jestem zalamana ,wku...iona i ryczec mi sie chce

(w niedziele mielismy
wyjechac na urlop i wszystko juz zalatwione ,torby spakowane paliwo
zatankowane a tu taki pech.
ale zaczne od poczatku;
maz mial zalatwoiny urlop od niedzieli ale w zamian tego musial pracowac caly
tydzien po 16godz.no ale ok jak mus to mus.
a tu z rana dzwoni do mnie maz z pracy i mowi ze nigdzie nie jedziemy bo
kolega poszedl na chorobowe i kierownik powiedzial ze moze zapomniec o urlopie.
jestem wsciekla na tego koleg ,zwierzal sie kiedys mojemu mezowi ze chcial by
pojsc na chorobowe wlasnie w tym samym terminie co moj maz na urlop wiec moj
maz poprosil go aby poszedl dopiero w poniedzialek jak my juz wyjedziemy no i
niby sie dogadali ale dzisiaj i tak zrobil swoje .dla mnie to jest
swinstwo.tym bardziej ze to dzieki nam ma fajna dziewczyne z super mieszkaniem
i kasa ,poniewaz zeswatalismy go z moja dobra kolezanka.kurcze moze wy macie
jakies pomysly co zrobic zeby wyjechac?