Dodaj do ulubionych

ratunku...co ja mam zrobic

05.07.06, 08:50
Witajcie, mam straszną sytuacje.
Mam dziecko, męza wariata.
Wczoraj to dał popis.Wkurzył się dzieckiem, nasze dziecko zasypia ok.połnocy.
Po pracy odespał sobie do 21.30 a pozniej wstał na kompa.Dziecko nie chciało
spac, było juz ok 23.30, a miał robotę, z pracy dokonczyc coś, przynosi
zlecenia do domu. bo w pracy nie wyrabia się poprostu, taki nawał.
Ale do rzeczy.Mnie też dziecko zdenerwowało, bo tak nic zrobic nie zrobię w
ciągu dnia, ma 2 lata, wiec juz nie spi w dzień.Trudno mi cokolwiek zrobic,
nie mam znikąd pomocy, dziecko nie mam gdzie zostawic na chwilę.
Wcozraj po mieisacu znaleźliśmy czas na seks.Kochaliśmy się, dziecko nagle
wstało, płakało.Z płaczu zaczęło wymiotowac, z seksu wyszły nici. Nie
dokonczylismy bo nie mieliśmy już prezerwatywy. Wkurzyłam się mąz też, a
pozniej nie mógł dokonczyc pracy na następny dzień, bo godz 1 w nocy a
dziecko nadal nie śpi, kłócimy się. Z tego wszystkiego wyszła awantura ze on
po nocach musi robic prace, pracuje po 18 godzin na dobe, nie spi prawie i
jeszcze my mu na głowie siedzimy. Rozwalił łózeczko dziecka i wyszedł.
Wrócił po 2 godzinach, ja juz nei wiem co mam robic, chciałabym oddac
dzieckochocoaż na kilka godzin babci, czy komukolwiek, ale nie mam nikogo.
Nie mogę nawet sie wykąpac, nie mówiąc o gotowaniu.Dziecko płacze jak na
chwile wyjde do kuchni czy łazienki.Jestem tak zestresowana, nie moge dłuzej
trak zyc.Maż mnie wykańcza, jestesmy zmęczeni tym wszystkim.A na dodatek
wynajmujemy tylko pokoj, nie mamy miejsca i siedzimy sobie na glowie.
Maż powiedział ze skłąda pozew o rozwód, bo zniszczyłam mu zycie, nie wiem co
ma na mysli...cy dziecko(to nie wpadka, planowane od kilku lat), jak
mieszkalismy u jego rodziców mielismy swobode, duzo miejsca, ale nie bylo
dziecka, za to było wspaniale.Dziecko pokrzyżowało mu plany, tylko nie wiem
jakie...bo żadnych nie ma.Masło zarabia, nie mozemy sobie kupic mieszkania,
nie stac nas na nic, zyjemy od miesiaca do miesiaca w pogarszającej się coraz
bardziej sytuacji...
Nie kocham go jak jestem zdenerwowana, jak mi przejdzie to chyba cos jeszcze
zostało, czuję ze on mnie nie kocha w ogóle.W seksie mnie nie całuje nawet, a
jak go poproszę to zaraz aantura ze się czepiam. Mam ochotę go zdradzic za
towszystko, ale wiem ze ja juz do niego po zdradzie nie wrócę, byłoby mi źle
z tym.Co zrobic?
Obserwuj wątek
    • eva123 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 08:57
      ??? to juz chyba koniec milosci, zostaw go, zal mi dziecka bo pewnie przez te
      nerwowa atmosfere w domu jest takie nerwowe i rozkapryszone. dla mnie to
      dziwne, ze dwulatek (ktory nie spi w dzien) chodzi spac po polnocy... jesli go
      jednak kochasz to stan na glowie i ratuj to co jeszcze zostalo, jesli nie to
      sie rozstancie. jest jeszcze czas aby ulozyc sobie zycie na nowo...
    • madziaaaa Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 08:59
      a nie możecie wrócić do teściów? a kasę przeznaczoną na wynajem odkładać?
      Generalnie niefajnie, typowy syndrom kryzysu pierwszego dziecka.Nie miałam tego
      problemu, bo moje dziecko w tym wieku spało jeszcze 2 razy dziennie.Na pewno
      mały przyzwyczaił się do Ciebie, powinnas popracować trochę nad Waszymi
      rozłąkami, może niania, może babcia na kilka godzin w tygodniu?
      • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:02
        ryczę cały czas, wiem ze rozstanie z męzem zrobiłoby dobrze dla mnie i dla
        dziecka.Ja powiedziałam ze będzie musiał oddac nam częsc wypłaty, bo ja nie
        pracuję, nie mam gdzie się podizac, to odpowiedział co mnei to interesuje. Co
        ja mam zrobic, bo juz siwieje i włosy mi wypadają.
        • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:06
          Jeśłi chodzi o seks, zawsze było nam wspaniale,ale teraz to tragedia, nie ma
          uczuc mieęzy nami żadnych, nie mamy czasu dla siebie wiem ze to z tego wynika.
          Ciągle czekamy nas seks po nocach(bo inaczej nie ma kiedy), a tu jeszcze z
          dzieckieem u boku, musi zasnąc koło mnie, więc na jednym łóżku wszyscy.Teraz to
          już nie ma łóżeczka, bo połamane, nie wiem juz...co robic, ręce opadają, nie
          mam wsparcia u nikogo kompletnie.
          • triss_merigold6 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:09
            Drewniane da się pewnie poskładać do kupy. A dziecko powinno być już dawno
            przyzwyczajone do spania samodzielnie. Ja się nie dziwię, że seks z dzieckiem
            pod ręką to jakaś porażka. Pozbieraj się trochę do kupy i zrób jakiś plan
            działania.
        • triss_merigold6 Głupoty gadasz 05.07.06, 09:07
          Sorry ale głupoty opowiadasz. Rozstanie z mężem zrobiłoby Ci fatalnie biorąc
          pod uwagę, że w aktualnej sytuacji sobie nie radzisz. Dziecko do żłobka, Ty do
          pracy. Wiecej kasy bedzie, wyluzujesz wśród ludzi, oderwiesz się od domu.

          A zdrada w Twojej sytuacji to najdurniejsza rzecz jaką mogłabyś zrobić. Nie
          dlatego, że zdrada niemoralna tylko dlatego, że Cię psychicznie i emocjonalnie
          dobije.
    • triss_merigold6 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:05
      Po kolei:
      - dwulatek powinien być już w miarę samodzielny i nie przyklejony non-stop do
      rodzica. Skoro nie masz babci czy opiekunki to pomyśl o żłobku od jesieni.
      Dziecku się zsocjalizuje a Ty mozesz poszukać jakiejś pracy. Zasypianie
      dwulatka o północy to jakiś horror, koniecznie musicie przestawić dziecku
      grafik.
      - wynajem pokoju to może niedobry pomysł? Może faktycznie lepiej wrócić do
      teściów, może taniej Wam wyjdzie?
      - co do nocnej awantury... hm... rozumiem faceta. Niedospany, seksu brak, jak
      się trafiło to bez zakończenia.. święty by się wk...ił.
      Siedzenie sobie na głowie męczy wszystkich a osobę pracującą najbardziej.
      Uspokój się, rozejrzyj za pracą i najwyższy czas usamodzielniać dziecko.
      • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:08
        triss_merigold6 napisała:

        > Po kolei:
        > - dwulatek powinien być już w miarę samodzielny i nie przyklejony non-stop do
        > rodzica. Skoro nie masz babci czy opiekunki to pomyśl o żłobku od jesieni.
        > Dziecku się zsocjalizuje a Ty mozesz poszukać jakiejś pracy. Zasypianie
        > dwulatka o północy to jakiś horror, koniecznie musicie przestawić dziecku
        > grafik.
        > - wynajem pokoju to może niedobry pomysł? Może faktycznie lepiej wrócić do
        > teściów, może taniej Wam wyjdzie?
        > - co do nocnej awantury... hm... rozumiem faceta. Niedospany, seksu brak, jak
        > się trafiło to bez zakończenia.. święty by się wk...ił.
        > Siedzenie sobie na głowie męczy wszystkich a osobę pracującą najbardziej.
        > Uspokój się, rozejrzyj za pracą i najwyższy czas usamodzielniać dziecko.


        wiem, dziecko pojdzie do zlobka, zapisane. Tylko nie wierzę w to ze znjadę
        pracę w tych godzinach co złobek, na męża nie mam co liczyc, pracuje do 19.
        Albo będę miała szczęscie albo nie z pracą.
        • triss_merigold6 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:10
          To najpierw poszukaj a potem mów czy nie znajdziesz. Może znajdziesz? Jak Ty
          bedziesz miała pracę to kwestia godzin pracy męża jest do dyskusji i ustalenia,
          na razie masz niewielkie pole manewru.
          • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:15
            triss_merigold6 napisała:

            > To najpierw poszukaj a potem mów czy nie znajdziesz. Może znajdziesz? Jak Ty
            > bedziesz miała pracę to kwestia godzin pracy męża jest do dyskusji i
            ustalenia,
            >
            > na razie masz niewielkie pole manewru.

            wiem, nie mam narazie szansy normalnego zycia.Marzę o pracy od dawna. Niestety
            nie znalazłam, wysyłam nieraz cV ale nikt nie odzywa się od roku, półtora.
            Brakuje nam gotówki, dlatego też jest z tego powodu źle.
            Wczoraj to mąz zadzownił i powiedział ze rozbije się samochodem, ostatni raz go
            widze itp. Ale wrócił, denerwowałam się cały czas, chociaż wczoraj go
            znienawidziłam za to łóżeczko co rozwalił i awantury.
            • wisienka78 Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 11:40
              wiem, nie mam narazie szansy normalnego zycia.Marzę o pracy od dawna. Niestety
              > nie znalazłam, wysyłam nieraz cV ale nikt nie odzywa się od roku, półtora.
              > Brakuje nam gotówki, dlatego też jest z tego powodu źle.

              Wysylasz CV, ale to nie wszystko, co jakis czas mozna sie przypomniec i zadzwonic i spytac czy oferta nadal aktualna, ze czekasz na telefon od nich itd...
              Pracodawca uswiadomi sobie ze zalezy Tobie na pracy i nawet gdy przyjmie kogos innego a ten sie powiedzmy nie sprawdzi to potem prawdopodobnie zadzwoni do
              tego, kto mu najbardziej utkwił w pamięci.
      • joanna266 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:12
        no ja osobiscie bym sie bała faceta ,ktory rozwala dzieciece łozeczko.brak
        seksu i niewyspanie jak dla mnie wogole takiego zachowania nie tłumacza.
        • madziaaaa Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:15
          no jak mnie by gość powiedział, że nie obchodzi go, gdzie się z dzieckiem
          podziejesz, to bym go wywalił na zbity pysk.No sorry.Nie możecie wrócić do
          teściów?
          • triss_merigold6 Taaak? 05.07.06, 09:48
            Wywaliłabyś? Bez pracy i wynajmowanym kącie? Ciekawe... Jak go, przepraszam,
            wywalić skoro płaci za wynajem?
            Realizmu trochę. Praca to podstawa niezależności, dopiero majac mozliwość
            utrzymania się można dyskutować o tym co panu małżonkowi zrobić i w jakiej
            postaci.
            • madziaaaa Triss 05.07.06, 10:01
              nie znasz mnie. Ja naprawdę bym tak zrobiła. Na dziecko łożyć musi to
              obowiązek.Szukałabym rozwiązania. Jeśli i tak nie pracuje niech jedzie do
              rodziców, teściów. Na pewno nie pozwolołabym, żeby tak do mnie mąż powiedział.
              To co, ma się przed nim płaszczyć, bo daje jej kasę? No sorry! Ma być z tego
              powodu uległa jak baranek?
              Wszystko zależy od charakteru. Wiem, jak ja bym zrobiła.
              • triss_merigold6 Re: Triss 05.07.06, 10:12
                Wierzę. Owszem na dziecko musi łożyć ale zanim wyegzekwujesz alimenty - przy
                złośliwych zagrywkach - parę lat może minąć a jeść trzeba.
                Mam wrażenie, że tutaj obie strony wariują z ciasnoty, braku odpoczynku i
                problemów finansowych więc pójście autorki wątku do pracy jest najlepszym
                wyjściem. Przy dwóch pensjach można wynająć coś większego niż klita.
                W zlości można mase przykrych i nieprzemyslanych rzeczy powiedzieć a potem
                żałować tylko przyznać sie głupio.
                • madziaaaa Re: Triss 05.07.06, 10:33
                  Zgadzam się w 100%
    • wenus2006 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:13
      nie ma się co dziwić ,że wszyscy w tym małym pokoju wariujecie!po pierwsze
      zacznij wszystko od początku.A początek to dziecko.Jak 2-letnie dziecko , nie
      śpiąc w dzień chodzi o 24? Szok, mój w tym wieeku czasami nie sypiał w dzień i
      wtedy padał o 19!
      Musisz wprowadzić jakieś zasady do tego chaosu, musisz cos postanowić, zebrać
      się w sobie.
      1.Pora spania dziecka
      2.Podrzucanie małego babciom, dziadkom, ciociom itd (musisz odetchnąć)
      3.Rozmowa , ciepła ,spokojna z mężem
      Nie wierzę w to,że on żałuje małżeństwa , potomka itd On po prostu nie
      wyrabia!Wraca do ciasnego pokoiku, chce pracować, a mały chodzi spać później niz
      niejeden dorosły?! No wybacz, ale Ty sobie nie radzisz z dzieckiem
      Weź sie w garść, byka za rogi i będzie ok
      Pozdrawiam papa
      • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:18
        wenus2006 napisała:

        > nie ma się co dziwić ,że wszyscy w tym małym pokoju wariujecie!po pierwsze
        > zacznij wszystko od początku.A początek to dziecko.Jak 2-letnie dziecko , nie
        > śpiąc w dzień chodzi o 24? Szok, mój w tym wieeku czasami nie sypiał w dzień i
        > wtedy padał o 19!
        > Musisz wprowadzić jakieś zasady do tego chaosu, musisz cos postanowić, zebrać
        > się w sobie.
        > 1.Pora spania dziecka
        > 2.Podrzucanie małego babciom, dziadkom, ciociom itd (musisz odetchnąć)
        > 3.Rozmowa , ciepła ,spokojna z mężem
        > Nie wierzę w to,że on żałuje małżeństwa , potomka itd On po prostu nie
        > wyrabia!Wraca do ciasnego pokoiku, chce pracować, a mały chodzi spać później
        ni
        > z
        > niejeden dorosły?! No wybacz, ale Ty sobie nie radzisz z dzieckiem
        > Weź sie w garść, byka za rogi i będzie ok
        > Pozdrawiam papa

        tak własnie wraca do małęgo pokoju zmęczony, nie ma seksu, awantury, dziecko do
        połnocy codziennie, seks z dzieckiem, no wcale się nie dziwię jemu, ale
        dlaczego tak się mści na meblach, nie wiem, krzyczał ze ja go wyciągnełam na
        wynajem, ze mu zycie zmarnowałam.Teraz nie mamy poworotu do teściów, nie ma tam
        pracy, tutaj jest.Taka ze utrzymac się utrzyammy ale nic więcej.U teściów nie
        ma pracy, nie wiem co byśmy jedli.
    • madziaaaa Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 09:23
      lepiej, że się wyładowuje na meblach niż na Was. Szukaj więc Ty pracy, bo
      zwarjujecie oboje i zniszczycie związek.
    • kalatula Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:10
      tak tylko spytam o której z dzieckiem rano wstajesz? Nie jest przypadkiem tak, że rano mąż idzie do pracy a Wy z dzieckiem dosypiacie? Chyba nie masz w domu małego Napoleona, jak dziecko obudzisz ok 8 to ok 20 powinno w tym wieku zasypiać na stojąco. Spróbuj, warto!
      • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:13
        dziecko wstaje zazwyczaj 7, 7.30, a ja o 6 nawet.Dziwne to jest ze dizekco tak
        długo moze wytrzyamc bez snu.Byłam nawet u lekarza i nie stwierdził nic,.
        • aureliana Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:17
          moze zakomunikuj mezowi, ze ty tez wariujesz bez seksu, na tak malej powierzchni
          w 3 osoby to musi byc nie do ujechania. daj mu sygnal, ze cchesz wrocic do
          pracy, szukaj intensywnie, zapewnij go, ze dzieciak pojdzie do zlobka i bedzie
          lepiej...
          nie miej do niego pretensji za wybuch zlosci. nerwusy tak maja, palnie cos w
          wscieklosci i tyle. powiedz mu, ze ty tez jestes zla... szukaj pracy,
          wynajmiecie cos wiekszego, ty bedziesz miala wlasna przestrzen, on tez i bedzie
          lepiej...
          • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:19
            aureliana napisała:

            > moze zakomunikuj mezowi, ze ty tez wariujesz bez seksu, na tak malej
            powierzchn
            > i
            > w 3 osoby to musi byc nie do ujechania. daj mu sygnal, ze cchesz wrocic do
            > pracy, szukaj intensywnie, zapewnij go, ze dzieciak pojdzie do zlobka i bedzie
            > lepiej...
            > nie miej do niego pretensji za wybuch zlosci. nerwusy tak maja, palnie cos w
            > wscieklosci i tyle. powiedz mu, ze ty tez jestes zla... szukaj pracy,
            > wynajmiecie cos wiekszego, ty bedziesz miala wlasna przestrzen, on tez i
            bedzie
            > lepiej...




            juz mu tak mówiłamm, a on na to ze nie wierzy w to za długo to trwa, ma dosc,
            ja też
            • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:20
              powiedział ze gdyby nie dziecko to odszedłby ode mnie.Wyjechał do rodziców.
              • oneway9 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:29
                posluchaj triss, wg mnie ma absolutna racje, to co mowisz, ze chcesz zrobic
                jest bez sensu, ale to sa emocje,
              • triss_merigold6 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:30
                Będę okrutna ale zrobiłabym to samo. Ciasnota, brak seksu, ryczący i niespiący
                normalnie dwulatek, brak kasy, płacząca pani... nic tylko walnąć drzwiami i
                jechać do Irlandii.
                Zbierz się do kupy, przestań mazać, ustaw dziecku grafik i rytm bardziej
                sensowny i praca. Praca koniecznie, jakakolwiek, sezonowa, cokolwiek.
    • asiawit Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:24
      hejka!! zgadzam się z dziewczynami musisz wziaść się w garść... Mały do złobka
      od jesini nawet jesli nie znajdziesz pracy to małego możesz zostawić na pare
      godz. a ty w tym czasie mozesz troszke sobie odpocząć...zrobić coś dla siebie
      moze zmień sobie kolor włosów, jakieś strzyżenie ;o)) to na pewno zauważy mąż.
      Jestem w szoku że twój dwulatek tak późno zasypia nie spiąc w dzień... moja
      Anka to pada o 19.00 ale całe dnie spedza na dworze... dopołudnia jest w żłopku
      tam się wychasa po żłobku na działke lub na plac zabaw do domu wraca zmeczona.
      Moze powinnaś zafundować swojemu malcowi ruchu, zastanów się może jakieś
      wycieczki, nie siedz z nim w domu bo może mały upragnie troszke przestrzeni.
      I gówa do góry ... za pewne jest jeszcze co ratować w waszym zwiazku, ja wiem
      że jest ciężko ale nie mozesz sie załamywać. A męza musisz zrozumieć pracuje
      dla rodziny a w zamian nic nie dostaje... pomyśl co bys mogła zmienic i do
      dzieła świat stoi otworem trzeba tylko chcieć a nie urzalać się nad sobą.
      pozdrowionka
      • triss_merigold6 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:33
        Może dziewczyna dałaby radę wyjechać na parę dni z dzieckiem do jakiejś
        rodziny? Tylko żeby odpocząć i zmienić otoczenie i złapać oddech. Facet też by
        odpoczął bo wracałby do pustego mieszkania (cudowne uczucie). A tak pretensje
        się tylko kumulują.
        • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:38
          triss_merigold6 napisała:

          > Może dziewczyna dałaby radę wyjechać na parę dni z dzieckiem do jakiejś
          > rodziny? Tylko żeby odpocząć i zmienić otoczenie i złapać oddech. Facet też
          by
          > odpoczął bo wracałby do pustego mieszkania (cudowne uczucie). A tak pretensje
          > się tylko kumulują.

          mysle o tym zeby w weeknd pojechac do tesciow.Nie mowic mu nic gdzie sie
          wybieram, mam chęc powiedziec ze ide do jakiegos faceta np. On będzie
          przerazony jak ja gdzies pojde z dzieckiem przynajmniej na noc. On uwierzy, bo
          ja nie jestem zdolna do tego. Pojechałabym do teściów na weekend, oni nie mają
          do niego numeru komorkowego, tylko do mnei, więc nie zadzwonią gdybym jechała.
          Zastanawiam się czy tak zrobic, chodzi o weekend bo koszt weekendowego biletu
          jest tanszy, a nie mamy duzo pieniędzy. Niech się domyśla gdzie ja się
          podziewam.
          • aureliana Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:40

            daj spokoj, zwariowalas chyba? to przeciez tylko pogorszy kiepska sytuacje.
            obydwoje jestescie tak podku..eni, ze czas zebys zaczela grac czysto, bez
            zadnych gierek rodem z liceum. daj spokoj, badz rozsadna, powiedz mu, ze tez
            chcesz odpoczac i wyjedz gdziekolwiek. zgadzam sie z triss, w takich warunkach w
            jakich mieszkaliscie do tej pory, powrot do pustego domu bylby dla twoejgo meza
            rajem.

            nick-na-jeden-watek napisała:

            >
            >
            > mysle o tym zeby w weeknd pojechac do tesciow.Nie mowic mu nic gdzie sie
            > wybieram, mam chęc powiedziec ze ide do jakiegos faceta np. On będzie
            > przerazony jak ja gdzies pojde z dzieckiem przynajmniej na noc. On uwierzy, bo
            > ja nie jestem zdolna do tego. Pojechałabym do teściów na weekend, oni nie mają
            > do niego numeru komorkowego, tylko do mnei, więc nie zadzwonią gdybym jechała.
            > Zastanawiam się czy tak zrobic, chodzi o weekend bo koszt weekendowego biletu
            > jest tanszy, a nie mamy duzo pieniędzy. Niech się domyśla gdzie ja się
            > podziewam.
          • triss_merigold6 O jesooo 05.07.06, 10:54
            Zagrywka jak z licealnych czasów.
            Po pierwsze gdyby mi kobieta w takiej sytuacji próbowała ściemniac, że jedzie z
            dzieckiem do faceta to bym padła ze śmiechu. Zero wiarygodności.
            Normalnie wyjaśnić: jesteśmy OBOJE zmęczeni, wariujemy, musze odpocząc i
            daltego na kilka dni jadę do X (tesciów, rodziców, ciotki, koleżanki).

            Z domyślaniem się gdzie się podziewasz może być kłopot biorąc pod uwagę, że NIE
            masz się gdzie podziać a po dworcu nie będziesz się włóczyć z maluchem. Więc
            facet założy, że pojechałaś do jego starych i nareszcie odetchnie w pustej
            chałupie.
            • wieczna-gosia ooo nastepna kandydatka do dorastania? 05.07.06, 10:58
              mieszkacie w ciasnocie, bez pieniedzy, z dzieckiem ktorgo godziny aktywnosci
              lekko przerazaja.
              Facet ma dosyc.
              ty masz dosyc.

              ja rozwalilam krzeslo smile
              • aureliana Re: ooo nastepna kandydatka do dorastania? 05.07.06, 11:01
                wink
                hoho... czego to ja nie rozwalilam w ciezkich czasach. i nie powiedzialam...

                wieczna-gosia napisała:

                >
                > ja rozwalilam krzeslo smile
          • rita75 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 19:37
            Nie mowic mu nic gdzie sie
            > wybieram, mam chęc powiedziec ze ide do jakiegos faceta np

            oszalalas??????
    • lucerka Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:31
      a on powiedzal, a ja powiedzalam...bla bla. Wiem, ze boli, ale nie rozmieniaj
      sie na drobne tylko zrob plan dzialania i moze sprecyzuj czego TY chcesz w zyciu
      i sprobuj to zrealizowac. Co on pieprzy (przepraszam za wyrazenie)w
      zdenerwowaniu i ty nie ma tak na prawde znaczenia. ZROB cos i sprobuj sie nie
      uzalac nad soba.
      • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:34
        dzięki dziewczyny, to mi dużo daje, wsparcie, nie mam od kogo dostac, jestem
        bezsilna, szukam cały czas pracy, czekam niecierpliwie, zeby wyrwac się z tego
        szumu i bałaganu.
    • izabela_741 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:40
      >ratunku...co ja mam zrobic
      Moze melise pic albo wziac cos na uspokojenie?
      Nie kocham go jak jestem zdenerwowana, jak mi przejdzie to chyba cos jeszcze
      > zostało, czuję ze on mnie nie kocha w ogóle.W seksie mnie nie całuje nawet
      Zachowujecie sie obydwoje infantylnie.
      Nie dosc staracie sie zrozumiec drugiego i mu pomoc. Tak najlatwiej ylko po co
      Wam byl ten slub i to dziecko, ktorego teraz nie masz komu "podrzucic".
      Rozstanie to najglupszy pomysl ale najlatwiejszy - przez pierwsze kilkadziesiat
      minut.
      Poniewaz to Ty jestes w domu, to niestety na Ciebie "spada" koniecznosc
      ustawienia por spania i czuwania dziecka. Dla dziecka trzeba tez wygospodarowac
      jakis kacik, zebyscie mogli razem z mezem spac. I kochac sie.
      Nie zgadzaj sie na te wszystkie przedszkolne szantaze: demolke lozka, obietnice
      rozwalenia sie w wypadku. Powiedz jasno, ze nie wierzysz, ze jest taki odwazny
      i niech sobie kity odpusci.
      Z drugiej strony troche wyrozumialosci dla faceta by sie przydalo. Pracuje
      dlugo i ciezkko, mimo, ze poziom materialny Cie nie satysfakcjonuje. Jak chcesz
      miec lepiej to trzeba miec prace! Wtedy frustracje sie skoncza.
      A o wyrzucaniu meza z domu nawet bm nie marzyla! Najpierw zacznij zarabiac (i
      wymagac jakis przyzwoity poziom finansowy od siebie) a potem mysl o urzadzaniu
      sie. Powrotu do tesciow bym nie ryzykowala: jesli nie macie zamiaru naprawiac
      zwiazku za niedlugo i tak sie od nich wyprowadzisz. Tylko gdzie?
    • bri Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:40
      Dziecko do żłobka a Ty do pracy.
    • g0sik Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:47
      A może dziecko nie śpi, bo nie ma do tego warunków? Awantury, włączony
      komputer, pewnie też telewizor, wasze rozmowy i seks z dzieckiem przy
      boku.....Macie tylko pokój czy też kuchnie? Może należałoby wygospodarować
      jakiś miejsce do spania dla dziecka. Mam dziecko niewiele starsze i wiem, że
      gdybyśmy na to pozwolili też chodziłoby spać o północy. Wystarczy trochę
      konsekwencji i zmiana rytmu dnia.
      • triss_merigold6 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 10:57
        To tak jak z dorosłymi.wink Ja nie zasnę jak mam hałas, włączone światło,
        grającego kompa, włączony telewizor i będę się wściekła miotać ale nie zasnę.

        Nieprzypadkowo wszystkie poradniki, pisma itd. twierdzą, że dziecku trzeba
        ustalić jakiś rytm i wyciszać wieczorem. Jak dziecko czuje i słyszy irytację,
        zdenerwowanie to też się denerwuje i ma problem z zasypianiem.
        • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 11:03
          triss_merigold6 napisała:

          > To tak jak z dorosłymi.wink Ja nie zasnę jak mam hałas, włączone światło,
          > grającego kompa, włączony telewizor i będę się wściekła miotać ale nie zasnę.
          >
          > Nieprzypadkowo wszystkie poradniki, pisma itd. twierdzą, że dziecku trzeba
          > ustalić jakiś rytm i wyciszać wieczorem. Jak dziecko czuje i słyszy irytację,
          > zdenerwowanie to też się denerwuje i ma problem z zasypianiem.


          ok, ale wyłaczamy wszystko zeby było ciemno i cicho.leżymy czasem godzine
          czasem poltorej i zasypia wtedy o polnocy. A jak na dworze jest jasno to juz
          nic nie poradze.
          • triss_merigold6 Dobra, na spanie coś 05.07.06, 11:19
            Spróbuj może podziała:
            - iść z dzieckiem na basen po południu - po pływaniu każdy pada
            - zostawiać niech zaśnie samo w pomieszczeniu, wychodź do kuchni, gdziekolwiek,
            najwyżej poryczy. 2-latek to nie niemowlę i nic mu nie będzie jak pomarudzi.
            - dawać melisę na sen, nie non stop tylko dopóki nie unormuje tych godzin snu
            - iść jeszcze raz do lekarza, może jednak czegoś dziecku brakuje i dlatego nie
            śpi.
      • natali101 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 11:00
        w jakim mmieście mieszkacie?może znajdzie się ktoś kto Ci pomoże w znalezieniu
        prac.my też w jednym pokoju z małym dzieckiem i czasem masz dość wszystkiego
        ale faktycznie rytm dnia i odrobina chęci zmienia wszystko.a jak widzę ze
        szanownego ślubnego nosi to poprostu jade do rodziców czy koleżankki na kilka
        dni i jest ok.każde z nas odpoczywa a jak wracam jest supersmile
        • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 11:07
          natali101 napisała:

          > w jakim mmieście mieszkacie?może znajdzie się ktoś kto Ci pomoże w
          znalezieniu
          > prac.my też w jednym pokoju z małym dzieckiem i czasem masz dość wszystkiego
          > ale faktycznie rytm dnia i odrobina chęci zmienia wszystko.a jak widzę ze
          > szanownego ślubnego nosi to poprostu jade do rodziców czy koleżankki na kilka
          > dni i jest ok.każde z nas odpoczywa a jak wracam jest supersmile


          nie mam za bardzo gdzie pojechac, do teściow mogę, ale on nie uwierzyłby ze
          taki kawał pojechałabym, prędzej do brata, ale brat pracuje całe dnie, więc
          odpada, szczerze mówiąc bo nikgo w doum nie ma przez tydzien, jednynie
          niedziela poznym popoludniem wraca z pracy to jednak chciałby z zoną sprędzic
          czas, a nie będę zwalała się z dzieckiem.No kurcze nie wiem.Z jednej strony
          chce wyjechac chociaz na 2 dni, od niego odpocząc, ale od dziecka nie, bo jak
          jestem w obcym miesjcu to dziecko nie zasnie w ogóle, juz tak było wiele razy.
          A dac wolną rękę męzowi to nie chce, bo on sobie odpowcznei moim kosztem.
          Kurcze... cięzko cokolwiek zrobic.
          • triss_merigold6 działaj we własnym interesie 05.07.06, 11:15
            Zacznij działać we własnym interesie. W Twoim interesie jest m.in. żeby facet
            nie był ciągle wk... y, tak? Więc daj mu szansę odetchnąć w pustym domu i
            wyjedź. Nawet tam gdzie będziesz cały dzien sama ale na większej przestrzeni.
            Jedź do teściów jeśli masz z nimi sensowny układ, naprawdę warto zmienić
            otoczenie.
    • anndelumester studium odpowiedzialnego rodzicielstwa po raz enty 05.07.06, 11:10
      to nie jest straszna sytuaja, straszne sytuacje były podczas wojny, I albo II
      tu jest piramidalna głupota osób, które nie potrafią się zachowywac jak dorośli,
      tylko są na poziomie emocjonalnym swojego dziecka.
      Chcesz miec normalnie rozwijające sie dziecko, które chodzi spać o normalnych
      porach, jest coraz bardziej samodzielne, samo sie bawi - DAJ MU KOBIETO SZANSE.
      A nie emocjonalne szaleństwo - zasnełabyś w takich warunkach, bo ja nie ...
      • katimai Re: studium odpowiedzialnego rodzicielstwa po raz 05.07.06, 11:16
        o kurde co jej nie powiecie - to żle , taki typ pewnie
        biadoli a nic nie zrobi ,
        tylko przed każdą rada sie broni, jak gó..ara za przeproszeniem
        i tak żle i tak nie dobrze
        siedź sobie babo w kącie i biadol dalej
        i w ogole to go zdradz, i cichaczem z mieszkania wywal - podmiankę może jakas
        zrób innego sobie przyprowadz, co ? moze tak?
        • triss_merigold6 Re: studium odpowiedzialnego rodzicielstwa po raz 05.07.06, 11:21
          Sorki, ale żeby zdradzać to trzeba miec warunki. Jak sobie wyobrażasz
          posiadanie gacha i korzystanie z niego w obecności dziecka uczepionego non stop
          spódnicy? taki hard core to na melinach zdaje się...
          • katimai Re: studium odpowiedzialnego rodzicielstwa po raz 05.07.06, 11:24
            stary w robocie do 19-tej, to a noż sie uda smile))
            joke

            wkurza mnie takie "olaboga" poprostu,
            i na wszystkie rady udzielone - kontrargument,ieeee tam..
            • madziaaaa Re: studium odpowiedzialnego rodzicielstwa po raz 05.07.06, 11:26
              pewnie, że jest ciężko, ale coś z tym musisz robić, a nie tylko biadolić. Nie
              rozumiem mimo wszystko, czemu dziecko jest tak od Ciebie uzależnione? Coś
              zawaliłaś.
              • nick-na-jeden-watek Re: studium odpowiedzialnego rodzicielstwa po raz 05.07.06, 11:28
                madziaaaa napisała:

                > pewnie, że jest ciężko, ale coś z tym musisz robić, a nie tylko biadolić. Nie
                > rozumiem mimo wszystko, czemu dziecko jest tak od Ciebie uzależnione? Coś
                > zawaliłaś.


                nic nie zawaliłam, poprostu od poczatku ciązy jest ze mną wszedzie i nie
                popuszcza mnie.
                • nick-na-jeden-watek Re: studium odpowiedzialnego rodzicielstwa po raz 05.07.06, 11:29
                  od urodzenia, nie ciązy




                  > > zawaliłaś.
                  >
                  >
                  > nic nie zawaliłam, poprostu od poczatku ciązy jest ze mną wszedzie i nie
                  > popuszcza mnie.
                  • madziaaaa Re: studium odpowiedzialnego rodzicielstwa po raz 05.07.06, 12:33
                    ja byłam przez 3 lata w domu z córką nim poszła do przedszkola. Może w domu to
                    więcej nas nie było niż byłyśmy. Orgnizowałam jej czas, bo we 2 w domu całymi
                    dniami to jednak można oszaleć. pewnie bym pisała takie posty jak ty. Nie
                    potrzeba na to jakiś spejalnych nakładów finansowych. Musisz uniezależnić syna
                    od siebie, bo inaczej Ty zwariujesz, mąż sie wyprowadzi a dziecko wyrośnie na
                    ofermę. Zmęcz go po południu, idzcie na dłuższy czas na plac zabaw. Czytaj mu
                    wieczorem bajki, zasłucha się i zaśnie. A jak wy potraficie tak leżeć 2
                    godziny, zeby on usnął, to gratuluję. Ureguluj mu tryb życia.
                • izabela_741 Re: studium odpowiedzialnego rodzicielstwa po raz 05.07.06, 11:34
                  > nic nie zawaliłam, poprostu od poczatku ciązy jest ze mną wszedzie i nie
                  > popuszcza mnie.

                  Zaraz, kto popuszcza - przeciez to dziewczyna z watku "blizniaczego" miala
                  klebuszkowe zapalenie nerek????????????????????
                  • aureliana mhehehe;) 05.07.06, 11:40
                    a autorka watku niech sie wezmei w garsc i tyle. daj szanse sobie, dziecku i
                    mezowi. nie rozumiem po kiego diabla lduzie se tak zycie komplikuja. kiedy
                    mieszkalam na malej powierzchni ze swoim facetem, potrafilam wyjsc z domu w
                    srodku nocy. bo gdybym zostala na pewno by sie to zle skonczylo dla mebli
                    chociazby. ja rozumiem, ze meiszkacie w 3 w ejdnym pokoju a to nie jest zdrowa
                    sytuacja. przestan jzu sie bronic przed akzda co lepsza rada tylko wez dupe w
                    troki i zwiewaj do tych tesciow(nie jarze watku, ze maz nei uwierzy ze do nich
                    jedziesz? a co to ma do rzeczy?), odpocznij sobie, odetchnij, dziecko nie zasnie
                    w nowych warunkach? cholera, no to nie zasnie. moze je same swinstwa( danonki
                    heheheh)? mzoe ma koszmary? nerwice? do lekarza jeszcze raz?
                    • nick-na-jeden-watek aureliana 05.07.06, 11:46
                      słuchaj a moze to od danonków, jestem w szoku, codziennie je jeden
                      przynajmniej. Kurcze a to miałoby wpływ na spanie? na pobudzenie?
                    • lucia1 Weź sie ... 05.07.06, 11:46
                      w garść dziewczyno. Zdradz nam tajemnice w jakim miescie mieszkasz, bo moze naprawde znajdzie sie ktos kto moze pomóc. Poza tym jestem ostatnio podbudowana licznymi szkoleniami, ktore pojawily sie dla kobiet bez pracy (nie musza byc oficjalnie bezrobotne). Takie programy znajdziesz w kazdym miescie wojewodzkim (pewnie w powiatowym tez wiedza cos na ten temat). A ja chcesz cos wiecej wiedziec to pisz do mnie na priv. Ja tez bylam 3 lata bez pracy i znalazlam.
                      dziecko do Zlobka a Ty szukac pracy - ale aktywnie.
    • mynia_pynia Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 13:42
      A czemu dziecko, jak piszesz ciągle płaczę???
      Może za bardzo jest przywiązane do ciebie? Może niech idzie do żłobka a ty do
      pracy???
      Może wtedy dziecko nauczy się że mama nie jest na każde jego zawołanie, dzieci
      to przecież "przyjemność wink" a nie ciągła tyra i obowiązek.
    • asiawit Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 14:16
      z tego co czytam po prostu jestem w szoku ty chyba nie jesteś przystosowana do
      życia... nie każdy ma super mieszkanie i kupe kasy ale radzi sobie nie uzala
      sie nad sobą. Zajmij się dzieckiem tak jak pisałam wcześniej i dziewczyny radzą
      zaplanuj dni z małym w plenerze, w poju odgrodz kącik dla małego postaw
      łużeczko niech mały ma swóje miejsce, swój azyl... postępój jak dorosła kobieta
      a przedewszystkim matka. a tak a propo czemu nie miszkacie z teściami, może
      małemu było tam dobrze, zastanów się.
      • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 15:48
        asiawit napisała:

        > z tego co czytam po prostu jestem w szoku ty chyba nie jesteś przystosowana
        do
        > życia... nie każdy ma super mieszkanie i kupe kasy ale radzi sobie nie uzala
        > sie nad sobą. Zajmij się dzieckiem tak jak pisałam wcześniej i dziewczyny
        radzą
        >
        > zaplanuj dni z małym w plenerze, w poju odgrodz kącik dla małego postaw
        > łużeczko niech mały ma swóje miejsce, swój azyl... postępój jak dorosła
        kobieta
        >
        > a przedewszystkim matka. a tak a propo czemu nie miszkacie z teściami, może
        > małemu było tam dobrze, zastanów się.

        dlaczego nie mieszkamy z tesciami to sobie przeczytaj powyzej
    • lolinka2 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 14:51
      dziecko dwuletnie nie pośpi w dzień??? to ja mam mutanta w domu chyba, bo ma 4
      lata i spać będzie aż do zerówki, matka i ojciec też ludzie i odpocząć od niej
      muszą.

      rozwalił łóżeczko?? ciekawe.... wściekłabym się na jego miejscu sama na siebie,
      bo wychodzi na to że po to pracuje zeby to na co zarobił rozwalać przez durną
      złość...

      Seks wam nie wyszedł... kazdemu się zdarza - proponuję na nastęþny raz kupić
      więcej prezerwatyw.

      A swoją drogą jeśli dwulatek sam nie posiedzi chwilkę w pokoju albo wymiotuje z
      płaczu to bym się zastanowiła czy dzieciak nie tyranizuje rodziny i czy ty,
      przemęczona matka, nie ulegasz mu za mocno kopiąc tym samym męza w przysłowiową
      d... i odsuwając na dalszy plan. I moze to stąd problemy i dlatego facet już nie
      wyrabia i o rozwodzie gada...?
    • dzemma Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 15:35
      mi sie wydaje, ze to wasze dziecko, jest ciagle takie płaczliwe, bo poprostu
      niewypoczęte! jest niewyspane i rozdraznione i marudne. Podstawowa sprawa to
      wziąc sie w garsc z wychowaniem i nauczyc malucha kiedy jest pora na spacer,
      kiedy na posiłki i kiedy na spanie - INACZEJ BYC NIE MOZE. A druga sprawa:
      Kochana kazdy by zwariował w takiej sytuacji, jaka opisujesz. Wprowadz jakis
      ład w wasze zycie, mały do złobka a Ty do pracy - na poczatek nie musi być
      super praca (wiadomo, ze o dobra prace nie jest łatwo) ale ty odreagujesz w
      pracy, dziecko w żlobku nauczy sie harmonii dnia codziennego i mąz sie uspokoi
      jak bedzie miał w domu spokojną zone i wesołe dziecko a nie histeryzujące
      dziecko az do wymiotów i zestresowaną żonę, która stoi z boku bezradnie,
      zamiast wziąć sie w garśc. Rozwód to nie bułka z masłem, kiedy sie kłócicie i
      ciągle są problemy (równiez finansowe) to słowo "rozwód" wypowiada sie b.łatwo,
      ale jesli naprawicie sytuacje, a jeszce dojda dodatkowe pieniażki z Twojej
      pracy to moze sie okazac, ze to byl tylko kryzys - a Wy nadal będzioecie
      kochajacym sie małżeństwem. Na pocieszenie powiem Ci, ze wiele małzeństw
      przechodzi taki kryzys przy pierwszym dziecku, zwłaszcza jak dochodza problemy
      mieszkaniowe i finansowe. Dasz rade! Nawet jeśli wasze małżeństwo sie
      rozpadnie, to dziecko nie moze wychowywac sie w takiej atmosferze, ze ojciec
      rozbija dziecku łóżeczko! A z problemami, jest tak, ze jeśli bedziesz od nich
      uciekac - będa Cię doganiały, ale jesli je rozwiazesz - pozbędziesz sie ich!
      Powodzenia.
      • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 15:51
        dzemma napisała:

        > mi sie wydaje, ze to wasze dziecko, jest ciagle takie płaczliwe, bo poprostu
        > niewypoczęte! jest niewyspane i rozdraznione i marudne. Podstawowa sprawa to
        > wziąc sie w garsc z wychowaniem i nauczyc malucha kiedy jest pora na spacer,
        > kiedy na posiłki i kiedy na spanie - INACZEJ BYC NIE MOZE. A druga sprawa:
        > Kochana kazdy by zwariował w takiej sytuacji, jaka opisujesz. Wprowadz jakis
        > ład w wasze zycie, mały do złobka a Ty do pracy - na poczatek nie musi być
        > super praca (wiadomo, ze o dobra prace nie jest łatwo) ale ty odreagujesz w
        > pracy, dziecko w żlobku nauczy sie harmonii dnia codziennego i mąz sie
        uspokoi
        > jak bedzie miał w domu spokojną zone i wesołe dziecko a nie histeryzujące
        > dziecko az do wymiotów i zestresowaną żonę, która stoi z boku bezradnie,
        > zamiast wziąć sie w garśc. Rozwód to nie bułka z masłem, kiedy sie kłócicie i
        > ciągle są problemy (równiez finansowe) to słowo "rozwód" wypowiada sie
        b.łatwo,
        >
        > ale jesli naprawicie sytuacje, a jeszce dojda dodatkowe pieniażki z Twojej
        > pracy to moze sie okazac, ze to byl tylko kryzys - a Wy nadal będzioecie
        > kochajacym sie małżeństwem. Na pocieszenie powiem Ci, ze wiele małzeństw
        > przechodzi taki kryzys przy pierwszym dziecku, zwłaszcza jak dochodza
        problemy
        > mieszkaniowe i finansowe. Dasz rade! Nawet jeśli wasze małżeństwo sie
        > rozpadnie, to dziecko nie moze wychowywac sie w takiej atmosferze, ze ojciec
        > rozbija dziecku łóżeczko! A z problemami, jest tak, ze jeśli bedziesz od nich
        > uciekac - będa Cię doganiały, ale jesli je rozwiazesz - pozbędziesz sie ich!
        > Powodzenia.

        mozliwe jest ze płacze z niewyspania, ale ja wszystko robię zeby w dzien się
        przespało, niestety nic nie wskórałam do tej pory.
        Druga sprawa jestem za bardoz uległa dziecku, i nie mogę odejsc nawet na chwilę.
    • kasiulka25 Re: ratunku...co ja mam zrobic 05.07.06, 20:17

      "mozliwe jest ze płacze z niewyspania, ale ja wszystko robię zeby w dzien się
      przespało, niestety nic nie wskórałam do tej pory"

      czyli konkretnie co robisz?
      gdzies powyzej chyba napisalas,ze nic nie możesz zrobić bo dziecko. Myjesz gary
      - mlodego na blat obok sadzasz i masz i umyte naczynia i dziecko obok.
      Większość prac domowych da się zrobić z dzieckiem.

      Druga sprawa jestem za bardoz uległa dziecku, i nie mogę odejsc nawet na chwilę.
      no to zmień to, nie rozumiem postawy nie moge odejsc nawet na chwilę - przy
      zdrowym dziecku oczywiscie. To już tylko i wyłącznie Twoja wina i tylko ty
      mozesz to zmienić.
      • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 07:48
        kasiulka25 napisała:

        >
        > "mozliwe jest ze płacze z niewyspania, ale ja wszystko robię zeby w dzien się
        > przespało, niestety nic nie wskórałam do tej pory"
        >
        > czyli konkretnie co robisz?
        > gdzies powyzej chyba napisalas,ze nic nie możesz zrobić bo dziecko. Myjesz
        gary
        > - mlodego na blat obok sadzasz i masz i umyte naczynia i dziecko obok.
        > Większość prac domowych da się zrobić z dzieckiem.
        >
        > Druga sprawa jestem za bardoz uległa dziecku, i nie mogę odejsc nawet na
        chwilę
        > .
        > no to zmień to, nie rozumiem postawy nie moge odejsc nawet na chwilę - przy
        > zdrowym dziecku oczywiscie. To już tylko i wyłącznie Twoja wina i tylko ty
        > mozesz to zmienić.


        no co Ty nie posiedzi na blacie, mylisz wiek dziecka. prędzej by zleciał.A ja
        nadal musiałbym stac nad głową.
        • kasiulka25 Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 10:27
          " no co Ty nie posiedzi na blacie, mylisz wiek dziecka. prędzej by zleciał.A ja
          > nadal musiałbym stac nad głową."

          A próbowałaś?? Nie mylę wieku dziecka, takie maluchy są przeszczęśliwe ze
          uczestniczą w czymś "dorosłym", daj mu sucha scierke i plastikowe pojemniki i już.

          chyba dziewczyny miały rację stwierdzając, że każda rada dla ciebie niedobra bo
          coś tam. Halo, pora się obudzić. Albo chcesz coś zmienić i poprawić sobie (i
          rodzinie zycie) albo nie. Tylko w takim razie dlaczego narzekasz?
          • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 10:30
            kasiulka25 napisała:

            > " no co Ty nie posiedzi na blacie, mylisz wiek dziecka. prędzej by zleciał.A
            ja
            > > nadal musiałbym stac nad głową."
            >
            > A próbowałaś?? Nie mylę wieku dziecka, takie maluchy są przeszczęśliwe ze
            > uczestniczą w czymś "dorosłym", daj mu sucha scierke i plastikowe pojemniki i
            j
            > uż.
            >
            > chyba dziewczyny miały rację stwierdzając, że każda rada dla ciebie niedobra
            bo
            > coś tam. Halo, pora się obudzić. Albo chcesz coś zmienić i poprawić sobie (i
            > rodzinie zycie) albo nie. Tylko w takim razie dlaczego narzekasz?


            chcę poprawic ale wiem co sie da a czego nie da się.Już nie raz próbowałam na
            stole posadzic dziecko i o mało nie spadło, bo sie boi wysokości, po drugie,
            nie zajmie się ścierką bez przesady.
    • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 07:53
      wczoraj dziecko zasnęło samo o 22. Uffff ale szczęscie mieliśmy.
      Zawsze 2 godziny luzu. Porozmawialiśmy ze sobą, mąz nie mówił o wczorajszej
      awanturze, nic. Narazie jest jak było. Dziś mam lekarza, powiedział ze
      przyjedzie z pracy godzinę wczesniej i zawiezie mnie. Dziwne, podejrzewam ze
      chyba się komuś zwierzał i ten ktoś powiedział ze ma złe zachowanie, bo to dla
      mnie bardzo dziwne, ze odrazu ma takie miłe zachowanie.Może dlatego ze znów
      dziecko mu na głowie nie siedziało, nie wiem. Ale co jak czuję do niego żal
      nadal, nie przeprosił mnie, ja jego tez nie bo nie wiem czy mam za co?
      Musimy pogadac dzis ale nie wiem od czego zacząc.
    • adsa_21 Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 10:23
      dziewczyny to co tu wypisujesz jest bez ladu i skladu..kompletnie bez
      sensu..ile Ty masz lat?
      • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 10:28
        adsa_21 napisała:

        > dziewczyny to co tu wypisujesz jest bez ladu i skladu..kompletnie bez
        > sensu..ile Ty masz lat?

        do mnie to było???
      • natali101 Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 10:30
        brak mi słów już w kilku wątkach prosimy abys podała z jakiego miasta jesteś
        może jesteśmy w stanie Ci pomóc ale widzxe ze jesteś typem nieudacznika(sorki
        ale z Twoich wypowiedzi to wynika)bierz sie w garść dupe w troki i załatwiaj
        prace
        • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 10:30
          natali101 napisała:

          > brak mi słów już w kilku wątkach prosimy abys podała z jakiego miasta jesteś
          > może jesteśmy w stanie Ci pomóc ale widzxe ze jesteś typem nieudacznika
          (sorki
          > ale z Twoich wypowiedzi to wynika)bierz sie w garść dupe w troki i załatwiaj
          > prace


          co ci to da skąd jestem, pomożesz?
          • natali101 Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 10:33
            gdybys byla z tego miasta co ja to oczywiście bo mam możliwość
            • nick-na-jeden-watek Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 10:34
              natali101 napisała:

              > gdybys byla z tego miasta co ja to oczywiście bo mam możliwość
              napisałam na priv
              • natali101 Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 10:35
                ok
    • wisienka78 Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 11:30
      Masz isc do pracy, (nie wierze, ze tak ciezko znalezc, ja nie mieszkam w duzym miescie a jak zaczelam intesywnie szukac to przyjeto mnie w 4 miejsca choc mam dwoje dzieci i doswiadczenie minimalne, z czego siedzenie w domu 4 lata).
      Jak sie chce to sie duzo moze.
      Jak godziny żlobka nie współgraja z godzinami pracy zawsze mozna wziac opiekuke, a w miedzyczasie szukac pracy z lepszymi godzinami.
      Ty potrzebujesz odpoczynku od dziecka i od domu.
      Praca Ci to da, a do tego jeszcze więcej kasy.
      Wychodz jak najwiecej z dzieckiem na dwor, wymecz go totalnie, zeby lepiej spal, w dzien mysl o dziecku, wieczorem o sobie.

      W sumie to sie nie dziwie mężowi, panuje u was kompletny chaos, mezowi napewno jest glupio ze rozwalil łóżko, ale to nie powod do rozwodu.
      A Ty sie zastanów czy go kochasz czy nie, bo albo sie kocha, albo nie, niezaleznie od tego jak sie osoba zachowuje.
      I czemu tak na siłę chcesz wbudzic w nim zazdrość? Zdrada albo jej symylacja to nie wyjscie z sytuacji. To dziecinada.

      Życze powodzenia i duzo samozaparcia.
      Pozdrawiam
      Marta





      • monisia98 Re: ratunku...co ja mam zrobic 06.07.06, 12:16
        ja tez siedze w domu i to od prawie 8 lat - no coz czasami tez mialam
        depreche ... ale zawsze potrafie cos sobie zorganizoac i zalatwic jakies
        zajecie zebym nie fiksowala... moj maz pracuje czasmi od rana do nocy - taka ma
        prace... mam dwojke dzieci 2,5 i 7,5 - wydaje mi sie ze twoje dzieco jak juz
        jedna z mam napisala dlatego jest takie zmeczone po zwyczajnie jest nie
        wyspane - dlatego jest placzliwe, nieznosne itd... moja mamla zwykle chodzi
        spac 8-8.30 wieczorem bywa ze nawet 7.30 jak jest na dworze od rana do nocy -
        teraz chodzi do 2 razy w tygodniu do takiej grupy gdzie bawi , sie maluje itd
        przez 2,5 godz od wrzesnia bedzie chodzila 3-4 razy w tygodniu , mala jest
        zachwycona, ja mam troszke luzu , ale mysle tez o swoim mezu - wiec 23 jade z
        dziecmi na morze na 5 tygodni , maz do nas przyjedzie pomiedzy na 2 tygonie -
        ale jak wpadlam na ten pomysl - maz byl zachwycony ze bedzie mogl spokojnie
        popracowac i miec troche luzu.
        Pamietaj ze jesli ty docenisz jego on napewno doceni tez ciebie.
        Czasami jak mam zly dzien a kazy go ma - jak moj maz wraca i widzi moje
        zmeczenie to bierze dzieci na plac zabaw i mowi a ty sobie odpocznij lub
        pogladaj telewizje.
        Musisz przedwszystkim duzo wychodzic z dzieckiem na spcer lub na plac zabaw -
        jak sie wychasa , wybiega padnie do lozka jak kawka. Uwierz mi - wez jedzenie
        ze soba , picie tez , ja tak robie codziennie i mloda naprawde zasypia szybko
        trwa to max 15-20 min. lezenia w lozku , ja siedze obok niej czasmi cos jej
        czytam czasmi opowiadam .
        Ale dziewczyny maja racje wez sie w garsc , moze zorganizuj jakis picknic na
        sobote - pojedzcie gdzies nie daleko do lasu - przygotuj jakies kanapki,
        jedzenie , wez cos do zabawy dla dziecka - zobaczsz bedzie fajnie.
        Maz to doceni i trzymaj sie cieplo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka