Musze sie wygadac bo juz wysiaadam psychicznie.
Mam serdecznie dosc, nie chce mi sie funkcjonowac , nie widze w tym sensu,
czuje sie wykonczona. całe swoje zycie spedzam z dzieckiem w 4 scianach ,
kazdy dzien jest taki sam codziennie nieustanna robota w domu nie mająca
konca i nie przynosząca efektów (dzieki dziecku i zwierzetom zawsze jest
bałagan i wiecznie cos w domu do zrobienia) jedyną moja rozrywką jest wyjscie
do hipermarketu i internet.Aktywne kolezanki zyją swoim zyciem wiec zycia
towarzyskiego nie mam wcale 0 przyjaciólki , tylko mąz, ktory choc dobry
poczciwy człowiek wymaga stałej kontroli dot. wyglądu jak nie zadbam nie
dopilnuje to bedzie chodził uchlastany taki typ , jestem zmeczona pilnowaniem
dorosłego faceta aby przebierał sie czesciej niz raz na tydzien itd ,
dzieckiem zajmuje sie sama jest ze mna cała dobe takze nie moge nawet wyjsc
do głupiego lekarza mam pełno niepozałatwianych urzedowych spraw bo dziecka
ciagac po urzedach nie ma szans ( histeria i nadpobudliwosc) marze wrecz
marze aby wyrwac sie z domu , wyjsc z niego isc do ludzi , chciałabym isc do
pracy byle by tylko nie byc w tym cholernym domu i nie latac cały dzien ze
szmatą, ale moje dziecko jest chore ma opoznienia w rozwoju i zadna normalna
placówka przedszkole nie przyjmnie go do siebie , w ogole kazde powierzenie
opieki nad nim komus obcemu to dla mnie ogromny stres bo dziecko jest
nieprzewidywalne.Mam poprostu ochote sobie strzelic w łeb.Patrze na ludzi w
okół na ich zycia i niestety moje to wegetacja