Dodaj do ulubionych

milion problemów to ja

IP: *.* 18.04.01, 09:53
Cześć. Jestem tu po raz pierwszy i nie bardzo wiem, pod którym tematem pisać, gdyż faktycznie mam miliony problemów. Zmartwienie ma moje imię - jak mówi mój mąż. Może jest wśród was dziewczyna, która ma problemy z nadwagą, nadopiekuńczą babcią,upartym trzylatkiem, tęskni za zapracowanym mężem, próbuje pogodzić pracę z prowadzeniem domu. I czasami jest już bardzo zmęczona tym radzeniem sobie, próbowaniem pogodzenia wszystkiego i zadowolenia wszystkich - dziecka, męża, babcię, rodziców, no i oczywiście szefa w pracy. Może któraś z was powie jak radzić sobie z bezradnością, brakiem poczucia własnej wartości (szczególnie w pracy), poczuciem, iż nie pasuje się do dzisiejszych czasów. I w ogóle jak nie czuć się jak kosmita, który wylądował na obcej planecie ? Uff, trochę się tego nazbierało. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: agata Re: milion problemów to ja IP: *.* 18.04.01, 10:14
      Daliachyba żeby otrzymać choćby namiastkę odpowiedzi na swoje pytania powinnaś przeczytać wszystko, co jest na naszym forum. Znajdziesz dziesiątki takich jak ty na tematach: Kury domowe, samobiczowanie, grupa wsparcia dla mam, teściowie, Dlaczego czasami nie cierpimy mężów, Zapracowane żony, Niedzielne kłótnie i wiele, wiele innych. Ja mogę ci powiedzieć, że żaden z Twoich problemów nie jest mi obcy. Mój mąż także twierdzi, że nie mogę żyć bez wymyślania (sic!) sobie problemów. Za wiele by o tym pisać. Co do poczucia swojej wartości w pracy też mogę napisać powieść w odcinkach po powrocie z urlopu macierzyńskiego do firmy, w które nie mogę sobie znaleźć miejsca, którą koleżanki i koledzy o pokolenie (no, przesada, 10 lat) młodsi wzięli niepodzielnie w posiadanie. I tak dalej i tak dalej. Jeśli masz ochotę - napisz na mój e-mail.Trzymaj się mocno, nie poddawaj (przede wszystkim w ocalaniu SIEBIE, a nie w coraz doskonalszym spełnianiu czyichś wyobrażeń)Mocno Cię ściskam i czekam na kontaktAgata
    • Gość: iwonha Re: milion problemów to ja IP: *.* 18.04.01, 10:15
      mysle, ze takie problemy trapia dziesiatki mam, zon, córek, wnuczek i zapracowanych kobiet.Ale NIE DA sie zrobic wszystkiego i zadowolić wszystkich. A ty. Kto zadba o ciebie? Daj sobie troche luzu, pogadaj z upartym trzylatkiem, pobaw sie z nim. W mieszkaniu i tak nie zdąrzysz zrobić wszystkiego. Często wydaje mi się, że nasze czasy nie są dla ludzi, ale na to raczej nic nie da się poradzić. Jest jeden sposób, zrób sobie 1 popołudnie w tygodniu tylko dla siebie ( siłownia, spacer, plotki), TO JEST MOŻLIWE! Życzę szczęścia i głowa do góry.
    • Gość: kamila Re: milion problemów to ja IP: *.* 18.04.01, 15:33
      Hej, hej !Ktos mi kiedys powiedzial, ze nie ma problemow sa tylkosposoby na ich rozwiazanie.Taka glupawa odpowiedz a jaka madra!Wiesz co, ja mieszkam prawie 2000km od rodziny, cale dnie spedzam z naszym 15 miesiecznym synkiem, musze zajmowac sie domem, zakupami i obecnie jestem w 3 miesiacu ciazy.I wiesz co? Prawie codziennie dzwonie do rodzinki, wiec tk jakbysmy byli oddaleni o kilka kilometrow, postanowilam, ze nie bede sie stresowac balaganem, wiec tysiace rzeczy znajdujemy tu i tam, zakupy ostatnio zamowilam przez internet i pieknie mi dostarczono wszystko do domu, z malym zabawiam sie, ukladamy sobie z klockow etc...Wieczorkiem drobna lekturka, zeby intelektuanie calkiem nie zejsc na poziom podstawowki! Dobre rady?Problem z nadwaga? Ograniczyc ilosc posilkow, pozytywnie wplynie na "kieszen" i wage!Nadopiekuncza babacia? Podarowac psa albo kota !Uparty trzylatek? Pozwol mu nagle na wszystko, tak bedzie zdziwiony, ze zaraz zacznie ciebie sluchac!A na serio? Podstawa to wiecej luzu i spokoju! Tylko to moze nas uratowac kochane mamuski!Pa! Kamila
    • Gość: Dalia Re: milion problemów to ja IP: *.* 19.04.01, 07:37
      Dziewczyny,dzięki za odpowiedź. Miło jest "naocznie" się przekonać (bo tak naprawdę to sie wie), że i inni ludzie przeżywają to samo. Tak na co dzień to ja sobie radzę z problemami, ale czasami byle drobiazg spowoduje, że nawet małe problemy przyjmują ogromne rozmiary. I wtedy dobrze jest z kimś pogadać. W pracy - odpada, wszystkie nieliczne dziewczyny zajęte są swoją karierą, liczą sie dla nich tylko pieniądze, coraz wyższe stanowiska. Dla tego są gotowe poświęcić wszystko. Nie rozumieją, że nie chcę i nie potrafię siedzieć w pracy po godzinach (a nawet w weekendy), tylko spieszę sie do domu do dziecka. Dla nich dom, mąż, dzieci - to czysta fantazja i daleka przyszłość. Ja natomiast patrzę na świat trochę inaczej, więc nie za bardzo się rozumiemy. Kamila - co do zmniejszania ilości jedzenia - wierz mi próbuję, próbuję, ale nie zawsze mi to sie udaje. Łasuch jestem. Cóż, jakąś wadę mieć muszę. Ale trzeba mi przyznać na plus - chodzę na aerobik. A może uda mi się wyciągnąć męża na wieczorne bieganie ? Warto spróbować. Pozdrawiam serdecznie wszystkich. Dalia
    • Gość: Yoda Re: milion problemów to ja IP: *.* 19.04.01, 07:46
      No widzisz Dalio, swiat nie taki straszny. Ja siedze w domu z dziecmi, martwie sie i martwie to chyba cecha matek, ale poza tym, jak tak dobrze sie przyjrzec, to biegam (od tego mam wozek jogger, ze no po prostu musze)chodze na basen na 6, bo nie mam czasu kiedy indziej, nauczylam sie wloskiego (codziennie15 minut)Za to mam wieczny lekki nielad w domu, moje przescieradla nie sa wykrochmalone, nie umiem zrobic domowego makaronu, maz je obiady w pracy, kwiatki na balkonie nie potrafia przezyc, chociaz sobie obiecuje ze w tym roku to juz.....moi znajomi wiedza, ze jak sie umowic to z dziecmi, bo kura ze mnie straszna, a teraz gdy to pisze sterta ciuchow do prasowania usiluje wypasc z szafy. Zycie jest sztuka wyborow, jak ktos powiedzial. Pozdrawiam cie serdecznie.
      • Gość: Tyska Re: milion problemów to ja IP: *.* 19.04.01, 07:50
        Yoda. OHHH basen na 6 rano!!!. Wiele bym dała. Niestety do najbliższego mam 30 km, zero prawa jazdy (i raczej mieć go nie będę :-(( ). A poza tym poodwoływali nam kilka autobusów i pociągów. Do tego mam męża - śpiocha, który zresztą chodzi na 6 do pracy. Powzdychałam sobie i już mi lepiej :-))
        • Gość: Yoda Re: milion problemów to ja IP: *.* 19.04.01, 10:04
          No Tyska nie twierdze ze nie jestem szczesciarasmileMaz narzeka, ale jakos przezyl i sie przyzwyczail, poza tym kiedy mam chodzic.....Prawa jazdy tez nie posiadam, a szkoda wtedy bym jechala na basem 5 minut a nie 40.....Do niedawna w mojej okolicy byly tylko baseny o jakis enigmatycznych zasadach zdbywania karnetow dzialajace w dziwnych godzinach wiec sie cieszesmile :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka