Dodaj do ulubionych

Moja firma to ja

09.06.06, 14:13
Brawo!
Ja też mam dwójkę dzieci i też założyłam własną firmę. Po pierwsze chcieć, po
drugie ciężka praca - ale jaka ogromna frajda i satysfakcja.
Polecam smile
Pozdrawiam i zyczę sukcesów,
Ola
Obserwuj wątek
    • miliarder [...] 11.06.06, 11:23
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • delfina77 Re: Moja firma to ja 11.06.06, 11:44
        Twoja wypowiedź jest nie na temat; poza tym ja osobiście wolałabym mieć 2
        troszczące się o mnie mamusie bądź tatusiów niż bezrobotnych, wiecznie
        zachlanych rodziców, czego w naszym kraju jest niemało. Zajmij się lepiej swoim
        życiem i tym, by twoje dzieci nie musiały się wychowywać w patologii. Pozdro
      • rogallik Re: Moja firma to ja 11.06.06, 14:12
        to że jeden osobie się nie układa, nie znaczy, że artykulik jest głupi. Zresztą
        co to za poziom dyskusji. Ja jestem mamą 11-miesięcznej córeczki i własnie
        jestem też na etapie szukania dalszej drogi...Własna firma, czemu nie... Mnie w
        każdym bądz razie artykuł podbudował - skoro innym się udaje to i mnie się
        uda,pozdro dla większosci oprócz czegoś pod ksywą "miliarder"
      • miliarder dlaczego skasowano mój post? 11.06.06, 19:55
        więc go powtórzę:

        czy te mamy uświadamiają już swoje pociechy
        że są normalniejsze związki niż mamusia i tatus,
        a są to:
        tatus i tatus
        mamusia i mamusia
        albo jeszcze i koza do pary.

        taką ideologię głosi na stronie głównej gazeta wyborcza,
        to dlaczego usuwa się mój post?
        • marakuja1 Re: dlaczego skasowano mój post? 30.07.06, 19:07
          miliarder napisał:
          > to dlaczego usuwa się mój post?

          bo jest durny i nie na temat ...
          poza tym pseudo-sarkazmem obrażasz innych ludzi - dlatego go kasują
    • net_friend Re: Moja firma to ja 11.06.06, 11:56
      Moja zona rozpoczela dzialalnosc gospodarcza bedac w 2gim m-cu ciazy. Teraz smyk
      ma 2.5 roku, a dzialalnosc powolana dla zabicia czasu przeobrazila sie w dobrze
      prosperujacy biznes. Obecnie przedsiewziecie wymaga zaangazowania nas obojga.
      Wazne aby przy jego realizacji wspierac sie na kazdym kroku i dbac by nie odbylo
      sie to kosztem wychowania malucha. Jak dotad nam sie to udaje.
    • mamazuczka Re: Moja firma to ja 11.06.06, 12:09
      Witam,
      uważam, że powinno być więcej artykułów na ten temat - podbudowujących młode
      stażem matki lub matki samodzielnie wychowujące dziecko (dzieci). Ja sama
      musiałam odejść z pracy po solidnym, 13-miesięcznym mobbingu zakończonym
      totalnym załamaniem nerwowym i zdrowotnym. Wiem jak ciężko jest potem znaleźć
      pracę i wiem też, że nikt nie wyciąga pomocnej dłoni. Samemu trzeba walczyć - o
      ile ma się siły (ja ich nie miałam).

      Dlatego powinno się wskazywać drogę, napawać optymizmem, dawać przykłady - po
      to, by każda mama mogła uwierzyć w siebie, swoje siły, swoje możliwości i NIE
      MUSIAŁA REZYGNOWAĆ Z MACIERZYŃSTWA czy kontaktu z dzieckiem, być poniewierana w
      pracy.

      WIĘCEJ TAKICH PRZYKŁADÓW potrzeba zarówno w prasie ogólnej, prasie kobiecej,
      generalnie w środkach masowego przekazu.

      Gratuluję tym, którym się to udało.
      Więcej takich przykładów!!!
      pozdrawiam smile
      • makrakra Re: Moja firma to ja 11.06.06, 12:23
        Świetnie, że pojawia się taki artykuł. Ja działalność założyłam, gdy nasz synek
        miał nieco ponad 2 lata (wcześniej pracowałam na umowy autorskie o dzieło,
        czyli też niezależnie). I to był doskonały pomysł. W tej chwili w mojej firmie
        pracujemy oboje z mężem, bo jest na tyle pracy, że spokojnie jej starcza dla
        nas obojga. Z punktu widzenia matki z kilkuletnim dzieckiem działalność ma
        bardzo wiele plusów, do których na pewno mogę zaliczyć to, że nikogo nie trzeba
        prosić o zwolnienia, urlopy itp. Nie mam wyrzutów sumienia i problemów, gdy
        synek choruje i trzeba z nim posiedzieć w domu - w niczym to nie przeszkadza.
        Wyjście do kina z dzieckiem w środku dnia roboczego? - czemu nie?! Oczywiście
        są klienci, terminy itp., ale wszystko da się pogodzić, byle z rozsądkiem.

        Finansowo też wychodzimy na tym lepiej, niż gdybyśmy pracowali oboje na
        etatach. Fakt, pracy dużo, czasem trzeba zarwać nockę czy weekend, ale zawsze
        ten czas można "odebrać" w innym terminie, pozwolić sobie na kilka dni wolnego
        pomiędzy jednym projektem a drugim.

        Dziś do pracy (w naszych zawodach - grafika i tłumacza) wystarcza komputer,
        internet, telefon i (coraz rzadziej potrzebny) faks. Niezależnie od miejsca, w
        którym się przebywa. Dla rodziców z małym dzieckiem to naprawdę wielka wygoda.

        Powodzenia dla wszystkich samodzielnych gospodarczo mam (i tatusiów!)!
      • renate_s Re: Moja firma to ja 11.06.06, 12:39
        Rozumiem cie przeszlam przez to samo....
    • abeba Re: Moja firma to ja 11.06.06, 12:49
      Chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że bohaterkom artukułu i tak pomagały mamy (babcie) albo wynajęta niania. No i na start frmy potrzebny jest kapitał. więc niestety nie jest to rozwiązanie dla wszystkich, a raczej dla tych, które z powortem na rynek pracy i tak by sobie poradziły.
      Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy mieszkające zdala od przyszłych babć!
      • makrakra Re: Moja firma to ja 11.06.06, 13:20
        abeba napisała:

        > Chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że bohaterkom artukułu i tak pomagały
        mamy
        > (babcie) albo wynajęta niania. No i na start frmy potrzebny jest kapitał.
        więc
        > niestety nie jest to rozwiązanie dla wszystkich, a raczej dla tych, które z
        pow
        > ortem na rynek pracy i tak by sobie poradziły.
        > Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy mieszkające zdala od przyszłych babć!

        Oooo wypraszam sobie! wink)) Nasi rodzice mieszkają dość daleko (200 km) od nas,
        są aktywni zawodowo, więc nie mają zbyt wiele czasu na pomaganie przy wnukach.
        Z kapitałem też zależy, w jakiej branzy zaczynasz. My zaczynaliśmy od po prostu
        komputera, który i tak był w domu. Zresztą teraz potrzeba nam niewiele więcej -
        dwóch komputerów... wink)) Z czasem oczywiście trzeba poczynić jakieś tam
        inwestycje, ale mając zawód, który pozwala na niezależność, działalność
        gospodarcza jest chyba najlepszym wyjściem.

        Dla nas najwiekszym kapitałem są i były umiejętności, które posiedliśmy. Nie
        jest więc zawsze tak, że koniecznie trzeba zaczynać od niani/babci przy dziecku
        i wielkich pieniędzy na start. Moje koleżanki po fachu - tak jak ja -
        tłumaczyły przy komputerze z dzieckiem na kolanach (plus poduszka dla wygody
        dziecka i podwyższenia) i przy piersi. Do dziś opowiadamy sobie o kołysaiu nogą
        lezaczka dziecku, o układaniu dnia tak, by móc w miarę normalnie pracować przy
        dzieciaczku ciągle potrzebujacym naszej uwagi itp. wink))
    • bea.bea Re: Moja firma to ja 11.06.06, 13:06
      tez tak mam....smile tez polecam...
      i choc jedna z mam tez biznesmenek..smile...zarzuciła mi egoizm ( czytaj w wątku o
      niechcącej sie opiekować tściowej)
      ...to ja sie nie zgodze...

      jesli nie damy sie całkowicie zwariowac pracy to ...mamy czas dla dzieci...do
      własnej firmy moge iść z dzieckiem i nikt słowa mi nie powie...
      ...nawet na rozmowy z klientami z dzieckiem mogę jechać...patrz
      malutkie..smile)teraz bym nie ryzykowała...

      pisałam że opiekunka ze mną jeździła...miałam dziecko i opiekunkę na oku..smile

      Polecam....i choć nie zarabiam kokosów...mam swobodę, czas dla dziecka...trochę
      problemów organizacyjnych i kasę jakbym zarabiała "średnią pensję'u kogoś....
      może kiedy młody podrośnie zabiore sie za interes tak na pełny gwizdek...i będe
      milionerem...teraz mi na tym nie zależy...
      • niusianiusia Re: Moja firma to ja 11.06.06, 15:18
        Do tego artykułu poszukiwono mam na forum. Zgłosiło się kilka mam, między
        innymi ja. Wtedy miałam bardzo podobne podejście. Cieszyłam sie, ze biznes sie
        kręcie, dziecko ma dobą opiekę itd... Któregoś dnia super opieka sie skończyła.
        Wyladowałam w domu z dzieckiem i rozbabranym projektem, którego nie mogłam
        skończyć. Pracowałam w każdej chwili, kiedy nie musiałam się zajmować
        dzieckiem, termin naglił a ja nie była w stanie na prędce znaleśc zastępstwa do
        dziecka. Jedno z umówionych spotkań musiało odbyć się u mnie w domu. Byłam tak
        zestresowana i zmęczona, że nie dopilnowałam dziecka. Miał miejsce bardzo
        przykry wypadek w domu, po którym wyladowałam razem z synkiem w szpitalu.
        Oczywiście, że to moja wina. Cały optymizm z mojego godzenia pracy, własnego
        biznesu i opieki nad dzieckiem sie skończył. Na zapytanie czy chę opisać moją
        historię do artykułu, poprostu nie odpowiedziałam. wszystko jest dobrze jak
        jest dobrze, gorzej jak coś pójdzie nie tak. Mi się tak akurat złożyło.
        Moje zarzucenie egoizumu bea.bea było zarzuceniem egoizmu przedewszystkim
        sobie. Mowa tutaj o zdrowym rozsądku. Cóz jak masz kary umowne w umowie i
        dużego klienta po drugiej stronie to czasem i zdrowy rozsądek się kończy.
        • bea.bea Re: Moja firma to ja 11.06.06, 21:12
          no jasne ..świetnie cie rozumiem...bo tak naprawde wszystko zależy od biznenu
          jaki prowadzisz...
          ...pisałam ,ze pracowałam na porodówce, bo dziecko urodziło mi się wczesniej niz
          powinno...smile...a termin naglił...
          mnie sie udaje przez 3 lata godzic role matki i .....nie wiem co napisać, bo
          moja firma to ja...szef handlowiec..pracownik...
          ...szczerze mówiąc to w tamtym wątku troche przykro mi się zrobiło po tym co
          napisałas....

          ...bo 1,5 roczniak chodził do przedszkola 3 razy w tygodniu na 4 godziny...
          ...a poniewaz mam pracownie u matki w domu ...( tylko to osoba mocno schorowana)
          to chodziła ze mna opiekunka...dziecko było pod moim okiem..i troche
          babci...tym bardziej , że do 7 miu miesiecy było tylko na cycu....musiało być ze mną
          ...jeśli jechało ze mna , na montarz....to spało owszem w foteliku...ale zwykle
          na świeżym powietrzu...chyba nawet w lepszych warunkach niż gdybym na spacer na
          osiedle własne wyszła...( jakoś trafiały mi sie wiejskie roboty i to latem)...

          ale mówie zapewne robie diametralnie coś innego niz ty....

          ja bardzo ciepło o tobie myslę...i moge ci jedynie współczuc, że masz inaczej...
          ...specyfika mojej pracy, nie ma w swej materi kar za niedotrzymanie
          terminów...pewnie spotkałabym sie ze zrozumienim...chć tych terminów
          przestrzgam...ale dziecko zawsze było na pierwszym miejscu...

    • irini Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 13:40
      Jako osoba po 35 roku życia, a przed 50 plus kilka innych kwestii nie mam
      żadnych preferencji i żeby zalożyć firmę, musiałabym płacić circa 700 PLN
      samego ZUSu miesięcznie, a nie mogę sobie pozwolić na takie ryzyko. Jeśli nie
      znajdę zleceń, to nie dość że nic nie zarobię, ale z czego spłacę ten ZUS? Czy
      artykuły takie jak ten mają na celu zdołowanie ludzi do reszty? W moim regionie
      zapotrzebowania na tłumaczenia i lekcje nie ma, ponieważ rynek jest nasycony.
      Naprawdę, zanim się napisze głupi artykuł, wypadałoby troche pomyśleć i
      pozbierać dane.
      • makrakra Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 14:37
        irini napisała:

        > W moim regionie
        > zapotrzebowania na tłumaczenia i lekcje nie ma, ponieważ rynek jest nasycony.
        > Naprawdę, zanim się napisze głupi artykuł, wypadałoby troche pomyśleć i
        > pozbierać dane.

        To przepraszam, w jakim regionie mieszkasz? Bo nawet w Warszawie rynek jest
        wciąż nienasycony i mimo ogromnej podaży potencjalnych usługodawców jest też
        rzesza potencjalnych klientów. W innych regionach Polski jest jeszcze lepiej,
        bo tam zazwyczaj brakuje specjalistów z prawdziwego zdarzenia. Narzekasz, żeby
        tylko ponarzekać, czy po prostu tak naprawdę nie robiłaś wywiadu rynkowego i
        mówisz, co Ci ślina na język przyniesie?

        Jakoś się tak składa, że i ja przy zakładaniu firmy nie korzystałam z żadnych
        preferencji ("zniżki" na ZUS weszły chwilę później, dofinansowanie z PUP nie
        było mi do szczęścia potrzebne, nie objęło mnie becikowe, ulga remontowa,
        odsetkowa i co tam jeszcze - to już ironia z mojej strony) i nie narzekam.
        Jeśli boisz się założyć firmę, to Twój problem. Ja nie oczekuję, że państwo mi
        zafunduje moją własną działalność i jakoś specjalnie do niej zachęci. Zachętą
        była niezależność od himerycznych szefów, samodzielność, odpowiedzialność za
        własne błędy i sukcesy, i możliwość bycia w domu z dzieckiem, bez
        zostawania "kurą domową" i zmuszania męża do pracy ponad siły w celu utrzymania
        powiekszonej rodziny i mnie przy okazji.

        Trochę optymizmu, Irini!
        • makrakra Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 14:39
          Matko boska, co ja piszę?!?! - chimerycznych, oczywiście!
        • mamazuczka Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 16:37
          Ja rozumiem Irini. Sama próbowałam coś 'rozkręcić' - ponieważ zajmuję się
          tłumaczeniami 'od zawsze' smile zdecydowałam się na tłumaczenia. Efekt był taki,
          że po kilku miesiącach dopłacania do interesu zlikwidowałam działalność gosp.
          Po prostu nie było chętnych do tłumaczeń, a tych kilka tłumaczeń w miesiącu nie
          pokrywało ZUS-u, pomimo, że próbowałam otrzymać zlecenia na różne sposoby...
          Więc nie potępiajcie Irini tak bardzo.
          • irini Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 18:21
            mamazuczka napisała:

            > Ja rozumiem Irini. Sama próbowałam coś 'rozkręcić' - ponieważ zajmuję się
            > tłumaczeniami 'od zawsze' smile zdecydowałam się na tłumaczenia. Efekt był taki,
            > że po kilku miesiącach dopłacania do interesu zlikwidowałam działalność gosp.
            > Po prostu nie było chętnych do tłumaczeń, a tych kilka tłumaczeń w miesiącu
            nie
            >
            > pokrywało ZUS-u, pomimo, że próbowałam otrzymać zlecenia na różne sposoby...
            > Więc nie potępiajcie Irini tak bardzo.

            Dokładnie tak. Owszem, dostawałam jakieś tłumaczenia, ale kłóciło mi się to z
            pracą w szkole, którą iuznałam za podstwowe źródło dochodu, więc konsekwentnie
            tłumaczenia odpadły. Nie można żyć z czegoś, co się trafia sporadycznie i nie
            wiadomo, kiedy.
            • olaj Re: Nie rozśmieszajcie mnie 12.06.06, 10:23
              ??
              Nie trzeba mieć działalności, żeby robić tłumaczenia, można je robić na umowę o
              dzieło (tłumaczenie jest dziełem) i można nawet wystawiać rachunek jako osoba
              fizyczna (co prawda bez VATu, ale można).
              Po drugie będąc zatrudnionym na etat w jenym miejscu chyba nie tzreba płacić
              pełnych składek ZUSowskich?
              • mamazuczka Re: Nie rozśmieszajcie mnie 14.06.06, 19:44
                olaj napisała:

                > ??
                > Nie trzeba mieć działalności, żeby robić tłumaczenia, można je robić na umowę
                o
                >
                > dzieło (tłumaczenie jest dziełem) i można nawet wystawiać rachunek jako osoba
                > fizyczna (co prawda bez VATu, ale można).


                Czy to znaczy, że jeśli trafią mi się jakieś tłumaczenia, to mogę wystawić
                rachunek (taki druczek ze sklepu) i nie muszę rozliczać się z tego PIT-em co
                miesiąc?
                pozdr
                • olaj Re: Nie rozśmieszajcie mnie 14.06.06, 22:56
                  Firma Ci wystawi PIT po zakończeniu roku, tak jak wszystkim umowom o dzieło.
                  Nawet nie musisz druczka mieć ze sklepu, robisz w WOrdzie. Tylko ciekawe, co z
                  50% uzyskania przychodu...
        • irini Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 18:20
          Po pierwsze, nie nawet w Warszawie, a może tylko w Waeszawie, po drugie nie
          posiadam męża, a jestem samotną matką, która na szczęście mieszka z rodzicami.
          Zanim napiszesz, to może najpierw sie troszkę zastanów.
          • makrakra Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 23:34
            irini napisała:

            > Po pierwsze, nie nawet w Warszawie, a może tylko w Waeszawie, po drugie nie
            > posiadam męża, a jestem samotną matką, która na szczęście mieszka z rodzicami.
            > Zanim napiszesz, to może najpierw sie troszkę zastanów.

            Irini, może problem w tym, że szukałaś klientów lokalnie i bezpośrednio? Moi
            znajomi tłumacze, zarabiający głównie na "wraszawskich" klientach mieszkają od
            Śląska i Szczecina po Bieszczady i Suwałki. Mając dostęp do internetu, naprawdę
            można być w dowolnym miejscu, by tłumaczyć. Poza tym biur tłumaczeń, które mogą
            zapewnić dostatnią ilość zleceń jest naprawdę sporo w całej Polsce.

            Co do bycia samotną matką, to nie czyniłam Ci z tego powodu zarzutów, bo i
            wczesniej nie ujawniałaś tego aspektu swojego życia. Nie rozumiem więc, czemu
            piszesz: "Zanim napiszesz, to może najpierw sie troszkę zastanów". Bycie
            samotną matką jest ciężkie, ale sama piszesz, że na szczeście masz rodziców.
            Nie oznacza to jednak, że masz się całe życie z tego powodu umartwiać i
            nastawiać do wszystkiego i wszystkich negatywnie.

            Nie masz ochoty mieć własnej firmy? Przytłacza Cię konieczność opłacania co
            miesiąc ZUSu, odpowiedzialność finansowa, niepewnośc dochodów, gorsza sytuacja
            pod względem świadczeń? To po prostu nie zakładaj działalności, ale nie
            twierdź, że inne kobiety nie wiedzą, co czynią, mając własne firmy.

            Pomyslisz, że jestem jakimś potworem, który chce Cię pogrążyć - otóż nie:
            jestem młodą matką, która świadomie wybrała działalność gospodarczą i zrobiła
            wszystko, co w swojej mocy, by się udało, choćby to miało na początku (i teraz
            czasami też) oznaczać zarywanie nocy, pracę w weekendy itp. Udało się i Bogu
            dzięki! Przykładów kobiet odrzuconych przez rynek pracy (z powodu "wieku
            rozrodczego", małych dzieci, podejrzenia o chęć posiadania kiedyś dzieci itp.)
            jest aż nadto. Dlatego właśnie artykuł ten ma moim zdaniem bardzo pozytywny
            wydźwięk - daje przykład, że można inaczej, że małe dzieci nie oznaczają
            beznadziei i "nieprzydatności" zawodowej.
          • lolinka2 Re: Nie rozśmieszajcie mnie 30.07.06, 22:20
            irini, dwa lata temu niecałe przyjechałam do Warszawy z południowego Podlasia,
            gdzie rzuciłam pracę w szkole. Otworzyłam firmę, prowadzę kursy angielskiego dla
            firm, robię tłumaczenia. W tej chwili współpracuję już z kilkoma tłumaczami, bo
            sama nie wyrabiam. Planujemy w najblizszym czasie jeszcze mocniej uderzyć z
            ofertami.... To ty mnie nie rozśmieszaj... człowiek jest kowalem własnego losu,
            a posadka w szkole może jest bezpieczna (relatywnie) ale z pewnością nie
            dochodowa, stąd nie warto tam tkwić, bo czasy Siłaczek dobiegły końca... Dziwię
            się, że jako samotna matka jeszcze tego nie wiesz.
      • kasik751 Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 15:43
        Rozumiem Irini, ze chodzi o to, zeby wcale nie placic zusu - o to, ze nie
        chcesz byc ubezpieczona ani Ty, ani Twoja rodzina, dobrze zrozumialam? i ze
        wlasna firma dla kobiety w domu rowna sie korepetycje lub tlumaczenia?
        Chyba inny artykul czytalam w takim razie smile
        Gdybys sie bardziej przylozyla, doczytalabys, ze mozna prowadzic w domu firme o
        zasiegu na caly kraj korzystajac z internetu i kompa. Ja tez mam taka
        dzialalnosc i nie mam ani pol babci do pomocy, gorzej - jak zaczynalam firme,
        maz wyjechal do pracy za granice, wiec bylam, jakby to powiedziec, ciut na
        siebie zdana /dodam jeszcze, ze maz nie zabral ze soba naszego dziecka, zostalo
        ono ze mna/ smile)))
        Ale najpierw trzeba chciec tylek ruszyc do roboty, a nie narzekac. Od
        wyszukiwania utrudnien jeszcze nikt interesu nie rozkrecil.
        Pozdrawiam.
        ps. Jako osoba po 35 roku zycia jestes w rewelacyjnym wieku do zakladania firmy
        i robienia samodzielnej kariery.
        • kapitan_stopczyk Jednak prosze napisać przykładowe rozliczenie. 11.06.06, 16:32
          Połajanki typu: wynajdujesz trudności, nie chce ci się d... ruszyć itp. ładnie
          brzmią i maja niby świadczyć o przedsiębiorczości i twardości charakteru - ale
          prosze jednak o konkrety.
          ZUS - 700zł miesięcznie bez względu na to czy jest ruch w biznesie czy też nie,
          do tego podatki, rachunki za telefon, internet, kapital własny, wynajecie
          księgowej itp.
          Naprawdę poprosze o konkrety chciałbym żeby ktos napisał jak to wszystko się
          kalkuluje.
          Ja oczywiście nie jestem na NIE.
          Ale bardzo chciałbym taka kalkulację zobaczyć.
          • aditi23 Re: Jednak prosze napisać przykładowe rozliczenie 11.06.06, 16:45
            Dla osob ktore zalozyly dzialalnosc po 25 sierpnia ubieglego roku, zus wynosi
            teraz okolo 300 zl. U mnie wyglada to tak - ok 270 za zus, 122 - ksiegowa, 67 -
            karta miejska. I tyle. A zarabiam od 1500 do 2300 zalezy od ilosci zajec, a ucze
            w szkole jezykowej. Oczywiscie za wszystkie odwolane zajecia nic nie dostaje,
            kiedy musze zostac w domu z synkiem, albo jestem chora, kiedy kursanci maja
            urlopy - nic nie zarabiam.
            • kapitan_stopczyk Niski ZUS jest tylko 2 lata. 11.06.06, 17:18
              Poza tym bardziej mi chodzilo o rozliczenie sklepu internetowego, np. tego z
              tymi książkami dla dzieci. Bo wiem z doświadczenia, że tego typu biznesy często
              bywają tylko dodatkiem np. do bardzo dobrze zarabiającego męża.

              Żona rzeczywiście sprzedaje przez internet, ale o prawdziwych źródłach
              utrzymania (i często dokładania do jej hobby) nie ma zamiaru pisać.....
          • estis Re: Jednak prosze napisać przykładowe rozliczenie 11.06.06, 16:48
            uuu- i nie ma odpowiedzi smile a tak poważnie, też myślę, jako osoba po studiach,
            o założeniu swojej firmy. Myślę, że na początek najważniejszym kapitałem,
            absolutnie koniecznym jest entuzjazm, który daje siły do tego, by rozpocząć i
            od razu się nie załamać...i jeszcze jedno- radzę nie wtajemniczać wielu
            znajomych i członków rodziny...od razu zgodnie z polska tradycją próbują
            zanegować Twój zapał w myśl zasady: nic nie rób i narzekaj...koszmar! A pomysł
            na swoja firmę nie jest zarezerwowany jedynie dla młodych matek, ale też dla
            przyszłych- mam nadzieję- młodych matek, które chcą byc niezależne i nie
            wyobrażają sobie roli, za przeproszeniem "utrzymanki", bo niestety do tego to
            się często sprowadza i nie przekonują mnie hasła o tej pracy kobiet w domu jaką
            wykonują, wiele z moich znjomych nie pogardziłoby pensją za robienie obiadków i
            prasowań wink, a do pracy się nie garną, nawet jeśli by mogły...
          • ekan13 Re: Jednak prosze napisać przykładowe rozliczenie 11.06.06, 16:53
            Założyłam firmę będąc mamą trzech zupełnie niewielkich dziewczynek. trzecią jeszcze karmiłam. Przebrnęłam przez tony papierów potrzebnych do różnych dotacji i nie zastanawiałm się nad trudnościami. To jak w powiedzeniu "wszyscy mówili, że to niemożliwe, przyszedł jeden, który o tym nie wiedział i to zrobił".
            Nie będę tu pisać żadnych kalkulacji bo to sprawa indywidualna. Wszelkie koszty, które ponoszę w związku z działalnością raz bardziej, raz mniej dają się we znaki, wiem jednak, że już nigdy nie mam zamiaru pracować na kogoś. Nic nie daje takiej swobody działania i satysfakcji jak własna firma. Pracuję teraz trzy razy więcej niż przedtem gdy byłam zatrudniona u kogoś, ale wiem, że warto.
            Trzeba mieć jednak sporo determinacji i odwagi i nie jest to droga dla każdego.
        • wlasna_firma Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 17:21
          Kasik,

          Nie przesadzaj, nie chodzi o to, żeby nie płacić zusu. A może Tobie chodzi o
          autopromocję – jaka to jesteś dzielna, „mąż wyjechał, pomocy przy dzieciach
          brak a ja sobie dałam radę”?

          Rzeczywiście żeby prowadzić własną firmę trzeba mieć samozaparcie i bardzo dużo
          siły. Skąd wziąć pomysł, czas, klientów kiedy nie masz znajomości albo
          ugruntowanej pozycji rynkowej z czasu „przed dzieckiem”? I zaznaczam, że nie
          jestem malkontentką, mieszkam w dużym mieście, jestem aktywna, mam dobre
          wykształcenie i historię dotychczasowej pracy.

          Nie do końca jestem przekonana, że własny biznes dla matki jest OK. ale nie
          jestem też zupełnie przeciwna. Takie artykuły moim zdaniem mają na celu
          pokazanie alternatywy „bierzcie sprawy w swoje ręce, nie jesteście zależne od
          szefa”, nie pokazują jednak drugiej strony medalu. Wszyscy zadowoleni, biznes
          się kręci, zleceń bez liku. Nie chciałabym twierdzić, że akurat bohaterki tego
          artykułu ukrywają swoje ciężkie chwile ale, wierz mi, natrafiłam kilka razy na
          artykuły tego typu o ludziach i biznesach mi znanych i nie do końca jest tak
          różowo. Niewielu się przyznaje do porażek.

          Ja też mam dwoje dzieci i własną firmę. Z trudem to godzę chociaż mam do pomocy
          dwie babcie, a starszy syn jest już przedszkolakiem. Widzę dużo plusów ale też
          dużo minusów.

          Plusy to oczywiście niezależność, możliwość przebywania z dzieckiem, brak
          delegacji, nadgodzin, humorów szefa itp.

          Minusy - cały czas jesteś w pracy, nie masz prawa do zwolnienia na dziecko
          (odczułam to niezbyt miło od kiedy syn zaczął często chorować), nie masz prawa
          do wychowawczego (córkę urodziłam już prowadząc własną działalność), w
          przypadku swojego zwolnienia lekarskiego dostajesz marne grosze.
          Oczywiście dużo zależy o rodzaju prowadzonej działalności ale co do tego, że
          zabezpieczenia w przypadkach losowych są prawie żadne chyba się zgodzisz?

          Pozostałe minusy, które dostrzegłam:
          - wynikające z "promowania" prywatnej przedsiębiorczości w Polsce - bardzo duże
          koszty - chociażby zusy, zatrudnienie pracowników
          - niedocenianie pracy zarobkowej w domu - może to tylko mój przypadek ale
          prawie wszyscy moi znajomi i rodzina uważają, że ja pracuję mniej niż oni - nie
          chodzi mi o pochwały i głaski ale to bywa irytujące; mąż jest bardzo
          zaangażowany w opiekę nad dziećmi i prowadzenie domu a mimo to ja jednak
          pracuję z dzieckiem przy piersi wink a z racji braku szefa powinnam przecież
          zawsze mieć czas dla dziecka i dziwne, że jestem zmęczona
          - wynikające z branży, którą wybrałam - duże wahania zarobków uzależnione
          głównie od pogody i świąt (rano sprawdzam pogodę nie po to, żeby się
          odpowiednio ubrać ale żeby przewidzieć z grubsza utargi)

          I jeszcze jedna rzecz: różnica pomiędzy prowadzeniem własnego biznesu a
          podzatrudnieniem się u kogoś. To drugie jest po prostu pracą u kogoś tylko
          wykonywaną w domu, w ramach swojego zusu itp., to pierwsze to ciężka harówka,
          szukanie zleceń, zaspokajanie potrzeb klientów, ciągłe inwestowanie we własny
          biznes a na efekty finansowe czeka się zazwyczaj bardzo długo.
          • kapitan_stopczyk Piszesz bardzo rozsądnie. 11.06.06, 17:29
            Tu nie chodzi o postawę "i tak się nie uda" tylko o realizm.
            Właśnie - ci którym nie wyszło nie chwalą się i mozna odnieść wrażenie, że np.
            e-biznes w domu (czyli coś dla matki z dzieckiem) to same sukcesy.

            Jest jeszcze jeden aspekt - odbiór społeczny. Ja też prowadzę działalność
            gospodarcza głównie przez internet. Często słyszę pytanie: "to kiedy znajdziesz
            sobie jakąś NORMALNĄ pracę?"
            Bo "normalna" praca w pojęciu większości ludzi to harówka od rana do nocy. I
            broń Boże w domu. W domu siedzą lenie.
            • wlasna_firma Re: Piszesz bardzo rozsądnie. 11.06.06, 17:35
              Hi hi, znam to skądś, o "normalność" mojej pracy też się życzliwi martwią smile)
              • kasik751 Re: Piszesz bardzo rozsądnie. 11.06.06, 22:08
                A ja myslalam, ze to tylko moje otoczenie tak reaguje smile
                Te telefony w srodku dnia np. o 13 "Co robisz? na kawe bym wpadla" smile))
                Ale ja sie z tego tylko smialam smile
                Choc musze przyznac, ze po wyprowadzce do "prawdziwego" biura odbior spoleczny
                ulegl znacznej przemianie. Wreszcie narod zaczal sie pytac czy mam
                czas smile))))))))))

                wlasna_firmo, tak odnosnie tej autopromocji, ktora mi przypisujesz -
                zastanowilam sie nad tym chwile i mysle, ze moze to jest rodzaj autopromocji,
                bo jestem z siebie dumna i robie cos co zawsze robic chcialam, czyli pracuje
                dla siebie; czerpie z tego ogromna satysfakcje i byc moze promuje taka wlasnie
                postawe, ale powiedz czy to zle?
                • wlasna_firma Re: Piszesz bardzo rozsądnie. 11.06.06, 22:34
                  Ja też mam satysfakcję z tego, że pracuję u siebie i jeszcze daję pracę kilku
                  osobom, więc Ciebie rozumiem. Rozumiem też, że 700 złotych ZUS może przerażać i
                  być barierą.
                  Zapomniałam jeszcze dodać, że znajomi i rodzina oprócz tego, że uważają, że
                  wypoczywam to jeszcze co jakiś czas przebąkują, że pracuję poniżej ambicji
                  (prowadzę sklep a skończyłam 2 fakultety, pracowałam w znanych firmach itp.).
                  To również miłe wink)
                  • kasik751 Re: Piszesz bardzo rozsądnie. 12.06.06, 10:32
                    To tak jak ja big_grin big_grin
                    moj sklep to nie do konca sklep, ale w sumie o handel chodzi no i zdarzylo mi
                    sie uslyszec, ze sie marnuje smile
                    Jesli chodzi o ten zus, to ja zmienilam nastawienie. Znam przyklady, kiedy
                    wskutek dobrze zaplanowanego biznesu przedsiebiorcy otrzymali dofinansowanie i
                    naprawde ten zus dawal sie oswoic - bo zakladam, ze tak zupelnie bez kapitalu
                    finansowego niewiele firm mozna otworzyc.
                    Ale naprawde czasy sie zmienily, ze tak powiem banalnie i jest wiecej rozwiazan
                    i mozliwosci, nawet podatki, no ja ten liniowy, to kocham po prostu.
            • irini Re: Piszesz bardzo rozsądnie. 11.06.06, 18:26
              kapitan_stopczyk napisał:

              > Tu nie chodzi o postawę "i tak się nie uda" tylko o realizm.
              > Właśnie - ci którym nie wyszło nie chwalą się i mozna odnieść wrażenie, że
              np.
              > e-biznes w domu (czyli coś dla matki z dzieckiem) to same sukcesy.
              >
              > Jest jeszcze jeden aspekt - odbiór społeczny. Ja też prowadzę działalność
              > gospodarcza głównie przez internet. Często słyszę pytanie: "to kiedy
              znajdziesz
              >
              > sobie jakąś NORMALNĄ pracę?"
              > Bo "normalna" praca w pojęciu większości ludzi to harówka od rana do nocy. I
              > broń Boże w domu. W domu siedzą lenie.
              OK, proszę o poradnik, jak założyć i prowadzić taką firmę. Podejrzewam, że
              wiele osób mogłoby skorzystać. Pod warunkiem, że ich maile dochodzą do miejsca
              przenaczenia, gadu-gadu im nie pada i nie trafiają na mafię, gdzie się tylko
              nie ruszą. Pa. Tak poza tym, wydaje mi się, że taka praca by mi odpowiadała.
              • wlasna_firma Re: Piszesz bardzo rozsądnie. 11.06.06, 18:58
                irini napisała:
                > OK, proszę o poradnik, jak założyć i prowadzić taką firmę. Podejrzewam, że
                > wiele osób mogłoby skorzystać. Pod warunkiem, że ich maile dochodzą do
                miejsca
                > przenaczenia, gadu-gadu im nie pada i nie trafiają na mafię, gdzie się tylko
                > nie ruszą. Pa. Tak poza tym, wydaje mi się, że taka praca by mi odpowiadała.

                jak możesz wyczytać z mojego poprzedniego postu, rozumiem Twoją sytuację.
                Nie wymagaj jednak, proszę, żeby ktoś Ci radził jak masz rozkręcić handel i to
                jeszcze przez Internet. Zwłaszcza, że, jak piszesz, wiele osób mogłoby z tego
                skorzystać.
                Pomimo licznych uciążliwości w prowadzeniu własnego biznesu, podstawą jest
                jednak aktywność, własne pomysły, poszukiwanie rozwiązań. To jest jeden z
                najtrudniejszych ale i najbardziej przyjemnych elementów prowadzenia własnej
                działalności.
            • irini Re: Piszesz bardzo rozsądnie. 11.06.06, 21:25
              . W domu siedzą lenie.
              Renciści, emeryci. Chorzy, starzy. Matki na macierzyńskim. I jak? Lenie?
          • irini Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 21:20
            Nie rozśmieszajcie mnie!
        • irini Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 18:24
          kasik751 napisała:

          > Rozumiem Irini, ze chodzi o to, zeby wcale nie placic zusu - o to, ze nie
          > chcesz byc ubezpieczona ani Ty, ani Twoja rodzina, dobrze zrozumialam? i ze
          > wlasna firma dla kobiety w domu rowna sie korepetycje lub tlumaczenia?
          > Chyba inny artykul czytalam w takim razie smile
          > Gdybys sie bardziej przylozyla, doczytalabys, ze mozna prowadzic w domu firme
          o
          >
          > zasiegu na caly kraj korzystajac z internetu i kompa. Ja tez mam taka
          > dzialalnosc i nie mam ani pol babci do pomocy, gorzej - jak zaczynalam firme,
          > maz wyjechal do pracy za granice, wiec bylam, jakby to powiedziec, ciut na
          > siebie zdana /dodam jeszcze, ze maz nie zabral ze soba naszego dziecka,
          zostalo
          >
          > ono ze mna/ smile)))
          > Ale najpierw trzeba chciec tylek ruszyc do roboty, a nie narzekac. Od
          > wyszukiwania utrudnien jeszcze nikt interesu nie rozkrecil.
          > Pozdrawiam.
          > ps. Jako osoba po 35 roku zycia jestes w rewelacyjnym wieku do zakladania
          firmy
          >
          > i robienia samodzielnej kariery.
          Serdecznie Ci dziękuję, jak już odpisałam powyżej, żadnego męża nie posiadam,
          więc Twoja uwaga jest bardzo na miejscu. Nie mogę zakładać firmy nie mając
          pieniędzy na 700 PLN ZUSu, to chyba każdy jest w stanie zrozumieć. To znaczy,
          wydawało mi się, że każdy, aż do tej pory. Wasze poglądy wydają mi się bardzo
          naiwne, sorry.
          • ekan13 Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 19:09
            Możesz założyć firmę nie mając 700 na ZUS. Po to są min. takie fundusze jak Mikro. Zakładając firmę nie miałam nawet 1 złotówki własnych środków. Własnie pożyczka z Mikro zapewniała mi gotówkę na pierwsze miesiące opłat.
            Potrzebna jest zatem przede wszystkim determinacja. Ja pewnie do dziś nie zdecydowałabym się na własną firmę gdyby nie zmusiło mnie do tego życie i brak perspektyw finansowych na najbliższą przyszłość.
            Z tego co zauważam, ludzi na dzień dobry odstraszają wszystkie papiery, przez które trzeba sie przegryź i brak doradztwa w tym temacie.
            Jeżeli jest dobry pomysł, do którego jesteś na tyle przekonana aby przekonać innych to Alleluja i do przodusmile
            • irini Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 21:23
              ekan13 napisała:

              > Możesz założyć firmę nie mając 700 na ZUS. Po to są min. takie fundusze jak
              Mik
              > ro. Zakładając firmę nie miałam nawet 1 złotówki własnych środków. Własnie
              poży
              > czka z Mikro zapewniała mi gotówkę na pierwsze miesiące opłat.

              Nie rozśmieszajcie mnie. Pożyczki są dla tych, którzy mają z czego je oddawać.
              Przed chwilą zastanawiałam się, czy na początek nie spróbować w Oriflame, ale
              kiedy wyobraziłam sobie te zakupione u nich kosmetyki, doszłam do wniosku, że
              pewnie bym z nimi została. Jakoś nie wydaje mi się, żebym umiała je komuś
              sprzedać.
              • kasik751 Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 21:36
                "Nie rozśmieszajcie mnie. Pożyczki są dla tych, którzy mają z czego je oddawać."
                No wiesz, ale firme zaklada sie po to, zeby zarobic i miec z czego oddac.
                Moja znajoma pozyczyla pieniadze i otworzyla na dworcu glownym, gdzie jest duzy
                przeplyw ludzi, w tym studentow, mala ksiegarenke o profilu szkolno-
                akademickim. Wydawnictwa daly jej ksiazki w komis, wiec nie ponosila kosztow
                towaru, musiala pozyczyc tyle, zeby bylo na lokal, jakies regaly i ten
                nieszczesny zus.
                Oczywiscie, ze nie bylo latwo, ale tylko kilka miesiecy. Bardzo szybko bylo ja
                stac na 2 pracownikow, a lokal powiekszyla o boks obok.

                "Jakoś nie wydaje mi się, żebym umiała je komuś
                > sprzedać."
                To tylko znaczy, ze nie powinnas zajmowac sie sprzedaza albo nie akurat tych
                produktow. Sa inne dziedziny.
                Wiele zalezy od tego jakie stawiamy sobie progi. Czy chce zarobic odpowiednik
                sredniej pensji, czy chce zostac potentatem, czy chce zarobic cokolwiek.
                No i znakomitym kapitalem, jak ktos wczesniej pisal, jest wiedza i umiejetnosci.

                • irini Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 22:02
                  Wiele zalezy od tego jakie stawiamy sobie progi. Czy chce zarobic odpowiednik
                  > sredniej pensji, czy chce zostac potentatem, czy chce zarobic cokolwiek.
                  > No i znakomitym kapitalem, jak ktos wczesniej pisal, jest wiedza i umiejetnosci

                  Ha, ha, ha ... proszę Cię, bo będę musiała zacząć zażywać środki antydepresyjne ...
                  • wlasna_firma Re: Nie rozśmieszajcie mnie 11.06.06, 22:11
                    Irini,
                    Przeraziła Cię konieczność posiadania wiedzy czy umiejętności?
                    Z takim podejściem rzeczywiście nie zaczynaj niczego swojego.
                    Tylko proszę Cię, te dzieci w szkole chociaż naucz trochę a nie olej
                    zupełnie "bo źle Państwo płaci".
                    No i zażyj te środki jeśli masz potrzebę, może będzie lepiej.
                  • olaj Re: Nie rozśmieszajcie mnie 12.06.06, 10:28
                    A z takim podejściem, jakie prezentujesz w swoich wypowiedziach, to
                    rzeczywiście najlepiej dla Ciebie będzie, jak zostaniesz w szkole, nie będziesz
                    się musiała stresować opłatami comiesięcznymi, nie będziesz odpowiedzialna za
                    swoje decyzje, bo ktoś Ci podsunie podstawę programową, nie będziesz musiała
                    się wysilać specjalnie.
                    Są na świecie osoby przedsiębiorcze (jest ryzyko-jest zabawa), które jak widzą
                    przeszkody, to je pokonują i jest reszta, która woli żyć zachowawczo i też
                    chwała im za to.
                    Pozdr
                    Ola
                    CzerwonyKapturek.com.pl
    • reja36 Nie chcialam, ale musialam 11.06.06, 17:00
      Zalozyc swoja firme.
      Nie mialam pieniedzy za to pelno obaw: czy zaplace na ZUS, prus, czynsz, urzad
      skarbowy, wojewodzki itd.
      Pieniadze w grudniu ub. r.dostalam z UPracy (11,500 zl). Starczylo na biurka,
      komputery, i inne drobiazgi niezbedne do wyposazenia biura.
      Zajmuje sie organizacja źrodel finansowania przedsiewziec.
      Nawiazalam wspolprace z roznymi firmami zajmujacymi sie obsluga bezrobotnych.
      To oni podsylaja mi klientow. Ja organizuje im finansowanie: pisze biznesplany,
      zalatwiam pozyczki mikro, a dla niektorych, mozna znalezc jakies fundusze
      unijne (opracowuje projekty).
      Po 1/2 roku nie zamienilabym tej pracy na inna.
      Takze uwaga do wiecznych defetystow: nie jest latwo, ale czy ktos kiedys
      powiedzial, ze moze byc latwo?
      Nie wymyslajcie tez problemow, one same przyjda. Ale jak sie pracuje dla
      kogos to tak zupelnie bezproblemowo?
      Ja bynajmniej nie mialam takiego szczescia.
    • 24milenka Kobietom bardziej opłaca się umowa o pracę! 11.06.06, 19:51
      Przykłady z artykułu są, owszem, budujące.

      Jednak zanim kobiety planujące dzieci zaczną zakładac własną dziełalnosc gospodarczą, powinny na
      sucho przekalkulować, co im sie bardziej oplaca: dzialalnosc gospodarcza czy praca na umowę o pracę.
      Jeśli rozwazymy mozliwosc brania pelnoplatnych zwolnien w czasie ciazy, platnych urlopow
      macierzyńskich, to okaze sie, ze prowadzac dzialalnosc gospodarcza duzo tracimy. W dodatku podczas
      urolpu wychowawczego musimy odprowadzac skladki na ZUS, mimo ze nie osiagamy dochodow.
      Kolejna sprawa: Decydujac sie na praferencyjna skladke na ZUS w wysokosci ok 300zl (zamiast 700zl)
      pamietajmy, ze przysluguje ona tylko przez dwa lata i tylko osobom, ktore wczesniej przez 5 lat nie
      prowadzily dzialalnosci gospodarczej; a ponadto przy obnizonej skladce mamy mniejsze uprawnienia
      do otrzymywania swiadczen z ZUS.

      Warto sie w tym zorientowac, bo mloda kobieta na wlasnej dzialalnosci gospodarczej moze wyjsc
      duuuzo gorzej, niz na pracy na umowe o prace.

      Pozdrawiam
      • wlasna_firma Re: Kobietom bardziej opłaca się umowa o pracę! 11.06.06, 20:24
        Zgadzam się z Tobą.

        Chciałam tylko podkreślić jeszcze raz coś, co bardzo mnie bulwersuje w całym
        systemie wspierania matek prowadzących działalność. Otóż nie do końca jest tak,
        że
        > podczas urolpu wychowawczego musimy odprowadzac skladki na ZUS, mimo ze nie
        osiagamy do
        > chodow.

        My po prostu prawa do tego urlopu nie mamy.
        Poza tym np. mój mąż, też prowadzący działalność nie ma prawa do urlopu na
        opiekę nad żoną po porodzie. Normalnych urlopów też nie ma. Zresztą to nie
        powinno być dziwne - prywatny(a) przedsiębiorca(czyni) wszak zawsze jest w
        pracy wink)))
        • kasik751 Re: Kobietom bardziej opłaca się umowa o pracę! 11.06.06, 20:45
          Po 1 chyba sobie nie wyobrazacie, ze bede Wam tu przedstawiac kalkulacje i sie
          wyliczac ile na co wydaje i ile zarabiam, a tym bardziej pisac poradnikow jak
          wpadlam na pomysl i co robie smile))
          Odnioslam sie krytycznie wylacznie do postawy tej osoby na I (przepraszam, ale
          uciekl mi nick, Irmi?), ktora stwierdzila, ze artykul jest glupi (sic!!!!), bo
          zeby zalozyc firme trzeba placic 700zl skladek zus.
          Otoz to jest wiecej niz 700 w tej chwili i ja zadnych znizek nie mam, ale place
          ten zus od poczatku i staram sie na niego zarobic.

          Czytanie, ze kosztem prowadzenia firmy sa podatki rozwala mnie smile)
          Pozwole sobie nie komentowac smile))
          No moze jednym zdankiem: wiecie kochani, ze podatki sie placi od dochodu?
          A poza tym to jalowa rozmowa- jedni sa obrotni, operwatywni, maja pomysly i
          odwage i zakladaja te firmy, inni nie i juz, wola etat i szefa.
          Ci co zalozyli odnosza sukces badz nie i to tez jest norma.
          Artykul byl o tym, ze da sie, a ja dolaczam, do tych ktorzy chca potwierdzic,
          ze naprawde sie da.
          To moze zachecic tych, ktorzy o czyms takim mysla, a tych, ktorzy i tak nie
          planuja, nie musi.
          Nie widze tu w ogole przedmiotu spornego.
          I serdecznie gratuluje dziewczynom z artykulu smile
          I sobie i ekan13 tez smile)))
          • wlasna_firma Re: Kobietom bardziej opłaca się umowa o pracę! 11.06.06, 21:10
            Kasik,
            też Ci gratuluję, rozumiem, że masz dużo pieniędzy, zleceń moc, wszystko idzie
            dobrze i po myśli. Wpadłaś na świetny pomysł, zrobiłaś biznes bez niczyjej
            pomocy, jesteś wspaniała.
            Nie każdy jest tak wspaniały jak Ty i wcale nie dlatego, że cytując
            Ciebie "chodzi o to, zeby wcale nie placic zusu - o to, ze nie
            chcesz byc ubezpieczona ani Ty, ani Twoja rodzina". To mi się wydało sporne,
            nie zaś kwestia różnic w operatywności u ludzi.
            Nie lubię postawy roszczeniowej ale przykładania swojej miary do wszystkich też
            nie uwielbiam. Zwłaszcza, że, jak już pisałam, takie artykuły często mijają się
            z prawdą podobnie, jak i opowieści o świetnej kondycji prowadzonej przez siebie
            firmy.
            Za to są na pewno dobrą reklamą dla osób, które się w nich wypowiadają.
            • kasik751 Re: Kobietom bardziej opłaca się umowa o pracę! 11.06.06, 21:20
              No wiesz, ja sie raczej nie promuje, bo o mnie tam nie pisali.
              Gdyby to byl watek o mankamentach prowadzenia firmy, tez mialabym co napisac smile
              Ale po prostu watek jest o czym innym smile
              Mysle, ze nie przykladam swojej miary, bo nie twierdze, ze kazdemu zawsze i
              wszystko sie uda. Wrecz przeciwnie, nie moga wszyscy miec przeciez firm, prawda?
              Natomiast jestem oponentem bezwzglednym postaw z gory krytycznych, nie tylko
              dot. firm, ale zycia i ludzi w ogole.
              Jesli chodzi o kondycje firm, to nie rozumiem dlaczego zakladac, ze na pewno
              prosperuja zle albo tak sobie. Ja widze wokol siebie mase firm, ktore odniosly
              sukces na lokalna czy wieksza skale i przeciez ktos te firmy otworzyl, ludzie
              czyli, prawda?
              • wlasna_firma Re: Kobietom bardziej opłaca się umowa o pracę! 11.06.06, 21:31
                kasik751 napisała:

                > Natomiast jestem oponentem bezwzglednym postaw z gory krytycznych, nie tylko
                > dot. firm, ale zycia i ludzi w ogole.

                No, przyznaję, ja też. Jakoś mnie chyba uderzyło z tym zusem i dlatego tak
                odpowiedziałam.

                > Jesli chodzi o kondycje firm, to nie rozumiem dlaczego zakladac, ze na pewno
                > prosperuja zle albo tak sobie. Ja widze wokol siebie mase firm, ktore
                odniosly sukces na lokalna czy wieksza skale i przeciez ktos te firmy otworzyl,
                ludzie czyli, prawda?

                Ja niestety mam inną perspektywę - dużo firm moich znajomych toczy się na
                granicy opłacalności. Są to zarówno firmy średnio-większe, jak i małe. Na
                zewnątrz wyglądają nieźle. Żeby rozkręcić firmę i zarobić trzeba mieć
                pieniądze, bardzo dużo czasu i sił. Naprawdę powątpiewam czy to takie idealne
                rozwiązanie dla matki dzieciom smile Oczywiście nie mówię o zatrudnieniu się na
                zlecenia ale o własnym biznesie budowanym od podstaw.
                • kasik751 Re: Kobietom bardziej opłaca się umowa o pracę! 11.06.06, 21:45
                  No bo sprawa jest zlozona, zgadzam sie. Ja akurat znam przyklady sukcesu i to
                  wiele przykladow, wiec jestem nastrojona optymistycznie.
                  Jesli chodzi o prace dla mamy z dziecmi mysle, ze to super rozwiazanie o ile
                  sie taka wlasnie firme zalozy, ktora takie mozliwosci stworzy w krotkim czasie,
                  badz stwarza od razu, zeby tych dzieci nie zaniedbywac. Ktoras z tym dziewczyn
                  z artykulu pisala wyraznie, ze tlumaczyla kosztem snu, wiec pewnie byla niezle
                  zajechana, no ale tak wybrala. Nikt nie mowi, ze dzialalnosc to raj na ziemi.

                  U mnie sprawa byla trywialnie prosta - z pewnych powodow nie bylo w ogole dla
                  mnie miejsca na rynku pracy, poniewaz interesowala mnie praca wylacznie na pol
                  etatu i to w dosc luzno dobranych porach.
                  Co bylo proste? Brak wyboru smile
                  Musialam cos z tym fantem zrobic, a bylam zdeterminowana i jest ok. Czas pokaze
                  jak to sie potoczy np. za 10 lat, bo tego nie wiem oczywiscie smile
      • reja36 Re: Kobietom bardziej opłaca się umowa o pracę! 12.06.06, 08:04
        Alez oczywiscie ze lepiej jest miec umowe o prace zwlaszcza gdy sie planuje
        ciaze!!
        Ja jednak mialam z tym pewien problem: nikt mnie nie chcial zatrudnic!!
        a ci pracodawcy co "mysleli" to dawali takie warunki, ze szkoda mowic!, a w
        koncu i tak odpowiadali negatywnie.
        Efekt byl taki, ze musialam zalozyc cos swojego, bo niestety maz by nas nie
        utrzymal.
        Pieniadze na start zalatwilam w UPracy. I tez niech mi nikt nie wmawia o
        jakichs "korzysciach" dla pani. Panie tam pracujace to malolatki i mam
        wrazenie, ze jakbym im cos zaproponowala, to dopiero by wpadly w panike!
        1/2 roku za mna. Suma sumarum mysle, ze to, ze pracodawcy mnie olewali bylo
        chyba najlepsze, co mogli dla mnie zrobic!
        Pewnie bym sie nigdy nie zdecydowala na dzialalnosc (zawsze uwazalam, ze nie
        mam duszy przedsiebiorcy), gdyby miejsc pracy bylo pod dostatkiem. A tak:
        oczywiscie ze mam problemy, ale ktoz ich nie ma?
      • lolinka2 Re: Kobietom bardziej opłaca się umowa o pracę! 31.07.06, 11:08
        Ale zaciska zęby i funkcjonuje a lepsze to niż stanie w kolejce po zasiłek albo
        biadolenie.
        Mając firmę przetrwałam bez zwolnień ciążę z definicji zagrożoną, urodziłam
        dziecko, karmię piersią choć nie ma mnie w domu 8-12 godzin... Da się? A owszem.
    • majowa-panna Re: Moja firma to ja 11.06.06, 20:56
      jeśli chodzi o koszty to nie skupiajcie się tylko na zusie... wiecie ile
      kosztuje miesięcznie właściciela e-sklepu możliwość płacenia przez klientów
      sklepu internetowego kartą? minimum 500 zł...
      • kasik751 Re: Moja firma to ja 11.06.06, 21:13
        Czytalam gdzies kiedys, ze e-sklepy w Polsce rozwijaja sie dosc dlugo i
        zaczynaja zarabiac na siebie po 2 latach. Nie wiem czy to nadal aktualne dane,
        bo ta branza rozwija sie lawinowo, ale jesli tak jest, to sklep internetowy wg
        mnie nie jest opcja dla kogos, kto nie ma zadnych dochodow i potrzebuje
        zarabiac natychmiast. Wtedy, jesli ktos oczywiscie jest zdeterminowany, zeby
        zalozyc firme, raczej powinien szukac innych pomyslow.
        W kazdym razie faktem jest, ze coraz powszechniejszy dostep do internetu i
        ogolnie komputeryzacja stwarza ogromne mozliwosci.
        Ja musze przyznac, ze na pewno nie robilambym tego, co robie, gdyby nie
        pojawilo sie w moim domu pewnego dnia stale lacze.
        I nie wiem co bym robila, moze nic smile
        Mysle, ze moge polecic program Mlodkowskiego "firma" na tvn24, bo z tego, co
        sie przyjrzalam, a wiem na pewno, dosc realnie przestawiaja koszty i mozliwosci
        prowadzenia roznych dzialalnosci.
        • olaj Re: Moja firma to ja 12.06.06, 10:18
          Oczywiście, założenie każdego sklepu wymaga inwestycji, czy jest w realu czy w
          internecie. Zarabiać można od razu chyba tylko w usługach - tłumaczenie,
          grafika,pośrednictwo nie wymagają jakichś szczególnych nakładów na początek.
          OLa
      • olaj Re: Moja firma to ja 12.06.06, 10:11
        majowa-panno, bardzo mnie ciekawi, skąd masz takie informacje.
        Mam sklep internetowy i przyjmuję płatności kartą, ale kwota, o której piszesz,
        jest przedziwna...
        Pozdr
        Ola
    • irlik.monika To artykuł o mnie :-) 11.06.06, 21:31
      Tylko mi na razie idzie wolno. Jednak jak nie ma ci kto zostac przy dzieciach
      to jest trudno. Na razie szukamy pracowników dorywczych www.infant.pl
    • magdalaena1977 Re: Moja firma to ja 12.06.06, 01:42
      Ma wrażenie, że niezależnie od społecznego wyboru (zostanie z dzieckiem), własna
      firma to straszne ograniczenie rozwoju zawodowego człowieka - tj. sprawdza się
      tylko przy niektórych pracach. Owszem dla tłumacza, artysty, handlowca - to
      świetny wybór, ale większość znanych mi ciekawych zawodów wymaga jednak
      kooperacji na większą skalę czy inwestycji przekraczających możliwości jednej
      osoby. Na ile wiem, prowadzenie własnej firmy wymaga także zaangażowania się w
      znacznym stopniu w marketing, szukanie klientów itp. a praca najemna pozwala
      zajęcie się meritum przez cały czas.
      Spróbowaliby napisać coś takiego o pracowniku naukowym, prawniku, inżynierze,
      historyku, lekarzu itp.
      Oczywiście każdy z nich może rzucić zarejestrować działalność gospodarczą, ale
      to będzie trochę tak jakby otworzył sklepik z marchewką.
    • barbarakorcala Moja firma to ja 12.06.06, 06:33
      A mnie ten artykul przypadl do gustu.Mam ostatnio ochote na dziecko, ale
      obawiam sie czy nie bede musiala zrezygnowac z pracy. Pracuje popoludniami i
      wieczorami,kiedy przedszkola sa pozamykane, a maz nie wrocil jeszcze z pracy. W
      miejscu, gdzie mieszkam nie ma systemu baby-sitter, a jesli juz kogos sie
      znajdzie, to koszt na godzine przekracza dochod. Dlatego nie wiedzialam co
      myslec o posiadaniu potomstwa, kiedy pensje nie wystarczaja na godne ich
      wychowywanie. I dlatego wlasnie ten artykuj wlal duzo optymizmu w moja
      dusze.wierze, ze z samozaparciem bede w stanie sobie poradzic. Bardzo Wam
      dziekuje!
    • wieslaw_st Wiecie co jest najbardziej dołujące w e-biznesie? 12.06.06, 06:54
      Ta cholerna ignorancja większości internautów.
      Większość ludzi nie wie, że na e-maile się odpowiada. Zwłaszcza wtedy gdy się
      zamówiło ofertę. Zwyczajnie się klika "odpowiedz" i pisze się: "dziekuję, nie
      jestem zainteresowany (-wana)".
      Większość ludzi o tym nie wie. Uważają, że jeśli im coś nie pasuje to nie
      odpowiadają.
      Odpowiedź poprzez brak odpowiedzi.
      A już zupełnie śmieszne są firmy podające swój adres. Wysyłasz list i....
      odpowiedż zwrotna, że skrzynka jest zapchana.
      Ot miesięcy nikt ta nie zaglądał!!!
      Ale to tkwi w głowach. Tego nie zmieni dostępnośc internetu, jego cena,
      szybkość transferu.
      Do tego trzeba dorosnąć.
      • dzisijutro A jakie sa Wasze pomysly? 12.06.06, 10:20
        Jakie sa Wasze pomysly na taka dzialalnosc? Bo do tej pory padlo malo
        konkretnych drog:
        - e-sklep (wymagania: znajomosc jakiejkolwiek branzy ktora moze sie sprzedawac
        (ksiazki, ubrania, itp)
        -wlasne rekodzielo (i byc moze jego sprzedaz przez e-sklep lub aukcje
        internetowe) (wymagania: zdolne rece)
        - tlumacznia (wymagania: jezyki na bardzo dobrnym poziomie)
        - doradctwo (ktos mowil o tym ze zajmuje sie "organizacja źrodel finansowania
        przedsiewziec", wymagania: wiedza prawnicza)
        co jeszcze Wam przychodzi do glowy?
        • olaj Re: A jakie sa Wasze pomysly? 12.06.06, 10:33
          pośrednictwo
          research
          projektowanie czegokolwiek
          pisanie książek
          prowadzenie e-kursów
          korekty
          kręcenie filmów
          pisanie scenariuszy
          malowanie obrazów
          wirtualne galerie
          założenie portalu/vortalu
          ito itd
    • agpagp Re: Moja firma to ja 12.06.06, 10:16
      A ja jestem samotna matką z córeczką lat 4. I tez bardzo poważnie myślę o
      swojej firmie. Pracuję na umowę o dzieło więc tak naprawdę nic z tego nie mam.
      Nie mam tylko pojecia w jaki sposob uda mi się pogodzić córkę, pracę
      (obliczyłam że będę musiała poszukać dodatkowych zleceń co raczej nie bedzie
      problemem) i studia które chcę rozpocząc nie odpuszczając przy tym angielskiego
      i treningów na kregielni. teraz jeszcze mam wsparcie rodziców ale oni oboje
      pracują i musze być bardzo elestyczna z pozostawianiem małej. Przeraża mnie
      myśl że będe musiała się od nich wyprowadzić o zaczać wszystko sama. Ogarnąc to
      wszystko bez pomocy drugiej osoby. Wydaje się ze samotne matki maja troszke
      gorzej.
    • zonkakrzysia1 Re: Moja firma to ja 12.06.06, 14:41
      własna firma to jest wolność właśnie staram sie o otworzenie swojego sklepu ale
      to początki
      • blekitnykoralik Re: Moja firma to ja 12.06.06, 19:31
        Uważam,że prowadzenie własnego biznesu przy małych dzieciach jest bardzo, bardzo
        trudne, a już rozbujać tę firmę, żeby dobrze prosperowała, jest prawie
        niemożliwe, ale wierzę, że może się komuś udać. Wiem, bo mam firmę. Narazie
        idzie Ale jeszcze gorsze jest dla mnie zastanawianie się, w jaki sposób mam
        powiedzieć szefowi, że jestem w ciąży, albo odrzucanie mojej oferty
        pracy,ponieważ mam dzieci. Własna firma pozwala na poważne traktowanie kobiety
        jako wykonawcy. Liczy się to co robię, jak robię, za ile i takie tam, a nie moje
        osobiste sprawy. Kobiety są często zbyt mało pewne siebie, dlatego uważam, że
        ten artykuł to dobry pomysł. Jeśli nie firma (koszty), to można robić coś na
        dzieło, na początku próbować rynek, obserwować, wykorzystywać swoje
        doświadczenia z pracy. I jeśli się marzy o tej swojej firmie, to i przy
        dzieciach powoli coś można zacząć robić, a przecież dzieci tak szybko rosnąsmile
        • kuczynska78 Re: Moja firma to ja 13.06.06, 15:01
          Oczywiscie, że jest trudne, ale nie niemozliwe. W moim przypadku wiele rzeczy
          odbywa się kosztem snu. Prowadzę sklep internetowy-www.szafamalucha.pl
          Zaistniałam na rynku dokładnie rok temu. Od tego czasu stale powieksza sie moja
          liczba klientów. Nie mam opiekunki do dzieci. Starsza córka chodzi do
          przedszkola, młodsza jest ze mną. Razem z nia pakuje paczki, wystawiam faktury,
          gdy sie bawi sama, lub czekam jak uśnie. Wtedy tez wrzucam towar do sklepu.
          Reszte robię nocą. Płacę cały zus. Ksiegowość robię sama, nie zlecam
          nikomu-jestem na książce. Jesli czegoś nie wiem, to dzwonię do znajomej
          ksiegowej, jadę do Urzedu Skarbowego z pytaniem. Nie zamieniłabym tej pracy na
          żadną inną. Zarabiam więcej niż wiekszośc koleżanke po studiach w Szczecinie,
          oczywiscie tych które znalazły prace. Ich srednia pensja to 600-700 zł na rekę.

          Pozdrawiam
          Aga
          www.szafamalucha.pl
    • vovovo1 Re: Moja firma to ja 31.07.06, 09:46
      www.szukaszwrazen.pl/?click=3ac451f96f17c56c0a475c4444d31b32
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka