Dodaj do ulubionych

Powrót do pracy

IP: *.* 26.06.01, 08:27
Już trochę było na ten temat, ale chcę go poruszyć jeszcze raz. Moja Ela kończy 6 m-cy więc od lipca wracam do pracy, niestety na cały etat. W związku z tym mam prośbę do mam. Opowiedzcie, jak to było u Was, jak Wy to przeżyłyście i jak odebrały rozstanie Wasze pociechy. No i jak wygląda dzień po Waszym powrocie z pracy. Ja jestem załamana, boję się jak to będzie, czy opiekunka da sobie radę, czy moja Ela nie zapomni o mnie, przecież w ciągu dnia będzie spędzać więcej czasu z opiekunką niż z mamusią...Pozdrawiam towarzyszki niedoli :cry:
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 08:46
      Zapewne istotne jest, czy karmisz piersią. W takim wypadku to będzie zapewnie trudniejsze. Ja wróciłam, a właściwie poszłam do nowej pracy gdy Filip skończył 11 miesięcy (nie karmiłam piersią). Najgorsze było to, że wysłano mnie od pierwszego tygodnia na miesiąc do Niemiec. Filip - ku mej zgrozie nie objawiał większej tęsknoty, natomiast ja, mimo cotygodniowych przyjazdów na weekend, nie mogłam znieść rozstania... Cały zcas chodziłam jak chora, wciąż zapłakana. Cóż, ale to była specyficzna sytuacja.EWA
    • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 08:59
      Ja chyba też gorzej znoszę rozstania niż moja malutka. A pytałaś, jak wygląda dzień - otóż przed wyjściem do pracy karmię małą piersią - pomimo, że wszyscy straszyli: "praca=koniec karmienia" robię to już trzy miesiące i pokarmu może troszkę mniej, ale przecież też dziecko mniej go je, więc myślę, że o to nie musisz się martwić. Pracę kończę godzinę wcześniej - mam takie warunki, że to akurat jest możliwe, niestety, wiem, że nie każda kobietamoże sobie na to pozwilić. Kiedy wracam, Misia jest już "silnie" głodna, a poza tym, strasznie chce się przytulić do cycusia, więc to jest pierwsza czynność, którą wykonuję. Nie martw się, Ela o Tobie nie zapomni, moja córeczka, kiedy mnie zobaczy, nie widzi już opiekunki, tylko chce do mnie. Głowa do góry. Aha, i karm małą jak najdłużej, to na pewno pozytywnie wpłynie na Wasze stosunki, będzie Cię odróżniać od innych. Powodzenia!
      • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 09:53
        Niestety nie karmię piersią, dlatego boję się tych rozstań. Ela przesypia całą noc (10-11 h snu), nie domaga się mleczka w nocy (a to byłby dodatkowy kontakt i możliwość przytulenia). Od 7-15 opiekunka a od 15-21 mama, niestety próbowałam to przeliczyć kilka razy i zawsze tak samo wychodzi: za krótko z mamusią!!! Na szczęście zostają weekendy, będę się starała nadrobić wtedy cały tydzień, ale przecież to nie jest możliwe.
        • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 10:05
          Słuchaj, ale to nie jest chyba zbyt krótko, bo przecież kiedy nie ma Cię w domu, mała troszkę śpi, troszkę jest na dworze...więc absorbują ją inne sprawy. Ja przynajmniej tak sobie tłumaczę, bo chociaż wiem, że muszę pracować, jednak na dnie duszy coś tak popiskuje...
          • Gość: AgataZ Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 10:50
            Nie martw się, po pół roku Twoja malutka na pewno nawiązała z Toba taki kontakt emocjonalny, że jeszcze długo Ty i tata będziecie dla niej najważniejsi. Ważne jest też to, by trochę wcześniej poznała i zaakceptowała swoja opiekunkę, to zmniejszy trochę jej stres związany z rozstaniem. Ciebie serdecznie pozdrawiam - trzymaj się.
            • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 12:02
              Dziękuję za słowa otuchy, mam nadzieję, że nie będzie tak źle, jak mi się wydaje... Opiekunka przychodzi do Eli już od 2 tygodni, na 4 godzinki dziennie, przez te cztery godziny ja się plątam po domu i nie wiem co ze sobą zrobić. Mam czas, żeby zająć się sprzątaniem itp. a tymczasem nie mogę myśleć o niczym innym, tylko o tym, co robi Ela. Zwykle ten czas przecieka mi przez palce, bo spędzam go za monitorem komputera czytając posty na e-dziecku, może nie jest to czas całkiem stracony, bo zawsze można się coś ciekawego dowiedzieć. W tym czasie jednak można zrobić dużo, dużo, dużo pożytecznych rzeczy. A ja siedzę czytam i rozmyślam... i aż żołądek mnie boli na samą myśl o tym, że jeszcze tylko 5 dni i do pracy.
              • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 12:48
                Krutka, odwagi, trzymam kciuki! Piszesz tak, jakbym słyszała siebie trzy miesiące temu! Jednak da się to wytrzymać. Pomyśl, że nasze mamy musiały wracać do pracy po trzech miesiącach! Wyobrażam sobie, jak Ci ciężko, ale zobaczysz, jak będziesz gnać z pracy na złamanie karku, żeby zobaczyć się z pociechą. A nie nachodzą Cię przypadkiem takie myśli: czy byłam dobrą matką siedząc z dzieckiem, czy dałam jej wystarczająco miłości? - ja tak miałam, aż uświadomiłam sobie, że nic się w moim życiu nie kończy, że dalej jestem mamą! To głupie, prawda?
                • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 13:35
                  Właśnie dokładnie coś takiego mnie gnębi, ciągle wydaje mi się, że spędzam z Elą za mało czasu, że powinnam ślęczeć nad nią dniami i nocami, wprost nie spuszczać z niej oczu i tulić i pieścić i szeptać słowa miłości (chyba zaczynam wariować). Odkąd przychodzi opiekunka usypiam Elę w naszym małżeńskim łożu i na dodatek w ramionach a wcześniej obiecywałam sobie, że nie będę jej przyzwyczajać do spania z nami... chyba chcę jej dać trochę miłości na zapas, na te godziny, kiedy będę w pracy... i pomyśleć, że kiedyś stresowałam się egzaminami.Pozdrawiam, postaram się nie zwariować :crazy:
                  • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 27.06.01, 07:06
                    cześć KrutkasmileNie daj sie zwariować, proszę..:-)Jestem mądrala, bo pracuje już pół roku po powrocie z macierzyńskiego, ale ... wyluzuj się.Zobaczysz, będzie dobrze.ignis
        • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 13:33
          Właśnie czytam twój post i nie mogę się nadziwić. zostawiasz małą samą od 7 do 21. Niewiarygodne. Nigdy bym się na to nie zdecydowała. Umknie Ci gdzieś jej pierwszy krok, jej pierwszy uśmiech nie będzie skierowany do Ciebie. Nie czytałam wszystkich Twoich postów, nie wiem jak jest Twoja sytuacja finansowa, nie mnie Ciebie osądzać. Ale piszesz, że masz opiekunkę, a opieka nie jest tania więc wnioskuję, ze Cię na to stać. myślę, że powinno Cię też stać na spędzenie paru godzin z własnym dzieckiem. Będzie Ci przykro gdy powie babcia zamiast mama. Ale wtedy będzie za późno.
          • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 13:42
            Nie zrozumiałaś do końca mojego postu, ale może trochę źle go sformułowałam. Od 7-15 będzie się Elą zajmować opiekunka a od 15-21 mama (czyli ja), chodziło mi o to ile będzie miała ze mną kontaktu... o 21 zwykle Elcia już śpi więc nie biorę pod uwagę tego czasu (a spanie ma niesamowite, 10-11 godzin wstaje między 7-8)Pozdrawiam :hello:
            • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 27.06.01, 09:04
              W takim razie przepraszam, faktycznie nie do końca się wczytałam w Twój post. Od 15 do 21 jest mnóstwo czasu i na pewno uda Ci się dobrze go spędzić z małą. I myślę, ze zarówno Tobie jak i dzidzi dobrze będzie z Twoją pracą. Pozdrawiam i życzę jak najwięcej wolnego czasu
    • Gość: dalia Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 14:28
      Wiem jak sie czujesz. Ja czułam dokładnie to samo jak wracałam do pracy, a mój synek miał 4 m-ce (wtedy tylko tyle trwał macierzyński). Strasznie to przeżyłam, mały wręcz przeciwnie, zniósł to bardzo spokojnie. I choć ma teraz 3 lata, to mi jest nadal bardzo ciężko go zostawiać. Cały czas czuje sie jakbym nie była pełnowartościową mamą, cały czas przeliczam godziny jakie z nim spędzam, i czas w czasie którego mnie nie ma. Wiem, że tak nie powinnam, wiem, że mój mąż ma rację, mówiąc, że liczy się jakośc spędzanego czasu, nie ilość. Ale uczucia są silniejsze niż rozum. Jest mi ciężko, ale innego wyjścia nie ma. Pocieszeniem jest to że malec tak się cieszy jak wracam z pracy, jak nigdy. Jego radośc jest tak żywiołowa jak wulkan. No i aż do wieczora mnie "okupuje". Więc chyba ...Pozdrawaim serdecznie. Dalia
      • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 21:54
        Witaj Krutka i wszystkie inne mamuśki!Ja od miesiąca znowu pracuję. Mały miał wtedy 7 miesięcy. Pierwszy dzień w pracy był ciężki, cały czas chciało mi się płakać, ale potem z dnia na dzień zaczęłam sie przyzwyczajać i teraz w pracy staram się skupiać wyłącznie na pracy i szybciej mi leci czas. A Wojtuś jest z opiekunką i chyba lepiej znosi te rozstania niż ja, jak wychodzę do pracy to się śmieje.Trzymaj się Krutka. Nie będzie tak źle! Pomyśl sobie jakie cudowne sa powroty do domu, kiedy znowu można przytulić ten pucaty policzek!
        • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 26.06.01, 23:46
          Pracuję tylko cztery godziny dziennie. Michał opiekunkę ma odkąd skończył siedem miesięcy, a ja ciągle uczę się walczyć z ukłuciami zazdrośći, że to nie ja nauczyłam go nowej zabawy, czy że nie zawsze zauważy moje wyjście do pracy. Przed i po pracy trochę krzątam się to w kuchni , to w łazience i mam potem wyrzuty, że niewiele zostaje czasu na klocki,książeczki,samochodziki. Michaś bardzo lubi swoją nianię, ale gdy ja jestem cały dzień w domu to kompletnie zapomina o stałych porach snu, czy jedzenia, co chwila jest przy mnie i cycusiu.Też się bałam podzielić Michałem z obcą osobą, ale powoli uczę się tego, że oprócz mnie i taty są i będą w jego życiu coraz to nowi ludzie i dobrze, żeby ich lubił. A jedyne słowo Michała to mama i to jest najważniejsze.
          • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 27.06.01, 06:41
            Cześć dziewczyny,U mnie sytuacja wygląda tak,że wróciłam do pracy po 6 miesiącach. Najpierw było strasznie (tęsknota), potem troche lepiej a teraz- mała ma 1rok i 3 miesiące- jest najgorzej. Nie chce mnie wypuscić do pracy więc codziennie wymykam się i modlę, żeby się nie obudziła. Codziennie poznaje nowe słowa- ja przychodzę i dowiaduję się o tym tylko. Jest mi bardzo ciężko i postanowiłam coś z tym zrobić- zmienić tryb pracy, poszukać czegoś mniej obciążającego, może za trochę mniejsze pieniądze ale za to z komfortem psychicznym że mogę więcej czasu być z dzieckiem- a to dla mnie najważniejsze. Przecież takie chwile już się nie powtórzą!
            • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 27.06.01, 07:35
              Cześć :-) Wróciłam do pracy, kiedy Joasia miała 7 miesięcy. Początek - chyba jak u Was wszystkich - ogromna tęsknota i strach, co się przez te 7 godzin wydarzy. Okazało sie, że właściwie, to jest świetnie. U jednych dziadków zabawa na dworze, na świeżym powietrzu prawie cały czas, z przerwą na posiłek. Dziadek wprost rozanieloy mówi, że nawet swoich dzieci , ani pozostałej czwórki wnuków tak nie wybawił :-). Aśka na dworze śpi, a nieraz nawet je obiadek. Bryka po drabinkach, robi baby z piasku w piaskowicy i goni kota. Ja swoja drogą chyba nie potrafiłabym tak całego czasu jej poświęcić. U drugich dziadków też jest świetnie, choć niestety z różnych przyczyn nie wychodzi zbyt często na spacer. Ale ma w kuchni swoją szufladę, garnki i robi z babcią obiadkiwink.I w sumie stwierdziłam, że nie taki diabeł straszny, jak przy Marcie, którą musiałam zostawić, kiedy miała niecałe 4 miesiące. Na szczęście czasy się zmieniły i długość macierzyńskiego także .Pozdrawiam Was - dziewczyny bądżcie dobrej mysli, wszystko się MUSI ułożyć :hello:
            • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 27.06.01, 07:54
              Doskonale cię rozumiem, mój Ksawerek też ma 15 miesięcy, a ja zaczęłąm pracę, kiedy skończył 5,5 miesiąca. Rano też zaraz po przebudzeniu woła "mama" i jeśli jeszcze nie wyszłam do pracy to jest mały horror z cyklu wyciagnięte rączki, wołanie "mama" i na widok zbliżajacego się taty rozpaczliwe "nie, nie nie" i odpychanie go. Juz nieraz z tego powodu spóźniłam się do pracy, bo nie miałam serca odwrócić się i wyjść, a zanim uda mi się go czymś zająć, żeby wyjść, mija trochę czasu. Wymykam sięzawsze chyłkiem, tylko tak jest to mozliwe. Natomiast po powrocie mały z okrzykiem "mama" rzuca się na mnie i praktycznie jestem ubezwłasnowolniona przynajmniej na pierwsze dwie godziny, nawet do toalety idzemy razem, bo w przeciwnym wypadku odbywa się straszny płacz. Może i daję się trochę "terroryzować", ale co mi tam. Nie mam serca mu odmówić tej bliskości i uwagi, jakiej potrzebuje, a dostaje za mało, bo do 15.oo mamy nie ma. Niestety, od lipca wracam na cały etat i będę wrcać do domu jeszcze później (ok. 18.00) i to jest znowu dla mnie problem natury emocjonalnej, bo nie wiem co na to mały. Tak naprawdę to jestem dla niego najważniejsza, bo po południu istnieję dla niego tylko ja, nawet kiedy tata weźmie go na ręce, to zaraz się rozgląda, gdzie mama. Ja też jestem do niego bardzo przywiązana i mówiąc szczerze nie bardzo sobie to wyobrażam. Też postanowiłam, że spróbuję przez dwa miesiące i jesli nie zdzierżę, to od września wymyślę coś innego np. praca za mniejsze pieniądze, żeby być dłużej z synkiem. Zupełnie się z tym zgadzam, że te pierwsze lata juz nie wrócą.
        • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 27.06.01, 07:51
          Chciałabym odwołać się do własnych doświadczeń, ale nie pracującej mamy dwójki dzieci, a dziecka, które zostawało z opiekunką. Od trzeciego miesiąca życia do szóstego roku opiekowała się mną ta sama niania. I to nie z nią wiążą się moje wspomnienia, a z moją mamą. A mama była bardzo zajętym naukowcem, i oczywiście żadnego karmienia piersią, więc odpada teoria o szczególnej więzi z tego powodu. Szczerze mówiąc nie mam żadnych wspomnień związanych z nianią, natomiast z mamą.... Aż zamknęłam oczy i rozmarzyłam się przez chwilę :love:....
          • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 27.06.01, 08:03
            Bardzo mnie pocieszyłaś!!! Moja mama była zawsze pod ręką, nie wiem więc jak układają się relacje pomiędzy dzieckiem i matką, kiedy maluszek jest pod opieką niani. Mam nadzieję, że w moim przypadku będzie podobnie jak u Ciebie i Ela najmilej będzie wspominać chwile spędzone z mamusią.Dziękuję i pozdrawiam :benetton:
    • Gość: AnetaDr Re: Powrót do pracy IP: *.* 27.06.01, 07:51
      Krutka! Na pewno będzie dobrze. Ja wróciłam do pracy po 4 miesiącach i spędzam z moją córeczką jeszcze mniej czasu, bo bardzo dużo zajmują mi dojazdy (prawie 4 godziny dziennie), ale nie mam poczucia, że cos mi ucieka. Przychodzę po małą do mojej mamy ok.16.30 i wtedy obie opowiadają mi co Karolinka jadła, gdzie była i czym się bawiła. Potem idziemy razem do domu, gotujemy obiad, sprzątamy, kąpiel i idziemy spać. Malutko czasu jestem z Karolinką i na początku też mi było trochę z tym źle. Czasem mam wyrzuty sumienia, bo z jak juz się znajdę w domu, to jestem tak zmęczona, że najchętniej, to bym się położyła. Ale na to nie ma szans i czasem wtedy robię się nerwowa i krzyczę. Ale pomimo tego, że spędzam z Karolinką tak mało czasu, wiem że (przynajmniej na razie) jestem dla niej najważniejsza. Ona kocha babcie, dziadziusia, ciocie, wujka, ale najbardziej lubi tulić się do mamy. Głowa do góry. Wszystko będzie dobrze. Pozdrawiam. Aneta
      • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 27.06.01, 08:22
        Czesc! Nie mam doswiadczenia w tej materii. Mama bede w grudniu,Chce wrocic potem do pracy. Podchodze do tego racjonalnienarazie, wiem ze musze wrocic i wiem, ze narazie chce, nie wiem co potem, Wlasnego dziecinstawa w ogole nie pamietam.Moja mama miala 3 miesica urlopu, troje dzieci i jeszczegospodarstwo. Wiec tak na logike, ile mogla miec czasu dlamnie. Mnie w zyciu brakuje cieszyc sie z rzeczy malych, nieobrazcie sie , ale tak teraz traktuje tez pierwsze rzcczy, ktore robi dziecko, powie tata, zrobi krok itd. Moze sie tego naucze.
    • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 27.06.01, 10:43
      Cześć ! ja wracam do pracy w sierpniu i już teraz strasznie to przeżywam więc Cię rozumiem. Już tysiąc razy sobie tłumaczyłam, że muszę a i tak nachodzą mnie myśli, że jestem złą matką. Szczególnie że nie mogę sobie pozwolić na taki luksus jak opiekunka i pozostaje mi tylko żłobek. Mam tylko nadzieję, że jakoś to się wszystko ułoży. Pozdrawiam i życzę Ci jak najmniej stresów.
      • Gość: guest Re: Powrót do pracy IP: *.* 29.06.01, 11:18
        Jestem dziś trzeci dzień w pracy, po siedmiomiesiecznym pobycie w domu z Wojtusiem. Jak na razie idzie mi kiepsko. Nie wiem kiedy przestanę zastanawiać się nad tym, czy synek zjadł obiad, czy płacze, co robi, czy tęskni... Pewnie nigdy! Na razie mały spędza wakacje z babcią (która jest nauczycielką i na szczęście ma dwa miesiące wolnego). Gorzej, że wkrótce Wojtek 8 godzin zacznie spędzać w żłobku. Niestety inaczej zorganizować tego się nie da. Poświęcam małemu tyle czasu, ile tylko możliwe. Wysłuchuję zresztą zewsząd komentarzy o tym, jak rozpieszczam dziecko np. nieustannie z nim rozmawiając. Fakt, mały jest teraz dość absorbującym bobasem. Głośno wyraża swój sprzeciw, gdy zostawiamy go samemu sobie. Uielbia gdy wokół coś się dzieje i pozwala mu się w tym uczestniczyć. Mocno wierzę, że te metody zaprocentują w przyszłości i moje dziecko będzie ufnym, kontaktowym, otwratym na innych człowiekiem. Zastanawiam się tylko, czy osoby, które będą zajmować się moim synkiem wkrótce, również rozumieć będą jakie to ma znaczenie. Pozdrawiam mocno i życzę powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka