Dodaj do ulubionych

Wizyty dziecka na działce

03.06.06, 22:35
Witam, mam następujący problem. Na działce rekreacyjnej do mojego 5-letniego
dziecka b. często przychodzi ok. 7-letni chłopiec z sąsiedztwa. Przychodzi
kiedy chce i wychodzi kiedy chce. Rodzice, mający działkę nieopodal, nie
wpływaja w żaden sposób na czas i częstość tych wizyt, a ja przyznam, że mam
już tego trochę dość. Chłopiec nie rozumie żadnych delikatnych aluzji -
doszło do tego, że ja się przed nim tłumaczę, że np. chcę połozyć syna na
leżakowanie. Rodzice chłopca nie szukają ze mną kontaktu (o moim dziecku nie
wspomnę - zero zainteresowania), choć mijamy się w okolicy.
Powoli stajemy się "niewolnikami" wizyt ich dziecka i chciałabym te wizyty
nieco ograniczyć. Jak byście postąpili, żeby uregulować tę sprawę? A może ja
przesadzam? Nie chcę robić przykrości temu chłopcu, nie chcemy kłótni z
sąsiadami, ale chcę trochę prywatności z własną rodziną i ... już nie wiem,
jak postąpić. Poradźcie coś ...
Obserwuj wątek
    • halszkabronstein Re: Wizyty dziecka na działce 04.06.06, 02:26
      A jak on do Was wchodzi ? Może po prostu zamykaj brame itp po jakimś czasie
      zrozumie , że nie zawsze masz ochote na odwiedziny gości . Nie przesadzasz...
      rodzice 7 latka powinni sie jednak interesować chociaż troche gdzie ich dziecko
      przebywa i czy dorosła osoba u której się znajduje sobie tego życzy .
      • bella41 Re: Wizyty dziecka na działce 04.06.06, 05:49
        nie mow, ze nie potrafisz wyprosic siedmiolatka
        mow, ze teraz nie czujesz sie na silach, zeby opiekowac sie 2 brzdacami albo,
        ze maly idzie spac i, jesli furtke miala i s akurat otwarta i sam wszedl,
        delikatnym, aczkolwiek zdecydowanym gestem wyprowadz go za ogrodzenie-moim
        zdaniem prosta sprawa, tym bardziej, ze jego rodzice sie nie interesuja, wiec
        nie zrobia ci awantury, a jesli zrobiliby/nie wiem,czemu, ale zdarzaja sie
        przypaly/, nie miej litosci, nie znasz ich, wiec nie bedzie ci glupio
        byloby inaczej/tzn. glupio ci/, gdyby wczesniej szukali z toba kontaktu, a
        wiadomo, ze ludziom, w jakims stopniu znajomym, trudniej mowic niemile rzeczy
        powodzenia
    • mama_micha Re: Wizyty dziecka na działce 04.06.06, 10:06
      miałam podobnie, do mojej szwgierki przychodziła koleżanka z synkeim i synek
      dziwnym trafem zawsze znajdował sie w naszym pokoju zeby pobawić się z Michem.
      Denerwowało mnie to bo matka dziecka nie wykazywała zainteresowania czy moze on
      komuś nie przeszkadza aby. Nie mogac liczyć na nia wzięłam to w swoje ręce i
      zaczęłam jasno komunikować chłopczykowi np. Idź teraz do mamy a Michał zje
      obiad i kładziemy sie spać, jak wstanie to cie zawołam albo podobnie. Nauczyłam
      sie troche asertywnosci i zauważyłam, że proste jasne komunikaty docierają. To
      tylko dziecko a to Ty jestes dorosła i ustalasz reguły, zwłaszcza u siebie na
      działce lub w domusmile
    • iljana Re: Wizyty dziecka na działce 04.06.06, 10:13
      Po pierwsze zamykaj furtkę czy brane na kluczsmile.
      Pod drugie jak on już idzie, to podejdź do ogrodzenia i powiedz, ze teraz
      jesteście zajęci i nie mozesz go zaprosić, niech wróci tam skąd przyszedł.
      Jak nie masz styczności z rodzicami, musisz dzieciakowi mówić glośno i
      wyraźnie. To 7-latek, i wierz mi rozumie co do niego mówisz, tyle ze "olewa".
      Mozesz wymyślić, ze mały jest chory, i inne.

      Jak chłopiec wejdzie już na działkę, to weź go za rękę i wyprowadź. Powiedz że
      np. jutro moze przyjść na godzinkę.
    • anek.anek Re: Wizyty dziecka na działce 04.06.06, 11:45
      powiedzaiałabym jasno: teraz musisz wyjść,bo jesteśmy zajęci. Ale poszłabym też
      do rodziców i zwróciłabym, że 7 latek lata sam po okolicy.
      ---
      bardzo przepraszam za wszelkie błędy i literówkismile
      • dzoaann Re: Wizyty dziecka na działce 04.06.06, 12:52
        no i co z tego?Dla niektórych to norma!U mnie w sąsiedztwie 7 latek zajmuje się
        3 latkiem i to norma-cały dzień są na polu i czasem coś zjedzą u niektórych
        sąsiadów.Nie wszyscy się opiekują swymi dziećmi niestety.
        • anek.anek Re: Wizyty dziecka na działce 04.06.06, 16:59
          to, że po pierwsze może to być niebezpieczne dla dziecka, po drugie jeśli
          nachodzi sąsiadów to zwykły brak kultury a rodzice powinni dziecka dobrego
          zachowania uczyć.
    • 76kitka Re: Wizyty dziecka na działce 04.06.06, 15:23

      Niestety nie kazde siedmioletnie dziecko rozumie argumenty i tłumaczenia. Tez mam problem, w sąsiedztwie mieszka rodzeństwo dwóch chłopców. Rodzice kupuja Im zabawki, ale chłopcy bawią się "intensywnie" i niestety zabawki tego nie wytrzymują. Skutkiem czego dzieci nie mają się czym zająć. Mój synek dostał w prezencie składkowym na drugie urodzinki dużego jeepa na akumulator, prezent był drogi, kupiony z myślą taką, że posłuży kilka lat. Wcześniej synek kilka razy pożyczał Im swój motorek na akumulator, który udało nam się od kogos odkupić, zabawka nie była droga, chieliśmy zobaczyć, czy mały da sobie z takim pojazdem radę. Nie żal mi tego motorka, jak zepsują to nie będzie i tyle, natomiast samochodu jest mi żal, bo był drogi, zabawka jest markowa, więc częsci można dokupic, ale nie pójdę sie upominac o zwrot do Ich rodziców, bo widze, że się w domu nie przelewa. Ten starszy chłopiec nie przyjmuje żadnych argumentów, powiedziałam Mu prawdę, najdelikatniej jak umiałam, zaproponowałam pożyczkę motorka, a On w kółko swoje. Doszło do tego, że mój synek jeździ samochodzikiem tylko wtedy, gdy ten chłopiec jest w szkole. Teraz chłopaczek wyszedł z propozycją, by Mikołaj przyszedł na Jego przyjęcie urodzinowe i daje mi do zrozumienia, że w prezencie chciałby taki samochodzik. Narazie zbyłam Go informacją, że jesli Jego mama zaprosi Mikołaja, to wtedy Mu odpowiem, czy przyjdziemy. Ale nie stac mnie, żeby jego marzenie spełnić.
      • egoya Re: Wizyty dziecka na działce 04.06.06, 19:02
        u mnie furtka jest zawsze zmknięta, nie tyle żeby nieproszeni goście nie wchodzili, ale ze względów bezpieczeństwa (5 latek i 2 latek). Jak chcę to wpuszczam a jak nie, to pocałują klamkę. Ostatnio własnie byłą sutuacja gdy przyszedł pewien 7 letni chłopczyk i zaczął jeździć )delikatnie ujmując) na traktorze starszego syna, a w dodatku wywoził na przyczepie piach który jest nam potrzebny i wywalał go na świeżo zasianym trawniku. Zwóciłam mu uwagę, a on mi na to że piachu nie rozwozi on, tylko mój Kacper. Kiedy powiedziałam mu, że widziałam, olał mnie i zaczął robić co innego. Mianowicie jeździć na motorku młodszego dzieciaka. I rozwozić piach w bagażniku. Myślałam że wyjdę z siebie.
        Ale u mnie na wsi normą jest że dzieci nawet 5 letnie latają samopas, i rodziców nie bardzo interesuje czy coś jadły, gdzie są. Mój bardzo chętnie tez by tak w rejs z nimi poszedł, ale jestem nieugięta.
        • fra_mauro Re: Wizyty dziecka na działce 04.06.06, 20:55
          Wszystkie wyz opisane dzieci sa po prostu zwyczajne, spontaniczne i brak im
          jeszcze naturalnego wyczucia sytuacji. Nie warto wiec miec do nich pretensji
          czy wyrzutow- spokojnie acz stanowczo wytlumaczyc co nam pasuje, co w danej
          chwili mozemy zaakceptowac, czego nie i juz. Chlopczyk przylażący na dzialke do
          autorki watku potrzebuje kogos do zabawy. Ale potrzebuje tez, aby wyjasnic
          mu,ze oto za chwile jego kolega bedzie odpoczywac, dlatego zabawe nalezy
          zakonczyc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka