bri
27.10.06, 15:11
Wczoraj jak wracałyśmy ze żłobka córunia wdepnęła w rzadką, psią kupę. Przy
próbach zdjęcia bucików i w miarę bezszkodowego zapakowania wierzgającej do
fotelika samochodwego pobrudziłyśmy się nią obie. Oczywiście smród
przeokropny.
W nocy spała bardzo niespokojnie i wzięłam ją na trochę do nas do łóżka.
Przes sen przywaliła mi głową w szczękę tak, że mam rozciętą wargę i założę
się, że w pracy się zastanawiają czy to przypadkiem nie mąż mi dołożył
Z rana sama zrobiła rzadką kupę i na tyle niezręcznie zdejmowałam jej
pieluchę, że się obie ubrudziłyśmy.
Dzisiaj szczypie mnie warga i wydaje mi się, że wszystko śmierdzi kupą.
Ciekawe co jeszcze życie przyniesie