alaska_1975
07.06.06, 15:29
tak sobie czytalam watek o oszczedzaniu i mnie naszlo, kto ma ochote niech
poczyta...
MIASTO STOLECZNE, "modna" dzielnica willowa
w takich pieknych okolicznosciach przyrody mieszkaja nasi znajomi - ewenement
na skale kraju
maja 2 dzieci (chlopczyk i dziewczynka) w wieku przedszkolnym tak jak nasza
dwojka
rodzina sklada sie wiec z:
-meza (30lat)
-zony (26 lat)
- 2 dzieci jak wyzej
-matki meza i jej meza
mieszkaja w pietrowym domu, gora to samodzielne mieszkanie z osobnym wejsciem
a teraz detale ktore mnie doprowadzaja do szalu i nie przestaja zadziwiac
- zima nie ogrzewaja do godz 18 bo kiedy w domu jest tylko zona z dzieciakami
to sie nie oplaca a przeciez w kurtkach mozna chodzic, goscie tez
- pierwsze dziecko chodzilo w ubrankach po starszym kuzynie ktore po pierwsze
byly mocno znoszone a poza tym nie najlepszej jakosci bo jeszcze z czasow PRL-
u no i kilku "zdobycznych" sprezentowanych przez rodzine i znajomych (w tym
autorka postu)
- drugie dziecko nosilo to co zostalo po pierwszym - przeciez dziewczecy
plaszczyk na takim malym chlopcu nie razi, a filozofia tatusia " na takie
male dzieci nie oplaca sie kupowac ubranek bo tak szybko rosna"
- wozek dla pierwszego to rowniez spadek po ww kuzynie - kiedys byl granatowy
teraz zblakl do rozowo-fioletowych plam, drugie dziecko rowniez w nim jezdzilo
zima bylismy u nich na imprezie - z wlasnym piwem oczywiscie - jak sobie
chlopaki wypily i poszli na dwor na papierosa to wozeczek ten zimowal pod
sterta lisci i sniegu a oni na niego SIKALI - zabawa kto trafi (!!!)moj maz
niestety tez - myslal ze oni go wyrzucili ale ku naszemu oslupieniu zabrali
go w nastepne wakacje z nami nad morze!!!! "bo wyprany byl"
- w/w wakacje: zal im bylo 11 zl na zestaw obiadowy (zupa drugie danie i
surowki) wiec zywili sie glownie frytkami i surowkami - na zmiany - kto
frytki ten nie surowka!!! szczytem chamstwa bylo gdy jednego dnia moj maz
pojechal do portu i kupil ryby - juz nie pamietam jakie, ale zadne swinstwo,
a ten kolega byl szczesliwy ze kupil ryby - takie male plaskie i wiecej osci
niz miesa za 6 zl kg!!! zrobilismy grilla i oczywiscie cala 4 z apetytem
jadla nasze bo ich mialy same osci!!!!!!!!myslalam ze mnie trafi!
- chrzciny 2 dziecka - moj maz zostal chrzestnym - mielismy jechac spod ich
domu razem do kosciola (2 autami) ale ich po 1 km stanal na srodku drogi bo
sie paliwo skonczylo wiec naszym autem jechaly: my z mezem i naszym dzieckiem
w foteliku, zona kolegi z 2 dzieci, jego siostra, i matka!!!! dobrze ze chude
bylysmy bo inaczej nie wiem jak by bylo, aha, tatus chrzczonego dziecka
jechal stopem. no i zapomnialam powiedziec ze chrzczony maluch mial 13
miesiecy a ubrany byl w bezowa bluze z kaprutez i jakimis aplikacjami
pajacykow na pleckach i piersi i czerwona czapke z dzyndzolkami!!!
- wszystkie swieta i inne okazje kiedy do nich przyjezdzalismy zawsze
kupowalismy dla ich dzieci zabawki, slodycze albo inne upominki, kwitowane to
bylo "o, zobacz misiaczku jaka fajna zabawke dostales!" moje dzieci nic nigdy
od nich nie dostaly, na szczescie sie nie dopominaly bo chyba bym umarla ze
wstydu
- jesli nie daj boze sie zdarzy ze wychodzimy gdzies razem do miasta to sie
modle zeby nie spotkac innych znajomych - dlaczego? - centrum miasta, pizza
hut - wieczor weekendowy , sporo ludzi, kolega zdejmuje but i skarpete i
oglada sobie kopyto bo "tak sie wczoraj kopnal w kraweznik ze chyba sobie
palec wybil/skrecil/zlamal" a poza tym to my "stawiamy" piwa i inne
przyjemnosci
- centrum handlowe maz kupuje kawe dla siebie 1 lody na pol dla dzieci (lody
dla starszej wafelek da malego) a zona siedzi o suchym pysku, po czym lazimy
po sklepach i on kupuje sobie buty za 450 zl!!!! przy czym zonie odmawia
110zl na kostium (chcialam jej dac karte rabatowa ktora dostalam za
poprzednie zakupy wiec zaplacilaby tylko 40% ceny!!!)
to sa tylko niektore sytuacje...
a realia finansowe sa takie ze
-ona nie pracuje, zajmuje sie dziecmi
-on zarabia wiecej niz my z mezem razem wzieci
-mieszkaja w czesci domu nalezacej do matki i gniezdza sie w 1 pokoiku wiec
rachunkow za wysokich nie ma, no i praktycznie nie ma rachunkow za
ogrzewanie, za telefon tez nie bo puszczaja tylko gluchacze i trzeba do nich
oddzwonic
wspolczuje jej, ale mam juz tego dosc i najchetniej bym zerwala z nimi
wszelki kontakt ale to najblizszy kumpel mojego meza ze studiow i coz...
podobno kiedys taki nie byl, ciekawe co sie z nim porobilo
no i co wy na to?