Dodaj do ulubionych

mąż potrącił Pana :(

17.08.06, 11:33
Mam dość ciągle coś, teraz mi mąż dzwoni iż Pana na pasach potrącił, no jego
wina sad(
Pan złamana ręka.
My same problemy ((
mam dość crying
Obserwuj wątek
    • bea.bea Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 11:38
      współczuje ci serdecznie....
      choc twoje męza mi nie zal....
      a patrząc na ostatnie posty o odszkodowaniach.....zacznij oszczędzac kase...

      przepraszam
      • edycia274 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 11:41
        No wiem wina mojego sad
        Nie tłumacze go crying
    • babsee Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 11:42
      No to dal ciała.
      Ale wiesz co?ja juz zauważylam że jak człowiek ma sciagle kłopoty i same
      zmartwienia i juz mu sie wydaje ze lezy i nic gorszego go spotkac nie może to
      zawsze sie jeszcze przydarzy coś-tego leżącego Los musi kopnąc.I potem nagle
      sie kończy.I zaczyna sie spokój czyli szczęście.
      mam nadzieje,ze u Was tez bedzie lepiej.
      Zycze siły.
      ps.Twoja Nikola jest cudna!
      • edycia274 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 12:06
        nie wiem, rycze jak głupia, mam wrażenie iż fatum na dnami siedzi sad
        mam nadzieje iz gościu wyjdzie cało z tego, nic mu nie będzie, ja mam dość, żyć
        mi się odechciewa
        • ochotka69 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 13:10
          Nie rozpatrywałabym tego w kwestii fatum a raczej nieuwagi twojego męza. Nie
          rozumiem jak mozna kogos potrącic na pasach. Za szybko jechał jak nie był w
          stanie zareagować na pieszego i to w miejscu w którym mogł sie go spodziewać.
          Współczuć najbardziej trzeba pieszemu.

          Pracownik kolegi pół roku temu tez potrącił pieszego na pasach i trafił do
          aresztu na pare dni, potem dopiero mógł uczestniczyć w rozprawie z wolnej stopy.

          Mam jednak nadziej ze sprawa skonczy się dobrze zarowno dla was jak i dla
          poszkodowanego. Trzymaj sie.
          • edycia274 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 13:14
            ja rzoumiem , ja jego naprawde nie bronie...
            nie wiem jak to było nie widziałam się z nim
            dla mnie to tragedia
            wspolczuje i temu Panu i Nam
            jezeli cos sie stanie bedzie to dla nas tez wielki cios
            za duzo ostatnio zlego sie dzieje sad
          • agaj78 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 13:39
            ochotka69 napisała:
            > Nie rozumiem jak mozna kogos potrącic na pasach.
            No to chyba malo jezdzisz smile. Ja ostatnio mialam taki przypadek: dojerzdzalam do
            pasow przed ktorymi stala babka i czekala az przejade i gdy juz prawie
            wjerzdzalam na pasy to franca wlazla na jezdnie!! Dobrze ze lewym pasem nikt nie
            jechal a ja mialam na liczniku ze 40. Wylazlam z samochodu i opieprz... ze jak
            jej zycie nie mile to niech sie pod pociag rzuci a nie pod samochod.
            Przepraszala mnie jak cholera. Kiedys widzialam tez jak jechal facet z rodzinka
            na chodniku przed pasami staly dwie osoby: kobitka i jakis dziadek. Nagle
            dziadek hop prosto pod kola. Kobitka w szoku. Policjantowi powiedziala, ze
            dziadek stal obok niej patrzyli na ten samochod i czekali az przejedzie i nagle
            dziadek wylazl prosto pod kola... Nic powaznego mu sie nie stalo, bo facet
            pardzo wolno jechal.
            • malila Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 13:56
              Mnie się też kiedyś zdarzyło być świadkiem, jak pod samochód, który jechał
              przede mną, weszła kobieta. Szła wąskim chodnikiem równolegle z tym samochodem
              i jak doszła do pasów to nie oglądając się weszła na jezdnię. Szczęściem facet
              jechał czterdziestką.
            • ewika-uk Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 14:08
              agaj78 napisała:

              > ochotka69 napisała:
              > > Nie rozumiem jak mozna kogos potrącic na pasach.
              > No to chyba malo jezdzisz smile
              zgadzam sie zupelnie,nie zawsze wina kierowcy..ludzie czasami chodza jak te
              swiete krowy...przyklad sprzed roku,stoje przed pasami,czerwone swiatlo jak
              byk,duzy ruch,z przeciwka(nawet nie czekajac)wjezdza na pasy krowa(czyli matka)
              pcha przed soba wozek z dzieckiem,ostro kluci sie prze komorke,i szuka czegos w
              torebce uwieszonej na ramieniu,ktos krzyknal...gosciu z samochodu tak chcial
              uniknac zderzenia z wozkiem ze wpadl na barierke,zalatwil znak drogowy,poduszka
              mu strzelila(nie ciekawie wygladal)a ta pinda jak zacznie drzec morde(sorki za
              wyrazenia)ze morderca,chcial ja zabic,a ona z dzieckiem na pasach,pewnie
              nachlany..jezzusie co sie dzialo,facet wylazl z samochodu i ja
              przeprasza.....ale nagle podchodzi babka,ktora czekala ze mna i na nia ...ty
              wyrodna macocho,zamknij gebe bo to twoja wina,mogl sie chlop zabic
              itd....oczywiscie policja ukarala nierozgarnieta mamusie(100 zl+ cos tam
              jeszcze)i ieli racje,to ze sa pasy wcale nie oznacza ze mozemy wchodzic na nie
              kiedy chcemy,a samochod to maszyna na 4 kolkach ktora nawet przy predkosci
              20km/h kiedy uderzy w czlowieka moze go skrzywidzic....warto o tym pomyslec
            • andromeda_pana_tadka Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 19:51
              to ona ciebe powinna opieprzyc.
              twoim francowatym OBOWIAZKIEM jest zatrzymac sie przed pasami przy ktorych ktos stoi.

              • agaj78 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 21:26
                andromeda_pana_tadka napisała:

                > to ona ciebe powinna opieprzyc.
                > twoim francowatym OBOWIAZKIEM jest zatrzymac sie przed pasami przy ktorych ktos
                > stoi.
                >
                HAHA tym mnie rozbawilas do lez! Jakbym sie tak chciala zatrzymywac przed
                kazdymi pasami przy ktorych na chodniku stoi pieszy to bym szybcie na piechote
                dochodzila.
                • andromeda_pana_tadka Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 21:37
                  HAHA tym mnie rozbawilas do lez! Jakbym sie tak chciala zatrzymywac przed
                  > kazdymi pasami przy ktorych na chodniku stoi pieszy to bym szybcie na piechote
                  > dochodzila.

                  rob jak chcesz. to oczywiscie twoja sprawa. nie zmienia to jednak faktu, ze lamiesz przepisy.
                  bardzo nie lubie takich bezczelnych kierowcow jak ty.
                  czy bedziesz konsekwentnie nadal tego samego zdania, gdy na pasach bedzie przechodzilo twoje
                  dziecko? i gdy kierowca sie nie zatrzyma, mimo tego, ze POWINIEN byl?
                  • agaj78 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 21:56
                    andromeda_pana_tadka napisała:


                    > rob jak chcesz. to oczywiscie twoja sprawa. nie zmienia to jednak faktu, ze lam
                    > iesz przepisy.
                    > bardzo nie lubie takich bezczelnych kierowcow jak ty.
                    > czy bedziesz konsekwentnie nadal tego samego zdania, gdy na pasach bedzie przec
                    > hodzilo twoje
                    > dziecko? i gdy kierowca sie nie zatrzyma, mimo tego, ze POWINIEN byl?
                    Ucze moje dzieci ze nie wolno im wchodzic na jezdnie gdy zbliza sie jakis
                    pojazd. I nie lubie takich bezczelnych pieszych ktorzy mysla ze jak dochodza do
                    pasow to moga na nie wlazc nie baczac na nic, bo przeciez kierowca musi sie
                    zatrzymac. Ja nigdy tak nie robie. Poza tym gdy przy jezdni widze dzieci czy
                    pijanego (niekoniecznie przy pasach)to zawsze zwalniam. Powiedz mi, znasz
                    jakiegos kierowce, ktory zatrzymuje sie przed kazdym przejsciem przy ktorym ktos
                    stoi? Ja nie.
                    • andromeda_pana_tadka Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 22:12
                      majac na uwadze sposob w jaki sama prowadzisz samochod robiosz bardzo dobrze uczac ostroznosci
                      wlasne dzieci.

                      nie lubie takich bezczelnych pieszych ktorzy mysla ze jak dochodza do
                      > pasow to moga na nie wlazc nie baczac na nic, bo przeciez kierowca musi sie
                      > zatrzymac.

                      tak kierowca musi sie zatrzymac.

                      w twoim pierwszym poscie pisalas jednak, ze franca STALA JUZ NA PRZEJSCIU I CZEKALA AZ
                      PRZEJEDZIESZ. w takim wypadku albo zlekcewazylas przepisy albo masz zdolnosci telepatyczne a pani
                      ci zrobila na zlosc przechodzac na pasach.

                      Powiedz mi, znasz
                      > jakiegos kierowce, ktory zatrzymuje sie przed kazdym przejsciem przy ktorym kto
                      > s
                      > stoi? Ja nie.

                      tak, znam i sama tak robie.
                      nie mieszkan w polsce i tutaj kierowcy sie zatrzymuja przy przejsciu dla pieszych gdy ktos stoi i czeka.
                      nawet autobusy.

                      jeszcze raz:
                      rob jak chcesz - twoje sumienie, twoja kultura jazdy.
                      chce ci tylko uswiadomic, ze lamiesz przepisy. czy naprawde tak trudno przepuscic pieszego na
                      pasach???
                      • agaj78 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 22:26
                        Naucz sie czytac ze zrozumieniem. Napisalam ze: "dojezdzalam do
                        pasow przed ktorymi stala babka". Ona sama dobrze wiedziala jak glupio sie
                        zachowala dlatego mnie przepraszala. Ucze ostroznosci wlasne dzieci bo wiem czym
                        jest samochod i nie uwazam sie za swieta krowe bo dochodze do pasow. Tak, trudno
                        mi przepuszczac kazdego pieszego przy pasach biorac pod uwage ze co 10 metrow
                        jest przejscie przy ktorym ktos stoi. Zatrzymuje sie zawsze gdy widze dziecko
                        (nawet z rodzicem), pijanego lub osobe ktora zaczyna wchodzic na pasy. Jak dla
                        mnie dalsza dyskusja nie ma sensu.
                        • andromeda_pana_tadka Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 22:32
                          >Naucz sie czytac ze zrozumieniem. Napisalam ze: "dojezdzalam do
                          > pasow przed ktorymi stala babka".

                          No wlasnie o to chodzi. Powinnas sie zatrzymac.
                          tez mi sie wydaje, ze dalsza dyskusja jest bez sensu. powtarzasz ciagle to samo i nadal nie masz racji.
                          • malila Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 23:13
                            Nie musiała się zatrzymać. Co zresztą wynika również ze strony, do której
                            podałaś link. Zatrzymać się musi wtedy, gdy pieszy już jest na pasach.
            • andromeda_pana_tadka i masz tu jeszcze cos - agaj78 17.08.06, 20:31

              www.motofakty.pl/artykul/czujnosc_przy_zebrze.html?zaznacz=piesi
              • agaj78 Re: i masz tu jeszcze cos - agaj78 17.08.06, 21:31
                andromeda_pana_tadka napisała:

                >
                > <a
                href="www.motofakty.pl/artykul/czujnosc_przy_zebrze.html?zaznacz=piesi"
                target="_blank">www.motofakty.pl/artykul/czujnosc_przy_zebrze.html?zaznacz=piesi</a>
                Iiii? bo nie czaje? Gdybym nie byla czujna i nie zmniejszyla predkosci przed
                pasami tylko przejechala tak jak robi to wiekszosc kierowcow to ta pani mialaby
                niezly lot.
                • andromeda_pana_tadka Re: i masz tu jeszcze cos - agaj78 17.08.06, 21:40
                  no wlasnie. miala franca szczescie, no nie?
                  tragedia obyczajowa z obrazkami.
                  • agaj78 Re: i masz tu jeszcze cos - agaj78 17.08.06, 22:30
                    andromeda_pana_tadka napisała:

                    > no wlasnie. miala franca szczescie, no nie?
                    > tragedia obyczajowa z obrazkami.
                    No miala, ze trafila akurat na mnie, bo przy wiekszosci innych kierowcow nie
                    mialaby zbyt duzych szans...
    • iwles Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 13:16
      Edyciu, współczuję bardzo tego nagromadzenia sie problemów.
      Ale zobaczysz, że niedługo wszystko sie odwróci i będzie lepiej.

      Życzę Ci tego z caego serca smilesmilesmilesmile
      A teraz uśmiech na twarz proszę, wszystko sie ułoży.
    • begonia4 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 13:24
      Jeśli mąż miał ubezpieczenie OC, to Wy nie zapłacicie tylko firma
      ubezpieczeniowa.
      Rozumiem Cie, też ostatnio miałam taki "ciąg", niestety trwał dość długo. Teraz
      niesmiało zaczynam mieć nadzieje, że się kończy.
      Trzymaj sie.
    • corecki Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 14:07
      Nie bronię twojeg męża,powinien zachwać strożnść w zwłaszcza na PASACH ale
      jeśli potrącenie skończyło sę tylko na siniaku - nie będzie wielkiego problemu.
      Natmast jeśli bedzie mial zwolniene od lekarza na dłużej niż 7 dni to niestety
      sprawa będzie w sądzie i skończy się odszkodowaniem- okoł 3 tyś.



      -edycia274 napisała:

      > Mam dość ciągle coś, teraz mi mąż dzwoni iż Pana na pasach potrącił, no jego
      > wina sad(
      > Pan złamana ręka.
      > My same problemy ((
      > mam dość crying
    • shamsa Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 14:10
      spójrz na to inaczej. Pan ma TYLKO złamaną rękę. moglo byc znacznie gorzej.
      ciesz sie.
      • reniuta67 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 18:34
        czesc! pomysl sobie ze to sie w koncu musi skonczyc i skonczy! a jakei do tej
        pory mialas problemy ? moze tylko sobie sama wyolbrzymiarz to wszystko a tak
        naprawde nie jest az tak zle .Czasami nasze samopoczucie i zeczywiscie jakis
        niefart moze nas totalnie zdolowac! BEDZIE DOBRZE! .pOZDR
        • edycia274 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 19:06
          dzieki za dobre słowo..niestety nie wyolbrzymiam sad
          • lucerka Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 19:46
            Edycia...po burzy zawsze jest slonce. Przeczekaj - bedzie lepiej.
            • edycia274 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 21:13
              Dziękuje Wam bardzo , na razie wiem tyle , że ma zlamaną rękę z
              przemieszczeniem,ma byc operowany. Pan wybiegł za autobusu , który stał.
              nie mam siły sad(
    • agula111 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 21:48
      jesli wybiegl zza autobusu to niebedzie tak zle. to raczej jego wina a nie meza.
      niestety co sie czlowiek namartwi to jego.
      • andromeda_pana_tadka Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 22:01
        jezeli rzecz miala miejsce na przystanku i chodzi o autobus, ktory sie na przystanu zatrzymal, a pan byl
        wysiadajacym pasazerem autobusu, to niestety, chyba musze cie zmartwic. tym bardziej, ze pan
        przechodzil na pasach. nie znam szczegolow i policja/sad to rozstrzygnie, ale kierowca samochodu
        powinien sie zatrzymac i przepuscic wysiadajcych z autobusu/tramwaju.

        w jakichkolwiek okolicznosciach wypadek sie zdarzyl, wspolczuje temu panu. edyci i jej rodzinie tez, bo
        nikt raczej z premedytacja nie wjezdza na pieszych. przepisy sa jednak przepisami, piesi i tak sa
        najbardzeij narazona grupa na drogach i maja prawo pierwszenstwa przejscia w miejscach
        oznaczonych.
        ps. wedlug statystyki wypadki spowodawane wina pieszych naleza do mniejszosci. zazwyczaj w kolizji
        samochod-pieszy winni sa kierowcy samochodow. takie fakty.
    • anestezjolog2 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 22:16
      A mnie jest żal potrąconego przez samochód człowieka. I tylko jego.
      • edycia274 Re: mąż potrącił Pana :( 17.08.06, 22:46
        a mi żal i tego Pana i męża bo wiem jak to przeżywa tym bardziej , ze mamy duzo
        problemów
        • edycia274 Re: mąż potrącił Pana :( 18.08.06, 16:26
          dziś byłam u Pana, porozmawiałam trochę z Nim
          • iwles Re: mąż potrącił Pana :( 18.08.06, 18:05
            i ....?????????
            napisz cos więcej.
            • edycia274 Re: mąż potrącił Pana :( 19.08.06, 00:44
              na razie nic wiecej nie wiem. We wtorek jedzie na przeswietlenie i zadecyzdja
              czy operowac czy nie.
              Sprawa w sadzie napewno będzie. Co dalej neiw iem,
              • iwles Re: mąż potrącił Pana :( 19.08.06, 01:09
                Edytko - spokój.
                Juz się stało, nie zmienisz tego.
                Całe szczęście, że to tylko tak sie skończyło.
                Nie denerwuj się na zapas.
                Najważniejsze, zeby teraz ten pan wyzdrowiał.
                Reszta się ułoży, nie myśl o tym teraz, może nawet sprawa zakończy się o wiele
                lepiej niż Ci się wydaje.
                Może sprawa zakończy się tylko odszkodowaniem, za które zapłaci wasza firma
                ubezpieczeniowa?

                Ja jestem dobrej mysli, że jednak nie wygląda to wszystko aż tak źle.
          • anestezjolog2 Re: mąż potrącił Pana :( 19.08.06, 16:34
            A teraz wyobraź sobie sytuację, że to Twój mąż zostaje potrącony przez
            samochód. Też żal Ci sprawcy?
            Sama jestem kierowcą, wiem, że wypadek może się przydarzyć każdemu, ale sprawca
            musi ponieść odpowiedzialność. Czasem finansową, czasem karną. Trudno.
            Czy nie pomyślałaś, że złamana ręka może komuś zrujnować życie? Jeden z moich
            kolegów- chirurg nigdy już nie wróciła na salę operacyjną.
            Przykro mi, ale nie współczuję Twojemu mężowi. Zaś Wasze problemy to jedno, a
            wypadek to drugie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka