Dodaj do ulubionych

dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:)

19.08.06, 07:57
ciekawa jestem jak będzie mi się ogladało, gdy mam już dziecko..? poprzednim
razem ryczałam jak bóbr i myślałam bardzo długo.... włazi w sercesmile
Obserwuj wątek
    • siasiuszek Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 19.08.06, 08:09
      Jak się ma dziecko jest jeszcze gorzej. Ja tam nie oglądam oglądnęłam raz i nie
      mam ochoty na więcej.
    • moofka Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 19.08.06, 08:15
      kiedy i gdzie?
      • joasiiik25 Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 19.08.06, 08:21
        ogladalam jak bylam w ciazy...plakalam strasznie
        teraz tez pewnie bede plakac
        film leci na TVN po 20
        • liwilla1 jakie to szczescie,ze nie mam TV 19.08.06, 08:46
          bo jestem mama malego chlopczyka i chyba umarlabym z zalu... a ostatnio mam
          spore odchyly od normy, chyba hormony smile
    • hratli Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 19.08.06, 14:39
      najgorszy film jaki w zyciu widzialam smile
      • j_aga Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 19.08.06, 14:51
        Nie wiem czy najgorszy, ale mnie też się nie podobał. A juz dłużyzny pod koniec
        brrrrrrrryyy.
        Ogladałam go już mając dziecko.
    • olushia Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 20.08.06, 10:26
      suuuper film. Haley Joel Osment genialny (jak zwykle).Powstrzymywałam się aby
      nie płakać. Uwielbiam właśnie takie filmy po których człowiek jeszcze wiele
      godzin o nich myśli
      • be.em Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 20.08.06, 10:30
        co nie..? smile)
    • moofka Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 20.08.06, 10:48
      a jak sie skonczyl?
      ogladalam do momentu jak przylecial balonik krwi i kosci
      i dalej nie wiem
      i ten robot kochanek sie pojawil
      napiszcie w paru slowach co mnie ominelo, co?
    • atra1 Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 20.08.06, 10:49
      Kobietki, a dla mnie koszmar i gwałt przez oczy. NIe dość, ze dłużył mi się jak jasna cholera, to jeszcze strasznie sentymentalny i nie mogłam wykrzesać z siebie współczucia dla maszyny zaprogramowanej na kochanie. Większe emocje wzbudził we mnie terminator w części 2!
      A z AI najciekawszy był Jude Law, mimo, ze paskudny, ze hej!
    • mamadominika3 Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 20.08.06, 15:45
      A mnie też chwyciło. Pół kartonika chusteczek wysmarkałam. Ten dzieciak jest
      naprawdę niesamowity. Najgorsza chyba była scena, jak "mamusia" zostawiała go w
      tym odrażającym lesie. Dobrze, że oglądałam sama, bo chłop miałby niezły ubaw
      ze mnie. Szlochałam i szlochałam.
      • atra1 Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 20.08.06, 16:15
        Dla mnie było nielogiczne zostawienie Davida w lesie. Lepiej byłoby gdyby został zutylizowany w korporacji niż przez 2000 lat (2000!!!!!!!!!) czekać na Niebieską Wróżkę i mamusię, którą potem miał na dzień. Koszmar po prostu.
        • ibulka Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 20.08.06, 17:24
          Oglądałam.
          Mam troje dzieci, męża, psa i papużkę - błagam, nie pytać o okoliczności
          posiadania papużki big_grin

          Scena zostawienia Davida w lesie była okropna - jedyna, która mnie wzruszyła.
          No, może nie jedyna - bo jeszcze jak ten biedny miś Teddy nie wiedział, do
          którego chłopaka ma iść i tak łapki rozłożył... big_grin
          Najgorsza scena - rozkminianie tych mechów na festynie czy tam festiwalu. Brr...

          Odtwórca roli robota mnie irytuje - miał wyraz twarzy tęskniący do rozumu w 90%
          scen - ale to tylko moje chore odczucia big_grin


          Wytłumaczcie mi - czemu płakałyście i myślałyście nad tym filmem?
          Ja takich odczuć nie miałam, powiem więcej - nie zrozumiałam tak trochę tego
          filmu i proszę o wyjaśnienia :o))

          P.S. Ja chcę takiego misiaaaaa...!!! :o))
          • kra.kra Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 20.08.06, 18:26
            Oglądałam, ryczałam, no może przesadzam, ale wilgotno byłosmile
            I potem pytam męża, czy zostawiłby w lesie takiego chłopca-robota. Może i miał
            w sobie miliony mil światłowodów, ale kochał, umiał marzyć, tęsknić, pragnąć,
            szukać metafizyki. My tych czasów nie doczekamy, ale podejrzewam, że nasze pra-
            pra-pra wnuki będą miały takie dylematy moralne, szczególnie biorąc pod uwagę
            mizerny przyrost naturalny, problem bezpłodności itp.
            Ja bym chyba nie wywiozła takiego mechachłopca, w końcu wzięła mama
            odpowiedzialność za niego.
            • olushia Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 21.08.06, 09:49
              Mnie ten film skłonił do spojrzenia na bezmyślność ludzi, którzy biorą do
              siebie dziecko z DDz bądź psa, a później gdy pojawi się ich własne dziecko bądź
              pies przeszkadza, po prostu ich wyrzucają choć dali im (dziecku lub psu)
              nadzieję na to,że będą razem na zawsze i będą go kochać , a później go odrzucają
              (bardzo mnie wzruszyła scena gdy David mówi matce,że już będzie grzeczny nie
              zrobi nic złego tylko niech go nie zostawia).Sama byłam w podobnej sytuacji. Od
              6 lat mamy psa zawsze był naszym oczkiem w głowie kochany, rozpieszczany,7 m-cy
              temu pojawiło się dziecko psu poświęcaliśmy mniej uwagi. Zrozumiałam jak bardzo
              dalej potrzebuje miłości dopiero gdy wskoczył do łóżeczka dziecka( oczywiście
              dziecka tam nie było) i teraz staram się im poświęcać porównywalnie dużo uwagi
              i czułości, bo wiem,że biorąc do siebie psa wzięłam za niego odpowiedzialność
              do końca życia mimo,że wg niektórych to TYLKO pies( analogicznie ujmując David
              to TYLKO MECH). Pozdro
    • czajkax2 Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 20.08.06, 19:25
      Zachęcona przez was obejrzałam wczoraj ten film-po raz pierwszy. I przyznam
      szczerze ze mnie ani nie zachwycił, ani nie wzruszył. Raczej znudził. Nie wiem
      czy to wina przeziębienia czy po prostu jestem wyprana z uczucsmile
      • ibulka Re: czajka 20.08.06, 20:03
        To chyba mamy identyczne odczucia :o))
        • moofka Re: czajka 20.08.06, 20:12
          kurde no prosze was, jak to sie skonczylo? big_grin
          • kra.kra Re: czajka 20.08.06, 20:56
            No więc złapali, chłopaka i lewelasa, i chcieli załatwić na festynie krwi i
            kości (taka zabawa do uczczenia wszystkiego co żywe i organiczne), ale tłum nie
            uwierzył, że David jest robotem i udało mu się uwolnić i zwiać razem z tym
            kochasiem. Kochaś z wdzięczności zabiera chłopaka do miasta rozrywki (takie Las
            Vegas przyszłości) wychodząc z założenia, że skoro Błękitna Wróżka (której
            szuka chłopiec, aby zamieniła go w orga-)jest babeczką to na pewno znajduje się
            w tym mieście. Trafiają do Dr. Wie, interaktywnej encyklopedji, od której
            jedyną wiarygodną wskazówką jest: idź na koniec świata, gdzie lew płacze.W
            tamtym czasie końcem świata jest zalany wodą Manhattan, dolatują tam
            ukradzionym helikopterem policyjnym, którym policja chciała zgarnąć kochasia.
            Znajdują posągi płaczących lwów i biura oraz pracownie firmy, która
            wyprodukowała Davida. Chłopak znajduje swojego konstruktora, ten się cieszy,
            mówi o wskazówce, którą zostawił u Dr. Wie. David krąży po pracowni i spotyka
            identycznego mecha jak on oraz kilkanaście egzemplarzy gotowych do sprzedaży.
            Jest załamany. Rzuca się z budynku do wody i coś tam widzi, jednak wyławia go
            kochaś w helikopterku. Kochasia łapie policja, David mówi mu o wróżce, którą
            znalazł w głębinie, kochaś włącza zanurzenie pojazdu i znika we wnętrzu
            helikoptera z policjantami. Dawid i miś Teddy nurkują i stają, przygnieceni
            starą zardzewiałą karuzelą, naprzeciwko figury Błękitnej Wróżki z bajki o
            Pinokiu. Mija 2000 lat ocean zamarza, ludzie wyginęli. Dawida znajduja istoty z
            innej planety, o ogromnej inteligencji i wrażliwości, wyczytują jego przeżycia
            z myśli. Jest jedyną pamiątką po wielkości homo sapiens, więc chcą aby był
            szczęśliwi, umieszczają go w duplikacie domu, w którym mieszkał i z DNA włosów
            (tych obciętych nożyczkami) stważają jego mamę, Monikę. Jednak jej "życie" może
            trwać tylko jeden dzień. W tym dniu pieką tort urodzinowy, robią to, co chce
            David i Monika w końcu mówi mu, że go kocha, a potem zasypia na zawsze.
            THE END
            • edorka1 Re: no co za kit ( sory dziewczyny) 20.08.06, 21:48
              próbowałam to kiedyś ogladać ale dobrnełam gdzies do połowy i nie wytrzymałam. Wybaczcie, ale jak dla mnie wydumany problem i wogóle jakaś nieczuła jestem, tyle dzieci naprawdę płacze z braku miłosci, że łzy ronione nad robotem są dla mnie niezrozumiałe. Nic z tego filmu nie wynika. Poza może jakimś ckliwym morałem o ludzkości co skona z braku miłości. Nawet jeśli morał prawdziwy to podany jak dla mnie niestrwanie... Sorki, ale jakos mnie to nie bierze.
              • ibulka Re: no co za kit ( sory dziewczyny) 20.08.06, 22:23
                Ja też nie za bardzo ten film skumałam...
                • skubany_kotecek Re: no co za kit ( sory dziewczyny) 20.08.06, 22:36
                  wzruszył mnie jedynie mis Teddy,poza tym z trudem dotrwałam do końca ,długaśny
                  i nudny.
                  • ibulka Re: skubany_kotecku 20.08.06, 22:39
                    Miś Teddy rządzi! :o))

                    Swoją drogą - fajnie byłoby mieć takiego Misia... :o))
              • ggraff Re: głos chłopa! 21.08.06, 00:15
                Film stawia problem, czy można - i jak to oceniać z perspektywy etyki -
                odrzucać miłość, nawet jeśli jest to miłość robota. Dla mnie odpowiedź brzmi:
                nie można, jest to naganne. Pokazanie tego w relacji matka-dziecko było jak
                rażenie gromem. Każdy z nas kiedyś był takim Davidem; tak kiedyś kochaliśmy
                naszych rodziców, teraz możemy ten dar miłości otrzymać od naszych dzieci. Może
                to brzmi górnolotnie, ale film do tego skłania i nie ma się czego wstydzić.
                Były dwie sceny których nie zapomnę: Przemiana robota w dziecko (kiedy pierwszy
                raz powiedział "mamo"; doskonała gra tego małego aktora). Druga scena to jak
                David wyznał, że spełniły się jego marzenia (scena przy zdmuchiwaniu świeczek z
                tortu) - jak wiemy chodziło mu o to , że mama była przy nim cały dzień i
                powiedziału mu że go kocha. I wracając do sedna: Jak takiej istocie odmawiać
                tego, że jest człowiekiem, dzieckiem, że prawdziwie kocha. Chociaż nie
                jest "organicznym" tylko "mechem".
                • tora99 Re: głos chłopa! 21.08.06, 05:24
                  przeslanie odebralam podobnie, ale sam film byl nieco preckliwiony i przydlugi
                  no i za bardzo "amerykanski" moze to dlatego ze nakrecil go spilberg a nie
                  kubrick.
                • edorka1 Kit,kit,kit!!!!!! 21.08.06, 10:32
                  Cały kit tej sytuacji polega na tym, ze ona jest do bólu sztuczna, a łzy ciekna z oczu bo maszyna jest grana przez aktora, który jest człowiekiem. Więc patrząc na nia nie myslimy, że oto mamy przed soba robota. Dalszy kit polega na tym, że świat jest pełen niekochanych p r a w d z i w y c h dzieci, dzieci giną w wojnach,umieraja z głodu, są zakatowywane, biegają z karabinami, a tu reżyser każe mi płakać nad robotem. Zamysł dziwny conajmniej. I nie dlatego, ze robot nie moze kochać...ale dlatego, że człowiek który sam kochac nie umie, nie może stworzyć niczego co by bylo lepsze w tej kwestii od niego. Jak dotad nasze najwspanialsze wynalazki sa najlepsze w zabijaniu i zadawaniu bólu. Atom najpierw wsadzono do bomby, a potem wymyślono jego pokojowe zastosowanie. Smiem twierdzić, że podobnie jest ze znakomitą większością naszych wynalazków. Więc jak juz któryś geniusz wymyśli takiego robota, to najpewniej najpierw go nauczy zabijać...
                  • ggraff Re: Kit,kit,kit!!!!!! 21.08.06, 19:06
                    „człowiek który sam kochac nie umie, nie może stworzyć niczego
                    co by bylo lepsze w tej kwestii od niego”
                    Twoje słowa edorka1skomentuję tak: film pokazuje, że człowiek stworzył istotę,
                    która potrafi kochać lepiej od niego. To jest jedną z przewrotnych tez filmu.
                    I smutne jest to , że człowiek zachował się tak, jak chciała natura. Matka była
                    zdolna tak na prawdę tylko do miłości dziecka „organicznego” bo ono miało jej
                    geny (socjobiologia próbuje udowodnić że cała kultura jest pochodną natury,
                    nawet neguje tzw. wyższe wartości). W gruncie rzeczy zachowała się tak samo jak
                    dzikusy z Festynu Krwi i Kości – tak się to bodaj nazywało. Oni unicestwiali
                    maszyny robiąc z tego widowisko. Ona wywiozła dziecko-maszynę do lasu i
                    porzuciła.
                    Prawdą jest że dzieci nie są rozpieszczane, bo głód, wojny, przemoc i bieda.
                    Ale nie można sprawy stawiać tak, że wartość filmu maleje z tego powodu. Film
                    jest tylko kreacją, dobrze jeśli do tego wartościową i udaną. Żyjemy w ponurych
                    czasach, ale to nie znaczy, że nie ma sensu pisanie wierszy, uprawianie
                    filozofii, sadzenie drzewek w ogródku.
            • moofka Re: czajka 20.08.06, 22:40

              dzieki kra za szczegolowy opis smile
    • adsa_21 Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 21.08.06, 09:38
      a na jakim kanale i o ktorej?
      tez bym chetnie obejrzala.
      Ostatnim razem wytwalam do polowy.
    • anaj75 Re: dziś A.I. - najpiękniejszy film o miłości:) 21.08.06, 10:39
      Pierwszy raz oglądałam, gdy dzieci nie miałam. Wtedy pojęłam, film wzruszył
      mnie ogromnie. Teraz, gdy mam dwóch synów, oglądnęłam po raz wtóry. I kurcze,
      stwierdziłam, że chyba zrobiłabym to samo, co ta matka. Odsunęłabym każdego,
      kto zagrażałby, nawet niecelowo, moim dzieciom, czy to ukochany pies, papużka,
      czy mech. I nie miałabym serca unicestwić, wbrew instrukcji, ale nie umiałabym
      żyć, wiedząc, że może za mocno ugryźć/zadzibać/chwycić moje wyrwane śmierci
      dziecko. Tym razem chyba opacznie odczytałam sens;P
      Rozum podpowiada, że 'jest się odpowiedzialnym za to, co się oswoiło', a emocje
      kazałyby chronić własną progeniturę.
      Swoją drogą dziwne, że nie skonstruowano tego robota, by po kilkudziesięciu
      latach bycia dzieckiem, np. po śmierci rodziców, rdzewiał;P
      Niemniej Joel, to mój ulubiony dziecięcy aktor.
      J.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka