Dwa dnie temu o maly wlos samochu nie potracil mojego meza na PASACH. Na
szczescie auto zatrzymalo sie ok 10cm od jego nog...wina byla kierowcy.
I wiecie co? po tym wydarzeniu wieczorem w domu zdalam sobie sprawe,ze bylam
zla zona dla mojego meza. Wiecznie nadasana, zimna i krzyczalam z byle
powodu...Dopiero to zdarzenie uswiadomilo mi, jak bardzo kocham meza (czasami
o tym zapominalam)ile dla mnie znaczy.
Zmienilam nastawienie do naszego malzenstwa, do niego...i sama tez
postanowilam sie wyciszyc i byc lepsza...
Uwazam,ze czasami takie zdarzenie moze otworzyc nam oczy, dostrzec zalety
innych osob lub ukazac nasze wady i slabosci.
Mi pomoga naprawdzic realacje z mezem nie zawsze bylo dobrze...teraz wierze
ze bedzie
pozdr serdecznie w ten cieply piatkowy ranek