Dodaj do ulubionych

do mam które żyją w konkubinacie!!!

05.08.06, 12:01
Mam pytanko do szczęśliwych lub mniej mam które żyją bez ślubu.U mnie jest tak ,że on nie chce wziąć ślubu ,bo mu wygodnie.Ja chciałam za niego wyjść,ale teraz dał mi do zrozumienia,że ślubu nigdy nie będzie.On ma 60 lat,ja jestem dużo młodsza.Mamy dwumiesięczną córeczkę.Mieszkamy w jego domu.Ja dokładam do czynszu połowę,ale niedługo skończy mi się zasiłek i nie będę miała z czego dokładać.On w tej sytuacji chce,żebym dokładała z oszczędności,które trzymam na "dach nad głową" gdy go zabraknie(czytaj konkubent umrze).Nie wiem w takiej sytuacji,może lepiej kupie mieszkanie,wezmę córkę,on będzie płacił alimenty, a ja nie będę żyła już na jego łasce-bo tak sie czuje.
Napiszcie jak jest u Was,z czego żyjecie,czy macie wspólną kasę, i czy ustalacie,co będzie w razie śmierci partnera?Czarny scenariusz ,ale uważam,że żyjąc bez ślubu trzeba się jakoś zabezpieczyć.
pozdrowionka
Obserwuj wątek
    • syla113 Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 05.08.06, 12:24
      ja wprawdzie nie zyje w konkubinacie ale to wedlug mnie nie ma najmniejszego
      znaczenia , facet cie nie szanuje ,wyporwadz sie niech placi alimenty.
      co za wygodnictwo!!!!niektorzy faceci to sa po prostu bezczelni
      • alafen Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 05.08.06, 12:38
        dzięki,prosze o więcej takich postów,to będę miała motywacje żeby odejść
    • figrut Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 05.08.06, 12:43
      U mnie jest tak
      > ,że on nie chce wziąć ślubu ,bo mu wygodnie.Ja chciałam za niego wyjść,ale tera
      > z dał mi do zrozumienia,że ślubu nigdy nie będzie.On ma 60 lat,ja jestem dużo
      m U mnie jest na odwrót - ja nie chcę wziąść ślubu. Wspólnych
      mamy dwoje dzieci i on jest młodszy ode mnie cztery lata. Mieszkamy w budynku
      który w połowie należy do jego matki na przerobionym na mieszkanie strychu.
      Praca i kasa w przeróbkę włożona jest przez obydwie strony bez wydzielania kto i
      ile ma dać - tyle ile było, tyle się wkładało. Ja w tej chwili jestem na
      wychowawczym więc zdecydowanie większa część pieniędzy na wszystko idzie z
      warsztatu samochodowego to on głównie zarabia - to jego jedyna ambicja - zarobić
      tyle, żeby żyć w jak najlepszych warunkach [nie jesteśmy krezusamismile]. To
      głownie w jego portfelu są pieniądze, ale korzystamy z niego wspólnie. Nigdy jak
      dotąd nie robił mi żadnych wymówek, że straciłam za dużo kasy, albo że
      niepotrzebnie coś kupiłam. Ja staram się w miarę możliwości zaoszczędzić na tym,
      na czym bez większego wysiłku się da.
      Nie wkładaj własnych pieniędzy które masz odłożone na własne lokum w
      jego mieszkanie, bo stąpasz po niepewnym gruncie - to tylko taka moja rada.
      • czarna_maruda Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 05.08.06, 13:01
        Zainwestuj pieniądze w kupno mieszkania i je wynajmij!
        Będziesz miała co miesiąc jakiś dochód z tego
        A gdybyś zdecydowała się odejść zawsze będziesz miała gdzie się przeprowadzić
    • y_y Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 05.08.06, 13:03
      nie dokładaj się. nie masz żadnych gwarancji, ze mieszkanie po śmierci bedzie
      choć w części Twoje (chyba że tak w testamencie jego stoi). wyobraź sobie
      sytuację, że zostajesz po 10 latach bez dachu nad głową i oszczędności. to
      powinno mówić za wszystko. jeśli on chce żebyście mieszkali razem - to zacznij
      rozmawiać o jakichś prawnych zabezpieczeniach - np. do wysokości Twojego wkładu,
      tak przecież jest uczciwie (a przynajmniej mi sie tak wydaje, że jest smile
    • kayah73 Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 05.08.06, 13:48
      Od 5 lat zyje w konkubinacie, jestesmy w tym samym wieku, mamy 13 mies corke.
      Poczatkowo mieszkalismy w mieszkaniu, ktore wynajmnowal moj partner, nigdy nie
      dokladalam sie do czynszu i oplat, natomiast czasami robilam zakupy, kupowalam
      to co chcialam do domu - wedle mojej dyskrecji. On wtedy mial bardzo dobrze
      platna prace, ja pracowalam na pol etatu, konczylam studia i splacalam dlugi,
      wiec finansowo nie mialam sie czym popisac.

      Potem kupilismy razem dom skladajac razem nasze oszczednosci (moje abrdzo
      mizerne), ale raty znow splaca moj partner z racji, ze jego zarobki sa
      przyzwoite i regularne. Ja pracuje dorywczo, czasami zarobie wiecej niz on, ale
      sa to krotkie kontrakty. Wtedy decydujemy razem co z tymi pieniedzmi zrobic,
      kupic cos do domu, odlozyc, zawakacjowac, wrzucic na wieksza rate, etc.
      Mniejsze pieniadze sa wylacznie moje - wydaje na dziecko, dom, jego, siebie -
      znow wg mojej dyskrecji.

      Oboje mamy polise na zycie, w razie smierci mojego partnera automatycznie
      slacony jest dom.

      Acha, oboje nie chcemy wziac slubu. Jakby byla taka potrzeba to bysmy pewnie
      wzieli, ale na razie takiej potrzeby nie ma, wiec zyjemy bez.

      W kazdym razie Twoje watpliwosci co do Waszego ukladu i stosunku Twojego
      partnera do Ciebie sa jak najbardziej uzasadnione. Jesli masz mozliwosc
      wydostac sie z tego ukladu, to jak najbardziej to zrob, bo jak Ci oszczednosci
      wyjda, to takiej mozliwosci nie bedziesz juz miala.
    • mama_idalki Alafen odbierz pocztę nt. 05.08.06, 15:37

    • lacido Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 05.08.06, 16:18
      Nie bardzo rozumiem jak on może żądać od Ciebie połowy czynszu skoro nie masz
      dochodów, a jak skończą Ci się oszczędności to co??Wyrzuci WAs??W miłości nie
      powinno być takch rachunków czy też raczej wyrachowania.Wg mnie jesli masz
      możliwość kupienia mieszkania to zrób to zawsze możesz wynająć.FAcet jest jakiś
      dziwny, bo jakby nie było to również dzięki niemu Ty nie możesz iść do pracy bo
      masz małe dziecko.Dobrze że pomyślałaś o zabezpieczeniu,
    • gorgolka a czy on ma jakieś dzieci lub inną rodzinę? 05.08.06, 16:27
      bo w razie jego smierci wasze wspólne dziecko będzie dziedziczyć na równi z
      pozostałymi dziećmi, chyba że napisze testament w którym komuś innemu zapisze
      większość majątku. Wówczas jednak będzie waszemu dziecku przysługiwał tzw.
      zachowek
      co do Twoich oszczędności to w żadnym wypadku ich nie ruszaj, wpłać na jakieś
      lokaty lub kup mieszkanie. Bo jeśli będziesz miała je "dostępne" to prędzej czy
      później się rozejdą i nic ci nie zostanie.
      Nigdy w życiu nie doprowadź do sytuacji w której byłabyś całkowicie zdana na
      jego łaskę i niełaskę, bo to moze doprowadzić do poważnych komplikacji.
      to dobrze że myślisz o przyszłości i zabezpieczeniu bytu swojego i dziecka.
      więc nie daj sie namówić na ruszenie własnych oszczędności. W razie czego
      wyprowadź się.
      A moze uda ci się znaleźć jakąś pracę i wtedy nie musiałabyś ruszać
      oszczedności? pozatym pieniądze składane to nie jest dobra lokata kapitału,
      dużo lepsze jest kupno jakiejś nieruchomości która będzie na siebie zarabiać.
      Jeśli masz taką możliwość to się nie zastanawiaj ani nie pytaj go o zgodę tylko
      kupuj.
      pozdrawiam
      • gorgolka Re: a czy on ma jakieś dzieci lub inną rodzinę? 05.08.06, 16:29
        jak chcesz to napisz więcej szczegółów to ci napisze jak to od strony prawnej
        wygląda, na co możesz liczyć. Czy to jego własnościowe mieszkanie czy
        lokatorskie? Dziecko nawet nieślubne ma pewne uprawnienia więc moze tak całkiem
        z niczym nie zostaniecie. Rozumiem że dziecko uznał.
        • alafen Re: a czy on ma jakieś dzieci lub inną rodzinę? 05.08.06, 17:31
          Dzięki za zainteresowanie.Córkę oczywiście uznał.Mieszkamy w domu,który wybudował ze ś.p.żoną.Mieszka z nami jego 22-letni syn,który dostaje rente po matce ok.1000zł/m-c.Syn nic nie dokłada do rachunków-w pełni utrzymuje go tata(włącznie z imprezami i kinem).No ale nie o tym mialam pisać.Ma jeszcze córkę ,która mieszka z mężem.
          W takiej sytuacji podejrzewam,że na nic nie mogę liczyć,bo on na pewno nie ujmie mnie w testamencie.
          • grzeczna_ewa Re: a czy on ma jakieś dzieci lub inną rodzinę? 05.08.06, 17:46
            sZOK..!! I Ty masz z nim dzieciatko?..CZy gdybyscie byli malrzenstwem to tez
            bys musiala placic mu za mieszkanie i jedzenie,.?CZy jego zona placila za dach
            nad glowa?..Rozumiem ze rozchorowala sie i zmarla..wiec w jakims okresie byla
            mniej zdolna do pracy i innych obowiaskow czy wtedy tez musiala parcypowac.. TY
            masz wziasc z zabezpieczena dla Twojej corki, malutkiej nie zdolnej do pracy a
            on utrzymuje starego konia.. ech..I piszesz ze was nie zabezpieczył.. TY
            musialas go kochac, slepo oj tak...
            • guderianka ??!! 05.08.06, 17:49
              jak dla mnie -nienormalna sytuacja. dziecko powinno byc efektem miłości i w
              miłosci powinno byc wychowywane-a gdzie miłość skoro tata jest wygodny i nie
              chce ślubu z mamą , kasa jest osobna a mama musi płacic za swoje utrzymanie?
              to taki konkubiant niby? bo dla mnie to nawet związek nie jest tylko nie wiem-
              jakis twór związkopodobny.
          • gorgolka Re: a czy on ma jakieś dzieci lub inną rodzinę? 05.08.06, 17:48
            jeśli nie napisze testamentu to twoja córka będzie dziedziczyła na równi z jego
            dziecmi. Tylko że nie będzie to 1/3 domu, ponieważ dom był w połowie jego
            zmarłej żony, więc do niego należy w tej chwili 4/6 domu a do dzieci po 1/6
            (część żony odziedziczył w równej części z dziećmi.)
            I w razie jego śmierci te 4/6 będzie podzielone po równo pomiędzy jego 2 dzieci
            i waszą wspólną córkę. Podobnie z resztą majątku.
            Chyba że będzie testament.
            Ale w testamencie też nie moze pominąć córki, przyczyny wydziedziczenia są
            wymienione w kodeksie i nie mozna wydziedziczyć sobie tak poprostu. W razie
            gdyby pominął małą to będzie wam (tzn waszej córce, ty jako jej reprezentant
            ustawowy) przysługiwać roszczenie o zachowek. Zachowek wynosi 3/2 (w przypadku
            gdy córka będzie małoletnia w chwili jegio śmierci,) a jeśli nie to 1/2 tego,
            co otrzymałaby gdyby dziedziczyła ustawowo. nikt nie może jej wyrzucić z
            wspólnego domu po śmierci ojca, bo będzie on do chwili działu spadku należał
            częściowo do niej. ty jako jej opiekun musisz mieszkać z nią, to oczywiste. Nie
            wiem jakie układy masz z dziecmi partnera. Ewentualnie może być tak że do
            wyprowadzki wówczas zmuszą cię konflikty z synem który może utrudniac wam
            życie. To jednak nie zmienikwestii współwłasności domu, po stwierdzeniu nabycia
            spadku moŻesz wytoczyć powództwo o podział majątku wspólnego, sąd orzeknie komu
            co przypada z majątku spadkodawcy i ewentualnie ustala spłaty kto komu ile ma
            spłacić. Więc córka przynajmniej w części jest zabezpieczona.
            jednak przestrzegam, nie daj sie namówić na naruszenie swoich oszczędności,
            zainwestuj je w mieszkanie własne a partner wcale nie musi o tym, wiedzieć.
            Zawsze mozesz powiedzieć że pieniądze zainwestowałaś lub pożyczyłaś komuś ze
            swojej rodziny
            pozdrawiam i życzę aby wszystko się ułożyło
            agata
            • mysia-mysia Re: a czy on ma jakieś dzieci lub inną rodzinę? 05.08.06, 17:56
              > Zachowek wynosi 3/2 (w przypadku

              A to nie pomyłka? Dostałaby więcej niż w przypadku dziedziczenia ustawowego?
              • gorgolka sorry 2/3 miało być 05.08.06, 18:07
                dzięki, nie zauważyłam, czeski błąd
                generalnie zachowek wynosi połowę tego co ustawowo się dziedziczy, a w
                przypadku gdy osoba jest małoletnia bądź trwale niezdolna do pracy to 2/3
    • mysia-mysia Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 05.08.06, 17:52
      Możliwe, że mu jego rodzina robi "wodę z mózgu", niestety słyszałam o takich
      przypadkach. Rozmów się z nim poważnie, powiedz że potrzebujesz zabezpieczenia
      dla siebie i dziecka, jeśli to nie podziała to zapytaj co by było, gdybyś nie
      miała z czego płacić za mieszkanie - czy kazał by ci się wyprowadzić?
      Jeśli nie zmieni zdania w kwestii płacenia wyprowadź się.
      • alafen Do mysia-mysia 05.08.06, 18:38
        Fakt,to nie rodzina ale koledzy zrobili mu "wodę z mózgu".A jak już byłam w ciąży,powiedział wprost,że skoro tu mieszkam to mam partycypować w kosztach utrzymania domu.Zgodziłam się oczywiście,ale spytałam wtedy,co będzie gdy nie będę miała pracy?Powiedział,że będzie dążył do tego żeby nas utrzymać.Jednak to dążenie mu nie wyszło i ze mnie chce zedrzeć wszystko,a synowi nie powie żeby choć sobie za komórkę zaplacił.
        Nie zgodziłam sie na ruszenie moich oszczędności.Na razie są ciche dni a ja rozglądam sie za mieszkaniem.
        • monika.janicka alafen 05.08.06, 18:54
          Sorki ale moze bys tez pomyslala o zapewnieniu jakiegos opiekuna dla corki na
          wypadek gdyby cos stalo sie Tobie..? Wiesz zycie jest rozne..a nieszczescia
          chodza nie tylko parami.Wiesz malo wiemy ale jakos nie zionie tu miloscia do
          was..a co jesli cos stanie sie Tobie? Moze jakas polisa dla malej..Tak mi sie
          nasunelo jak przeczytalam o tym ze moze umrzec ON..
          • alafen Re: alafen 05.08.06, 19:04
            W razie mojej śmierci Elizką na pewno zajmą sie moi rodzice a o polisie pomyślę i tak.
        • mysia-mysia Re: Do mysia-mysia 05.08.06, 19:02
          Trudna sprawa. Pewnie naopowiadali mu że lecisz na forsę. Jeśli teraz nie
          zgodzisz się przeznaczyć oszczędności na wspólne utrzymanie to według innych
          będzie to oczywiście argument na poparcie tej tezy. Mam nadzieję że facet ma
          swój rozum, potrafi go używać i że nie jest pod zbyt wielkim wpływem tych kolegów.
          Koledzy wkręcają sobie czasem straszne głupoty - takich kolegów ma mój brat (34
          lata) i niestety wciąż im wierzy.
    • kasik751 Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 05.08.06, 23:36
      Kup jak najszybciej jakies mieszkanie, poniewaz w ostatnich miesiacach panuje
      jakis szal na rynku nieruchomosci (akurat tez biore w tym udzial) i ceny rosna
      po prostu z tygodnia na tydzien, a nawet z dnia na dzien. Im szybciej cos
      kupisz tym wieksze mieszkanie to bedzie, a jednoczesnie natychmiast zacznie
      zyskiwac na wartosci i po prostu zarobisz na nim.
      W moim miescie ceny mieszkan rosna ostatnio o min. 20% na rok, to naprawde duzo.
    • jusytka Aleś trafiła :( 06.08.06, 20:10
      Nie dość, że starszy, to jeszcze skąpy sad Jeśli ty wychowujesz jego dziecko,
      jego psim obowiązkiem jest cię utrzymać. Myślę, że nie powinnaś się zgadzać na
      korzystanie z własnych oszczędności, tylko zagrozić, że sie wyprowadzisz do
      swojego mieszkania, jeśli tej prostej zasady nie rozumie. Jesli nie zadbasz o
      siebie możesz wylądować z dzieckiem bez dachu nad głową.
    • rita75 Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 06.08.06, 20:24
      moż
      > e lepiej kupie mieszkanie,wezmę córkę,on będzie płacił alimenty, a ja nie
      będę
      > żyła już na jego łasce-bo tak sie czuje.


      i tego się trzymaj- zadbaj o swoja przyszlosc, bo moze sie okazac, ze obudzisz
      sie z ręką w nocniku.
      Pozdrawiam
      • ewi.w Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 07.08.06, 09:57
        Z tego co widze, to jemu chodzi tylko o to, zeby miec przy sobie kobiete, ktora zajmie sie mu domem i nim! oprocz tego jeszcze zeby oplacala za siebie mieszkanie?? Dziewczyno zabieraj dziecko i szukaj sobie mieszkania a pieniazki to ty zbieraj teraz dla swojego dziecka, bo ono jest teraz najwazniejsze.
    • reniatoja Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 07.08.06, 11:12
      Nie chce mi się wierzyć, że dajesz się tak traktowac. Nie wiem jak to
      skomentowac - facet traktuje cie jak pomiatadło, nie widzisz tego? Czy on jet
      dla ciebie jakąs istotną podporą w życiu? JAwnie okazuje Ci brak miłości i
      szacunku, przypuszczam, ze nie miałby oporów, zeby Cię zdradzic, a wygodnie mu
      z tobą, bo ma ugotowane, wysprzątane, wyprasowane i jeszcze połowa kosztów
      utrzymania mieszkania pokryta. To jakis układ, a nie związek, w dodatku układ,
      w którym jeden jest góra, a drugi robi co mu każą. Załosne, Usamodzielnij się i
      olej dziada, a na dziecko niech płaci, oczywiście. Stać Cię na kogoś, kto Cie
      będzie kochał, a póki go nie znajdziesz to lepiej życ samej niż w takim chorym
      układzie. DZiewczyno, wydasz oszczedności na czynsz mieszkania, które ni jest
      twoje, a czy zdajesz sobie sprawę, że wtedy on mkoże Ic podziekować za
      współpracę i zostaniesz całkowicie na lodzie? DZiałaj póki czas!! Mysl o sobie
      i dziecku, proszę Cię.
    • melka_x Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 07.08.06, 11:25
      Biorąc pod uwagę, że facet nie jest młody, a macie małe dziecko to - przykro mi
      to mówić - ale Twój partner zachowuje się nieodpowiedzialnie. Musisz z nim
      porozmawiać w jaki sposób zamierza zabiezpieczyć przyszłość Waszego dziecka (a
      więc i Twoją)

      Czy on ma dzieci z poprzednich związków? Jeśli tak, to zdecydowanie
      korzystniejszym rozwiązaniem jest dla Ciebie ślub. W razie śmierci męża
      dziedziczy nie tylko dziecko, ale i Ty (o ile się nie mylę, połowę dziedziczy
      żona, połowę dzieci, ale może niech to potwierdzi ktoś kto zna prawo spadkowe).
      Jeśli nie ślub to może przepisanie na Ciebie domu lub odpowiednia polisa (tyle,
      że czas składki nie będzie imponujący). Można też pomyśleć o zabezpieczeniu Cię
      testamentem, ale jeśli są dzieci z poprzedniego związku, to trzeba wziąć pod
      uwagę, że one też muszą jakąś część odziedziczyć.
    • natallay Re: do mam które żyją w konkubinacie!!! 08.08.06, 00:18
      Dziwna sprawa z tymi rozliczeniami czynszu. Czy za wodę, prad, gaz, telewizję też płacicie po połowie czy macie liczniki założone by kazdy wiedział ile korzystał? Jak z rachunkami dotyczacymi dziecka , czy też płacicie po połowie za pampersy? To wyglada nie na zwiazke dwóch kochających sie osob ale wspołlokatorów.
      My zyjemy bez sluby i to nasza wspólna decyzja. Lena ma prawie 2 lata. Obie rodziny musiały to zaakceptowac bo przeciez na sile nas przed ołtarzem nie postawią. Narazie sytuacja wyglada tak ze ja nie pracuje bo zajmuje sie mała a potem chce isc na studia. Mój nie -mąz pracuje i studiuje ma tez stypendium. Pieniadze dzielimy wg potrzeb na rachunki, na potrzeby córki a potem na nasze. Czasem mnie to wkurza ze nie mam własnych pieniedzy i nie moge kupic czegos ekstra ale inny problem.
    • monika.janicka 60latek dziadek czy ojciec??.. 08.08.06, 11:33
      Och..a mi sie wydaje ze w tym wszystkim jest o wiele wiecej osob
      nieszczesliwych.. Znali sie 3 mc zanim wpadli..Sorki ale zaden znany mi 59-60
      latek nie chce miec juz dziecka, a chce poprostu pozyc bo ile mu zostalo..10
      nax 20kilka lat..On juz przerobil spioszki wstawanie w nocy itd..Moze mial byc
      mily seks z mloda dziewczyna a tu po 3 mc doszly obowiaski i juz przestal byc
      wazny spadl znowu na dalszy plan..Nie sadze by Cie kochal, wskazuja na to jego
      czyny..60latkowi blizej do bycia dziadkiem niz ojcem..Moj tesc jest mlodszy od
      niego, wiem ze uwielbia moje dzieci ale wiem ze fajnei mu tak 1-3h a nie non
      stop z wstawaniem.On poprostu jest za stary.Mysle ze w tym wszystkim on tez
      jest w nie do zazdroszczenia sytuacji.
      • alafen Re: 60latek dziadek czy ojciec??.. 08.08.06, 13:48
        Mylisz się Moniko,
        Znaliśmy się rok,on dał mi pierścionek zaręczynowy.Decyzja o dziecku była jak najbardziej świadoma z mojej strony,wtedy też i z jego. Mieliśmy się pobrać,wtedy "wsiedli" na niego kumple i zrobili mu wodę z mózgu. Zmienił się nie do poznania. Choć nigdy nie byłam jego utrzymanką, powiedział,że mam się dokładać do opłat,skoro mieszkamy razem. Teraz jego sytuacja finansowa się znacznie pogorszyła (wcale nie ze względu na dziecko), więc w sumie to poprosił mnie żebyśmy razem finansowali wydatki na dom i dziecko(z tym,ze ja z oszczędności). Cały czas nazywa mnie najdroższym skarbem i mówi,że mnie kocha. Pewnie fałszywie.
        Córkę bardzo kocha i zajmuje sie nią-nigdy nie narzekał,ze musi wstawać w nocy.Nawet przed kumplami.Widać ,że się cieszy i jest dumny,że został ojcem.
        Ja i tak szukam mieszkania, bo nie chce być jego lokatorką całe życie.Przynajmiej dobrze zainwestuje oszczędności,a kiedy odejdę...ZOBACZYMY
        • melka_x Re: 60latek dziadek czy ojciec??.. 08.08.06, 13:53
          Alafen jeśli Twój partner kocha dziecko i jeśli masz wrażenie, że poza tym
          układa Wam się, to może zamiast rozważać od razu decyzję o odejściu,
          porozmawiajcie o tym jak widzi zabezpieczenie Waszej przyszłości. Takie rzeczy
          trzeba ustalać nawet będąc z młodszym partnerem bez ślubu, a co dopiero z
          60latkiem.
        • monika.janicka alafen..To wy w lutym tego roku napisalas 08.08.06, 16:21
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33394&w=36774891&a=36777641
          No własnie to co jest w tym watku.. Poznalas go lutego 2005..rok od poznania
          jestes juz w zaawansowanej ciazy i idziesz na USG polowkowe..No coz ni jak nie
          wychodzi byscie mieli rok dla siebie..Wybacz alafen ale nie uwierze by 60latek
          chcial swiadomie dziecka.. Toz on juz statystycznie moze nie zyc jak mala
          skonczy 18lat . A gdzie studia,dorosle zycie, wnuki?...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka