Dodaj do ulubionych

chrzestni...

30.08.06, 21:11
Nie jestem katoliczką, synka ochrzciłam ze wzgledu min. na małża ale też aby
jak tłumaczyła mi ksiądz, nie zamykać przed nim tej drogi.Chrzestnymi zostali
kuzynka i jej maż, młodzi, zamożni , bardzo katoliccy-idealni, bo wyszłam ż
założenia że ma być na serio, czyli żeby byli chrzestnymi w każdym tego
słowa znaczeniu.Sama miałam chrzestnych, małż jest chrzestnym dwójki, ale
teraz musiałam zweryfikować swoje wyobrażenie o roli chrzestych...Niby
strasznie się cieszą, chodziliśmy na nauki, ale już pzred chrztem
zaproponowali bym szatkę i świecę kupiła sama, troche mnie to zdziwiło, bo
sie doinformowałam, od tej pory marnych skarpetek dziecko nie dostało, nie
podejmuja też moich zapytań o to jak dziecko wychować w wierze.I sama nie
wiem czy ja coś sobie wymyśliłam czy chrzestni powinni się jakoś zachowywać,
jak według was powinno to wyglądać, żeby mały nie poczuł sie kiedyś
poszkodowany?
Obserwuj wątek
    • kasik751 Re: chrzestni... 30.08.06, 21:22
      To czy maly bedzie sie czul poszkodowany zalezy od tego jak go wychowasz.
      Widze, ze masz spore oczekiwania w stosunku do chrzestnych.
      To Ty masz dziecko wychowac w wierze jesli Ci na tym zalezy, a jesli chodzi o
      oczekiwania finansowe - bo widac, ze sie licza, skoro fakt, ze bogaci mial byc
      atutem, to mozesz sie rozczarowac niestety. W dzisiejszych czasach rola
      rodzicow chrzestnych ma raczej wymiar symboliczny i czesto konczy sie na
      chrzcie wlasnie. I nie powinno to dziwic, czasy sie zmienily, dzis juz
      chrzestni nie podejmuja sie zastepowania rodzicow dziecku, gdy ich zabraknie
      ani zaspokojania jego finansowych potrzeb. Naprawde nie musza.
    • triss_merigold6 Re: chrzestni... 30.08.06, 21:24
      eee nie rob sobie jaj kobieto, dzisiaj rola chrzestnych jest czysto
      symboliczna. To problem Twojego męża żeby wychować dziecko w wierze a nie
      chrzestnych.
    • monia145 Re: chrzestni... 30.08.06, 21:27
      A niby czemu syn miałby kiedys czuć się poszkodowany?
      Czy Ty aby nie przesadzasz?
      • demarta Re: chrzestni... 30.08.06, 21:30
        bo "nie zależy mi na prezentach", ale "złoty krzyżyk by się przydał".
        • solejka Re: chrzestni... 30.08.06, 21:38
          Może zbyt ogólnikowo to ujęłam, ale skoro praktykujący katolicy podejmują się
          roli chrzestnych, to czego od nich oczekiwać? Że z oszczedności oleją zwyczaj
          podarowania szatki?Nie pieniądze są tu problemem, my mamy ich tyle że żadnych
          oczekiwań nie mam, tylko jako nie-katoliczka zastanawiam się jak ja mam
          tłumaczyć dziecku tą religię jeśli i tak lekceważy się te nawet symboliczne
          gesty.
          • triss_merigold6 Re: chrzestni... 30.08.06, 21:40
            Nijak. Jako niekatoliczka mówisz dziecku: mamusia nie wierzy/wierzy inaczej.
            Niech Twój mąż tłumaczy.
            • ainna79 Re: chrzestni... 30.08.06, 21:43
              Powiem ci tak....moja teściowa jest ateistką, teść jest wierzącym katoliekiem
              (ale nie chodzi co neidizela do kosćióla0 mąż został ochrzczony, zostały mu
              zapewnione wszytskie sakramenty, zawsze była wigilja i śniadanie wielkanocne. A
              na dodatek mąż był ministrantem. I to nie dziei rodzicom chrzestnym tylko swoim
              własnym (czyli moim teściom). To że teśiowa jest ateistka nie przeszkodziło jej
              wychować meża w duchu naszej religii. A co do oczekiwań od chrzestnych to można
              się na tym przejechać i zgadzam się że w dzisiejszych czasma ma to zazwyczaj
              tylko wymiar symboliczny.
              • triss_merigold6 Re: chrzestni... 30.08.06, 21:46
                Dziwna kobieta. Ateistka i zgodziła się na wychowanie religijne?
          • sowa_hu_hu Re: chrzestni... 30.08.06, 21:41
            a ja sie nie dziwie twojemu podeściu... ksiądz przy chrzcie tyle mówił na temat
            roli rodziców chrzestnych - wcale mi to na symbolike nie wyglądało...
          • kasik751 Re: chrzestni... 30.08.06, 21:50
            No skoro ubolewasz, ze dziecko nic nie dostalo, nawet "marnych skarpetek" to
            jakby jednak oczekujesz, ze cos powinno dostac czy jak?
            Z tym podejmowaniem sie roli chrzestnych tez roznie bywa.
            Jakos czesto slysze, ze ludzie sa postawieni pod sciana, bo 'dziecku sie nie
            odmawia' i takie tam, a potem sie ich z prezentow rozlicza, po takim watpliwym
            uszczesliwieniu.
            A Ci Wasi chrzestni podjeli sie czyli zglosili na ochotnika jak rozumiem?

            Taka ogolna refleksje to mam nastepujaca: zdrowiej i prosciej jest w ogole za
            duzo od ludzi nie oczekiwac i nie zakladac, ze cos nam sie nalezy.

            W tej religii w zyciu codziennym nie taka symbolike sie lekcewazy, akurat
            szatka to jeden z mniejszych problemow powiedzialabym, wiec niech sie dziecko
            hartuje, bo jeszcze niejedno starcie z rzeczywistoscia je czeka i moralne
            dylematy wink
            Nie obraz sie, ale ja nie wiem o co Ci chodzi, skoro zadna tajemnica nie jest,
            ze 90% obywateli tego kraju i zdeklarowanych katolikow zarazem, na codzien nie
            stosuje sie do zasad swojej wiary.
            • solejka Re: chrzestni... 30.08.06, 22:03
              upewniam się że za dużo oczekiwałam od tej religii, że doszukuję się i waszej
              wierze i w katolikach czegoś czego chyba tu nie ma.Ksiądz zachęcał żebym się
              zastanowiła czy ja nie chcę razem z synkiem wrócić do wiary, ale do czego tu
              wracać, do pozorów? Ah, nie rozumiem też czemu temat kasy i prezentów jest taki
              drażliwy, jak komuś nie brakuje nie krępuję sie mówić o swoich potrzebach i
              perspektywa wydania paru groszy nie działa jak płachta na byka.
              • triss_merigold6 Re: chrzestni... 30.08.06, 22:06
                Yyy chyba kiepsko z Twoją analizą, ja akurat jestem niewierząca.
              • kasik751 Re: chrzestni... 30.08.06, 22:07
                "upewniam się że za dużo oczekiwałam od tej religii, że doszukuję się i waszej
                > wierze i w katolikach czegoś czego chyba tu nie ma.Ksiądz zachęcał żebym się
                > zastanowiła czy ja nie chcę razem z synkiem wrócić do wiary, ale do czego tu
                > wracać, do pozorów?"

                No wiec wlasnie smile))
                • sowa_hu_hu Re: chrzestni... 30.08.06, 22:14
                  kasik751 napisała:

                  > "upewniam się że za dużo oczekiwałam od tej religii, że doszukuję się i
                  waszej
                  > > wierze i w katolikach czegoś czego chyba tu nie ma.Ksiądz zachęcał żebym
                  > się
                  > > zastanowiła czy ja nie chcę razem z synkiem wrócić do wiary, ale do czego
                  > tu
                  > > wracać, do pozorów?"
                  >
                  > No wiec wlasnie smile))


                  dokładnie , ta religia to pozory.... tzn nie religia... tylko jej wyznawcy...
              • vharia Re: chrzestni... 30.08.06, 22:16
                Kwalifikuję się generalnie do katolików. Uwierz mi, że takie historie jak zakup
                szatki i świecy to poprostu tradycja, jak karp na święta i nijak sie mają do
                wiary jako takiej tudzież wychowania w tej wierze. Inne prezenty (skarpetki na
                przykładsmile) tym bardziej.
                Rola chrzestnych jest symboliczna i ograniczona a pełne pole do popisu otwiera
                sie właściewie dopiero gdyby zabrakło rodziców. W tym sensie rzyczę Ci, że by
                owi chrzestni nigdy nie zajmowali sie edukacją religijną Twojego dziecka.
                Obecnie jest to zdecydowanie rola męża!
                • vharia PS 30.08.06, 22:17
                  "życzę", przepraszam.
                  • sowa_hu_hu iwona 30.08.06, 22:18
                    jakas ty szczera smile
                    • iwonag25 Re: iwona 30.08.06, 22:39
                      A co sie (i nie tylko) bede oszukiwac. Sam ksiadz mowil, ze obowiazkiem
                      rodzicow (a w razie niemoznosci rodzicow rodzicow chrzestnych) jest wychowanie
                      w wierze. Ale sam ksiadz chyba w to nie wierzy. To juz nie te czasy co kiedys,
                      gdzie coniedzielna msza byla tradycja, wspolne paciorki przed kazdym snem...
                      Wystarczy wyjsc na podworko i uslyszec rozmowe dwoch komunistow: ehehe, ja
                      dostalem lepszy rower od ciebie, a ile kasy uzbierales? ...
                      Co to znaczy? Ze nikt nawet nie mysli o tym, aby wytlumaczyc dziecku, czym jest
                      wiara. Liczy sie tylko kasa. Im bogatszy - tym bardziej lubiany.
                      Ale to dziala rowniez w druga strone - czy znajdzie sie w dzisiejszych czasach
                      ksiadz ktory da jakikolwiek sakrament bez zaplaty (co laska minimum 200zl)?
                      I jaki wzor moga miec nasze dzieci, skoro nawet przedstawiciele wiary wymagaja
                      zaplaty za ta wiare?
                      • sowa_hu_hu Re: iwona 30.08.06, 22:42
                        no aleeee to nie znaczy ze my - rodzice musimy dawać taki przykład... ze skoro
                        inni to my też? ja bym chrzestnych nie wybrała ze względu na kase... tylko ze
                        względu na to czy ktos bedzie sie interesowa moim dzieckiem... bedzie dobrym
                        wójkiem i ciocią..
                        • iwonag25 Re: iwona 30.08.06, 23:00
                          Ja jako rodzic bede chciala dawac dobry przyklad. Nie bede ukrywac tego ze
                          chrzestny jest hojny, ale bede nauczac ze pieniadze nie sa najwazniejsze (wiem
                          ze to brzmi jak zaprzeczenie samej siebie, ale poki dziecko male, bedzie to
                          rozumialo. Pozniej niech z ta wiedza robi co chce). A co do pieniedzy, nie bede
                          nikogo przekonywala, bo to indywidualna sprawa kazdego czlowieka. Wybierajac
                          chrzestnego dla kasy, wybralam mniejsze zlo. Bo lepiej miec pieniadze niz nic.
                          Takie jest moje podejscie.
              • berek_76 Re: chrzestni... 30.08.06, 23:34

                Solejko, Solejko...

                To, jak będzie wyglądało TWOJE wyznawanie religii - dowolnej! - zależy tylko od
                Ciebie. Łatwo jest zwalic swoje zaniedbania na innych. Wierzy wszak masz nie w
                innych wiernych, a w Boga.

                Nikt za Ciebie Twoich dzieci nie wychowa, ani w wierze, ani w niczym innym. I
                oczekiwanie, że chrzestni "odwalą" za Ciebie robotę, jest kompletnie bez sensu.
                To tak, jakby oczekiwa od szkoły, że wychowa za ciebie dziecko, a samej nie
                robic nic w tym kierunku.

                Niewatpliwe oczekiwalas od wiary i katolikow za duzo - mianowice, ze zalatwia
                sprawe za Ciebie. Nie. Jesli chodzi o Ciebie i Boga, liczysz sie przede
                wszystkim Ty i Bog - to, jak z Nim rozmawiasz, czego oczekujesz, co Mu dajesz,
                jak przyjmujesz to, co dostalas. Inaczej jestes jak ten Zyd, co sie modlil, zeby
                Bog mu pozwolil wygrac na loterii. Ale zeby wygrac, trzeba dac Bogu szanse -
                trzeba zagrac smile))))


                Ad meritum - chrzestni moich dzieci byli wybierani ze wzgledu na stosunek do
                wiary i zzycie z nasza rodzina. I sa super. Czyli jednak mozna smile Chociaz, jako
                zywo, skarpetek zadnych dzieciom nie dawali, roweru ani kamery tez nie. daja im
                za to duzo milosci i przyklad tego, jak byc dobrym czlowiekiem.

                -----------------------
                Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
          • iwoniaw Oczekiwania wobec praktykujących katolików 31.08.06, 08:13
            Może mąż Ci nie powiedział, ale zwyczaj kupowania szatki czy świecy przez
            chrzestnych (czy kupowania czegokolwiek) nie ma nic wspólnego z religią. Owszem,
            _w _niektórych _środowiskach_ jest taki zwyczaj, ale nie wszędzie. Ja sama
            kupiłam szatkę i swiecę dla mojego dziecka i nie widzę w tym nic dziwnego
            (chrzestni to b. bliscy nam ludzie, interesują się dzieckiem i owszem, dają mu
            nawet prezenty materialne - sądzę, że gdyby nie byli chrzestnymi, też by dawali,
            bo po prostu kochają moje dziecko i lubią mu sprawiac przyjemność).

            >Nie pieniądze są tu problemem, my mamy ich tyle że żadnych
            > oczekiwań nie mam, tylko jako nie-katoliczka zastanawiam się jak ja mam
            > tłumaczyć dziecku tą religię

            Żadnych oczekiwań nie masz, a pretensje o brak szatki i świecy tak? Logiki
            trochę. A w sprawy religii w Twojej sytuacji powinien wprowadzać dziecko Twój
            mąż i chrzestni właśnie. I _tego_ można i należy od nich oczekiwać.
    • iwonag25 Re: chrzestni... 30.08.06, 22:12
      Ryzykujac zlinczowanie cos napisze. Sama z doswiadczenia wiem, ze rola
      chrzestnych to, jak same powiedzialyscie, pozory. Tak wiec przy wyborze
      chrzestnego kierowalam sie zasobnoscia jego portfela. I dzieki temu ze moja
      coreczka ma takiego chrzestnego, mamy kamere, laptopa, aparat lustrzanke i
      wiele inych rzeczy. Przy wyborze chrzestnej kierowalam sie obietnica, ktora
      kiedys zlozylam - ze moja siostra bedzie chrzestna mojego pierwszego dziecka
      (kasy ni w zab).
      • solejka Re: chrzestni... 30.08.06, 22:27
        Jezu, myśłałam że cynizm i tumuwisizm to tylko moja specjalność, że jest gdzieś
        dla mnie ratunek a tu o!!Generalnie to najbardziej mnie irytuje gdy wszystko
        sprowadza sie do kasy, sorry ze to pisze, ale nagle dorobiliśmy się tyle ze już
        mi to nie imponuje, dlatego szukam żeczy ważniejszych od stanu posiadania a tu
        G...
    • iwonag25 do solejki 30.08.06, 22:45
      Prawdopodobnie twoje dziecko bedzie sie czulo poszkodowane. Ja mialam
      chrzestnych takich, ze przypominali sobie o mnie tylko wtedy gdy wysylalo im
      sie zaproszenie na jakas uroczystosc. Zawsze mialam zal do rodzicow o to, ze
      wybrali mi takich chrzestnych. Kiedys nie chodzilo mi o pieniadze, ale o to,
      zeby ciocia czy wujek przyszli, pogadali sobie ze mna (moja siostra ma takich
      chrzestnych), poszli ze mna na msze. Dlatego od chrzestnych mojej coreczki nie
      oczekiwalam tego wszystkiego, bo wiedzialam ze to nie realne. Dlatego
      postawilam na kase - niech dziecko jakis pozytek z tych chrzestnych ma. I to
      byl dobry wybor, bo tak jak myslalam - nie wykazuja zbytniego zainteresowania
      moja corka ( w sensie wiary, odwiedzin...), a chociaz kasa na konto wplywasmile
    • kasik751 Re: chrzestni... 30.08.06, 23:14
      A ja uwazam, ze instytucja rodzicow chrzestnych powinna zostac zlikwidowana.
      Obecnie i tak nie ma szans, zeby pelnili role, do ktorej byli powolani kiedys
      tam w zamierzchlych czasach.
      Za to jest z tym masa problemow i sytuacji konfliktowych, bo dzisiejsza
      powszechna interpretacja tradycji jest conajmniej kontrowersyjna, co widac
      chociazby po roznych dyskusjach na forum, ktore co jakis czas sie powtarzaja i
      wszystkie na ten sam temat, czyli co chrzestni powinni, a czego nie powinni.
      Ludzi zmusza sie czesto do tej roli, a nastepnie rozlicza i nikt nie jest
      zadowolony.
      Dobrego wujka i ciocie ma sie lub nie i nie ma to zwiazku z ta wymuszona
      funkcja. Gorzej, nieszczesni chrzestni sa nieustannie porownywani z reszta
      swiata, czyli "moja przyjaciolka to na roczek dala cos tam, chrzestna tylko cos
      tam innego". Sztuczny, niepotrzebny obowiazek.
      Moje dziecko nie ma rodzicow chrzestnych i te problemy sa mi obce, ale na pewno
      nie moze narzekac na brak zainteresowania cioc i wujkow 'bezfunkcyjnych', a od
      wychowania ma mnie.
      smile
    • atra1 Re: chrzestni... 30.08.06, 23:20
      Jeżeli już chcesz koniecznie, zeby chestni byli z prawdziwego zdarzenia w sensie katolickim to i tak na razie w kwestii wychowania religijnego Twojego dziecka nie mają nic do gadania.
      Piszesz, że Twój mąz jest katolikiem - to na NIM spoczywa wychowanie religijne, jeśli jesteś ateistką.
      Dopiero jak nawali, alebo nie daj Boże zaniemoże w jakiś sposób, to chrzestni mają prawo się wtrącić.
      I załąmuje mnie wybieranie chrzestnych pod kontem portfela - mamy z męzem razem czworo, niebawem pięcioro chrzesniaków i chyba zamiast na dom zacznę dla nich na prezenty komunijne zbierać, bo chrzestny ma się zastawić a okrągła sumka w kopercie ma być. Całe szczęscie nie wszyscy tak podchodzą.
    • iwles Re: chrzestni... 31.08.06, 08:10
      Dziecko wychowuje się przede wszystkim przez przykład.

      Ja tylko nie rozumiem, jak Wy wychowacie swojego syna, skoro aż t a k bardzo
      się różnicie. Tzn. rozumiem, że jesteś ateistką, ale z Twoich wypowiedzi aż
      bije po oczach l e k c e w a ż e n i e religii i brak szacunku do niej.

      I dlaczego już teraz zakładasz, że dziecko wybierze drogę twojego męża, a nie
      twoją ?
      Dlaczego aż tak bardzo zależy ci na chrzcie, że aż oczekujesz pełnego
      zaangażowania w wychowanie swojego dziecka od chrzestnych, skoro sama jesteś
      ateistką? To jest dopiero gra pozorów.

      Ja, wybierając rodziców chrzestnych, brałam pod uwagę przede wszystkim to, czy
      będą oni mieli możliwość częstego spotykania się z moim synem, że będę miała w
      nich wsparcie przy zajmowaniu się dzieckiem, że będą się z nim bawić, rozmawiać
      itp. Czyli ktoś z kim żyję w dobrych stosunkach i z kim ja sama mam dobry
      kontakt. Od chrzestnych oczekuję miłości do mojego dziecka i wiem, że gdyby
      trzeba było zastąpić rodziców - zrobiliby to na pewno, bo uczuciowo są związani
      z dzieckiem.
      • solejka Re: chrzestni... 31.08.06, 10:32
        Po przeczytaniu kolejnych postów widzę jaka ja jestem jednak naiwna.I to nie z
        mojej wypowiedzi bije lekceważenie dla religii katolickiej...Podeszłam do
        tematu chrztu z wielkim szacunkiem, od chrzestnych nie wymagam wychowania
        mojego syna, tylko pomocy w zrozumieniu tej religii, Prezenty sa WAŻne,
        obsypuję nimi dzieci w rodzinie bo wiem jaką sprawia im radość, tak samo jak
        rozmowa czy zabawa.Nie wiem tylko skąd tu pretensje o jakieś wyimaginowane
        fakty, nie jestem ateistką, potrafię wytłumaczyć dziecku kwestie wiary i Boga,
        ale jak widze tradycje wiary katolickiem chyba mu odczytam z katechizmu...
        • iwoniaw Bardzo słusznie 31.08.06, 10:57
          > ale jak widze tradycje wiary katolickiem chyba mu odczytam z katechizmu...

          Przy okazji sama będziesz miała okazję się przekonać, że nie ma tam słowa o
          szatkach, świecach itp.

          Prezenty są ważne w reacjach międzyludzkich, owszem, ale po pierwsze, nie
          powinno się ich dawać "bo wypada", tylko z potrzeby serca, a po drugie - nie
          powinno się oczekiwać, że ktokolwiek "ma obowiązek" je dawać.
        • iwles Re: chrzestni... 31.08.06, 14:56
          Tradycje wiary katolickiej to nie czytanie katechizmu, ale pokazywanie dziecku
          praktycznie, jak należy żyć, jak zachowywać się zgodnie z religią.
          Czyli - dawanie przykładu.
          Kupowanie prezentów - to nie przykład wiary. Na pewno. A już na pewno nie
          kupowanie świecy i szatki do chrztu. To po prostu zwykła umowa. Nie ma nic
          wspólnego z tym, czy ktoś jest dobrym katolikiem czy nie.

          Wiesz, ja w tym wszystkim nie rozumiem jednego - dziecko zostało ochrzczone, po
          to, by mieć możliwość wyboru (tak napisałaś). Jakiego wyboru ?
          • iwonag25 Re: chrzestni... 31.08.06, 20:15
            Autorka postu nie napisala, zeby dziecko mialo wybor, tylko zeby nie zamykac
            przed nim drogi - a to jest wielka roznica. Wybor juz jest - jest katolikiem. A
            droge ma otwarta na komunie, bierzmowanie i slub. Bo jest wiele przypadkow, ze
            nieochrzczone dzieci nigdy nie decyzuja sie na chrzest, bo inni je wysmiewaja.
            I nie piszczcie ze nie, bo znam wiele takich przypadkow.
            Tak ja to rozumiem.
            • iwles Re: chrzestni... 31.08.06, 20:54
              Czyli, że dziecko ochrzściła, bo co ludzie powiedzą ?????

              A swoją drogą, skoro Ci chrzestni nie podobali jej się już od początku, to może
              warto było rozważyć ich zmianę ?
              Skoro, w jej mniemaniu, to, że nie kupili świecy i serwetki do chrztu - źle
              świadczy o nich, jako katolikach. To czy warto takich złych katolików, dających
              taki zły przykład, brać na rodziców chrzestnych swojego dziecka ?

              I jeszcze czegoś nie rozumiem, o jakich naukach autorka wątku mówi ?
              I dlaczego o sobie mówi - nie jestem katoliczką, skoro była ochrzczona ?
              Wystapiła oficjalnie z Kościoła, przechrzściła się ?
              • iwonag25 Re: chrzestni... 31.08.06, 21:19
                Jest katoliczka, czy jej sie to podoba czy nie. Ale niewierzaca i to jest jej
                wybor, jej wybrana droga zyciowa.
                • solejka Re: chrzestni... 01.09.06, 12:38
                  Nie bardzo rozumiem skąd ta pewność że jestem katoliczką,sam chrzest w okresie
                  zerowej świadomości nie czyni z człowieka katolika.Choćby nie wiem jakie
                  dogmaty kościół ustalał, to jeśli któś całe świadome życie nie ma nic wspólnego
                  z kościołem katolickim to mimo to jest katolikiem, jak i poco, dla frekfencji?
                  Moje dziecko zostało ochrzczone z szacunku dla religii ojca i jego rodziny, ale
                  bedzie miało możliwość wyboru.Co ludzie powiedza mi zwisa, zostałam wychowana w
                  kraju w którym obca jest taka presja, szkoda że wieększości nasuwają się takie
                  płytkie wytłumaczenia.Dziwi mnie też że kolejne pokolenie polaków kultywuje
                  taka ciasnotę pogladów, bez urazy dla bardziej otwartych jednostek...
                  • chloe30 Re: chrzestni... 01.09.06, 12:54
                    Jeżeli zostałas ochrzczona przynależysz do kościoła katolickiego.
                    Z którego zawsze można sie wypisac oficjalnie, ale samo niechodzenie do
                    kościoła sprawy nie załatwia.
                  • iwles Re: chrzestni... 01.09.06, 13:08
                    solejka napisała:

                    > Nie bardzo rozumiem skąd ta pewność że jestem katoliczką,sam chrzest w
                    okresie zerowej świadomości nie czyni z człowieka katolika.Choćby nie wiem
                    jakie dogmaty kościół ustalał, to jeśli któś całe świadome życie nie ma nic
                    wspólnego z kościołem katolickim to mimo to jest katolikiem, jak i poco, dla
                    frekfencji?


                    Identyczną drogę już obrałaś dla swojego dziecka. Wszak też jest w fazie
                    zerowej świadomości.
                    Po co? Dla "frekfencji"? (frekwencji!)


                    > Dziwi mnie też że kolejne pokolenie polaków kultywuje
                    > taka ciasnotę pogladów,


                    No właśnie. Zapytaj samą siebie.


                    > Moje dziecko zostało ochrzczone (...) ale bedzie miało możliwość wyboru


                    Jakiego wyboru ????

                    Być katolikiem praktykującym bądź nie praktykującym ?
                    • iwoniaw No bo widzisz iwles 01.09.06, 17:43
                      Widocznie niektórym nie miesci się w głowie, że wybór mógłby polegać na tym, że
                      dziecko gdy podrośnie mogłoby samo _świadomie_ zdecydować, czy w ogóle chce być
                      ochrzczone (i ew.w jakim obrządku).
                      Ważniejsza wygoda mamusi, żeby nie musieć tłumaczyć, dlaczego inne dzieci np.
                      idą do komunii, a ono nie, żeby nie musieć przygotowywać dziecka do reakcji na
                      zaczepki ze strony osób postronnych w tej kwestii...
    • anik801 Re: chrzestni... 01.09.06, 13:22
      Ja i mój mąż zostaliśmy postawieni pod ścianą.Jego ciotka chrzciła rodzeństwo.
      On został chrzestnym chłopca,ja dziewczynki.Nikt nas nie pytał o zdanie.Ciotka
      przyniosła zaproszenia,na których było napisane,że nas zaprasza w roli rodziców
      chrzestnych.Mój mąż miał już 2chrześniaków,ja jedną chrześnicę.Daliśmy w
      kopertę po 250zł dla dziecka.Potem ciotka chodziła i mówiła,że mało zebrała!No
      ludzie!To co miałam im dać?Całą pensję?Zamiast w ogóle się cieszyć,że znalazła
      chrzestnych to jeszcze coś nie pasuje.Tacy ludzie mnie rozwalają!Zbyt wielkie
      oczekiwania rodziców robią tylko zamieszanie!
      • iwoniaw Moment moment 01.09.06, 17:37
        Ja i mój mąż zostaliśmy postawieni pod ścianą.Jego ciotka chrzciła rodzeństwo.
        > On został chrzestnym chłopca,ja dziewczynki.Nikt nas nie pytał o zdanie.Ciotka
        > przyniosła zaproszenia,na których było napisane,że nas zaprasza w roli rodziców
        > chrzestnych.

        Normalny, dorosły człowiek w takiej sytuacji, jeśli bycie chrzestnym mu nie
        pasuje (z dowolnego powodu), werbalizuje to w sposób krótki a uprzejmy.
        Pod ścianą? Z rewolweru do was mierzyła?!
        • anik801 Re: Moment moment 01.09.06, 18:53
          Mieszkamy aktualnie na wsi.Tu panuje trochę inny zwyczaj.Tu się nie
          odmawia.Poza tym to było takie zaskoczenie,że nigdy bym się tego nie
          spodziewała.Rozumiem jedno z nas,ale oboje?Nikt tak naprawdę nas nie
          zapytał,czy chcemy.Ciotka chrzciła 4dzieci w jednym dniu i wszystkim zrobiła
          takie niespodzianki.Kuzynka męża dowiedziała się,że jest chrzestną dwa dni
          przed chrzcinami!Też nie odmówiła,bo tak ją zatkało,że nie mogła słowa wydusić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka