chipsi
21.07.06, 13:45
Ostatnio trochę tu narzekam na męża, ale tym razem ja nie o tym. Kiedyś to był
bardzo cichy, spokojny, nieśmiały chłopak. Dawno już cichy ani nieśmiały nie
jest a gdy zostajemy sami to czasem bym go zabiła. Reszta świata jednak ciągle
postrzega go jako aniołka, ktory ma bzika na moim punkcie i nikt nie zauważył
że dawno z teo wyrósł. Podoba mi się to ze w końcu zmężniał jednak w
niektórych sprawach... szkoda gadać, no i ja też mu juz chyba zobojętniałam.
Nie mam się komu wyżalić ani koo poradzić bo i tak nikt mi chyba nie uwierzy a
do szału mnie doprowadza jak słyszę (głównie od jego rodziny z którą juz dawno
nie mieszka) jaki to on dobry, grzeczny bla bla bla ...