Gość edziecko: guest
IP: *.*
17.08.01, 11:24
że nie mogę pracować...Przestałam myśleć. Ręce mam spuchnęte, o zdjęciu sandałków wolę nie myśleć (8 godz w jednych butach....), jakaś pszczoła lata mi nad głową, swędzą mnie łokcie, bo akurat TAM mnie komary pogryzły, smród zza okna wpycha się natrętnie, dobrze, ze akurat koleżanka obok, starsza ode mnie o 25 lat stara panna zwolniła sie i nie truje monologów o urządzaniu mieszkania...(ale wstrętna jestem, a nawet ja lubię). A potem wsiąde w stojący na słońcu samochód (dobrze, ze nie w wypchany spoconymi ciałami autobus) i pomknę po synusia i do sprzątającego w domu (

)mężusia...A jutro idę na weseleeeeeeeee!!!!!!!

ebe