Dodaj do ulubionych

problem powazny problem

05.10.06, 11:20
wyszlam za maz 24 sierpnia moj maz od tego czasu nie dal mi wyplaty tylko
300zl w polowie wrzesnia.Mowilam mu za kazdy facet daje zonie wyplate a on mi
powiedzial jakis czas temu zapomnij.Niewiem jak mam z nim rozmawiac trzymie
pieniadze dla siebie a jesc by chciał bo mieszkamy z moja mama!!
Obserwuj wątek
    • gigo2002 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:23
      ojej.... a jestes w ciazy?
      jak nie to zmien meza, chyba..... ja sobie tego nie wyobrazam. chociaz nie
      sposob nam sie wypowiadac w twojej sprawie.
      • aniaw18 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:24
        jestem !!
        • sofi84 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:26
          uuuuu, a może trzeba było delikatnie poprosic o pomoc? nie odbyło się to zbyt
          brutalnie?
          • aniaw18 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:28
            mowilam na spokojnie a kiedy o tym gadalismy on sie obrazał
            • kraxa przestan go karmic 05.10.06, 11:29
              proste, a jak na mieszkanie nie daje, to mu wode zakrecaj, swiatlo wylaczaj,
              nie pierz jego rzeczy
              • maretina Re: przestan go karmic 06.10.06, 19:57
                kraxa napisała:

                > proste, a jak na mieszkanie nie daje, to mu wode zakrecaj, swiatlo wylaczaj,
                > nie pierz jego rzeczy

                bezsens. uczciwiej wyniesc wlizki przed chate.
                a w ogole co to za malzenstwo, ktore przed slubem o finansach nie zamienilo zdania?
        • anulla1 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:30
          "Mowilam mu za kazdy facet daje zonie wyplate "

          Nie zgodze sie z tobą, mój maz mi nie daje wypłaty, oczywiście jeździmy razem
          na zakupy, płace raz ja raz on- przy wiekszych zakupach on. Nie rozumiem czemu
          automatycznie chesz maęża pozbawiać pieniedzy, dlatego że sie ożenił???. Moze
          jedźcie razem do sklepu zróbcie zakupy i niech zapłaci, jak sie zorientuje ile
          co kosztuje to ci bedzie zostawiał wiecej, ale nie wybrazam sobie wymagać żeby
          mi maż oddał wypłatę! Zresztą 300 zł miesiecznie na samo jedzenie to nie jest
          tak mało!
          • aniaw18 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:34
            ja niemam zamiaru meza prosic zeby dał mi na chleb bo to jest smieszne"prosi
            sie swinia "
            • anulla1 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:44
              Proszić nie mas zzamiaru ale wymagasz żeby ci oddał wypłatę- dziwne masz
              podejscie.
              Dla mnie mąż jest osobą najbliższa, i jest naturane, że jak cos potrzebuje to
              go o to proszę i on robi tak samo! Masz nieciekwą sytuajcę i współczuje ci ale
              unoszenie sie dumą nie rozwiże problemu.
              • sofi84 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:47
                hmm jakby mi mąż powiedział ' dawaj wypłatę ' też bym się nad tym zastanawiała
                • anulla1 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:50
                  > hmm jakby mi mąż powiedział ' dawaj wypłatę ' też bym się nad tym zastanawiała

                  włąsnie o to mi chodzi
          • kraxa anulla, zart sobie robisz? 05.10.06, 11:37
            Czytalas posta zagajajacego? On nie plci za nic, nie dokalda sie do rachunow-
            ciekawe jak mu wyszlo, ze to tesciowa ma go utrzymywac, wez sie puknij!!! Co
            znaczy "pozbawiac wyplaty"? Teraz chyba powinno byc wspolnie, a jesli on
            zarabia wiecej to wiecej powinien lozyc. 300 zl od 24 sierpnia do 5
            pazdziernika to faktycznie- nic tylko kapiac sie w cashu ;-(((
            • anulla1 Re: anulla, zart sobie robisz? 05.10.06, 11:49
              Po pierwsze nie napisała ile zarabia ( ja np. pracuje w szkole na pól etatu i
              zarabiam nie całe 600zł)Po ślubie wszystko powinno byc wpólnie właśnie a nie
              jej, wiec dlaego pisze niech razem robia zakupy, niech mu pokaże rachunki, żeby
              gosć zorientował sie ile kosztuje życie, a nie wymagać zęby oddał kasę i już.
              MOże forma tego posta jet niepoprawna, moze wąłsnie autorka tak próbuje sie
              dogadać z mężem, jednak z tego co napisała wynika że inaczyej to wyglada - chce
              pieniadze i już!
          • mama_kotula Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:48
            anulla1 napisała:

            > Zresztą 300 zł miesiecznie na samo jedzenie to nie jest
            > tak mało!

            Że jak? 300 na jedzenie to NIE jest mało???
            • anulla1 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:03
              Sama wydaje teraz wiecej, często jemy poza domem, ale był czas gdy miałam
              znacznie mniej kasy i nam na 2 osoby tyle wystraczało. Jeśli za 300 zł nie da
              sie wyzywic dwóch osób to co maja powedzieć rodziny 3 lub 4 osobowe które zyja
              za 1000- 1200.
              • aniaw18 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:10
                według ciebie 300zl na opłaty i jedzie to jest duzo??? samo mieszkanie 350zł z
                jedzieniem??? to ty chyba z powietrza żyjesz??
              • mama_kotula Re: problem powazny problem 05.10.06, 22:28
                anulla1 napisała:

                > Sama wydaje teraz wiecej, często jemy poza domem, ale był czas gdy miałam
                > znacznie mniej kasy i nam na 2 osoby tyle wystraczało.
                Bywały czasy, gdy miewałam mniej na 3 osoby (w tym dziecko) i wystarczało, ale
                mimo wszystko nadal będę twierdzić, że to jest mało.

                > Jeśli za 300 zł nie da
                > sie wyzywic dwóch osób to co maja powedzieć rodziny 3 lub 4 osobowe które zyja
                > za 1000- 1200.
                Ano co mają powiedzieć? Że 300 zł to jest obiektywnie mało na jedzenie, ale jak
                się nie ma więcej, to nie ma wyjścia, trzeba kombinować.

                Nie chodzi mi o to, że nie da się przeżyć za 300 zł (bo jak się nie ma innego
                wyjścia, to się przeżyje i za 200), ale, że jest to po prostu cholernie mało
                pieniędzy na wyżywienie. Tyle.
                • aniak790207 Re: problem powazny problem 07.10.06, 16:57
                  ta cala anuula1 chyba nie zna życia- 300zl to nie jest malo???to jest bardzo
                  mało- ja daje prawie 100zl na weekend na jedzenie na 2 soby, tym bardziej ze
                  mąz lubi sobie pojesc- wkoncu to meżczyzna- a Ona chyba zywi go zupkami
                  chinskimi...Boze!tego czytac nie idzie!jak maja rodziny 4-ro osobowe przezyc za
                  1000zl?wlsnie nie potrafia!zawsze licza od wyplaty do wyplaty i im ciezko!jaka
                  nie madra kobieta!a ciekawe jak nauczycielka na pol etatu ma 600zl, jak ja mam
                  caly etat i mam 1000zl!to jest ciekawe!
                  a jesli chodzi o Ciebie Aniu, porozmawiaj z mezem-idzcie na kompromis-on
                  rachunki,Ty- jedzenie lub na odwrot-ty masz kase dla siebie i on tez i wspolnie
                  palcicie na zycie, a jak bedzie dzidzia to sobie nawzajem pomozecie...pozdrawiam
          • m.k.25 300zł to nie jest mało? 05.10.06, 20:29
            Hm...bo dla mnie to jest mało...
    • blaszany_dzwoneczek Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:29
      A jak ustaliliście przed ślubem tę kwestię? Tzn. kwestię gospodarowania
      pieniędzmi w waszym małżeństwie?
    • missfatbooty Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:30
      kuzynka mojego męża właśnie się rozwodzi z tego powodu. osobiście nie wiem jak to możliwe, ale przez 5 lat małżeństwa mąż każddą pensję odkładał SOBIE na konto, do którego ona nie miała dostępu. dawał tylko połowę na rachunki (jakby z kumplem mieszkał querfa..) a wszelkie zakupy robiła ona za własną pensję. dla mnie to chore.
      • aniaw18 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:35
        przed slubem mowil ze bedzie dawal a teraz jest inaczej gdy bierze kase z
        bankomatu kasuje ja do swojego porfwela !!!
        • komyszka Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:43
          witam!
          współczuje takiego partnera i takiego podejscia do sprawy. w momencie mojego
          zamązpójscia (i mówiac szczerze sporo przed tym) moja i męza "kasa" stała sie po
          prostu wspólna. nie licytujemy sie kto kiedy i ile za co płaci. maz zarabia
          wiecej ode mnie i mamy ustalone iz najpierw wykorzystujemy jego wypłate a gdyby
          nie starczyło albo były jakies extra wieksze wydatki to bierzmy moją. z reguły
          nie ma takiej potrzeby i stan "mojego" konta rośnie aby była po prostu rezerwa
          na gorsze czasy. ale cały czas są to nasze WSPÓLNE pieniądze. maz zna mój pin,ma
          nieograniczony dostep do mojej karty. i na odwrót. nie wyobrażam sobie
          inaczej.to podstawy obopólnego zaufania. radze dobrze sie zastanowic z jakim
          człowiekem sie związałaś.
          • megi1974 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:48
            U mnie wygląda tak samo. Nigdy nie było podziału moja-twoja kasa, pieniądze są
            wspólne.
            • blaszany_dzwoneczek Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:51
              U mnie też, a płaci ten kto ma akurat bliżej do portfela, karty. Bardzo wygodne,
              żadnych rozliczeń, próśb, pożyczek...
            • zuzka78 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:30
              U mnie też jest podobnie - pieniądze są wspólne. Nie wyobrażam sobie jeżdżenia
              na zakupy - raz płacę ja, raz ty. Mąż zostawia sobie na koncie tyle pieniędzy,
              ile jest mu potrzebne na paliwo, resztę wkłada do portfela, z którego "żyjemy i
              oszczędzamy". Ja mam wcześniej wypłatę, więc płacę z niej rachunki i kupuję
              wszystko do domu, jak braknie, ruszam wypłatę męża. Przeważnie wystarcza moja
              pensja, a męża jest odkładana na oszczędności - nasze wspólne. Acha, i 300 zł
              jak dla mnie nie wystarcza na miesiąc życia, choćbym nie wiem, jak się starała,
              a rozrzutna nie jestem.
              • zuzka78 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:32
                Dodam jeszcze że mąż mnie nie rozlicza z pieniędzy, nie wie, ile mamy
                oszczędności i jest zadowolony, że to nie on musi się martwić o finanse, bo nie
                ma do tego głowy, przy jego rządach, jak sam twierdzi, nie mielibyśmy grosza
                odłożonego.
        • blaszany_dzwoneczek Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:59
          aniaw18 napisała:

          > przed slubem mowil ze bedzie dawal a teraz jest inaczej gdy bierze kase z
          > bankomatu kasuje ja do swojego porfwela !!!

          No to trochę niekonkretnie żeście to ustalili "mówił że bedzie dawał", a ile, na
          co, kiedy? Moim zdaniem powinniście kwestię finanasów na spokojnie dokładnie
          obgadać. Ustalić ile na co potrzeba, czy będziecie mieć wspolną kasę i konto,
          czy oddzielne. Jeśli oddzielna kasa to kto za co płaci, kto ile i kiedy dokłada
          do rachunków, a ile do jedzenia. Wspólnie też powinniście ustalać kwestie
          oszczędzania, czy, w jakim celu, na co, większych wydatków i potrzeb, itp...
          Po prostu musicie wypracowac własny system finansowy ze ścisłymi regułami,
          których się potem trzymać.
          • mama-marta Re: problem powazny problem 06.10.06, 14:50
            Ja z Mężem ma wspólne konto i wpływają tam nasz pensje ,oboje decydujemy jak je
            wydamy i na co możemy sobie pozwolic .Mąż często sobie dorobia po pracy i te
            pieniądz wydaje na nasze wspólne zakupy .U nas nie ma moje , twoje poprostu
            nasze!każdy wypłaca ile mu potrzeba i nikt nie ma do siebie pretensji o to kto
            ile straci poprostu jak potrzebuje coś sobie albo dziecku kupic to kupuje chodz
            zarabiam połowe mniej niż on.
    • alex189 Re: problem powazny problem 05.10.06, 11:51
      a jesc by chciał bo mieszkamy z moja mama

      A moze nie bez powodu została tu wtrącona kwestia "Mamusi"?
      A Ty pracujesz? I jaką rolę odgrywa w Waszym domu Twoja mama?
      • aniaw18 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:01
        Ja sie ucze w liceum i mam rente rodzinna po ojcu 780zł i jak idziemy na zakupy
        z moja mama to moja mama płaci za zakupy a nie on !! Dla niego na jedzenie
        300zł to jest za mało bo on je co najmniej za dwóch a gdzie opłaty???? na
        opłaty nie daje nic wszystko płaci moja mama.Powiedz mi która tesciowa
        utrzymywała by zięcia,a tak jak ty piszesz wcale niechce męża pozbawić wypłaty
        własnie chce zeby pieniadze były wspólne tak jak było przy przysiedze
        małżenskiej, ale on to widocznie inaczej rozumie i nie umi sie z tym pogodzić
        że sie ożenił
        • blaszany_dzwoneczek Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:05
          Nie ma obowiązku trzymania wspólnej kasy w malżeństwie - to zależy od dobrej
          woli małżonków. Ale jasny system i zasady powinniście razem ustalić. Jeśli
          mieszkacie z mamą, to ten system powinien ją też uwzględnić.
        • anulla1 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:07
          Uczysz sie w liceum- przepraszam, o to zmienia posta rzeczy, nie masz teraz
          szans na sensowną prace. Postaraj sie z męzęm pogadać, nie walcz z nim tylko
          spokojnie pokaż jak wzrosył opłaty odkąd razem mieszkacie, pokaż rachunek ile
          co kosztuje, pros o kase na konkretne rzeczy a nie na prowadzenie domu, jak sie
          przyzwyczai to edzie ci jednorazowo zostawiał , teraz sobie nie zdeja sprwy ile
          o kosztuje!
          Pozdrawam Ania
          • aniaw18 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:08
            on dobrze wie ile co kosztuje bo mama rachunki pokazuje
        • alex189 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:16
          Uważam, ze powinnaś postawić sprawę jasno. I nie chodzi tu tylko o sparwy
          finansowe,ale bardziej o to, ze nie potraficie ze sobą rozmawiać. NAwet jezeli
          nie daje Ci pieniędzy-powinien płacić cześć rachunków , robić zakupy itp.
          Jesteś jego żona, nosisz w sobie jego dzecko i powinien czuć sie wobec Was
          zobowiązany!
          Jeżeli tego nie rozumie: to wywalcie "Darmozjada" (przepraszam za wyrazenie,
          ale sie wkurzyłam) z domu i juz! Moze sie opamięta! Pozdrawiam!
          • aniaw18 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:20
            dzieki ze ty mnie chociaz rozumiesz i wiesz na czym polega problem ja niewiem
            jak mam z nim rozmawiać
            • doral2 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:25
              może teściowa mu wytłumaczy że nie będzie go utrzymywać??
              • aniaw18 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:26
                tak dzisiaj ma zamiar to zrobic
                • dorotka.k1 A co z jego rodzicami??? 05.10.06, 12:34
                  j.w.
      • kraxa mama poki co "odgrywa role" 05.10.06, 12:05
        wlascicielki mieszkania tej co na nich wszystkich najwyrazniej lozy....Jak sie
        mezusiowi nie podoba mieszkanie z tesciowa to powinien sie zakrecic, wokol
        tego, zeby sie bylo dokad wyprowadzic no nie?
    • eyes69 Hehehe! 05.10.06, 12:07
      Normalnie padaka...

    • dorotka.k1 Ja to w ogóle tego nie rozumiem. 05.10.06, 12:17
      Ja mam z mężem wspólne konto już od czasów narzeczeńskich i dwie karty do tego
      konta. I nigdy nie było - moje, twoje, nasze, ani kto więcej zarabia, czy
      aktualnie nie pracuje. Większe zakupy zawsze konsultujemy, małe po prostu
      kupujemy. Brak wspólnoty finansowej w małżeństwie to pewna droga do konfliktów
      i stresów. No, ale jak się już koniecznie chce to trzeba to wcześniej omówić,
      bo efekty są jak na obrazku. I to chyba nawet nie zależy od wieku - moja
      przyjaciółka ma tak samo. Wyszła za mąż rok temu, urodziła dziecko (nie było w
      drodze), a teraz myśli o rozwodzie. Mam jedno pytanie - skoro mąż nie daje na
      swoje utrzymanie (ale i on ma lat - pewnie też nie za wiele?) to może niech
      dają jego rodzice smile))Tak będzie sprawiedliwiej
    • aniaw18 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:22
      druga rzecza jest to ze codziennie obstawia sportowe zakłady bukmacherskie i na
      to nie żal mu pieniędzy ma 21 lat zarabia od 1400-1600zł
      • eyes69 Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:25
        Fajnie masz.

        Moj mi wszystko oddaje bo jest glupi. tongue_out
    • komyszka Re: problem powazny problem 05.10.06, 12:22
      wiesz aniu- przeczytałam Twoje wypowiedzi i dochodze do wniosku (wybacz jesli
      sie myle, nie pisze tego złośliwie)ze u was sytuacja wygląda po prostu tak:
      -zaliczyliscie klasyczna "wpadke"
      -pobraliscie sie bo "wypadało/trzeba/bo dziecko" itp.
      -Twój maz prezentuje postawe "masz co chciałaś a teraz daj mi spokój" i na
      odczepne cos tam Ci z gotówki odpala ale tak naprawde to woli ja pozytkować na
      własne przyjemności
      -Ty i mama usiłujecie jakoś ratować sytuacje ale nie jest to łatwe.
      Nie namawiam Cie zebys zaraz wystawiała meza za drzwi. Daj mu szanse, tłumacz
      cierpliwie sytuacje, patrz jak sie zachowuje,czy wogóle choc troche sie "stara".
      Jesli jest tak młody jak ty (lub niewiele starszy) moze potrzebuje wiecej czasu
      aby "dorosnąć " do roli meza i ojca. lecz z drugiej strony pamietaj- należy Ci
      sie szacunek a wiele samotnych matek radzi sobie w życiu doskonale, lepiej niz z
      "pasozytem pseudomężem" na karku. Zycze powodzenia i trzymaj sie ciepło!
      • kraxa to samo mi chodzilo po glowie 05.10.06, 12:27
        Tylko z ta roznica, ze to pewnie mama, tak jak mama slynnej dodkowskiej
        nalegala na slub, zeby nie byla cora panna z brzuchem. I teraz ma, nie dosc ze
        corke i wnuka niedlugo na utrzymaniu, to jeszcze tego trutnia, ktory przeciez
        zrobil to co od niego chcieli- to niech g teraz utrzymuja i w dupe caluja,
        najlepiej przez papaierek jeszcze. I po Wam byl ten slub??? Rozwody tez nie sa
        tanie, wolnosc bedzie Was (mame???) sporo kosztowac
        • dorotaww Re: to samo mi chodzilo po glowie 05.10.06, 13:57
          Słuch Aniu, to że jesteś ,młoda i w ciązy to nic strasznego, ja w wieku 19 lat
          urodziłam syna..tylko wydaje mi się, ze twój mąz nie jest dojrzały do roli męża
          i ojca i nie czuje sie w żadnym stopniu odpowiedzialny za ciebie i
          dziecko..czeka was powazna rozmowa..musisz pogadać z nim bo teraz nie ma ciebie
          i jego , tylko jesteśćie WY, tworzycie jedną rodzinę i wszystko macie wspólne,
          problemy , wydatki i radości..on musi to zrozumieć..że nie jest kawalerem tylko
          powinien być odpowiedzialny...jesli tego nie rozumie to będzie ciężko.. głowa
          do góry , spróbuj spokojnie z nim pogadać..powodzenia
      • iwonak112 Re: problem powazny problem 06.10.06, 18:45
        Podpisuję się pod tym wszystkimi witkami.Spróbujcie spojrzeć na sytuację jego
        oczami.Wpadł.Nie miał zamiaru się żenić a teraz nagonka. A on biedny po
        prostu,zwyczajnie nie dorósł do tej roli. To wszystko dla niego za szybko się
        potoczyło...Nie ma wyjścia.Musisz zapytać męża któtegoś pięknego wieczoru,kiedy
        będziecie sami,czy w ogóle Cię kocha...A Ty... czy Ty go kochasz?Kiedyś w
        przyszłości (ale to wizja bardzo dalekiej przyszłoścismile ) może być wspaniałym
        ojcem i mężem....
    • bubal1 Re: problem powazny problem 05.10.06, 16:05
      Twój mąż chyba nie rozumie, że to czy daje pieniądze na życie nie zależy od
      jego widzimisię ale że to jest jego obowiązek. Jeżeli nie chce dawać sam to sąd
      może zasądzić alimenty (do tego nie potrzeba rozwodu)i myślę że przy jego
      pensji mogłoby to być nawet 1000 zł (ściągane prościutko od jego pracodawcy na
      Twoje konto). On chyba nadal myśli że mieszka u swojej mamusi i pensję może
      przeznaczać na własne zachcianki. Ale palant Ci się trafił.
    • budzik11 Re: problem powazny problem 05.10.06, 16:30
      Ja tego w ogóle nie rozumiem. My z mężem mamy wspólne konto, obydwie nasze
      wypłaty wpływają na to właśnie konto, żadne z nas nie ma tylko "swoich"
      pieniędzy, wszystko mamy wspólne, o każdych zakupach decydujemy razem, każde
      wydatki pokrywane są ze wspólnego konta. I nie ma problemu kto komu co dał, kto
      płaci za co.
      • jakaspanna hehe 05.10.06, 16:47
        tzymie...dobre określeniesmile Ja nie slyszałam, że mąż daje żonie kase!! A żona
        nie moze isc do pracy?? Albo wspólnego konta założyc??
        • kraxa a ty nie mozesz calego watku przeczytac? 05.10.06, 17:24
          Albo przynajmniej nie bredzic od rzeczy ;-PPP?
          • jonaska Re: a ty nie mozesz calego watku przeczytac? 05.10.06, 17:52
            ech..ja nie skomentuje...
    • zebra12 Mój mi tak całe życie robił... 05.10.06, 19:04
      Dawał po 5 zł na dzień, albo 10. Jak chciał, jak miał...Horror, a tu dowje
      dzieci było. Potem zaczęło się gorzej: szantaż, znęcanie sie psychiczne: "dam
      ci jak...." Resztę pominę milczeniem!
      Dziś już 10 lat minęło od ślubu. Właśnie próbuję się rozwieść!
      • pipi444 dla siana 05.10.06, 19:47
        z tego postu to można pomysleć ze dla kasy z nim ślub brałas. a pozatym jest to
        forum ciaża i poród a nie problemy małżeńskie
        • margot602 Re: dla siana 05.10.06, 20:09
          No i wszystko jest si. Dziewczyna jest w ciąży i ma problem. Przecież ciąża to
          nie tylko odchodzący czop, mdłości, itd. Skoro chłopak był na tyle dzielny, że
          spłodził dziecko, to powinien wziąć ciężar odpowiedzialności za dziewczynę -
          licealistkę, która nosi pod sercem jego dziecko.Zważywszy na fakt, że pracuję i
          zarabia.Miałam podobny problem. Mąż za długo przebywał pod dachem rodziców,
          wszystko miał podstawiane pod buzię, a cała wypłata była tylko na jego
          rozrywki. Wziął sobie dziewczynę, studentkę dzienną i nie mógł zrozumieć, że
          jedzenie, środki czystości, itp. nie pojawiają się jak za dotknięciem
          czarodziejskiej różdżki.Rok zajęło mi uswiadamianie go, nie zdawał sobie
          sprawy, że samodzielne życie kosztuje.Kłotni było co nie miara, ale zrozumiał i
          teraz jest oki.
    • kosmitka06 Re: problem powazny problem 05.10.06, 22:07
      A my mamy wspólne kątosmile))) Każde z nas ma dostep do pieniedzy i nie ma, że
      moich jest tyle a Twoich tyle. Maż zarabia 600 zł. wiecej ode mnie ale nigdy
      nie dał mi tego odczuc winkCo prawda nie zarabiamy mało ale każdy grubszy wydatek
      jest przemyślany i dokładnie omawiany wink
      • anatomia_prawidlowa_czlowieka Re: problem powazny problem 05.10.06, 22:29
        Jejku a co to "kąto"?? tongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_out
        • mama_kotula Re: problem powazny problem 05.10.06, 22:31
          anatomia_prawidlowa_czlowieka napisała:

          > Jejku a co to "kąto"?? tongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_out

          Taki zakamarek, w którym się trzyma pieniądze, prawdopodobnie neologizm od słowa
          "kącik", "kąt"... ;-P
          • zuzka78 Re: problem powazny problem 06.10.06, 08:57
            przynajmniej sobie humor od rana poprawiłam
    • celes Re: problem powazny problem 05.10.06, 22:54
      hmmm jestem mężatką od 6 lat i mąż ani razu nie dał mi swojej wypłaty.
      Ale on płaci za wszystkie zakupy żywnościowe i nieżywnościowe, płaci część
      rachunków, benzynę do samochodu i daje mi kieszonkowe. Jakby nie było ja też
      pracuję i zarabiam, ale to co zarobię idzie na stałe duże opłaty plus extra
      sprawy lub po prostu ratowanie stanu konta mojego męża.
      • jonaska Re: problem powazny problem 06.10.06, 07:06
        a może trzeba było najpierw szkołe skończyć, prace znaleźć, a dopiero dzieci
        robić? może niemiłe, ale tak właśnie myslę....kiedy ma się 18lat ma sie różne
        dziwne problemy (nie musi to byc akurat ten temat)..za 5 lat inaczej
        patrzyłabys na życie ...a teraz już trochę za późno...dziecka tylko szkoda..ale
        może babacia da mu jeśc.
        • dorotaww jonaska 06.10.06, 08:16
          nikt nie prosił cię o osądzanie i krytykowanie..piszesz ze dziecka szkoda,
          wiesz nie jedno dziecko ma lepiej z samotną nieletnia matką, która je bardzo
          kocha i opiekuje się nim, niż dziecko dorosłej mamusi, pracującej, dojrzałej,
          która nie ma dla niego czasu..i nie wie co się dzieje z jej dzieckiem a potem
          dziwić się, że różne rzeczy się słyszy..nie osądzaj nikogo.. patrz na siebie i
          swoje zycie, moze ty tez popełniasz błedy tylko niechcesz ich widziec.
          • dorotka.k1 Re: jonaska i do autorki wątku 06.10.06, 08:38
            Mnie też denerwują komentarze w stylu "trzeba było...", bo niby czemy to ma
            służyć??? Czasu się nie cofnie, a dziewczyna i bez tego ma dość stresów i
            problemów. Ania, jak tam pertraktacje mamy z zięciem?
            • jonaska Re: jonaska i do autorki wątku 06.10.06, 09:03
              ok. milczę już...
              • ashera Re: jonaska i do autorki wątku 06.10.06, 09:19
                A ja zapytam z innej strony, gdzie rodzice tego chłoptasia? Skoro jest młody,
                niedoświadczony i wszedł w nową i bardzo poważną swerę życia powinni pokazać mu
                jak funkcjonować. Mój mąż miał 26 lat jak braliśmy ślub ale pamiętam jak moja
                teściowa wielokrotnie mówiła mu o odpowiedialności za rodzinę. Jesteśmy 13 lat
                po ślubie i teraz też jej się zdaża mówić mu o tym, że żyje nie tylko dla
                siebie. Mój mąż jest bardzo odpowiedzialnym człowiekiem ale myślę, że duża w
                tym zasługa rodziców.
                Może twoja mama powinna porozmawiać z jego rodzicami. Skoro zachowuje się jak
                dzieciak to powinien być tak potraktowany.
          • mama_kotula Re: jonaska 06.10.06, 09:22
            dorotaww napisała:
            > wiesz nie jedno dziecko ma lepiej z samotną nieletnia matką, która je bardzo
            > kocha i opiekuje się nim, niż dziecko dorosłej mamusi, pracującej, dojrzałej,
            > która nie ma dla niego czasu...

            Dorotaww, wiele jest prawdy w tym, co piszesz, ale miłością i oddaniem dziecka
            nie nakarmisz, zgadzasz się?
            • dorotaww Re: jonaska 06.10.06, 10:00
              Prawda, że samą miłością i oddaniem nie nakarmisz, ale dziewczyna sobie
              poradzi, z tego co pisała pobiera rentę rodzinna i mieszka z mamą, da sobie
              rady..i bedzie dobra matką..a ojciec cóz może kiedyś dojrzeje do swojej roli,
              oby nie było za późno
              • eyes69 Re: jonaska 06.10.06, 10:13
                Ojciec i opiekun rodziny potrzebny jest teraz a nie "kiedy dojrzeje".

                Poza tym dziecko to szereg obowiazkow, ktorym musza podolac RODZICE, a nie
                babcia czy dziadek.

                Jasne - mozna dziewczyne pocieszac i pisac "dasz rade", ale to nie zmieni
                sytuacji i nagle oboje nie stana sie dojrzali
                • jonaska Re: jonaska 06.10.06, 10:44
                  rente rodzinna będzie dostawała dopóki będzie sie uczyła..jeśli przerwie nauke
                  lada moment (oczywiście nie mówię,że tak musi byc) to renty nie będzie...
                  • eyes69 Re: jonaska 06.10.06, 10:47
                    A czy renta rozwiazuje sprawe? uncertain

                    Nie rozwiazuje i nie rozwiaze. Nie jest dozywotnia.
                    Poza tym renty nie sa duze, a dziecko potrzeby ma - niemale...
                  • jonaska Re: jonaska 06.10.06, 10:48
                    nie chciałabym nikogo obrazic, tej dziewczyny także..może wkurza mnie to, bo
                    sama mam w rodzinie taki przypadek...czasem musze jechać do sklepu i kupić
                    mleko i pieluchy dle dziciaczka..bo mi go żal..a słodki i śliczniusi..i mamuis
                    ago kocha..tylko liceum było, be, zawodówka też..mądra jakby wszytskie rozumy
                    pozjadała..a na mleko nie ma i do pracy tez się nie rwie..jak czekała na
                    becikowe, to nerwy i pretensje do gminy, bo tak długo..co oni sobie myślą..a to
                    jakby nie było prezent od państwa z naszych podatków..
                    babcia tez kocha wnusia, ale co z tego..jak woli kupić sobie piwko...
                    ech...
    • estel7 Re: problem powazny problem 06.10.06, 10:53
      Aniu, obawiam się że jeśli teraz nie uda się wam tego poprawić to będzie tylko
      gorzej. Jestem pewna, że Twój mąż nigdy nie mieszkał sam i nie utrzymywał sie
      sam. mam rację?? To znaczy że żył cieplutko sam sobie z rodzicami i za nikogo
      nie musiał brać odpowiedialnosci nawet za siebie nie do końca. Fakt - jest młody
      wieć jest jeszcze nadzieją ze dojrzeje - ale napewno nie sam z siebie bo po co -
      tak jak teraz jest mu wygodniej. Jeśli Twoje rozmowy i mamy nie pomogą to musisz
      zaprzęgnać w to inne osoby które Ci pomogą - i to nie jest tylo kwestia
      pieniędzy ale odpowiedzialności za siebie, za Was, za dziecko wreszcie. Może
      porozmawiać z jego rodzicami, może z ludźmi z poradni rodzinnych, a może trzeba
      by zastosować jeśli rozmowy nie podziałają, terapię szkokową? Przestać go
      utrzymywać, karmić, prać itp....

      Ja myślałam przed ślubem ze będziemy mieć wspólne konta ale jednak mamy dwa -
      mąż płaci kredyt i rachunki a reszta sie odkłada na jego kącie a z mojego idzie
      na zycie i zawsze schodzę do zera. Mam ten konfort, że nawet jak wydam do końca
      wszystko to nie naruszę oszczędności wink duze rzeczy konsultujemy, o drobnych to
      by było trochę smieszne rozmawiać - "kochanie chcę sobie kupić tonik, waciki i
      ksiażkę....co o tym myslisz" wink oczywiscie wiemy ile mamy na obu kontach i są
      one wspólne, tylko tak nam łatwiej. A też dobrze zeby każde miało część swojej
      kasy, tylko na swoje potrzeby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka