Dodaj do ulubionych

no i wjechałam do rowu

26.08.06, 20:46
mam prawo jazdy od 10 lat, ale nie jeżdziłam . Aż do tej pory zainspirowana
watkiem jednej z mam postanowiłam spróbować jeżdzić, a co tam, powoli. No i
wyjeżdżałam z prawej, dałam za dużo gazu, bo samochód jeszcze nie bardzo
opanowany, wyjechałam za bardzo na lewy pas, jadący z naprzeciwka kierowca
miał dużo miejsca, bo nie jechalam szybko, ale zaczął trąbić, odbiłam w prawo
i wjechałam do rowu. Głębokiego na metr. Miałam więcej szczęścia niż rozumu,
bo nic się nie stało, cudem ominęłam drzewo. Bilans: wystrzeliła opona, a
poza tym żadnych rys czy wgnieceń. Kurde, wyciągali nas dobre 15 minut.
Oczywiście tłum gapiów był natychmiast. I teraz: próbować jeżdzić dalej, czy
dać sobie spokój i zająć się tym, co umiem robić lepiej?
Obserwuj wątek
    • be.em Re: no i wjechałam do rowu 26.08.06, 20:48
      próbować!! smile przydaje się umiejętność prowadzenia autasmile
    • monia145 Re: no i wjechałam do rowu 26.08.06, 20:51
      Najpierw bym zlinczowała tę, co ten pomysłowo nastrajający watek
      założyłasmile))))))))
      A tak na serio: ja bym nie rezygnowała. Takie sytuacje moga zdarzyc sie
      każdemu, nawet czesto jezdzacemu. Jak teraz odpuścisz, to nastepne 10 lat
      minie....
      • mamkaantka oszczędźcie dziewczyny ... 26.08.06, 22:24
        Zakładajac ten wątek miałam dobre intencje, a tak swoją drogą - to ktos na nią
        trąbił !!! - pewnie durny chamski facet. Uważam, ze nadal powinnas próbować, a
        błędy i wpadki zdarzają sie najlepszym. Trzymam kciuki ...
    • sol_bianca Re: no i wjechałam do rowu 26.08.06, 21:27
      próbować. ja po 10 latach niejeżdżenia nie wyrobiłam na zakręcie i wjechałam w
      płot. całkiem niedawno smile
      a może weź kilka lekcji doszkalających w szkółce jazdy? 10 lat przerwy to tak,
      jakbyś nigdy nie siedziała za kółkiem... tylko pewność siebie większa, a to złudne.
    • skubany_kotecek Re: no i wjechałam do rowu 26.08.06, 21:43
      nie,juz lepiej sama nie próbuj ,najpierw pocwicz troche z instruktorem.
    • bea.bea jeździć:))!!! 26.08.06, 21:48
      jak to mówi rybka Dory...jak chcesz osiągnąc sukces , gdy nie ryzykujesz i nie
      wierzysz , że ci się uda....

      albo epoka lodowcowa....nieźle mi idzie , zaraz zgine....

      jeździć jeździć jeździć...powodzenia
    • kalendarzowa_wiosna Re: no i wjechałam do rowu 26.08.06, 21:51
      ło tam smile ja wjechałam do rowu po siedmiu latach codziennej bezwypadkowej
      jazdy w najgorszych miejskich korkach! smile
      zwyczajnie, źle oceniłam odległość. Było to na wsi, droga pusta, bez pośpiechu
      i ... masz babo placek. Z rowu wyciągało mnie 8 facetów, pół wsi się zleciało
      oglądać głupią co to rowu nie zauważyła. Jeżdżę nadal. A mój małżon, strasznie
      się śmiał i stwierdził, że jeszcze i tak nie jestem prawdziwym kierowcą bo
      porządnej stłuczki nie zaliczyłam.
      • mijaczek Re: no i wjechałam do rowu 27.08.06, 15:27
        kalendarzowa_wiosna napisała:

        > ło tam smile ja wjechałam do rowu po siedmiu latach codziennej bezwypadkowej
        > jazdy w najgorszych miejskich korkach! smile

        i pewnie wlasnie dlatego ten row zaliczylas, poniewaz jazda w korku polega na
        cwiczeniu nog i wrzucaniu co najwyzej trojki, natomiast prawdziwa jazda to taka
        ktora dla ciebie zakonczyla sie rowem....

        Nie pisze tego po to, zeby dopiec, po prostu takiue sa fakty...
        Ja dopiero po przjechaniu okolo 40tys. km moglam uczciwie sobie samej
        powiedziec, ze chyba juz nauczylam sie jezdzic....
        • kalendarzowa_wiosna Re: no i wjechałam do rowu 28.08.06, 01:55
          Nie zgodzę się.
          Te siedem lat to doświadczenie wszechstronne, a jazdę w miejskich korkach
          wymieniłam, bo uważam za najtrudniejszą sztukę jazdy. Może mamy na myśli inne
          korki smile
          Dla mnie sajgon zapchanych miejskich ulic w godzinach szczytu wymaga
          najwyższych umiejętności. To wciskanie na chama, zajeżdżanie drogi,
          lekceważenie jakichkolwiek przepisów, wymaga nie tylko zmiany biegów ale przede
          wszystkim połączenia wszystkich sztuk: opanowania smochodu, błyskawicznej oceny
          sytuacji, refleksu i zimnej krwi.
          A wiesz? Twój wpis mnie natchnął. Muszę policzyć ile kilometrów już
          przejechałam? smile (nie będzie łatwo, w tym czasie kilka razy zmienialiśmy
          samochody, a jeszcze często korzystam z dwóch)

          PS nie odebrałam Twojego wpisu jako dopiekanie smile
          • mijaczek Re: no i wjechałam do rowu 28.08.06, 16:43
            kalendarzowa_wiosna napisała:

            > Nie zgodzę się.

            Masz prawo :o)

            > Te siedem lat to doświadczenie wszechstronne, a jazdę w miejskich korkach
            > wymieniłam, bo uważam za najtrudniejszą sztukę jazdy. Może mamy na myśli inne
            > korki smile

            Pewnie tak :o)
            Chociaz te, do ktorych ja jestem przyzwyczajona to moim zdanie najgorsze z
            mozliwych, bo maerykanskie...hehe... z banda wariatow, ktorzy powoduja wiekszosc
            korkow poprzez zwalnianie przy przejzdzaniu obok jakiegos wypadku, zeby sobie
            popatrzec...


            > Dla mnie sajgon zapchanych miejskich ulic w godzinach szczytu wymaga
            > najwyższych umiejętności. To wciskanie na chama, zajeżdżanie drogi,
            > lekceważenie jakichkolwiek przepisów, wymaga nie tylko zmiany biegów ale
            przede wszystkim połączenia wszystkich sztuk: opanowania smochodu, błyskawicznej
            oceny
            >
            > sytuacji, refleksu i zimnej krwi.

            Masz racje.

            > A wiesz? Twój wpis mnie natchnął. Muszę policzyć ile kilometrów już
            > przejechałam? smile (nie będzie łatwo, w tym czasie kilka razy zmienialiśmy
            > samochody, a jeszcze często korzystam z dwóch)
            >

            Ja tylko w ostatnich 15 m-cach przejechalam okolo 30.000 mil [sic!], czyli okolo
            50.000 km i powiem szczerze, ze nie moge sie doczekac az przeprowadzimy sie za
            miesiac do Holandii, bo tam nie bedziemy miec auta :o)

            > PS nie odebrałam Twojego wpisu jako dopiekanie smile

            dobrze, bo nie o to mi chodzilo :o)
    • iwonapa Re: no i wjechałam do rowu 26.08.06, 22:12
      jechałam z moim mężem, na szczęście on nie z tych którzy na auto chuchają i
      dmuchają. Też mi mówi, że muszę próbować nadal. I że zaliczył kilka słupków,
      krawężników i stłuczek, ale w rowie jeszcze nie był.
      Dzięki dziewczyny
      • new5 Re: no i wjechałam do rowu 26.08.06, 22:56
        Jezdzić ale wez L kilka razy i może sama jedz rano wczesnie gdy znikomy ruch.Ja
        tak robiłam.Prawko 7 lat temu a jezdze od roku.Za mną egnieciony zderzak na
        parkingu,stłuczka i kilka dni temu jazda po smietniku w wyniku czego ciut mam
        porysowane auto
        smile
    • gaja78 Re: no i wjechałam do rowu 26.08.06, 22:35
      szczerze mówiąc opisana sytuacja dowodzi, że stanowisz zagrożenie na drodze. Na
      twoim miejscu wykupiłabym kilka lekcji u instruktora jazdy. Samochody do nauki
      nie bez powodu są wyraźnie oznakowane ...
    • gacusia1 Re: no i wjechałam do rowu 26.08.06, 22:38
      Jezdzic!Ja stchorzylam i do tej pory nie moge sie przelamac...(16lat).
    • kasik751 Re: no i wjechałam do rowu 27.08.06, 01:56
      Nie no super tylko, ze Ty nie masz pojecia o prowadzeniu samochodu, skoro prawo
      jazdy zrobilas 10 lat temu i nie jezdzilas. To tak jakbys w ogole prawka nie
      miala szczerze mowiac, zwazyszy, ze po samym zrobieniu prawa jazdy i tak nikt
      nie umie jezdzic dobrze.
      Ja tam uwazam, ze koniecznie powinnas kontunuowac, ale najpierw sie naucz i
      najwyzej sie ciesz, ze nie musisz znowu egazminu zdawac, ale nauczyc sie
      powinnas smile
      • aszlan Re: no i wjechałam do rowu 27.08.06, 10:30
        Stanowisz zagrożenie dla innych sad, bo nie panujesz nad samochodem. Podpisuję
        się pod kasik, weź jazdy z instruktorem,a dopiero potem próbuj prywatnym samochodem,
        • marcelino1 Re: no i wjechałam do rowu 27.08.06, 15:11
          Święta prawda - stanowisz zagrożenie dla innych. 10 lat nie jeździłaś więc Twoje
          prawo jazdy to tylko papierek nie poparty żadnymi umiejętnościami.
    • mijaczek Re: no i wjechałam do rowu 27.08.06, 15:22
      Wykupic sobie 5h jazd i jezdzic dalej. Nie przestawac! Ale uczyc sie i nie
      zgrywac rajdowca nastepnym razem...
    • kawad Re: no i wjechałam do rowu 27.08.06, 23:14
      Ja też uważam, ze powinnaś wykupic jazdy. Je jeżdżę od miesiąca (zrobiłam
      prawko) i widzę, że pomimo zdanego egzaminu itp jestem kompletnnie zielona. Ale
      ja przynajmniej siedziałam nie tak dawno za kierownicą podczas kursu. A po 10
      latach to tak jakbyś nigdy nie jeździła. No i przepisy ciut sie zmieniły. Nie
      ryzykuj, weź jazdy.
    • mynia_pynia Re: no i wjechałam do rowu 28.08.06, 07:45
      Mi się wydaje, że nauka własnym samochodem po 10 latach nie jeżdżenie, czy
      nawet po 2 - 3 latach jest dość ryzykowna dla innych kierowców.
      Proponuje iść do jakiejś 'L' i wykupić kilka godzin jazdy z instruktorem, koszt
      nie jest straszny, a o ile podnosi się bezpieczeństwo.
      Mama koleżanki przez 2 tygodnie ćwiczyła trasę z pracy do domu po 20 latach nie
      jeżdżenia wink, a teraz radzi sobie wyśmienicie po 2 latach samodzielnego
      jeżdżenia, nawet "zapuszcza" się dalej wink
    • snupcia Re: no i wjechałam do rowu 28.08.06, 09:56
      A ja wjechałam wczoraj do garazu z otwartym bagażnikiem.To dopiero było jajo-bez
      lakiernika się nie obejdzie.Moje pozostałe osiągnięcia to również wjazd do
      garazu tyle ze zamknietego oraz demolka rynny przy cofaniu.
    • lyla1 Re: no i wjechałam do rowu 28.08.06, 10:06
      Co za pomysł siadać za kierownicą, po 10 latacj niejeżdzenia, bez doszkolenia.
      Jeśli masz dryg do jeżdzenia juz po 6 lekcjach z instruktorem możesz
      bezpiecznie wyjechać na drogę. Ja nie jeżdziłam 14 lat. Zapłaciłam za lekcje
      doszkalające było ich naprawdę kilka i jeżdzę. Dodają dużo pewności i pozwalają
      przystosować się do jazdy na drodze.
      • majan2 Re: no i wjechałam do rowu 28.08.06, 10:40
        Po takiej przerwie musisz sobie wykupic lekcje dodtkowe, stwarsza zagrozenie dla
        siebie i przede wszytkim dla innych. Brak słow dla twojej bezmyslnosci.
    • 76kitka Re: no i wjechałam do rowu 28.08.06, 15:42
      No to nieciekawa przygoda. Ja mam prawo jazdy ponad trzy lata, no i tez nie jeżdzę, miałam juz dwa samochody, ale prawie nimi nie jeździłam i po jakimś czasie mąż je sprzedawał. Teraz znowu mnie namawia. Jeździ ze mną, najpierw jadę ja, a jak już mam dość, przesiadamy się za kierownicą. Wczoraj widziałam z daleka patrol policji, zatrzymałam się pod sklepem i kazałam się mężowi ze mną zamienić. Mąż się śmiał i powiedział, że mam prawo jazdy i mogę legalnie przejechać obok policjanta. Na co ja zgodnie z prawdą powiedziałam, boję się, że gdy mnie zatrzyma do kontorli to mu przejadę po stopach smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka