Dodaj do ulubionych

zaproszeie na ślub

24.10.06, 07:48
powiedzcie mi czy jest nietaktem zaprosić wyłącznie na ślub bez wesela,
osoby, które mnie zaprosiły na swoje wesele i ślub, czy takie zachowanie jest
nietaktem? czy poczuły byście się urazone i to w sytuacji gdy jacyś inni
znajomi ( a więc nie tylko rodzina) są zaproszeni na wesele
Obserwuj wątek
    • karambol45 Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 08:00
      mam 3 przyjaciólki a chyba już 2
      wszystkie wyszłyśmy już za mąż tylko 1 została
      i na wakacjach zaprosiła nas 3 poprzez sms i wysłała pocztą zaproszenie tylko
      na ślub byłyśmy wkurzone co nie miara tym bardziej że była na naszych
      weselach , u mnie spiewała nawety w kościele żadna z tych imprez nie była dla
      niej przypadkiem a tu klops tylko ślub
      poszłyśmy żeby jej pokazać że my jesteśmy ok.
      tylko mój syn jak się dowiedział że to impreza bez tańców to powiedział że on
      nie idzie
    • koralik12 Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 08:20
      Byłoby mi strasznie przykro w takiej sytuacji. Na studiach mielismy zgrana
      paczkę. Wszystkich zaprosiłam na moje wesele i wszyscy przyszli. Część z tych
      osób też już miała wesela i albo prosili całą paczkę albo nikogo ze znajomych,
      tylko rodzinę. Zostało jeszcze kilka niezamężnych osób. Gdyby któraś zaprosiła
      na swoje wesele wszystkich oprócz mnie to poczułabym się urażona.
      • tornadooo Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 08:29
        A ja nie rozumiem Waszego podejścia..."poczułabym się urażona"...
        No ale czym? Przecież to każdego prywatna sprawa kogo zaprasza i jeżeli naprawdę
        się kumpluje to zrozumie się tą osobę , a nie będzie się robić wywodów.
        Skoro ktoś poczuje się urażony, że nie będzie balował na weselichu, "TYLKO" może
        przyjść do kościoła popatrzeć jak się młodzi pobierają, to tak naprawdę chyba
        dobrze, że się takiej osoby nie zaprosiło.

        A nie wzięłyście pod uwagę tego, że może tej osoby nie stać na więcej osób na
        weselu? Że ma jakiś konkretny powód? A przecież nie powie: sorry nie mam kasy,
        przyjdzcie do kościoła tylko.Bo to przecież by było krępujące dla tej osoby.

        Wracając do zaproszeń-przecież nie ma obowiązku zapraszania- Ty mnie zaprosiła
        to ja Ciebie też- bo to nie chodzi przecież o zapraszanie na urodziny przez
        7letnie dziewczynki.
        Zaparaszasz kogo chcesz. Jeżeli nie masz możliwości zaproszenia tych osób, które
        były u Ciebie, no to trudno zaproś je na Ślub. Jeżeli im zależy na Tobie, to nie
        będą wypominać tylko przyjdą.
    • reni_78 Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 09:00
      zaproszenia przez sms nie rozumiem !!!
      z poczty sama korzystałam, ale uprzedzałam telefonicznie (2gi skraj Polski)

      miałam trzy rodzaje zaproszeń:
      - ślub
      - ślub i wesele
      - zawiadomienie
      i jakoś nikt specjalnie nam do oczu za to nie skakał

      mało tego, usłyszałam kilka razy, że:
      "naprawdę wiem ile to kosztuje, więc jakbyś nawet na dzień przed powiedziała,
      żebym jednak nie przychodziła, bo jakaś tam Ciotka, a ja tylko koleżanka, to
      naprawdę zrozumiem i się nie obrażę, a do Kościoła i tak przyjdę"

      jak mnie ktoś mówi, że żenić się / wychodzić za mąż nie będzie, bo wesele
      kosztuje, to zawsze proponuję by zrobili uroczysty obiad dla najbliższej Rodziny

      nie oczekujmy, że wszyscy Rodzice będą brali nie wiem jakie kredyty, bo Córcia
      czy Synio ma ochotę na wesele na 150 osób, w tym max 50 to Rodzina...

      a nie pomyślałaś o tym, że to wesele robią Rodzice, a nie Twoja Koleżanka?
      i to Oni zapraszają sobie gości, a nie Ona?
      i jest jej strasznie z tym wszystkim głupio, i nie wie, jak z Wami rozmawiać?

      my wyszliśmy z założenia, że to my, a nie nasi Rodzice się pobierają
      i to my, a nie Oni, musimy wziąść na siebie tę odpowiedzialność
      i szczerze mówiąc wyszliśmy na tym całkiem dobrze finansowo
      mieliśmy sporo zniżek, bo... "rzadko spotyka się młodych ludzi, którzy nie
      obarczają Rodziców swoimi wydatkami i biorą własne życie we własne ręce"

      z resztą do Kościoła nikt nie zabroni Ci wejść i bez specjalnych zaproszeń
      możesz uczestniczyć w każdej mszy świętej !!!

      ja ostatnio byłam na weselu w bardzo bliskiej Rodzinie
      w dodatku Pan Młody jest Ojcem Chrzestnym mojego Syna
      czułam się tam jak intruz, cała nasza Rodzina się tak tam czuła!
      bo w zwyczaju regionu Pani Młodej jest...
      "z Rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, a z Sąsiadami żyje się na codzień"
      więc z jakiej racji Młody sprosił tyle Rodziny?
      mało tego, sąsiedzi po oczepinach nagle hurtem zniknęli i pojawili się
      spowrotem w... dzinsach i polarach

      więc tyle aspektów wesel co Rodzin !!!

      pozdrawiam
    • fugitive Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 09:12
      no a istnieją co do takich okoliczności jakieś ogólne zasady savoire vivre?
      • nataliaostrowska Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 09:43
        uwazam, ze nalezy zaprosic na slub i wesele te osoby, ktore i nas zaprosily na
        obie te uroczystosci wczesniej. niestety... albo i stety. inaczej po prostu nie
        wypada
      • bunny.tsukino ja znam takie 24.10.06, 09:47
        1. zapraszamy zawsze z osoba towarzyszącą
        2. najlepiej ososbiście
        3. jeśli daleko to można pocztą, ale nie później niż 3 tygodnie przed
        co do zaproszenia na sam slub. to ja jestem za. samam byłam tak zapraszana i
        nie widzę w tym nic złego. oczywiście, nie można robic tego tak, że znajomi
        tylko na ślub, rodzina chocby n-ta woda po kościele na wesle bo się obrażą.
        starsi ludzie m.in. moi rodzice wyznaja zasade ze zaprasza sie tego na wesele u
        kogo sie bylo (albo byli rodzice pani lub pana mlodego). w g mnie do doooopy ta
        zasada. skutek jets taki ze ograniczajac koszty mamy tlum ciotek,
        wujkow,pranbabc ktorych widzielismy z 3 razy w zyciu, a dla dobrych znajomych
        zabrakjlo miejsca. niestety.
    • malila Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 10:21
      To zależy, jaki rodzaj znajomości łączyłby mnie z państwem młodym. Gdybym
      traktowała ich jak przyjaciół i miała powody, żeby sądzić, że ja także dla nich
      dużo znaczę, to tak, byłoby mi przykro. I wcale nie chodzi o to, żeby się
      najeść i zabawić na weselu, tylko o poczucie straty, o żal i rozczarowanie, że
      jednak nie jestem jej czy im tak bliska jak sądziłam.
      Gdyby to byli jacyś tam znajomi, jakich wielu, to żaden problem.
      • fugitive Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 10:32
        no ale takich znajomych jak wielu nie zaprosiłabyś na własny ślub, a mnie
        własnie chodzi o to czy w takich sytuacjach obowiązuje zasada rewanżu, bo ja
        przychylam sie ku twierdzeniu że tak, kiedyś były takie zasady ( czy może są
        nadal) że jeśli jestem zaproszona na obiad to za jakiś czas również powinnam
        obiad wydać i zaprosić na niego, jeśli jestem zaproszona na imieniny, to nie
        zaproszenie mnie na imieniny było równoznaczne z powiedzeniem nie mam ochoty
        utrzymywać z tobą kontaktów towarzyskich, pytanie więc czy wesele nalezy do
        tych samych kategorii i czy w ogle jakieś zasady jeszcze obowiązują
        • burza4 Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 15:47
          zapraszasz tych ludzi, których chcesz widzieć na własnej imprezie, nie ma
          obowiązku rewanżu, choć w powietrzu wisi oczekiwanie.

          co do zasad - są niedzisiejsze, rozumiem obiad - to jeszcze mało kłopotliwe,
          ale już imieniny, a tym bardziej wesele?

          niedawno byłam postawiona w głupiej sytuacji - zostaliśmy zaproszeni na
          imieniny - i w żaden sposób nie dało się wymigać - a teraz co? mam obowiązek
          zaprosić ich do nas? niestety ci ludzie, mili acz nudni, nijak nie pasują mi do
          towarzystwa, które u nas na imieninach bywa. Nie mam zamiaru ich zapraszać i
          psuć sobie imprezy tylko dlatego, że tak by wypadało.

          wesele to w ogóle jest odrębna historia - i tu zasada rewanżu w ogóle wg mnie
          nie obowiązuje. Każdy robi wesele wg własnego uznania/kieszeni/koncepcji -
          zaprasza tych, których chce, przecież nie z myślą, że się zrewanżują. To że 5
          lat temu byłam zaproszona na wesele u kuzynki Joli, gdzie bawiło się 200 osób
          nie znaczy, że mam ją teraz zapraszać razem z przychówkiem, bo ja planowałam
          kameralną uroczystość w gronie najbliższych. Kiedyś tam mogło się być z kimś
          blisko, a drogi się rozeszły i teraz inni są bliżsi, a wszystkich się zaprosić
          nie da. Kogoś może zwyczajnie nie stać na "odproszenie" gospodarzy wszystkich
          wesel na których bywał.

          w ogóle przesada z tym urażaniem
    • sowa_hu_hu Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 10:26
      zdecydowanie poczułabym sie urażona.
      Poza tym dla mnie zaproszenie do kościoła, bez wesela jest bezsensem.
    • nitka111 A co powiecie na coś takiego... 24.10.06, 10:31
      Bliska kuzynka, wesele na 150 osób, z piątki rodzeństwa zaproszona trójka (
      jeden z żoną, dwaj z osobami towarzyszącymi). Z niezaproszoną siostrą wesele
      było omawiane przed, padło do niej stwierdzenie : no to mamy wszystkich
      poproszonych.
      • beata985 Re: A co powiecie na coś takiego... 24.10.06, 16:55
        nitka111 napisała:

        > Bliska kuzynka, wesele na 150 osób, z piątki rodzeństwa zaproszona trójka (
        > jeden z żoną, dwaj z osobami towarzyszącymi). Z niezaproszoną siostrą wesele
        > było omawiane przed, padło do niej stwierdzenie : no to mamy wszystkich
        > poproszonych.
        ?????????????????
        a przepraszam w jaki sposób siostra stwierdziła, ż ejest niezaproszona??
        jakieś to dziwne.ja do rodzeństwa na wesele jakoś nie czekam na kawałak
        papierka,jest oczywiste, ze biorę udział w ważniejszych uroczystościach.
        (powiadomienie ustne,ze impreza taka i taka jest a zaproszenie to proforma,ew.
        odwrotnie) oczywiście stosunki rodzinne są różne ale skoro obydwie panie
        wybierały gości to chyba są ze sobą blisko. czy p.młoda powiedziała siostrze,
        ze ma się nie pokazywać???
        • nitka111 Re: A co powiecie na coś takiego... 24.10.06, 16:58
          Nie zaproszona została kuzynka pani młodej - bliska, a reszta rodzeństwa tak.
          Kontakty pani młodej z tą kuzynką są dosyć bliskie, widują się często.
          • beata985 Re: A co powiecie na coś takiego... 24.10.06, 18:12
            nitka111 napisała:

            > Nie zaproszona została kuzynka pani młodej - bliska, a reszta rodzeństwa tak.
            > Kontakty pani młodej z tą kuzynką są dosyć bliskie, widują się często.

            no ale czy ta konkretnie powiedziała jej, ze ma nie przychodzić???
            bo może oczywiste było, że ma na weselu być a ta się "poczuła właśnie urażona"
            to sąwłaśnie te niedomówienia
            • nitka111 Re: A co powiecie na coś takiego... 25.10.06, 08:53
              Być może masz rację, zresztą ja też coś takiego podejrzewam, zwłaszcza że bardzo
              często się przed ślubem widywały ( szwagierka kuzynki jest krawcową i szyła pani
              młodej bolerko do sukni) i ślub omawiały. A może pani młoda myślała, ze
              zaproszenie wręczyła;D.
              Rzecz w tym, że państwo młodzi, bardzo dbali, żeby przy zapraszaniu byli obecni
              w szyscy wymienieni w zaproszeniu ( jechali dwa razy kilkadziesiąt km, bo za
              pierwszym razem nie było kuzyna pana młodego dla którego też mieli zaproszenie).
              No cóż na weselu będę ( mój mąż jest tym z piątki rodzeństwa, który został
              zaproszony), jeśli będą się pytać dlaczego mojej szwagierki nie ma, to będzie
              wiadomo, że uważali ich za zaproszonych smile.
              • fajka7 Re: A co powiecie na coś takiego... 25.10.06, 13:11
                A nie mozna normalnie zapytac panny mlodej czy zaprosila w koncu te kuzynke,
                czy nie, bo tamta nie wie i sie miota?
    • street Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 15:21
      Ja powiem tak:
      jesli nie stać by mnie było aby na wesele zaprosić wszystkich bliskich mi
      znajomych i przyjaciół, to po jakimś czasie zrobiabym zwykłą imprezę w domu dla
      tych nie zaproszonych.
      Na pewno taniej i nikogo się nie urazi.
      Ja w czymś takim uczestniczyłam.
      • juleczka4 Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 15:33
        street napisała:

        > Ja powiem tak:
        > jesli nie stać by mnie było aby na wesele zaprosić wszystkich bliskich mi
        > znajomych i przyjaciół, to po jakimś czasie zrobiabym zwykłą imprezę w domu
        dla
        >
        > tych nie zaproszonych.
        > Na pewno taniej i nikogo się nie urazi.
        > Ja w czymś takim uczestniczyłam.

        Dokładnie tak zrobił mój szwagier i wszytko było okejsmile
        • emilia74 Re: zaproszeie na ślub 24.10.06, 17:53
          A ja wyszłam z założenia, że to mój ślub, moje wesele i mój dzień i zaprosiłam
          wszystkich tych, których chciałam mieć w tym dniu przy sobie.Przede wszystkim
          zależało mi na najbliższej rodzinie, gromadce starych, sprawdzonych przyjaciół
          i bliskich znajomych-jednym słowem na ludziach, których lubię, szanuję i mam z
          nimi bliski, częsty kontakt.Odpuściłam sobie zupełnie całą dalszą rodzinę i
          różnej maści kuzynostwo, z którym widywałam się raz na parę lat gdzieś tam
          przypadkowo na jakimś weselu właśnie, czy np. na cmentarzu z okazji święta
          zmarłych.Ani mnie taka "rodzina" ziębi ani grzeje i poza zdawkowym :co słychać?
          nie bardzo mamy o czym rozmawiać.I kompletnie nie brałam pod uwagę,że gdzieś
          tam u kogoś ileś tam lat temu na weselu byłam, bo od tamtej pory się nie
          widzieliśmy.A czy wypada czy nie wypada? To wogóle mnie nie interesowało.I było
          super!Gdybym jeszcze raz miała to powtórzyć, zrobiłabym identycznie.
    • volta2 Re: zaproszeie na ślub 25.10.06, 01:30
      Masz pełne prawo czuć się urażona i tyle...
      Tak jak ktoś napisał, rewanż nie obowiązuje ale oczekiwanie wisi w powietrzusmile

      U nas jest w rodzinie zwyczaj przestrzegany, kto nie robił swojego wesela, ten
      na wesela w rodzinie do innych nie przychodzi, bo mu NIE WYPADA. Chyba łatwo
      przewidzieć, że jak się radośnie chodzi do innych to należałoby również z
      radością zaprosić na swoje. A jak się ma awersję do wyprawiania swojego wesela,
      to powinno się mieć awersję do chodzienia na cudzesmile
      Dzięki takiej zasadzie wiem ile jeszcze mnie czeka weselnych imprez, jest
      oczywiste, że skoro kaśka i baśka balowały u mnie, to ja będę za x lat balować
      u nich(wesela w mojej rodzinie to impreza obowiązkowa, więc opcji obiadu nikt
      nie przewiduje), wśród znajomych niestety te rewanże łatwiej opuścić, bo po
      prostu rozluźniają się relacje i osłabiają kontakty na przestrzeni kilku lat.

      W opisywanej przez ciebie sytuacji nie byłoby nietaktu, gdyby koleżanka wesela
      nie robiła, a jedynie obiad dla rodziny. Wtedy nie ma się o co "obrażać", na
      ślub się idzie z kwiatkiem w dłoni i sprawa załatwiona jest elegancko.
      • edytkus Re: zaproszeie na ślub 25.10.06, 03:46
        volta2 napisała:


        > U nas jest w rodzinie zwyczaj przestrzegany, kto nie robił swojego wesela, ten
        > na wesela w rodzinie do innych nie przychodzi, bo mu NIE WYPADA.

        a to co za glupi zwyczaj surprised
    • mama_kotula Re: zaproszeie na ślub 25.10.06, 02:11
      Jezuuu, jak dzieci w przedszkolu, no serio.

      Imho: takie "bycie urażonym" jest na poziomie 5-letniej Zosi, która nie została
      zaproszona na przyjęcie urodzinowe 5-letniej Jadzi, a rzeczona Jadzia wszakże
      była na jej przyjęciu urodzinowym miesiąc wcześniej, zatem teraz Zosia się
      obrazi, bo Jadzia zaprosiła Stasię, Marysię i Wandzię, a Zosi nie.

      Ludzie, no nie pojmuję.

      Ale może ja się nie znam, bo wesela (ani ślubu) nie miałam i gości nie
      spraszałam. Niemniej jednak wiem, że moi znajomi, na których weselach bywałam, w
      życiu nie pomyśleliby nawet o jakimkolwiek poczuciu urażenia bądź krzywdy, gdyby
      zostali zaproszeni "tylko" na ślub, wiedząc, że nie stać mnie na zaproszenie
      wszystkich na wesele (a nie oszukujmy się - to właśnie kwestie finansowe głównie
      przemawiają za ilością gości na weselu... choć niektórzy nadal hołdują zasadzie
      "chałupę zastawić, ale weselisko na 150 osób sprawić").

      Tak, że dla mnie niezaproszenie kogoś na wesele, mimo, iż się było u niego na
      weselu, nietaktem nie jest. Zaś chowanie urazy nie będąc zaproszonym jest dla
      mnie śmieszne i - że tak to ujmę eufemistycznie - zaściankowe.
    • elza78 Re: zaproszeie na ślub 25.10.06, 08:30
      to sprawa mlodych kogo na wesele zaprosza a kogo nie, obowiazkiem IMO jest
      najblizsza rodzina z osobami towarzyszacymi jesli sie juz robi wesele smile
      ja zaprosilam znajomych, wolalam miec ludi ktorych lubie na moim weselu niz
      tabun nieznanych ciotek...
      • majaaaaa to zależy 25.10.06, 10:04
        >powiedzcie mi czy jest nietaktem zaprosić wyłącznie na ślub bez wesela,
        >osoby, które mnie zaprosiły na swoje wesele i ślub,

        W jakich układach jesteś z tymi osobami?
        Jeżeli to ktoś bliski, z kim utrzymujesz częste kontakty to byłby to WIELKI
        nietakt z twojej strony, przegięcie pokazujace, że masz te osoby w nosie, tym
        bardziej że:

        >jacyś inni
        >znajomi ( a więc nie tylko rodzina) są zaproszeni na wesele

        Byłby to sygnał jednoznaczny, że nie zalezy Ci na tych osobach, tudzież nie
        liczysz się z nimi w ogóle. Ja i na slub nie poszłabym wtedy.

        > czy takie zachowanie jest
        >nietaktem? czy poczuły byście się urazone

        Tak - pod warunkiem, że traktowałabym nowożeńców jako bliskich znajomych.
        Nie - jeżeli nie utrzymywalibysmy już kontaktów; wtedy sam fakt, że u mnie byli
        na weselu nie miałby wiekszego znaczenia.
        Nie - jeżeli przyjęcie byłoby tylko dla najbliższej rodziny.
    • iwoniaw Re: zaproszeie na ślub 25.10.06, 10:19
      > powiedzcie mi czy jest nietaktem zaprosić wyłącznie na ślub bez wesela,
      > osoby, które mnie zaprosiły na swoje wesele i ślub,

      Nie, to nie jest nietakt. Ja bym się nie poczuła obrażona tym, że ktoś z moich
      weselnych gości zaprosił mnie tylko na ślub (zresztą teraz sobie przypominam, że
      taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce - koleżanka z mężem, którzy byli na
      naszym weselu, nas zaprosiła na ślub, choć na weselu u niej była nie tylko
      rodzina, ale i znajomi.)
      Dlaczego miałabym się na to oburzać? Ja akurat miałam nie tylko chęć widzieć ją
      na swoim weselu, ale i możliwość, by ich zaprosić. Ona mogła mieć 1000 powodów,
      by ograniczyć listę gości właśnie o moją osobę. Uważam, że zaproszenie na sam
      ślub też świadczy o tym, że młoda para chce, by konkretne osoby były z nimi w
      ważnym momencie - a wesele, no cóż - wiąże się z wydatkami i każdy ma jakiś
      pulap, którego nie przekroczy. Normalna osoba powinna to rozumieć.

      Sama również część znajomych zapraszałam tylko na ślub. Żaden z nich się nie
      obraził, choć na weselu bawili się również nasi wspólni znajomi.
    • oxygen100 Re: zaproszeie na ślub 25.10.06, 12:44
      nie bo niby z jakiej racji?? Ich uroczystosc ich sprawa. Zaproszenie tylko na
      slub nie jest czyms niezwyklym.
    • fugitive Re: zaproszeie na ślub 25.10.06, 12:52
      dzieki za odpowiedzi, czytając je nasunela mi się taka refleksja, że aż dziwne
      jak ta sama sytuacja może by kompletnie inazej oceniana przez rózne osoby. dla
      mnie dobrym podsumowaniem jest post burzy, napisała ona o imieninach na które
      musiała iśc, poczym nie zaprosiła na swoje imieniny tych osób pisząc że te sa
      one po prostu nudne i nie chce z nimi podtrzymywa znajomości. Pomijając fakt że
      pójście na te imieniny przy takim nastawieniu jest ogromnym nietaktem, moim
      zdaniem w wielu przypadkach tak można odczytytywać brak rewanżowego
      zaproszenia, chyba że znamy i inne powody ( przy weselu jest to na pewno
      ograniczenie związane z finansami). czy jeśli ktoś uzna że nie chce z nami
      utrzymywać kontaktów to powinniśmy się czuć urażeni? to już każdy sam oceni, na
      pewno jednak nie powinno się takiej osobie naprzykrzać z zaproszeniamiwink
      • iwoniaw Imieniny - przyjęcie zaproszenia 25.10.06, 13:01
        > mnie dobrym podsumowaniem jest post burzy, napisała ona o imieninach na które
        > musiała iśc, poczym nie zaprosiła na swoje imieniny tych osób pisząc że te sa
        > one po prostu nudne i nie chce z nimi podtrzymywa znajomości. Pomijając fakt że
        > pójście na te imieniny przy takim nastawieniu jest ogromnym nietaktem

        Dlaczego tak uważasz? Nie sądzę, aby burza (czy ktokolwiek w takiej sytuacji)
        poszła na imieniny do "nudziarzy" i demonstrowała gospodarzom, że uważa ich za
        beznadziejnych. Po prostu czasem odmowa może być potraktowana jako niegrzeczność
        i lekceważenie, jeśli ktoś nie ma ważnego powodu, by nie przyjść.
        Brak "rewanżowego" zaproszenia rzeczywiście można odczytywać jako brak zachęty
        do podtrzymywania kontaktów towarzyskich, zwłaszcza, gdy taka sytuacja zdarza
        się nie pierwszy, lecz kolejny raz. Ale nie nazwałabym tego nietaktem.
        • fugitive Re: Imieniny - przyjęcie zaproszenia 25.10.06, 13:08
          może moje myśli krążą pokrętnym torem, ale ja rozumuje to tak: jeśli ktoś jest
          dla mnie zbyt nudny, abym zechciała go zapraszać do domu i nie pasuje mi jego
          towarzystwo to również nie bywam w jego domu i nie goszczę się w jego domu,
          tylko szukam jakiegoś grzecznego pretekstu żeby nie przyjść. A dlaczego?
          powiedz czy ty chciałbyś zapraszać do sewgo domu i bawić się z osobami, które
          uważają cie za nudne i nie warte zaproszenia do swego domu. myślę że nie.
          wolałabyś pewnie żeby nie bywały u ciebie, no ale nie znasz ich zdania o sobie,
          więc uważam że ze strony tych osób to poprostu hipokryzja
          • iwoniaw Re: Imieniny - przyjęcie zaproszenia 25.10.06, 13:35
            > powiedz czy ty chciałbyś zapraszać do sewgo domu i bawić się z osobami, które
            > uważają cie za nudne i nie warte zaproszenia do swego domu. myślę że nie.
            > wolałabyś pewnie żeby nie bywały u ciebie, no ale nie znasz ich zdania o sobie,
            >
            > więc uważam że ze strony tych osób to poprostu hipokryzja

            Masz oczywiście dużo racji, ale nie oszukujmy się - są sytuacje, w których ta
            hipokryzja jest lepsza niż wywalenie przysłowiowej "kawy na ławę". Sama zresztą
            piszesz o konieczności szukania "grzecznego pretekstu", by nie przyjść. Zgadzam
            się z Tobą - też w takiej sytuacji szukam takowego. Tylko czasem o taki pretekst
            ciężĸo - i wtedy nie widzę nic niewłaściwego w przyjęciu zaproszenia, wpadnięciu
            na chwilę z kwieciem i/lub prezentem, a następnie - grzecznym unikaniu kolejnych
            okazji i nie stwarzaniu fałszywych przesłanek co do moich chęci poprzez
            zapraszanie na własne imprezy...
          • triss_merigold6 Interesujące 25.10.06, 19:07
            Podam Ci przykład: w rodzinie mojego meża jest zwyczaj, że osoby ze starszego
            pokolenia robią wystawne imieniny i zapraszanych jest po kilkanaście osób. Jak
            nie mam innego wyjścia to idę razem z mężem ale sama w żadnym wypadku nie czuję
            się zobowiązana do rewanżu. Lubią takie imprezy? Cudownie, niech robią. Ja
            takich imprez nie cierpię, chodziłam tylko po to, żeby mężowi nie było głupio.
            Większości owych osob nie widziałabym w gronie znajomych ponieważ dzieli nas
            mnóstwo a zwłaszcza poglądy i model życia. Zgodnie z twoim tokiem myślenia
            powinnam albo demonstracyjnie nie chodzić albo robić balety u siebie w domu z
            wódką, śledzikiem i sałatką żeby tylko się zrewanżować.
    • peggy.lee Re: zaproszeie na ślub 25.10.06, 18:54
      Po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi ze zdumieniem doszlam do wniosku, ze sama
      nie organizujac wesela kiedys tam, nie powinnam na zadne czyjes do konca zycia
      pojsc. Co zrobic w takim razie ze wszystkimi zaproszeniami, szczegolnie w
      sytuacjach, gdy ja lub maz jestesmy proszeni o zostanie swiadkami?? Trzeba
      bedzie odmawiac wink)
      Zaskakuje mnie, ze sa osoby dla ktorych pojscie na sam slub jest bezwartosciowe
      czy bezsensowne, gdy wlasnie ta ceremonia, a nie zabawy z macaniem butow czy
      kolan, jest tu istota sprawy. Ewentualna zabawa potem, to przeciez tylko
      nieobowiazkowy dodatek.
      No a pojecie 'rewanz' jako zasada dobierania osob, z ktorymi impreza ma sie
      odbyc, to juz kompletny dziwolag, biorac pod uwage wszystkie uwarunkowania
      jakie sie wiaza z wyprawieniem wesela (kto placi, jaki charakter imprezy, gdzie
      ta impreza, mozliwa ilosc osob itd.).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka