mi sie zawsze wydawalo, ze chodzi o fatalna jakosc tego jedzenia - zamiast
miesa tluszcz i "tektura", warzywa symboliczne, nieswieze, skladniki podlej
jakosci, byle tanie itp itd. wszytsko smazone w wielkiej ilosci starego,
pasudnego tluszczu... uzywanie niezdrowych skladnikow (chocby te utwardzane
tluszcze, o ktorych ostatnio tak glosno, obecne i w wypiekach i w
fast-foodach). no i oczywiscie czestosc zjadania takich posilkow.
ale ostatnio kilka razy przeczytalam/uslyszalam cos, co mnie zdziwilo. otoz za
niezdrowe i niewskazane uwaza sie samo "danie", bez znaczenia jak i gdzie
przyzadzone - hamburgery sa be, pizza jest be itp. co, wg mnie, jest sporym
nauzyciem. czemu niby, jadana raz na jakis czas, domowa pizza, z warzywami (a
taka lubimy

, jakas wedlina, serem, ma byc gorsza od schabowego z
ziemniakami i ogorkiem kiszonym? czemu domowy hamburger raz w
miesiacu/tygodniu, zrobiony z dobrego miesa, ogorka, pomidora, salaty, jest
taki paskudy? bo tego, szczerze mowiac, nie rozumiem?
co wg Was jest niezdrowego w fast-foodach?
``````````````````
kurczak: 03.03.05