gosiula81
03.07.06, 12:40
Od ponad dwóch lat jesteśmy w posiadaniu suczki - Pusi. Zawsze była ona dla
nas oczkiem w glowie - jak dziecko. Dla mnie nadal jest, ale od jakiegos
czasu zauwazylam, ze maz przestal sie nia interesowac, wychodzenie z nia na
dwor jest kara, nie daje jej jesc, nie lubi sie z nia bawic, nie okazuje jej
czułości jak kiedys. A dzis powiedzial mi, ze moglby ja uspic i by nie
plakal, ze dla niego to obojetne czy Pusia bedzie z nami czy nie. Tak mi sie
zrobilo przykro, ze nie wiecie. Zaraz po tym Pusia do nas przybiegla i tak
bardzo sie cieszyla na nasz widok, az piszczala i skakala. A mi sie lezka
zakrecila w oku. Mówił potem, ze mowil to po zlosci (bo lekko sie
pokłócilismy), ze zartowal, ale sama nie wiem czy mowil prawde.