Dodaj do ulubionych

Dziecko zamiast samochodu

14.09.06, 14:23
Jeszcze całkiem niedawno nie myślałam o dzieciach. Planowaliśmy z mężem kupno
jakiegoś autka, wynajem lub nawet kupno mieszkania, jakieś wczasy w ciepłych
krajach... Potem się pobraliśmy i zaczeliśmy myśleć o dziecku ale jakoś tak,
hmmm, nierealnie. Dalej myśleliśmy co by tu kupić, zwiedzić itd. Myślałam już
że nie mogę miec dzieci (inna historia). Patrzyłam na kuzynki i koleżanki z
dziećmi z pewnym współczuciem, jak na kogoś komu coś się urwało, skończyła się
wolność i nie wróci. Wreszcie zaszłam w ciążę i wielka radość przeplatana
przerażeniem. Podliczenie co trzeba kupić, zrobić, z czego zrezygnować i
pojawiły się myśli typu "za to moglibyśmy kupić samochód" czy "będę siedziała
w domu jak w więzieniu". A teraz mi wstyd. Patrzę na moją małą kruszynkę i już
wiem że nie zamieniłabym ją na nic. Nie potrzebuję nowego auta, drogich
wczasów czy wycieczek po lokalach z kumplami po nocach. Nawet cieszę się że
mieszkamy (bo musimy) u moich rodziców w jednym pokoiku. Mama dużo mi pomaga.
Cieszę się że wybraliśmy dziecko.
Obserwuj wątek
    • agnes123 Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 14:24
      Ja gdybym nie miała dzieci jeździłabym najnowszym merolem ( w przenośni ) ale
      nie jeżdżę i nie żałuję!! Dzieci to mój cały świat smile)) Gratuluje decyzji smile
      • demonii Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 14:28
        a tam smile) my tez nie mamy juz naszego samochodu,(małż. ma tylko małego
        "pierdziocha" do pracy, ale my się do niego nie mieścimy smile)) jakoś nie
        cierpię z tego powodu, tylko musze kupić nowy wózek, bo ten moj to...nie będę
        przeklinała smile)
    • anik801 Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 14:39
      Ja też nie mam autka.Mąż ma,bo mieć musi.Nie mogę narzekać,specjalnych
      wyrzeczeń nie robię.Jednak wolałabym jeść chleb z masłem i mieć dziecko,niż
      zajadać szynaczkę przegryzając baleronem bez dziecka!Dziecko to najwspanialsze
      co mnie w życiu spotkało.Ja bardzo pragnęłam mieć moją maleńką.Była
      zaplanowana,wyczekana i wymarzona!Żadne dobra tego świata nawet się nie umywają!
      Twoim największym bogactwem jest Twoje dziecko!
    • swinka-morska Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 14:53
      Ja nie urodziłam się cierpiętnicą. Wolałabym mieć dziecko, samodzielne
      mieszkanie i środek lokomocji, ale jak kto chce...
      • chipsi Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 14:58
        swinka-morska napisała:

        > Ja nie urodziłam się cierpiętnicą. Wolałabym mieć dziecko, samodzielne
        > mieszkanie i środek lokomocji, ale jak kto chce...

        Coż, kazdy chciałby mieć wszystko naraz. Nie zawsze jednak można i trzeba coś
        wybrać a z czegoś zrezygnować.
        • mlody_zonkos Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 15:00
          > Coż, kazdy chciałby mieć wszystko naraz. Nie zawsze jednak można i trzeba coś
          > wybrać a z czegoś zrezygnować.

          chyba, ze sie wpadlo, to wtedy nie ma co truc o jakims wyborze
          • chipsi Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 15:04
            Jak się już wpadło to też się wybiera. Wybiera się z czego się rezygnuje już a
            czego za chwilę ;P
            Pozostaje też kwestia tego czy się wpadki żałuje czy potrafi się cieszyć.
            • swinka-morska Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 15:07
              A wiesz, że można jednocześnie:
              - nie wpaść,
              - mieć dziecko,
              - cieszyć się,
              - mieć przyzwoite zaplecze materialne?
              • chipsi Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 15:17
                Wiem. Ale co wtedy gdy się nie wpadło, czas leci, zaplecze materialne nie takie
                jakby się chciało (bo "przyzwoite" to rzecz względna)? Liczyć że za 10 lat
                bedzie lepiej i może jeszcze da się radę zostać mamą w średnim wieku?
                • mysia-mysia Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 15:21
                  ja bym właśnie na to liczyła, ale każdy przecież wybiera to co dla niego
                  ważniejsze, ja wolę zrezygnować z dziecka (którego i tak nie mam i nie wiem czy
                  rzeczywiście byłoby moim szczęściem) niż z tego co uznaję za przyzwoite życie
                • swinka-morska Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 15:36
                  A po co dorabiać ideologię do braku samochodu i mieszkania z rodzicami?
                  BTW - to ostatnie to rzeczywiście szczyt życiowego sukcesu.
                  • mysia-mysia Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 15:49
                    Ale nie wydaje mi się żeby chipsi dorabiała tu jakąś ideologię, po prostu dla
                    niej ważniejsze jest dziecko, a dla kogoś innego ten życiowy sukces właśnie. Nie
                    chciałabym być zlinczowana za to co ja wybieram i nie zamierzam linczować innych.
                  • chipsi Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 15:59
                    To nie dorabianie ideologii tylko przemyślenia i dylematy z którymi borykałam i
                    borykam się ja i wielu młodych i niemłodych juz ludzi. W moim przypadku jest tak
                    ze stać nas na dziecko i zapewnienie mu zarówno podstawowych potrzeb jak i tych
                    być może zbędnych. Musieliśmy się jednak pogodzić z "ograniczeniem wolności" i
                    rezygnacją (przynajmniej narazie) z niektórych przyjemności. Mam jednak
                    znajomych, którzy dziecko chcieli by mieć od dawna ale najpierw chcieli auto,
                    potem mieszkanie (co zrozumiałe i logiczne) a jak juz mieli wszystko to chcieli
                    jeszcze więcej i ciągle mają zbyt mało by w ich mniemaniu pozwolić sobie na
                    dziecko. Zastanawiam się więc czy naprawdę chcą dziecka, czy naprawdę teraz nie
                    mogą go mieć i czy my też zostalibyśmy bezdzietnym małżeństwem gdybyśmy wpadli
                    w te koło.
                    Mam troche problemy z jarzeniem wiec proszę wyjaśnij czego dotyczyło twierdzenie
                    o "życiowym sukcesie". Dzięki smile
                    • mysia-mysia Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 16:03
                      jeśli to do mnie było to był to cyctat ze świnki morskiej
                      • zuzanna56 Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 17:44
                        Cieszę się że piszesz z taką miłością o swoim dziecku.
                        Dziś właśnie dowiedziałam się że koleżanka która straciła swoje nowonarodzone
                        dzieciątko (urodzone chyba w 26tc) adoptowała dużą już dziewczynkę. Cieszy się
                        jak szalona.

                        Ale da się mieć dzieci, dobry samochód, ładne mieszkanie i dobrą pracę.
                    • swinka-morska Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 23:32
                      > borykam się ja i wielu młodych i niemłodych juz ludzi. W moim przypadku jest
                      tak ze stać nas na dziecko i zapewnienie mu zarówno podstawowych potrzeb jak i
                      > tych być może zbędnych.

                      Nie żartuj, bo dostanę zajadów.
                      Bez samodzielnego mieszkania?


                      > Mam troche problemy z jarzeniem wiec proszę wyjaśnij czego dotyczyło
                      twierdzenie
                      > o "życiowym sukcesie".

                      Mieszkanie w pokoju w mieszkaniu rodziców to wielkie życioweg osiągnięcie, nie?
                      • chipsi Re: Dziecko zamiast samochodu 28.09.06, 22:42
                        swinko morska, coś ty taka złośliwa? Zajady dokuczają? wink
                        Bez samodzielneo mieszkania powiadasz się nieda? Owszem jest ciężko, szczególnie
                        jak ktoś mieszka w bloku na 35 m2 z rodzicami, rodzeństwem i dziadkiem na
                        przykład. My akurat mieszkamy w domu rodziców, co jest jednak lepsze niż własne
                        nawet mieszkanie z jednym ciasnym pokojem w zapchlonym bloku. Są też inne plusy
                        dla nas; np moja mama pomaga mi przy dziecku a ja pomagam mamie w opiece nad
                        moja niepełnosprawną siostrą. Mieszkając osobno niedalibyśmy sobie rady, ale to
                        akurat szczególny przypadek (mam na myśli sytuacje z moja siostrą).
                  • chiara76 Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 19:24
                    swinka-morska napisała:

                    > A po co dorabiać ideologię do braku samochodu i mieszkania z rodzicami?


                    przestań, najgorszemu wrogowi nie życzę!!!
                    • swinka-morska Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 23:55
                      Kurchę, chiara, może ktoś tu brał lekcje u Davida Copperfielda - mieszkam w
                      pokoiku i, hokus-pokus, na stoliku zabezpieczam dziecku wszystkie jego potrzeby.
                      • latouche swinka 15.09.06, 01:19
                        > Kurchę, chiara, może ktoś tu brał lekcje u Davida Copperfielda - mieszkam w
                        > pokoiku i, hokus-pokus, na stoliku zabezpieczam dziecku wszystkie jego >potrzeby
                        niemowle czy male dziecko nie ma wielkich ani kosztownych potrzeb, a chipsi na
                        pewno nie zamierza cale zycie mieszkac trojosobowa rodzina w jednym pokoiku u
                        rodzicow.
                        Znam przynajmniej trzy pary ktore przez jakis czas tak pomieszkiwaly, wszyscy
                        maja sie dobrze, nikt od tego nie umarl, a dzieci tez nie wygladaly na bardziej
                        nieszczesliwe od innych maluchow.
                        BTW, czy wyzlosliwianie sie na bliznich zaspokaja jakies Twoje potrzeby, swinko?
                        • swinka-morska Re: swinka 15.09.06, 13:43
                          > niemowle czy male dziecko nie ma wielkich ani kosztownych potrzeb

                          Niemowlę czy małe dziecko szybko staje się coraz większym dzieckiem.

                          > a chipsi na pewno nie zamierza cale zycie mieszkac trojosobowa rodzina w
                          > jednym pokoiku u rodzicow.

                          No pewnie, takie układy mają szybki okres półrozpadu - albo mąż wychodzi po
                          zapałki, albo mama stwierdza, że chciałaby mieć jeszcze coś z życia - np.
                          trochę spokoju we własnym mieszkaniu.
                          Ostatecznie dziecko może też kiedyś wybrać studia i akademik 1000 km od domu.
                      • mysia-mysia Re: Dziecko zamiast samochodu 15.09.06, 08:10
                        co cię obchodzi cudze życie? poza tym gdy rodzina z dziećmi (przynajmniej
                        małymi) mieszka w jednym pokoiku to raczej potrzeby rodziców są niezaspokojone
                        (np. potrzeba prywatności) a nie potrzeby dzieci, które i tak przecież nie lubią
                        być same
                        • mama_kotula Re: Dziecko zamiast samochodu 15.09.06, 09:59
                          mysia-mysia napisała:

                          > co cię obchodzi cudze życie? poza tym gdy rodzina z dziećmi (przynajmniej
                          > małymi) mieszka w jednym pokoiku to raczej potrzeby rodziców są niezaspokojone
                          > (np. potrzeba prywatności) a nie potrzeby dzieci, które i tak przecież nie
                          lubią być same

                          Napiszę z perspektywy mieszkania z dziećmi w jednym pokoiku u rodziców: potrzeby
                          dzieci nie są do końca zaspokojone, zwłaszcza, jeśli chodzi o zapewnienie
                          dzieciom odpowiedniej przestrzeni do zabawy, nauki, czy choćby spania.
                          • mysia-mysia Re: Dziecko zamiast samochodu 15.09.06, 11:11
                            o, a ja myślałam że dzieci nie lubią same spać
                            • mama_kotula Re: Dziecko zamiast samochodu 15.09.06, 12:05
                              mysia-mysia napisała:

                              > o, a ja myślałam że dzieci nie lubią same spać

                              Lubią, i owszem, może nie tyle spać, co lubią mieć własne łóżeczko, w którym
                              mogą mieć własną poduszkę, własną kołdrę, własny koc i własny zestaw pluszaków.
                              Przy jednym dziecku to może wykonalne, jak się mieszka w "pokoiku u rodziców",
                              przy dwójce już jest ciężko wstawić dwa wyrka tak, aby nie zagracić pokoju i aby
                              miały tam jeszcze miejsce do zabawy (weź pod uwagę, że jeszcze trzeba siłą
                              rzeczy wygospodarować miejsce dla rodziców). Łóżko piętrowe też czasami odpada,
                              ze względu na gabaryty.
                              • mysia-mysia Re: Dziecko zamiast samochodu 15.09.06, 12:10
                                o, a jak my się nie decydujemy na dziecko ze względów na ciasnotę
                                mieszkaniową to mi się wydawało że tylko o sobie myślę
                                • mama_kotula Re: Dziecko zamiast samochodu 15.09.06, 12:18
                                  mysia-mysia napisała:

                                  > o, a jak my się nie decydujemy na dziecko ze względów na ciasnotę
                                  > mieszkaniową to mi się wydawało że tylko o sobie myślę
                                  smile
                                  poczytaj (uwaga na niecenzuralny nieco język):
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34708&w=47899767&a=47899767
                                  • mysia-mysia Re: Dziecko zamiast samochodu 15.09.06, 12:36
                                    o, to mniej więcej tak jak u nas: na dziecko nas stać, na mieszkanie już nie wink
                                    tzn. zamówiliśmy u dewelopera bo na rynku wtórnym panowała wścieklizna jakaś i
                                    teraz czekamy i czekamy. I sobie jeszcze jakieś półtora roku poczekamy, bo wciąż
                                    pozwolenia na budowę nie ma. A w trakcie tego czekania naszego ceny tak poszły w
                                    górę że za tamtą kasę kupilibyśmy co najwyżej to samo co teraz wynajmujemy czyli
                                    maciupką kawalerkę, w której sami musimy uważać żeby sobie po głowie nie
                                    chodzić. Widzę że dużo kobiet jednak inaczej wybiera, może mają silniejszy
                                    instynkt macierzyński. Dziwi mnie trochę że nie boją się właśnie tego że nie
                                    będzie w takich warunkach już miejsca dla nich (np. nie obejrzą telewizji bo
                                    dziecko śpi) i dla ich małżeństwa. No ale jeśli ktoś tak wybiera, to ja się do
                                    tego nie mieszam, jak np. świnka morska. Może ta osoba nie potrzebuje własnego
                                    życia, tylko dziecka właśnie? Jej sprawa.
                                    • mama_kotula Re: Dziecko zamiast samochodu 15.09.06, 12:51
                                      mysia-mysia napisała:

                                      > Widzę że dużo kobiet jednak inaczej wybiera, może mają silniejszy
                                      > instynkt macierzyński. Dziwi mnie trochę że nie boją się właśnie tego że nie
                                      > będzie w takich warunkach już miejsca dla nich (np. nie obejrzą telewizji bo
                                      > dziecko śpi) i dla ich małżeństwa.

                                      Mysia, to jest nieco inaczej, zwłaszcza, jak się już ma dziecko.
                                      Mnie na przykład irytuje jak nic, że mój komputer z braku miejsca stoi w
                                      przedpokoju (i o cyberseksie przez skype mogę sobie pomarzyć ;-P), ale tak samo
                                      mnie irytuje to, co czytałaś w zalinkowanym poście, czyli brak przestrzeni dla
                                      dzieci.

                                      Niemniej wiedząc, że mam w perspektywie mieszkanie z mamunią w mikroskopijnych
                                      pokoikach z dwójką dzieci, nigdy bym się na dziecko nie zdecydowała (a że życie
                                      zdecydowało za mnie, że z kilkupokojowego mieszkania z facetem w ciągu jednego
                                      dnia wyniosłam się do mikrolokalu, cóż, płakać nie będę, mogę się jedynie na
                                      forum powyżywać smile)) i działać, aby coś zmienić.

                                      Z drugiej strony drażni mnie dorabianie ideologii do czegokolwiek - np. bardzo
                                      modne jest dorabianie sobie ideologii do dzieci "rok po roku", z których drugie
                                      jest ewidentną wpadziochą (tak jak u mnie big_grinDD), że mała różnica wieku między
                                      dziećmi jest czymś najfajniejszym na świecie i nie wyobrażam sobie, jakby mogło
                                      być inaczej. Podobnie dorabianie ideologii, że mieszkanie na kupie z rodzicami
                                      (kiedy się nie ma innego wyjścia) to coś fajnego, super i najlepsze, co sobie
                                      można wymarzyć, bo przecież się kochamy smile
                                      • mysia-mysia Re: Dziecko zamiast samochodu 15.09.06, 13:06
                                        > Z drugiej strony drażni mnie dorabianie ideologii do czegokolwiek - np. bardzo
                                        > modne jest dorabianie sobie ideologii do dzieci "rok po roku", z których drugie
                                        > jest ewidentną wpadziochą (tak jak u mnie big_grinDD), że mała różnica wieku między
                                        > dziećmi jest czymś najfajniejszym na świecie i nie wyobrażam sobie, jakby mogło
                                        > być inaczej. Podobnie dorabianie ideologii, że mieszkanie na kupie z rodzicami
                                        > (kiedy się nie ma innego wyjścia) to coś fajnego, super i najlepsze, co sobie
                                        > można wymarzyć, bo przecież się kochamy smile

                                        A ja miałam dwie znajome, które w wieku ok. 25 lat, choć były samotne to bardzo
                                        chciały mieć dzieci. Mówiły otwarcie (tzn. nie do wszystkich, tylko na takich
                                        babskich spotkaniach) że jak sobie faceta na stałe nie znajdą przed trzydziestką
                                        to postarają się o "wpadkę". Gdybym tego nie słyszała a one by wpadły i mówiły
                                        że bardzo chciały mieć dzieci to też bym pewnie myślała że dorabiają ideolgię.
                                        Poza tym tu autorka postu jeśli już dorabia ideologię to nie jest to ideologia
                                        "jak nam się fajnie mieszka na kupie bo się kochamy" tylko "dziecko jest
                                        najważniejsze, ważniejsze od mojego i męża komfortu, od naszych własnych
                                        potrzeb". No a może dla niej właśnie dziecko jest najważniejsze? Tak samo jak
                                        dla moich znajomych, które koniecznie chciały być matkami.

                                        ps. nie mam jeszcze dziecka, nie wiem jak to jest gdy się je już ma więc może
                                        zmienię zdanie, ale teraz też myślę że chciałabym mieć dzieci w krótkim odstępie
                                        czasu, bo raz "wejdę w pieluchy" i jak już wyjdę to na dobre, raz rozlezie mi
                                        się skóra na brzuchu, raz zrobię przerwę w pracy...
                                      • mamka_klamka Re: Dziecko zamiast samochodu 15.09.06, 18:50
                                        mama_kotula napisała:
                                        bardzo
                                        > modne jest dorabianie sobie ideologii do dzieci "rok po roku", z których
                                        drugie
                                        > jest ewidentną wpadziochą (tak jak u mnie big_grinDD), że mała różnica wieku między
                                        > dziećmi jest czymś najfajniejszym na świecie i nie wyobrażam sobie, jakby
                                        mogło
                                        > być inaczej.


                                        Ja bardzo chciałam mieć dzieci rok po roku, bo uważam, że to zajebista sprawa.
                                        Ale niestety życie zdecydowało inaczej. Myślę jednak,że gdyby mi się udało i
                                        tak większość ludzi myślałoby, że to była wpadka. smile
    • jusytka Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 22:02
      W życiu wszystko jest możliwe pod warunkiem, ze sie tego mocno chce, ja marzyłam
      o własnym autku tak bardzo, że udało mi się na nie zarobić mając już dwójkę
      dzieci. Zapewne pracy, którą włożyłam w zdobycie środków nikt by mi nie
      zazdrościł, ale autka owszem. Teraz pracuję już mniej, ale autko przydaje mi sie
      bardzo w dowożeniu dzieci do szkoły, przedszkola, na zajęcia dodatkowe itp.
      Dziecko wcale nie musi wykluczać auta, ani wczasów, ani lepszych warunków
      mieszkaniowych. Trzeba trochę pomyśleć, duzo pracować i dobrze się zorganizować.
      • jusytka Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 22:12
        Uważam nawet, że posiadanie dzieci motywuje nas do większego wysiłku, bo ciąży
        na nas odpowiedzialność i łatwiej zdobyć "dobra materialne" z dziećmi niż bez nich.
    • moofka Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 22:22
      iiii, tam porownanie
      samochod sie przydaje a dziecko jest niepozyteczne smile
      przynajmniej do wieku trzech lat sie nie przydaje
      potem to nie wiem, moze cos poniesie, ale ja nie wiem, bo moje jeszcze male
      no i samochod - to sie chce ciagle lepszy i lepszy
      a potem sie okazuje ze jednego w domu za malo
      jakby mi kos chcial teraz drugie dziecko podrzucic, o nie nie
      a samochod, z ochotą smile
      awantury rodzinne wybuchają zwlaszcza o to kto zabiera samochód (sami chetni)
      i kto zajmie sie dzieckiem (nie widze chetnych tongue_out)
      tyle, ze jakos tak nieracjonalnie, na moj samochod wyklinam slowami obelzywymi
      i niskimi
      a moje dziecko mnie zachwyca codziennie bardziej smile
      samochod ma tez te przewage, ze robi co jak chce, nie co on sobie zazyczy i nie
      tupie ze zloscią
      ale dziecko z kolei nowsze jest od mojego autka tongue_out
      no i danonki tansze sa od benzyny
      wybor nie jest taki latwy
      • ada9611 Re: Dziecko zamiast samochodu 14.09.06, 22:30
        a ja mam tylko rower......a po pierwsze co to sa rzeczy materialne porowynywane
        z nowym zyciem?
        • bunny.tsukino Re: Dziecko zamiast samochodu 15.09.06, 13:12
          A ja mam samochód, dziecko, tylko mieszkania nie chlip, chlip crying
          dziecko było wpadziochą (jejku, jak mi się podoba to słowo, Kotula <piwo
          wirtualne>wink.
          Mieszkaliśmy:
          -u teściów, skąd się wyprowadziliśmy, żeby nie pozabijać się nawzajem,
          -w garsonierze (bylo spoko, tylko jak coś smażylam, ech szkoda gadać)
          Teraz wynajmujemy mieszkanie 2 pokojowe (z wnęką sypialną) i tez nie mam kuffa
          miejsca na wszystko!! Najmilej wspominam mieszkanie w grasonierze. Z braku
          przestrzeni zylismy wszyscy razem, robilismy większość rzeczy razem, życie
          małżeńskie kwitło(poza pewna pania w ptracy hyhyhy) itp. a teraz?? Dziecko
          idzie spać, mąż na kompa, ja poczytać w łóżku i tak się mijamy...
          Najsmieszniejsze jest to że płacimy bajońskie sumy za wynajem mieszkania, a
          bank nie chce nam dać kredytu na mieszkanie, który z palcem w d..moglibysmy
          spłacic, bo biznes mężula niepewny... ale co tam.
    • oxygen100 Re: Dziecko zamiast samochodu 29.09.06, 10:27
      my mamy kazde po samochodzie i mieszkanie ale nie mamy dziecismile) jeszcze jakies
      konstelacje sa mozliwe??tongue_out
      • mysia-mysia Re: Dziecko zamiast samochodu 29.09.06, 10:30
        o, a my nie mamy nic
        przy czym na samochód i dziecko nas stać ale oszczędzamy na mieszkanie
      • alfama_1 Re: Dziecko zamiast samochodu 29.09.06, 11:14
        > my mamy kazde po samochodzie i mieszkanie ale nie mamy dziecismile) jeszcze
        jakies
        >
        > konstelacje sa mozliwe??tongue_out

        My mamy razem ale każde po: samochodzie, mieszkaniu, partnerze no i dwoje
        dzieci. Zgodnie z jedynie słuszną linią państwa, że siłę zdobędzie tylko
        podwójne wink)
      • joanna_poz Re: Dziecko zamiast samochodu 29.09.06, 11:18
        > jeszcze jakies
        > konstelacje sa mozliwe??tongue_out

        no to jeszcze konstelacja:
        dom + 2 samochody (ale jeden słuzbowy) + 1 dziecko + pies
        (na szczęscie nic zamiast)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka