polka121
03.06.06, 22:35
Witam, mam następujący problem. Na działce rekreacyjnej do mojego 5-letniego
dziecka b. często przychodzi ok. 7-letni chłopiec z sąsiedztwa. Przychodzi
kiedy chce i wychodzi kiedy chce. Rodzice, mający działkę nieopodal, nie
wpływaja w żaden sposób na czas i częstość tych wizyt, a ja przyznam, że mam
już tego trochę dość. Chłopiec nie rozumie żadnych delikatnych aluzji -
doszło do tego, że ja się przed nim tłumaczę, że np. chcę połozyć syna na
leżakowanie. Rodzice chłopca nie szukają ze mną kontaktu (o moim dziecku nie
wspomnę - zero zainteresowania), choć mijamy się w okolicy.
Powoli stajemy się "niewolnikami" wizyt ich dziecka i chciałabym te wizyty
nieco ograniczyć. Jak byście postąpili, żeby uregulować tę sprawę? A może ja
przesadzam? Nie chcę robić przykrości temu chłopcu, nie chcemy kłótni z
sąsiadami, ale chcę trochę prywatności z własną rodziną i ... już nie wiem,
jak postąpić. Poradźcie coś ...