blou1
02.08.06, 08:00
Takie właśnie mam z mężem. Przyczyną jest poważna sprawa dotycząca mojego
męża, co widzę ja a on udaje że problemu nie ma.
I teraz próba sił, kto wytrzyma dłużej. Zazwyczaj po jakimś czasie to ja
wyciągałam rękę ale teraz idę w zaparte. Mijamy się udając że się nie
widzimy. Obawiam się że w końcu usłyszę, żebym jechała sobie do mamy i
siedziała jak długo chcę albo jakieś inne definitywne rozwiązanie. Wiem że
rację mam ja i z powodu wagi problemu nie odpuszczę! I nie jest to jakieś
unoszenie sie ambicją.
Jak u Was? Miewacie ciche dnie i jak sobie radzicie z poawżnymi problemami.