no i poklocilam sie z małzem

w sumie o bzdeta ale bylo ostro.wybralismy sie
na zakupy i jako ze dzien byl goracy zalozylam moj zakup weekendowy czyli
dzinsową mini fakt krotka ale nie taka co to tylko posladki zakrywa.gdy ją
mierzylam moj mąz byl zachwycony a dzis usłyszalam ze jak ja zaloże to on nie
jedzie.i juz bym pojechala sama ale mielismy tez wstapic do krawca z jego
spodniami.wiec bez jego obecnosci byloby trudno.dowiedzialam sie ze mam tak
nie chodzic ubrana po miescie i wogole to wygladam wyzywajaco.bo tak mu
kolega powiedzial

))))no tak mnie wkurzyl ze mialam ochote mu
przykopac.nawet jednego normalnego argumentu nie podał.czy wasi mżeowie tez
maja takie schizy czy tylko mi sie trafil taki zazdrosny egzemplarz????