kocianna
17.10.06, 15:03
W niedzielę sprałam moje dziecko. Dostała dwa potężne klapy w pieluchę,
włożyłam jej łyżkę kaszy na siłę, zakrztusiła się, więc została mało
delikatnie poklepana po plecach. Darłam się cały czas tak, że zanosiła się od
płaczu. Przez co? Zjadła tylko pół porcji kaszy, bo bardzo chciała oglądać
teletubisie. Ma rok i 9 miesięcy.
Potem sprałam mojego męża, bo nie zareagował, kiedy znęcałam się nad
dzieckiem. Ma kilka siniaków na rękach, zadrapanie do krwi i prawie
przegryziony palec.
Potem urwałam uszy pluszowemu królikowi.
W końcu zaczęłam tłuc siebie.
I wcale nie czułam się mniej zła i mniej nieszczęśliwa, miałam za to coraz
większe wyrzuty sumienia.
Nie radzę sobie sama ze sobą. Mam faktycznie dwa etaty w szkole (brakuje
nauczycieli), dostaje zlecenia z sądu i prokuratury (tłumaczowi przysięgłemu
nie wolno odmawiać), tłumaczę książkę i muszę dotrzymać terminu - zlecenie
przyjęłam jeszcze kiedy miałam tylko 22h w szkole. Mąż pracuje w innym
mieście, mama i teściowa mieszkają daleko i pracują. Jeśli jeszcze raz puszczą
mi nerwy - a puszczają z byle powodu - może się to skończyć jak w różnych
horrorach, które oglądamy w wiadomościach, bo nie jestem w stanie nad sobą
zapanować.
Co mam robić?????