chipsi
14.09.06, 14:23
Jeszcze całkiem niedawno nie myślałam o dzieciach. Planowaliśmy z mężem kupno
jakiegoś autka, wynajem lub nawet kupno mieszkania, jakieś wczasy w ciepłych
krajach... Potem się pobraliśmy i zaczeliśmy myśleć o dziecku ale jakoś tak,
hmmm, nierealnie. Dalej myśleliśmy co by tu kupić, zwiedzić itd. Myślałam już
że nie mogę miec dzieci (inna historia). Patrzyłam na kuzynki i koleżanki z
dziećmi z pewnym współczuciem, jak na kogoś komu coś się urwało, skończyła się
wolność i nie wróci. Wreszcie zaszłam w ciążę i wielka radość przeplatana
przerażeniem. Podliczenie co trzeba kupić, zrobić, z czego zrezygnować i
pojawiły się myśli typu "za to moglibyśmy kupić samochód" czy "będę siedziała
w domu jak w więzieniu". A teraz mi wstyd. Patrzę na moją małą kruszynkę i już
wiem że nie zamieniłabym ją na nic. Nie potrzebuję nowego auta, drogich
wczasów czy wycieczek po lokalach z kumplami po nocach. Nawet cieszę się że
mieszkamy (bo musimy) u moich rodziców w jednym pokoiku. Mama dużo mi pomaga.
Cieszę się że wybraliśmy dziecko.