solejka
30.08.06, 21:11
Nie jestem katoliczką, synka ochrzciłam ze wzgledu min. na małża ale też aby
jak tłumaczyła mi ksiądz, nie zamykać przed nim tej drogi.Chrzestnymi zostali
kuzynka i jej maż, młodzi, zamożni , bardzo katoliccy-idealni, bo wyszłam ż
założenia że ma być na serio, czyli żeby byli chrzestnymi w każdym tego
słowa znaczeniu.Sama miałam chrzestnych, małż jest chrzestnym dwójki, ale
teraz musiałam zweryfikować swoje wyobrażenie o roli chrzestych...Niby
strasznie się cieszą, chodziliśmy na nauki, ale już pzred chrztem
zaproponowali bym szatkę i świecę kupiła sama, troche mnie to zdziwiło, bo
sie doinformowałam, od tej pory marnych skarpetek dziecko nie dostało, nie
podejmuja też moich zapytań o to jak dziecko wychować w wierze.I sama nie
wiem czy ja coś sobie wymyśliłam czy chrzestni powinni się jakoś zachowywać,
jak według was powinno to wyglądać, żeby mały nie poczuł sie kiedyś
poszkodowany?