Dodaj do ulubionych

dlaczego bijecie swoje dzieci ?

23.08.06, 16:41
To tak do jednego z watkow z wczoraj. Przerazilo mnie ile mam klepie swoje
pociechy po pupie w ramach wychowania i sa z tego dumne, bo to bylo w danej
chwili jedyne rozsadne rozwiazanie.Jestem naprawde zbulwersowana tym, ze Wy
prawk kotow, psow i innych zwierzat do godnego zycia, bez przemocy, a
rownoczesnie ograniczycie te godnosc wlasnym dzieciom!Czy Wy naprawde nie
zdajecie sobie sprawy co robicie? To nie jest tylko 1 klaps, to jest
naduzywanie wladzy rodzicielskiej, okazywanie wlasnej slabosci i nieudolnosci
jako rodzica!Jedni daja lekko po tylku, bo nie byli az tak zdenerowani, inni
dadza mocniej i czasami te dzieci laduja w szpitalach - i dopiero wtedy
drogie panie mowicie co to za potwor a nie rodzic, ale niestety wszystko
zaczyna sie od lekkich klapsow dla 2-latkow.To jest normalne, ze dzieci sie
buntuja i sataraja sie postawic na swoim - to jest oznaka normalnego rozwoju,
a Wy zamiast dawac klapsy lepiej starajcie sie dzieciom wyznaczac granice i
pokazywac konsekwencje ich dzialania.Oczywiscie, ze nie jest to proste, ale
bycie matka i dorosla osoba tez nie jest proste, a jednym z elemetow
doroslosci jest umiejetnos opanowywania swoich negatywnych emocji, i pora
abyscie sie wreszcie tego nauczyly , bo jak inaczej chcecie te umiejetnosc
przekazac wlasnym dzieciom?Przez wklepanie tego przez tylek?
Obserwuj wątek
    • marta.kunc Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 16:46
      nie mam dziecka a gdybym miala to predzej bym odgryzla sobie reke niz je
      uderzyla. nie uznaje przemocy wobec slabszych.

      ps. czy mozna skonczyc z tym irytujacym porownywaniem syt. dzieci i zwierzat?
      to, ze ktos pomaga/ lituje sie nad zwierzetami nie odbiera niczego dzieciom.
      (uklon dla ciebie sol_bianca)
      • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 16:48
        dobrze, ze sie ktos lituje nad zwierzetami, szkoda tylko, ze czesc tych ludzi
        rownoczesnie zapomina, ze dzieci tez sie nie bije.
        • marta.kunc Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 16:51
          osobiscie nie znam osoby, ktora ma rozwinieta wrazliwosc w temacie zwierzat i
          jednoczesnie bije dzieci.ale moze takowe istnieja? strach pomyslec. a sk..synom
          co bija cokolwiek niewinnego i bezbronnego to chetnie bym urzadzila szkole
          zycia...wrrrrrr....
          • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 16:52
            ja tez
          • nchyb Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 16:53
            to samo chciałam napisać, jak nie bije dzieci, to i zwierzaka nie zleje. Jak
            nie katuje zwierzaka, to i dziecka nie...

            To raczej chyba chodzi o ogólne zrozumienie, że siła nie jest najlepszym
            rozwiązaniem w stosunku do osób i zwierząt od nas zależnych...
            • ibulka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:01
              Po co kolejny wątek na ten temat?
              Po co wywoływać kolejną pyskówkę?

              Jest mnóstwo takich wątków rozbudowanych na kilkaset postów...

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=35516505&a=35516505
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=38125785&a=38125785
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=41703537&a=41723488
              Czy tyle wystarczy?
        • mama-nesika Że sie tak wtrącę... 24.08.06, 11:03
          mieszkam na osiedlu - tu pogaduchy włascicieli psów sa na porządku dziennym. raz spotkałam emerytowanego policjanta z "bardzo wyuczonym" owczarkiem. I kiedy chwalił się swoim sukcesem wspomniał "ale uderzyć psa to pani nie może, bo już go pani potem za chol.. nie wychowa (...), on, pani jest taki, ze jak widzi, jak zona wnuczkowi da klapsa, to zaraz na nią warczy" No i gdzie tu logika? Kazdy treser psów powie, ze chcąc wychować psa, nie można stosować kar cielesnych, ale co do dzieci, to już niekoniecznie...
          • joanna35 Re: Że sie tak wtrącę... 24.08.06, 14:20
            on, pani jest taki, ze jak widzi, jak
            > zona wnuczkowi da klapsa, to zaraz na nią warczy" No i gdzie tu logika?

            Z tego co zrozumiałam to klapsy daje żona nie właścicel psa. Skąd wiesz jaki
            żona ma stosunek do owczarka?
          • iwles Re: Że sie tak wtrącę... 24.08.06, 22:10
            mama-nesika napisała:

            >Kazdy
            > treser psów powie, ze chcąc wychować psa, nie można stosować kar cielesnych,


            Czy to miała być jakaś analogia ?
            Chyba Ci nie wyszło, dzieci się wychowuje nie tresuje. A rodzic to rodzic - nie
            treser.
            • mama-nesika Dziewczyny!!! 25.08.06, 08:26
              Powyzsze posty były o tym, ze niektórzy ludzie nie widzą nic złego w biciu dzieci, za to na psa ręki nie podniosą, a ja dodałam do tego swoje spostrzeżenia.

              A to, że właścieciel owczarka nie widział nic złego w klapsach dawanych wnuczkowi wynikało jasno z rozmowy

              Ale kiedy ktoś chce sie pokłócić, to zawsze czegoś sie czepniesmile)

    • rita75 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 16:55
      z tego forum: bo ten jeden klaps to jak policzek dany histeryczce
    • wieczna-gosia nie bije dzeci, ale 23.08.06, 16:57
      nie ubie takich biczujacych watkow zakladanych przez osoby co 3 posty maja na
      koncie.
      Na następna uczestniczka rozmowy jest marta co dzieci nie ma ale sobie cos
      odgryzie.

      poczekamy zobaczymy, byle nie bylo odszczekiwania pod stolem smile)))
      • marta.kunc Re: nie bije dzeci, ale 23.08.06, 17:00
        jak ktos nie umie trzymac lap przy sobie to nie powinien miec ani dziecka, ani
        pieska. do tej wiedzy macierzynstwo nie jest mi potrzebne.

        gdyby tylko ilosc zakladanych watkow przekladala sie na intelekt... pomarzyc
        zawsze mozna.
        • wieczna-gosia taaak marta taaak 23.08.06, 17:05
          wujek cieta riposta to rodzina?
          niepotrzebnie reagujesz agresywnie- po prostu tak to juz jest ze najlepiej
          wychowuja dzieci ludzie bezdzietni. A na psach sie znaja ludzie bezpsowi. Bo
          niestety nawet najbardziej ambitne plany moze zniweczyc tzw czynnik ludzki,
          ktorego nie ma na poziomie planowania "jaka bede matka"
          Sonora "3 posty" jako Katon jest dla mnie mało wiarygodna. I tyle.
          w sumie sezon ogorkowy, wyjezdzam w sobote- do soboty sie moge kłócic.
          • marta.kunc Re: taaak marta taaak 23.08.06, 17:15
            to, ze moje koty, kiedys pies, i czasmi dziecko mojej przyjaciolki doprowadzaja
            mnie niekiedy do drgawek ku..cowych nie upowaznia mnie uzywania wobec nich
            przemocy. one po prostu nie maja szans i podniesienie reki w takiej sytuacji
            jest obrzydliwe.
      • rita75 Re: nie bije dzeci, ale 23.08.06, 17:01
        Myslisz, ze podpucha?
        Sama zalozylam kiedys watek w poodbnym klimacie, ale ja dzialalam w afekcie wink)
        • ibulka Re: linki 23.08.06, 17:02
          O biciu:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=35516505&a=35516505
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=38125785&a=38125785
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=41703537&a=41723488
          • ochotka69 Re: linki 23.08.06, 17:07
            Temat bicie tematem zastępczym na forum edziecko, rzecz jasna w zyciu jak w
            polityce.
    • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:08
      moze i dla Was jest to podpucha, abo pyskowka, ale dla mnie jest to wazny
      temat, i nie mam zamiaru wykopywac starych watkow, bo sprawa nie jest
      przedawniona, ale bardzo aktualna. Moze trzebaby bylo raz na tydzien
      przeprowadzic dyskusje na ten tema i moze jedna albo druga mama zmienilaby cos
      w soim postepowaniu. To, ze jedna z uczestniczek tej dyskusji nie ma dzieci , w
      niczym nie przeszkadza, ja tez ich kiedys nie mialam i pomimo to wiedzialam, ze
      innym ludziom nie robi sie krzywdy, ani sie ich nie upokarza.
      • rita75 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:10
        Na co to liczysz?
        Nie wiesz, ze klaps jest dla rodziny, tym, czym cement dla kilku cegiel, by
        stworzyly dom?
        • wieczna-gosia czym cement dla kilku cegiel, by stworzyly dom 23.08.06, 17:15
          tym, czy sol w zupie by nabrala smaku?
          czym nic dla skrawkow materialy, by przerodzily sie w suknie.....

          Rita prosze cie przestan smile
          • nchyb Re: czym cement dla kilku cegiel, by stworzyly do 23.08.06, 17:19
            nie, niech nie przestaje, ona tak ładnie tworzy... smile
          • rita75 Re: czym cement dla kilku cegiel, by stworzyly do 23.08.06, 17:20
            > Rita prosze cie przestan smile


            PiSuarowska retoryka nie w sos?smile))))))
        • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:15
          nie, nie wiem.
      • ibulka Re: dyskusję?? 23.08.06, 17:17
        O jakiej dyskusji mówisz??
        Jedne matki są za klapsami, inne są przeciw, i tak czy inaczej do niczego nie
        dojdziesz!
        Jedna drugiej coś źle powie i pyskówka gotowa... :]
    • jopiec Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:21
      Przyznaję się:bo brakuje mi argumentów,bo nie mam już siły tłumaczyć,bo nie
      potrafię się powstrzymać,gdy moja pierworodna uprzyksza życie swojemu
      braciszkowi..To naprawdę ostateczność i nie "lanie pasem ile wlezie",ale taki
      klaps naprawdę stawia ją do pionu.I nie usprawiedliwia mnie nic, a wyrzutów
      sumienia też nie mam.Wyrodna matka jestem.Pedagog(z wykształcenia) ze mnie,że
      hej!Zlinczujcie mnie!
      • ibulka Re: jopiec 23.08.06, 17:22
        Witam w klubie! ;o))
        Ja co prawda Julki ani bliźniaków klepnąć w tyłek nie muszę, bo jeszcze są małe
        i nie włażą mi na głowę, ale nie wykluczam takiej możliwości, kiedy mi smarkacz
        odpyskuje...
      • marta.kunc Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:22
        a po kiego my cie mamy linczowac??? dziecko ci kiedys tym w twarz rzuci. i know
        from personal experiencesmile
        • rita75 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:24
          albo powie:" Matka do karceru!"
          • marta.kunc Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:26
            nie. wasze dzieci edukowane od najmlodszych lat n/t praw czlowieka po prostu w
            ktoryms momencie zagroza telefonem na policje. nawet jesli granatowi
            przyjaciele nic po przyjezdzie nie zrobia, to wstyd przed sasiadami
            pozostanie....smile miejcie swiadomosc, iz rosnie wam pokolenie swiadomych
            europejczykow.
            • rita75 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:31
              > nie. wasze dzieci edukowane od najmlodszych lat n/t praw czlowieka po prostu
              w
              > ktoryms momencie zagroza telefonem na policje. nawet jesli granatowi
              > przyjaciele nic po przyjezdzie nie zrobia, to wstyd przed sasiadami
              > pozostanie....smile

              przestraszylas mnie- najbardziej podzialali na mnie ci sasiedzi, od dzisiaj nie
              tluke dzieci
            • jopiec Marta czemu siedzisz na emamie,skoro nią nie jeste 23.08.06, 17:32
              ś?Nie żebym złośliwa byłasmile
              Ale taka moja delikatna sugestia-może zmień forum i wróć do nas jak będziesz
              miała doświadczenia ze swojego macierzyństwa..

              • marta.kunc Re: Marta czemu siedzisz na emamie,skoro nią nie 23.08.06, 17:36
                bo to forum publiczne i nie wszystkie watki dot. stricte posiadania dzieci.nie
                wypowiadam sie w kwesiach o ktorych nie mam pojecia. ten watek dotyczy
                stosowania przemocy wobec slabszych a tu nie trzeba byc MATKA, zeby miec jasny
                poglad w tej kwestii.
                • ibulka Re: Marta czemu siedzisz na emamie,skoro nią nie 23.08.06, 17:39
                  Ale zadałaś pytanie 'Dlaczego bijecie swoje dzieci?' - więc skoro ty ich nie
                  masz, to co to za doświadczenie...?
                  • marta.kunc Re: Marta czemu siedzisz na emamie,skoro nią nie 23.08.06, 17:43
                    ja tego pytania nie zadalam tylko na nie odpowiedzialam smile
                    • ibulka Re: Marta czemu siedzisz na emamie,skoro nią nie 23.08.06, 17:43
                      Przepraszam, mój błąd.
                    • jopiec Marta ja to widzę tak: 23.08.06, 17:58
                      Uderz w stół(dziecko), a nożyce się odezwą (taka Martawink
                  • babka71 Re: Marta czemu siedzisz na emamie,skoro nią nie 23.08.06, 19:41
                    Marta ma dzieci tylko innego gatunku niż homo sapiens ale w sumie to tez ssaki
                • mathiola jasne poglady na wychowanie 23.08.06, 19:41
                  zebys wiedziala ile ja mialam pogladow na temat zycia ogolnie i wychowania i
                  sposobow prowadzenia dzieci! Zycie mi je mocno zweryfikowalo smile Teraz nie
                  wypowiadam sie na tematy o ktorych pojecia nie mam bo nie mialam przyjemnosci
                  doswiadczyc smile
            • ibulka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:34
              Jeśli moje dziecko będzie pyskować, nie będzie dało się uspokoić i przemówić do
              rozsądku, albo uwiesi mi się na sklepowym wózku, bo będzie chciało kolejną
              zabawkę, to dostanie klapsa.
              Nie strzelę go w łeb - jak to robią niektórzy, nie wtłukę też dziecku tak, żeby
              mu dech zaparło, bo to nie jest metoda. Klapsa dostanie. Otrzeźwiającego.
              I wątpie, żeby zadzwoniło na policję - co im powie? 'Mama mi dała klapsa, bo
              się zachowywałem jak małe zwierzę?'

              Moja mama też kilka razy dała mi klapsa jak pyskowałam. I przyznałam jej po
              latach rację - wyrosłam na ludzi, jako nastolatka potrafiłam z nią rozmawiać i
              dyskutować. Mam w rodzinie Jedenastolatka - wychowywany bezstresowo. Pogadać
              się przy nim nie da, powygłupiać się nie da... Koszmar. Mały terrorysta.
              • marta.kunc Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:42
                moze nie zadzwoni na policje, moze was wala( poniekad slusznie) opinie sasiadow
                ( to byl przyklad) ale nie sadze, by nie ruszylo was w przyszlosci jak wam tym
                klapsem dzieci w twarz rzuca. a rzuca - bo mentalnosc sie zmienia i to co dla
                nas akceptowalne teraz mniej lub bardziej dla obecnych 2 - 3 latkow bedzie nie
                do pomyslenia - patrz. PRL - lanie pasem nie powodowalo przecierz powszechnego
                oburzenia.
                co do wychowania bezstresowego - nie popieram. nie trzeba jednak przemocy by
                dziecko ukarac prawda?
                • ibulka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:46
                  Marto, masz rację. Być może za 15, być może za 20 lat faktycznie Julia, Daria
                  czy Łukasz przyjdą do mnie z pretesjami, że im dałam klapsa, kiedy byłt nie do
                  zniesienia. Ale być może przyjdą do mnie z podziękowaniami, że nie lałam ich
                  pasem gdzie popadnie, tylko przywracałam ich delikatnie do porządku i dzięki
                  temu są dobrymi ludźmi i przyszłymi rodzicami dla swoim dzieci.
                  • marta.kunc Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:47
                    no ibulka jak ze wszystkim - ryzyk - fizyk smile
    • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:52
      marta, ja sie z Toba zgadzam w 100%.
      A co do rzucania sie w sklepie, to niech sobie dziecko polezy na podlodze jak
      musi, albo poplacze - w czym Ci to przeszkadza? Dlaczego od razu klaps?A jak
      sie wiesza na Tobie, to je sciagnij i postaw na ziemie, a pyskuje, bo pewnie i
      Ty w swoich nerwach mowisz bardzo podniesionym glosem.
      Dla wyjasnienia, moje starsze dziecko ma 5,5 roku i tez sie rzucalo w sklepie,
      czasem do blota na ulicy, ale to nie jest powod do bicia - te dzieci probuja
      uzyskac to co sobie zaplanowaly, tylko nie potrafia jeszcze tego tak fachowo
      wyjasnic jak dorosli, co jest normalne, bo nimi nie sa.Dzieciom trzeba
      tlumaczyc i z nimi rozmawiac, i to spokojnie.
      • ibulka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 17:55
        Pewnie, niech sobie leży na ziemi i ryczy - nie ma sprawy, stosuję taką metodę.
        Ale kiedy zbieramy się do wyjścia, kasjerka kasuje mi już moje zakupy, a Julia
        leży i wrzeszczy to sorry, ale mam ją w tym sklepie zostawić?
        Bo takiej ryczącej i wywijającej się trzylatki prawie nie jestem w stanie
        unieść, utrzymać i wynieść za kasę.

        I nie BIJĘ JEJ. Otrzeźwiam klepnięciem w tyłem. I to nie boli. Wierz mi.
        • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 18:00
          ni enie musisz jej zostawiac, powiedz jej, ze albo idzie do domu z krzykiem na
          buzi, albo usmiechnieta, bo opowiesz jej wesola historie, ale do domu idzie i
          to natychmiast, bo ty juz skonczylas robic zakupy.Daj dziecku wybor - one to
          bardzo cenia w tym wieku, ze moga o czyms same zadecydowac.
          • ibulka Re: sonora 23.08.06, 18:05
            Hahaha :o))
            Wybór to ja jej daję...
            I wiesz co ona mówi?
            'MAMAAAA NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! JA CIEM ZIABAWKEEEEEEEEEEEEEEEEEE!'
            I na tym się kończy... :]
          • wegatka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 20:06
            sonora1 napisała:

            > ni enie musisz jej zostawiac, powiedz jej, ze albo idzie do domu z krzykiem na
            > buzi, albo usmiechnieta, bo opowiesz jej wesola historie, ale do domu idzie i
            > to natychmiast, bo ty juz skonczylas robic zakupy.

            ;-DDDDDD, już widzę, jak dziecko w ataku histerii, z chęcią dokona wyboru. Ono w
            ogóle będzie miało gdzieś próby wszelkich negocjacji.
            • ibulka Re: wegatka 23.08.06, 20:09
              Dokładnie tak jest z moją starszą córcią.
              Niestety.

              Zamiast ją klepnąć, zawsze mogę wziąć siatki z zakupami w ręce, a ją ze sklepu
              na kopach wywalić, ale chyba jednak wolę klepnąć i wyprowadzić na jej własnych
              odnóżach dolnych.
            • mama_kotula Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 20:12
              wegatka napisała:


              > ;-DDDDDD, już widzę, jak dziecko w ataku histerii, z chęcią dokona wyboru. Ono
              > w ogóle będzie miało gdzieś próby wszelkich negocjacji.

              To wtedy trzeba dziecko wziąść na rękę, w drugiej ręce prowadzić drugie dziecko,
              trzecią pakować zakupy, a czwartą przeliczać drobne z reszty, jak możesz być
              tak niedomyślna, no... wink
              • wegatka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 20:41
                mama_kotula napisała:


                > trzecią pakować zakupy, a czwartą przeliczać drobne z reszty, jak możesz być
                > tak niedomyślna, no... wink


                A piątą i szóstą tłumaczyć językiem migowym (bo przecież dźwięków wydostających
                się z ust matki i tak nie usłyszy przez wrzask własny), że powinno teraz się
                uśmiechnąć i słuchać zabawnej historii, którą mamusia zaraz zacznie opowiadać wink)
      • pimenta Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 21:03
        jasne jak wtyka palce np do kontaktu to nie klapa w lape tylko porozmawiam z
        nia o konsekwencjach albo niech ja prad walnie to sie nauczy.a w skl´pie nie
        tylko ty i dziecko jestescie , trzeba pomyslec ze sa tez i inni ktorzy moze
        niekoniecznie maja ochote sluchac rykow dziecka.a dobrze by tez bylo jakby
        dziecko sie nauczylo ze w miejscach publicznych nie wszystko wolno.moi rodzice
        nie dawali mi klapsow przynajmniej sobie nie przypominam a bylam
        potworem...wylam pod zabawkowym wiele razy...przepraszam za zabalaganiona
        wypowiedz ale mi tu dszidzia sie miota na kolanie
        • ibulka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 23:21
          pimenta napisała:

          > przepraszam za zabalaganiona
          > wypowiedz ale mi tu dszidzia sie miota na kolanie.

          Powinnaś z nią (dzidzią) porozmawiać, wytłumaczyć, iż tak nie wolno...
          :o))
        • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 23:42
          kontakty sie zabezpiecza, a nie bije malucha za to, ze go ciekawi co jest w
          srodku.Dla mnie wazniejsze jest moje dzicko, niz to co sobie o mnie ludzie
          pomysla w sklepie - nie klepie go, tylko daje sie wyplakac i na koniec
          przytulam- w koncu jest rozzalony, ze nie dostanie tego co chce.
          • ibulka Re: Boże... 23.08.06, 23:46
            Jak będzie miał -naście lat i poprosi mamusię o kasę na haszysz, to mamusia go
            przytuli, pozwoli się wypłakać - no bo w końcu dziecko nie dostaje tego, co
            chce - czy się wścieknie, że jej ćpun pod dachem rośnie?
            • sonora1 Re: Boże... 24.08.06, 03:39
              jezeli zapyta mnie kidys o haszysz, to bede mial szynse cos z tym zrobic i
              odpowiednio reagowac.
              Mozesz sie dalej smiac z moich wypowiedzi, ale ja nadal uwazam, ze komunikacja
              i zaufanie jest bardzo wazne.
              • ibulka Re: Boże... 24.08.06, 13:00
                No nie wiem - jak już się odważy i zapyta o haszysz, to gó.. będziesz mogła
                zrobić, bo to znaczy, że już brał i wszystkie pieniążki na to poszły, skoro
                teraz potrzebuje od mamusi... :]
                I rozmową z gó..arzem - ćpunem nic nie zdziałasz... :]

                Ty myślisz, że w poprawczakach oni z tymi baranami rozmawiają?
                Tak, jasne, do czasu.
                • sonora1 Re: Boże... 24.08.06, 16:13
                  pozostawie to bez komentarza, bo ciagele nie rozumiesz na czym polega rozmawiac
                  z dzieckim.
                  • ibulka Re: Boże... 24.08.06, 16:37
                    No to mi wytłumacz.

                    Kiedy Twoje dziecko wyrwie ci się z ręki, i pomimo ostrzeżeń, zakazów i próśb
                    będzie leciało pod nadjeżdżającego tira, to też z nim będziesz rozmawiać?
          • iwles Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 00:20
            Pięęęęęęęęęekna metoda wychowawcza.

            Dziecko przez pól godziny wyje tak, że wszystkim w sklepie puchną uszy,
            tarasuje przejście, no bo akurat jest rozżalone, a mamusia na koniec - chyba w
            nagrodę - tuli dziecko.

            Fakt - na pewno dziecko zrozumie i nastepnym razem dobrze sie zastanowi, czy
            ryczec pól godziny czy tym razem może godzinę? Wszak mamusia ma czas...
            poczeka...
            • zojkaojka Re: To dopiero jest okrucienstwo! 24.08.06, 00:41
              Czytalam niedawno zwierzenie takiej niebijacej mamy , ze ona to tylko ignoruje
              corke ,nie mowi do niej , udaje ze jej nie ma-taka kara super skuteczna.Moze by
              sie jaki psycholog wypowiedzial na ten temat.Bo jak pamietam siebie dzieckiem ,
              to na pewno wolalabym klapsa niz godzine takiej kary.Mowa o malym dziecku a nie
              o nastolatku, rzecz jasna.
              • mama_kotula Re: To dopiero jest okrucienstwo! 24.08.06, 00:50
                zojkaojka napisała:

                > Czytalam niedawno zwierzenie takiej niebijacej mamy , ze ona to tylko ignoruje
                > corke ,nie mowi do niej , udaje ze jej nie ma-taka kara super skuteczna.Moze
                by sie jaki psycholog wypowiedzial na ten temat.Bo jak pamietam siebie dzieckiem
                , to na pewno wolalabym klapsa niz godzine takiej kary.Mowa o malym dziecku a
                nie o nastolatku, rzecz jasna.

                Paradoksalnie to bywa skuteczne. Właśnie dlatego, że dziecko wolałoby klapsa niż
                ignora. I - teoretycznie - powinno skojarzyć, że nie warto powtarzać negatywnych
                zachowań, bo wtedy czeka je kara gorsza w jego odczuciu niż klaps smile
                Pamiętam, że też w pewnych chwilach marzyłam o tym, aby mama dała mi raz
                porządnie w tyłek, a nie patrzyła na mnie takim wzrokiem, milcząc, że mi się
                słabo robiło big_grinD

                Ale nie mówię tu o dwulatku, rzecz jasna ;-p
          • wegatka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 00:50
            sonora1 napisała:

            > daje sie wyplakac i na koniec
            > przytulam- w koncu jest rozzalony, ze nie dostanie tego co chce.

            Uważam, że źle postępujesz. Mały nie ma wtedy swiadomości tego, że go rozumiesz,
            więc żeby ją zyskał, powinnaś w tym sklepie szlochać razem z nim, do tąd, do kąd
            łez Ci wystarczy.
            • wegatka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 00:58
              Przepraszam, dotąd i dokąd być powinno smile
            • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 03:28
              nie uwazam, ze zle robie (robilam,teraz nie ma takiej potrzeby, bo uzgadniamy
              przed wyjsciem, czy bedzie cos eksra kupowane,czy nie),przytulalam moje
              dziecko, po tym jak sie wyplakalo, i po tym jak mu wytlumaczylam, dlaczego nie
              dostanie tego co chce, i wiesz co, moj syn to rozumial i nie robil wiecej
              scen.Przytulanie nie jest w nagrode za awature,ale danie mu ponownego poczucia
              bezpieczenstwa i pewnosci siebie, ze po wyjasnieniu incydentu, jest dokladnie
              tak samo, jak bylo przed tym zajsciem.
              • ibulka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 13:02
                I tu masz rację.
                Zrozumiałam z twoich wcześniejszych wypowiedzi, że kiedy twoje dziecko się
                rzuca, drze i urządza histerie, to ty go przytulasz i głaszczesz po główce itd.

                Moje dzieci są jeszcze nieco za mała na uzgadnianie, czy coś im kupię, czy nie.
                I histerie są wręcz tragiczne.
                • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 16:16
                  to zacznij z nimi juz teraz to omawiac poki sa male. Narazie moze niewiele
                  rozumieja, ale jak bedziesz to robic konsekwentnie, za kazdym razem to
                  zaoszczedzisz sobie i dzieciom wielu problemow za kilka miesiecy.
              • iwles Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 21:49
                > i wiesz co, moj syn to rozumial i nie robil wiecej

                Po ilu próbach ?
    • wenus2006 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 18:03
      bez sensu dyskusyjka, pospolity post, który przepraszam co ma na celu? lincz
      tych które klepną w tyłek?fakt jest jeden mnie nikt nie przekona,aby klapsa nie
      dać i tyle!!!Nie znam takiech osób w swoim gronie,które z gruntu mówią cokolwiek
      by się działo klapsa nie dam!
      Jestem normalnym człowiekiem z arsenałem wad i zalet, z ograniczoną
      cierpliwością, jak i nieograniczoną miłością do swoich dzieci,klapsow nie
      nadużywam ani się ich nie wypieram.Czy jestem z tego dumna ?Nie,jestem czasami
      bezradna , przemęczona, i wyzuta z cierpliwości.O co do cholery problem jestem
      homo sapiens i nikomu nie zrobię krzywdy!!!!
      W moim domu stosowano wobec mnie klapsy jak i bicie pachem.I jedno w mojej
      pamięci zostało PACH!!! NIe klaps , klapsów nie pamiętam, uleciały, nie
      poniżyły.ZApamiętałam tylko bicie pachem - i nigdy nie stłukę dziecka ani pasem
      ani niczym innym.Klaps i owszem

      Przeciwniczkom klapsów mówię dajcie sobie ze mną spokój,bo zlewam Wasze dziwne
      i śmieszne poglądy...
      • ibulka Re: wenus2006 23.08.06, 18:08
        Sztama, Mamusiu :o))
        Sztama! :o))
        • jopiec Sztama!I bez odbioru Marta vel sonora;-) 23.08.06, 18:19
          jw
          • ibulka Re: Sztama!I bez odbioru Marta vel sonora;-) 23.08.06, 18:22
            Marta vel. Sonora?
            Ee...
            Nie rozumiem?
            To wy jesteście jedną osobą pod różnymi nickami, czy jak...?
        • sonora1 Re: wenus2006 23.08.06, 18:23
          no coz,kazdy w zyciu ma swoje zasady.Dla mnie jedna z nich jest :nie bije (nie
          daje klapsow)obojetnie co by sie dzielo.Dla mnie to nie jest metoda wychowawcza
          ani zaden argument.Innymi moimi zasadami, tak samo waznymi, sa: nie prowadze
          auta po alkocholu - obojetnie co by sie dzialo, mowie nie obcym mezczyzna,
          obojetnie jacy sa przystojni,myje zeby co rano i wieczorem, obojetnie jaka
          jestem juz zmeczona i padam na pysk, szanuje meza i dziedzi,itp.To sa zasady,
          ktore ksztaltuja moje zycie.I dziecko jest dla mnie takim samym czlowiekiem jak
          kazdy inny, tylko troszecze mniejszym.Traktuje moje dzieci tak samo jak ja bym
          chciala byc traktowana, a ja niechcialabym dostac klapsa od mojego meza, bo mam
          zly dzien i histeryzuje z byle powodu.
          • jopiec A ja klapsa czasem od męża dostaję;-) 23.08.06, 18:30
            ale to już zdaje się inna bajka..
            • ibulka Re: A ja klapsa czasem od męża dostaję;-) 23.08.06, 18:31
              Ja też... :o))

              Inna bajka... ;o))
              • mysia-mysia Re: A ja klapsa czasem od męża dostaję;-) 23.08.06, 20:39
                A ja z moim niemężem pobiłam się chyba dwa razy i raz oblałam go gorącą herbatą wink
                • ibulka Re: A ja klapsa czasem od męża dostaję;-) 23.08.06, 23:22
                  mysia-mysia napisała:

                  > A ja z moim niemężem pobiłam się chyba dwa razy i raz oblałam go gorącą
                  herbatą
                  > wink


                  Ja mojemu raz tłumaczyłam coś, a on się głupio do mnie uśmiechał, bo kątem oka
                  oglądał meczyk... Oblałam go wodą mineralną big_grin
                  I nie piszcie, że nie powinnam mu gadać w czasie meczu, bo sam mnie zawołał -
                  mogłam sobie w tym czasie siedzieć spokojnie i forumować... ;-PP
                  • mysia-mysia Re: A ja klapsa czasem od męża dostaję;-) 24.08.06, 08:31
                    No i jak zareagował?

                    Bo mój zrobił się bardzo grzeczny, najwyraźniej zrozumiał, że nie można mnie
                    denerwować, a jak rozmawiałam spokojnie to jakoś tego nie rozumiał. Rzucał wtedy
                    palenie i był wyjątkowo upierdliwy a ja chciałam wszystko po dobroci załatwić wink
                    • ibulka Re: A ja klapsa czasem od męża dostaję;-) 24.08.06, 13:03
                      Jak go oblałam wodą mineralną, to zdjął koszulkę i powiedział, że bab nigdy nie
                      zrozumie big_grin
                      Chciałam chlustnąć jeszcze z butelki, ale wody szkoda... tongue_outP
    • annajacek Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 18:28
      mnie tez nie miesci sie w glowie jak mozna bic dziecko???Mnie w domu nikt nie
      bil i tez wyroslam na czlowieka,wiec to chyba nie jedyna matoda wychowawcza.Nie
      wyobrazam sobie stosowac przemocy na kims kto jest mniejszy ode mnie,to nie do
      pomyslenia.Przeciez sa kary,mozna dziecku wytlumaczyc,pokazac,ale nie bic.KTO
      TO W OGOLE WYMYSLIL???Jezeli maz bije zone,to jest zle,ale jezeli w domu na
      drzwiach wisi pasek,to jest metoda wychowawcza?Ludzie,zastanowcie sie co
      przezywa wasze dziecko,jak czuje sie bezradne,zanim nastepnym razem dacie mu
      tzw.lekkiego klapsa.
      • ibulka Re: annajacek 23.08.06, 18:30
        Kiedyś dzieci były wychowywane w zupełnie inny sposób. Inne rzeczy uważano za
        niedopuszczalne wtedy, inne uważa się teraz.
      • mama_kotula Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 19:22
        annajacek napisała:

        > Jezeli maz bije zone,to jest zle,ale jezeli w domu na
        > drzwiach wisi pasek,to jest metoda wychowawcza?

        Hm, sugerujesz, że u Ibulki w domu na drzwiach wisi pasek? Ibulka, przyznaj się,
        przejrzała cię na wylot koleżanka ;-PPP

        Uch, uwielbiam takie dyskusje, a zwłaszcza górnolotne sformułowania i pełne
        egzaltacji bogate nad wyraz, powtarzane jak zdarta płyta frazesy i teoretyzujące
        wypowiedzi przeciwniczek klapsów big_grin
        Bardzo proszę o jeszcze, jeszcze. Będę miała lepszy humor na wieczór.
        • ibulka Re: Kotula 23.08.06, 19:26
          Pasek na drzwiach???
          Co ty, Babo wygadujesz???!!!
          Toż u mnie są narzędzia tortur rodem ze średniowiecza :o))
          Pasek już nie działa ;o))
          • mama_kotula Re: Kotula 23.08.06, 19:28
            ibulka napisała:

            > Pasek na drzwiach???
            > Co ty, Babo wygadujesz???!!!
            > Toż u mnie są narzędzia tortur rodem ze średniowiecza :o))
            > Pasek już nie działa ;o))

            Hm, a może witka? Brzozowa rózga? Wooden spoon? Cane? ;-P (upsss, to chyba nie
            takie forum big_grin).
            Pasek może być, ale trzeba go dobrze w wodzie namoczyć i skręcić, wtedy lepiej
            ciągnie ;-P, dzieci muszą wiedzieć, gdzie jest ich miejsce, prawda?
            PS. U mnie wisi jeszcze kabel od żelazka i szpicruta big_grin
            • ibulka Re: Kotula 23.08.06, 19:35
              Kabel od żelazka też nie działa, ja to jestem jednak kat... tongue_outP
              Próbowałaś skręcać swoją dwójkę drutem kolczastym?
              U mnie działa bez dwóch zdań :o))
              • babka71 Re: Kotula 23.08.06, 19:56
                swojego dziecka nie bije, ale dzieci blokersów nie raz i nie dwa dostały ode
                mnie po łbie za:
                1. wyrywania krzaków
                2. niszczenia trawy
                3. łamania gałezi
                4. zabijania dla sportu jakiegoś zwierzaka..(patrz kopanie i przeklinanie na
                psa ...nie obcyndalam się biorę lagę i wychodzę nawet w samych gaciach bez
                wzgledu na porę dnia..itp..
                p.s mój syn przerazony ale czujny mamy już "'Klub" jak tylko gołabek nie teges
                to pół osiedla dzieci mi melduje...he he , także jakaś durnowata jestem ale
                dzieci nie bije!!!!!!!!!!!, jak bije dzieci to te złe , i nie mam skrupułów!!
                • ibulka Re: babka 23.08.06, 19:59
                  Żadne dziecko nie jest złe samo w sobie.
                  Złe są metody wychowawcze rodziców.

                  Gdyby te dzieci, które niszczą gałęzie, biją zwierzęta itd. były wychowywane
                  przez ciebie, zapewne by tego nie robiły, prawda? ;o)


                  A tak poza tym to dobrze, że gonisz małoletnich wandali. Ja też gonię, bo mi
                  niejednokrotnie urwali z płotu skrzynkę na listy, tabliczkę informującą o
                  obecności psa, klamkę, udało im się podpalić wycieraczkę i urwać klapę od kubła
                  na śmieci.
                  A wszystko dlatego, że opierdzieliłam ich za malowanie spray'em po
                  drzewach... :]
                  • babka71 Re Ibulka ale ktos ich musi nauczyć 23.08.06, 20:06
                    że tak nie wolno, jesli matka , ojciec tego nie robi to co??
                    policja??
                    uważam, ze jesli takie dzieciaki maja inny przykład niż "los lobos" czyli
                    wszystko wolno, i raptem ktoś im powie NIE Kochany !!!!! tak sie nie robi to w
                    30% jakiś łepek załapie prawda??
                    p.s szybko pisze sorki za błedy zaraz mecz
                    • ibulka Re: Re Ibulka ale ktos ich musi nauczyć 23.08.06, 20:07
                      I bardzo dobrze, że Ty chociaż troszkę pomagasz im trafić na właściwą drogę :o)
                      Pytanie tylko - czy trafią.
                      • ibulka Re: jeszcze raz ja 23.08.06, 20:07
                        Pytanie tylko - czy trafią, czy za kilka lat Ci wpieprzą, bo przeszkadzałaś im
                        się 'bawić'.
                        • wieczna-gosia dzieci blokersow 23.08.06, 20:13
                          to mysle ze czesto w dupe od rodzicow dostaja. Takze babka nie wiem czy ty na
                          nich jakies tsrasznie wrazenie robisz tym ze jestes silniesza. W koncu wszystko
                          sie kiedys konczy- takze sila smile
                        • babka71 Re: jeszcze raz ja 23.08.06, 20:13
                          zobaczymy kto komu!!!!!! strach to jak zwykle powód żeby nie mówić, nie gadac,
                          nie reagowac itp...
                          Nie bój się Oni nie chcą się mścić Oni chcą miłości i zrozumienia...jak z nimi
                          pogadasz na osobności to zobaczysz, ze to przerazone dzieciaki!!!!!!
                          • ibulka Re: jeszcze raz ja 23.08.06, 20:16
                            Ojjj, znam ja takie przerażone dzieciaki, dobrze znam.
                            Już jako nastolatka lubiłam jeździć do domu dziecka i przebywać z sierotami.
                            Poznałam wtedy niejedno 'dziecko blokersa' - w grupie silne, na osobności
                            słodkie i kochane, potrzebujące miłości, ciepła, akceptacji, chcące się
                            przytulić, pośmiać, powygłupiać...
                            Smutna, szara rzeczywistość.
                          • wieczna-gosia Re: jeszcze raz ja 23.08.06, 20:22
                            babka, ty silaczko,

                            nie poruszaj rzeczy- o ktorych nie napisalam smile bo strachu przed blokersami nie
                            czuje, szczegolnie przed dziecmi. I jak najbardziej sie z toba zgadzam, ze gdyby
                            zwracanie uwagi bylo regula- a nie wyjatkiem- to zyloby sie nam spokojniej.
                            wiem ze pogadac mozna, ale ty napisalas ze ich przez leb walisz, albo ja cos zle
                            przeczytalam. ]
                            ja walona przez leb oddalam w koncu mojemu ojcu i to solidnie. Wiecej mnie nie
                            uderzyl. Mysle ze blokers odda tym bardziej jak juz podrosnie, skoro ja- nie
                            blokers a oddalam.
                            • ibulka Re: do babki 23.08.06, 23:24
                              wieczna gosia ma rację. Ona oddała ojcu - kobieta czy tam dziewczyna wtedy.
                              A taki blokers? Jak przyjdzie z kolegami z pałą do bejsbola, to co zrobisz?
                              Lepiej uwarzać... Ja bym z takimi delikwentami nie zaczynała - już chyba
                              wolałabym telefon na policję albo straż miejską.
            • pimenta Re: Kotula 24.08.06, 01:41
              i cos do zrywania malych paznokietkow. a witka brzozowa to w te male stopki od
              spodu wale zeby mnie zadna zielona linia nie przydybala
    • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 18:39
      najbardzej ziwiom mnie mamy,krore sa takie dumne z tego co robia, bo sa tylko
      ludzmi imaja chwile slabosci - dziewczyny, zastamowcie sie nad waszym
      postepowaniem,i tak jak jedna mama tu napisala, zastamowcie sie co czuja wasze
      dzieci kiedy dostaja klapsa.Bez klapsow da sie wychowywac i jest duzo latwiej
      niz z klepaniem po tylku.Zastanawiam sie jaka jest atmosfera w Waszych domach -
      milosci, spokoju, szacunku chyba troche malo?
      • ibulka Re: sonora1 23.08.06, 18:45
        Jest u nas miłość, jest spokój, jest szacunek. Jest także wiele radości i
        śmiechu.
        Niestety są też pewne zasady - jeśli dziecko jest nie do zniesienia, zachowuje
        się tragicznie i nie sposób sobie z nim poradzić, to jest klaps. Lekkie
        klepnięcie w tyłek. Nie boli. Przywraca do porządku. Na moje dzieci działa
        otrzeźwiająco - popłaczą sobie, ale przestaję się zachowywać jak opętane.

        Pisz troszkę wolniej, bo robisz dużo literówek i źle się czyta.
        • mama_kotula Re: sonora1 23.08.06, 19:22
          ibulka napisała:


          > Pisz troszkę wolniej, bo robisz dużo literówek i źle się czyta.

          I jeszcze o znaki interpunkcyjne i wielkie litery prosimy smile
      • pimenta Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 01:56
        mam znajomych ktorzy nie uznaja klapsow. efekt tego taki, ze mlodszy syn pluje
        na mame, ciagnie za wlosy, bije nawet gosci,a mama chodzi za nim i mowi"Olus
        nie wolno! Olus przestan"
        • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 03:30
          niestety ta mama nie mowi w ten sobob, aby to dziecko ja zrozumialo.Nie daje
          jasnych komunikatow.
        • mama-nesika Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 25.08.06, 08:37
          To akurat nie jest efektem tego, ze rodzice nie bija dzieci tylko ewidentnym brakiem umiejetności wychowawczych...
          Są dzieci, które nigdy nie były uderzone i sa naprawde grzeczne (choc nie lubie tego słowa)
    • mathiola Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 19:24
      No to teraz ja. Bo ja jestem jedna z tych ktora BIJE
      • ibulka Re: Mathiola 23.08.06, 19:27
        Czyli Wyrodna-Matka-Samo-Zło :o)
        W klubie takowych jestem ja, iwles, mlodytatus i milko - dołączasz? :o)
        • sonora1 Re: Mathiola 23.08.06, 19:38
          tak wiec ja koncze te dyskusje, bo nic rosadnego od Was nie
          wychodzi.Wychwalajcie sie nadal jakie to jestescie wyrodne matki,a Waszym
          dziecom wspolczuje.Moze ktoregos dnia zrozumiecie co robicie, moze jak
          bedziecie babciami i wasze wredne synowe zaczna klepac Wasze 2,3, 4 - latki,to
          dotrze wreszcie do Was o co chodzi z tymi klapsami. Na dzisiaj nie macie
          pojecia jaka krzywde robicie swoim dzieciom.Jeszcze raz wspolczuje, zegnam sie
          i zycze milego wieczoru.
          • mama_kotula Re: Mathiola 23.08.06, 19:40
            sonora1 napisała:

            > tak wiec ja koncze te dyskusje, bo nic rosadnego od Was nie
            > wychodzi.Wychwalajcie sie nadal jakie to jestescie wyrodne matki,a Waszym
            > dziecom wspolczuje.

            I jesteśmy żałosne? Napisz to, napisz, proszę!!!!
            I nie będziesz więcej pisać na tym forum? I wygasisz nasze nicki? ;-P
            • sonora1 Re: Mathiola 23.08.06, 21:02
              nie jestes zalosna,tylko krzywdzisz wlasne dziecko.Nie znikne z tego forum, bo
              nie mam sie czego wstydzic.
          • ibulka Re: sonora nie bądź tchórzem 23.08.06, 19:41
            Tchórzysz?
            Założyłaś kolejny wątek na ten sam temat - temat rzeka zresztą. Podałam ci
            linki do takich tematów - nie skorzystałaś, chciałaś dyskutować. No to
            dyskutuj. My dyskutujemy.
            Uciekasz? Nie poparłyśmy cię, nie pogłaskałyśmy po główce, i już uciekasz?
            Brak argumentów?
            Odwagi?
            Hmm...

            Interesujące.
            • sonora1 Re: sonora nie bądź tchórzem 23.08.06, 19:51
              niestety Wy nie dyskutujecie , i tu lezy caly problem.Znac argumenty za
              biciem, to dam Ci kontre.
              • ibulka Re: sonora nie bądź tchórzem 23.08.06, 19:54
                Nie wszystkie dzieci niestety da się uspokoić spokojnym przemawianiem do nich.
                Mojej starszej córki nie da się. I koniec, kropka.
                Od trzech lat próbujemy.
                I się nie da.

                Jak się uprze, to będzie się darła do upadłego. Ze trzy razy zdarzyło jej się
                ryczeć przez kilka godzin - bo zabawki jej nie chciałam kupić...
                Jeden lekki klapsik i Julka pokwili, pokwili i jest spokój.

                Znam mnóstwo dzieci i nastolatków, którzy w życiu nie dostali klapsa w tyłek.
                Niestety nie są to moi ulubieni 'znajomi' - rozwydrzone bachory, które mają to,
                czego w danej chwili chcą itd. Pyskują, drą się, nie reagują na upomnienia. Nie
                chciałabym, żeby moje dzieci zachowywały się za kilka lat w ten sam sposób.
                Nie twierdzę, iż każde dziecko nieklapsowane zmienia się w rozryczanego
                potwora, jednakże nie spotkałam jeszcze innego 'okazu'.
        • wieczna-gosia Re: Mathiola 23.08.06, 19:54
          no moment moment- mathiola zostawila dziecko samo na podworku z oczkiem wodnym-
          to nie jest nieszczesliwy zbieg okolicznosci. jeszcze w dodatku wiedziala ze
          dziecko akurat ten zakaz olewa.
          ale co- dzie sobie do domu. Po czym po samym wypadku pewnie i tak raczej
          srasznym dla dziecka- wali go w tylek. A ca co? za niedopilnowanie.

          glaskanie sie tez ma swoje granice. Rozumiem klapa w afekcie, nieszczesliwe
          sytuacji, ale pewnych rzeczy to ja jednak nie rozumiem.

          Zeby nie bylo- pare razy zdarzylo mi sie ewidentne zaniedbanie wychowawcze- jak
          kazdemu. NIGDY wtedy mi nie przyszlo do glowy wklepac dziecku- raczej mialam
          ochote sie sama w glupi leb natluc. I dziekowalam wielkiemu Manitou ze skonczylo
          sie na strachu.....
          • ibulka Re: wieczna gosiu 23.08.06, 19:56
            Ale jeśli przy oczku wodnym był dziadek czy ktoś tam, kto to oczko kopał, to
            mógł na 5 minut przestać i looknąć na malucha, nie?
            Jak siedzę z moją trójką i psem w ogródku, i zadzwoni telefon leżący na
            parapecie, to też zostawiam dzieci i lecę po telefon.
            • wieczna-gosia Re: wieczna gosiu 23.08.06, 19:59
              mogl- of kors. Wtedy raczej jednak dziadkowi nalezal sie zjeb- no nie?
              tez zstawiam dzieci w wielu wypadkach- ale przyjmuje za to odpowiedzialnosc-
              czyli jak leza w klopoty to SOBIE w brode pluje.

              No jakos tak mam smile
              • ibulka Re: wieczna gosiu 23.08.06, 20:01
                Dziadek mógł nie zdążyć dobiec do dziecka big_grin
                Ja sama czasami nie nadążam za którymś z moich Potworów :o)

                Jeśli ewidentnie ja zawinię, to nie wkurzam się na dziecko.
                Mathiola tłumaczyła, zabraniała, zakazywała. Smarkacz mógł posłuchać. Nie
                posłuchał, to dostał. Równie dobrze przez swoje nieposłuszeństwo mógł wpaść do
                tego oczka wodnego stojąc obok mamy... :]
                • wieczna-gosia Re: wieczna gosiu 23.08.06, 20:11
                  i tak mozemy bez konca. Bo dziadek skoro sam zostal to mogl stac blizej smile jak
                  dziecko wpada a mama stoi obok- to ja sie nie czepiam wypadki chodza po ludziach.
                  Ale jakos bede sie upierac ze przy konfrontacji inteligencja dwulatka/
                  inteligencja Mathioli- raczej stawiam na inteligencje tej drugiej smile
                  • ibulka Re: wieczna gosiu 23.08.06, 20:14
                    Dokładnie tak... :o))

                    Jednakże nie jestem w stanie powiedzieć, co bym zrobiła, a czego nie, kiedy to
                    moje dziecko po setkach upomnieć, zlekceważyłoby moje gadanie i wpadło do tego
                    oczka... ;o)
                • mathiola Re: wieczna gosiu 23.08.06, 20:18
                  Aaaa, to inna historia!! Bo wpadl faktycznie!! Tylko juz jako 4-latek. I
                  faktycznie, stalam wtedy 2 m od niego! I jednak wpada sie do tego oczka glowa
                  do dolu - przekonalam sie ze mialam racej smile) Nie zdazytlam dobiec, synek
                  wpadl, a ja wskoczylam za nim, chociaz tam plywaja ryyybyyy a ja sie tak
                  brzydze!!! smile)
                  • wieczna-gosia Re: wieczna gosiu 23.08.06, 20:19
                    no- czyli reasumujac mathiola- nie nauczyla go ta historia jakos trwale smile))
                    • mathiola Re: wieczna gosiu 23.08.06, 20:26
                      no nie, pewnie ze nie. Ale na czas dluzszy tak - czyli na jakies 2 lata. Pewnie
                      juz nie pamietal ze dostal za to w tylek jako 2-letni szkrab.
            • mathiola Ibulka :) 23.08.06, 20:16
              Wiesz, oczko bylo wtedy juz dawno wykopane smile) Ale ojciec byl faktycznie. Tylko
              tak, jakby go nie bylo
          • mathiola Re: Mathiola 23.08.06, 20:13
            hehe. ZOSTAWILAM?? Synek spedza tam cale dnie na tym podworku, dziewczyno, co
            ja mam oczko zasypac, dzieciaka sobie przytroczyc do siodla, tfu, do paska??
            Tez spedzac tam cale dnie i nic oprocz tego nie robic?? Skad wiesz po co
            weszlam do domu i na jak dlugo? A na podworku byl moj tata, ktory mial
            miec "oko" na synka. Tylko akurat z moim ojcem zostawic dziecko, to potem
            bedziesz szukac i dziecka i ojca. Bo on ma tendencje do zamyslania sie smile Ale o
            tym dowiedzialam sie w trakcie, ze sie tak wyraze, procesu wychowawczego smile
            Tak a propos taty mojego - kiedys w ciagu dnia pojechal do "miasta" na rowerze
            i to specjalnie pozyczonym na te okazje, a wrocil na piechote, bo zostawil
            rower pod bankiem, nieprzypiety, po czym o rowerze przypomnial sobie przy
            kolacji smile
            To taka dykteryjka dla wyluzowania atmosfery smile
            A propos atmosfery - u nas w domu atmosfera jak z kabaretu - duzo zartow i
            smiechu. I szanujemy sie wszyscy, slowo daje. A kto oskarza kogos o zla
            atmosfere w domu, nie wiedzac nic o tej osobie, wykazuje sie - delikatnie
            mowiac - zadziwiajacym tupetem.
            • wieczna-gosia Re: Mathiola 23.08.06, 20:17
              nie mam pojecia po co i na jak dlugo weszlas- sie okazuje ze na wystarczajaco smile
              jakos po prostu slowa weszlam do domu sama i dwulatek mi nie pasuja. Moze
              dlatego ze z dwulatkiem to ja wchodze do domu. Nie musze go do niczego przytraczac.
              a o atmosferze w domu nie napisalam ani slowa, bo to zupelnie inna sprawa- nie
              bijac dziecka mozna w domu stworzyc atmosfere terroru ( o wlasnie az sie dziwie
              ze nikt jeszcze o dreczeniu psychicznym dlugimi rozmowami nie wspomnial smile
      • mathiola Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 19:35
        przepraszam, sie wcisnelo smile
        Ta ktora BIJE wlasne dzieci.
        Synek dostal ode mnie klapsa (KLAPSA, czyli lekkie pacniecie w tylna czesc
        ciala) chyba ze trzy razy w zyciu i raz po lapach wlasnie za probe uderzenia
        psa. Opowiem o jednej sytuacji. Moj ojciec ma na podworku oczko wodne wielkosci
        sredniego stawu (kopal i kopal a jak kopal to sie zamyslil smile) Wody w tym oczku
        akurat tyle, zeby zakryla 2-letnie dziecko, szczegolnie takie wpadajace glowa
        do dolu. Moj 2,5-letni wtedy syn z uporem maniaka podchodzil do tego oczka,
        chociaz ja upominalam, prosilam, pilnowalam, tlumaczylam i takie tam.
        Przechlapane mialam, bo niby wlasne podworko, ogrodzone i bez niebezpieczenstw
        a nawet na chwile nie moglam spuscic z oka synka, bo balam sie ze mi sie tam
        utopi. Synek niby bestia madra i usluchana, w tym jednym przypadku nie chcial
        sluchac. Pewnego razu weszlam po cos na chwile do domu. Wychodzac ze zgroza
        zobaczylam, ze synek chwieje sie nad krawedzia oczka. Kiedy do niego dobieglam,
        sciagnelam go juz z kamieni ktorymi wylozone jest wnetrze brzegu. Jeszcze
        sekunda a wpadlby mi tam, nie wiem z jakim skutkiem, zwazywszy, ze lecial glowa
        do dolu. Moja pierwsza reakcja po sprawdzeniu czy jest caly i zdrowy -
        dolozylam klapsa w dupsko. Synek byl tak zszokowany sytuacja (dostal wtedy
        pierwszy raz i chyba porzadnie nim wstrzasnelo) ze nie podchodzil do oczka
        przez dlugi czas.
        Nie bylo to dzialanie z premedytacja, ani proba pokazania kto tu rzadzi, nie
        sadze ze upokorzylam dzieciaka, po prostu musialam mu dobitnie pokazac, co
        grozi za takie zachowanie. Wole klaps w tylek, niz utopione dziecko. Amen.
        • ibulka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 19:39
          Poooowiiinnaaaaś z syyynkieeem roooozmaaawiaaaać.
          Klaaaapseeeem dooo niczeeegooo nieeee dooojdzieeesz.
          Jeeeesteeeeś wyrooodną maaatką.

          Ale i tak już Cię lubię za Twoje podejście do sprawy :o)
          • mathiola Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 23.08.06, 20:03
            wie, wie... tylko ten... argumentow mi zabraklo smile
            • ibulka Re: Maaaathiooooolaaaa 23.08.06, 20:10
              Maaaatcee nieee moooożeeee zaaaabraaaaknąć aaarguumentóóóów...

              :o))
    • wieczna-gosia zeby bylo jasne :) 23.08.06, 20:09
      nie podoba mi sie retoryka sonory i marty kunc o skrzywionych psychikach
      anioleczkow.
      Ale uwazam ze tak naprawde nasze spoleczenstwo en masse jest malo wyedukowane w
      sprawach wychowania. W zasadzie sa dwa modele- klepie, znaczy dbam o wychowanie
      i rooozmawiam dluuugo a dzieciak mi wyrasta na bachora.
      jesli opcja mowie i rozmawiam mi nie wystarcza to stosuje naturalne
      konsekwencje- drzesz sie na spacerze- wracamy. Rzucasz sie na twarz w sklepie-
      wychodzimy oczywiscie BEZ tego co chcesz. Wydzierasz sie w autobusie- wysiadamy.
      Owszem to nie jest model wychowania "mam 5 minut to cie powychowuje", ale kto
      powiedzial ze wychowanie nie zabiera czasu?
      na opcje "nie mam czasu"- firsuje to co chce czyli biore dzieciaka i jednak
      robie zakupy, czy jade tym auttobuusem- cos ostrzej powiem, ale w zasadzie przy
      poswieceniu troche czasu opcje eksprezsowe nie sa konieczne. MOje najmlodsze
      zywiutkie dziecko praktycznie nie urzadza mi awantur ze cos chce. Przy ulicy
      podaje raczke (chociaz przez pare miesiecy oznaczalo to trzymanie go na silę-
      ale zalapal ze ulica jest czyms niebezpiecznym. Nie ze ie wolno wchodzic do
      kuchni samemu (bo piecyk, kuchenka, goraca herbata).
      rozumiem ze czlowiekowi klap sie zdarza- ale skoro zdarza sie zawsze w sytuacji
      jednego rodzaju- to na moj rozum oznacza ze w zasadzie jako metoda wychowawcza
      nie dziala- tylko ma efekt dorazny. czy ja cos zle kombinuje? Przeciez nie o to
      nam chodzi w wychowaniu, no nie? zeby sie opedzac efektami doraznymi. smile
      • mathiola Re: zeby bylo jasne :) 23.08.06, 20:21
        jesli opcja mowie i rozmawiam mi nie wystarcza to stosuje naturalne
        konsekwencje- drzesz sie na spacerze- wracamy. Rzucasz sie na twarz w sklepie-
        wychodzimy oczywiscie BEZ tego co chcesz. Wydzierasz sie w autobusie- wysiadamy.
        Owszem to nie jest model wychowania "mam 5 minut to cie powychowuje", ale kto
        powiedzial ze wychowanie nie zabiera czasu?

        Wieczna Gosiu, uwierz mi - stosujesz dokladnie takie same metody wychowawcze
        jak ja. Ale czasem i to nie wystarcza. A czasem, fakt - nie wystarcza
        cierpliwosci, a nerwy maja swoj koniec.
        • wieczna-gosia Re: zeby bylo jasne :) 23.08.06, 20:23
          wierze.
          jak juz napisalam Mathiola nie mam podejscia ze jak ktos klepsnie to znaczy ze
          patologia. Raczej podejrzewam koniec pomyslow po calym dniu w pracy i wor z
          cierpliwoscia wykonczony na szefie smile

          albo na mezu smile
          • mathiola Re: zeby bylo jasne :) 23.08.06, 20:28
            No. To doszlysmy do jakiegos konsensusu smile
    • monia145 Dziewczyny nie osłabiajcie mnie.. 23.08.06, 20:28
      Co za atmosfera sie tu wytworzyła, towarzystwo wzajemnej adoracji, miło
      poczytaćsad
      Wierzyć mi sie nie chce,jak czytam niektóre posty o tym, jak to klapsy nagle
      urosły do miary najbardziej skutecznego srodka wychowawczego. Ale niech tam,
      Wasze podwórko, nie bedę nakrecać dalszych pyskówek na ten temat.
      Jedno mnie tylko zastanawia, a mianowicie to, że po uderzeniu dziecka nie
      czujecie żadnych wyrzutów sumienia. Nie dręczy Was to? Nie skłania do refleksji?
      Takie gładkie posty tu wypisujecie,ze chyba jednak uwierzęsad
      I nie mówie tu o uderzeniu dziecka, bo widzi sie go nad basenem i w wielkim
      stresie dzieciak dostaje klapsa. Przyznacie, że różni się to od klapsowania
      dziecka, bo sie nie słucha, bo rzuca zabawkami i itp.
      Ja nie jestem bez winy- kilka razy syn dostał klapsa. Ale dla mnie to nie powód
      do udowadniania tu, ze ktoś kto twierdzi, ze nie klapsuje, jest z kosmosu. To
      powód do wstydu, nie do chełpienia się.
      Jakby egzaltowanie to nie zabrzmiało, rozżalenia i przrerazenia w oczach mojego
      dziecka raczej nie zapomnę.I nie wpadam w histerię, bo wiem, ze nie biłam go z
      premedytacją, na zimno, nie próbowałam wychować go w ten sposób, tylko stało
      sie to w chwili wielkiego stresu.
      Nie rozumiem Was. Przykre.
      I nie mówię
      • mathiola Re: Dziewczyny nie osłabiajcie mnie.. 23.08.06, 20:33
        Wierzyć mi sie nie chce,jak czytam niektóre posty o tym, jak to klapsy nagle
        urosły do miary najbardziej skutecznego srodka wychowawczego. Ale niech tam,
        Wasze podwórko, nie bedę nakrecać dalszych pyskówek na ten temat.
        Jedno mnie tylko zastanawia, a mianowicie to, że po uderzeniu dziecka nie
        czujecie żadnych wyrzutów sumienia. Nie dręczy Was to? Nie skłania do refleksji?

        e tam, najbardziej skuteczny. po prostu czasem jedyny jaki przychodzi do glowy.
      • rita75 Re: Dziewczyny nie osłabiajcie mnie.. 23.08.06, 20:40
        > Co za atmosfera sie tu wytworzyła, towarzystwo wzajemnej adoracji, miło
        > poczytaćsad

        co sie dziwisz- byly bite i wyrosly na ludzi- warto kultywowac i propagowac to
        co skuteczne i dobre crying
        • mathiola Re: Dziewczyny nie osłabiajcie mnie.. 23.08.06, 20:47
          nie pamietam zebym byla bita, pamietam za to jak moja mam chciala mi wtrabic
          PASEM nie wiem za co, ale pewnie za cos strasznego, skoro ja tak ponioslo, a ja
          jej uciekalam i ganialysmy sie naokolo stolu, a potem mama sie tak smiala ze
          obylo sie bez bicia smile
        • monia145 Re: Dziewczyny nie osłabiajcie mnie.. 23.08.06, 20:51
          Ta bezrefleksyjność najbardziej mnie poraża.
          I ta hucpa tu na forum. Całkiem miły wąteczek sie zrobiłsad
          Wykpione sonora i marta, pojeździło sie po nich z przyjemnością, potwierdziło
          sie swoje dobre samopoczucie poprzez odnalezienie konfratrów w postępowaniu.
          Carpe diem, jak to hancik napisała w innym watkusmile))
          • mathiola Re: Dziewczyny nie osłabiajcie mnie.. 23.08.06, 20:59
            No ale czego sie spodziewasz? Ze dziewczyny ktore stosuja klapsy jako metode
            wychowawcza, nagle, po przejmujacym poscie jednej z dziewczyn zmienia zdnia i
            zaczna walic glowa w mur z mocnym postanowieniem ze nigdy wiecej??? No przeciez
            chyba jestesmy wszystkie dorosle, kazda z nas ma wyrobiony jakis tam poglad na
            swiat, kazda podjela decyzje o takiej a nie innej metodzie wychowawczej (czasem
            zas nie podejmowala zadnej decyzji, a to jak postepuje z wlasnym dzieckiem
            wynika z jej charakteru, temperamentu i sposobu w jaki sama byla wychowywana).
            Kazda z nas umie czytac i pewnie nieraz naczytala sie o pogladach psychologow
            za i przeciw karaniu cielesnemu. I stosujac je, ma pelna swiadomosc tego, co
            inni (niektorzy) o tym mysla. Czy w zwiazku z tym naprawde uwazasz ze posty na
            e-mamie nagle diametralnie zmienia ich stanowisko??
            Ja naleze do mam, ktore sa swiadome istnienia glosow przeciw karaniu klapsem.
            Co nie znaczy ze wykreslilam ja ze swoich metod wychowawczych. Moje dziecko nie
            jest katowane, ponizane, nie jest nawet BITE. Ale kilka razy, w najbardziej
            dramatycznych momentach naszego wspol-istnienia, moj syn dostal w dupsko. I te
            dwa male szkraby, ktore na razie spia slodko w lozeczkach, tez kiedys pewnie
            dostana. Bo czasem latwo jest teoretyzowac, a trudniej zachowac zimna krew w
            okreslonej, nieprzewidzianej wczesniej sytuacji. No, a czasem naprawde nic
            innego nie skutkuje. Dzieci sa rozne.
            A ze wykpione... No coz, metoda przesmiewczego traktowania niektorych osob jest
            czesto moja ulubiona smile))
      • ibulka Re: monia145 23.08.06, 23:27
        Nie wstydzę się tego, że kiedy zwyczajnie nie mogę sobie poradzić z moim
        słodkim maleństwem, które drze ryło o kolejny bubel, klepnę go w dupsko.
        Równocześnie nie chełpię się tym i nie przechwalam.
        Zauważyłam jednak, że odkąd Julia dostała kilka razy klapsa w tyłek, to płacze
        o zabawkę, ale nie robi szopek takich, jak jeszcze z 4 miesiące temu.
    • ibulka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 00:56
      Jest 1.00 w nocy. Kończę właśnie forumowanie. Jakieś 10 minut temu przydreptała
      do nas do sypialni Julia.

      Ja: Kochanie, czemu ty nie śpisz?
      Julia: Bo nie.
      Ja: Idź do łóżeczka.
      Julia: Nie.
      Ja: Mamusia cię zaniesie, chodź. (podchodzę do niej)
      Julia: (z wrzaskiem i wymachiwaniem rękami) NIEEE, IĆ SIOBIE, IĆ SIOBIE TY
      NIEDOBLA MATKO!!!

      Cholera...
      Teraz siedzi na schodach i wyje.
      Mam ją może przytulić?
      Jasne, szkoda tylko, że się nie da, bo od razu jest protest, który słychać na
      całe osiedle...

      Ehh...
      • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 03:36
        daj jej sie wyplakac, i jezeli chce zostac sama, to niech zostanie - usiadz
        obok w pokoju i poczekaj.Powiedz jej tylko, ze jak bedzie sie juz chciala
        przytulic, to ty na nia czekasz tuz obok.To sa zwykle codzienne problemy
        malych dzieci i ich rodzicow.
        • ibulka Re: sonora 24.08.06, 13:06
          Mam dać jej się wykrzyczeć i wypłakać o 1.00 w nocy, kiedy dwoje młodszych
          dzieci i sąsiedzi już śpią???
          Nie no, sorry, ale to nie jest dla mnie normalne. Smarkata ma spać po 21.00,
          skoro się budzi, to ma wrócić do łóżeczka i spać dalej.
          Ja oczywiście bardzo chętnie ją do tego łóżeczka zaniosę, przytulę, posiedzę z
          nią, a nawet wezmę na kolana i utulę kołysanką.
          Nie zniosę jednak histerii w środku nocy, machania łapskami kiedy się do niej
          zbliżam i krzyków.
          • rita75 Re: sonora 24.08.06, 13:13
            > Nie zniosę jednak histerii w środku nocy, machania łapskami kiedy się do niej
            > zbliżam i krzyków

            Moze by bylo warto na poczatek znalezc przyczyne takiego zachowania, nawiazac
            jakies porozumienie? Moze dziecko sie boi np. wielkiego lwa czajacego sie w
            ciemnosciach pokoju i stad histeria?
            • ibulka Re: rita75 24.08.06, 13:17
              rita75 napisała:

              > > Nie zniosę jednak histerii w środku nocy, machania łapskami kiedy się do
              > niej
              > > zbliżam i krzyków
              >
              > Moze by bylo warto na poczatek znalezc przyczyne takiego zachowania, nawiazac
              > jakies porozumienie? Moze dziecko sie boi np. wielkiego lwa czajacego sie w
              > ciemnosciach pokoju i stad histeria?
              >

              Nie, nie boi. Budzi się po prostu w środku nocy i wyłazi na schody. Siada -
              niech siedzi, wejdzie sama z powrotem, w pokoju dzieci i w korytarzyku zawsze
              pali się kolorowa lampka.
              Ona po prostu tak ma - wylezie, żeby mnie wkurzyć, bo wiele razy tłumaczyłam,
              że w nocy nie wolno hałasować, bo inni chcą spać.
              Może wyleźć, ja ją zaniosę do łóżeczka - jeśli o to jest chodzi, to nie widzę
              problemu. Ale ja podchodzę, a ta w dzikie wrzaski ucieka, wymachuje
              kończynami...
              • rita75 Re: rita75 24.08.06, 13:27
                > Ona po prostu tak ma - wylezie, żeby mnie wkurzyć, bo wiele razy tłumaczyłam,
                > że w nocy nie wolno hałasować, bo inni chcą spać.

                Moze ona ma po prostu jakis problem, moze warto by bylo trochę bardziej
                refleksyjnie spojrzec na wlasne zachowanie- co ja robie takiego, co sklania
                tmoje dziecko do wychodzenia na schody w srodku nocy, by mnie wkurzyc?
                A co zrobisz w przypadku, kiedy klapsy przestana na nią dzialac?
              • monia145 Re: rita75 24.08.06, 13:56
                Ale dlaczego traktujesz te wrzaski o 1 w nocy tak osobiście?
                Nie przesadzasz z tym twierdzeniem, ze mała robi to na złość?
                Może cos złego jej sie przysni, może obudzi sie w nocy i przestarszy się, że
                jest sama. Co ma robić? Płacze to normalne, a Ty od razu, że robi to celowo.
                Skoro sama przyznajesz, że jest to dosyc czesto powtarzalne zjawisko, to
                wygląda na to, ze klapsy nie działają?
                • rita75 Re: rita75 24.08.06, 14:07
                  > Może cos złego jej sie przysni, może obudzi sie w nocy i przestarszy się, że
                  > jest sama. Co ma robić? Płacze to normalne, a Ty od razu, że robi to celowo.

                  Otóż to. Najprosciej jest posadzic o zlą wolę, wtłuc.
                • ibulka Re: monia145 24.08.06, 16:41
                  Nie jest sama. W tym samym łóżeczku, tyle że za przegródkami, śpi jej siostra i
                  brat. Pali się lampka. Rano pytam - śniło się coś złego? Odpowiada, że nie,
                  tylko tak sobie wyszłą na schody... Pytam - czemu więc krzyczy kiedy chcę
                  odnieść ją do łóżeczka. A ona na to, że nie wie i wychodzi z pokoju/kuchni.
          • sonora1 Re: sonora 24.08.06, 16:21
            moze to jest histeria i prosba o wiecej uwagi i czulosci, a mniej despotycznych
            rozkazow mamy? To, ze ty zazadzisz (Ty dorosla) ,ze "smarkata"(nastepny dowod
            na brak szacunku do wlasnego dziecka), nieznaczy jednak, ze ono bedzie za
            kazdym razem wykonywac Twoje rozkazy bez sprzeciwu - jest myslacym i
            rozwijajacym sie dzieckiem, a nie robotem.Uszanuj wreszcie to ,ze ona sie
            rozwija i dorasta, a kazdy etap rozwoju ma swoje jasne i ciemne strony.Miec
            dzieci to nie jest sama przyjemnosc - to jest ogromnie ciezka praca kazdego
            dnia.Dzieci sie nie choduje, ale zyje z nimi i wychowuje.
            • ibulka Re: sonora 24.08.06, 16:46
              Mam większy szacunek do własnych dzieci, niż ci się wydaje, a to, że nazwę ją
              czasem smarkatą, to nie znaczy, że jej nie szanuję.

              Zawsze mam czas dla dzieci. Siedzę na forum - ok, ale kiedy dziecko woła, idę.
              Nigdy nie mówię: 'Poczekaj kochanie, już mamusia idzie, tylko skończy pisać...'
              Wstaję i idę.
              Nie brakuje im czułości, bo mało która matka z mojego otoczenia tyle czasu
              spędza ze swoimi dziećmi. Ja nie pracuję, więc maluchy nie muszą siedzieć z
              nianią itd.
              Nie wiem czemu wydaje mi się, że ona robi to złośliwie. Tłumaczę, że w nocy nie
              można głośno krzyczeć, jeśli się coś dzieje, to trzeba przyjść do mamy albo
              taty. Ona mówi, że wie, a potem siada na tych schodach, patrzy na mnie - pytam
              co się stało, a ona zamiast odpowiedzieć to marszczy nos i się drze...
              Cholera, no autentycznie wygląda to tak, jakby chciała powiedzieć: 'A wypchaj
              się.'
    • zojkaojka Co trzeba tlumaczyc? 24.08.06, 01:12
      A jak 5 latek wpada do pokoju gdzie siedzi mama z kolezanka, sciaga gatki i
      sika na dywan radosnie hihoczac , to co?Tlumaczyc??Przeciez on dobrze wie ze
      zle robi!Oczywiscie moja kumpela tlumaczy i stawia do kata.A ja to bym
      szmyrgnela po tej golej dupinie i szmate dala , i niech posprzata , a na koniec
      przeprosi ciocie i mame.Kumpela tlumaczy no i za dwa dni ten sam numer tylko na
      kanapesmile))A rady z tym czekaniem az sie wyplacze na podlodze w sklepie-
      miodzio.Juz widze siebie z czworka dzieci , w trzecim sklepie ,cztery godziny
      od wyjscia z domu ,spokojnie tlumaczaca kolejnej dziecinie dlaczego ma wstac.A
      pozostale dzieci w tym czasie demoluja z nudow sklep(trzeci tego
      dnia).Zadowoleni klienci i pedagogicznie wyszkolony personel czekaja na koniec
      tej "sesji" z usmiechem na ustach.Czeka tez autobus i pani w okienku na
      poczcie,i corcia ktora chce siusiu...A ja jestem opanowana ,i dorosla , i
      czekam ,i tlumacze...Nastepnego dnia to samo ...I nastepnego(ale juz nie
      tlumacze bo ochryplam-tylko czekam)...A po ilus tam
      dniach......Wniebowstapienie i beatyfikacjasmile)))))))))))
      • sonora1 Re: Co trzeba tlumaczyc? 24.08.06, 03:33
        tak to dziecko powinno posprzatac to co zrobilo i powinno na nowo przejsc
        edukacje nocnikowo-taletowa.Dzieci w wieku 5 lat nie obnazaja sie przed obcymi,
        jezeli to robia, to problem lezy gdzies glebiej.
        • marta.kunc jasniej nie umiem 24.08.06, 10:42
          kobitkismile ja tu linczowac nikogo nie zamierzam i nikogo pierwsza nie
          atakuje.nie powiem tez, ze matka ktora da lekkiego klapsa w tylek jest
          bydlakiem z tendencjami psychotycznymi. ja nie uznaje bicia dzieci i zwierzat z
          z kilku powodow:
          a)brak rownowagi miedzy bitym a bijacym
          b)wymagam od siebie wiecej niz od np.dziecka i to moje zadanie trzymac nerwy na
          wodzy i zachowac zimna krew
          c)NAJWAZNIEJSZE: ja czasem mam tak, ze pisze skroty myslowe ktore potem sa
          pozywka konfliktow - sorry. piszac, ze dzieci wam kiedys rzuca w twarz tymi
          klapsami nie mialam na mysli infantylnego : bilas mnie wiec jestes wyrodna
          matka. chodzi mi o cos innego. ja jako dziecko nie bylam rozdarta, za to zawsze
          (do tej pory) mialam ogromny problem z uznawaniem autorytetow - bylam tzw.
          dzieckiem niepokornym. i moi rodzice w wielu przypadkach mojej 'rogatosci'
          ratowali sie klapsem lub klapem lub (pozniej) dostawalam przez lepetyne.
          mamie oddalam policzkiem w twarz jak mialam lat 13. na ojcu polamalam kij od
          szczotki 2 lata pozniej. prosze mnie dobrze zrozumiec - kocham moich rodzicow,
          lubie z nimi przebywac i rozmawiac. mieszkam daleeeeko od nich i tesknie za
          nimi bardzo.mimo klapsow itp. wyroslam na tzw. ludzi. ale nie moge im wybaczyc
          jednego.nie tego, ze dostawalam klapsy.TEGO, ZE NAUCZYLI MNIE, ZE AGRESJA JEST
          SPOSOBEM NA ROZWIAZYWANIE PROBLEMOW I BEZRADNOSC. i dlugo musialam z takim
          chodzeniem na latwizne z sama soba walczyc. i jeszcze czasem mi sie nie udaje -
          i o to mam zal.
          pomyslcie o tym drogie mamy.
      • ibulka Re: zojka 24.08.06, 13:08
        Gdybym była supermamą powiedziałabym ci, że dzieci się ze sobą do sklepu nie
        zabiera. A jak nie masz z kim zostawić, to przywiąż do latarni za nogę. A w
        ogóle to po co ty sobie dzieci robiłaś, skoro nie masz ich z kim zostawić?

        Nie jestem jednak supermamą i powiem ci, że jesteś odważna - z trójką maluchów
        ngdy w sklepie sama nie byłam, a ty mi o czwórce mówisz... ;-DD
    • nisar Sonora! 24.08.06, 09:44
      Ponieważ jestem mało cierpliwa na histeryczne wrzaski dzieci w miejscach
      publicznych, to gwarantuję Ci, że gdybyś trafiła ze scenką rodzajową nr 5
      (synek drze buzię wijąc się na podłodze supermarketu, Ty blokujesz kasę, bo nie
      możesz odejść bez niego i przeczekujesz to przez kwadrans) to przysięgam że
      wezwałabym ochronę i zażądała usunięcia Was ze sklepu. Ty sobie możesz mieć
      swoje zdanie na temat klapsów i wychowywania dzieci. I nic mi do tego, dopóki
      ja nie ponoszę ŻADNYCH tego konsekwencji. A jeśli mam słuchać wrzasku
      kilkulatka w sklepie, to dla mnie są to już konsekwencje.
      • wieczna-gosia Re: Sonora! 24.08.06, 11:59
        > (synek drze buzię wijąc się na podłodze supermarketu, Ty blokujesz kasę, bo nie
        >
        > możesz odejść bez niego i przeczekujesz to przez kwadrans) to przysięgam że
        > wezwałabym ochronę i zażądała usunięcia Was ze sklepu.

        ja nie sonora- ale powiem ci- ze ja w takiej sytuacji ( a zdarzyla mi sie taka
        sytuacja moze 2-3 razy w zyciu) dziecko wynosze. Bo faktycznie co sie inni
        klienci maja nasluchac? jesli dziecko ma faze rzucania- nie bywam w sklepach z
        nim, lub bywam w osiedlowych gdzie do wyjscia jest blisko. smile poza tym moje
        dzieci dziwnie blyskawicznie nauczyly sie duuuuzo latwiej wycyganic od mamy
        nieplanowany zakup, gdy sie jest skoncentrowana slodycza i wazelina. Natomiast
        wrzask, rzucanie sie itd w zasadzie gwarantuje wymarsz przyspieszony, bez
        niczego i wsiegla mame przez jakis czas pozniej. Zero korzysci- naprawde smile
        • monia145 Re: Sonora! 24.08.06, 12:08
          No to możemy sobie ręce podać, bo mój syn tez dziwnie łatwo zrozumiał, ze
          wrzaskiem i domaganiem sie " ba ja chcę", niczego nie wskóra u mnie. Teraz
          stosuje inne, bardziej twórcze pomysły, czasami się zgadzam, czasami po prostu
          mówię, że nie mam pieniędzy. Najlepsze jest to, ze on nigdy nie robił większych
          histerii, nie rzucał sie na podłogę itp. Jakos ta faza nas ominęła, na
          szczescie. Ale jak jestesmy w sklepie to nie omijamy stoiska z zabawkami, nie
          boje sie, że nie bedzie mógł odejść bez jakiegoś łupu, nawet jest to rytuał, ze
          zawsze spędzamy tam czas. Mały obejrzy, porozmawiamy o zabawkach i idziemy
          dalej.
      • ibulka Re: Nisar - popieram!!! 24.08.06, 13:10
        Popieram.
        Podobnie jest we wszelkiego rodzaju knajpach, restauracjach i kafejkach w
        nadmorskich - i nie tylko - miejscowościach, gdzie rodzice z dzieciakami
        przesiadują do późnych godzin nocnych, bo nie mają z kim potomstwa zostawić, a
        sami koniecznie muszą poimprezować.
    • shamsa moj ulubiony temat !:) 24.08.06, 11:04

      • mama-nesika Taaa, mój też:( 24.08.06, 11:54
        A mnie denerwuje ta wojna o nic!
        Tak naprawdę dyskusje o dobrodziejstwie/szkodliwości
        klapsów sa tylko pretekstem do przechwalania się, czy
        jestem dobra matką, czy złą...

        Żeby była jasnośc - nigdy nie uderzyłam swojego dziecka!
        Na podłoge się rzucało jak miało 2 lata
        - podkładałam poduszkę, zeby sobie krzywdy nie zrobiło -
        nie ma publiczności, nie ma przedstawienia.
        Jakoś ta konsekswentnie stosowana polityka
        wychowawcza przyniosła pozytywne skutki. dziś ma 4 lata,
        żadnej sceny pt. "kup mi to" na koncie itd.
        czy uważam siebie przez to za lepsza matke od tych bijących?
        Nie! Ale za wychowawcę - na pewno!
        na bycie matką - moje miłe składa się wieeele czynników...

        Więc może zamiast silić sie na odpieranie ataków,
        lepiej skupić się na problemie?
        nie wierzę, że ktoś kto szukał alternatywy dla klapsa
        jej nie znalazł...
        Lenie jesteście smier..ce i tylesmile)
        nie chce Wam sie szukać lepszych sposobów wychowawczych
        , bo i po co?
        Dzieciak dostanie w d..ę, siedzi cicho, na chwilę
        jest spokój, jakoś leci... byle do przodu!
        I tak, klaps za klapsem
        Po co zastanowić się nad tym na spokojnie?! Jeszcze
        nie daj Boże jakieś wyrzuty sumienia by mnie naszły,
        jakieś wątpliwości...





        • ibulka Re: Taaa, mój też:( 24.08.06, 13:12
          Moje dziecko nie siedzi cicho po klepnięciu w tyłek.
          Płacze dalej, ale bez histerycznych wrzasków.
          Płakać sobie może. Ja też lubię sobie popłakać.
          Ale drzeć się - o nie.
        • iwles Re: Taaa, mój też:( 24.08.06, 22:04
          mama-nesika napisała:
          > Na podłoge się rzucało jak miało 2 lata
          > - podkładałam poduszkę, zeby sobie krzywdy nie zrobiło -
          > nie ma publiczności, nie ma przedstawienia.


          Za każdym razem jak szliście na zakupy do sklepu brałaś poduszkę ze sobą? I jak
          na spacer, albo na plac zabaw - też ?



          > Na podłoge się rzucało jak miało 2 lata (...)
          > Jakoś ta konsekswentnie stosowana polityka
          > wychowawcza przyniosła pozytywne skutki. dziś ma 4 lata,
          > żadnej sceny pt. "kup mi to" na koncie itd.


          Dużo czasu zajęła Ci ta nauka.


          Nie jestem za klapsami, ale te niektóre metody podręcznikowe tutaj cytowane są
          jak dla mnie śmieszne.
          • mama-nesika Re: Taaa, mój też:( 25.08.06, 08:35
            Skoro nie opisałam incydentów na ulicy czy w parku, to znaczy, że takowych nie było. Moje dziecko spróbowało rzucania na podłogę przez jakiś tydzień, mając ok. 2 lat. A ponieważ reakcji na jego aktorskie poczynania nie było - poszły w niepamięć.
            Nie wyobrażam sobie sytuacji, by moje dziecko rzuciło sie na ziemię w miejscu publicznym będac starsze... Ale gdyby, to z pewnościa poradziłabym sobie bez problemu. pewnie zaraz podniosa sie głosy - skad możesz wiedzieć, itd.
            Ano mogę, bo znam mnóstwo sposobów na reagowanie w takiej sytuacji. A jak ktos nie zna, to jedynym rozwiazaniem wydaje sie być klaps...
            lepiej przeciez powiedzieć, że innych sposobów nie ma, niz przyznać sie sama przed sobą, że po prostu nie umie się ich stosować...
          • mama-nesika Re: Taaa, mój też:( 25.08.06, 08:47
            iwles napisała:

            > Nie jestem za klapsami, ale te niektóre metody podręcznikowe tutaj cytowane są jak dla mnie śmieszne.

            Tak sie składa, że takie "podręczniki" są pisane przez pedagogów, a ja własnie sie do nich zaliczamsmile)
            A mnie smieszy ignoranctwo takich ludzi jak Ty. Wolą lac dziecko, bo nikt nie będzie im radził, jak je wychowywać...
            Więc może zamiast obrażać się na metody wychowawcze, bo są z "podręcznika" usiądź na czterech literach, weź takowy do ręki i zobacz, co ma do powiedzenia ktoś, kto tematowi wychowania poświęcił całe życie.
            Twoje macierzyństwo na tym nie ucierpi... Co, duma Ci nie pozwala?


            >
            >
            >
            >
            • iwles Mamo-nesika. 29.08.06, 08:18
              mama-nesika napisała:


              > Tak sie składa, że takie "podręczniki" są pisane przez pedagogów, a ja
              własnie
              > sie do nich zaliczamsmile)
              > A mnie smieszy ignoranctwo takich ludzi jak Ty. Wolą lac dziecko, bo nikt nie
              b
              > ędzie im radził, jak je wychowywać...
              > Więc może zamiast obrażać się na metody wychowawcze, bo są z "podręcznika"
              usią
              > dź na czterech literach, weź takowy do ręki i zobacz, co ma do powiedzenia
              ktoś
              > , kto tematowi wychowania poświęcił całe życie.
              > Twoje macierzyństwo na tym nie ucierpi... Co, duma Ci nie pozwala?
              >



              Do twojej wiadomości - moje dziecko lania, jak to byłas łaskawa napisac - nigdy
              nie dostało. Raz w życiu lekkiego klapsa.
              Stosuję inne, s.w.o.j.e. własne metody, które jak na razie skutkują. Nie muszę
              opierać się na książkach - mam swój własny rozum i to j.a. znam swoje dziecko,
              a nie jakas pani pedagog, która napisała książkę i mojego dziecka na oczy nie
              widziała.
              Skoro jesteś pedagogiem to pewnie wiesz, że każde dziecko jest inne. Nie można
              stosować tej samej reguły do wszystkich maluszków. Bo zachowanie dziecka to nie
              tylko "pasujący do jakiejś grupy przypadek" lecz przede wszystkim geny! A Ty
              mojego dziecka nie znasz !
              Zresztą usłyszałam i wyczytałam swego czasu tyle bzdur psychologiczno-
              pedagogicznych, że z góry - dziękuję bardzo.

              No cóż - może to nie reguła, ale jednak - najwięcej kłopotów z własnymi dziećmi
              mają właśnie pedagodzy i nauczyciele. Ciekawe, dlaczego ?

              Więc nie uważaj się za eksperta wszystkich dzieci - bo takowym na pewno nie
              jesteś.
              Nie chwal się, jakim to jesteś fajnym pedagogiem, bo już niejeden specjalista
              pisał, że on daje tylko w.s.k.a.z.ó.w.k.i. a nie gotowe recepty, jak wychować
              dziecko, że najważniejsi są rodzice, którzy obserwują swoje dziecko i sami
              znają je najlepiej.


              Jak na razie na swoich metodach wychodzę bardzo dobrze, moje dziecko też.
              A na czterech literach nie usiądę, bo wolę ten czas spędzić na zabawie z
              własnym dzieckiem, niż na czytaniu bzdetów, jak mam się zajmować swoim synem.
              Ale widzę, że Ty akurat myślisz odwrotnie.
              • mama-nesika Re: Mamo-nesika. 04.09.06, 15:10
                iwles napisała:

                > Do twojej wiadomości - moje dziecko lania, jak to byłas łaskawa napisac - nigdy nie dostało. Raz w życiu lekkiego klapsa.
                > Stosuję inne, s.w.o.j.e. własne metody, które jak na razie skutkują. Nie muszę opierać się na książkach - mam swój własny rozum i to j.a. znam swoje dziecko, a nie jakas pani pedagog, która napisała książkę i mojego dziecka na oczy nie widziała.

                Tak, oczywiście, ze Ty znasz swoje dziecko najlepiej... Przepraszam, jeśli poczułaś sie urażona.
                Odebrałam Twój post jak przyzwolenie na bicie. mój pomyłek.

                > Skoro jesteś pedagogiem to pewnie wiesz, że każde dziecko jest inne. Nie można > stosować tej samej reguły do wszystkich maluszków. Bo zachowanie dziecka to nie tylko "pasujący do jakiejś grupy przypadek" lecz przede wszystkim geny!

                Nie tylko geny, lecz także środowisko i dotychczosowe oddziaływania wychowawcze. Nie muszę znac wszystkich dzieci, by z całą pewnością stwierdzić, że NIE MADZIECKA, KTÓRE TRZEBA BIĆ.

                A Ty mojego dziecka nie znasz !

                Owszem, ale tez nigdy nie udzialałam Ci porad na temat wychowania Twojego dziecka...

                > Zresztą usłyszałam i wyczytałam swego czasu tyle bzdur psychologiczno-
                > pedagogicznych, że z góry - dziękuję bardzo.

                Oczywiście, nie wszystkie poradniki dotyczące wychowania są złe i wcale nie wszyscy (a mam nadzieję, że zdecydowana większość) nie musi z nich korzystać. Stanęłam jednak w obronie -jak napisałaś -"podręcznikowych bzdur" ponieważ
                jest wiele rodziców, którzy sobie z dzieckiem nie radzą, i klepią głupoty, w stylu, ze do ich dziecka "przemawia" tylko klaps. Ale nigdzie nie poszukają lepszego rozwiązania, własnie dlatego, że duma im na to nie pozwala.
                >
                > No cóż - może to nie reguła, ale jednak - najwięcej kłopotów z własnymi dziećmi mają właśnie pedagodzy i nauczyciele. Ciekawe, dlaczego ?

                Wcale nie mają najwięcej kłopotów, ani też ich problemy nie są jakieś wyjątkowe, po prostu z racji swojego zawodu są na swego rodzaju swieczniku. Wszyscy wokół zauważają nawet najmniejsze potknięcie wychowawcze i podnoszą je często do rangi dramatu. Wszyscy popełniamy mniejsze lub większe błędy wychowawcze...

                > Więc nie uważaj się za eksperta wszystkich dzieci - bo takowym na pewno nie
                > jesteś.Nie chwal się, jakim to jesteś fajnym pedagogiem, bo już niejeden specjalista pisał, że on daje tylko w.s.k.a.z.ó.w.k.i. a nie gotowe recepty, jak wychować dziecko, że najważniejsi są rodzice, którzy obserwują swoje dziecko i sami znają je najlepiej.

                Nigdy nie napisałam w żadnym poście, że jestem "fajnym pedagogiem", nigdy tez nie uważałam się za eksperta od wychowania dzieci. Nawet jesli udzielam rad innym mamom, to przewaznie piszę co ja bym zrobiła (no chyba że jak w tym wątku ktoś się upiera, że nie ma innego sposobu niż uderzenie dziecka)
                >
                Nadal nie rozumiem, po co udzielasz się w wątku o biciu dzieci (a raczej przeciwko biciu dzieci - bo taki był stosunek autorki wątku), skoro nie masz jednoznacznego zdania w tej sprawie...
    • jusytka tylko wtedy, kiedy uderzą pierwsze ... 24.08.06, 11:43
      - mnie lub siebie nawzajem - odpłacam tym samym, bo nie znam skuteczniejszej
      metody ... choć jestem pedagogiem wink
      • ibulka Re: tylko wtedy, kiedy uderzą pierwsze ... 24.08.06, 13:13
        Jeszcze mnie ani Jula, ani Darka, ani Łuki nie walnęli.
        Niech spróbują big_grinD

        Nie no, jak mnie pierwsi klepną, to chyba zejdę w szoku :o)
        Nie wiem jak się zachowam, ale wiem, że kiedyś tak czy inaczej do takiej
        sytuacji dojdzie...
        Moje dzieci mają mój charakter.
    • agastrusia Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 14:05
      Nie przeczytałam wszystkich wypocin bo już nie jestem w stanie ale najgorzej jak
      ktoś myli klapsa z biciem. Dla mnie jest zasadnicza różnica między daniem
      dziecku klapsa, w ostateczności kiedy inne metody zawodzą, a notorycznym biciem
      tak dla zasady. I jeszcze co do niektórych mam - ja bym sie tak niezarzakała bo
      jeszcze przyjdzie wam niejednokrotnie odgryść sobie ręke - a są tylko dwie.
      A odnośnie psów to kary się stosuje tylko nie bije się psa ręką tylko np. gazetą
      lub rzuca smyczą lub kluczami ale to tak na marginesie.
      I dla ciekawskich - dziecka nie bije!
      • rita75 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 14:16
        Dla mnie jest zasadnicza różnica między daniem
        > dziecku klapsa, w ostateczności kiedy inne metody zawodzą, a notorycznym
        biciem
        > tak dla zasady.

        Oczywiscie, ze tak- zasadnicza roznica jest dla kazdego zdrowo myslacego
        czlowieka- ale rowniez są punkty wspolne.
        Tak jak przywlaszczaniem cudzej wlasnosci, czyli zlodziejstwem- mozna nazwac
        kradziez gumy w hipemarkecie oraz skok na bank.
      • monia145 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 14:17
        No skoro dzielimy tak włos na czworo to jeszcze cos dorzucę. Dla mnie jest tez
        róznica między uderzeniem dziecka, bo to najlepsza metoda wychowawcza jaką
        znam, bo nic innego na dzieciaka nie działa, bo inaczej nie przestanie sie
        wydzierać a daniem klapsa w wielkim stresie, pod wpływem silnych emocji,kiedy
        dziecko niemalże wpada pod auto. Jest róznica?
        Nie mówmy więc, że znamy jedynie bicie dziecka dla zasady, sadystyczne lub tez
        wtedy kiedy nic innego nie działa. Bo w takiej sytuacji, bicie jako metoda
        wychowawcza nagle zyskuje nobilitację, no bo przecież " ja nie katuje
        dzieciaka, aż mu krew z nosa cieknie, tylko dostaje wtedy jak przegnie". Jestem
        dobrą mama, czyz nie?
        • rita75 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 14:32
          Ty juz o tym pisalas...
          Nie rozumiem szczycenia sie tym, ze klapsuje sie dziecko- przeciez to porazka
          wychowawcza, jak mozna sie tym szczycic? z taka duma o tym opowiadac?
          Np.
          Dziecko prawie wpadlo pod samochod- nie trzymalam za reke, nie dopilnowalam go,
          bo jest zbyt malutkie by zrozumiec, ze na jezdnie sie nie wbiega. Dalam mu
          klapsa- czuję sie zle...ale zeby sie tym szcycic i uznawac jako metode
          wychowawcza?
          • lunarei Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 14:48
            Jak ju się chwalą to i ja się pochwalę: Biję swoje dzieckosmile A biję go tak, że
            ani razu się nie skrzywił od klapsa. Chyba pasem powinnam bić.
            Wczoraj dostał w tyłek za ciagnięcie kota za ogon po całym mieszkaniu. Kocica
            niwe mogła podejść do miski z jedzeniem bo czekał tam mały oprawca, nie mogła
            usiąść w żadnym dostępnym miejscu bo czekały na nią wredne łapy oprawcy. Cały
            dzień chowała się po kątach, a ja cały dzień prosiła, upominałam, pilnowałam,
            krzyczałam. Wieczorem kiedy synek ciągał kota za ogon wokół kuchni bo kocica
            smiała wyjść z kryjówki żeby się najeść, wkroczyłam już ostro i dałam
            gó..arzowi w tyłek. Puścił kota, pogłaskał, potem przytulił mnie i
            powiedział "plasam". Skoro to taka zła metoda, to dlaczego poskutkowała?
            • monia145 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 14:51
              Zapewne do następnego razusmile
              a może nie....
            • mama-nesika Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 25.08.06, 09:00
              lunarei napisała:


              > a ja cały dzień prosiła, upominałam, pilnowałam, krzyczałam. Wieczorem kiedy synek ciągał kota za ogon wokół kuchni bo kocica smiała wyjść z kryjówki żeby się najeść, wkroczyłam już ostro i dałam gó..arzowi w tyłek. Puścił kota, pogłaskał, potem przytulił mnie i powiedział "plasam". Skoro to taka zła metoda, to dlaczego poskutkowała?

              Ty tak na poważnie? Poskutkowało by też, gdybyś go wyniosła do ciemnej piwnicy! Co to w ogóle za argument? Co to, cel uświęca srodki?!
          • monia145 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 14:48
            I własnie ta fałszywa nuta chełpliwości, jaka dała sie zauwazyć w niektórych
            postach, spowodowała to, ze w ogóle zabrałam tu głossmile
            Nie lubię tego tematu, bo ta dyskusja tez niczego nowego nie wniesie.
            • rita75 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 14:56
              > Nie lubię tego tematu, bo ta dyskusja tez niczego nowego nie wniesie.

              i ja tak uwazam
          • ibulka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 16:48
            Nie szczycę się tym, że od czasu do czasu dam dziecku klapsa.
            Ale kiedy idę z małą za rączkę, a ona wyrwie się na złość mnie i leci na
            jezdnię, to mnie szlag trafia...
      • marta.kunc Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 14:39
        agastrusia napisała:
        > A odnośnie psów to kary się stosuje tylko nie bije się psa ręką tylko np.
        gazet
        > ą
        > lub rzuca smyczą lub kluczami ale to tak na marginesie.


        A skad takie 'mondrosci' wytrzasnelas?????
        • agastrusia Z książek 24.08.06, 16:51
          traktujących o psach, hodowli i ich tresowaniu - zadowolona?
          • ibulka Re: Z książek 24.08.06, 16:51
            W jakiej książce przeczytałaś, że w psa rzuca się smyczą?
            :o)))))))))))))
            • marta.kunc Re: Z książek 24.08.06, 16:54
              w tej ktora jej sie objawila po uderzeniu sie w baniak pekiem kluczy.
              • ibulka Re: marta.kunc 24.08.06, 16:57
                O tym baniaku i pęku kluczy wiesz z autopsji?

                Troszkę wulgarna jesteś...
                Twoje metody wychowawcze też nie należą do czołówki światowej - pomijając fakt,
                iż nie posiadasz dzieci.
                Więc? Co to było?
                Pęk kluczy, czy coś większego?
                • marta.kunc Re: marta.kunc 24.08.06, 17:08
                  ibulka napisała:

                  > O tym baniaku i pęku kluczy wiesz z autopsji?
                  >
                  > Troszkę wulgarna jesteś...
                  > Twoje metody wychowawcze też nie należą do czołówki światowej

                  tzn jakie? bo w swiecie wktorym ja zyje przemoc wobec dzieci jest zabroniona(
                  poczytac sobie prosze miedzynarodowa konwencje praw dziecka) chyba, ze
                  rozmawiamy o rosnacych w sile krajach III swiata...



                  - pomijając fakt,
                  >
                  > iż nie posiadasz dzieci.
                  > Więc? Co to było?
                  > Pęk kluczy, czy coś większego?
                  >
                  >

                  to bylo zdecydowanie cos wiekszego. ogluszyla mnie madrosc twoich postow.
                  • ibulka Re: marta.kunc 24.08.06, 17:14
                    Nie ironizuj, kochanie, bo ci nie wychodzi.
                    Z tym pękiem kluczy byłaś wręcz chamska. Dziewczyna przeczytała coś w
                    książkach, fakt - mogła pokręcić, ale żeby od razu tak...
                    • marta.kunc Re: marta.kunc 24.08.06, 17:24
                      ibulka napisała:

                      > Nie ironizuj, kochanie, bo ci nie wychodzi.
                      prosze, nie mow do mnie kochanie zlotko smilejakby mi nie wychodzilo to bys nie
                      reagowala sloneczko smile

                      > Z tym pękiem kluczy byłaś wręcz chamska. Dziewczyna przeczytała coś w
                      > książkach, fakt - mogła pokręcić, ale żeby od razu tak...

                      to jak costam kiedystam przeczytala a costam sie jej pozniej pokrecilo to niech
                      najpierw sprawdzi a nie wypisuje takie brednie.
                      >
                      >
                      • marta.kunc nadal ibulka 24.08.06, 17:29
                        mi nie odpowiedzialas ktore to metody nie sa zgodne z trendami smile
                      • ibulka Re: marta.kunc 24.08.06, 22:11
                        Każdy ma prawo się pomylić.
                        Ty też wypisujesz czasami brednie. Nie masz dzieci, a zgrywasz idealną mamusię.
                        Zrób sobie dzieci, a potem się wypowiadaj... ;]
                        Chociaż lepiej nie...
                        Współczułabym dzieciom... ;]
                • agastrusia Re: marta.kunc 24.08.06, 18:39
                  Gdybyś była uważna to byś wiedziała, że dziecko mam droga pani uważna czytelniczko.
                  • ibulka Re: agastrusia 24.08.06, 22:12
                    To było do mnie?
            • shamsa Re: Z książek 24.08.06, 19:32
              Smyczyński w "psy - rasy i wychowanie" pisal te madrosci, ale to bylo dekady
              temu. w polsce jest to oczywiscie metoda zywa, sluszna i praktykowana, ale cale
              szczescie swiat idzie do przodu i moze do nas trafia ludzke metody postepowania
              ze zwierzetami. moze sie wyrobimy do 22 wieku...
              • agastrusia Re: Z książek 29.08.06, 08:11
                Wisać, że nigdy nie miałaś do czynienia z psem i księżki też uważnie
                nieczytałaś. Gdyby tak było to wiedziałbyś, że te metody zastosowane w
                odpowiedni sposób i w odpowiednim momencie są najskuteczniejsze i NIE robią
                ZADNEJ KRZYWDY psu ale to temat na inny wątek.
    • blou1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 15:15
      Biję bo jestem złą matką, biję bo jestem słaba, biję bo nie potrafię
      rozgraniczyć emocji związanych z małżeństwem, biję bo mam problemy w pracy,
      biję bo mam problemy z mężem.
      Tego oczekiwałaś?
      Oczywiście NIE BIJĘ!!!
      Daję klapsa a to dlatego że jestem człowiekiem który ma granice wytrzymałości,
      a czasami inne wskazane przez ciebie metody NIE DAJĄ EFEKTU.
      Przykład dwulatek bawi się z czterolatkiem, skaczą, przewracają. Kilkakrotnie
      przerywam zabawy w chilach niebespiecznych, tłumaczę czym może skończyć się
      skakanie po łóżku przy kancie grzejnika, potem zakazuję. Wychodzę z pokoju do
      łazienki, na minutę dosłownie. Wracam starsze płacze, młodsze usiadło starszemu
      z impetem na kaltkę piersiową. Nie mów mi że da się uniknąć klapsa.
      Inny przykład, nadal młodsze (bardziej żywiołowe) sięga do kurków od gazu.
      Zabraniam, mówię co może się stać. Zastaję małą na podsuniętym pod kuchenkę
      krześle. Może jestem złą mamą ale nie jestem w stanie być przy dziecich BEZ
      PRZERWY.
      Dalej, idę z dziećmi na spacer. Mała wyszła z wózka, idzie na nóżkach. Pcham
      wózek tą samą ręką trzymając satrszego. Derugą ręką staram się prowadzić córkę.
      Staram się bo ona wyrywa się a obok ruchliwa ulica.
      Albo przeprowadzenie dzieci z samochodu pod hipermarketem do sklepu.
      Oczywiście nie we wszystkich tych sytuacjach i nie zawsze daje klapsy. To
      przykłady z mojego życia kiedy trudno okiełznać dzieci i kiedy one swoim
      zachowaniem zagrażają samym sobie.
      • rita75 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 15:28
        > Daję klapsa a to dlatego że jestem człowiekiem który ma granice
        wytrzymałości,
        > a czasami inne wskazane przez ciebie metody NIE DAJĄ EFEKTU.

        a co zrobisz jak KLAPS przestanie dzialac?
      • sonora1 Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 16:10
        taka zabawe przerywa sie natychmiast, jezeli uznajesz, ze zagraza to
        bezpieczenstwu jednemu z dzieci - mowisz, ze albo beda bawic sie czyms innym, i
        tu proponujesz jakies rozwiazanie np.klocki, rysowanie itp,albo kazde z nich
        musi bawic sie samo w dwoch roznych pomieszczeniach.DZiecka sie nie wypuszcza z
        wozka,przy ulicy, jezeli nie jestes w stanie trzymac go za reke.Jak sie ma male
        dzieci w domu to na takie rzeczy jak klamki, kontakty, kurki od gazu zaklada
        sie zabezpieczenia.
        Dajesz klapsy dzieciom, bo nie umiesz sobie poradzic z normalnymi
        sytuacjami.Jest wiele publikacji na temat jak zrobic przyjazne dzieciom
        mieszkanie.
        • bea.bea Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 24.08.06, 17:36
          zgadzam sie....
          jak mi dzieciaki rozrabiaja ...to przestaje tłumaczyc...kończe zabawe...i juz
          jak nie chce mi sie gonić za dzieciakiem...to jest swietna instytucja ...szelki
          i smycz...ja miałam taką od psa...dziecko więcej swobody miało...

          albo mówiłam idziesz przy mnie, bo inaczej do wózka spowrotem...i mógł sie drzec
          w wózku w niebogłosy...jak umowa to umowa...
          przez trzy lata nie uderzyłam swojego dziecka....a nie jest to jakos bardziej
          spokojne dziecko..wręcz odwrotnie
          • mama-nesika A mówią, że nie ma analogii:)) 25.08.06, 09:22
            bea.bea napisała:

            > zgadzam sie....
            > jak mi dzieciaki rozrabiaja ...to przestaje tłumaczyc...kończe zabawe...i juz
            > jak nie chce mi sie gonić za dzieciakiem...to jest swietna instytucja ...szelki
            > i smycz...ja miałam taką od psa...dziecko więcej swobody miało...

            A mówią, że nie ma analogii miedzy wychowaniem dziecka, a tresura psasmile))
      • mama-nesika Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 25.08.06, 09:19
        blou1 napisała:

        > Daję klapsa a to dlatego że jestem człowiekiem który ma granice wytrzymałości, a czasami inne wskazane przez ciebie metody NIE DAJĄ EFEKTU.
        > Przykład dwulatek bawi się z czterolatkiem, skaczą, przewracają. Kilkakrotnie
        > przerywam zabawy w chilach niebespiecznych, tłumaczę czym może skończyć się
        > skakanie po łóżku przy kancie grzejnika, potem zakazuję. Wychodzę z pokoju do
        > łazienki, na minutę dosłownie. Wracam starsze płacze, młodsze usiadło starszemu z impetem na kaltkę piersiową. Nie mów mi że da się uniknąć klapsa.

        Dało. Trzeba było sie zająć wtedy młodszym, które najwięcej ucierpiało. A co mu przyszło z tego, że uderzyłaś starszaka? W ten sposób uczysz go tylko, że żadne cierpienie nie jest straszne, jeśli mozna je powetować...

        > Inny przykład, nadal młodsze (bardziej żywiołowe) sięga do kurków od gazu.
        > Zabraniam, mówię co może się stać. Zastaję małą na podsuniętym pod kuchenkę
        > krześle. Może jestem złą mamą ale nie jestem w stanie być przy dziecich BEZ
        > PRZERWY.

        A wtedy gdy nie możesz, to trzymasz je na smyczy pt. "Bo dostaniesz". Trochę wyobraźni! jeśli wyobrażasz sobie, że 2-latek zrozumie niebezpieczeństwo płynące za zabawy przy kuchence, to pokazujesz tylko, że nie masz pojecia o psychice 2-latka. Owszem, nie można byc przy dziecku bez przerwy, ale Ty własnie idziesz prosta drogą do tego, by nie móc ich zostawić nawet na chwile, bo to, ze czegos nie zrobia, bedzie wynikać ze strachu przez konseksencjami. A jak tylko wyjdziesz... <Myszki beda harcować.

        > Dalej, idę z dziećmi na spacer. Mała wyszła z wózka, idzie na nóżkach. Pcham
        > wózek tą samą ręką trzymając satroszego. Derugą ręką staram się prowadzić córkę. Staram się bo ona wyrywa się a obok ruchliwa ulica.

        Skoro Twoje starsze dziecko ma 4 lata, mogłaś je poprosić o pomoc. Oczywiście, że małą trzeba pilnowac, i to Twój obowiązek, więc bierzesz małą za ręke, starszaka prosisz, zeby przez chwilkę popchał wózek, a ty trzymasz małą. A Twoje ewentualne danie klapsa w tej sytuacji będzie tylko wynikiem stesu, jak sama to zauwazyłaś.

        > Albo przeprowadzenie dzieci z samochodu pod hipermarketem do sklepu.

        Podejrzewam, że nie chodzisz w pojedynkę w obydwoma do supermarketu. Młodsze wkładasz do wózka z zakupami, starsze idzie z drugą dorosła osoba za rękę i po kłopocie...
        A skoro to dla ciebie taki stres, to może nie warto brac dzieci ze sobą...

        > Oczywiście nie we wszystkich tych sytuacjach i nie zawsze daje klapsy. To
        > przykłady z mojego życia kiedy trudno okiełznać dzieci i kiedy one swoim
        > zachowaniem zagrażają samym sobie.

        Ale jak gdziesz słusznie zauważyłaś w swoim poście, Twoje klapsy są skutkiem Twojego zdenerwowania, jakie odczuwasz w sytuacji tego _jak piszesz - zagrożenia ich życiu, a nie z pobudek wychowawczych, by takowe zachowania wyeliminować.

        Przykre, że nie radzisz sobie z własnymi dziećmi...
    • bea.bea bo "bachory" trzeba lać:P 24.08.06, 17:31
      i patrzec czy równo puchnie...a jak puchnie nierówno to poprawić...

      a jak i to nie pomaga to do kaloryfera przykuć i już ....
      tylko co jak kaloryfer wyrwie i sąsiadów zaleje...
      no nic tylko lać...tongue_out
    • palka_zapalka To co piszesz to dopiero bzdura! 25.08.06, 00:56
      Czy sądzisz, ze sporadyczne klapsy nie piszę o biciu waleniu po głowie, laniu na
      oślep!!!! odrużniaj klaps od przemocy !
      Mnie dopieor przerazaja takie moralizatorskie wywody.Emocje matki, rodzica to
      róznica miedzy emocjami dziecka.
      Piszesz o wyznaczaniu granic o buncie dziecka a co kiedy dziecko całkowicie Tobą
      zawładnieokręci Cię wokół palca będziesz patrzeć jak sie buntuje i ma cie
      gdzies???? Wiadome zadne rozwiazanie danie klapsa, ale kazdy rodzc wychowuje po
      swojemu i ten kto dostawał klapsy zaraz musi miec zachwianą psychikę.
      Kazdy obiera włąsciwą dla dziecka metodę wychowawczą. Przemoc, a sporadyczny
      klaps to zasadnicza róznica!
      • sonora1 Re: To co piszesz to dopiero bzdura! 25.08.06, 03:42
        dla Ciebie to moze jest bzdura, i widzisz roznice pomiedzy sporadycznym (czyli
        jak czesto?)klapsem a laniem. Dla mnie jedno i drugie jest przemoca wobec
        dziecka, ktore sie nie ma jak obronic.Klapsy prowadza do nikad.Czy jak Twoje
        dziecko bedzie mial 15 lat i nie zrobi tego co oczekujesz, albo poniosa Cie
        emeocje, dasz mu klapsa? Gdzie jest Twoja granica , do jakiego wieku mozna
        klepac po tylku? Moje dziecko nie owinelo sobie mnie wokol palca, bo ja je
        wychowuje, a nie pozwalam na wszystko na co ma ochote.Wyznaczam mu jasne
        granice i ponosi konsekwencje swojego zachowania. Nie daje mu klapsa kiedy
        mamay wyjsc na zakupy, urodziny, plac zabaw, a on nie chce sie ubierac i robi
        teatr, tylko mu mowie, ze tu leza naszykowane ubrania, ma sie ubrac , bo za 10
        min wychodzimy, jezeli nie bedzie ubrany to najwyzej pojdzie w pizamie, co mi
        nie przeszkadza.Jak dotej pory raz tylko wyszedl w pizamie do auta i tam w
        ciagu 30 sekunt sie ubral - wiecej nie probowal.Ja nie daje sie ponosic emocja
        (chyba , ze podczas meczu strzela bramke- wtedy sie emocjonuje), a moje dziecko
        dokladnie wie, ze jego rodzice nie rzucaja slow na wiatr.Dotrzymujemy wszystkie
        terminy,umowy z nim zawarte,syn jest zadowolony, zdyscyplinowany i nie klepany
        po tylku.
        • blou1 Re: To co piszesz to dopiero bzdura! 25.08.06, 08:49
          Super że jesteś taką poukładaną mamą, masz na wszystko czas i metodę. Ale
          jeszcze, pomysł z wypuszczeniem dziecka np w pidżamie z domu, pomyślałaś co
          czuło dziecko? Czy można porównać te dwa odczucia? Pieczenie pupy i dyskomfort
          psychiczny dziecka we wskazanym przez ciebie przykładzie. A szantaż emocjonalny
          (nie piszesz o nim ale wielu rodziców stosuje go zamiast klapsa), mówienie nie
          kocham cię itp albo nagroda za konkretne zachowania?
          Im wychodzę tutaj na matkę tyrana. Moje klapsy są sporadyczne, może wynikaja
          faktycznie z mojego przemęczenia miedziinnymi.
          Moja metoda, tłumaczenie ile bólu sprawi mi krzywda dzieci itp. Ale jak pisałam
          nie zawsze skutkuje. Przypinanie dziecka do wózka, szelki sprawdzały się u
          roczniaka.
          Dyskusja przypomina bicie piany, ilu rodziców tyle metod wychowawczych. I nie
          mam na myśli patologii.
          • shamsa Re: To co piszesz to dopiero bzdura! 25.08.06, 09:36
            jest jedo o czym zapomnialas. jej dziecko na zawsze zapamietalo, ze nalezy sie
            ubrac. klapsy nie daja tej skutecznosci. bilans wychodzi na zdecydowany plus.
          • shamsa Re: To co piszesz to dopiero bzdura! 25.08.06, 09:38
            A szantaż emocjonalny
            >
            > (nie piszesz o nim ale wielu rodziców stosuje go zamiast klapsa), mówienie nie
            > kocham cię itp albo nagroda za konkretne zachowania?

            to nie jest wątek o szantazu emocjonalnym.

            jezeli uwazasz, ze nagroda za konkretne zachowania jest niewlasciwa, to chyba
            malo wiesz o zachowaniach i motywacjach, o zwyklej ludzkiej biologii. proponuje
            edukacyjnie isc do pracy za darmo jeden miesiac, zobaczysz, z jakim entuzjazmem
            sie pracuje.
        • ibulka Re: do sonory! 25.08.06, 12:21
          sonora1 napisała:

          > dla Ciebie to moze jest bzdura, i widzisz roznice pomiedzy sporadycznym
          (czyli
          > jak czesto?)klapsem a laniem. Dla mnie jedno i drugie jest przemoca wobec
          > dziecka, ktore sie nie ma jak obronic.Klapsy prowadza do nikad.Czy jak Twoje
          > dziecko bedzie mial 15 lat i nie zrobi tego co oczekujesz, albo poniosa Cie
          > emeocje, dasz mu klapsa? Gdzie jest Twoja granica , do jakiego wieku mozna
          > klepac po tylku? Moje dziecko nie owinelo sobie mnie wokol palca, bo ja je
          > wychowuje, a nie pozwalam na wszystko na co ma ochote.Wyznaczam mu jasne
          > granice i ponosi konsekwencje swojego zachowania. Nie daje mu klapsa kiedy
          > mamay wyjsc na zakupy, urodziny, plac zabaw, a on nie chce sie ubierac i robi
          > teatr, tylko mu mowie, ze tu leza naszykowane ubrania, ma sie ubrac , bo za
          10
          > min wychodzimy, jezeli nie bedzie ubrany to najwyzej pojdzie w pizamie, co mi
          > nie przeszkadza.Jak dotej pory raz tylko wyszedl w pizamie do auta i tam w
          > ciagu 30 sekunt sie ubral - wiecej nie probowal.Ja nie daje sie ponosic
          emocja
          > (chyba , ze podczas meczu strzela bramke- wtedy sie emocjonuje), a moje
          dziecko
          >
          > dokladnie wie, ze jego rodzice nie rzucaja slow na wiatr.Dotrzymujemy
          wszystkie
          >
          > terminy,umowy z nim zawarte,syn jest zadowolony, zdyscyplinowany i nie
          klepany
          > po tylku.


          Gratuluję w takim razie super-dziecka i super-metod wychowawczych.
          Niestety nie każda mama z tego forum jest mamą idealną.
          Pozdrawiam.
          • palka_zapalka Re: do sonory! 25.08.06, 12:46
            Nik nie jest idealny i nie sądzę, aby autorka postu odnosiła sukcesy w każdym
            aspekcie wychowawczymsmile
            Tak jak klaps tak samo karanie innego typu moze dla dziecka być przeżyciem.
            Wyjscie w piżamie z domu bo dziecko sie nie chciało ubrać również mogło być
            czymś co moze wywołaćw dziecku wstyd i zażenowanie.
            Metod i jego konsekwencji mozna by podawać tysiące, ale nie należy oceniac metod
            wychowawczych innych rodziców i tych który daja klapsa (nie mówimy o przemocy!!)
            • ibulka Re: palka 25.08.06, 12:52
              Oczywiście, ale sonora nie może tego skumać ;]
            • palka_zapalka Re: do sonory! 25.08.06, 12:53
              Dodam jako dziecko dostawałam sporadycznie klapsy i jakos czuję sie szcześliwą
              kobietą,mamą i bardzo jestem związana z moimi rodzicami.

              Mądre wychowanie to sukces
      • mama-nesika Re: To co piszesz to dopiero bzdura! 25.08.06, 08:53
        palka_zapalka napisała:

        > Mnie dopieor przerazaja takie moralizatorskie wywody.Emocje matki, rodzica to
        > róznica miedzy emocjami dziecka.

        Oczywiście nie, bo rodzic, to osoba dorosła, mniemam, ze równiez dojrzała. miał jakies 20-30 lat, by nauczyc sie radzić ze swoimi emocjami.
        Dziecko, to malutka istotka, labilna emocjonalnie, która podczas ataku szału nawet nie zdaje sobie sprawy, co się z nia dzieje.
        A Twoim obowiązkiem jest wprowadzić dziecko w ten emocjonalny świat, pomóc mu zrozumieć co czuje, nauczyć (również na swoim przykładzie!) jak sobie z nimi radzić.
        • palka_zapalka Re: To co piszesz to dopiero bzdura! 25.08.06, 09:55
          Dlatego to są róznice pomiędzy dorosłym świadomym i maluszkiem który nie zdaje
          sobie sprawy ze swych emocji.
          Dziecko reaguje róznie.
    • ibulka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 25.08.06, 12:33
      Kolejny nie prowadzący do niczego wątek, pełen kłótni, pyskówek i przepychanek,
      udowadniania sobie różnych bezsensownych rzeczy itd.
      Rozwinięty w dodatku na 200 postów z nadwyżką...
      I po co to było?
      Kolejna dyskusja bez przyszłości, których - na ten temat - mnóstwo jest już na
      forum... :]
      • palka_zapalka Re: dlaczego bijecie swoje dzieci ? 25.08.06, 12:49
        Dyskusja jak kazda inny, a nie prowadzi do jednego bo każdy ma inne zdanie i
        chwała kazdemu za tosmile
        • ibulka Re: palka-zapalka 25.08.06, 12:54
          Chwała każdemu za własne zdanie byłaby tylko wtedy, gdyby ten każdy potrafił
          wyrazić to swoje zdanie w sposób kulturalny.
          Niestety - wszyscy na wszystkich naskakują, oskarżają itd.
          • shamsa Re: palka-zapalka 25.08.06, 12:57
            ale to jest wlasnie ten smaczek. bez takich watkow ukisilybysmy sie we wlasnym sosie
            • ibulka Re: shamsa 25.08.06, 12:59
              Hmm...
              Czasami faktycznie fajnie jest z kimś się posprzeczać. Dopóki nie dojdzie do
              wyzywania się nawzajem od wyrodnych matek, histeryczek, egoistek itd.
              Akurat nie w tym wątku, ale w innym tak było... ;]
              • shamsa Re: shamsa 25.08.06, 13:19
                mysle, ze zanizona kultura dyskusji niektorych, nie powinna miec wplywu na
                ucieche ogółu. tzn ma, ale nie powinna.
                • palka_zapalka Re: shamsa 28.08.06, 22:46
                  Trzeba umiejętnie dyskutować można coś zaostrzyć byle by wyzwiska nie padały bo
                  to juz jest bleeee i świadczy o braku argumentów, albo braku panowania nad
                  emocjami hihismile
          • marta.kunc ibulka 25.08.06, 13:00
            ty za to jestes mistrzynia merytorycznej dyskusji...
            prosze o te trendy za ktorymi nie nadazam. juz 3 raz prosze....
            i tak ku przemysleniu: posiadanie zasad moralnych nie jest zwiazane z
            posiadaniem dzieci. tak wiec (uzywajac twoich slow) nie musze sobie robic
            dzieci, by uznawac bicie ich za cos nagannego. i nigdzie nie zgrywam idealnej
            mamuski( a jesli sadzisz inaczej to poprosze o cytaty).
            pozdrawiam
            • ibulka Re: marta.kunc 25.08.06, 13:26
              Jakie znowu trendy? O co ci chodzi?
              Sorry, ale albo pomyliłaś mój nick z kimś innym, albo nie pamiętam o co chodzi,
              albo się nie rozumiemy.
              • marta.kunc ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 13:33
                Re: marta.kunc
                Autor: ibulka
                Data: 24.08.06, 16:57 + dodaj do ulubionych wątków

                skasujcie post

                + odpowiedz cytując + odpowiedz

                --------------------------------------------------------------------------------

                Twoje metody wychowawcze też nie należą do czołówki światowej - pomijając fakt,
                iż nie posiadasz dzieci.

                KONIEC CYTATU

                prosze o podanie mi konkretow.oraz cytatow swiadczacych o zgrywaniu idealnej
                mamuski.
                • marta.kunc skleroza oczywiscie :) 25.08.06, 13:34

                • ibulka Re: ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 13:38
                  Yyy... czepiasz się szczegółów.
                  Napisałam tak, bo twoje metody wychowawcze też nie są opisywane w podręcznikach
                  najnowszej generacji.
                  I tyle. Żadne to trendy itd.

                  A skleroza faktycznie nie boli. Tylko że w życiu do głowy by mi nie przyszło,
                  że powiążesz mój post z trendami.
                  • marta.kunc Re: ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 13:45
                    ibulka napisała:

                    > Yyy... czepiasz się szczegółów.
                    > Napisałam tak, bo twoje metody wychowawcze też nie są opisywane w
                    podręcznikach
                    >
                    > najnowszej generacji.
                    > I tyle. Żadne to trendy itd.

                    wydaje mi sie, iz we wszystkich podrecznikach NAJNOWSZEJ GENERACJI podnoszenie
                    reki na dziecko nie jest wymieniane jako metoda wychowawcza.

                    >
                    > A skleroza faktycznie nie boli. Tylko że w życiu do głowy by mi nie przyszło,
                    > że powiążesz mój post z trendami.



                    to jaka jest ta swiatowa czolowka???? prosze oswiec mnie.


                    i poki co, to ty rzucasz oskarzenia, wypisujesz jakies farmazony o swiatowych
                    czolowkach a poproszona o konkretna argumentacje lub cytaty piszesz , ze
                    czepiam sie szczegolow.swiat sie sklada ze szczegolow moja droga.
                    >
                    >
                    • ibulka Re: ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 13:47
                      www.google.pl
                      Tu sobie znajdziesz światową czołówkę.
                      I nie czepiaj się.
                      • marta.kunc Re: ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 14:02
                        tak sie sklada ibulka, ze na studiach mialam i pedagogike i psychologie -
                        wszystko zgodnie z najnowszymi trendami.i prawa czlowieka i prawo humanitarne -
                        tez zgodne z jw.
                        ja cie oswiece wobec tego - bycie w miedzynarodowej czolowce to negowanie
                        przemocy sensu largo. a szczegolnie przemocy wobec slabych i bezbronnych.

                        bede sie czepiac skoro najpierw mnie atakujesz a potem nie masz na poparcie
                        swoich atakow zadnych argumentow. co wiecej moje wypowiedzi przez fakt
                        nieposiadania dzieci mozesz dyskredytowac, ale jedynie matki uwazajace klapsy
                        za cos nagannego mialy konkretne argumenty na poparcie swojego stanowiska. z
                        twoich postow i postow mam klapiacych swoje dzieci przebija bezradnosc a wasze
                        argumenty to dorazne dzialanie klapsa oraz fakt, iz to ze same kiedys
                        dostawalyscie klapsy nie ma znaczenia bo teraz jak juz macie dzieci to tamte
                        klapsy doskonale rozumiecie itd. nie widzisz mechanizmu blednego kola???
                        poczytaj sobie troszke o mechanizmach psychicznych pozwalajacych radzic sobie z
                        nieprzyjemnymi faktami z przeszlosci. to co piszesz ty i inne mamy - klapsy to
                        klasyka.
                        • ibulka Re: ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 14:05
                          Dziękuję za wyjaśnienie.
                          Nie zamierzam zmieniać metod wychowawczych. Trudno. Nie udało ci się mnie
                          przekonać.

                          Kończę dyskusję z tobą. Mam nadzieję, iż ty też nie masz zamiaru kontynuować
                          dalej swoich psychologicznych wywodów w stosunku do mnie.

                          Pozdrawiam i papa.
                          • marta.kunc Re: ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 14:07
                            pa pa ibulka. tylko nie mow juz o innych, ze atakuja, obrazaja... pisz to w
                            osobie pierwszej.
                            • ibulka Re: ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 14:09
                              Ja też atakuję.
                              Nigdy jednak nie wyzwałam nikogo od egoistki i histeryczki bo coś tam, bo
                              metoda wychowawcza jest sprzeczna z moją, bo ktoś nie popiera mojego zdania itd.

                              Na tym forum niestety można spotkać się z atakiem wulgarnym. I o to mi chodzi.

                              ;o)
                              • marta.kunc Re: ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 14:15
                                IMO atak wulgarny nie jest tak niski jak atak bezpodstawny. ale to juz
                                bezpodstawnie atakujacy okresla swoj poziom intelektu.
                                • ibulka Re: ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 14:18
                                  Jak to bezpodstawny?
                                  Według mnie nie powinnaś wypowiadać się na temat wychowywania dzieci, dopóki
                                  sama nie będziesz ich miała. Jasne - masz prawo mieć wyrobione zdanie na taki
                                  lub inny temat. Pamiętaj jednak, że wyobraźnia czy posiedzenie godzinkę z
                                  dzieckiem koleżanki to nie jest to samo, co posiadanie własnego potomstwa.
                                  Zdanie możesz - chociaż nie musisz, i nie jest wcale powiedziane, że tak
                                  zrobisz - zmienić, kiedy przyjdzie ci się za jakiś czas borykać problemami
                                  Matki-Nie-Idealnej-I-Nie-Zawsze-Radzącej-Sobie-Z-Problemami :o)
                                  • marta.kunc Re: ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 14:27
                                    ano bezpodstawny. bo ja nigdzie nie pisalam ze jestescie wyrodnymi
                                    psychopatkami. nie wypowiadam sie w szczegolach dot wychowania dzieci. to o
                                    czym traktuje ten watek jest kwestia generalna. jakos moj post o implikacjach
                                    psychicznych doznanej w dziecinstwie przemocy przeszedl bez echa. nie dziwi
                                    mnie to bo te co klapia sa zywym przykladem na to co napisalam. w poscie o
                                    ktorym mowie odnioslam sie do samej siebie a nie jechalam po innych.
                                    ibulka, zanim znowu napiszesz komus zrob sobie dziecko to pomysl, ze ktos tych
                                    dzieci moze nie miec z rozmyslem, nie dlatego, ze zbiera na lepsza fure tylko
                                    jest tak samoswiadomy, ze nie mysli sobie beztrosko: zrobie sobie dziecko a
                                    potem sie je jakos wychowa. ja nie bede miala dzieci dotad az nie poczuje sie
                                    na tyle wyciszona psychicznie aby je miec. bo nie chce im dawac klapow. a na
                                    dzien dzisiejszy nie wiem czy dalabym rade.
                                    • ibulka Re: ibulka - sleroza nie boli 25.08.06, 14:35
                                      No to gratuluję podejścia do sprawy.
                                      Moje dzieci nie są niestety planowane. Nie wiem, czy miałabym ich trójkę, gdyby
                                      nie to, że zawiodły środki anty.

                                      I nie powiedziałam, że ty nazywasz ludzi wyrodnymi psychopatkami, tylko na tym
                                      forum można spotkać takie określenia.
                                    • marta.kunc Re: ibulka - to z dzisiaj 25.08.06, 14:39
                                      kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,65372,3540844.html
                                      jakos pan cymanski nie jest dla mnie zadnym autorytetem moralnym. bardziej mnie
                                      przekonuje stanowisko psychologa ktory pracuje z naprawde trudnymi przypadkami.
                                      zbieg okolicznosci, ze ja pisalam wczoraj(bez odzewu) to samo tyle, ze swoimi
                                      slowami.
                                      • monia145 Re: ibulka - to z dzisiaj 25.08.06, 14:45
                                        Tak sobie zajrzałam, czy jeszcze żyjeciesmile? Ale chyba wszystko dobrzesmile)))))
                                        A co do Cymańskiego, on przeciez jest z tych zatroskanych o los rodziny,
                                        dzieci, kobiet. No bo któż inny tak pieknie jak on wyróżnił swoja żonę wpisując
                                        ja dorozliczenia majatkowego?smile))))))))))))
                                        • ibulka Re: ibulka - to z dzisiaj 25.08.06, 14:55
                                          Nie przekonuje mnie pan Cymański.
                                          Nikt mnie nie przekona.
                                          Każdy wychowuje dzieci tak, jak wychowuje.
                                          A ja nie jestem katem-oprawcą. Nie klepię bez powodu. Nigdy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka