alafen
05.08.06, 12:01
Mam pytanko do szczęśliwych lub mniej mam które żyją bez ślubu.U mnie jest tak ,że on nie chce wziąć ślubu ,bo mu wygodnie.Ja chciałam za niego wyjść,ale teraz dał mi do zrozumienia,że ślubu nigdy nie będzie.On ma 60 lat,ja jestem dużo młodsza.Mamy dwumiesięczną córeczkę.Mieszkamy w jego domu.Ja dokładam do czynszu połowę,ale niedługo skończy mi się zasiłek i nie będę miała z czego dokładać.On w tej sytuacji chce,żebym dokładała z oszczędności,które trzymam na "dach nad głową" gdy go zabraknie(czytaj konkubent umrze).Nie wiem w takiej sytuacji,może lepiej kupie mieszkanie,wezmę córkę,on będzie płacił alimenty, a ja nie będę żyła już na jego łasce-bo tak sie czuje.
Napiszcie jak jest u Was,z czego żyjecie,czy macie wspólną kasę, i czy ustalacie,co będzie w razie śmierci partnera?Czarny scenariusz ,ale uważam,że żyjąc bez ślubu trzeba się jakoś zabezpieczyć.
pozdrowionka