margosia.kr
10.06.06, 15:39
naprawdę mając po prawie 60 lat, dorosłe dzieci, wnuki nie warto być ze
sobą ? Nawet bez miłości, ale z przyjaźnią, z szacunkiem do wspólnie
spędzonych lat ? Czy najważniejszy w życiu jest ten poryw serca ?
I nie chodzi mi wybitnie o nich, ale właśnie ich rozwód natchnął mnie do
różnych przemyśleń.
Myślałam, że w starszym wieku pragnie się stabilizacji, bycia z osobą, z
którą przez wiele lat dzieliło się radości i smutki. Z którą się wychowywało
dzieci i która jest całkiem fajnym człowiekiem. Pomijam w swoich rozważaniach
sytuacje rodzin patologicznych. Chodzi mi o normalne, fajne małżeństwa.
Pozdrawiam - Młagosia