedemońska nie jest jasna. Bo w Elidzie i
                u Beotów, i tam, gdzie nikt porządnie mówić nie umie, prawo powiada po prostu,
                że oddawać się miłośnikom jest rzeczą dobrą i nikt, ani młody, ani stary nie
                śmiałby powiedzieć, że to coś złego; ale z pewnością dlatego tylko, żeby nie
                mieli kłopotu, gdyby który próbował słowami młodych ludzi uwodzić; oni przecież
                nie umieją mówić.

                W Jonii natomiast i wielu innych stronach uważają to za zbrodnię: tam, gdzie
                barbarzyńskie ludy mieszkają. Naturalnie, dla barbarzyńców to jest zbrodnia,
                podobnie jak filozofia i zamiłowanie do gimnastyki. Rządom to oczywiście nie
                odpowiada, żeby się pośród rządzonych budziły szersze poglądy, wytwarzały
                przyjaźnie trwałe i związki, które najwięcej Eros lubi wytwarzać pomiędzy
                innymi. Czyn o tym przekonał i tutejszych tyranów, bo przecież i ich panowanie
                obaliła miłość Harmodiosa i Arystogeitona, miłość, która spotężniała w
                przyjaźń. Tak więc, gdzie prawo uważa oddawanie się miłośnikom za występek, tam
                to prawo stoi tylko dzięki nieposkromionej żądzy panowania rządzących i dzięki
                tchórzostwu rządzonych, a gdzie tę rzecz uważają za dobrą bez żadnych
                zastrzeżeń, tam się to dzieje skutkiem gnuśności duchowej prawodawców.
                Natomiast tu u nas znacznie piękniejsze od tamtych prawa panują i, jak
                powiedziałem, niełatwe do zrozumienia.
                • rita75 Re: No co Ty powiesz... 30.05.06, 19:11
                  Author of this text: Platon; Original: psr.racjonalista.pl/kk.php/s,1785
                  X.

                  Bo jeżeli człowiek rozważy, że tutaj uchodzi za rzecz piękniejszą kochać jawnie
                  niż w tajemnicy, a najbardziej uchodzi u tych najdzielniejszych i
                  najwybitniejszych, choćby nawet który z nich był brzydszy od innych, i że tu
                  każdy nadzwyczaj żywo zwykł zachęcać miłośnika, zupełnie nie tak, jak gdyby on
                  coś złego robił, i że za piękną rzecz uchodzi zdobyć ulubieńca, a nie zdobyć go
                  jest brzydko, i na czas zalotów prawo pozwala miłośnikowi niestworzone rzeczy
                  wyprawiać bez żadnej obawy skandalu. A niechby tak kto spróbował pozwolić na
                  coś podobnego w pogoni za czymkolwiek innym czy w jakimś innym przedsięwzięciu,
                  a nie w tym właśnie; toż by się naraził na wstyd i hańbę. Bo gdyby tak kto dla
                  pieniędzy albo dla ambicji politycznej czy jakiej innej zaczął sobie pozwalać
                  na takie rzeczy, jakie miłośnicy robią wobec ulubieńców, takie błagania,
                  zaklęcia, modły, przysięgi, takie spanie pod czyimiś drzwiami, takie posługi
                  dobrowolne, których by nawet niewolnik nie spełniał, na takie zabiegi około
                  sprawy nie pozwoliliby nikomu ani przyjaciele, ani nieprzyjaciele, boby mu
                  jedni zarzucali pochlebstwo i podłość niegodną wolnego człowieka, a drudzy by
                  mu zaczęli do serca przemawiać i wstydziliby się sami za niego. A kiedy to
                  zakochany robi, bardzo mu z tym do twarzy i prawo mu pozwala postępować tak bez
                  niczyjego zgorszenia, jako iż dokonuje rzeczy zgoła pięknej.

                  Co więcej, powiadają, że kiedy taki nawet przysięgnie i złamie przysięgę,
                  bogowie mu przebaczą, a innemu nie. Bo powiadają, że przysięga w miłości nie
                  obowiązuje. Tak to i bogowie, i ludzie na wszystko pozwalają temu, który kocha;
                  tak przynajmniej prawo mówi tutejsze. I stąd można by wnosić, że w tym tutaj
                  państwie uchodzi za zupełnie piękną rzecz i kochanie, i łączenie się węzłami
                  przyjaźni z miłośnikami.

                  Jednakże z drugiej strony, kiedy rodzice ustanawiają guwernerów dzieciom do
                  towarzystwa, żeby chłopców ponętnych uchronić od rozmowy z miłośnikami (i
                  guwerner ma już odpowiedni rozkaz), to rówieśnicy i przyjaciele obrzucają
                  chłopca przezwiskami, jeżeli zobaczą, że się coś takiego dzieje, a nikt starszy
                  im tego nie broni i nie gniewa się, że to nie trzeba tak mówić. Toż gdyby się
                  znowu temu ktoś przypatrzył; myślałby, że u nas taka rzecz uchodzi za coś
                  najgorszego. A tymczasem rzecz się ma tak moim zdaniem:

                  Tej sprawy nie można brać tak po prostu, bo, jak się na początku powiedziało,
                  żadna rzecz nie jest ani dobra, ani zła sama przez się, ale rzecz wykonywana
                  pięknie jest piękna, a wykonywana źle jest zła. Złą rzeczą zatem jest folgować
                  niegodziwcowi w sposób niegodziwy, a dobrą folgować uczciwemu człowiekowi i
                  uczciwie. A niegodziwiec to taki miłośnik wszeteczny, taki, co więcej ciało
                  kocha niż duszę. I taki nie wytrwa długo, bo jemu nie to miłe, co trwa, i niech
                  tylko okwitnie ciało, które kochał, on leci dalej, w świat i, łotr, nie dba o
                  to, co tyle razy mówił i obiecywał. Ale kto sobie w drugim upodobał charakter i
                  ducha dzielnego, ten zostanie przez całe życie; bo się w jedno stopił z tym, co
                  trwa. Otóż te dwa rodzaje ludzi trzeba podług naszych praw słusznie i pięknie
                  wyróżniać i doświadczać (i jednym folgować, a stronić od drugich). I dlatego
                  prawo każe jednemu gonić i zdobywać, a drugiemu uciekać i bronić się. Jest to
                  rodzaj zawodów, rodzaj śledztwa, i dopiero ono może pokazać, do którego rodzaju
                  należy miłośnik, a do którego oblubieniec. I z tego to powodu uchodzi za hańbę
                  dać się prędko pozyskać; niech naprzód jakiś czas upłynie, który doskonałym
                  bywa w wielu wypadkach probierzem.

                  A potem, szpetną jest rzeczą dać się uwieść za pieniądze albo dla kariery, czy
                  to kiedy się jakiś biedak da przestraszyć i ulegnie, czy też go zaczną
                  obsypywać pieniędzmi i popierać wpływami, a on tym nie potrafi wzgardzić. Bo to
                  wszystko są rzeczy zmienne i niestałe; nie mówiąc o tym, że na takim tle nawet
                  się przyjaźń szczera nie nawiąże. Wedle naszych praw zatem oblubieniec ma tylko
                  jedną drogę otwartą, jeśli chce uczciwie folgować miłośnikowi. Bo tak, jak się
                  o miłośnikach mówiło, że gdyby się na nie wiadomo jakie posługi dobrowolnie
                  oddawali ulubieńcom, to ani się pochlebstwem z ich strony nie nazywa, ani im
                  hańby żadnej nie przynosi, tak istnieje jeszcze jedna tylko służba, w którą
                  młody człowiek dobrowolnie może pójść bez ujmy. To służba około dzielności.

                  XI.

                  Jest u nas rzeczywiście taki pogląd przyjęty, że gdy się ktoś oddaje drugiemu,
                  bo wierzy, że się za jego sprawą stanie lepszym, mądrzejszym czy dzielniejszym
                  w jakim innym kierunku, wówczas taka dobrowolna niewola ani nie uwłacza nikomu,
                  ani za podłe nie uchodzi pochlebstwo. Trzeba tu widocznie identyfikować dwa
                  poglądy: zapatrywania na pederastię i zapatrywania na dążenie do wiedzy czy do
                  innych dzielności, jeśli ma wypaść, że oddawanie się ulubieńców miłośnikom jest
                  rzeczą piękną. Bo powiedzmy, że się schodzi miłośnik z ulubieńcem i że każdy z
                  nich ma swoje prawo za sobą: jednemu jego prawo pozwala wszelkie możliwe
                  przysługi wyświadczać ulubieńcom, którzy mu folgują, a drugiemu znowu jego
                  prawo nakazuje wszelkimi sposobami pomagać i przysługiwać się temu, który go
                  robi mądrym i dzielnym; i powiedzmy, że jeden istotnie może rozwinąć umysłowo i
                  pod innymi względami dodatnio oddziałać na młodego człowieka, a drugi pragnąłby
                  się rozwinąć i w ogóle być mądrzejszym - wówczas, jeśli te oba prawa wychodzą
                  na jedno, i to tylko w takim razie, wynika z konieczności, że oddawanie się
                  ulubieńca miłośnikowi jest rzeczą piękną, a w każdym innym wypadku - nie. I pod
                  tym też warunkiem nie uwłacza to nikomu, nawet gdy się ktoś da w pole wywieść.
                  A w każdym innym wypadku - tak; bez względu na to, czy się ktoś da oszukać, czy
                  nie. Bo gdyby ktoś miłośnikowi dla pieniędzy folgował, mając go za bogacza, a
                  zawiódłby się przecież, boby na jaw wyszło, że to człowiek ubogi, i pieniędzy
                  by w końcu nie dostał - niemniej haniebna to rzecz. Bo zaraz widać, co w takim
                  człowieku siedzi, widać, że on by za pieniądze był gotów na wszelkie posługi
                  dla każdego, a to jest rzecz niepiękna. Idźmy dalej tak samo: jeśliby się ktoś
                  drugiemu oddawał, wierząc w jego wartość moralną, wierząc, że go lepszym zrobi
                  przyjaźń miłośnika, a zawiódł się przecież, boby na jaw wyszło, że to człowiek
                  zły, i dzielności by w końcu nie zdobył, to przecież piękny to zawód. Bo i taki
                  człowiek objawia wtedy, co w nim tkwi, pokazuje, że dla dzielności, dla
                  moralnego postępu, on by był gotów dla każdego na wszystko - a gdzież jest
                  rzecz piękniejsza? Tak więc stanowczo piękną jest rzeczą oddawać się dla
                  dzielności.

                  Oto jest Eros, syn bogini nieba, niebiański, i czcić go powinny państwa i
                  ludzie zwyczajni, bo on do ustawicznej pracy nad sobą zmusza, on udoskonala
                  tych, którzy sami kochają, i tych, co sobie miłość zyskać potrafili. Wszelki
                  inny Eros od drugiej bogini pochodzi, od wszetecznicy. Oto masz - rzekł,
                  zwracając się do Fajdrosa - tych kilka myśli o Erosie, którem naprędce sklecił.

                  - Pauzuje teraz Pauzaniasz (ja się tak od sofistów uczę dobierania jednakowych
                  brzmień) - mówił Arystodemos, a miał po nim mówić Arystofanes. Właśnie go jakaś
                  czkawka napadła z przejedzenia czy z jakiegoś innego powodu i nie mógł mówić,
                  tylko powiada, bo trochę dalej od niego leżał lekarz, Eryksimachos: - Mój
                  Eryksimachu, wypada ci albo mi czkawkę zatrzymać, albo mówić za mnie, może mi
                  tymczasem ustanie.

                  A Eryksimachos powiada:

                  - Nie, ja zrobię jedno i drugie. Będę mówił za ciebie, a ty, gdy ci ustanie,
                  będziesz mówił po mnie. A kiedy będę mówił, pewnie ci czkawka przejdzie; tylko
                  zatrzymaj oddech przez dłuższy czas; gdyby nie chciała, to popłucz wodą gardło,
                  a jeżeli już jest bardzo uporczywa, weź cokolwiek, podrap się tym po nosie i
                  kichnij. Kiedy to zrobisz raz albo dwa, ustąpi, choćby nawet była bardzo
                  gwałtowna.

                  - No, no, mów prędzej -
                • iwoniaw Re: No co Ty powiesz... 30.05.06, 19:24
                  rita75 napisała:

                  > a niech tam...
                  > doksztalc sie
                  można odróżnić tych, którymi taki nieskażony Eros
                  > włada, bo ci nie kochają dzieci, tylko chłopców, którzy już zaczynają myśleć,
                  a to bywa zwykle mniej więcej w okresie dojrzewania. Przecież kto wtedy zacznie
                  > kochać, ten, zdaje mi się, gotów będzie pójść z drugim przez całe życie, a nie
                  > - wyzyskać młodzieńczą lekkomyślność, wyśmiać, rzucić i gonić za innymi.

                  No i gdzie tu pedofilia? Expressis verbis napisane, że homoseksualne upodobania
                  _nie mogą_ usprawiedliwiać pedofilii.

                  I
                  > powinno by istnieć prawo zakazujące kochania nieletnich, Toteż dzielni
                  > ludzie sami sobie to prawo nakładają, ale trzeba było do tego zmusić i tych
                  > wszetecznych miłośników, podobnie jak bronimy miłości kobietom wolnym, o ile
                  to w naszej mocy.

                  Wytłumaczę Ci zatem, co to znaczy: Zdaniem autora seks pozamałżeński kobiet
                  wolnych oraz seks mężczyzn z dziećmi powinien być zakazany prawem, a niewłaściwy
                  jest tak czy owak.

                  w Elidzie i u Beotów, i tam, gdzie nikt porządnie mówić nie umie, prawo powiada
                  po prostu,
                  > że oddawać się miłośnikom jest rzeczą dobrą i nikt, ani młody, ani stary nie
                  > śmiałby powiedzieć, że to coś złego; ale z pewnością dlatego tylko, żeby nie
                  > mieli kłopotu, gdyby który próbował słowami młodych ludzi uwodzić; oni
                  przecież nie umieją mówić.

                  Objaśnienie: Beotów Ateńczycy w dobie klasycznej nie tylko wyśmiewali, ale
                  istniało wręcz przysłowie "głupi jak Beota".

                  Umiejętność szukania w googlach tekstów jest cenna, a czytania ze zrozumieniem
                  jeszcze cenniejsza wink.
                  • rita75 Re: No co Ty powiesz... 30.05.06, 20:29


                    Znam dobrze wiekszosc dziel Platona.
                    Poszukalam ten tekst dla ciebie, niestety nie moglam sluzyc przypisem, poniewaz
                    nie dysponuje wlasnym egzemplarzem Uczty Platona- to tyle na temat wyszukania
                    Ci tekstu, o co sama prosilas.

                    > Wytłumaczę Ci zatem, co to znaczy: Zdaniem autora seks pozamałżeński kobiet
                    > wolnych oraz seks mężczyzn z dziećmi powinien być zakazany prawem, a
                    niewłaściw
                    > y
                    > jest tak czy owak.

                    napisalam:

                    Re: Ten świat zmierza ku końcowi
                    Autor: rita75 ☺
                    Data: 30.05.06, 18:28 + dodaj do ulubionych wątków

                    skasujcie post

                    + odpowiedz


                    np. "Uczta" Platona- bedaca apoteozą milosci homoseksualnej dojrzalych mezczyzn
                    i mlodych chlopcow, co prawda mlodziencow kilkunastoletnich, ale zawsze




                    Ale drugiego matką jest Afrodyta niebiańska; ona, najpierw, nie ma nic
                    wspólnego z pierwiastkiem żeńskim, tylko i jedynie z męskim (to właśnie jest
                    miłość ku chłopcom skierowana), potem, jest starsza, nie pokalana niskimi
                    skłonnościami. I stąd to się do męskiego pierwiastka zwracają ci, których taki
                    Eros owionie, bo oni kochają to, co z natury ma więcej siły, więcej rozumu. I
                    pośród samych pederastów można odróżnić tych, którymi taki nieskażony Eros
                    włada, bo ci nie kochają dzieci, tylko chłopców, którzy już zaczynają myśleć, a
                    to bywa zwykle mniej więcej w okresie dojrzewania.


                    iwoniaw napisała:

                    > Umiejętność szukania w googlach tekstów jest cenna, a czytania ze zrozumieniem
                    > jeszcze cenniejsza wink

                    zgoda, autor neguje seks z dziecmi- ale czyz w swietle naszego prawa takimiz
                    nie sa chlopcy w wieku dojrzewania, ktore w naszej szerokosci geobraficznej
                    zaczyna sie juz w wieku 11, 12 lat??? Seks z nimi to nie pedofilia?
                    Nie przypisuj komus tego, w czego kwestii sama kulejesz
                    • rita75 Re: No co Ty powiesz... 30.05.06, 20:40
                      "bo ci nie kochają dzieci, tylko chłopców, którzy już zaczynają myśleć, a
                      to bywa zwykle mniej więcej w okresie dojrzewania. Przecież kto wtedy zacznie
                      kochać, ten, zdaje mi się, gotów będzie pójść z drugim przez całe życie, a nie -
                      wyzyskać młodzieńczą lekkomyślność, wyśmiać, rzucić i gonić za innymi."

                      czyż w cytacie tym nie miesci sie apoteoza milosci mezczyzny i chlopcem w wieku
                      dojrzewania, kiedy to to chlopiec (od 11, 12tego roku zycia) zaczyna myslec i
                      gotow jest pojsc z drugim przez cale zycie?

                      "
                      powinno by istnieć prawo zakazujące kochania nieletnich, żeby człowiek na
                      niepewne tylu trudów nie tracił. Bo z takiego chłopaka nie wiadomo jeszcze, co
                      będzie: coś nędznego czy coś dzielnego na duszy i na ciele."

                      nieletnich- czyli dzieci przed wiekiem dojrzewania.
                      • iwoniaw Re: No co Ty powiesz... 30.05.06, 20:49
                        W tym cytacie mieści się pochwała związku ludzi na tyle już dojrzałych fizycznie
                        i psychicznie, że są w stanie stworzyć stały, monogamiczny związek "na całe
                        życie". Tylko tyle i aż tyle.
                        • rita75 Re: No co Ty powiesz... 31.05.06, 08:47
                          > W tym cytacie mieści się pochwała związku ludzi na tyle już dojrzałych
                          fizyczni
                          > e
                          > i psychicznie,

                          ale czy to jest pochwala zwiazku ludzi o rownorzednej- co podkreslam-
                          dojrzalosci psychicznej i fizycznej?
                          to wszytsko jest na zasadzie miec ciastko i zjesc ciastko- dojrzaly facet
                          bierze sobie dorastajacego chlopaka, bo taki ma jeszce gladkie oblicze, ale juz
                          i pogadac mozna - no i "znatury ma więcej siły, więcej rozumu",
                          wydaje mi sie, ze pewne zanegowanie milosci ku dzieciom, jak rowniez ku
                          kobietom, tylko z punktu sprowadzenia ich do marnych jednostek, wskazuje, ze
                          skes z dziecmi istnial i to dosc powszechnie i mial jako takie spoleczne
                          przyzwolenie- ale to, podkreslam- wydaje mi sie.

                          Jakby nie napisac- "Uczta" Platona- jest w pewnym sensie apoteozą milosci
                          homoseksualnej dojrzalych mezczyzn
                          i mlodych chlopcow
                    • iwoniaw Re: No co Ty powiesz... 30.05.06, 20:47
                      rita75 napisała:

                      >
                      >
                      > Znam dobrze wiekszosc dziel Platona.
                      >
                      > miłość ku chłopcom skierowana), potem, jest starsza, nie pokalana niskimi
                      > skłonnościami. I stąd to się do męskiego pierwiastka zwracają ci, których taki
                      > Eros owionie, bo oni kochają to, co z natury ma więcej siły, więcej rozumu. I
                      > pośród samych pederastów można odróżnić tych, którymi taki nieskażony Eros
                      > włada, bo ci nie kochają dzieci, tylko chłopców, którzy już zaczynają myśleć,
                      a to bywa zwykle mniej więcej w okresie dojrzewania.

                      Dokładnie. I zauważ, że chodzi tu przede wszystkim o znalezienie osoby, która
                      rokuje na to, że jest w stanie dorównać partnerowi intelektualnie. Kobiety przez
                      Platona nie są uważane za zdolne do osiągnięcia takich wyżyn intelektualnych,
                      ale to temat na inną dyskusję.

                      >

                      > zgoda, autor neguje seks z dziecmi-

                      No więc nie pochwala pedofilii

                      ale czyz w swietle naszego prawa takimiz
                      > nie sa chlopcy w wieku dojrzewania, ktore w naszej szerokosci geobraficznej
                      > zaczyna sie juz w wieku 11, 12 lat??? Seks z nimi to nie pedofilia?

                      Pedofilia to chęć na seks z dziećmi i w naszych warunkach 11-12-latek
                      niewątpliwie jest dzieckiem. Podobnie jak 13-14-latka zresztą. Co nie zmienia
                      faktu, że w różnych kulturach dziewczynki w tym wieku wychodziły/wychodzą za mąż
                      i traktowane są/były jak dorosłe kobiety i trudno nazwać to pedofilią. Dlatego
                      wyrywanie ludzkich zachowań z kontekstu społecznego nie ma większego sensu.

                      Sama przyznajesz, że w cytowanym fragmencie autor potępia seks z dziećmi. Nie
                      można zatem na podstawie tekstu twierdzić, że pedofilia w Grecji starożytnej
                      była akceptowana.
                      Odwoływanie się do polskiego współczesnego prawodawstwa to trochę tak, jakby
                      twierdzić, że starożytni popierali piractwo fonograficzne, bo nie było prawa
                      zakazującego handlu nielicencjonowanymi płytami cd...



                      > Nie przypisuj komus tego, w czego kwestii sama kulejesz
                      >
                      A to niby dlaczego? Jeśli ja jestem garbata, to nie mogę powiedzieć innemu
                      garbatemu, że garbaty?
                      • wieczna-gosia Re: No co Ty powiesz... 31.05.06, 01:07
                        Rita, no sorry ale sie zgadzam z Iwonia.

                        Mowimy o swiecie sprzed paru wiekow i mozna przypuszczac, ze wtedy dziewczynka
                        13- 14 letnia byla kobueta a mlodzieniec w wieku analogicznym- mezczyzna. Trudno
                        wymagac by Platon wybiegal poza epoke w ktorej zyl i tworzyl i nagle napisac ze
                        w zasadzie to 13 latek to dzieciak i z nim nie mozna.

                        Na takiej samej zasadzie nadinterpretowana jest Biblia, czy Koran. W swiecie
                        gdzie dziewczynki po porodzie sie grzebalo zywcem, bo byly mniej warte od
                        mezczyzny- koraniczna pozycja kobiety byla rewolucja. W swiecie gdzie ojciec
                        wlasne dzieci mogl zabic bo tyle tego bylo i jadlo pod stolem z psami-
                        wymienienie dzieci w przypowiesci- bylo rewolucja. Albo wzmianki w Starym
                        testamencie zeby je bic rozga. A nie kijem....
                        • rita75 Re: No co Ty powiesz... 31.05.06, 07:22
                          > >Mowimy o swiecie sprzed paru wiekow i mozna przypuszczac, ze wtedy
                          dziewczynka
                          > 13- 14 letnia byla kobueta a mlodzieniec w wieku analogicznym- mezczyzna.


                          Wiesz, ja pisze z punktu widzenia czlowieka wspolczesnego, ale
                          zostawmy "Ucztę" wink
                          Czytala moze ktoras z was De vita Caesarum Swetoniusza, obok innych bylo tam
                          tez o upodobaniach seksualnych poszczegolnych wladcow- wlasnie- upodobaniach, a
                          nie czynach moralnie nagannych- to tak o pedofilii, ale oczywiscie we
                          wspolczesnym ujeciu- w zamierzchlych czasach pojecie to nie istnialo.
                          Wydaje mi sie, ze dopiero dzisiejsze czasy wydaly przeciwko pedofilii
                          zdecydowany protest, - dotarwszy np. do sredniowiecza, okaze sie, ze
                          zamążpojscia dziewczynek 8 letnich nie zdarzaly sie tak rzadko, jakbysmy
                          chcieli- oczywicie nie byla to pedofilia w ujeciu wspolczesnych temu
                          zjawisku...- ale chyba nie mozemy tgeo pedofilia nie nazwac.
                          I na to wszytsko powoluja sie tak zwani dobrzy pedofile, slyszalyscie o jednym
                          z nich, "misiaczku"?
                      • rita75 Re: No co Ty powiesz... 31.05.06, 07:39
                        > Sama przyznajesz, że w cytowanym fragmencie autor potępia seks z dziećmi. Nie
                        > można zatem na podstawie tekstu twierdzić, że pedofilia w Grecji starożytnej
                        > była akceptowana.

                        Zaraz potepia wink Platon stwierdza tylko, ze milosc mezczyzny z kobieta,
                        tudziez dzieckiem jest "nie baldzo", bo trudno sie wzniesc na wyzyny
                        intelektualne, za to z mlodym chlopcem, ktory zaczyna dorastac milosc jest ok. -
                        bo i pogadasz i kochac potrafi wiernie.
        • monia145 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 18:37
          Odniosłam się do całego zacytowanego przez Ciebie fragmentu wypowiedzi. A tam
          było o życiu Greczynek, ale jak widać Ciebie interesuje wycinek o pedofilii i
          homoseksualiżmie w starożytnej Grecji. Myślę, że to także podchodzi pod życie
          codzienne w tamtych czasach......
          • nchyb Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 18:39
            podchodzi, podchodzi smile
            a przy okazji, czy to nie wielki prawodawca grecki, Solon mu zdaje się było,
            twierdził, że miłość do młodych chłopców jest najbezbieczniejszą formą
            zaspokojenia seksualnego?
            • iwoniaw Solon 30.05.06, 18:54
              różne recepty na życie dawał. Np. twierdził, że mężczyzna przez 30. powinien już
              zdecydowanie ożenić się i mieć dzieci...
              • nchyb Re: Solon 30.05.06, 18:57
                i zdaje się, że w tych twierdzeniach nie był odosoniony. Czy i w starożytnym
                judaiźmie podobnie nie myślano?
                • iwoniaw Re: Solon 30.05.06, 19:03
                  Być może myślano - nie znam się na starożytnym judaiźmie aż tak dobrze, jak na
                  starożytnej Grecji wink. Wracając zatem do Greków antycznych - nie neguję
                  bynajmniej, że żona nie była na ogół (zwłaszcza w epoce przedhellenistycznej)
                  partnerką na odpowiednim poziomie intelektualnym dla męża, toteż szukał on
                  towarzystwa heter i innych mężczyzn. Ale hasła o akceptowanej społecznie
                  pedofilii to już grube nadużycie, nie poparte w dodatku żadnymi dowodami.
                  • babka71 Re: Solon 30.05.06, 19:13
                    Mam w dupie starożytną Grecje i jej zboczenia..
                    i nie uważam , że to takie fantastyczne , tamta kultura i ich obyczaje....!!
                    Zapraszam do obejrzenia serialu RZYM..polecam każdemu super film
                    • nchyb Re: Solon 30.05.06, 19:16
                      > Zapraszam do obejrzenia serialu RZYM..polecam każdemu super film
                      niestety, HBO nie mam, a zdaje się tylko tam to leci... sad
                      A z chęcią dla przyjemności bym się pogapiła... smile
                      • babka71 Re: Solon 30.05.06, 19:21
                        HBO też nie mam ale 12 odcinków dwa miesiące temu obejrzałam...
                        • rita75 Re: Solon 31.05.06, 07:53
                          > HBO też nie mam ale 12 odcinków dwa miesiące temu obejrzałam...

                          babaka- zassalas skądiś???
                          • babka71 Re: Solon 31.05.06, 09:35
                            yes
                    • iwoniaw Babka! 30.05.06, 19:35
                      babka71 napisała:

                      > Mam w dupie starożytną Grecje i jej zboczenia.

                      No wiesz, tego to się nie spodziewałam... W dupie greckie zboczenia...
                      .
                      > i nie uważam , że to takie fantastyczne , tamta kultura i ich obyczaje....!!
                      > Zapraszam do obejrzenia serialu RZYM..polecam każdemu super film

                      O tak, o zboczeniach w Rzymie (zwłaszcza w wyższych sferach za cesarstwa) to
                      można powiedzieć, że zboczenia. Serial rzeczywiście wart obejrzenia, a
                      Swetoniusz momentami jest jeszcze bardziej dosłownyi obrzydliwy...
                      • nchyb Re: Babka! 30.05.06, 19:39
                        > No wiesz, tego to się nie spodziewałam... W dupie greckie zboczenia...
                        no, nie chciałabym być dosłowna, ale zdaje się, że to na tym m.in polegało smile)
                  • nchyb Re: Solon 30.05.06, 19:15
                    > nie poparte w dodatku żadnymi dowodami.
                    zeznaniami naocznych świadków niestety nie dysponuję

                    dzieła literackie rzadko dowodami w sprawie być moga

                    jednak:
                    tym społeczeństwem byli tamtejsi mężczyźni, w większości czasu zdaje się
                    kobiety niewiele miały do powiedzenia, ich głosu odnośnie akceptacji
                    poszczególnych zachowań nie brano pod uwagę, a panowie, hm... czy aby
                    wspomniani wyżej greccy twórcy niebyli wyrazicielami poglądów wielu innych
                    dorosłych panów zachwycających się ciałami młodych chłopców?
                    • iwoniaw Re: Solon 30.05.06, 19:32
                      nchyb napisała:

                      > dzieła literackie rzadko dowodami w sprawie być moga

                      No, ale oprócz dzieł zostały nam tylko sztuki wizualne i to kiepsko zachowane wink

                      >
                      > jednak:
                      > tym społeczeństwem byli tamtejsi mężczyźni, w większości czasu zdaje się
                      > kobiety niewiele miały do powiedzenia, ich głosu odnośnie akceptacji
                      > poszczególnych zachowań nie brano pod uwagę,

                      Masz Pani 100% racji, ale to tym bardziej świadczy, że o żadnym chyleniu mowy
                      być nie może. Sytuacja kobiet w IV RP może nie jest jakoś _dramatycznie_ lepsza
                      niż w Atenach V.w. pne, ale jednak mnie bardziej pasuje...

                      a panowie, hm... czy aby
                      > wspomniani wyżej greccy twórcy niebyli wyrazicielami poglądów wielu innych
                      > dorosłych panów zachwycających się ciałami młodych chłopców?

                      No byli. I zachwycający się urodą ducha tychże też. I jeszcze panowie
                      zachwycający się ciałami kobiet (też młodych, ech...). I nawet panie
                      zachwycające się ciałami mężczyzn i kobiet też były. Tyle że nadal podtrzymuję
                      tezę, że pedofilia akceptowana społecznie nie była tak czy owak.
                      >
                      • nchyb Re: Solon 30.05.06, 19:36
                        > Masz Pani 100% racji
                        Iwoniu miła, czy prześlesz mi to pocztą, bym mogła w ramki sobie oprawić?... smile

                        > być nie może. Sytuacja kobiet w IV RP może nie jest jakoś _dramatycznie_
                        lepsza
                        > niż w Atenach V.w. pne, ale jednak mnie bardziej pasuje...
                        mnie też, antykoncepcja jakby ciut lepsza mimo wszystko. I równouprawnienie
                        mniej "gó..ane" niż wtedy...

                        > zachwycający się ciałami kobiet (też młodych, ech...). I nawet panie
                        > zachwycające się ciałami mężczyzn i kobiet też były
                        Coż, przyznam się. Ja też lubię popatrzeć. I na ciała męskie i niemęskie też.
                        Ale młode, młodziutkie... ALe pod paragraf już nie podlegają... smile

                        > zachwycające się ciałami mężczyzn i kobiet też były. Tyle że nadal podtrzymuję
                        > tezę, że pedofilia akceptowana społecznie nie była tak czy owak.
                        oficjalnie być może nie, ale nieoficjalnie a praktycznie?

                        Przy okazji, czy może zawodowo się trudnisz wiedzą na temat starożytnych
                        Hellenów? Bo ja tylko hobbystycznie, ale z uczuciem smile
                        • iwoniaw Re: Solon 30.05.06, 19:42
                          nchyb napisała:

                          > > Masz Pani 100% racji
                          > Iwoniu miła, czy prześlesz mi to pocztą, bym mogła w ramki sobie oprawić?... smile

                          Opraw sobie nawet w sygnaturce - możesz mnie cytować, a co!

                          > Przy okazji, czy może zawodowo się trudnisz wiedzą na temat starożytnych
                          > Hellenów? Bo ja tylko hobbystycznie, ale z uczuciem smile

                          Jeśli masz na myśli źródła finansowania chleba mojego powszedniego, to ja też
                          hobbystycznie wink.
                      • nchyb wracając do tematu chylenia się... 30.05.06, 19:41
                        > Masz Pani 100% racji, ale to tym bardziej świadczy, że o żadnym chyleniu mowy
                        > być nie może
                        czyli mamy rację. Koniec świata nie tak blisko,jeszcze nasze prapraprawnuki na
                        upadek młodzieży i koniec świata narzekać będą smile
                        i z grozą wykrzykną: O czasy, o obyczaje! (podaję w wersji spolszczonej dla
                        tych, którym się z łaciny tłumaczyć nie chce smile
                        • iwoniaw Nawiązując do wykrzyknienia o czasach i obyczajach 30.05.06, 19:48
                          może lepiej już nie cytować na (nomen omen) forum Cycerona, bo wiadomo, jak
                          skończył i dlaczego...
        • konopielka80 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 21:53
          "Uczta" Platona -poczytaj !
          poza tym pierwsza, lepsza książka o Grecji....Tam "przyjaźń" między dorosłym mężczyną a młodym chłopcem była w dobrym tonie, było to zjawisko całkowicie normalnie i powszechne. I wcale nie chodziło tylko o seks, ale o szeroko rozumianą wymianę doświadczeń, opinii...
          • nchyb Re: Ten świat zmierza ku końcowi 31.05.06, 07:23
            > lnie i powszechne. I wcale nie chodziło tylko o seks, ale o szeroko rozumianą
            w
            > ymianę doświadczeń, opinii...
            o seks pewnie i też... smile

            Ale, jak to już zauważono. Nie traktowano tego w kategoriach pedofilii. To dla
            nas 12-14 latki sa dziećmi. Dla ludzi tamtych czasów - nie...
            Co nei zmienia sytuacji, że wielu obelśnych staruchów wolało seks z młodkami
            obojga płci uprawiać. Cóż, takie czasy...
            • rita75 nchyb 31.05.06, 09:06
              >
              > Ale, jak to już zauważono. Nie traktowano tego w kategoriach pedofilii. To
              dla
              > nas 12-14 latki sa dziećmi. Dla ludzi tamtych czasów - nie...

              Wiesz, chyba nalezalo od tego zaczac, iz dawniej chyba nie bylo takiego pojecia
              jak pedofilia- z punktu widzenia dziecka.
              Platon negowal milosc z dzieckiem- ale nie z punktu krzywdzenia tego dziecka-
              ale z poziomu marnotrastwa sil na gre niewartą swieczki wink Cos co daje tylko
              niski seks- bez glebi intelektualnej i porozumienia, jakiego nie pozna uzyskac
              z dzieckiem, tudziez kobietą- jest rzeczą nie wartą zachodu- ot cala negacja
              platonska seksu z dzieckiem.
              "I powinno by istnieć prawo zakazujące kochania nieletnich, żeby człowiek na
              niepewne tylu trudów nie tracił. Bo z takiego chłopaka nie wiadomo jeszcze, co
              będzie: coś nędznego czy coś dzielnego na duszy i na ciele. "
    • babka71 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 19:09
      bo tak jest :
      facet z facetem = norma
      baba z babą = norma
      stary, młody z dzieckiem w łóżku = norma
      wszystko to tylko seks nieprawdaż???..
      wszystko wolno pod warunkiem , że nikomu to OSOBIŚCIE , nie przeszkadza, a jak
      osobiście to kogoś dotyczy, to wówczas TV, Interwencja, Polsat tere fere , na
      forum , oburzenie itp..
      takie są metody socjotechniczne .!!!
      Im wiecej widzisz ZŁA tym mniej Ci to przeszkadza.., ponieważ ZŁO WNIKA JAKO
      DOBRO..
      i Zło staje się normą, obcowaniem na co dzień, a potem to już normalka , że za
      ścianą 10- letnie dzieci, będą współżyć , tak jak dorośli ludzie itp...
      założa partie pedofili, wygrają wybory , mandaty i co uważacie, że nie będą
      mieli wpływu na całokształt???
    • trissie Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 19:32
      haha, w zwizku z powyższym proponuje odświeżenie wątków bardzo niedawnych:


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=40856488&a=41130065
      oraz :

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=41127155&a=41127155
      Tam bardzo gorliwie tłumaczono wszystkim moherowym beretom, że pedofilia to
      zboczenie a homoseksualizm nie. Teraz pedofilia w Holandii już też nie.
      Tak więc są dwa wyjścia dla wszystkich postępowych emam. Albo iść z duchem czasu
      i uznać, że pedofilia jednak zboczeniem nie jest, albo uznac, że jednak jest, a
      to z kolei czyni człowieka zacofanym, niepostepowym, a może wręcż moherowym
      beretem wink)). U, nie zazdroszczę dylematu
      • monia145 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 19:35
        I znowu przekręcanie słów- dla mnie pedofilia jest zboczeniem a moherowego
        beretu nie noszę. Homoseksualizm nie równa się pedofilia, czy to tak trudno
        zrozumieć?
        O jakim dylemacie mówisz, bo nie pojmuję?
        • trissie Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 19:41
          >I znowu przekręcanie słów- dla mnie pedofilia jest zboczeniem

          a w Holandii (czyli w wielkim świecie) mówią, że już nie jest. To znaczy, że
          jestes nietolerancyjna i dyskryminujesz uciśniona mniejszość? nie pojmuję? Chyba
          to ma związek z tym, że żyjesz w tym ciemnogrodzie jakim jest Polska. Moher smile)
          • monia145 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 19:46
            Nie ze wszystkim pochodzącym z wielkiego świata się zgadzam! Zwłaszcza, ze jak
            mu się przyjrzeć z bliska nie robi już takiego piorunujacego wrażenia- też
            pełno w nim fanatyków, tylko czego innego niż u nas!smile)
            Może i żyję w ciemnogrodzie, ale z moherami sie nie utożsamiam.
            A Ty nie Moher?
            • trissie Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 19:51
              > Nie ze wszystkim pochodzącym z wielkiego świata się zgadzam!
              uff, co za ulga, myślałam że to obowiązkowe. To znaczy, że miałabys coś
              przeciwko temu, gdyby ulicami warszawy miała przejść taka malutka, czyściutka,
              nietamująca warszawskiego ruchu drogowego parada równości pedofili?

              > A Ty nie Moher?
              Oczywiście że ja moher. Totalny
              • monia145 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 19:57
                Nawet wyobrazić nie mogę sobie, że ktoś mógłby wpaść na pomysł jakiś parad
                pedofilów!!! Brrrrr....
                I pomyśleć, że niektórym środowiskom w Polsce Manify na 8 marca przeszkadzają i
                są oznaką degeneracji i zepsucia naszych czasów!
      • nchyb Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 19:38
        > i uznać, że pedofilia jednak zboczeniem nie jest, albo uznac, że jednak jest,
        a
        > to z kolei czyni człowieka zacofanym, niepostepowym, a może wręcż moherowym
        > beretem wink)). U, nie zazdroszczę dylematu
        trudno, beret w wysyłkowej gotowam zakupić. Nie poprę pedofilii, nawet za cenę
        etykietki moherkowej babuni! smile
        • babka71 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 19:57
          DLA MNIE PEDOFIL= SIE KRYMINALISTA
          I nic tego nie zmieni, zadne parady równości i inne takie., mam to w dupie i :
          ŻADNEGO PEDOFILA nie wpuszcze do mojej szkoły, do mojej rodziny , choćby
          niewiem jaka partię założył w Holandii, we Francji czy na Ukrainie....
          I NIE POZWOLE NA POWSTANIE TAKOWEJ PARTII : PARTIA PEDOFILI DEMOKRATYCZNYCH!!!!!
          SMIECH NA SALI!!!!!!!!!
        • trissie Re: Ten świat zmierza ku końcowi 30.05.06, 19:57
          rudno, beret w wysyłkowej gotowam zakupić. Nie poprę pedofilii, nawet za cenę
          > etykietki moherkowej babuni! smile

          odstąpię Ci mój, ten używany przy wątku dla homoseksualistów, bo mnie już trochę
          ciśnie w głowę smilenawet nieprzetarty
    • faceeet Mylisz sie, ten swiat wraca do zrodel: 31.05.06, 09:15
      www.wiw.pl/historia/poczet/termin.asp?et=jadwiga
      Jadwiga miala maksymalnie 15 lat jak wyszla za maz. W dawnych czasach kosciol
      pozwalal na malzenstwa z 12-latkami. Cos, co bylo setki lat uswiecone, nie moze
      byc teraz ZLEM, dlatego ze tak uwaza zaneta rotfl....
      • rita75 Re: Mylisz sie, ten swiat wraca do zrodel: 31.05.06, 09:29
        W dawnych czasach kosciol
        > pozwalal na malzenstwa z 12-latkami

        ale to nie byla pedofilia, bo 12latka to przeca kobieta
        wniosek sie nasuwa jeden- kiedys bylo lepiej- nie istnialo pojecie pedofilii,
        wiec pedofilii nie bylo. Pedofilia to wytwor naszych chorych czasow i
        niepotrzebne wpedzanie dzieci w poczucie winy.
        • nchyb Re: Mylisz sie, ten swiat wraca do zrodel: 31.05.06, 09:51
          > ale to nie byla pedofilia
          Rita75, dokładnie tak. Stąd nie było powszechnej akceptacji pedofilii,
          pederastii, bo i 12-latki dziećmi nie były i obcowanie z nimi pedofilią nie
          było...
          Ale przypomniał mi się tekst pewien, z książi dawno przeze mnie czytanej:
          Gniewko syn rybaka. Otóż ten Gniewko na wieść, że jakiś tam młody chłopiec
          walczył i zwyciężał, też chciał walczyć. Powiedziano mu jednak, że tamten był
          królem - i tenże Gniewko odpowiedział: Od namaszczenia roków mu nie przybyło...

          Tyle, że słowa gniewkowe w usta włożyła mu współczesna pisarka, a nie ludzie
          późnego średniowiecza...
          • rita75 Re: Mylisz sie, ten swiat wraca do zrodel: 31.05.06, 10:15
            > Rita75, dokładnie tak. Stąd nie było powszechnej akceptacji pedofilii,
            > pederastii, bo i 12-latki dziećmi nie były i obcowanie z nimi pedofilią nie
            > było...


            Seksuolog Kazimierz Imieliński napisal, ze: `U zdrowego dziecka, wychowującego
            się w niezaburzonym otoczeniu, przeżycie seksualne z osobą dorosłą bez użycia
            przemocy nie powoduje żadnych następstw."
            Czyli to, co postuluje partia pedofili, a mianowicie obnizenie obniżenie z 16
            do 12 lat granicy wieku nieletnich, od której współżycie seksualne byłoby
            dozwolone- to jest cos co w historii juz bylo, powszechnie stosowane, wiec nie
            rozumiem skad to larum...tyle sie mowi, ze mlodziez dojrzewa nam szybciej, niz
            kiedys..
            wink

    • oneway9 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 31.05.06, 09:49
      chcialam tylko zauwazyc, przypomniec wszystkim tu obecnym znawcom lieratury i
      historii, ze pedofilia, homoseksualizm i wszystki inne 'bardziej rozwiniete
      formy seksu' wystapily, to prawda, we wszystkich cywilizacjach, ale.. u ich
      schylku. i mozna brac je za przyklad tylko nie wolno zapominac, ze ich juz nie
      ma!! ze jak walecznych cesarzy, krolow i innych zastepowali delikatni
      mysliciele to te wspaniale cywilizacje rozpadaly sie, znikaly po prostu; i to
      co napisala autorka watku niestety z punktu widzenia historii jest absolutnie
      mozliwe!!
      • nchyb Re: Ten świat zmierza ku końcowi 31.05.06, 10:15
        pozwolę sobie nie zgodzić się z Twoją wypowiedzią...
        każda cywilizacja przeżywała upadki i wzloty, ale to, że wczesne nastolatki nie
        były uważane wyłacznie za dzieci to nie wyłącznie domena ginących
        cywilizacji...
        • rita75 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 31.05.06, 10:23
          Nchyb- wiesz, moze jak powstalo pojecie pedofilii? W sumie zainteresowal mnie
          ten temat-bo wlaczajac w temat slowa prof. Kazimierza Imielińskigo, że u
          zdrowego dziecka, wychowującego się w niezaburzonym otoczeniu, przeżycie
          seksualne z osobą dorosłą bez użycia przemocy nie powoduje żadnych następstw.
          ,- mowienie, ze seks nieletnich z doroslymi szkodzi, wyrzadza wiecej szkody,
          niz pozytku- bo dziecko sie negatywnie nastawia do czynosci seksualnych
          wzgledem niego. Pisze tu ironicznie, ale cos w tym chyba jest.
        • oneway9 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 31.05.06, 11:32
          chcesz powiedziec, ze te cywilizacje maja swoja wspolczesna kontynuacje np
          Babilon, Rzym itd - ok, mozna i tak, ale prosze nie mow mi, ze w przypadku
          pedofilii mowimy o nastolatkach
          i takie pytanko masz wlasne dzieci?
          • nchyb Re: Ten świat zmierza ku końcowi 31.05.06, 16:39
            > Babilon, Rzym itd - ok, mozna i tak, ale prosze nie mow mi, ze w przypadku
            > pedofilii mowimy o nastolatkach
            o pedofilii mówimy obecnie o wczesnych nastolatkach. Poniżej 15-lat. To ciągle
            dzieci dla nas. Dla starożytnych i średniowiecznych nie...

            > chcesz powiedziec, ze te cywilizacje maja swoja wspolczesna kontynuacje np
            > Babilon, Rzym itd
            Babilon padł raczej nie przez nierządnice, a Hunowie na Rzym nie najeżdżali bo
            im się stosunki społeczne w rzymskich prowincjach nie podobały...
            Za to do starożytnej Grecji wielu się współcześnie odnosi. Japonia istnieje
            nadal, a podwaliny chrześcijańskiej Europy ważne sa wielce dla współczesnych
            (he, he - gdzie są odwołania do tychże?), mimo iż młodociane matki nie były
            niczym dziwnym w tejże wczesnośredniowiecznej Europie...


            > i takie pytanko masz wlasne dzieci?
            Mam, a dlaczego i apropo czego pytasz?
            > i takie pytanko masz wlasne dzieci?
            • rita75 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 31.05.06, 16:55
              > o pedofilii mówimy obecnie o wczesnych nastolatkach. Poniżej 15-lat. To
              ciągle
              > dzieci dla nas. Dla starożytnych i średniowiecznych nie...

              wiesz, mnie intryguje, to czy w starozytnosci i w sredniowieczu pedofilia
              (oczywiscie w naszym, wspolczesnym spojrzeniu), byla tak powszechna, ze stala
              sie normą?
              Dlaczego tak sie stalo, ze podwyzszylismy granice, kiedy ktos przestaje byc
              dzieckiem i zaczyna miec przyzwolenie na bycie obiektem czynnosci seksualnych,
              oczywiscie za swoja zgoda?
              Przeciez dzieci nie dojrzewaja wolniej, niz kiedys- czesto wspolczesnie dzieci
              dojrzewaja szybciej- oczywiscie pod wzgledem biologicznym. Coz takiego sie
              stalo w naszej kulturze- ze teraz 12, 13 latka nie powinna pociagac doroslego,
              normalnego mezczyzny? Dalczego istnieje tabu w tej kwestii? Z czego to wyplywa?
              12, 13 latka byla tak samo rozwinieta pod wzgledem fizycznym w sredniowieczu,
              czy nawet starozytnosci- (cielesnie bylo to bardzo czesto jeszcze dziecko- no
              moze z pierwszymi zarysami kobiecosci)- jak teraz, w czasach obecnych, wiec coz
              takiego sie stalo?
              • babka71 rita75 31.05.06, 17:06
                wszystko ok , ale weź swoją 13 -letnią córke i powiedz: możesz kochana jeśli
                chcesz seksować się z kim chcesz i kiedy chcesz??
                rita ciekawa jestem czy pozwolisz??
                ja pozwalam tylko czy czy dziecko/13,14 nastoletnie ma na to ochote???
                I TO JEST ZASADNICZE PYTANIE???
                • nchyb babka71... 31.05.06, 17:15
                  Ale my nie mówimy, że to nam się podoba. Ja jestem przeciw, czemu wyraz dałam w
                  tym wątku kilkukrotnie. Ale wspominamy, ze to, czego owa partia (jeżeli partią
                  się stanie) chce zalegalizować, nie jest niczym nowym i wcale z tego powodu nie
                  musi dojść do upadku. Ani świata, ani cywilizacji. To już było, nikt nie
                  widział w tym problemu,(podobnie jak w wielu innych sprawach obecnie
                  potępianych) i nie z tego powodu cywilizacje padały...
                  Więc zasadnicze pytanie jak brzmiało? Czy upadnie z tego powodu - raczej nie...
                  Czy nam się to podoba - zdecydowanie nie...
                  I o tym właśnie piszę. Nie raz.
              • rita75 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 31.05.06, 17:09
                i jeszcze jedna refleksja
                z tego, co piszecie, ze pedofilii kiedys nie bylo, bo kiedys 11, 12 latek to
                nie bylo dziecko, wyplywa to, ze zjawisko pedofilii nie jest zalezne od
                niezmieniajacego sie obiektu (osoby 11, 12 letniej), ale od wplywu kulturowego
                ktory oddzialuje na ten obiekt i czyni go raz dzieckiem, raz osobą dorosłą-
                zaleznie od kultury, w ktorej mu przychodzi rodzic sie i wzrastac.
              • iwoniaw chyba dlatego, że 31.05.06, 17:09
                przede wszystkim średnia wieku jest dużo wyższa niż jeszcze kilkaset, a nawet
                100 lat temu. W starożytności i śreniowieczu ludzie po 50., a nawet po 40. byli
                już w podeszłym wieku. Dorosłość przychodziła wcześniej - nie w sensie
                biologicznego rozwoju, oczywiście, bo ten przebiegał mniej więcej podobnie,
                tylko w sensie dojrzałości społecznej, konieczności podjęcia odpowiedzialnosci
                za siebie i rodzinę, pracy...
                Co takiego stało się w naszej kulturze? Choć brzmi to może dziwnie: wynaleziono
                antybiotyki, szczepienia, nawozy sztuczne i maszynę parową, zatem życie ludzkie
                wydłużyło się znacznie i - w naszej przynajmniej kulturze - stało się z jednej
                strony wygodniejsze, z drugiej wymaga osiągnięcia specjalizacji w jednej,
                wąskiej dziedzinie, co często jest czasochłonne (wieloletnie studia np.).
                No i szybkie dojrzewanie (w sensie społecznym, nie biologicznym) nie tylko
                przestało być konieczne, ale stało się wręcz niepożądane (trudno sobie
                wyobrazić, że w dzisiejszym świecie, gdy średnia wieku w Europie waha się między
                70 a 80 lat, eliminować z życia zawodowego i społecznego wszystkich ludzi w
                okolicach 50., redukując ich rolę do "dziadków staruszków". Pomijając już fakt,
                że w przeciwieństwie do dawnych czasów dziś starzy ludzie nie są nieliczną
                mniejszością).
                Długie dzieciństwo jest zatem w pewnym sensie konieczne dla zachowania ładu
                społecznego przy obecnym poziomie medycyny i techniki.
                • nchyb Re: chyba dlatego, że 31.05.06, 17:17
                  > przede wszystkim średnia wieku jest dużo wyższa niż jeszcze kilkaset, a nawet
                  > 100 lat temu.
                  to się zgadza. Ja bym dołożyła jeszcze zdecydowanie późniejszą większą
                  dzietność kobiet niż przed laty. W wiekach dawnych 20-latka to czesto była
                  matrona z kilkorgiem dzieci... A obecnie, wieczne dziecko, czasem studentka,
                  która ma jeszcze lat naście na założenie rodziny... smile
                  • rita75 Re: chyba dlatego, że 31.05.06, 17:35
                    > to się zgadza. Ja bym dołożyła jeszcze zdecydowanie późniejszą większą
                    > dzietność kobiet niż przed laty. W wiekach dawnych 20-latka to czesto była
                    > matrona z kilkorgiem dzieci... A obecnie, wieczne dziecko, czasem studentka,
                    > która ma jeszcze lat naście na założenie rodziny... smile

                    Zgadzam sie,
                    Czyli, znajac nasza historię- mozna powiedziec, ze tabu odnosnie seksu 11, 12
                    latkow z osobami doroslymi- to wytwor dzisiejszych czasow, bedacy wbrew
                    naturze, wieksza krzywde czyniacy dzieciom- bo wpedzający je w poczucie winy.
                    Nie sam akt seksualny o ile dzieje sie dobrowolnie, ( bo 11, 12 latki poddawaly
                    sie czynnosciom seksualnym juz od zarania dziejow), ale przezycia wtorne, to
                    znaczy zwiazane nieobliczalną reakcją otoczenia - wspolczesnego nam otoczenia.
                    • iwoniaw Nie nie 31.05.06, 17:41
                      - to nie tak. Zwróć uwagę, że ten kontekst kulturowy jest jednak _bardzo_ ważny.
                      Jak wyglądało życie takiej 14-latki np. 300 lat temu? A 2000? A 2500? Co było
                      dla niej codziennością? Jaką wiedzę i świadomość miała? Jakie zachowania były od
                      niej wymagane? A jak jest teraz? To są rzeczy nieporównywalne.
                      Dlatego też twierdzę, że w dzisiejszych czasach wprowadzanie młodszych (a często
                      i starszych) natolatków w świat seksu _jest_ patologią i robieniem im krzywdy, a
                      kiedyś nie było.
                      Bo pedofilia to upodobanie do _dzieci_. A dzieckiem jest ten, kto nie dojrzał do
                      społecznie przecież definiowanej roli dorosłego. Kto jest dorosły w naszej
                      kulturze teraz? A kto był np. w Europie średniowiecznej? To wbrew pozorom ma tu
                      znaczenie fundamentalne.

                      ==============
                      • rita75 Re: Nie nie 31.05.06, 17:55
                        > - to nie tak. Zwróć uwagę, że ten kontekst kulturowy jest jednak _bardzo_
                        ważny
                        > .
                        > Jak wyglądało życie takiej 14-latki np. 300 lat temu? A 2000? A 2500?

                        zostawmy czas i przestrzen oraz kontekst kulturowy- skupmy sie na aspekcie
                        fizycznym i psychicznym, czyli dojrzewaniu fizycznym i psychicznym - czyli
                        prostej biologii, bo wychodzi, ze w tym wszytskim idzie raczej o kulture i jej
                        zmiennosc, a nie o obiekt- ktory pod wzgledem gatunkowym, biologicznym chyba az
                        tak bardzo sie nie zmienil.
                        Skad sie wiely badania, ze kontakty seksualne dzisiejszym nastolatkom- 11,
                        12letnim szkodza?, ze wywoluja traumę?? Czasy wczesniejsze musialy byc swiatem
                        chodzących traumatykow, no chyba, ze te wszytskie badania przeprowadzne byly w
                        sposob nierzetelny.
                        No chyba, ze nie umzglednilam, ze czasy wczesniejsze, otoczenie, warunki
                        zyciowe wplywaly tak iz dziewczynka 11letnia byla tak rozwinieta pod wzgledem
                        fizycznym i psychicznym jak dzisiaj 18 latka, a wynalezienie antybiotykow,
                        maszyny parowej, polepszenie warunkow zycia- opoznily ten rozwoj zarowno pod
                        wzgledem fizycznym jak i psychicznym i rzeczona 11 latka stala sie dzieckiem wink
                        oj...zaczynam plescsmile))
                        • iwoniaw Re: Nie nie 31.05.06, 18:16
                          rita75 napisała:

                          > > - to nie tak. Zwróć uwagę, że ten kontekst kulturowy jest jednak _bardzo_
                          >
                          > ważny
                          > > .
                          > > Jak wyglądało życie takiej 14-latki np. 300 lat temu? A 2000? A 2500?
                          >
                          > zostawmy czas i przestrzen oraz kontekst kulturowy- skupmy sie na aspekcie
                          > fizycznym i psychicznym, czyli dojrzewaniu fizycznym i psychicznym - czyli
                          > prostej biologii,

                          No wybacz, ale dojrzałość psychiczna to nie tylko "prosta biologia".

                          bo wychodzi, ze w tym wszytskim idzie raczej o kulture i jej
                          > zmiennosc,

                          A czym człowiek różni się od zwierząt? Wyłącznie kulturą.

                          a nie o obiekt- ktory pod wzgledem gatunkowym, biologicznym chyba az
                          >
                          > tak bardzo sie nie zmienil.

                          Tylko my nie rozmawiamy o biologicznej możliwości spłodzenia i urodzenia
                          dziecka, tylko właśnie o psychicznych możliwościach pełnienia roli rodzica.
                          Ludzie, w odróżnieniu od zwierząt, wychowują swoje dzieci dłużej - i to właśnie
                          ze względu na aspekt kulturowy.

                          > Skad sie wiely badania, ze kontakty seksualne dzisiejszym nastolatkom- 11,
                          > 12letnim szkodza?, ze wywoluja traumę??

                          Badania wzięły się zapewne stąd, że ktoś musiał zrobić habilitację wink. A
                          dlaczego miały takie a nie inne wyniki, to już musisz spytać jakiegoś
                          psychobiologa czy psychiatrę.

                          Czasy wczesniejsze musialy byc swiatem
                          > chodzących traumatykow, no chyba, ze te wszytskie badania przeprowadzne byly w
                          > sposob nierzetelny.
                          > No chyba, ze nie umzglednilam, ze czasy wczesniejsze, otoczenie, warunki
                          > zyciowe wplywaly tak iz dziewczynka 11letnia byla tak rozwinieta pod wzgledem
                          > fizycznym i psychicznym jak dzisiaj 18 latka,

                          Fizycznym zapewne nie. Psychicznym może i bardziej.

                          a wynalezienie antybiotykow,
                          > maszyny parowej, polepszenie warunkow zycia- opoznily ten rozwoj zarowno pod
                          > wzgledem fizycznym jak i psychicznym i rzeczona 11 latka stala sie dzieckiem ;-
                          > )

                          Owszem, pod względem psychicznym 11-latki stały się dziećmi ze względu na zmianę
                          warunków, w jakich są wychowywane i celów tego wychowania. Fizycznie są mniej
                          więcej tak samo dojrzałe jak kilkaset lat temu.
                          • rita75 Re: Nie nie 31.05.06, 18:43
                            > No wybacz, ale dojrzałość psychiczna to nie tylko "prosta biologia".

                            chodzilo mi o taka dojrzalosc, ktora sie dzieje niezaleznie od kultury- moment
                            kiedy w umysle kielkuje takie cos jak potrzeba seksualna- nie wiem, czy
                            jakakolwiek kultura jest to w stanie opoznic? czy moze dzieje sie to
                            niezaleznie od kultury?
                            pamietam, kiedy jako 10, 11 letnia dziewczynka znalazlam swierszczyk... po
                            przejrzeniu go czulam straszny wstret- wiedzialam, ze istnieje takie cos jak
                            seks, ale ja poczulam wtedy obrzydzenie. Gdy ponownie w wieku 14 lat trafila do
                            mnie taka gazetka, wstretu nie czulam- wrecz zaciekawienie- jakos trudno mi
                            poziwiazac to z kultura, raczej z biologia wink

                            > Owszem, pod względem psychicznym 11-latki stały się dziećmi ze względu na
                            zmian
                            > ę
                            > warunków, w jakich są wychowywane i celów tego wychowania. Fizycznie są mniej
                            > więcej tak samo dojrzałe jak kilkaset lat temu.

                            konkludujac, to co napisalysmy wyzej jest wspanialym potwierdzeniem, tego co
                            glosza tzw. dobrzy pedofile.
                            Tak naprawde dzieci krzywdza, nie pedofile i kontakty z nimi, o ile dobrowolne,
                            ale psycholodzy, obroncy praw dziecka, wszyscy ci, ktorzy:
                            kształtują prawo, generalizują zjawisko pedofilii, pomijają milczeniem, lub
                            ignorują kontakty seksualne oparte na zasadzie dobrowolności między dziećmi a
                            dorosłymi itd, zamykają dzieci w wiezieniu wlasnej seksualnosci, odbierajac im
                            do niej prawo- niestety wlasnej natury sie nie oszuka.
                            Żeby nie bylo, to nie moje poglady, ale taki wniosek z tej calej rozmowy mi sie
                            nasunal.
                            • iwoniaw Re: Nie nie 31.05.06, 19:17
                              > Tak naprawde dzieci krzywdza, nie pedofile i kontakty z nimi, o ile dobrowolne,

                              Nie zgadzam się z tym. Dziecko - mam na myśli osobę niedojrzałą do podjęcia
                              obowiązków, jakie nakłada społeczeństwo na dorosłego - może dobrowolnie robić
                              różne rzeczy (dwulatek np. włoży palce do kontaktu), które niekoniecznie muszą
                              mu służyć.

                              >
                              > ale psycholodzy, obroncy praw dziecka, wszyscy ci, ktorzy:
                              > kształtują prawo,

                              Jest to czysta demagogia - w _każdej_ kuturze istniały zarówno ograniczenia
                              prawne jeśli chodzi o rozmaite zachowania seksualne, jak i "rytuały przejścia" w
                              sposób symboliczny przyjmujące młodą osobę ze świata dziecka w świat dorosłych
                              (i mam tu na myśli zarówno różnego rodzaju rytuały religijne, jak i czysto
                              obyczajowe - np. prawo do głosowania, wprowadzenie "do towarzystwa",
                              wiktoriańskie "pierwsze bale"etc.).

                              generalizują zjawisko pedofilii, pomijają milczeniem, lub
                              >
                              > ignorują kontakty seksualne oparte na zasadzie dobrowolności między dziećmi a
                              > dorosłymi itd,

                              Nie może być dobrowolnej umowy, której stroną jest osoba nie posiadająca pełni
                              władz umysłowych i prawnych. Dziecko dopiero uczy się funkcjonowania w świecie i
                              po to m.in. musi mieć prawnych opiekunów, by bez szkody doprowadzili je do
                              dorosłości - fizycznej i umysłowej. Wiadomo, że w takiej sytuacji prawo musi
                              precyzować też granice wiekowe. I byłoby to nienormalne i szkodliwe, gdyby
                              czyniło to w oderwaniu od realiów danej kultury.

                              zamykają dzieci w wiezieniu wlasnej seksualnosci, odbierajac im
                              > do niej prawo- niestety wlasnej natury sie nie oszuka.

                              To jest jeszcze bardziej demagogiczne, bo wszak wiadomo, że człowieczeństwo
                              polega na tworzeniu kultury, której owa natura właśnie b. często była
                              przeciwstawiana.
                              Zresztą to Ty pisałaś, że znasz dobrze więszość dzieł Platona, zatem najlepiej
                              wiesz, ile miejsca zajmuje tam wykład o konieczności doskonalenia i ćwiczenia
                              ciała i ducha właśnie po to, by oderwać swą egzystencję od najbardziej
                              przyziemnych "popędów".

                              > Żeby nie bylo, to nie moje poglady, ale taki wniosek z tej calej rozmowy mi sie
                              >
                              > nasunal.

                              Może zmień ten wniosek, co? wink
                              • rita75 Niniejszym... 01.06.06, 08:37
                                chcialabym zakonczyc rozmowe...smile
                                W Dzien Dziecka po prostu tematyka nie uchodzi...
                  • iwoniaw No właśnie, określenie "wiek balzakowski" mi się 31.05.06, 17:35
                    przypomniało. Na określenie osoby w wieku zaawansowanym już. Przypominam tylko,
                    że chodzi o nawiązanie do tytułu powieści. Jakiego? Ano "Kobieta
                    trzydziestoletnia" ...
                    • rita75 Re: No właśnie, określenie "wiek balzakowski" mi 31.05.06, 17:42
                      > przypomniało. Na określenie osoby w wieku zaawansowanym już. Przypominam
                      tylko,
                      > że chodzi o nawiązanie do tytułu powieści. Jakiego? Ano "Kobieta
                      > trzydziestoletnia" ...

                      ja jeszcze o pedofiliismile
                      a gdzie w tym wszytskim umiescisz traumę po kontakcie seksualnym dziecka z
                      osobą dorosłą?
                      Bo mi z tego wszytskiego wyplywa to, ze trauma wynika z oceny spolecznej , a
                      nie z samego aktu.
                      • iwoniaw Nie tylko 31.05.06, 17:50
                        Jak napisałam jeden post wyżej - wszystko zależy od przygotowania danej osoby
                        (nastoletniej, przyjmijmy) do pełnienia określonych funkcji w społeczeństwie. Ja
                        widzę zasadniczą róznicę między 14-latką przygotowywaną do roli żony i matki w
                        b. młodym wieku, takiej, która nie tylko ma poczucie dorosłości, ale jest
                        dorosła (ma te same _prawa_ _i_ _obowiązki_ co inni dorośli w jej społeczności),
                        a 14-latką w gimnazjum, obchodzącą np. Dzień Dziecka, traktowaną jak dziecko i
                        mentalnie _będącą_ dzieckiem (choćby aspirującym do dorosłości). Zależnym od
                        dorosłych opiekunów nie tylko w sensie prawnym.
    • elag3 Re: Ten świat zmierza ku końcowi 31.05.06, 11:16
      A co oni wogóle robią na wolności???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka