Dodaj do ulubionych

ślub kościelny

IP: *.* 21.07.01, 19:27
Mój problem jest dosyć nietypowy,. A może jednak bardzo pospolity.Otóż w ostatnią niedzielę poszlićmy z moim mężem do księdza w sprawie chrztu naszego synka. Niby nic szczególnego (wzięliśmy tylko ślub cywilny)ale ksiądz zaczął coś krecić. Niby można ochrzcić dziecko ale jak to bedzie wyglądało w papierach kościelnych (dziecko panieńskie - kościół nie uznaje śl. cywilnych) i jeśli mały jest zdrowy to przecież mżemy poczekać. Przecież żyjemy w grzechu i tak nie dostaniemy rozgrzeszenia i zaczął nas namawiać na ten ślub. Wyszliśmy i obiecaliśmy się zastanowić. Tak się składa że owszem planowaliśmy ślub ale dopiero w następnym roku gdy będzie ciepło i w jakimś niezwykłym miejscu. Nie chce organizować wszystkiego teraz tak na łapu capu. CZy mamy czekać z tymi chrzcinami jeszcze rok????OK! można poczekać!!!!!!ale na tym nie koniec. Przcież kościół nie uznaje środków antykoncepcyjnych a ja własnie założyłam sobie wkładkę na 3 lata. MAmy czekać 3 lata?? CZy może wyjąć wkładkę na parę dni???? To chyba jakaś hipokryzja???Napiszcie co o tym wszystkim sądzicie.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 21.07.01, 19:47
      Poszukaj w archiwum, ten temat był ostatnio dość szeroko omawiany (chrześcijańscy rodzice, chrzest itd.)
    • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 22.07.01, 07:44
      Co to za ksiądz, my byliśmy w takiej samej sytuacji ale takich problemów nie było, nawet nie przypominam sobie żeby o coś wypytywał. Ja bym poszukała innego kościoła bo to jest jakaś paranoja, tu chodzi o dziecko a nie o to czy żyjecie w grzechu (sic!) czy nie! Poza tym to nie ksiądz jest od oceniania czy i kiedy. Nie dajcie się i walczcie o swoje.
    • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 23.07.01, 07:04
      Celina, dyskusja na ten temat już była jakiś czas temu. Troszkę poczytałam i wiem o co chodzi - księża, z racji swego stanowiska, mają obowiązek w takim przypadku jak Twój, upomnieć parę, że należałoby wziąć ślub, porozmawiać, wytłumaczyć. tak im nakazuje prawo kanoniczne (czy jakieś inne - nie znam się za bardzo).Po prostu nie mogą pozostać obojętni. Wyobrażam sobie, że to dla Was było nieprzyjemne - może trzeba było powiedzieć o swoich planach małżeńskich i to by mu wystarczyło?PS. A co do antykoncepcji...podejrzewam, że 90 procent kobiet ma te same wątpliwości. I tak naprawdę nie wiadomo, kogo słuchać...To trudny temat i nie chcę się rozwodzić, bo sama mam sporo wątpliwości...Pozdrowienia!
    • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 23.07.01, 07:28
      Droga Celino, moi rodzice mieli też tylko ślub cywilny, mało tego byli w separacji, a jednak zostałam ochrzczona i już kiedyś nasunęła mi się taka refleksja, że to zależy od proboszcza danej parafii, bo jeżeli jesteście osobami wierzącymi i praktykującymi katolikami, to przecież nie powinien wam odmówić ochrzczenia dziecka, bo przecież wychowacie je w wierze katolickiej, a przecież o to chodzi przy chrzcie. Reasumując nie czekajcie tylko zmieńcie kościół. Pozdrawiam
    • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 23.07.01, 08:23
      Zmieniliśmy i jest ok
      • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 23.07.01, 13:29
        Co do watpliwosci antykoncepcyjnych to trzeba troche pogrzebac i okazuje sie to proste, natomiast co do slubu - zastanowcie sie moze, czy jest on wazny - tzn czy zalezy Wam na sakramencie czy na ladnym miejscu, nalezy rozumiec ksiedza, sama powiedzialbym to samo, poczekajcie z chrztem az bedzie dla was wazne bycie w kosciele i sakramentach - natomiast czy praktykujacy katolik to taki, ktory nie przystepuje do komunii to watpliwe.Kasia
        • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 23.07.01, 13:45
          o co chodzi z tym pogrzebaniem przy antykoncepcji bo nie bardzo rozumiem??
          • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 23.07.01, 14:31
            Własnie się przygotowywałam do ślubu kościelnego, a za mamy roczne dziecko i nie było łatwo chodzić na nauki, to proboszcz zgodził sie nas z nich zwolnic zadając nam dwie książeczki do czytania, z których miał nas odpytać. No i oto roztoczył się przed nami obraz antykoncepcyjnego piekła pełnego obezpłaodnionych kobiet i egoistycznie je seksulanie eksploatujących mężczyzn. Okazuje się, że to wymyślają mężczyźni pełni dobrych chęci, chcący, by mężówie nie traktowali swych partnerek instrumentalnie, a wiec razem z nimi badali stan temperatury i powstrzymywali się kiedy trzeba, żeby miec trening kiedy nie będzie można. Wiem, że brzmi to może troche enigmatycznie, ale jeszcze mam głupawkę po tej lekturze, no i że stosunek poniżej dwóch godzin nie powinien mieć miejsca a poniżej pół godziny jest stresogenny i nerwicorodny. Obśmialiśmy się jak norki i powiedzieliśmy księdzu, że seks w życiu przecietnego człowieka nie jest tak ważny i nie do tego sprowadzają się konflikty w małżeństwie...Ale kto ma mowić w kościele o takich rzeczach jeśli pewna grupa traktuje zalecenia kalendarzykowe jak prawdę wiary i się nad tym nie zastanawia a pewna grupa uwaza to za głupie, bo nie drąży skąd się biora zakazy i nakazy, więc robi inaczej i jest zadowolona lub ma wyrzuty sumienia jak jest poszukującym i wątpiącym katolikiem.Natomiast my z naturą kretów przetrawiliśmy to i: ja osoboście uważam, ze idea jest słuszna by słuchać siebie i swojego organizmu i umieć się tego trzymac, ale jeśli w naszych zwariowanych czasach ja nigdy nie wiem, o ktorej wstane lub pojde spac, nie ma mowy o zadnych regularnościach - i jedyne czym grzesze, to barkiem czasu dla siebie i spokoju ducha a nie tym, ze uzywam prezerwatywy, choc wole bez - no to mam za swoje. Podobnie z hormonami, mam kolezanke, ktora uzywajac pigulek 2 razy zaszla w ciaze, mam taka, co raz - ta nie palila, wiec metod antykoncepcyjnch 100% nie ma, bo jak Pan Bog dopuści to i z kija ...Dodam jeszcze, ze powstrzymywanie się w okresie plodności jest dla mnie tak samo nienaturalne jak prezerwatywa, pigulka, wkladka - bo wtedy podejmuje decyzje, ze nie chce miec dzieci - tyle ze nie mam z tego przyjemnosci. Tak ze po prostu w nauce kościoła doszło do pewnego wynaturzenia cennych idei, ale moim zdaniem dla tego, ze ludziom świeckim nie chce się w tymże kościele twórczo zaistnieć i zastanawiać się nad sobą pod kontem tych nauk. Zreszta miałam ostatnio problem jak wytłumaczyć 3 kolejnym księżom, że ma roczne dziecko, ktore nigdy nie miało opiekunki, a musiałoby ją nabyć w celu gromadzenia dokumentacji świackiej i kościelnej i nie chce go narazać na stres, bo biorę ślub i ni stąd ni zowąd bez uprzedzenia ona zostaje z obcą osobą. Albo jak wytłumaczyć i kto ma to zrobić, że jak małżonek jest chory, to nie ma problemu, że chuć mnie ogarnie i bede szukać gdzie indziej bo mam sprośna naturę nie przygotowaną do wstrzemięźliwości. Moja rada - zbliżyć się do kościoła to sie okaze bardziej ludzki, ale nie traktować się jako ktoś z zewnątrz ale członek, ktory ma coś do powiedzenia lub zrobienia.KasiaPSRozpisałam się strasznie więc tylko dodam, że bohaterka filmu przełamując fale która latała z dupą jak mąż było chory i go cudownie odrowiła była chora psychicznie a film do bani.
            • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 23.07.01, 20:12
              Kasiu,Film "Przełamując fale" nie był filmem dokumentalnym i to co w nim pokazano to swego rodzaju parabola. Poza tym Twój post jest dość niezrozumiały: czy dobrze zrozumiałam, że jak Twój mąż jest chory to Ty ze spokojem ducha idziesz do łóżka z kolegą (lub stosujesz inne metody zaspokajania chuci)??
              • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 23.07.01, 21:32
                Co do filmu - trzeba by się dobrze uchlać, żeby nie zauważyć, że jest on bez pomysłu, bez idei, bez sensu - no cóż, ale ostatnio właśnie tego typu filmy są "kultowe", "artystyczne" - vide chały jak "The Million Dollar Hotel", "Wonderland". "Artysta" nie miał pomysłu, chciał troche zarobić - zawsze paru snobów się znajdzie i będze p... o parabolach i głębokich przemyśleniach (w pijanym widzie).
                • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 24.07.01, 10:37
                  norbercie, Rozumiem, ze Twoja profesjonalna krytyka przeciwstawia ww. film od głęboko przemyślanych, niekultowych i nieartystycznych filmów z Arnoldem Schwarzeneggerem, Silvestrem Stallone i Stevenem Seagalem. Bądź równie dobrze skonstruowanych taśmowych produkcji hollywoodzkich (Sleepless in Seatle, etc.) De gustibus non est disputandum.
                  • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 25.07.01, 22:29
                    Jest Pani Artystką Wielką - gdyż ktoś maluczki, nie podzielający Pani Artystycznych wizji musi zostać zmieszany z błotem, uznany ewentualnie za męską, prymitywną, szowinistyczną świnię. No cóż, przywilej Artystów - nie być rozumianymi przez świat, nie rozumieć świata... Życzę powodzenia oraz niesłabnącego potoku Wielkich Artystycznych Dzieł - jeśli miałby mnie zalewać, to może rzeczywiście pójdę poszukać jakiegoś prostego filmu - może nawet z Segalem, choć mam nadzieję, że aż tak źle to nie będzie...
            • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 24.07.01, 07:15
              Kasiu, czy ja się mylę czy napisałaś:>Albo jak wytłumaczyć i kto ma to zrobić, że jak małżonek >jest chory, to nie ma problemu, że chuć mnie ogarnie i >bede szukać gdzie indziej bo mam sprośna naturę nie >przygotowaną do wstrzemięźliwości. To że tak powiem, po co ślub kościelny? Po co w ogóle ślub?Po co przysięgać, skoro ma się takie nastawienie?Chyba że czegoś nie rozumiem........
          • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 24.07.01, 11:24
            Cześć, to ja może wtrącę swoje trzy grosze, bo jakiś czas temu zadałam na foum pytanie o antykoncepcję. I dostałam fachową odpowiedż, po której zrozumiałam, dlaczego kościół katolicki jest przeciwnikiem antykoncepcji.Mam tylko nadzieję, że nie zostanę wyzwana od nawiedzonych, bo za taką się nie uważam :-) Celu pewnie wiesz, że Kościół chroni życie od poczęcia, tzn. od momentu połączenia się plemnika z komórką jajową. Tu zaczyna się życie. Natomiast w artykule poświęconym antykoncepcji w lutowym "Dziecku" wyczytałam, że hormonalne środki antykon. powodują między innymi zmianę struktury śluzówki macicy, tak aby zapłodnione jajeczko nie miało się gdzie zagnieżdzić. Zainteresowanych odsyłam do lutowego nr Dziecka, tam znajdziecie inne informacje na ten temat.Tak więc nie podoba mi się nagonka na kościół, że "taki zacofany", bo jeśli tak się zastanowić, to widzę, że jest w tym sporo racji. I wiem już czego nie stosować, bo jest niezgodne z moim sumieniem i światopoglądem. Co oczywiście wcale nie koliduje z moim zdaniem o problemach, jakie stwarzają niektórzy księża z chrztem dziecka, kiedy rodzice nie mają ślubu kościelnego.Na szczęście w mojej miejscowości są bardzo tolerancyjni i "normalni". Pozdrawiam :hello: i sorki,że zboczyłam z tematu, ale nie mogłam się powstrzymać :-)Tyska
            • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 24.07.01, 11:31
              Z tego co ja wiem, to hormonalne środki antykoncepcyjne przede wszystkim zapobiegają owulacji, a więc w ogóle nie dochodzi do połączenia jajeczka z plemnikiem. No ale oczywiście, stuprocentowego zabezpieczenia nie ma.
              • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 24.07.01, 11:42
                Widze, ze napisałam enigmatycznie o tej chuci. Po prostu chodziło mi o to, ze jak maz chory, to martwie sie o niego a nie szukam zaspokojenia owej chuci (co za ładne słowo zreszta) na boku, a wiec chuci wtedy nie mam i chodziło mi o to, ze moze trudno tak prosta prawde wytłumaczyc ksiedzu, który ma wiekszy kontakt z ludzkościa niz z czlowiekiem.A więc dla mnie sprawa jest prosta, a zirytował mnie tak odrealniony film jak wyżej opisany - no i czego niby jest parabolą? Jak zachwyca, jeśli nie zachwyca...Starożytni uwazali - i chyba mieli 100% racji sądząc po powodzeniu reality shows - ze wzrusza i niepokoi nas i przezywamy katharsis, gdy widzimy ludzi podobnych do nas. Dla mnie film przełamujac fale pokazuje osobę chora lub niezupełnie zrównoważoną psychicznie i dlatego mi się nie podoba, bo w żadnym momencie nie drgnęło mi nic - byłam zniesmaczona lub rozśmieszona, może po prostu nie lubię, gdy ktoś próbuje o kwestiach wiary a nic ciekawego nie mówi tylko żuje. Jasne że de gusibus i tak dalej, osobiście wolę Bonda bo wiem czego się spodziewać - żadnych pseudointelektualnych odesłań oraz Almodovara ponieważ bawi się konwencjami w sposób dla mnie zrozumiały i zabawny, może za głupia jestem na pewne głębie, choć dobrze pływam, natomiast w przełamując fale podobały mi się tylko antrakty - i to bardzo, no więc co z tą parabolą, może mi ją ktoś wyłoży????????Aha, może tez uprzedze, ze foram BB, Dwóch światów i czegoś tam jeszcze niezbyt mi odpowiada, ale jakoś trafia do ludzi...KASia
                • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 24.07.01, 11:47
                  O rany, Kasiu, z tą chorobą rzeczywiście cięzko zrozumieć o co chodzi. Ja właśnie pomyślałam, że o coś zupełnie przeciwnego. Sorki.
              • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 24.07.01, 12:23
                Magdo, ja też tak myślałam, ale po wgłębieniu się w temat dowiedziałam się, że środki te mają różne działanie. Zmieniają śluzówkę, nie dopuszczają do połączenia się jajeczka z plemnikiem, zagęszczają sluz , powodują nieuwalnianie sie jajeczka. To jest ich działanie antykoncepcyjne, co w praktyce oznacza, że nie wiesz, w którym momencie co akurat działa u Ciebie. Uff, namieszałam, ale jeśli wpiszesz w wyszukiwarce hasło antykoncepcja, to znajdziesz to bardzo dokładnie wytłumaczone.:hello:Tyśka
          • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 24.07.01, 14:30
            Tyska,Faktycznie taabletki mają działanie wielorakie: zapobiegają owulacji a jakby to się nie udało to są też inne "zapory": luz, te sprawy. Myślę, że w sumie się zgadzamy, tylko kładziemy nacisk na różne aspekty.Natomiast co do przelamując fale (chociaz domyslam się, że kasia pisze sarkastycznie wiec moje wyjasnienie bedzie troche smiesznym zachowaniem - troche jak tlumaczenie kawałów - ale co tam, mi się ten film bardzo podobał) wyjasniam parabolę. Bess nie jest może najmądrzejsza ale potrafi wierzyć. I wykorzystuje ten atut w walce z chorobą męża. Tak więc morał historii to : 1) wiara czyni cuda, 2) nie zawsze należy polegać na rozwiązaniach konwencjonalnych, tylko trzeba wykorzystać to, co mamy; polegać na sobie. Wybaczcie moje zapędy w stronę krytyki filmowej.A tak na stronie, to ja lubię wszelkie filmy i Almodovara i Bonda a Big Brother był stałym punktem mojego dnia. Czasy intelektualnego rozkwitu minęły razem z 18-ymi urodzinami :-( a może :-)?
            • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 24.07.01, 15:03
              Magdo!Bardzo dziekuje za wyjasnienie, nie bylo sarkastyczne, moze raczej troche z ironia, ale mam taki nastoj ostatnio. Ja naprawde nie moglam w tym filmie doszukać sie jakiejkolwiek wartosci i sensu. Jesli ma byc o tym, ze wiara czyni cuda i warto wierzyc, to przeslanie sluszne, tylko srodki - dla mnie jak kula w plot. Szczególnie jako dla osoby wierzacej, bo wydaje mi się, że owszem Bess wierzyła na swoj sposób, ale kiedy przeszła z modlenia się do Boga na modlenie się do męża i specyficzne seksualne rytuały, to mnie zemdliło, zaś czy to jej wiara go uzdrowiła - moim zdaniem nie wynika to z filmu, to znaczy domyśliłam się, albo wcześniej wyczytałam, że o to chodzi, ale mnie reżyser o tym nie przekonał, dlatego uważam film za knota. Zwłaszcza, że ja się raczej wbrew chyba intencjom autora doszukałam, że warto wierzyć w cokolwiek i manifestować jakkolwiek - i może to jest prawda, by być wiernym sobie we wszystkim, natomiast mnie to zniesmaczyło w takim przyziemnym wymiarze - mniej więcej tak jak cytowane we wcześniejszych postach seksualne eksploatowanie żon przez mężów w otrzymanej od proboszcza - zreszta miłego bardzo człowieka - broszurce. No właśnie chyba tak dokładnie o to mi szło i wreszcie na końcu doszło - uważam że seks nie jest odpowiednim środekiem poetyckim, sam z siebie nie niesie żadnej treści i przesłania - jak np w filmie. Ja rozumiem ociekające seksem "w malinowym chruśniaku" leśmiana, ja rozumiem, jak Bond sypia z każda ze swych panienek albo rozumiem oraz parę innych rzeczy, nie gorszę się i nie jestm purytanką a w Big Brother kąpałabym się bez majtek, ale nie umiem łączyć seksu ze sprawami wiary... zwłaszcza tak nachalnie jak czasem w kościele i jak w tym filmieMoże teraz jaśniej się wypowiedziałam, dodam jeszcze na koniec, że wiele moich znajomych płakało na tym filmie, ale nik mi nie powiedział, dlaczego.Dzięki, Magdo - ponieważ się teraz wynurzając dowiedziałam się czegoś nowego o swoim poczuciu estetykiPozdrowionka
              • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 26.07.01, 07:56
                A wiecie... ja może wróce troche do tematu antykoncepcji i Kościoła.Otóż jako całkowitą ateistkę spotkało mnie pewne zaskoczenie postawą Kościoła wobec seksu, dodam zresztą, że miłe. Otóz na naukach przedmałżeńskich mieliśmy równiez zajęcia z planowania rodziny. O dziwo to co wykładała nam pani trafiło do mojego przekonania. Otóż polecała ona metodę "kalendarzyka" uzasadniając m.in. że prowdzi ona do poznawania się nawzajem partnerów, ich fizjologii, oczekiwań a także tym że powoduje ona budzenie się odpowiedzialności OBOJGA partnerów za rodzinę. Teraz nie potrafię oddać dokładnie tego co powiedziała ta pani (no i pomijam oczywiste przekłamanie skuteczności metod naturalnych) ale jej zajęcia na pewno spowodowały, że zastanowiliśmy się z mężem nad sferą naszych kontaktów erotycznych i zaczęliśmy z większym szacunkiem traktowac to co ofiarowała nam Natura .
                • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 26.07.01, 08:08
                  Magdo, już o tym pisano wcześniej - kalendarzyk to nie jest żadna metoda. Już nawet na naukach przedmałżeńskich tego nie mówią, chyba że ktoś chce się bardzo skompromitować.Ale co do rezsty Twojego postu, zgadzam się. Nam też na tych naukach powiedziano parę mądrych rzeczy, zczególnie utkwiło nam w pamięci jedno zdanie: "jaki dzień, taka noc". Po prostu trafiliśmy na mądrą, doświadczoną kobietę. Od każdego można się czegoś nauczyć...Pozdrowienia.
                  • Gość: usia Re: ślub kościelny IP: *.* 26.07.01, 09:10
                    A u nas był świetny wykład?dyskusja o zdradzie. A o antykoncepcji było "naturalnie" i ile Bozia da. Na moje stwierdzenie, że nie stać mnie na siedem pociech pani stwierdziła, że chodzi tylko o miłość, pieniądze nie sa ważne. Wytłumaczyłam kobiecie, że nie stać mnie psychicznie, wtedy zmieniła zdanie (za dużo miłości to też źle)...A ja i tak swoje wiem.
                    • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 26.07.01, 09:17
                      Czyli zależy, na kogo się trafi...W tym "biznesie", że się tak brzydko wyrażę, są ludzie rozsądni i są fundamentaliści. I znowu kłania się Wiesia, z tortem i wiśniami (ale mi się to spodobało!) :bounce:
                • Gość: guest Re: ślub kościelny IP: *.* 26.07.01, 10:38
                  No to jeszcze ja, typowa przedstawicielka amatorow tortu, gdyz o metodach anykoncepcji naturalnej dowiedzialam sie na naukach, ktore byly prowadzone przez mloda mame, posiadaczke jednego dziecka, ktora byla po 8 latach takiej metody. Byla bardzo OK, bardzo wyksztalcona i rozsadna i mowila o tym tak fajnie.... Do slubu nie doszlo, mamy tylko cywilny, ale metod sprobowalam, mam dwoje super zaplanowanych dzieci i chociaz jak teraz odkarmie, to pewnie pojde na pigolki bo juz dzieci wiecej nie planuje, to jakas opatrznosc czuwala nade mna ze wlasnie ta pani przyszla na spotkanie. Za to z jednego wykladu zapamietaklam tylko tyle, ze trzeba dawac kiedy maz zechce i od czasu sie wymalowac i pojsc z chlopem na mecz.... poczulam sie jakbym w stodole mieszkala, zaczelam czekak na slowa, ze jak nie pije to jest dobry. No i sie doczekalam. :) I jeszcze ze maz glowa rodziny ma prawo dac babie po lbie jak jest niegrzeczna. Brawo Brawo. To bylo w Warszawie zeby nie bylo watpliwosci...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka